Dlaczego warto przeczytać Social Media Start Jasona Hunta.

social media starter Jason Hunt

social media starter Jason Hunt

Ostatnio przechodzę przez taki etap blogowania, który Francuzi obrazowo nazywają: samotnym przechodzeniem przez pustynię.

Co robię źle?

Skoro, tyle robię. Tyle wysiłku wkładam w blogowanie. A już zupełnie nie posuwam się naprzód. Raczej cofam się …. na wszystkich frontach.

Dlaczego to, co robię nie działa?

Bo robię to samo tak samo od lat….

Dlatego, kiedy życie w osobie Marzeny z FIT SPIRIT i jej nieocenionej życzliwości wyciągnęło do mnie rękę i podsunęło nową dla mnie, starą dla blogosfery książkę

SOCIAL MEDIA STARTER Jasona Hunta,

zobaczyłam w tym szansę, by coś się zmieniło. Zmienić coś w swoim blogowaniu. Które ostatnio mocno stanęło w miejscu…

Nie zawiodłam się….

Po raz kolejny. Bo już pierwszy raz, kiedy po raz przeczytałam książkę Jasona Hunta Blog, Pisz, Kreuj, Zarabiaj  (latem 2014 roku) – od tego momentu mój blog złapał wiatr w żagle. Przez jakiś czas tak sobie płynął na fali.

A potem znowu zabłąkał się…. Nie za bardzo wiedząc dokąd zmierzam i dokąd ma zaprowadzić mnie to moje blogowanie, pogubiłam się po drodze… Od ponad pół roku nie napisałam żadnego (w moim przekonaniu) wartościowego wpisu… Tylko same remiksy i totalny przestój….

Wiele rzeczy, o których Tomek pisze w tej książce – przeczuwałam intuicyjnie… Niestety, brakowało mi tego przysłowiowego kopa, by podjąć wyzwanie.

Bo ja już dawno osiadłam na mieliźnie i tylko sobie tu dryfowałam… Bez celu, bez wizji… Z przyzwyczajenia i bez przekonania robiłam wciąż to samo… Nawet jeżeli już dawno przestało to działać.

Jakie lekcje wyniosłam z lektury książki Social Media Start.

Trzy podstawowe lekcje….

1. Obserwuj trendy.

Obserwuj trendy. Podążaj za zmianiami. Ale przede wszystkim – i to jest najtrudniejsze – za tym, czego nie rozumiesz.

Czyli po prostu inwestuj w to, co w danym momencie idzie w górę.

Wynotowałam sobie to zdanie… Bo to jest niestety coś, przed czym podświadomie uciekamy. Nowe – nieznane – niezrozumiałe – intuicyjnie wywołuje w nas odruch obronny. W najlepszym razie mówimy sobie: zabiorę się za to później.

I ja tak wciąż siadam do Snapchatu, live, webinarów.. I jakoś jeszcze do tego nie usiadłam. Tylko zabieram się, oj zabieram….

Efemeryczne treści (na Instagramie, fejsie, Snapchatcie) – format, którego fenomenu nie rozumię. Dinozaur jestem. A tak lubię podglądać to u innych. Wścibska ze mnie baba? Nie, po prostu każdy tak ma. Dlatego ten fenomen tak chwyta…

Ale tymczasem mam całą serię samych dobrych wymówek, by u siebie się do tego nie przemóc… Bo mój telefon jest taki, moja gęba owata…., a jeszcze mam tyle ważniejszych rzeczy do ogarnięcia….

I tak osiadłam na mieliźnie. Tu przydałoby się chwycić wiatra w żagle…. Ale

Chwycić wiatr w żagle – to po prostu wymaga podjęcia wyzwania.

Owszem pierwszym takim wyzwaniem w ogóle jest założenie bloga i profili w social mediach. Ale to dopiero początek…. Samiusieńki początek długiej drogi….

2. Być czy mieć.

I znowu cytat z książki…

Nie muszę mieć. Muszę być wszędzie tam, gdzie są moi odbiorcy.

Jeżeli kiedyś mieć dawało poczucie bezpieczeństwa. Różni guru zgodnie mówili, by nie budować domu na wynajętej ziemi… (ta wynajęta ziemia to metafora social mediów)…

Dzisiaj samo mieć już niczego nie gwarantuje.

Co z tego, że masz wypasioną stronę na wordpressie na własnej domenie …

Skoro i tak mało kto, wie jak na nią dotrzeć… I nie dociera.

Bo, jak ma dotrzeć skoro nie ma Cię na Facebooku, czy w innych social mediach.

Nawet sam wszechmocny Google patrzy na to, jak ludzie reagują na to, co piszesz w innych serwisach…

Ironia losu, najpopularniejszym wpisem na tym blogu (o blogowaniu) jest wpis o pomidorach pt: Co można zrobić z pomidorów: 10 prostych przepisów.

Bo kiedyś, dziwnym zbiegiem okoliczności (żebym taki zbieg okoliczności potrafiła powtórzyć) – ten wpis rozszedł mi się wiralnie po Google Plus (Zgarnął ponad 300 polubień na Google Plus). Za co serdecznie dziękuję zaprzyjaźnionym blogerkom kulinarnym…. W efekcie, długofalowo Google dobrze mi go wypozycjonował… Po zmianie adresu bloga na https – tego nie widać, ale to wciąż działa.

Ale ten fenomen mojego wpisu o pomidorach, odzwierciedla pewien trend:

Bez social mediów ani rusz. Bo ludzie już tu są.

Odruchowo sprawdzają, co dzieje się na fejsie, Instagramie….

Jeżeli uda Ci się tam zaistnieć, może przekierujesz ich do siebie. Wypożyczysz sobie ich uwagę.

Możesz budować sobie solidny dom na własnej ziemi, domenie…. Ale… To jak w realu. Jeżeli w okolicy zabraknie czegoś, co przyciągnie tu ludzi, rynek bezbłędnie oceni jego wartość….I okaże się, że Twój budowany w pocie czoła pałac jest nie warty NIC.

Bo…

Dzisiaj zmienił się nasz sposób konsumowania…

Znowu cytat:

Skończyły się czasy budowania jednego solidnego domu. Jeśli chcesz przetrwać musisz zbudować sieć siatek, które z czasem staną się pałacami.

Tj. profile w różnych social mediach.

Bo dzisiaj wcale nie muszę mieć… Skoro mogę to sobie wynająć na godzinę (wyjdzie taniej i bardziej ekologicznie). Skoro mogę się tym wymienić, mogę to sobie wypożyczyć, odsłuchać sobie tego na You Tubie…..

Na tym trendzie ekonomii solidarnej – wybudowały swoją potęgę takie już dzisiaj giganty, jak You Tube, Arbnb, Blablacar….

Sama, choć jestem z tych, co zgarniają wszystkie użyteczne e – booki w pdf-ach. Nieodparta potrzeba, by mieć. Nigdy do nich nawet nie zaglądam.

Owszem chomikuję. MAM. Ale już przeglądać tego nie mam czasu.

Mam to, ale nie mam dla tego czasu. Bo ja jestem gdzie indziej. Tak naprawdę czytam, przeglądam to, co przychodzi do mnie na bieżąco z Facebooka, Instagrama, Twittera….

Tak, lubię Twittera, nawet jeżeli nie jest to zwyżkujący trend, ale można tu dotrzeć do innych ludzi, niż tych, których mijamy na Facebooku.

Dlatego w sumie: co z tego, że masz stronę na własność (a to i tak tylko do czasu, póki będziesz ją opłacał). Skoro i tak nikogo ona nie obchodzi.

Ludzie są gdzie indziej…. Ale tu dobra wiadomość:

Uwagę ludzi możesz sobie wypożyczyć … na Facebooku, Instagramie, czy nawet zniżkującym Twitterze (mam stąd proporcjonalnie całkiem sporo wejść na bloga).

Bo w dzisiejszych czasach wszystko rozbija się o uwagę. O chwilkę uwagi dla siebie.

Dla tego, co tworzymy…

Ta uwaga innych ludzi docelowo przekłada się na to, co jest największym kapitałem XXI wieku: ZAUFANIE.

Bo zaufanie do drugiej osoby zaczyna się od poświęconej mu chwili uwagi, celem zapoznania się z tym, co ma do przekazania, czy do zaoferowania…

Tyle że ten kapitał zwany ZAUFANIEM próbuje zbić każdy. Tymczasem uwaga ludzi ma ograniczoną pojemność…. Zatrzymuje ją na sobie ten, kto potrafi zabrać się do tego w odpowieni sposób. I tu dochodzimy do punktu 3.

3. Emocje są kluczem do zwrócenia na siebie, czy skupienia na sobie uwagi.

Obserwuj wyrazistych twórców. Ucz się od nich tego, jak grać na emocjach czytelnika. Bo ta umiejętnoś jest warunkiem zdobycia popularności.

Ta lekcja bardzo przydała mi się do rozwinięcia do jakiegoś tam stopnia mojego bloga. Bo jest to lekcja, którą wyciągnęłam z pierwszej czytanej przeze mnie książki Tomka: Blog, Pisz, Kreuj, Zarabiaj.

Bo w sieci codziennie migają nam setki, a niektórym co ambitniejszym nawet i tysiące najróżniejszych komunikatów.

Z tej całej masy, natłoku, zalewu prawdopodobnie zareagujemy na to, co odwołuje się do naszych emocji… Prawo brukowca… Ale tak to na nas działa.

Im bardziej sama eksperymentuję w tym zakresie, tym bardziej przekonuję się na sobie, że to po prostu działa. Nawet jeżeli tak ja ja macie uśpionego fanpaga, potrafią przebudzić go z niebytu emocje. Po których uderzymy ludzi…. Tam, gdzie boli….

Ostatnio pojechałam sobie na moim martwym fanpagu Moda na Bio…

Bo nawet o zdrowiu i medycynie można pisać w taki sposób, budzić tym emocje rodem z brukowca…..  I tak: Na totalnie martwym fanpagu udało mi się dotrzeć z tym wpisem Dlaczego Francuzki nie tyją, takie małpy

  • do 3211 osób (to jest kilkakrony zwyczajowy zasięg) i
  • uzyskać 337 wyświetleń… Dużo więcej niż zwyczajowa, kilkuwyświetleniowa średnia….

Ostatnio tak sobie rozmawiałam z koleżanką z pracy, też Polką, która trochę tak miota się: wracać do kraju, czy nie…

Opublikowany przez MODA NA BIO na 31 lipca 2017

 

Do tego punktu, 2 końcowe myśli – cytaty:

Odbiorcy myślą schematycznie. Ty nie musisz.

Nie dawaj sobie wmówić, że w określonym serwisie masz zachowywać się według przyjętych norm.

Coś takiego testuję ostatnio na Instagramie.

Włożyłam w to medium tyle wysiłku. I nic. Mój Instagram nigdy nie chwycił.

W pewnym sensie nabrałam do niego zdrowego dystansu. W pewnym sensie dalej robię tu swoje…. na swój sposób.

Po tylu bezowocnych próbach rozruszania Instagrama, mogłabym postawić na nim krzyżyk. A ja po prostu myślę o nim i wykorzystuję go inaczej. I paradoksalnie jest to moja najbardziej opłacalna inwestycja czasowa.
Dla takiej bałaganiary jak ja – Instagram to błogosławieństwo.

Bo kiedy tworzę tutaj jedną notkę na Instagramie (mam tu 3 profile), to za jednym zamachem:

  • Mam tu materiał na kolejny wpis (piszę swoje wpisy na bloga – na Instagramie, niczym w Evernote – w odcinkach).
  • Mam tu gotowe, obrobione zdjęcie, które samoistnie wędruje mi na bloga (wtyczka Instagram Slider Widget).
  • Mam materiał do przesłania w dowolnym momencie na powiązanego fanpaga. Tyle razy, ile tylko będę tego potrzebowała.

Dlatego, skoro mam 3 różne fanpage, mam tu 3 różne tematycznie Instagramy.

Tymbardziej, że w moim przypadku notki z Instagrama, po przesłaniu na Fejsa mają tu dużo większą oglądalność niż np. linki do kolejnych wpisów.

Czego chcieć więcej? Odrobiny szczęścia.

W social mediach do sukcesu potrzeba także szczęścia.

Ten element szczęścia celem wywołania na siebie mody. Sprowokowanie tego efektu kuli śnieżnej. Czasami po prostu nie można go przewidzieć. Mieć nadzieję i robić swoje… coraz to lepiej.

Powodzenia.

Pozdrawiam serdecznie

Beata

Zapisz się na Newsletter

  • Bardzo potrzebuję takiego przysłowiowego „kopa”. Wcześniej nie natknęłam się na książki Hunta, ale muszę ich poszukać. Twój blog jest dla mnie często inspiracją kiedy zaczynam popadać w „niechcemisizm”. 😉 Pozdrawiam. 🙂

  • Szpunt

    Hej.
    Trafiłem na Twojego bloga przypadkiem, przeczytałem stronę o mnie i nie zgodze się z tym co piszesz. „A codzień siedzę w domu i czekam aż moje pociechy na tyle urosną, by pójść do szkoły. Póki co, nic nie robię (poza gotowaniem, sprzątaniem, praniem, chodzeniem do parku na ślizgawkę itp po prostu życie typowej pełnoetatowej mamy).
    Twoja praca jest bardzo odpowiedzialna i ciężka to moje zdanie :). Pozdrawiam i będę tu wracał 🙂

  • Uwielbiam jego ksiazki! Sprawily, ze zaciewilam sie tematem i ze podeszlam do niego bardziej powaznie. To jest naprawde dobry pierwszy krok dla poczatkujacych blogerow – przygotuje podstawy na przyszlosc i ta osoba nie popelni podstawowych bledow. Juz nie moge sie doczekac nowych czesci!

    PS. czy wzielas udzial w ktorychs z jego masterclass (webinariow)?

  • Książka jest świetna. Co prawda po jej przeczytaniu moje zasięgi na tym nie zyskały, ale wiele się dowiedziałam i usprawniłam pracę nad blogiem. Zdecydowanie dla mnie to najlepsza książka Tomka.

  • Mam obie książki, z czego Social media jeszcze czekają na czytanie 😉 Przez kilka lat prowadziłam sobie bloga wnętrzarskiego na blogspocie, celowo piszę „sobie” bo za bardzo się nie rozwinął. Pod wpływem Bloga Tomczyka założyłam swoją stronę, której poświęcam kupę czasu. Mam jedno konto na fejsie i jedno na insta. I szczerze mówiąc nie wiem jak Ty to robisz, że ogarniasz kilka kont. Nie wiem, ale podziwiam… ja bym chyba od kompa nie odchodziła 😉

  • Po pierwsze, Twoj blog jest jednym z bardziej wartosciowych jaki znam. Bez Ciebie nie ustawilabym mojego bloglovina, mail chimpa i setek innych „banalow”, ktore mnie kompletnie przerastaly. Po drugie bardzo mi sie podobaly Twoje podcasty, masz cieply glos, ktorego slucha sie z przyjemnoscia i czekam z niecierpliwoscia na kolejne. Zainspirowalas mnie tez do wrzucenia swojej notatki glosowej 🙂 Ksiazki Tomka bardzo cenie, a skoro Tobie dodaly wiatru w zagle to mam nadzieje, ze mi rowniez pomoga w rozwoju bloga. P.S. Snapchat tez mnie przerosl, nie rozumiem o co tam chodzi, wole Insta Story 🙂

  • Czytałem jego 2 książki dla blogerów, specyficzne podejście ale można było z tego wyodrębnić kilka wskazówek. Pozycje zapisuje może kupię i przeczytam.