Paryż, VADEMECUM BLOGERA

Zmiany trzeba wyprzedzać. To warunek sukcesu.

zakupy w paryżu, co warto zobaczyć w Paryżu

zakupy w paryżu, co warto zobaczyć w Paryżu

Jak odnieść sukces?

„Idź własną drogą ignorując konwencjonalne mądrości. Jeżeli wszyscy robią coś tak samo masz szansę znalezienia miejsca dla siebie idąc w przeciwną stronę. Przygotuj się jednak na to, że mnóstwo ludzi machnie ręką i powie, że podążasz w złym kierunku.” Sam Walton.

Lubię zastanawiać się w czym tkwi sekret ludzi sukcesu. Historia dostarcza nam wielu ciekawych przykładów. Często byli to ludzie, którzy chcieli pójść własną drogą. Z uporem maniaka (często wbrew wszystkim) wierzyli w swój nowatorski pomysł czy projekt. Nie słuchali «życzliwych». Dzisiaj z perspektywy czasu przyznajemy im rację. Obok, ilu jest zapomnianych inowarorów. Osób, które miały dobry pomysł, ale ktoś inny przekuł go w złoto.

Czym jest sukces?

Wypadkową wielu czynników: konsekwencji działania, naturalnych predyspozycji, posiadania na prawdę dobrego pomysłu, trafienia w odpowiedni moment i na odpowiedne osoby (kim byłby Steve Jobs bez Steva Wozniaka?). A może po prostu łut szczęścia?

Dzisiaj mam dla Was biznesowe sukces story sprzed 100 lat. Historia niejakiego Aristide Boucicaut.

Dom towarowy to wynalazek w 100 % francuski. Nie przyszedł do nas zza oceanu.

To twórca pierwszego domu towarowego Le Bon Marché, otwartego w Paryżu w 1852 roku.

Kim był Aristide Boucicault?

Skromnym synem drobnego kapelusznika z Normandii. W jego rodzinie od dziadza pradziada wszyscy pracowali w sklepie. Tu Aristide Boucicault nie poszedł pod prąd. Ale jak chciała rodzinna tradycja nie przejął małego sklepiku po ojcu. Tylko z głową pełną marzeń i wielkich planów wyjechał do stolicy, do Paryża. Tu znowu długo pracował jako drobny sprzedawca. Ale gdzieś w sobie nosił pomysł sklepu – świątyni na cześć kobiety. Świątyni, która rozpali w niej gorączkę zakupową.

Gdzieś w głębi ducha w Aristidzie Boucicault krył się odważny przedsiębiorca i wizjoner, który czekał na właściwy moment. Który marzył, by wkroczyć na i wypróbować nieprzetarte szlaki. Na początek przez kolejne 15 lat zadowalał się zwykłą pracą sprzedawcy. Tu poznał swoją żonę, która tak jak on pracowała w sklepie (rzeźnym na tej samej ulicy).

Aristide Boucicaut swoją pracowitością dobił się nawet stanowiska szefa sklepu. Ale burzliwe wydarzenia z 1848 roku sprawiły, że stracił pracę. Paradoksalnie to okazał się ten moment, który odmienił jego życie. A przy okazji nasze przyzwyczajenia zakupowe.

Le Bon Marché

W 1852 roku Aristide Boucicaut wpadł na pomysł spółki z właścicielem zniszczonej budy o nazwie « Au Bon Marché ». Oczami wyobraźni widział w niej ten swój wielki dom towarowy. Tak, mały skromny człowiek rozpętał prawdziwą rewolucję, która zrewolucjonowała nasze obyczaje.

zakupy w paryżu, co warto zobaczyć w Paryżu

[Tweet „Głupie nie są rzeczy, które wymyślasz. Głupie jest to, że ich nie realizujesz.”]

W swoim własnym sklepie Aristide Boucicaut wprowadził w życie nowatorskie jak na epokę techniki sprzedaży. Dzisiaj wydadzą się nam codziennością, ale w owych czasach były krokiem milowym.

Chodziło o to, by sprzedawać więcej, ale by jednocześnie robić to inaczej. Cały system został tak pomyślany, by zachęcić klienta (niezależnie od zasobności jego portfela) do zakupów.

Wolny wstęp do sklepu (każdy niezależnie od swojej pozycji społecznej mógł mieć jakiś uciułany grosz do wydania).

Wolny dostęp do towarów. To dopiero rewolucja. Szczególnie dla nieśmiałych. Chodziło o to, by każdy mógł pomacać, podotykać, porozkoszować się ich teksturą. Bo tak rodzi się chęć posiadania.

Przebogaty wybór towarów. No i jak tu wyjść z niczym? 

Odgórnie ustalone i wywieszone ceny na każdą najmniejszą rzecz. Wcześniej w zwyczaju było tzw targowanie się, czyli negocjowanie ceny ze sprzedawcą. Ale tak sprzedaje się szybciej.

Klient odtąd miał też możliwość zwrotu towaru.

Sklep był podzielony na działy i cały był przepysznie udekorowany, niczym świątynia.

Zaczęły się pierwsze promocje i reklamy. Przecież dzisiaj to najlepszy okres dla sprzedawców.

Dla klientek z prowincji pomyślano nawet o katalogach wysyłkowych.

Sukces był prawie natychmiastowy. W przeciągu 10-ciu lat obroty zwiększyły się 15-to krotnie. Dzięki czemu Aristid Boucicaut mógł sfinansować prace nad rozbudową sklepu. Tu ciekawostka prace (a właściwie ich kierownictwo) powierzono niejakiemu panu Gustawowi Eiffelowi (temu od wieży).

Zakupy w Paryżu.

Za przykładem Aristide Boucicault poszli kolejni przedsiębiorcy. Tak Paryż dorobił się kilku domów towarowych, które działają tu do dziś.

  • Le Printemps (otwarty w 1874r),
  • Galeries Lafayette (otwarta w  1894r),
  • La Samaritaine (otwarta w 1900r, chwilowo nieczynna z powodu prac),
  • BHV (czyli Le Bazar de l’Hotel de Ville).

Domy towarowe otworzyły drogę do emancypacji kobiet.

Ale ten pierwszy dom towarowy wywołał nie tylko rewolucję w sprzedaży. Ironia losu, te pierwsze domy towarowe zapoczątkowały prawdziwą rewolucję obyczajową. Otworzyły drogę do emancypacji kobiet. Bo kobietom z biedniejszych klas (często przybyłym z prowincji) otworzyły możliwość „robienia” kariery zawodowej (chociażby od panienki sklepowej do kierowniczki sklepu). Natomiast panie z burżuazji odtąd mogły same wyjść z domu (bez przyzwoitki czy damy do towarzystwa). Miały gdzie pójść i gdzie spędzić wolny czas (wydając pieniążki pana małżonka). Takie były początki emancypacji.

„Nie można w nieskończoność powielać tego, co się sprawdziło. Bo świat dookoła ciągle się zmienia. Te zmiany trzeba wyprzedzać. To warunek sukcesu.” Sam Walton założyciel Walt Mart

„Analfabetami XXI wieku będą Ci, którzy nie umieją się uczyć oraz ci, którzy nie są w stanie oduczyć się tego, czego już się nauczyli i uczyć się na nowo.” Alvin Tofler amerykański futurolog

Zostawiam to Wam i sobie do przemyślenia. Pozdrawiam serdecznie

Beata

Kilka kadrów z Le Bon Marché w Paryżu.

zakupy w paryżu, co warto zobaczyć w Paryżu

zakupy w paryżu, co warto zobaczyć w Paryżu

zakupy w paryżu, co warto zobaczyć w Paryżu

zakupy w paryżu, co warto zobaczyć w Paryżu

zakupy w paryżu, co warto zobaczyć w Paryżu

zakupy w paryżu, co warto zobaczyć w Paryżu

Jeżeli chcecie razem za mną na codzień zwiedzać Paryż (wirtualnie) i uczyć się francuskiego, to zapraszam do polubienia mojego fanpaga o Paryżu.

 

Zapisz się na newsletter i pobierz darmowy ebook: TWOJA MARKA NA INSTAGRAMIE

VADEMECUM BLOGERA NA YOU TUBE

O AUTORZE

Jestem blogerką, emigrantką, poczwórną mamą. Kobietą, która nie jednego w życiu doświadczyła, z niejednego pieca jadła chleb.

Od prawie 20 lat mieszkam na emigracji we Francji, w Paryżu.

Uważam, że emigracja to dobra szkoła życia i wymagająca, choć bardzo skuteczna lekcja pokory. Ale też wewnętrznej siły i zdrowego dystansu do samego siebie i momentami wystawiającej nas na próby codzienności.

Jestem tu po to, by pomóc Ci lepiej pisać, skuteczniej docierać do czytelnika, wywołać większe zaangażowanie w social mediach. Czasami rozśmieszę lub zmotywuję.

Ale równolegle do Vademecum Blogera jestem autorem kilku niezależnych miejsc w sieci.

Ponieważ wiele osób pyta się mnie, jak mimo 4 ciąży i 40 - stki na karku udało mi się zachować linię nastolatki, uruchomiłam kanał na YouTube o zdrowym gotowaniu - bezglutenowo - bezmlecznie.

Znajdziesz mnie również na blogu BeataRed.com i powiązanym z nim Instagramie, gdzie piszę bardziej osobiście o Paryżu i mojej pasji, jaką jest nauka języka francuskiego.

A jeżeli interesują Cię praktyczne porady o tym, jak budować swoją obecność w sieci zapraszam na mój kanał na You Tube z blogowymi tutorialami.

(10) Comments

  1. Lubię takie historie, nie tyle typu „od zera do milionera” ale związane z historią miejsce, które znamy na co dzień a nigdy nie zastanawiamy się, czy aby syn jakiegoś drobnego kapelusznika nie wpadł na ich pomysł.

  2. Też lubię takie historie i one mnie mega ruszają, że jest ktoś, kto ma pomysł i czeka w nie skoczność z jego realizacją. W międzyczasie powstaje już 5 wersji jego pomysłu, a on dalej myśli co zrobić 🙂

  3. Z historii można się wiele nauczyć, zainspirować. Ja nie wierzę w łut szczęścia. Każda sytuacja w naszym życiu, każde spotkanie prowadzi do czegoś. Ale to już nasza sprawa jak je wykorzystamy 🙂

  4. Świetna historia i bardzo pouczająca. Beatko, jak ty wspaniale wszystko opisujesz. Uwielbiam posty w twoim wykonaniu! Oby takich jak ten było coraz więcej!

  5. Podobnie jak moi poprzednicy – też lubię takie historie, bo są inspirujące i mobilizujące do działania. Pozdrawiam:)

  6. Piękna historia. Jest takie powiedzenie – Wszyscy mówią, że się czegoś nie da, aż przychodzi jeden, który tego nie wie i to robi. To także dobra puenta Twojego dzisiejszego tekstu i coś, o czym staram się pamiętać na co dzień. Słowa „Nie da się” staram się w moim słowniku nie używać.

  7. KasiaGosposia says:

    Nigdy nie zastanawiałam się nad tym kto, kiedy i gdzie wpadł na pomysł domów towarowych. Czy Wy również uważacie, że historia tego pioniera powinna być przedstawiona filmowo?

  8. Kasiu zgadzam się, fajny film by z tego wyszedł. A tekst bardzo fajny W sumie tu są dwie różne szkoły. Pierwsza mówi, żeby podpatrywać nasze autorytety, ludzi, którzy osiągnęli już sukces w płaszczyźnie na której działamy. Druga natomiast zachęca do innowacyjności…I co tu wybrać. Chyba połączyć to jakoś sensownie…?

  9. Świetny cytat „Głupie nie są rzeczy, które wymylasz…” idealnie tu pasuje. Historia pouczająca. 🙂 Słyszałam o tym domu handlowym, ale nie w takich szczegółach. Czy w środku dziś są jakieś sklepy trochę niższej półki niż np Chanel?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zapisz się na newsletter i zgarnij praktyczny ebook o Instagramie

X