Blog: Pisz,Kreuj, Zarabiaj, czyli czego o blogowaniu nauczył mnie Kominek.

jak pisać bloga
jak pisać bloga

No dobra swego czasu na tym blogu zżymałam się na Kominka za jakieś seksistowskie zdanie, którym zakonczył któryś ze swoich wpisów. Sądząc po zostawionych komentarzach – nie byłam sama. Owo seksistowskie zdanie wraca od czas do czasu na jego blogu. Ale to było kiedyś. Co prawda wtedy owo zdanie przysłoniło mi cały wpis (Sorry Winnetou). Niemniej wcale nie przestałam czytać Kominka.

Naskrobałam co prawda tekst: Dlaczego denerwuje mnie Kominek. Ale jednocześnie jeszcze bardziej zapragnęłam rozgryźć jego fenoment. No i oczywiście wyciągnąć z niego wnioski dla siebie.

Zresztą, jak to mówią: Tylko głupiec nie zmienia zdania. Było, nie było Kominek potrafił wykreować się na najbardziej rozpoznawalnego blogera w całej naszej rodzimej blogosferze. Kominek nie jest mdły, ani nudny. Jest unikalny – trochę na sarmacką nutę. Pamiętacie tych Waszmościów szlachtę, co puszyli się jak pawie, zadziornie podkręcali wąsika i z impetem wywijali szabelką. Nie wiem czemu, to kojarzy mi się z Kominkiem. To prawda, że Kominek czasami denerwuje (przynajmniej mnie), ale jednocześnie jego teksty potrafią poruszyć, zmusić do refleksji… I o to tu chodzi.


No bo wiadomo, Kominek pisze jak pisze. A że żyje ze swojego blogowania, to pisze prawie codziennie. A że pisze prawie codziennie, raz wychodzi dogłębnie, wartościowo i skłania do przemysleń (bo ma o czym pisać), a raz pisze o dupie Maryni i o własnym psie (skądinąd rozkosznym). Ale dziś nie chcę Wam napisać o blogu Kominka, tylko o jego książce: 


Pisz, kreuj, zarabiaj.

jak pisać bloga

Uprzedzam ewentualne, zupełnie nieuzasadnione podejrzenia: ten wałek nie jest tu po to, by przywalić Kominkowi za kolejną seksistowską odzywkę. Po prostu deszczowe lato, w czasie deszczu dzieci się nudzą,  jeszcze tylko w kuchni udaje mi się spokojnie strzelić jakąś fotkę.

A samą książkę przeczytałam, a właściwie połknęłam z wypiekami na policzkach i z przyspieszonym biciem serca. No dobra, trochę koloryzuję. Ale jeszcze bardziej zapaliłam się do blogowania. To już druga pozycja tego autora czyli Tomka Tomczyka o blogowaniu. Niestety do pierwszej nie udało mi się dotrzeć.

W książce tej przeczytacie raczej o zarabianiu na blogu i o kreowaniu ku temu odpowiedniego wizerunku (od którego przy pewnym zasięgu można odcinać kupony, czyli coś tam zarobić). Ci, którym już udalo się osiągnąć odpowiedni zasięg, znajdą w niej porady: jak rozegrać propozycje współpracy, z którymi firmy zgłaszają się do blogerów i nie dać przy tym zrobić się w  jajo. Ale żeby do takich propozycji dojść (żeby w ogóle ktoś chciał je złożyć) najpierw trzeba rozkręcić bloga, przynajmniej do pewnego poziomu. To na pewno nie stanie się z dnia na dzień. 

Tak na marginesie warto stworzyć na blogu zakładkę Współpraca. Po to, by zainteresowane osoby  wiedziały czy Wy też jesteście zainteresowani jakąs formą współpracy na blogu i jaki w ogole macie zasięg.

 
Jak pisać poczytnego bloga?


Jak to zrobić? Sama na tym blogu zadaję sobie to pytanie. Zresztą stworzyłam go nie dlatego, że znam na nie odpowiedź (wciąż jej szukam). Ale by zebrać w jednym miejscu wszystko to, co może przydać się w blogowaniu. 

Dla tego tym razem przygotowałam dla Was małą kompilację rad Kominka.  

Tylko dorzucę, że Kominek sam latami pracował na swoją pozycję i rozpoznawalność.

Ale zacznijmy od początku. 

Od czego zacząć blogowanie, czyli o czym pisać bloga? 


Tu rada (cytat prosto z Kominka).

Nigdy nie wymyślaj tematyki Twojego bloga. Ona jest w Tobie. Sam wiesz w czym jesteś dobry. Wiesz, na jaki temat masz najwięcej do powiedzenia.

Z pozoru pragmatyczne podejście do wyboru tematyki nie sprawdza się. Bo blogową markę buduje się latami, a jeżeli w międzyczasie zainteresowanie danym tematem się  wypali, to z włożonych wysiłków – nici. 

To tak, jak z wyborem kierunku studiów. Jeżeli pojdziemy za tłumem, bo coś w danym momencie jest modne i gwarantuje pracę (ale niekoniecznie nam leży), to nie wiadomo czy dany dyplom do czegokolwiek się przyda. Choć dyplom akurat zawsze można sobie powiesić w pewnym ustronnym miejsu. Ale blog nieaktualizowany umiera.


Jak pisać bloga, by stać się rozpoznawalnym blogerem?  


Trzeba być wyrazistym, ze swoim niepowtarzalnym „ja”.

Po pierwsze trzeba dać sobie na to czas. Nawet Kominek nie stał się „tym Kominkiem” od razu. Nawet jezeli jego teksty były od samego początku czytane – dzięki wyrazistej osobowości i kontrowersji.

Ale kontrowersja zdaniem Kominka nie jest najlepszą metodą na budowanie stabilnej blogowej marki. Jeżeli do niego samego przylgnęła etykietka prowokatora, nie łatwo mu ją teraz odkleić, choć spuścił z (prowokacyjnego) tonu. Co mówi Kominek:

Kontrowersje są fajne, ale sezonowe. Mogą być obosiecznym mieczem. Bo nigdy nie przewidzisz, kiedy przegniesz pałę. Nigdy. O tym decyduje tłum. 

Tymbradziej że można być wyrazistym bez bycia kontrowersyjnym (dla większości). Chodzi o to, by pisać od siebie, z przekonaniem, broniąc własnych opinii. Bycie popularnym czy bycie czytanym to bycie opiniotwórcą czyli trendsetterem.

Na co zdaniem Kominka warto postawić, by stworzyć poczytnego bloga? 

  • Na emocje: „Emocji pragną Twoim czytelnicy. Dobry bloger wie, jak grać na emocjach”.
  •  Na własny niepowtarzalny sposób patrzenia, na własne (odkompleksione) „ja”.

Dobry bloger podąża własną drogą, którą wytycza innym, a nie idzie za stadem. Nie kopiuje to, co inni już wczesniej zrobili. Na tym polega charyzma. Oto co mówi Kominek:
 

Charyzma. Jeśli ją masz, sprawisz, że ludzie będą za Tobą podążali.

Bloger ma prawo, a wręcz obowiązek pokazać własne zdanie. Choćby po sarmacku, choćby z przytupem. Choćby odstawało od ogółu.Im bardziej odstaje, tym lepiej.

Spódniczki mini, fryzura na chłopczycę i wiele innych, też kiedyś odstawały od tłumu, a z czasem … się przyjęły. Posiadanie własnej wyrazistej opinii na dany temat czy własnego pomysłu na siebie najczęściej jest sprzeczne z obiektywizmem. Szczęśliwie już dość dawno minęły czasy, gdy przejechał walec i wyrównał. Internet i blogi to najlepsze zabezpieczenie przed ich powrotem. A Kominek pisze tak:

Obiektywizm jest najgorszą cechą blogera, bo kastruje go z tego, co w blogowaniu jest najbardziej podniecające – z kreowania opini. 


Dobry bloger nie pyta czytelnika o  opinię. Przywilejem i obowiązkiem dobrego blogera jest powiedzieć czytelnikowi jakie ma być jego zdanie na dany temat.

 

W tym tkwi siła blogosfery (w kreowaniu opinii).

Nie przynudzaj. Informacja – to nuda. Sztuką jest podać ją tak, by nie była nudna.

W internecie można znaleźć całe mnóstwo treści na każdy wybrany temat. Jeżeli czytelnicy wracają w dane miejsce, to dla jego niepowtarzalnego charakteru i dla człowieka, który za nim stoi. No i dla tego (co ten człowiek) ma do powiedzenia (od siebie). Czytelnicy po prostu chcą blogów z ludzką twarzą. Czytelnicy to ludzie, a ludzie przywiązują się do … innych ludzi.

Dlatego czytelnicy szerszym łukiem omijają bezosobowe blogi firmowe, przeżuwające wciąż te same nudne, bezosobowe treści. Dlatego (ale to już z innej beczki) warto pomyśleć o wrzuceniu swojego zdjęcia na bloga. Każdy odwiedzający chętnie zobaczy, kto jest gospodarzem danego miejsca. 

Nawet najbardziej techniczny blog wcale nie musi być mdły, bezosobowy i na każdym kroku poprawny politycznie. Do każdego bloga można wrzucić trochę swojego „ja” lub coś wyjątkowego. Jak to poradził Kominek blogerowi piszącemu o kodach HTML:   wrzucić w środku tej techniki „gołe cycki”. A co?  W żadnym razie nie biorę odpowiedzialności za tę poradę.

Albo stworzyć własny wizerunek z charakterem (i z ludzką twarzą), w którym może rozpoznają się czytelnicy. Lepiej wyjść z założenia, że i tak wszystkim się nie dogodzi (po co potem niepotrzebnie się przejmować). Określić swoją grupę docelową (czyli odpowiedzieć sobie na pytanie „kto czyta mojego bloga?” i „co go interesuje?”).

Co mówi Kominek:

Jeżeli jesteś przekonany, że potrafisz zainteresować czytelnika swoją twórczością, to dodaj do niej więcej „ja”, szczyptę bezwzględności, odrobinę arogancji, całkiem sporo pewności siebie.

Nie przynudzaj. Pisać nudno – to największy grzech blogera.

Od tego są szkolne podręczniki i encyklopedie, ale nie blogi. Ten błąd sama wielokrotnie popełniłam na moim blogu o zdrowym stylu życia. W końcu temat przynudził nie tylko czytelników. Ale i ja sama zaczęłam przeżywać wypalenie tym tematem.
 

Bloger nie jest od powielania wiedzy, która jest już znana.
Fantastycznym blogerem możesz zostać wtedy, gdy pozornie nudny temat ubierzesz w formę, w jakiej wcześniej nikt go nie prezentował. 

Kominek nie odkrył tu koła, ale tę prawdę warto sobie powtarzać. Bo trudno gdziekolwiek dojść, gdy się w samego siebie nie wierzy.

Jeśli Ty w siebie nie wierzysz, to bądz pewien, że nikt w Ciebie nie uwierzy.

Nawet jeżeli bloger wysyła swoje teksty bezpiecznie zza klawiatury komputera, czy skrywając się za jakimś enigmatycznym pseudonimem,  warto pielęgnować relacje w blogosferze. Nie da się rozwinąć bloga pozostając samotną wyspą. Ktoś powiedział (tym razem nie Kominek), że w blogosferze nie liczy się to, co piszesz, ale kogo znasz. Pewnie sporo racji w tym jest. Kominek zaś pisze:

Nic nie robi lepiej interesom jak znajomość z odpowiednim blogerem.

Trochę wyrwane z kontekstu. Ale chodzi o to, że wielu blogerów wzajemnie się poleca zarówno czytelnikom (to rozszerza zasięg), jak i reklamodawcom (a to służy interesom). 

Moje UFO – ki i nie tylko.


Pisanie bloga to ciągły rozwój.  


Dobry bloger zmienia się, ewoluuje, potrafi spojrzeć krytycznie na siebie i powiedzieć: „Muszę wszystko zmienić”. 


To chyba najgłębszy i najbardziej konstruktywny wniosek jaki nasunął mi się po przeczytaniu tej książki.



Wspólne czytanie i dzierganie.


Tymczasem relaksuję się dziergająco: rozszyfrowując szydełkowy schemat na serwetkę z gazetki „Robotki ręczne” z maja 2013.  To w ramach Wspólnego czytania i dziergania na blogu Maknety, które zmobilizowało mnie do napisania niejednego postu. Dziękuję gorąco Maknecie za taką wspaniałą co-środową motywację do dziergania i do pisania na blogu.

PS

Mała szydełkowa promocja:


Dla miłosników Pinterestu profil Moniki z bloga Creative paruparo. Monika odwaliła tu kawał dobrej roboty. Pozbierała i pogrupowała wiele prześlicznych, bardzo kreatywnych dzierganych zdjęć z całego internetu.

Pozdrawiam serdecznie

Beata

 
Beata Redzimska Vademecum Blogera
Beata Redzimska

Zapisz się na Newsletter

Tags from the story
More from BEATA REDZIMSKA

Każdy sukces ma swoją cenę.

Dwóch szacownych dyplomatów  wsiada do windy w pewnej jeszcze szacowniejszej instytucji. A ...
Read More

35 komentarzy

  • Świetny wpis 😀 Sam lubię Kominka, chociaż nie czytam jego każdego wpisu. Ma fajny styl i warto się od niego uczyć – chociaż wiem, że nie wszystkim się spodoba 😉

  • O, jesteś kolejną osobą, która zachwala książkę Kominka. Sama do niej podchodzę jak do jeża, bo to, jak się wykreował w blogosferze nie do końca mi pasuje. Ale po tym wpisie chyba się jednak przełamię i zobaczę, co ma mądrego do przekazania 😉

  • Muszę to przeczytać, choć nie lubię Kominka 😉
    Tak mi się nasunęło – to prawda, ze tematyka bloga jest w Tobie. Ja zaczęłam od mieszanki lifestylu i zdrowego stylu życia. Ale dość szybko odkryłam, że bliższy mi jest thinkstyle w kobiecym wydaniu. Na szczęście jestem jeszcze dość początkująca, więc mogę wiele zmieniać 🙂
    Świetny wpis!

  • Wszystko wymaga czasu i kreatywności. Słyszałam o tych książkach ale przyznam, że nie czytałam żadnej. Może kiedyś po nie sięgnę, póki co wystarczy mi Twój wpis 🙂 Dziękuję :*

  • Jak zwykle z zaciekawieniem przeczytałam Twój wpis. Nie znam Kominka, nie wiem o czym pisze. Ale to wszystko zależy chyba od tego, dlaczego prowadzimy blog. Kominek, czy Pan Kominek, jak zrozumiałam, pisze bloga w celach komercyjnych. W związku z tym pewnie zna się na tym. Ja założyłam bloga zupełnie w innym celu – chcę spotykać się z koleżankami blogowymi, zajmującymi się robótkowaniem, oglądać ich prace, móc pokazać moje prace, wymienić się opiniami. I tyle. I to cała moja radość z blogowania.
    Co do publikacji zdjęć swoich na blogu – ja też lubię widzieć, kto prowadzi bloga, bardziej wtedy „zżywam się” z daną osobą – no właśnie – z osobą, a nie z blogiem. Sama długo nie pokazywałam twarzy, miałam ku temu swoje powody, związane z pracą. U mnie w pracy jest źle postrzegane to, że ktoś ma pasję inną niż praca naukowa. Ale odważyłam się. Jak to mówi mój mąż – „i co w tym złego, że zrobisz ładny sweter! To żaden wstyd i nie trzeba tego ukrywać” 🙂
    Pozdrawiam serdecznie,
    Asia

  • Przeczytałam z zaciekawieniem ten wpis, a i do książki chętnie zajrzę. Kominek dobrze pisze o tym, aby prowadzić bloga o tym, co nas naprawdę interesuje i opisać własny punkt widzenia. Choć moim zdaniem ciut obiektywnosci i faktów we wpisach jest potrzebne, bo to zwiększa wiarygodność bloga. I dzięki temu bloger nie wychodzi na jakiegoś fanatyka, ale na kogoś bliżej autorytetu:)

  • Pamiętam, jak wpadłam do Ciebie właśnie na notkę o Kominku i się rozzłościłam 😉 A tu tak miło 🙂
    Ale do rzeczy – przeczytałam obie książki Kominka i sporo tam można znaleźć przydatnych porad. Ja mam ciągle problem z obiektywizmem – dziennikarskie zboczenie – kiedy piszę, często odruchowo nie zajmuję stanowiska w sprawie. Muszę to zmienić.

    • Pamietam jak mnie wtedy zgoniłas, ale mialas racje, bo ja wtedy Kominka za bardzo nie znalam. Ledwie weszlam do niego na bloga i tu taki „pasztet”. A z tego co zrozumialam z ksiażki Kominek też był swego czasu dziennikarzem. I nawet radzi pisanie bloga dziennikarzom, jako metode wybicia sie na niezależnosc (bo bardzo znany bloger może dyktowac swoje warunk). Co do problemu obiektywnosci, ja też go mam, nawet jeżeli cos mi sie nie podoba, to staram sie znalezc jakies za – by bylo uczciwie. Mysle, że tu wychodzi nasza kobieca natura. Faceci maja z tym mniej problemu. Może dlatego, że wpaja sie im, ze mezczyzna musi decydowac. A decyzja – to czarno na białym, albo za, albo przeciw. Pozdrawiam

  • Kominek to po prostu osobowość, męska i do tego szalenie kreatywna. To dzięki Niemu powstał mój blog. Myślę sobie, że fajnie jest jak społeczeństwo bogate jest w takich influencerów. Dzięki za ten wpis,który pokazuje też Twój punkt widzenia.

    • Wiesz Beatko – nie jestes pierwszą osobą, ktora mówi mi, że zaczęła pisac bloga, własnie przez Kominka. Kominek na pewno bardzo zmediatyzował tę pasję. No i na pewno bije o większe uznanie dla blogerow. Co zawsze dla nas spędzających dużo czasu nad pracą nad blogiem, jest dobrą rzeczą. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Sądzę, że gdyby Kominek był inny niż jest to byłby mdły i nudny, a wtedy już nie byłby najbardziej znanym polskim blogerem 😛 muszę chyba w końcu sięgnąć po jego książki, bo wszyscy zachwalają, więc pora się przekonać co w nich jest takiego 🙂

  • Fajny wpis i skoro juz sama w nim wspomnialas o swoich „bledach” (wybacz!) to pozwole sobie nadmienic, ze lepiej czuje sie na tym Twoim blogu. Lubie wiele wpisow z Twojego rownoleglego bloga, ale tak jak zaznaczylas – wiele z nich to taka przydlugawa powazna pisanina, Ten blog jest taki bardziej przestronny, przejrzysty… dla mnie wygodniejszy w czytaniu. Lubie takze Twoje wpisy o Paryzu! Pewnie nigdy nie bedzie mi dane go odwiedzic osobiscie, a dzieki Tobie wedruje po nim, kiedy tylko mam ochote! Dzieki!

    • Nigdy nie mow nigdy. Paryż jest prawie na wyciągnięcie ręki. Dla nas Polakow nie ma tu już żadnej bariery chocby ekonomicznej (jak to było kiedys). Nigdy nie wierz, co życie Ci rezerwuje. Dziękuję za cenne uwagi co do mojego drugiego bloga. Chyba straciłam do niego serce, bo zbyt dużo umieszczałam na nim wiedzy, a zbyt mało pisałam od siebie. A jak ktos rozpędzi się w blogowaniu, to widzi, że ma dużą potrzebę wygadania się. Pozdrawiam serdecznie. Beata

  • Mam problemy z blogowaniem. Na jednym ze swoich blogów nadymam się jak balon i nic z tego nie wychodzi. To jakas blokada może? Na robótkowym czuję się bardzo dobrze, ale współpraca miast mnie motywować, blokuje. 😉

  • świetny wpis….przeanalizowany temat, świetnie skrojony:) czytam Kominka i nie ukrywam ,że lubię jego wpisy… co nie znaczy ,że ze wszystkim się zgadzam….ale wpis o tym,że 30-tka to już stara, brzydka baba- bo wg mnie to było między wierszami wkurzyło mnie:) a generalnie- przecież wcale tak sobie nie myśli… wzbudził emocje, poruszyło blogosferę i nie tylko- mnie smieszy. bedę zaglądać do Ciebie często.
    (a przycisku „lubię to” pod postami nie udało mi się zrobić.

  • Gdyby nie jego książka, nie założyłabym bloga, choć ta myśl nie opuszczała mnie przez lata – do tamtej pory brakowało mi zapalnika, którym okazała się być właśnie jego książka. Kiedyś muszę mu za to osobiście podziękować.

  • Te wszystkie sentencje są bardzo trafne, ale z jednej strony mamy być sobą, a z drugiej strony mamy myśleć strategicznie. Dwie sprzeczności, ale każdy biznes tak ma, że kluczowy jest wizerunek i jego wiarygodność. Co do Kominka, to ma facet głowę do biznesu:P. Szanuje go, ale nie zapominajmy, że jego sukces to nie tylko jego zasługa, ale i ludzi, którzy puścili w świat jego teksty i wspierali go. Żaden sukces nie wychodzi tylko z naszych rąk, zawsze mają w tym udział inni ludzie, nawet mały, drobny ale mają.

  • Czytam tu teraz o blogu Kominka, jednego z najsławniejszych blogerów i tak sie zastanawiam; Co ja robię tu. Z jednej strony jest to świetny przykład co zorbić, żeby Twój blog był czytany a z drugiej wielu ma tak samo jak ja, że nie bardzo wiedzą jak Kominek i jego sława ma sie do nich.

  • Postanowiłam (z różnych powodów już wcześniej), że nie zajrzę do tej książki, ale dziękuję Ci za napisanie tego podsumowania, które będę jeszcze trochę „trawić”…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *