Jak wypromować bloga?

Jak wypromować bloga?

Jak wypromować bloga?

Chciałoby się to zrobić jak najszybciej, ekspresowo, bezboleśnie. Ale się nie da. Coraz więcej blogów, coraz lepiej wyglądają, są pisane z coraz większym zaangażowaniem czasu i środków. Jak się tu przebić? Na pewno dobrze jest mieć jakiś pomył na siebie, uzbroić się w cierpliwość. A może i wykorzystać odrobinę psychologii. Bo

Ludzie nie zawsze kierują się logiką.

Czasami po prostu idą za tłumem, ulegają modom (o czymś się mówi, coś jest modne, samodzielnie chcą przekonać się co jest to warte). Ludzie kierują się emocjami. Ktoś ich im dostarcza – wracają. Czasami kierują się ciekawością (nie zawsze zdrową). Ktoś jest kontrowersyjny, zaglądają do niego, raz, dwa, regularnie. A na wszelki wypadek wszem i wobec mówią, że … przenigdy. Ludzie są ciekawi tego, jak żyją inni. Ktoś im tego dostarcza. Dlaczego mieli by nie podejrzeć? Taki dobrowolny Big Brother.

Fajnie ujął to Kominek (dziś Jason Hunt) w swojej książce:

W blogosferze zawsze panowała niesprawiedliwa zasada, że wysoka jakość publikacji to zbyt mało, by się wyróżnić. Wielu doskonałych autorów jest nieczytanych. Bo ludzie przychodzą na blogi po opinie i emocje.

No a czasami po prostu czytają kogoś, bo zapanowała na niego moda. O kimś się mówi, kogoś się poleca, wokół niego narobiło się sporo szumu. Ciekawość. Trzeba samemu tam zajrzeć i « własnoręcznie » wyrobić sobie o tym zdanie. Bo

Czytelnik ma zawsze rację.

Jak wypromować bloga?

Bo skoro cała masa ludzi myśli, że coś jest dobre, to prawdopodobnie takie jest.

Zajrzę tam, zacznę czytać, naocznie się przekonam. Tak tworzy się efekt mody.

Zauważcie, że popularne blogerki od czasu do czasu podrzucają (czy to na FB czy na blogu) swoje statystyki. Ot, stuknęło mi tylu a tylu unikalnych użytkowników, czy tylu a tylu followersów na Facebooku. To jakby potwierdza i zarazem nadaje większy rozpęd temu efektowi mody. Czytelnik przecież ma zawsze rację. A skoro jest ich tylu? Coś w tym jest.

Ale to nie dzieje się z dnia na dzień. Followersi nie walą drzwiami i oknami, tylko dlatego, że zaczęliśmy pisać bloga. Jakoś trzeba ich przyciągnąć. A statystycznie jest to coraz trudniejsze. Bo blogów jest coraz więcej. Doskonale prowadzonych, opartych na profesjonalnych szablonach, pisanych z zaangażowaniem czasu i środków. Co robić?

Po pierwsze: nie czekać w kącie.

Nikt nas tu nie znajdzie. W to wierzyły może nasze babcie, ale nie sprawdza się już dziś. Trzeba wyjść do ludzi, pokazać się, budować kontakty. No i dać się docenić.

Każdy ma do zaoferowania coś wartościowego, coś, co robi na swój sposób. Tylko chodzi o to, by to odpowiednio wyeksponować.

Jeżeli zrobiłeś coś, co może wywrzeć wrażenie na Twoim czytelniku, a przy tym uwiarygodni to, co piszesz – pokaż to.

Jak Dorota (czyli Kameralna), która jest byłą mistrzynią świata w taekwondo. To na pewno robi wrażenie, ale … Mało kto może się czymś takim pochwalić.

Ale to wcale nie musi być coś takiego niezwykłego.

Ola, czyli Pani Swojego Czasu, która uczy kobiety zarządzania swoim czasem, a prywatnie oprócz intensywnej działalności biznesowej (online i nie tylko) jest mamą małego cukiernika (czyli dziecka chorego na cukrzycę). A to wymaga niemałej codziennej gimnastyki (podawania insuliny o określonych porach dnia). A to na pewno kwestia dobrej organizacji. Dlatego dla mnie Ola jest wiarygodna w tym, o czym pisze.

Dlatego warto zastanowić się: Jakie są moje mocne strony? Co robię dobrze? Co mnie wyróżnia?

Oczywiście można to zrobić na dowolnym etapie pisania bloga (sprawdza się to w innych dziedzinach życia). Ale pewnie najlepiej na samym początku. Nie chodzi o to, by przytuszować swoje niedostatki. Bo gdy to robimy, w praktyce ustawicznie o nich myślimy. To one podkradają nam naszą pozytywną energię. A wtedy trudno skoncentrować się na swoich mocnych stronach. I czerpać z nich motywację do działania.

Mam przygarbione plecy, więc albo w ogóle przestanę wychodzić z domu, by nikt się tego nie dopatrzył. Albo pomyślę o tym, co mi się we mnie podoba. Np wyeksponuję swoje nogi, tak by to właśnie one przyciągały uwagę. Wtedy poczuję się pewniej. Będę iść ulicą z podniesioną głową, a to zminimalizuje efekt przygarbionych pleców. Takie sztuczki można wykorzystać w dobieraniu odpowiedniej kreacji, makijażu. Podkreślając to, co jest warte podkreślenia i zapominając o tym, co nas dołuje. Czyli podkopuje wiarę w siebie.

A skoro kwestię wiary w siebie mamy już załatwioną, przystąpmy do kolejnego etapu.

Robienia ruchu na blogu i wokół bloga. Czyli jak to zrobić, by dać się poznać. Choć na tym etapie warto uzbroić się w cierpliwość.

Jak to mówi Paweł Tkaczyk:

Marki buduje się konsekwencją.

Success, no matter what it means to you, takes time. So be patient.

Od czego zacząć? Od samego początku. Czyli od budowania kontaktów w blogosferze.

Bo blog, który świeci pustkami: nikt nie komentuje, nikt nie lajkuje, nie robi najlepszego wrażenia. Po prostu pusto wszędzie, głucho wszędzie.

Kominek z pozycji osoby, która doradza firmom, jak dobierać blogerów do współpracy pisze (w swojej książce “Blog: Pisz, Kreuj, Zarabiaj” – to bardzo fajny podręcznik blogowania):

Odradzam każdej firmie inwestowanie w blogera, który nie ma co najmniej 15 000 U.U. (unikalnych użytkowników), powyżej 20 komentarzy na tekst i co najmniej 2000 followersów.

Zebrać 20 komentarzy pod każdym kolejnym tekstem nie jest łatwo. Szczególnie, gdy dopiero zaczynamy pisać bloga, mamy jeszcze mało kontaktów i publikujemy kilka razy na tydzień. Rzeczywistość jest taka, że z wyjątkiem osób o ustalonej pozycji w blogosferze, u których komentuje się po to, by zostać zauważonym, najwięcej komentarzy zbierają osoby, które same dużo i regularnie komentują. Zawsze o lekki zawrót głowy (i ogromny podziw) przyprawiają mnie ilości komentarzy, które potrafią zebrać pod każdym kolejnym wpisem Karolina i Gaja.

Zresztą zajrzyjcie sami, by się o tym przekonać (a są to na pewno bardzo wartościowe blogi).

Ale komentarze dodane przez czytelników do postu są bardzo ważne i cenne również z punktu SEO (optymalizacji tekstu pod kątem wyszukiwerek). Bo to dodatkowa treść, która aktualizuje dany post. A jeżeli Google tak bardzo kocha blogi, to właśnie dlatego, że są regularnie aktualizowane.

Jeżeli ciężko przychodzi Ci zdobywanie komentarzy pod nowymi wpisami, mimo że sumiennie komentujesz u innych, może spodoba Ci się i zainteresuje pomysł z Grupą Wzajemnej Promocji dla blogerów, którą współtworzę wraz z Renatą, Anią i Pawłem. Jest nas w niej ponad 800 osób. Funkcjonuje ona na zasadzie wzajemności. Komentujemy u innych, ale także promujemy nasze wpisy z Facebooka.

Daj się polecić influencerowi.

Tak to sobie fajnie nazwałam, ale takie proste to wcale nie jest. Polecenie przez wpływowego blogera pomaga. Ale nie zrobi całej roboty za nas.

Pierwsza trudność jest w tym, by w ogóle zostać zauważonym przez influencera. Do przemyślenia podrzucam Wam fajny wpis Dona na ten temat: Branding that gets attention of an influencer.

Pewna blogerka chciała zostać zauważona, doceniona i polecona przez influencera. Robiła w tym celu wszystko to, co teoretycznie powinna była robić. Wytypowała influencerów w swojej niszy, zaczęła u nich komentować. Regularnie, systematycznie, miesiącami. I nic. Żadnego rezultatu. Zero polecenia. Co robiła źle?

  • Po pierwsze: źle wytypowała influencerów o uwagę, których zabiegała.

A właściwie już nie influencerów, ale mega popularne gwiazdy. Osoby, które o lata świetlne przerastały ją statystykami.

  • Po drugie: komentowała źle, płytko, wiecznie pisząc o sobie.

Czym wysyłała oczywisty sygnał: obchodzi mnie tylko i wyłącznie moja osoba.

A co powinna była robić?

Zamiast szukać gwiazd, wytypować osoby, które mają realne wpływy, ale wciąż uczestniczą w jednym wielkim sieciowym networkingu. Czyli budują kontakty, polecają, są polecani. Gwiazdy już tego nie muszą robić, wszyscy je znają.

Pisała źle te swoje komentarze. Bo sztuką jest zostawianie takich komentarzy, które uczynią blogi czy wpisy innych osób ciekawszymi. Można podrzucić jakieś ciekawe przemyślenia, podrzucić temat do dalszej dyskusji, a przy okazji pokazać, że mamy coś ciekawego do powiedzenia i w ten sposób zainteresować sobą.

Wyróżnij się, albo zgiń.

Ludzie nie chcą czytać n-tej kopii tego samego. Od kopii wolą oryginał. Pewnie dlatego przebijają się (czasami wolniej, czasami szybciej) blogerzy, którzy od zawsze mieli jakiś pomył na siebie, albo tacy, którzy znajdują go po drodze. Bo często właśnie posiadanie takiego pomysłu na siebie pomaga w świadomym tworzeniu własnego niepowtarzalnego stylu.

Pokaż swoją osobowość.

Bloger, by zaistnieć nie może być bezbarwny. Co wcale nie znaczy, że musi być kontrowersyjny. Bo to sezonowa metoda na popularność. Wyrazistość wzbudza zainteresowanie. Ale przede wszystkim bloger nie jest od powielania wiedzy, która jest już znana. Ale od pokazania jej na swój sposób, przepuszczenia przez swoje indywidualne doświadczenie i osobowość. Bo na blogi nie przychodzi się po informacje, ale po opinie i emocje.

Pisz, o tym czego ludzie szukają w Google.

Taką radę jakiś czas temu dał w wywiadzie Sławek Gdak (nasz czołowy specjalista od SEO). Wywiad przeczytacie TUTAJ.

Tak też swoją popularność tłumaczy Zudit.

Jej blog rozwinął się szybko … (zajrzyjcie do tego wpisu)

Zaledwie kilka miesięcy blogowania i finał Onet Blog Roku, Tytuł Nadziei Roku u Tomka Tomczyka, kilka innych wyróżnień, zaproszenie do telewizji. Stało się tak, ponieważ miałam spore doświadczenie w pracy w internecie – przed blogiem zawodowo pracowałam jako dziennikarz, krótko także jako rzecznik prasowy, prowadziłam dwa portale, wiedziałam, jakie tematy są klikalne, które teksty dobrze trafiają w emocje czytelników.

Jak wypromować bloga?

Jak sobie tu pomóc? Korzystając z takiego fajnego narzędzia jak Google Planner. Gdzie możemy sprawdzić z jaką częstotliwością ludzie wpisują daną frazę czy słowo kluczowe do wyszukiwarki.

Liczy się nie tylko to, co piszesz, ale jak to wygląda.

Co prawda nie powinno się oceniać książki po okładce, ani cukierka po opakowaniu, a jednak … to dobrze sprzedaje. Profesjonalnie wyglądający blog wzbudza większe zaufanie. A wiadomo, że bolączką blogerów jest to, że kojarzy się ich z radosną amatorszczyzną. A kto to napisał? Ano bloger. No a co on tam wie. Bez komentarza.

Jak wypromować bloga?

Efekt Ikei.

Znowu odrobina psychologii zainspirowana wpisem Neila z Quicksprout 6 psychological principles that influence reader loyalty. Bo po prostu ludzie lubią dochodzić do czegoś samodzielnie (no może z małą zewnętrzną pomocą).

Stąd popularność IKEI. Bo prócz tego, że w ich domu pojawił się nowy mebel, mają jeszcze satysfakcję, że złożyli go samodzielnie. A przecież nic tak nie cieszy.

Sprawdza się to także w blogowaniu. Np na moim blogu największą popularnością cieszą się tutoriale. Mam wrażenie, że niektórzy wracają tu, żeby sprawdzić czy nie znajdą jakiegoś nowego tutorialu przy pomocy, którego będą mogli znowu podłubać przy blogu i mieć odrobinę satysfakcji. Ale takiego typu posty można wpisać w każdą tematykę bloga.

Przykład: Stąd pewnie popularność Szkoły Szydełkowania, czyli bloga z szydełkowymi tutorialami rozpisanymi krok po kroku. Efekt Ikei. No i może jeszcze doszło tu polecenie przez influencera. Bo Szkoła Szydełkowania od samego początku swego istnienia była regularnie polecana przez Instensywnie Kreatywną, czyli bardzo wpływową i szanowaną osobę w rękodzielniczej blogosferze.

Social Media. Blogujesz, musisz tu być.

Niekoniecznie we wszystkich na raz. Bo pewnie tak się nie da. Bo jak to radzą spece: lepiej odnaleźć się w 2-3 i działać w nich skutecznie. Niż łapać się za wszystko i we wszystkim tylko regularnie spamować. Tu też chodzi o budowanie kontaktów, a nie o to, by wrzucić link i uciec.

Bo niektóre media, jak Facebook działają na zasadzie: najpierw dana notka jest pokazywana wąskiej liczbie odbiorców, a jeżeli chwyci (pojawią się pod nią lajki i komentarze), Facebook poszerza jej zasięg, podsuwając ją innym followersom. Dlatego tak ważne są te pierwsze lajki i komentarze od najwierniejszych, a może zaprzyjaźnionych czytelników.

Jak spowodować większe zainteresowanie odbiorców? Oto jest pytanie. Warto próbować, testować, szukać… swojej drogi i pomysłu na siebie. Z czasem zorientujemy się, że pewne notki wywołują większy odzew (u mnie są to te związane z blogowaniem).

Google Plus wciąż niedoceniany, a może warto się do niego przekonać.

Bo według specjalistów wpisy dobrze wypromowane w Google Plus mają większe szanse lepiej wypozycjonować się w Google. A że wielu blogerów lekceważy Google Plus, jest tu trochę wolnego miejsca … do wzięcia.

Co warto wiedzieć o Google Plus?

Każdą notkę (z linkiem do wpisu) można tu edytować nawet po opublikowaniu. Warto dodać tu hasztagi i opis. No i przede wszystkim nie działać tu na zasadzie: wrzucam link i uciekam.

Sama staram się codziennie odwiedzić przynajmniej jedną osobę na Google Plus, polajkować, coś skomentować (przy okazji otagowując daną osobę, tak by dotarła do niej wiadomość o moim komentarzu, w tym celu wpisuję @ i imię-nazwisko danej osoby). Nie daje to jakiś spektakularnych efektów (bo jedna osoba odwiedzona na dzień to za mało), ale pierwsze efekty już są.

Wyzwania, linkowe party, czyli udział we wspólnych zabawach.

Uwielbiam je i staram się w nich udzieleć. Ale to działa i przynosi efekty, tylko wtedy, gdy po dodaniu swojego linku, odwiedzimy innych uczestników. Do czego serdecznie Was zachęcam. Bo znowu zacytuję Wam tu mojego blogowego guru czyli Kominka:

Bloger bez kontaktów jest jak bez ręki. Przeżyjesz (tu chodzi o pozyskiwanie propozycji współpracy), ale mistrzem świata w klaskaniu nie zostaniesz.

A tymczasem kolejne LINKOWE PARTY uważam za otwarte.

 

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Zapisz się na newsletter i pobierz darmowy ebook: TWOJA MARKA NA INSTAGRAMIE

Tags from the story
More from BEATA REDZIMSKA

Jak wykorzystać PINTEREST w promocji swojej marki w sieci?

PROJEKT PINTEREST Mam taki projekt na czas kwarantanny – zainspirowała mnie tutaj...
Read More

66 komentarzy

  • Dotknęłaś jak zawsze wielu ważnych tematów. Nie wrzucać komentarzy czy linków na zasadzie “wrzuć i uciekaj” tylko “buduj relację”. I być konsekwentnym w tym, co się robi. Jak w życiu 😉 A z tutorialami – sam tu dotarłem ich szukając i jak zawsze pilnie czytam 🙂

  • Beatko, znów wpis, na który czekałam. Jeszcze raz powtórzę, że twoje tutoriale nie raz były moją deską ratunku. Wiele razy robiłam coś krok w krok za Tobą (pamiętam mój pierwszy banner, logo, które powstało dzięki Twoim podpowiedziom). To jest Twoja moc! W tym Twoja siła – moim zdaniem. Odniosę się jeszcze do cytatu z Żudit, której blogerski sukces jest niewątpliwy i dobrze, że jej blogowo się wiedzie. Lubię jej wpisy. Ja mam 11 lat pracy jako dziennikarka i też wiem, co jest klikalne. Praca to praca, a ja na blogu chcę być autentyczna, taka jaka jestem, czyli nie lubię sensacji, afer, nie chcę pisać o tym, co jest gorące, na fali, co wywołuje skrajne emocje. Nie jestem też specjalnie zabawna:-) Ja jestem książkowa:-) I właśnie o to chodzi, żeby każdy, kto czyta nasze blogi, nie był potem rozczarowany w rozmowie w realu. Chyba się rozgadałam nie na temat…:-)
    Autentyczność i konsekwencja w działaniu. O to mi chodziło.
    Dzień, w którym zaczęłam czytać Twój blog, był dobrym dniem!
    Pozdrawiam!

  • Bardzo wartościowy tekst. Zresztą jak wszystkie Twoje artykuły z serii poradnikowej. Lubię to.
    Mam tylko pytanie o Twoje zdjęcie profilowe na blogu? Dlaczego takie? Wiem, że o gustach nie powinno się dyskutować, ale wydaje mi się zupełnie nieprofesjonalne. “Prześwietlone” i z dinozaurem? Chyba, że stoi za tym jakaś historia, której nie doczytałam.. 🙂

  • No i kolejne kilkanaście minut, które spędziłem w sposób wartościowy i w dobrym towarzystwie. Dziękuję Ci za ten wpis 🙂 Czytam Twoje artykuły z wielkim zainteresowaniem i staram się korzystać z zawartych w nich informacji. Swój blog zacząłem prowadzić niedawno, ale już widzę skuteczność Twoich sugestii. Trafia do mnie zwłaszcza idea współpracy, dzielenia się wiedzą i doświadczeniem, budowania własnego miejsca w sieci w oparciu o dobre relacje międzyludzkie. Relacje partnerskie, przyjacielskie, koleżeńskie. W końcu wszystko to po to, by miło spędzać czas… w dobrym towarzystwie 🙂

  • Bardzo cenię Twoje wpisy “poradnicze” dużo się z nich dowiaduję jednakowoż są to sprawy dla osób bardziej zaawansowanych niż ja. Ja na razie się zastanawiam czy przechodzic na własna domenę. 🙁

    • Ja nie miałem żadnych wątpliwości. Koszty są niewielkie. Można to zrobić już za dosłownie kilka złotych miesięcznie. Najważniejszą jest łatwość zapamiętania przez czytelnika. Sama nazwa i rozszerzenie. Bez dodatkowych elementów. Zresztą jest to również korzystne z punktu widzenia pozycjonowania witryny. Polecam jakiś kurs SEO. Służę również swoją wiedzą i doświadczeniem w tej kwestii 🙂 Nie jestem specjalistą, ale może w czymś pomogę 🙂

  • Zakładając swojego pierwszego bloga, parę lat temu myślałam, że coś tam popiszę, napiszę i będę mieć masę czytelników. Rzeczywistość troszkę to zweryfikowała. Prawdą jest, że jeśli nie ma Cię wszędzie, to nikt nie dostrzeże bloga, no bo niby skąd ma się o nim dowiedzieć. 🙂
    Bardzo pomocny tekst 🙂

  • Wbrew pozorom i temu, co myślą inni, blogowanie to ciężka praca. Sama tego doświadczam, ale wciągnęło mnie i myślę, że blogowanie musi stać się swego rodzaju pasją. Do tego wszystko to o czym piszesz i bardzo dużo cierpliwości 🙂

  • Osobiście nadal eksperymentuję u siebie, ale zaczynam już widzieć efekty pozytywne. Też z resztą dzięki temu co piszesz, człowiek otwiera oczy. A tak się jeszcze odniosę do Google+. Czytając na zagranicznych bloga porady dotyczące portali społecznościowych w zasadzie panuje jeden trend – to platforma dla SEO, nie dla czytelników.

  • Świetnie to wszystko ujęłaś 🙂 Zaciekawił mnie efekt Ikei – po przeczytaniu stwierdzam, że coś w tym musi być i warto wykorzystać taki fajny mechanizm. Przymierzam się właśnie do google+, ale tak jak napisałaś ważna jest tutaj regularność a nie tylko spamowanie, więc muszę przeorganizować trochę harmonogram dnia 😉 Dziękuję za cenne rady i pozdrawiam!

  • Przez wiele lat pisałam dla siebie, dopiero teraz zaczęłam “wychodzić” do ludzi i myśleć o promowaniu mojego bloga.

    Dzięki za ten wpis, jest naprawdę pomocny.

    Zastanawiam się nad czymś trochę z innej beczki – ile czasu zajmuje Ci napisanie tak długiego, bogatego w informacje, posta?

    Ciągle walczę z brakiem regularności na swoim blogu, bo pisanie jest o wiele bardziej czasochłonne niż mogłoby się wydawać.

    Pozdrawiam i będę zaglądać częściej 🙂

  • Bardzo przydatny wpis zważywszy, że wciąż szukam podpowiedzi jak dobrze rozwinąć bloga w zakresie zarówno promowania, jaki i zwiększenia kontaktu z czytelnikami. Także podłączam się do linkowego party i podsyłam link do jednego z moich wpisów z zeszłego tygodnia: http://createyourtravel.blogspot.com/2015/10/moje-zote-zasady-podrozowania.html
    Zapraszam również do lektury pozostałych wpisów, a ja sama zabieram się do odwiedzenia innych 🙂

  • Po Twoim blogu widać, że powyższe rady działają, więc nic tylko z nich korzystać! 🙂

    Zaglądam tu od dawna (pod różnymi “postaciami” bo trudno jest mi znaleźć tą odpowiednią) i widzę jak Twój blog się zmienia. Pamiętam jeszcze fioletowe ikony i tło chyba ze zdjęciem z Paryża? I choć nie komentuje, czytam wszystkie posty.

    Też się pobawię i przystąpię do linkowego party: http://pisze-tu.blogspot.com/2015/10/jak-zle-mnie-postrzegaja-obiecuje.html

    Pozdrawiam! 🙂

  • A ja czuję, że właśnie wpadłam w jedną pułapkę #informationoverloaded 😉
    Odkrywam (m.in. dzięki Tobie) mnóstwo fajnych, ciekawych i inspirujących rzeczy w sieci, do tego jestem zapisana do kilkunastu grup wsparcia, czuję, że nie daję rady tego wszystkiego ogarnąć, przeczytać (a przecież nie czytam wszystkiego), skomentować, podzielić się z innymi. Pomysły same cisną się do głowy, ale brakuje czasu, żeby je realizować. Zapewne popełniam jakieś błędy początkującego blogera, chcę za dużo zrobić, wszędzie zajrzeć, a tak się nie da. Może pisałaś już kiedyś o tym jak sobie z tym zjawiskiem poradzić? 🙂
    Google + u mnie kwiczy i jest na liście TO DO.

  • Bardzo przydatny wpis, dużo daje. Każdy ma jakieś tam swoje sposoby na promocję, ale zawsze dobrze jest przeczytać ciekawy artykuł na ten temat, tego nigdy za wiele 🙂 Dzięki za ogrom pracy włożony w przygotowanie takiego szczegółowego kompendium!

  • I czemu trafiam do Ciebie tak późno? 😉 byłoby mi zdecydowanie łatwiej z tymi wiadomościami na początku mojej drogi. Co jakiś czas trafiam w takie wartościowe miejsca, uczę się i powoli wprowadzam zmiany u siebie. Niestety brak czasu czasem niesie ze sobą brak konsekwencji w działaniu. Trzeba w końcu się zmobilizować i zastosować do rad bardziej doświadczonych osób ( czytaj. ty). I koniec kropka! Dziękuję za “kopniaka ” :-*

  • Ogromnie Ci dziękuję za ten artykuł, a zwłaszcza linki do tych anglojęzycznych artykułów. Dzięki Tobie i tym blogom siedzę i rozpisuję nowe pomysły na promocję. Fantastyczna inspiracja! 🙂

  • Kiedy jest się “po czytelniczej stronie” blogowanie wydaje się takie łatwe i przyjemne. Przecież każdy z nas ma coś do powiedzenia, a w erze ogólnodostępnych cyfrówek i photoshopa dobre zdjęcia też nie stanowią większego problemu. Tak myślałam, zanim założyłam bloga. Miałam rację w jednym – blogowanie to niesamowita frajda, szczególnie dla kogoś, kto lubi pisać. Ale jak wyjść z grupy 50-100 odbiorców (z czego jakieś 95% to znajomi, którzy lajkują bo mnie lubią…)? Mega wyzwanie, przed którym stoję
    Dzięki za wartościowe rady i zgodnie z jedną z nich – polecam się do czytania 🙂
    Najnowszym tekstem o tym, co dobrego możesz zrobić dla swojego rozwoju tej jesieni:
    http://finesja.pl/najlepsza-rzecz-jaka-mozesz-zrobic-w-zyciu/

  • Bardzo pomocne i przydatne artykuły dla początkujących blogerów! Ostatnio ciągle tu zaglądam i sporo rzeczy się dowiedziałam dzięki tej wspaniałej stronce.

  • Bardzo przydatne i pomocne artykuły dla początkujących blogerów! Ostatnio ciągle tu zaglądam i sporo się dowiedziałam dzięki tej wspaniałej stronce. Podziwiam panią Beate za pomysł i utworzenie bloga o tak fajnej tematyce! Pozdrawiam

    Z okazji linkowego Party, jeśli lubicie blogi o pięknie, to zapraszam http://lisabella-ela.blogspot.com/

  • Oj kurde. Jak ja mam się zmotywować? Tyle cennych rad u Ciebie Beatko, ale mi jakoś tak ciśnienie spadło na promocje bloga… Statystyki lecą na łeb na szyję, ale to mnie jeszcze bardziej zniechęca…
    Jakaś dawka motywacji…? Weź mi wyślij !

  • Dziekuję Beato za Twoje cenne wskazówki 🙂 wczoraj wieczorem znalazłam Cię przypadkiem, gdy szukałam szablonów do swojego bloga i… utonęłam. Bardzo cenię Twój profesjonalizm w prowadzeniu bloga, Twoje rady są dla mnie drogowskazem. Wiele razy starałam się blogować, jednak ze względu na brak zainteresowania czytelników szybko porzucałam swoją pasję – pisanie. Teraz, z Twoją pomocą, mam nadzieję, że mi się uda.
    Dziękuję, że jesteś.

  • Google+ jest świetne. Zawsze w jednej ze społeczności blogerskich widzę same ciekawe wpisy – po prostu tak jakoś wyszło, że tych blogerów, których tam spotykam, nie spotyka na fejsie ani nie przeglądam ich blogów regularnie, nie bywam też w miejscach, gdzie komentują. Jak odrębna rzeczywistość.
    Ciekawy jest ten efekt Ikei. Właśnie się zastanawiam, czego ktoś mógłby się nauczyć u mnie.

  • Trafiłam do Ciebie właśnie przez Twoją ciekawą wypowiedź na innym blogu. 🙂 I bardzo się cieszę, biorę się za czytanie. Może nauczę się czegoś o Google+, bo kompletnie nie umiem się tam odnaleźć. Zwykle wrzucam link i znikam.

  • Świetny wpis, którym przypomniałaś mi jak lubię czytać blogi. Mam w tym ostatnio zaległości i po dłuższej przerwie wizyt m.in. u Ciebie naszła mnie refleksja. Twoje artykuły zawsze uważałam za wartościowe, a teraz odnoszę wrażenie, że są bardziej uporządkowane i spójne:),
    Ściskam!

  • Bardzo lubię Twój blog. Naprawdę cenne wskazówki dla takich laików jak ja 😉 Piszę o tym co mi dusza gra, mam mocno zdywersyfikowany blog. Powoli zaczyna nabierać tempa m.in. dzięki wskazówką od Ciebie.

    Dołączam do linkownia: http://kuraroku.blogspot.com

  • Droga Beatko ! Twój blog jest dla mnie kopalnią inspiracji ! Zawsze znajdę tutaj coś ciekawego, co da mi do myślenia i da mi nadzieję że kiedyś się uda coś osiągnąć ? Dobrze, że w sieci jest ktoś kto dzieli się takimi przemyśleniami i radami. W tej całej gonitwie na szczyt, rzadko kto poda rękę komuś innemu.

  • Jestem Twoją stałą czytelniczką. Wypracowałaś sobie dobrą opinię. To prawda. Zaglądamy do wielu, ale zostajemy na stałe u garstki. Piszesz ciekawe, kompletne artykuły. Mi się przydają. Staram się korzystać ze wskazówek w miarę wolnego czasu. Pozdrawiam 🙂

  • o, dobrze, że Cię znalazłam 🙂 już wiem, gdzie będę szukać wszystkich informacji i jak się tu odnaleźć… przeczytałam kilkanaście postów i bardzo się cieszę, że tu trafiłam – bardzo fajnie się czyta, będę zaglądać na pewno 🙂

  • Piszę bloga na bloggerze i automatycznie umieszczam nowe wpisy na google+, jakiś ruch jest 😉 Nie żałuję tych kilku lub kilkunastu sekund na dodanie opisu do posta na gugla plus 😉

  • Sporo cennych wskazówek u Ciebie znalazłam i jeden wniosek “kupa roboty 😉 “. Nadal mam nadzieję, że tworzenie/pisanie tego co czujesz i co nie jest sztucznym produktem, prędzej czy później samo się obroni. Pewnie bez komentowania, istnienia w social media i całej reszty, później ;).

  • Wpis jest co prawda sprzed 2 lat, ale na pewno ma aktualne przesłanki. Bez względu, jaki rodzaj bloga się prowadzi. Skorzystam z przeczytanych rad i na pewno wrócę po więcej 🙂
    Dziękuję, bo to otwiera troszkę szerzej przede mną drzwi, które do tej pory były ledwo co uchylone. Zastanawiam się tylko nad tutorialami. Jest to ciekawy pomysł i w tekście napisane jest, że blog z każdej dziedziny może stworzyć tutorial, ale brak mi pomysłu, jaki to mógłby być na blogu o ślubach – organizacji ślubów i wesel z mojej perspektywy- konsultantki i Panny Młodej, która już teraz jest mężatką (slubnamanagerka.com)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *