BLOGOWANIE, VADEMECUM BLOGERA

7 błędów, które może też spowalniają rozwój Twojego bloga.

7 błędów, które spowalniają rozwój Twojego bloga

 

Moje blogi bardzo długo, latami stały w miejscu. Aż w końcu stwierdziłam, że muszę to rozgryźć INACZEJ.

Bo jeżeli cały czas robisz to samo, nie dziw się, że i za każdym razem dochodzisz do takich samych rezultatów.

Sama błędów blogerskich mam sporo na sumieniu. O ile niektóre (niestety te pomniejsze) szybko sobie uświadomiłam i zaczęłam robić to samo, ale inaczej. W innych długo tkwiłam …  z przyzwyczajenia, czy to ze strachu przed nowym.

No cóż, człowiek, który nie robi błędów, zwykle nie robi niczego.

A jednak im szybciej potrafimy wyciągnąć z nich wnioski. Im mniej tracimy na nie czasu, tym szybciej posuwamy się naprzód. I tym szybciej, teoretycznie, powinniśmy dotrzeć do celu.

Think big, fail fast, learn rapidly.

Zrozumieć, że popełniamy błąd to jedno, obrać inną drogę – to drugie. Bo skoro tak wygodnie idziemy sobie utartą ścieżką (nawet, jeżeli wiedzie na manowce). A tu wszystko trzeba zmienić, nauczyć się od nowa, na nowo sparzyć się i to pewnie nie raz (testując nowe rozwiązania). Nieznane – automatycznie wywołuje w nas odruch obronny. A tak na prawdę, po prostu trzeba postawić pierwszy krok. Potem kolejny.  Na właściwej drodze. Ten pierwszy zawsze będzie najtrudniejszy. Odważyć się, odrzucić stare przyzwyczajenia i uciszyć ten cichy głosik, który  dobrze radzi: Poczekaj na odpowiedni moment.

1. Nie czekaj na odpowiedni moment.

Nie musisz być świetnym, by wystartować. Ale musisz wystartować, by być świetnym.

Czy warto czekać na odpowiedni moment? Można przeczekać całe życie i nigdy się go nie doczekać. Nasz czas jest tak bardzo ograniczony.

Coś takiego jak odpowiedni moment w wielu sprawach po prostu nie istnieje. Zawsze znajdzie się jakieś „ale”. Tymbardziej, że dla chcącego, nie ma nic trudnego. Jak łatwo wymyślać tysiące dobrych powodów, by czegoś nie robić. Tymczasem wystraczyłby jeden dobry powód, dla którego jednak chcesz to zrobić.

,Życie jest jak trąbka w orkiestrze jazzowej. Jeśli w nią nie tchniesz, nic z niej nie wyjdzie.’’ Louis Armstrong

Sama tak długo odkładam na później ten od dawna obiecywany newsletter. Najpierw chciałabym przygotować pod niego jakiegoś e-booka, mieć kilka gotowych pomysłów na kolejne numery. I tak odkładam go na później. Cały czas potrzeba mi było dobrego kopa, by w końcu z nim ruszyć.

Podobnie podcasty.

Mam ochotę robić je i to nawet  regularnie. Ale długo mówiłam sobie, że  to nie jest odpowiedni moment. Bo jak ja w domu pełnym dzieci mam je nagrać. A tymczasem udało mi się nagrać (przy dzieciach) kilka wideo. A z wideo wyciągnęłam dźwięk (ścieżkę dźwiękową) i mam już gotowe podcasty. 

Tak samo obawiałam się wideo. Moje filmy są bardzo niedoskonałe. Ale są. Pierwszy krok został zrobiony. Spróbowałam. Wiem czym się to je (i jak się je obrabia). Dużo mniej się tego boję. Ale docelowo marzy mi się regularne nagrywanie video i podcastów.

Zrobione jest lepsze od doskonałego.

Bo jest … zrobione. Postawiliśmy pierwszy krok. Po nim łatwiej postawić kolejne. Oszukaliśmy syndrom czekania na właściwy moment. Ten syndrom do niczego innego nie prowadzi, jak tylko do niepotrzebnej frustracji … że inni posuwają się naprzód. A ja stoję w miejscu. Na własne życzenie. Czekając na idealny moment.

A gdyby tak zacząć z tym, co mamy. Tam, gdzie stoimy. Do drodze będziemy mieć tyle czasu na doskonalenie. Czekając na właściwy moment cały czas stoimy w tym samym punkcie, gdy robimy pierwszy krok, ruszamy naprzód.

jak pisac bloga

Tak jak doskonaliła się Ola czyli Pani Swojego Czasu

Olu, wybacz zawsze biorę Cię na warsztat, ale inspiruje mnie jej fantastyczne sukces story.

„Nie można być wielkim człowiekiem tanim kosztem.” Honore de Balzac

2. Czasami trzeba zainwestować … w bloga.

Oczywiście w bloga już i tak inwestujemy dużo wysiłku i czasu. Ale mi chodzi tu o pieniądze. Nie jakieś kosmiczne. Ale ….

Bo o ile teoretycznie bloga można prowadzić zupełnie za darmo. Na darmowej platformie typu Blogger, korzystając z darmowego szablonu, na domenie z  dodatkiem blogspot.com w adresie.

To jeżeli chcesz szybciej ruszyć z miejsca, warto zainwestować: wykupić własną domenę, może przenieść bloga go na wordpressa (do tego trzeba wykupić i co rok opłacać hosting, ale obsługiwanie bloga staje się dużo prostsze).

Własna domena wygląda bardziej profesjonalnie. Szablon, inny niż ten standardowy na Bloggerze – też. Wcale nie trzeba szarpać sobie nerwów i własnymi siłami go sobie instalować. Można wykorzystać te siły gdzie indziej (lepiej je spożytkować),  a zainstalowanie szablonu zlecić specjaliście. Albo w ogóle przenieść się na wordpressa. Bo tam zainstalowanie dowolnego szablonu to … raptem kilka kliknięć.

Tu znowu sama bardzo długo zwlekałam ze zmianami. Robiłam je małymi krokami. W iście żółwim tempie. Tyle straconego czasu. Może akurat w moim przypadku, przynajmniej  dostarczyło mi materiału na kolejne wpisy na VADEMECUM BLOGERA.

Ale jeżeli nie piszesz bloga o blogowaniu (to niszowy temat, wcale nie ma na niego aż takiego zapotrzebowania), to tylko niepotrzebnie tracisz czas i nerwy.

Sama w końcu przemogłam się (dostałam motywującego kopa od pewnego hejtera), najpierw zainstalowałam zewnętrzny szablon na Bloggera, potem przeszłam na wordpressa. Wykupiłam bardziej profesjonalnie wyglądający szablon. To nie są duże inwestycje. A jednak … w moim przypadku bardzo dużo zmieniły.

Począwszy od tego momentu zaczęły mnie polecać większe blogerki. Ja też nabrałam pewności siebie i zaczęłam pisać bardziej od siebie.

,Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz.” Arthur Ashe

Dopiero wtedy zrozumiałam, że w internecie liczy się nie tylko to, co piszemy. Ale i jak to wygląda.

Na wordpressie bez większego wysiłku możemy stworzyć coś, co wygląda całkiem przyzwoicie. 

Po prostu dużo łatwiej prowadzi się tu bloga. Wcale nie trzeba do tego mieć żadnych umiejętności informatycznych.

Na każdy problem znajdziesz  odpowiednią wtyczkę, którą wystarczy zainstalować i włączyć.  A Ty możesz skoncentrować się na samym pisaniu. I na tym, co robisz najlepiej.

Podobne wpisy:

Zbyt wielu ludzi myśli o bezpieczeństwie zamiast o szansie. Wydają się być bardziej przestraszeni życiem niż śmiercią.” James F. Bymes

3. Nie zrobisz wszystkiego sam.

Skoncentruj się na tym, co robisz dobrze, najlepiej. A resztę w miarę możliwości – oddeleguj.

Bloger to człowiek orkiestra. Z założenia. Blogowanie rozwija na różnych polach. Uczysz się fotografowania, social mediów, promocji, marketignu ….

We wszystkich dziedzinach na raz nie osiągniesz doskonałości. Chociażby dlatego, że życie jest na to za krótkie.

Tymczasem każdy z nas  ma jakieś predyspozycje. Często przeczuwasz je w sobie już od dziecka. Czasami odkrywasz je zupełnie przez przypadek, właśnie przy okazji pisania bloga. Bo tutaj, w praniu wychodzi w czym na prawdę jesteś dobry. To jest to. O to tu chodzi.

Najlepsze rezultaty osiągniesz wtedy, gdy skoncentrujesz się na tym, co robisz najlepiej.

Jakie są Twoje mocne strony?

  • Piszesz świetnie teksty, ale fotki to masakra.

Przecież są banki zdjęć. Te płatne i te darmowe. Dlaczego z nich nie skorzystać? Liczy się efekt końcowy, czyli wpis z przemawiającym tytułem, intrygującym leadem i dobrze dobraną fotką.

Bo wyobraź sobie tylko, że Google podsuwa Ci 2 źródła (generalnie są ich setki, a nawet tysiące). Ale …  szukasz infromacji na jakiś temat i … masz do wyboru takie 2 źródła:

  • Blog pasjonata, który ma ogromną wiedzę na dany temat i swojego bloga pisze z pasji. Więc nie przykłada wagi do drobiazgów. On chce przekazać swoją wiedzę. Tak się do tego pali. Więc macha ręką na nieznaczące niemerytoryczne szczegóły. Więc jego blog korzysta z bazowego i jak najbardziej banalnego szablonu z Bloggera i wisienka na torcie,  nazywa się mojapasjacośtamsośtamblogspot.pl.
  • Drugie źródło oparło się na informacjach zaczerpniętych z pierwszego. Ale tak je przerobiło, że nawet sam Google się nie połapał. Ale to drugie źródło zostało stworzone w celach … zarobkowych. Czy to z myślą o współpracy z markami, czy to jako uzupełnienie sklepu  internetowego. Po pierwsze monetyzacja. Jego autor korzysta z profesjonalnego szablonu, postawił bloga na własnej domenie. A do ściągniętego skąś tam tekstu (i przerobionego), ściągnął zdjęcie z darmowego banku zdjęć. Wkład własny zerowy, ale jak najbardziej zgadza się HAJS.

Suma sumarum, ta druga strona wygląda dużo bardziej profesjonalnie.

Któremu źródłu zaufasz?

W sumie kto będzie chciał się wczytać w maczkiem napisany tekst, skoro ma do wyboru tyle wypucowanych, dopieszczonych od strony wizualnej źródeł?  W dzisiejszych czasach przesytu informacji?

Sukces story, na które lubię się powoływać: Ola czyli Pani Swojego Czasu. To już nie jest blog, tylko dobrze prosperujący biznes internetowy. Jak szybko udało się Oli coś takiego rozwinąć w przetłoczonym internecie. W tak krótkim czasie. Ola potrafiła się dobrze otoczyć. Dobrać sobie współpracowników o różnych (uzupełniających się) kompetancjach. Co pozwoliło jej skoncentrować się na tym, co robi najlepiej: pisać, motywować … I tak stworzyła małe imperium.

  • Możesz wybrać tę drogę …  Pójść za przykładem Oli: skoncentrować się na tym, co robisz najlepiej.  A dla reszty szukać zewnętrznych rozwiązań.
  • Albo pójść za moim przykładem i błądzić. Czyli mozolnie próbować do wszystkiego dochodzić samodzielnie. To dobry temat na bloga o blogowaniu. Jeżeli nie piszesz o blogowaniu, to raczej będziesz w kropce.

A jeszcze i tak po czasie dojdziesz  do tego, że wszystkiego nie zrobisz sam.

Bo  więcej osiągniesz  skupiając się na tym, w czym jesteś dobry. Jeżeli jest tym robienie logo, pisanie własnego szablonu od zera, rób to. Ale jeżeli nie, po prostu nie trać na to czasu. Poproś o pomoc kogoś, komu to leży. Nie zawsze trzeba za to płacić. Możesz wymienić się z tym kimś umiejętnościami. Win win.

Dzisiaj blogosfera coraz bardziej się profesjonalizuje. Coraz więcej blogów jest zakładanych z myślą, że można coś z tego mieć. Choćby mile łechczący blogerskie ego fejm.

Jedni ułatwiają sobie zadanie już na starcie: inwestują w profesjonalny szablon, własną domenę …, dobry aparat, kurs fotograficzny,  potrafią poprosić innych o pomoc, czy chociażby o polecenie.  A inni … tego nie potrafią.  Niestety, sama jestem z tych innych. Ale zmieniam to… 

Czego nie robić w blogowaniu?

4. Nie pisz na dany temat, tylko dlatego, że akurat jest on popularny.

Nawet jeżeli podtrzymuję radę pewnego anglojęzycznego guru od blogowania, o tym, że zanim zaczniesz pisać na dany temat, sprawdź ile w danej niszy znajdziesz blogów, które mają powyżej  5 czy 10 tysięcy followersów na FB. To dużo mówi o jego potencjale. 

Bo jeżeli chcesz mieć fejm, pisz o czymś, co ten fejm może Ci dać. Ale nie sprzedawaj duszy diabłu. To po prostu nie działa.

Też popełniałam ten błąd. Co prawda nie trwałam w nim długo. Bo zbyt długo nie potrafiłam przemóc się i pisać na modny temat (o modzie i trendach w modzie), który zupełnie mnie nie kręcił.

Rezultat? Dzisiaj mam bloga o wymownym tytule Moda na Bio, ale piszę na nim już tylko o szydełku. Pisanie o modzie – w moim przypadku nie chwyciło. Pisałam rzetelnie, mozolnie i bardzo, ale to bardzo odtwórczo. Odtwarzałam, kompilowałam to, co znalazłam w innych źródłach. Bezbarwnie, bez emocji, bez pasji, bez przekonania. Ale to nie działa.

Dlaczego? Bo jeżeli coś Cię nie kręci, to pewnie, tak po prawdzie niewiele na ten temat wiesz. Albo wiesz bardzo powierzchownie, bo  żeby się w to zagłębić brak Ci pasji.

Napisanie czegokolwiek zajmuje Ci bardzo dużo czasu (wypacane w bólach, i to jakich). A to i tak nie wystarczy, nie przebije się przez setki czy tysiące innych stron na dany temat, pisanych z pazurem.   Stron z dłuższym stażem, stron lepiej wypozycjonowanych… Choćby z punktu widzenia SEO. Zanim coś się ruszy, Twój zapał i tak się już wypali.

Szkoda Twojeg czasu, który mógłbyś wykorzystać  inaczej i gdzie indziej. Chociażby pisząc o tym, co sprawia Ci przyjemność. Czas – to jedyne dobro, którego sobie w życiu nie dokupisz, za żadne pieniądze. 

„Bądź jak bijące źródło, nie zaś staw, w którym stoi wciąż ta sama woda.” Paulo Coelho (ur. 1947)

5. Nie doceniasz social mediów.

Mi po prostu nie starczało na nie czasu. Biję się w piersi i bardzo tego żałuję. Bo ja po prostu wolałam pisać … bloga i tylko bloga. I już nic do social mediów. A to błąd.

Co gorsza, wpadłam w swego rodzaju błędno koło. Bo skoro nic nie pisałam na Facebooku, to przybywało mi tam na prawdę niewielu followersów. Przez pierwszy rok blogowania dorobiłam się raptem 10- ciu obserwatorów na Fejsie. Chyba jestem tu swoistym mistrzem. Tym czasem pisałam rzetelnie, przynajmniej  raz na tydzień. A skoro miałam tak niewielu followersów, brakowało mi motywacji do dalszego działania. Błędne koło czy samonapędzająca się spirala zniechęcenia.

Tymbardziej, że to były czasy, kiedy niepodzielnie królował pogląd,  by nie budować domu na wynajętej ziemii. By raczej robić to na tej posiadanej, czyli na blogu.

A jednak social media to fantastyczne kanały rozsyłania własnych treści. Ludzie już tam są. Dlatego łatwiej mogą nas tam znaleźć np po odpowiednich hasztagach i z polecenia innych (taka magiczna funkcja: udostępnij, która może sprawić, że coś wirusowo rozejdzie się po sieci).

Jednak jedno i drugie (i  dotarcie do Ciebie po odpowiednich hasztagach i polecenie Cię przez inne osoby w danym social medium) nie nastąpi, jeżeli nic tu nie będziesz pisać.

To jak ten gościu, który całe życie prosi Pana Boga, by pomógł mu wygrać w totolotka. W końcu Pan Bóg nie wytrzymał, zszedł z nieba, potrząsnął gościem mówiąc mu prosto:

Kurczę, na ale daj mi szansę: Choć raz zagraj w Totka.

Dlatego dobrym nawykiem, który staram się praktykować jest równoległe przygotowanie notek, które będą towarzyszyć moim kolejnym wpisom w social mediach.

Tutaj każde medium ma swoją specyfikę. Potrzeba czasu, by je poznać, by podłapać kontakty i zbudować społeczność. W każdym z osobna. To na pewno samo się nie zrobi.

Dlatego codziennie, małymi krokami staram się robić … cokolwiek.

Wrzucam przynajmniej jedną notkę na Facebooka. Jeżeli nie publikuję nic nowego danego dnia, to albo wykopuję coś z archiwów, albo podrzucam coś cudzego na temat blogowania czy motywacji. Bo w social mediach nie chodzi o samo spamowanie własnymi linkami. Warto od czasu do czasu polecać innych.

Jeżeli chodzi o Twittera, korzystam tu z wtyczki SUMO ME i jej opcji HIGHLIGHTER (o tym, jak to działa, przeczytacie TUTAJ), które pozwalają na bezpośrednie przesyłanie czy to wycinku z treści, czy to fotki z danego wpisu na Twittera (a fotek dodatkowo na Fejsa i Pinterest).

Podobnie codziennie staram się zajrzeć na Pinterest. Podsuwam Ci ten mały przewodnik po Pintereście. Przypiąć tu coś cudzego i jednocześnie przygotować własnej produkcji piny. Ponieważ nie mam zbyt wielu pionowych zdjęć na blogu, często przygotowuję pionowe piny w formie składanek z poziomych fotek.

O tym jak Jak przygotować perfekcyjne piny na Pinterest?

Pinterest to taka wyszukiwarka wizualnego kontentu. Czy to ma sens w przypadku polskojęzycznego bloga, wiedząc, że Pinterest przede wszystkim jest niesamowicie popularny na rynku amerykańskim? I tak i nie… Testuję i daję sobie szansę.

Instagram. Staram się tu publikować jedną fotkę dziennie. A dalej ta fotka automatycznie jest przesyłana na Pinterest (do osobnego boardu z fotkami z mojego Instagramu) za pomocą fajnego narzędzia, jakim jest IFTTT.

No i jeszcze grupy facebookowe. W tym temacie prowadzę Grupę Wzajemnej Promocji dla Blogerów

Grupy są wspaniałym narzędziem do poznawania innych osób na FB. Wiele z nich organizuje akcje wzajemnego promowania fanpejdżów, czy osobnych wpisów.

„Nigdy nie dostrzegamy skarbów, które mamy tuż przed oczyma.” Paulo Coelho

6. Czy piszesz newsletter?

Jeżeli jeszcze zadajesz sobie pytanie, czy aby nie za wcześnie, by ruszyć z newsletterem, powiem Ci:

Na to nigdy nie jest  za wcześnie. Choć mój newsletter ma długi ogon, ale w końcu ruszył. I tu powiem Ci (a może raczej sobie):

Najlepszy sposób na osiągnięcie sukcesu to postępować według rad, które dajemy innym.

Harold Taylor

Ale co do newslettera, chyba każdy guru od blogowania opublikował na swoim blogu wpis z gatunku „Mea Culpa”, czyli czego najbardziej żałuję, że nie zacząłem robić tego wcześniej: tutaj wymieniał newsletter. Ach, gdybym tak wcześniej zaczął zbierać na niego zapisy i ruszył z nim od samego początku istnienia bloga… Gdyby tylko.

Dlatego, jeżeli social media to miejsca, z których ludzie dowiadują się o Tobie, zaczynają darzyć Cię sympatią i … zaufaniem (po dłuższym czasie). To newsletter jest miejscem, w którym od Ciebie kupują. Niekoniecznie nawet Twoje własne produkty. Ale np produkty, od których masz jakiś procent (afiliacja). 

Pomocne wpisy: Jak stworzyć newsletter za pomocą Mailchimpa?

,,Człowiek sukcesu to ktoś , kto potrafi zbudować silne fundamenty z cegieł , którymi inni w niego rzucają.’’ David Brinkley

7. Czy traktujesz blog jako markę?

Nie, ja w ogóle nie myślałam w tych kategoriach. Miałam pomysł na temat (zdrowy styl życia), ale już nie na siebie w tym temacie. I nie miałam żadnej wizji. To, co prawda przychodzi z czasem. Siłą rzeczy, gdy podglądasz innych, to czy owo sobie od nich zapożyczasz, dostosowujesz do swojej osoby (i osobowości). Osobowość (najlepiej wyrazista, czyli rozpoznawalna) jest cechą dobrego blogera.

A ja klepałam kolejne teksty na bloga, rzetalnie, sucho i bezosobowo. Dopiero po  długim czasie zrozumiałam, że bloger nie jest od przepisywania kolejnego podręcznika. Nie, bloger to taki króliczek doświadczalny. Ten podręcznik powinien na sobie przetestować i dobiero wtedy coś o nim napisać … od serca.

„Ten, kto tak bardzo podoba się wszystkim – nie podoba się nikomu, a najgorszą z wad jest nie mieć żadnej.” Honore de Balzac

Bloger, który chce być rozpoznawalny, musi być jakiś.

Powinien mieć pomysł na siebie, obrać kurs i konsekwentnie się go trzymać.

Nawet jeżeli nie wszystkim będzie się to podobać.

Ja byłam bezbarwnie encyklopedyczna. Ludzie wchodzili i nie wracali. Ale przecież nie o to mi chodziło.

Niestety to wszystko zajęło mi tyle czasu. Mam nadzieję, że Wam pójdzie szybciej.

„Możesz się wahać, jeżeli potem idziesz dalej.’’ Bertolt Brecht

 

Think big, fail fast, learn rapidly.

Pozdrawiam serdecznie

Beata

Podobne wpisy: 

Enregistrer

Enregistrer

Zapisz się na newsletter i pobierz darmowy ebook: TWOJA MARKA NA INSTAGRAMIE

VADEMECUM BLOGERA NA YOU TUBE

O AUTORZE

Jestem blogerką, emigrantką, poczwórną mamą. Kobietą, która nie jednego w życiu doświadczyła, z niejednego pieca jadła chleb.

Od prawie 20 lat mieszkam na emigracji we Francji, w Paryżu.

Uważam, że emigracja to dobra szkoła życia i wymagająca, choć bardzo skuteczna lekcja pokory. Ale też wewnętrznej siły i zdrowego dystansu do samego siebie i momentami wystawiającej nas na próby codzienności.

Jestem tu po to, by pomóc Ci lepiej pisać, skuteczniej docierać do czytelnika, wywołać większe zaangażowanie w social mediach. Czasami rozśmieszę lub zmotywuję.

Ale równolegle do Vademecum Blogera jestem autorem kilku niezależnych miejsc w sieci.

Ponieważ wiele osób pyta się mnie, jak mimo 4 ciąży i 40 - stki na karku udało mi się zachować linię nastolatki, uruchomiłam kanał na YouTube o zdrowym gotowaniu - bezglutenowo - bezmlecznie.

Znajdziesz mnie również na blogu BeataRed.com i powiązanym z nim Instagramie, gdzie piszę bardziej osobiście o Paryżu i mojej pasji, jaką jest nauka języka francuskiego.

A jeżeli interesują Cię praktyczne porady o tym, jak budować swoją obecność w sieci zapraszam na mój kanał na You Tube z blogowymi tutorialami.

(79) Comments

  1. Dziękuję ja ten post. Przeczytam, go kilkakrotnie i na pewno coś dla siebie wyciągnę.
    PS. Tymbardziej powinno być oddzielnie popraw sobie.

  2. Świetne podsumowanie, nie z tej teoretycznej, ale jak najbardziej praktycznej perspektywy. I to bardzo mi się podoba. 🙂

  3. Brawa za ten wpis!
    Nie każdy bloger przyzna się do swoich błędów. Ba! Jeszcze je wypunktuje i powie szczerze, jak nie robić!
    Bardzo się cieszę, że to napisałaś – trochę mnie to podbudowało 🙂
    Ja robię wszystko na blogu sama, uczę się od podstaw krojenia swojej stronki. Fotografia na szczęście nie jest dla mnie czarną magią, bo praktykę w prowadzeniu fotobloga i w pracy w studiu fotograficznym na szczęście już mam 🙂
    Pozostało opanowanie social mediów, a to wcale nie takie łatwe zadanie 😉
    Nawet jeśli tworzy się dobre treści i przyciągające zdjęcia to dopiero 1/3, może nawet i 1/4 drogi – trzeba się jeszcze umieć sprzedać w SM. Przyznaję – tego nie potrafię…
    Pozdrawiam niedzielnie 🙂

  4. Właśnie ostatnio mam problem z tym, że mój blog jakoś stoi w miejscu. Może po prostu nie jest aż tak dobry, ale zawsze to się trochę przykro robi, bo staram się, aby wszystko było najlepsze jak mogę. Bardzo dziękuję Ci za ten post, na pewno mi się przyda i będę do niego wracać 🙂

  5. Od dawna myślę nad newsletterem. Niedługo będę mieć nowy szablon i logo (nie znam się na tym, więc zagadałam do znajomego grafika), a wtedy ruszam z newsletterem. 🙂 Mnie najbardziej spowalnia nieumiejętność organizacji. :/ Pogodzenie studiów dziennych, pracy weekendowej, psa, pisania licencjatu i bloga to dla mnie czarna magia!

  6. Ciekawy ten cytat z Balzaca. Faktycznie ludzie, ktorzy nie mają zadnych wad i nie popelniają błędow, są jacys tacy nijacy i az irytujący. 🙂

  7. Każdy powinien się zmierzyć z wymienionymi -przez Ciebie punktami. Och to blogowanie!

  8. Świetny wpis, obowiązkowy dla kazdego blogera. Ja za dlugo zwlekałam z rezygnacją z adresu blogspot, po tej operacji od razu zauważam zmianę na lepsze. Do tego wykupiłam w końcu profesjonalny szablon. Zostaję na bloggerze, ale przyznam, że wordpress kusi i to bardzo 🙂

    1. Ja pierwszą zmianę na lepsze u siebie zaobserwowałam po zmianie szablonu z tego typowo Bloggerowskiego na zewnętrzny. Bo dzięki temu ktoś mnie polecił i potem było już łatwiej. Ewo, pozdrawiam serdecznie i dziękuję za komentarz.

  9. Już jakiś temu wpadłyśmy na to, by zacząć otaczać się ludźmi, którzy posiadają umiejętności, których nam brakuje, gdyż to znacznie przyśpiesza pracę. Wychodzimy bowiem z założenia, że skoro coś chce się robić na wysokim poziomie, nie ma co na tym oszczędzać.

  10. Moje marzenie, nie musieć robić wszystkiego sama. Niestety, właśnie na początku innego wyjścia nie ma. Teraz ludzie za wszystko chcą od razy mieć zysk. Tak poza tym, zdaje sobie sprawę, jak mało doceniam social media, ale… Nie chcę tam spamować linkami i kawałkami tekstów z bloga. Mam głupie przekonanie, że każdy portal zasługuje na coś unikatowego.

    1. Jolu, to prawda, że na początku jest trudno. Ale może właśnie na początek warto rozejrzeć się wśród znajomych, czy ktoś nie mógłby nam pomóc. Ja czasami spamuję framgentami tekstów z bloga w poczuciu winy. Ale mówię sobie, że lepsza jest jakakolwiek obecność. A skoro na więcej nie starcza mi czasu? Pozdrawiam serdecznie Beata

      1. Sorry, ale jeżeli mi na coś czasu nie starcza, to się daną rzeczą nie zajmuje. Wiem, że utrudniam sobie tym życie, ale tak została nauczona. Wartościowe albo wcale.

  11. Prawda, prawda i jeszcze raz prawda. Tylko do tego newslettera nie mogę się przekonać…

    Psst… chyba chodziło o „thinK big”:)

    1. Oj, masz rację, już lecę to zmienić. Pozdrawiam serdecznie Beata

  12. Beata, kolejny genialny wpis, kopalnia informacji. Koniecznie muszę poczytać zaległe posty o pintereście i tych wtyczkach do automatycznych publikacji.
    Mamy coś wspólnego ze sobą, nie umiem prosić o pomoc, zawsze gdy piszę do kogoś muszę po prostu ze sobą walczyć, bo nie chcę się narzucać innym. Chociaż z drugiej strony, jak ktoś pisze do mnie to chętnie w miarę możliwości czasowych i umiejętności odpowiadam.
    Wiesz, ja cały czas uparcie nie jestem przekonana do wordpressa. W jaki sposób prowadzenie bloga na wordpressie jest łatwiejsze? Jakoś nie mogę tego zrozumieć. Jestem przywiązana do blogera 😉
    Pozdrawiam serdecznie

    1. Magda, wiesz chyba generalnie wszystko jest łatwiejsze od zainstalowania nowego szablonu. Na wszystko znajdziesz tu gotową wtyczkę (a jej zainstalowanie i włączenie to razem 2 kliki, bez grzebania w kodzie HTML). Masz wtyczkę np z SEO, z przesyłaniem czegokolwiek do social mediów, z newsletterem itp. To mimo wszystko duże ułatwienie. Pozdrawiam serdecznie Beata

  13. O…. duuuuużo słów. OOOOO DUUUŻO PRACY! Naprawdę tyle platform społecznościowych? Ile czasu to dziennie zajmuje? To się da? Z dziećmi? W jakim wieku dzieciaki? : ) Dzięki za tyle wiedzy i informacji, przeczytałam z przyjemnością i wiele wiedzy wyniosłam. Przyznaję, że mnie czasem też od fb odrzuca i denerwuje, że tyle śmieci mi wyświetla i, że ja też takie śmieci powinnam wrzucać by ruch był większy. Póki co eksperymentuję dlatego chyba najbardziej spodobała mi się Twoja rada by szukać innej drogi jeśli widać, że coś nie działa. : )

    1. Z dziećmi różnie jest, jednego dnia da się zrobić więcej, bo wstanę wcześniej, a one akurat dłużej leniuchują. A czasami po prostu nie mam chwili by usiąść do komputera. Ale powolutku coś tak dłubię, każdego dnia po trochu. Pozdrawiam serdecznie Beata

  14. Bloga odkryłam z polecenia Justka i przepadłam u Ciebie -tyyyyyyle wiedzy 🙂 Będę zagłądać, w wolnym czasie na pewno nadrobię zaległe posty, bo z tego jednego dowiedziałam się masę przydatnych rzeczy. Dodatkowo dostałam motywującego kopa 🙂
    Dzięki za ten wpis!

    1. Dziekuje, ze do mnie wpadlas. Pozdrawiam cieplutko. Beata

  15. Z większością się zgodzę, ale jeden punkt jest dla mnie bardzo kontrowersyjny – czy rzeczywiście pisanie pod własnym adresem, a nie jakiejś platformy blogowej i wykupienie szablonu typu PRO przynosi duże efekty? Mam wrażenie, że dla początkującego blogera niekoniecznie. Oczywiście – blog powinien być czytelny, tekst podzielony na akapity, pewne części wyróżnione, ładne zdjęcia dodane, ale to wszystko można zrobić na darmowej platformie i na darmowym szablonie. W pewnym momencie rozwoju bloga darmowa platforma przestaje wystarczać, bo niesie dużo ograniczeń (np. zbyt mało miejsca na zdjęcia, czy niemożność dodania newslettera), ale czy sam fakt przenosin pod własny adres zmieni czytelnictwo? W tym przykładzie, który podałaś o dwóch blogerach – pasjonacie z niedopracowanym blogiem i tym profesjonaliście, który kopiuje od innych i ma wymuskanego bloga, to ja wybieram tego pierwszego, jeżeli tylko da się go czytać (ma poprawnego, niekoniecznie pięknego bloga). W sieci jest wysyp wymuskanych blogów, z własnym profesjonalnym logiem, szablonem i czcionką, tylko niestety wartościowej treści jest w nich tyle, co gór na Żuławach Wiślanych :-).
    Wiem, że to tylko moje zdanie, niekoniecznie ktoś się z nim zgodzi, ale dla mnie wartościowsze są blogi, które powstają z pewnym mozołem, sukcesy przeplatane są z porażkami, ich autorzy mają więcej pokory i …unikalnego doświadczenia. Blogi, które zrobiły błyskawicznie karierę mają zbyt dużo celebryctwa i przemądrzałości. Dlatego tak lubię porady z Twojego bloga, bo wiem, że okupione są doświadczeniem wyniesionym nie tylko z sukcesów, ale i z porażek. W USA bardziej cenieni są przedsiębiorcy, którzy chociaż raz zbankrutowali, od tych, którzy nigdy nie zaliczyli upadku.

    1. A ja wam mówię, że adres to podstawa. Serio. Jeśli widzę końcówkę blogspot.com to odrazu zastanawiam się czy ten ktoś poważnie traktuje blogowanie i za Chiny nie zapamiętam adresu.

      1. Każdy zwraca uwagę na co innego, ludzie są różni i dobrze 🙂 Ja nie pamiętam nazw blogów, zawsze zapisuję je w zakładkach i jeżeli jest dla mnie ważny, to wracam, niezależnie od platformy, na której jest publikowany.

    2. Dawid, fakt, że wymuskany blog bez dobrych treści to też nie jest rozwiązanie. Mi osobiście zmiana szablonu pomogła. Ale z jednej strony na starcie nie możemy wiedzieć, czy blogowanie to coś dla nas. Więc jeżeli okaże się, że nie, wtedy zakup szablonu, domeny i podobne, pójdzie na marne. Z drugiej strony z takim zapleczem chyba jednak łatwiej ruszyć. Pozdrawiam serdecznie Beata

  16. Ach, jak ja lubię czytać takie teksty! Świetnie, że go napisałaś! Co prawda patrzę na niego w kategorii: „dobrze jest uczyć się na swoich błędach, ale jeszcze lepiej uczyć się na błędach innych”, ale zauważam też to, co mnie blokowało przez pewien czas.

    Ot, chociażby dążenie do doskonałości i czekanie na ten właściwy moment. Zakładałam i zamykałam blogi, przymierzałam się do otwarcia już ostatecznego, konkretnego i biłam się z myślami od ponad dwóch lat! Gdybym kontynuowała pisanie wtedy, mimo że na blogspocie, bez własnej domeny, z takim sobie contentem, to myślę, że jednak dziś byłabym dużo dalej, niż faktycznie jestem. I zebrała doświadczenie swoje, a nie innych, które po prostu wyczytuję czy z blogów, czy z książek. To też wiele daje.

    1. Ale wiesz, chyba nic nie idzie na marne, masz o 2 lata więcej doświadczenia życiowego i skoro teraz podchodzisz do tego inaczej, to może to będzie ten właściwy raz. Pozdrawiam serdecznie Beata

  17. Kolejny bardzo wartościowy i pełen ważnych informacji tekst. Wiesz, że dzięki Tobie myślę intensywnie o newsletterze, choć nigdy w życiu bym nie wpadła na to, że będę o takich rzeczach myśleć:P Dzięki wielkie:)

    1. Gaba, ja myślę, że to super rzecz i żałuję, że tak się ociągam z moim. Ale własna lista mailowa daje sporą niezależność i łatwiej wtedy jest dotrzeć do ludzi i to bardziej bezpośrednio. Pozdrawiam serdecznie Beata

  18. Dzięki Beatko że dzielisz się z nami swoimi doświadczeniami. Mnie świta myśl o WordPressie ale nie czuję się jeszcze „na tyle”. Ale na to przyjdzie moment myślę 🙂

    1. Już jesteś gotowa, nie świruj!

  19. Świetny i bardzo wartościowy wpis dla nas blogerów Beatko. Po przeczytaniu Twojego tekstu widzę, jak wiele błędów popełniam. Z części z nich zdawałam sobie sprawę, inne uświadomiłam sobie teraz. Niestety prawda jest taka, że prowadzenie bloga i solidne zadbanie o media społecznościowe wymaga dużych nakładów czasu. Do tego finanse, itd. Czasem po prostu z różnych względów nie da się prowadzić bloga tak profesjonalnie, jakbyśmy tego chcieli. Mimo to warto go udoskonalać, nawet jeśli nie zrobimy wszystkiego na raz, to krok po kroczku 🙂

    1. Rzeczywiście kiedyś Michael Hyatt pisał, że jego blog (bardzo, bardzo popularny) na prawdę sporo go kosztuje, bo on korzysta z wielu narzędzi w wersji PRO. Ale przy takim zasięgu, kompensuje sobie to na innych rzeczach. Ale na pewno pieniądze tu też pomagają. Pozdrawiam serdecznie Beata

  20. Moją bolączką nadal pozostają media społecznościowe. Brakuje mi na nie czasu, a raczej brakuje mi czasu na dokładne zapoznanie się z nimi. Część wymienionych przez Ciebie błędów popełniałam wcześniej, niektóre nadal mi się zdarza robić. Ważne, aby wyciągać z nich wnioski i starać się zmienić. Pozdrawiam 🙂

  21. Babooshka_eM says:

    Bardzo długi tekst, ale bardzo przemyślanie napisany. Często do Ciebie zaglądam, ale nie często komentuję. Wiedzy nigdy dość, mimo, że ja jestem grafikiem, plastykiem, znam programy graficzne, a nie informatyczne, a moda kręci mnie bardziej niż html, dlatego Twoje wpisy są bardzo ciekawe. Coraz częściej myślę o przeniesieniu mojego bloga na wordpress. Skorzystam z Twoich wskazówek, jak już wykupię domenę. A przy okazji, ciekawa jestem Twojego zdania na temat mojego bloga. Pozdrawiam
    ps. podam Ci adres mojego bloga http://www.babooshka1963.blogspot.com

  22. Anna Brożyna says:

    IFTTT używam prywatnie, czas zbadać możliwości tego narzędzie w blogowaniu!:)

    1. IFTTT ma wiele przydatnych opcji, by ułatwić sobie życie w social mediach, ale to nie zastąpi tam naszej obecności. Pozdrawiam serdecznie Beata

      1. Rolą IFTTT jest zautomatyzowanie żmudnie wykonywanych codziennych czynności. Ciekawe czy gdzieś już ktoś zrobił zestawienie receptur dla blogera:)?

  23. Cóż ja mogę napisać? Jesteś niesamowita!

    1. Justyna, oj zawstydzasz mnie. Pozdrawiam serdecznie Beata

  24. Kosmetyki_W_Moim_ Świecie says:

    Bardzo ciekawy tekst. Podoba mi się. Ja stoję w miejscu w blogowaniu. Cieżko się teraz przebić. Nie czarujmy się.

    1. To prawda, chyba coraz ciężej się przebić, bo i tłok w blogosferze robi się coraz większy. Pozdrawiam serdecznie Beata

  25. Nie zgodzę się z Tobą, że poruszasz temat, na którego nie ma zapotrzebowania. Tworzysz tak dużo wartościowych treści, że zapotrzebowanie na nie będzie zawsze. Jedyne co, to trzeba je uaktualniać, bo wciąż pojawiają się nowe narzędzia, a te obecne są udoskonalane. Nie zamierzam nikogo wytykać, ale na pewno zauważyłaś, że w sieci jest mnóstwo pustych treści, które się klikają, ja jednak nie zamierzam nad tym fenomenem się zastanawiać. Każdy z nas ma inne potrzeby i nimi się kierując dokonuje wyborów. Ja wybieram Ciebie, bo na Twoim blogu i fanpage znajduję mnóstwo przydatnych dla siebie treści. I od Ciebie wciąż dowiaduję się (choć nie bezpośrednio), że popełniam sporo błędów. Są one jednak dla mnie cennymi lekcjami.
    Newslettera u mnie wciąż brak, ale dopóki nie wygospodaruję czasu na coś wartościowego co będę mogła zaoferować swoim czytelnikom, dopóty nie ujrzy on światła dziennego. Nie chcę wysyłać bubla tylko dlatego, że każdy szanujący się bloger powinien mieć newsletter.

    1. Olu, ja mam to samo z newsletterem. Choc na pewno sa duzo popularniejsze tematy, czyli szeroko pojety lajfstajl. Pozdrawiam serdecznie Beata

      1. Lajfstajl potrafi być o wszystkim i o niczym, więc szczególnie w tym przypadku trzeba mieć jakąś koncepcję, a do newslettera mam dystans kierując się swoim doświadczeniem. Po prostu nie mam na nie czasu, nawet jeśli mam je zasubskrybowane.

  26. Zmotywowałaś mnie Beatko do pracy nad newsletterem. Ciągle o tym myślę, ale wciąż sobie mówię, że chyba jeszcze nie czas… A teraz wiem, że każdy czas jest dobry 🙂

  27. Dzięki za wpis i podzielenie się cytatami, już jeden posłałam dalej 🙂 Moim największym błędem było zwlekanie z wykupieniem domeny i w efekcie cały czas w wyszukiwaniach google domena na wordpress.com wyskakuje wyżej. Wolałabym odwrotnie, bo tamta wersja już mi się nie podoba i nie chcę, żeby od niej ludzie zaczynali poznanie naszego bloga. Zatem u mnie podstawa to własna domena 🙂 Pozdrawiam serdecznie z Kanady [u mnie szaro i churowato, ale nie pada, jupiiii]

  28. ZuZuHorse says:

    Szczęście miałam OGROMNE trafiając tutaj. Bardzo pomocne treści. Zapraszam do mnie, prowadzę blog o koniach: konskateoria.blogspot.com
    Kiedyś napisałaś, że miałaś tylko 200 wyświetleń dziennie, ja byłabym w siódmym niebie 🙂
    Bardzo motywujesz. Mogłabyś napisać mi co mam poprawić pisząc bloga?

  29. Świetny wpis, który zainspirował mnie do kolejnych kroków w blogowaniu, i który pokazuje, że warto zaglądać na inne strony 🙂

  30. Piękny wpis, rzetelny, pełen treści, a zarazem napisany tak od serca, osobiście…
    A cytaty tylko dopełniły treści… Lubię pisać, ale widzę, że nie mam szans na zwiększenie liczby czytelników między innymi dlatego, że jestem na bakier z social mediami.
    Ale jakoś mi nie po drodze z Fb, Instagramem, Pinterestem itp. Chyba jestem zbyt staroświecka.
    Dziękuję za podzielenie się swoimi doświadczeniami:) Pozdrawiam.

  31. Kuncio.com says:

    Dziękuję Ci za ten tekst, bo widzę, że podążam w odpowiednim kierunku. 🙂

  32. Ja miałam to szczęści, że mam obok człowieka, który jest grafikiem, fotografem i twórcą stron w jednym. Od początku wystartowałam na własnej domenie, serwerze i dostosowanym szablonie bloga. Pokazał mi co i jak w temacie social mediów. Twoje rady są świetne, na pewno pomogą wielu bloggerom i bloggerkom 😉

    Świetny blog tak swoją drogą! Będę wpadała częściej!

    Pozdrawiam
    http://www.poisonhyp.pl

  33. Super rzetelny tekst zachęcający do działani od teraz 🙂
    Ale właśnie najtrudniej być kimś…
    No i to czekanie na odpowiedni moment, który zazwyczaj nigdy nie przychodzi…..
    Jeszcze błędem jest potrzeba bycia perfekcyjnym w każdym calu, bo to niestety bardzo ogranicza w działaniu

  34. Bardzo przydatny i potrzebny temat! Dziękuję! 🙂

  35. Emilia von Boska says:

    Ehhh newsletter, ja i on, zupełnie nie możemy się zgrać 😉 ciężki związek.
    A wpis dobry z dużą ilością przydatnych info, zaczynam śledzić blogas.
    Pozdrawiam

  36. Świetny wpis!:) Osobiście dopiero stawiam pierwsze kroki w temacie bloga (ma raptem 1,5 miesiąca, toż to jeszcze maleństwo:)), ale po przeczytaniu mnóstwa porad z różnych źródeł, też tych anglojęzycznych, od razu postawiłam go na własnej domenie, ładnym szablonie z wordpressa, oraz założyłam okienko na newsletter, którego miesiąc po otwarciu bloga, zaczęłam rozsyłać. Tak więc potwierdzam – każda Twoja rada ma 100% zastosowania w blogowaniu!:) Ja pewnie nadal robię mnóstwo błędów i wiele rzeczy mogłabym zrobić lepiej, ale jak piszesz – nie ma co czekać na lepszy moment, trzeba działać:) Bloga oczywiście zapisuję w swojej zakładce „Prasówka”;) i obiecuję wpadać przy porannych kawach:) A przy okazji pozwolę sobie podrzucić linka do mnie, wszak podczas takich początków, każde odwiedziny są na wagę złota:))) http://www.missasumpt.pl

  37. Mnóstwo przydatnych informacji, oczywiście każdy w nich znajdzie coś dla siebie, zindywidualizuje i z pewnością skorzysta. 🙂

  38. Ja zastanawiam się nad jedną kwestią – nad kwestią newslettera. Nie wiem, czy to jakiś zwyczaj, czy jakaś zasada, ale większość blogerów o których słyszałem zakładając newsletter oferuje swoim czytelnikom jakieś materiały, darmowe poradniki, czy inne rzeczy. A jak ja czegoś takiego nie zaoferuję, bo nie mam skąd, to powinienem jeszcze poczekać z założeniem newslettera?

  39. ja zastanawiałam się nad newsletterem, ale nie wiem jak się do tego zabrać 😉

  40. Myślę, że w pewnym momencie bloger musi zacząć poważnie myśleć o delegowaniu zadań. Aby móc nadal go rozwijać i zakładając, że ktoś prowadzi życie zawodowe ma rodzinę i obowiązki domowe to po prostu jest niemożliwością spełnić te wszystkie obowiązku blogera począwszy od pisania, dopieszczania szaty graficznej, czytania nowinek i udzielania się na innych blogach aby być cały czas na czasie, no i te SEO, SEM, WordPress, itd po prostu jest tego tak dużo, że dopiero jak ktoś poświęci się temu i zrezygnuje z pracy zawodowej to być może opanuje to wszystko.

  41. Twoje artykuły są coraz lepsze, ten jest prawdziwie epicki 🙂
    Własnie, dlaczego twierdzisz, że nie ma zapotrzebowania?

  42. Bardzo przydatny jest ten blog. Trafiłam tu szukając ikonek społecznościowych i zostałam na dłużej. Przeczytałam prawie wszystkie wpisy. Każdy jest pomocny i na pewno będę do nich wracać. Mojego bloga założyłam dawno temu, ale dopiero teraz mam motywację by pisać. Piszę o życiu mamy i tym, czym się zajmuję (rękodzieło).

    Tak się zastanawiam, czy nadal kontynuować tego bloga czy go skasować i zacząć od nowa. Próbowałam na wordpressie, ale to zupełnie nie moja bajka. Blogger jest dla mnie prostszy.

    Jak będziesz miała chwilę to zapraszam do siebie:
    http://maminyswiat.blogspot.com/

  43. Też strasznie długo zajęło mi ogarnięcie swojego bloga. Pisałam na zwykłym WordPressie, nie wiedziałam, jak zabrać się za wykupienie domeny, połączenie z serwerami i dopracowanie strony wizualnej. Po trzech latach w końcu udało mi się doprowadzić wszystkie prace do końca i jestem bardzo zadowolona z efektu. Pozostaje tylko jak najbardziej pracować nad wpisami i promowaniem tekstów.

  44. Pani Oszczędna says:

    Bardzo ciekawy blog..często tu zagladam i próbuje stosować twoje porady u siebie..dziękuję

  45. Wielkie dzięki za ten artykuł. Zacząłem swoją przygodę z blogiem kilka tygodni temu i potrzebuję inspiracji i już przetartych szlaków – bo po co wynajdować koło. Znalazłem, biorę, wyrażam Wdzięczność.

  46. Hej. Jak zawsze konkretnie i na temat- a do tego z poczuciem humoru. Zawsze gdy mam jakiś problem z moim blogiem szukam podpowiedzi u Ciebie. Wtedy wszystko wydaje się takie proste i oczywiste.

    Dziękuję raz jeszcze i pozdrawiam serdecznie:)

  47. Świetny wpis. Prawdziwy i realny. Ja bardzo żałuję, że długo zwlekałam z założeniem bloga. Zawsze odczuwałam jakiś wstyd, obawy i mnóstwo innych rzeczy, które mnie od tego skutecznie odwodziły. A w tylu pięknych miejscach byłam, ale nie skupiałam się na nich tak jak teraz, gdy zbieram informację na wpis. Kiedy już się odważyłam wiedziałam, że to dobra decyzja. Sama postawiłam stronę na serwerze, zaczęłam zgłębiać tajniki fotografii, grafiki i wszystkiego co jest mi teraz niezbędne. Staram się na każdym szczeblu doskonalić i gdy moje „wypociny” trafiają do odbiorców, którzy za to dziękują jest to najlepszy kop by doskonalić się dalej. Pozdrawiam 🙂

  48. Aleksandra Załęska says:

    Świetne rady, na pewno otwierają oczy na to, co osiąga się w blogosferze. Przyznam szczerze, że kilka błędów popełniam, ale staram się nad nimi pracować i eliminować je, by blog rozwijał się jeszcze lepiej

  49. No cóż, ja właśnie jestem takim błądzącym. W swoim blogu różnorakie wprowadzam od kilku lat, łącznie ze zmianą nazwy, szablonu, przejście na własną domenę, na wordpress itp.
    Newsletter też bardzo chciałam założyć, ale miałam podobne rozkminki do Ciebie, tj. najpierw jakiś fajny ebook, albo prezent, coś co się przyda potencjalnemu czytelnikowi. Nadal nad tym pracuję i mam nadzieję, że w końcu zabiorę się za to na poważnie 🙂

  50. Dziękuję za wszystkie cenne wskazówki. ❤ Dopiero rozpoczęłam swoją przygodę z blogiem i bardzo się cieszę, że mogę wyciągnąć wiele cennych lekcji z Twojego doświadczenia. Sama staram się, żeby blog był odzwierciedleniem mnie i na tym najbardziej mi zależy.

  51. Bardzo przydatne wskazówki, dziękuję! Coraz częściej zdarza mi się korzystać z pomocy osób bardziej ode mnie kompetentnych w dziedzinie informatyki, bo samemu wszystkiego się nie zrobi. Pozdrawiam!

  52. Witam. Chciałabym się z Tobą skontaktować mailowo w sprawie bloga, ale nie widzę nigdzie adresu?

    1. Maria, mozesz napisac do mnie na adres beataredz@gmail.com Pozdrawiam serdecznie Beata Redzimska

  53. Zastanawiam się Beato nad punktem dotyczącym płatnego hostingu i własnej domeny. Jeśli od samego początku wiemy, że chcemy prowadzić profesjonalnego bloga, to jest to logiczny wybór. Ale co, jeśli nie jesteśmy pewni, czy i jak długo wytrwamy w blogowaniu lub traktujemy je bardziej hobbystycznie? Wtedy może się to okazać nadmiarową inwestycją. Jeśli po kwartale stwierdzimy, że blogowanie jednak nie jest dla nas, to tak naprawdę wyrzuciliśmy pieniądze w błoto.

  54. TosiMama says:

    Świetne porady. Myślę, że wielu osobom mogą pomóc. Zwłaszcza ta o inwestowaniu w blog. Często wydaje nam się, że lepiej nie wydawać na niego pieniędzy, ale prawda jest taka, że bez inwestycji niczego nie osiągniemy.

  55. Genialny tekst i tak niesamowicie szczery! Cytaty cudne, kilka sobie zapisałam.

  56. Dobrze jest przeczytać, że inni mają podobne problemy i z nimi walczą to zawsze podbudowuje na duchu i dodaje nadziei. Takie przypomnienie, że nie od razu Rzym zbudowano.

  57. Dziękuję za wskazówki.! Myślę, że będę one pomocne 🙂

  58. Przydatny wpis. Nie robię newslettera, nie doceniam Instagrama. Muszę się za siebie wziąć 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zapisz się na newsletter i zgarnij praktyczny ebook o Instagramie

X