Moja organizacja czasu w blogowaniu.

zarządzanie czasem

ORGANIZACJA CZASU W BLOGOWANIU

Zarządzanie czasem w blogowaniu.

Sporo osób pyta się mnie ostatnio jaki jest mój sekret organizacji czasu w blogowaniu. Bo skoro prowadzę 3 blogi i mam czwórkę dzieci, pracuję zawodowo …

Po prawdzie większość wysiłków koncentruję właśnie wokół tego bloga. Dwa pozostałe służą mi już tylko jako zaplecze do pozycjonowania nowych wpisów – prawdziwe White Hat Seo (polecam w tym temacie fajny artykuł Sławka 101 metod pozyskiwania linków).

A jeżeli chodzi o dzieci. To świetna motywacja, by dobrze wykorzystać każdą wolną chwilę. Bo momentów dla siebie i dla bloga mam niewiele. Może właśnie to motywuje mnie, by pracować wydajniej i już nie tak jak kiedyś kosztem snu.

Jak wygląda moja praca nad blogiem?

1. Planowanie wpisów.

Zawsze staram się mieć kilka pomysłów … na zapas. Gdy coś mnie zainspiruje, wynotowuję to. Gromadzę te notki, inspiracje, pomysły już od kilku lat. Regularnie do nich zaglądam. Za każdym razem znajduję w nich brakujące ogniwo do wpisu, nad którym właśnie pracuję.

2. Moje posty dojrzewają powoli.

Z danym tematem czy pomysłem noszę się przez kilka kolejnych dni. Daję mu czas dojrzeć. A sobie daję czas, by dobrze go przemyśleć. Zazwyczaj staram się odłożyć już napisany post na jedną noc. Sen jest dobrym doradcą. Jeżeli napisałam coś w złych emocjach, to po dobrze przespanej nocy spojrzę na to zupełnie inaczej. Niestety w sieci łatwo jednym nieopatrznym słowem zaprzepaścić pracowicie budowaną miesiącami czy latami reputację.

3. Cały czas coś piszę.

Zauważyłam, że nawet jeżeli nie mam weny, kiedy siadam nad pustą kartką papieru, ta powoli zaczyna się zapełniać.  W miarę pisania rozkręcam się. Przychodzi tzw. wena. Tu chodzi o to, by jak wena przyjdzie, zastała nas przy pracy.

Jednocześnie im więcej piszę, tym łatwej przychodzi mi formułowanie moich myśli.

Wpisy najpierw piszę tradycyjnie, długopisem na kartce papieru. W ten sposób mogę to robić z dowolnego miejsca, choćby z poczekalni u lekarza.

Zazwyczaj kilkakronie przepisuję szkic każdego wpisu. Wtedy skracam go. Poważnie: skracam. Wyobraźcie sobie tylko, co by to było gdybym nie skracała. hi hi hi. Poważnie.

Copywriting to lekcja pokory i cięcia własnych tekstów.

To zdanie wynotowałm sobie z darmowego kursu copywritingu Od zera do copywritera w 30 dni ze smartasfoxes.com. Bardzo mi  się ono spodobało.

4. Piszę o tym, co mnie pasjonuje.

Kilkakrotnie próbowałam pisać teksty o tym, co przekłada się na większą popularność np posty o wychowaniu dzieci. Jeżeli piszecie na dziecięce tematy, wiedzcie, że co czwartek na stronie Mądrzy Rodzice jest organizowane zestawienie tego, co dzieje się w parentingowej blogosferze. Do zestawienia dostaje się 20 najlepszych (spośród zgłoszonych tekstów).

Ale akurat ja nie czuję się dobrze w tej tematyce.  Blog w pierwszym rzędzie był dla mnie odskocznią od macierzyństwa. Bo czasami nawet pełnoetatowa mama potrzebuje chwili oddechu od dzieci i dziecięcych tematów.

Z  własnego doświadczenia zaobserwowałam, że teksty pisane z pasją po prostu brzmią bardziej przekonująco. W blogowaniu absolutnie nie chodzi o przepisywanie podręczników (choć kiedyś tak myślałam). Chodzi o przepuszczenie rzeczywistości przez własną wrażliwość i własne doświadczenie.

Z kolei traktowanie bloga jako pasji wnosi w dużo pozytywnej energii w moje życie. Ta sprawia, że sprawniej ogarniam inne (przyziemnne) sprawy. By wygospodarować więcej czasu na blogowanie.

A blogowi można poświęcić nieskończenie wiele czasu.  Zauważcie, że popularne blogerki mówią wprost, że blog to osobny etat. A przynajmniej pół etatu. Też mogłabym się pod tym podpisać.

Dlatego też zdecydowałam się rozszerzyć tematykę bloga. Inaczej pewnie zabrakło by mi i tematów i motywacji do dalszego pisania. Zmieniłam motto przewodnie bloga na „Nie samym blogowaniem żyje bloger”. Dlatego częściej będą pojawiać się tematy okołoblogowe, albo jeszcze dalej (fotografia, motywacja, ekologia, zdrowie).

Usprawiedliwienie znalazłam u … Kominka (dziś Jason Hunt). Bo bloger jest najważniejszym elementem bloga. Musi się tu dobrze czuć. To moje miejsce w sieci. Chciałabym, by każdy znalazł tu coś dla siebie.

Niemniej dbam o to, by przynajmniej 1-2 wpisy w tygodniu dotyczyły blogowania. By służyły pomocą blogerom (a przynajmniej były inspiracją do dalszego rozwoju, jak np cykl Nauka fotografii, czy cośrodowe LINKOWE PARTY).

ORGANIZACJA CZASU W BLOGOWANIU

5. Blogowanie wymaga cierpliwości.

Od początku przyjęłam koncepcję, że blogowanie jest sportem długodystansowym. To maraton, a nie sprint. Blogowanie wymaga ciągłego rozwoju.

Dzięki temu łatwiej było mi uzbroić się w cierpliwość i nie zniechęcić się po drodze. Bo moje blogi rozwijały się na prawdę powoli. Dzisiaj nie mogę patrzeć na moje wcześniejsze wpisy. Znaczy, że przeszłam długą drogę. Po drodze mam za sobą kilka falstartów: zmiany platformy do blogowania, długie szukanie pomysłu na siebie.

6. Poszukiwanie swojego stylu.

Bo, by zaistnieć trzeba być jakimś.

Ja sama przygodę z blogowaniem zaczynałam od pisania odtwórczych podręcznikowych treści. Dzisiaj nie jestem w stanie doczytać ich do końca. To chyba mówi samo za siebie. W końcu zrozumiałam, że nie tędy droga. Alleluja.

Dojście do tego też wymagało jakiejś metody. Poświęcenia czasu na podglądanie lepszych od siebie. Ciągłego uczenia się od innych.

Dlaczego dana osoba przebiła się w blogosferze? Tyle osób ma coś ciekawego do powiedzenia. Ale wybijają się nieliczni. Co ich wyróżnia?

Tu dobrym barometrem jest coroczny ranking blogerów przygotowywany przez Kominka. Niektóre osoby pojawiają się na nim (jako nadzieje blogosfery) ledwie po kilku miesiącach blogowania (jak w minionym roku Hania.es czy Zudit -tak na marginesie to chyba jeden z moich ulubionych blogów.)

Czyli można. Ale nie można być bezbarwnym. Trzeba znaleźć swój styl i temat.

Na początku możemy go nie mieć. A wtedy najlepszą metodą jest kradzież. Tak, kradzież, byle twórcza.

Kradnij jak artysta. Bierz to, co Ci leży. A dalej wzbogacaj to o odrobinę siebie. Wyrzucaj z kolei to, co Ci nie leży.  Z tego powoli zrodzi się Twój styl.

A wszystko zaczęło się od kradzieży.

To właśnie podglądając tych, którzy się „przebijają”, porównując z tym, co sama piszę, zrozumiałam, że po pierwsze czytelnika trzeba wciągnąć.
Najpierw dobrym tytułem, choć ja tu nie dość kozaczę.
A potem …

No cóż a potem trzeba cały czas walczyć o uwagę czytelnika. Czyli w praktyce pisać tak, by dobrze mu się to czytało. Mi dobrze się czyta, gdy czuję, że ktoś napisał to od siebie, z serca, z własnego doświadczenia. A nie przepisał kolejny podręcznik.

Ja w swoim blogowaniu podręczników przepisałam sporo. Na moim blogu MODA NA BIO. Potem dziwiłam się, że mimo włożonej pracy, nikt tego nie docenia. A wiało z niego podręcznikową nudą …

Dlatego teraz daję sobie kilka dni na przemyślenie wpisu. By znaleźć coś (może jakąś historię, anegdotkę), co go ożywi.  To z kolei daje mi czas na sworzenie odpowiedniej fotki.

ORGANIZACJA CZASU W BLOGOWANIU

7. Poszukiwanie fotki do wpisu.

Nie zawsze coś „odpowiedniego” nawinie mi się przed obiektyw. Wtedy korzystam ze swoich skromnych archiwów fotograficznych. Od początku założyłam sobie, że nie będę korzystać z banków zdjęć. To zmusza mnie do ciągłego doskonalenia  umiejętności fotograficznych. Pewnie można by tu pójść na skróty. Ale często skróty mszczą się.

Mój patent: Zebrałam swoje najlepsze fotki  w jednym pliku. Sięgam do niego, gdy nie mam pomysłu na zdjęcie do kolejnego wpisu.

8. Promocja bloga.

Jeden z moich falstartów w blogowaniu polegał na tym, że w ogóle nie promowałam tego, co piszę. Dopiero potrząsnęło mną zdanie (nie raz je tu powtarzałam):

Jeżeli piszesz tyle, że już nie starcza Ci czasu na promowanie tego, co piszesz, to znaczy, że za dużo piszesz.

A ja przez długi czas … tylko pisałam.

No i zadowalałam się samymi wejściami na bloga z wyszukiwarki. Ktoś wpada i zaraz wypada. Tu nie ma mowy o budowaniu wspólnoty wokół bloga.

Ale gdy tylko zaczęłam podsuwać te moje notki na odpowiednim forum tematycznym (w moim przypadku forum medycyny naturalnej), zaskoczył mnie … skok w statystykach. Wtedy zrozumiałam, że tędy droga.

Wyszłam z kąta i zaczęłam komentować na innych blogach. Blogowanie stało się dla mnie formą życia towarzyskiego. Staram się regularnie odwiedzać osoby, z którymi nawiązałam wirtualne kontakty.

Choć ostatnio coraz częściej wyrzucam sobie, że nie jestem w stanie odwiedzić wszystkich. Stale obiecuję sobie i Wam, że to nadrobię.

Niemniej zauważyłam, że popularne blogerki koncentrują się na wybranych blogach i tylko na nich komentują (na tych większych).

Może właśnie dobra organizacja to kwestia dokonywania pewnych wyborów i rezygnacji z bycia wszędzie.

Bo w sieci tak się nie da.

Nie jestem tu wzorem sprytu czy przemyślnej strategii. Gdybym była … więcej komentowałabym u tzw influencerów, czyli u osób, u których komentuje się po to, by zostać zauważonym.

Ja mam zaś swoje przyzwyczajenia, utarte ścieżki i sporo dobrych blogowych koleżanek, które muszę odwiedzić.

Dlatego choć codziennie staram się zostawić komentarze na 5-10 blogach, stale mam poczucie winy, że kogoś pominęłam. Przepraszam.  

9. Piszesz bloga, musisz być w mediach społecznościowych.

Pisanie bloga nie ogranicza się do samego napisania wpisu. Czemu ja tak późno to odkryłam? Prowadzenie bloga wymaga równoległego stworzenia notek, które będą towarzyszyć im w mediach społecznościowych.

Media społecznościowe są też od przypominania starszych postów. Czy dlatego poświęcamy tyle czasu na stworzenie wpisu, by pokazać go tylko raz?

Tu sekret dobrej organizacji polega na skoncentrowaniu się na 2-3 mediach społecznościowych. Takich, które najbardziej pasują do specyfiki bloga i  w których czujemy się najlepiej.

Jestem na Facebooku. Choć na samym początku zapominałam nawet o wrzuceniu tutaj linka do kolejnego wpisu. A przecież w ostateczności można to zautomatyzować. Polecam wpis Jak zwiększyć zaangażowanie fanów na Facebooku?

Jestem na Google Plus. Mam nadzieję, że pomaga to łapać punkty u Wielkiego Brata. Polecam wpis Jak mieć więcej wejść na bloga z Google Plus?

Jestem, a raczej bywam i to raczej biernie na Twiterze. Całkowicie to zautomatyzowałam. Dlatego nie oczekuję tu jakiś spektakularnych rezultatów. A jednak, ze zdziwieniem widzę, że Twitter, choć traktowany po macoszemu robi mi wejścia na bloga. Alleluja. Wpis Twitter krok po kroku.

Nieśmiało pojawiam się na Linked In. Na razie próbuję zrozumieć o co, tam biega.

Pinterest. Jestem tu. Niestety z doskoku. Tzn kiedyś regularnie bywałam, lajkowałam, uzbierało mi się prawie 2000 followersów. Ale to nie za bardzo przekładało się na wejścia na bloga. Wpis Stawiam sobie wyzwanie: ogarnąć mój Pinterest.

Na zakończenie:

Moje patenty, by blogować wydajniej.

  • Nie siadam do komputera bez planu.
  • Staram się pogrupować podobne działania. Tzn jak odpowiadam na maile, to robię to hurtem.

Choć jeżeli mogę odpowiedzieć od ręki, staram się stosować zasadę 2 minut. Czyli jeżeli coś da się zrobić w 2 minuty, staram się zrobić to od razu. Przyznaję się bez bicia. Nie zawsze mi to wychodzi.

  • Regularnie robię sobie przerwy. Szczególnie, gdy pracuję przed komputerem. Bo w przeciwnym razie boli mnie głowa.

Priorytetyzuję i rezygnuję z pewnych rzeczy. Bo dobra organizacja czasu to również umiejętność odpuszczania sobie. Kieruję się tu prostą zasadą. Stawiam sobie pytanie:

Czy to co w tej chwili robię przybliża mnie do mojego celu (tutaj rozwój bloga)?

Jeszcze w trakcie zadaję sobie kontrolne pytanie:

What the fuck would I do that?

Czyli po jakiego … grzyba czy innego ja w ogóle to robię?

ORGANIZACJA CZASU W BLOGOWANIU

Zarządzanie czasem w blogowaniu -Podsumowanie:

Blogowanie wymaga systematyczności. Pierwsze większe efekty przychodzą często po czasie. Ironia losu przychodzą wtedy, kiedy już nie wierzymy, że przyjdą.

Blogowanie to ciągły rozwój, doskonalenie, rozszerzanie umiejętności, sięganie po kolejne media i oswajanie się z nimi. Ja np ostatnio oswajam się z Instagramem.

Blogosfera cały czas idzie naprzód. Coraz więcej blogów, prowadzonych coraz większym nakładem czasu i środków. Dlatego dziś w blogosferze, żeby być rozpoznawalnym nie można być bezbarwnym. Po prostu trzeba być jakimś. A to bycie jakimś przychodzi z czasem. Jednym szybciej, drugim wolniej. Bo najpierw  trzeba się wielu rzeczy nauczyć. I wypracować swoją organizację czasu.

Pozdrawiam serdecznie

Beata

Enregistrer

Enregistrer

Beata Redzimska Vademecum Blogera
Beata Redzimska

Zapisz się na Newsletter

More from BEATA REDZIMSKA

Nauka fotografii: jak robić zdęcia z książką.

Kolejna porcja instagramowych inspiracji z książką w tle (albo niekoniecznie w tle),...
Read More

27 komentarzy

  • Świetny rzeczowy wpis. Bloguję od roku ale dużo przede mną jeszcze do zrobienia. Dzięki Twojemu Vademecum dużo się uczę. Pozdrawiam i dziękuję 😉

  • Beatko, już pisałam to wiele razy, ale jesteś dla Nas wszystkich cudowną inspiracją. Twój blog wygląda i jest pisany tak dobrze, że sprawia wrażenie jakbyś poświęcała mu całe życie. Ty nie jesteś jakaś, Ty jesteś już kimś, a ja wierzę, że niebawem usłyszy o Tobie cały świat!

  • Moje początki blogowania też tak wyglądały jak u Ciebie w
    punkcie 3. Siadałam najczęściej na łóżku brałam czystką kartkę a4 (kserówkę)
    długopis w rękę i pisałam o tym o czym aktualnie myślałam. Teraz staram się
    jednak przerzucić troszkę na Worda, bo jednak pisanie w nim idzie zdecydowanie
    szybciej. No i nie trzeba przekreślać wystarczy użyć backspace’a. Druga sprawa, że tak jak Ty, potrafię kilka
    dni myśleć nad jednym wpisem. Udoskonalać go w głowie. A czasem i tak wyjdzie,
    że napiszę go na tzw. Spontanie i taka wersja najbardziej mi odpowiada 🙂 Jestem Ci ogromnie wdzięczna za wpis : „ Jak
    mieć więcej wejśc z Google Plus”, nie do końca wiedziałam jak się tam promować
    dzięki Tobie coraz lepiej mi to idzie.

    Co do zasady dwóch minut robię tak z komentarzami. Nie
    dostaję jeszcze bardzo rozbudowanych komentarzy ze względu na to, że jestem
    początkującą blogerką, ale staram się na bieżąco gdy zobaczę nowy komentarz od
    razu odpisywać na niego. Myślę, że to
    też jakiś sposób na organizację. Bo nie muszę potem siędzieć przed komputerem
    godziny i odpowiadać na same komentarze.

    Czytam z wielką pasją twojego bloga, bo jest mi bardzo
    pomocny także mam nadzieję, że nie zanudziłam, i jeśli będziesz miała ochotę
    wpadnij do mnie i zostaw jakąś radę od siebie dla mnie 🙂 Pozdrawiam ciepło.

    niezdecydiwana-dzieczywna.blogspot.com

  • Jestem jedną z tych osób, które zastanawiały się – jak udaje Ci się nad tym wszystkim zapanować i to z tak dobrym rezultatem. 🙂 Z tego co przeczytałam, wygląda na to, że dla mnie blogowanie nie jest wystarczająco pasjonujące, chyba wolę czytanie od pisania. 😛 Druga rzecz, to brak konkretnego planu. Ja często siadam do komputera, bo akurat złapałam chwilę, ale zazwyczaj dopiero wtedy zastanawiam się, to na co ja tą chwilę wykorzystam. 😉 Kiedyś przesiadywałam przy komputerze w późnych godzinach wieczornych, zarywałam noce. Teraz mi się nie chce, nie mam siły, może motywacji, a może mam motywację do innego stylu życia. No, a łapanie chwili przy komputerze, to stanowczo zbyt mało na poważne blogowanie. A do tego wszystkiego nie cierpię mediów społecznościowych. 😛 Wygląda na to, że nie ma dla mnie ratunku. Pozostaje mi aktywne czytelnictwo blogów. 😀

    • To zależy czego oczekujesz od blogowania, bo jeśli chcesz masy fanów, to na pewno ciężko, ale jeśli chcesz po prostu pisać o tym co cię interesuje i zyskać nawet tylko kilkoro wirtualnych znajomych, to czemu dalej nie blogować/

      • Nie mam wielkich aspiracji co do blogowania, właśnie dlatego że zdałam sobie sprawę z tego, że jednak przede wszystkim czytam, a tylko czasami coś napiszę, ale to mi nie przeszkadza – przyznaję wolę luz niż systematyczność. No codzień tylu spraw trzeba dopilnować, że zamiana blogowania w etat nie jest dla mnie. Ale dobrze, że są blogi, które publikują regularnie, bo zawsze jak mnie najdzie ochota na czytanie, jest szansa, że gdzieś trafię na nowy wpis. 🙂

  • Ja robię podobnie 🙂
    Mam wile pomysłów na zapas i je notuję. A gdy wracam do notatek, to wtedy wybieram jeden temat albo też właśnie wtedy przychodzi mi do głowy zupełnie coś innego, co akurat w tym czasie chciałabym napisać.
    Nie trwa to aż kilka lat, bo od niedawna dopiero piszę na blogu. Właściwie, to zaczęłam pisać książkę i napisałam już dużą jej część ale na razie stanęłam… i zaczęłam tego bloga. Chcę zobaczyć czy w tej książce byłoby coś interesującego czy przeciwnie 🙂
    POzdrawiam

  • Bardzo wyczerpujący wpis. Ja też zawsze prześpię sprawę zanim cokolwiek opublikuję a dzięki zakupionemu organizerowi od Aliny Moskwy z Design your life wszystko ma teraz swoje miejsce zamiast luźnych karteczek z zapiskami, które wszędzie po domu się walały. Oczywiście każdy organizer będzie pomocny, ale ten mogę polecić z czystym sumieniem. 🙂

  • Podoba mi się Twoje podejście co do zdjęć. Zdałam sobie sprawę, że za często idę na łatwiznę i korzystam z gotowców. Już nie chodzi tyle o to korzystanie co właśnie rozwój. Zakładając tak jak Ty, że muszę dodawać tylko swoje prace, zmuszałabym się do częstszego sięgania po aparat i kombinowania jak chcę przedstawić dany temat.

  • Dziękuję za ten wpis Beatko:) Pisanie bloga wymaga mnóstwa czasu i systematyczności, a Ty radzisz sobie z tym rewelacyjnie. Wkładasz w blogowanie dużo serca i to naprawdę widać 🙂

  • Wszystko wychodzi w praniu, niestety. Wiele z twoich przemyśleń też przyszło do mnie w trakcie pracy nad blogiem. I myślę, że nawet gdybym wiedziała to wcześniej, to i tak od razu nie potrafiłabym tego wykorzystać. Praktyka czyni mistrza.

  • Blogowanie to zdecydowanie zadanie długodystansowe. Ostatnio planujemy statusy na Instagramie z wyprzedzeniem, pozwala to nam różnicować treści, a poza tym zaoszczędzić czas. Siadamy, planujemy kilkanaście grafik i potem same się dodają. Trzeba znajdować takie drobne ułatwienia, które zwiększają naszą produktywność, a jednocześnie nie zabierają nam masy czasu 🙂

  • Co do własnego stylu czy też języka komunikacji to też sporo w tekstach widziałam różnych pytań „formalnie czy nieformalnie?” itp. Ciekawe, widziałaś gdzieś może jakieś takie zestawienie pytań pomocniczych, nawet po ang? Coś co pozwoli np. pracować nad tym by spójnie zawsze pisać „ja” albo „my”, czyli czy piszę od siebie czy uznaję kolektyw blogowy (jak to jest u mnie) za ‚my’ itp.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *