Zamienię chemię na jedzenie, czyli moje nowe wcielenie jako blogerki kulinarnej.

Zamienię chemię na jedzenie, czyli dobrodziejstwa kuchni perskiej …


No dobra, tytuł skąś sobie zapożyczyłam, ale święcie w niego wierzę (przecież jestem chemikiem-antychemikiem) i staram się wcielać w życie od ładnych kilku lat. A właściwie od czasu, kiedy poznałam mojego męża Irańczyka. No bo siłą rzeczy na naszym stole króluje kuchnia perska. A w niej niej…

  • nie ma miejsca na chińskie zupki w proszku, gotowe dania podgrzewane w mikrofali (jak tu człowiek ma mieć dosyć energii życiowej jeżeli odżywia się pozbawioną życia żywnością?). 
  • Podstawą jest tu ryż długoziarnisty (polo), a więc zero glutenu. Sama kupuję ryż odmiany Basmati. Ma on niski IG (indeks glikemiczny) i gotuje się go w taki sposób, by się nie kleił. A z ryżem tak jak z makaronem, im bardziej al denté, czyli im mniej rozgotowany, tym niższy jego indeks glikemiczny (po jego zjedzeniu mniej gwałtownie rośnie poziom cukru we krwi).
  • Kuchnia perska to bogactwo smaków i aromatów, nie wszystkie udaje się nam mieszkając w Europie odtworzyć.
  • Kuchnia perska to dania gotowane powoli, na małym ogniu, by nie stracić cennych składników odżywczych, mięso gotowane z warzywami (tzw hoeszt). 
  • No i przyprawy :
  • oczywiście kurkuma (obowiązkowo posypuje się nią ryż),
  • szafran (jest piekielnie drogi, więc stosuje się go z dużą wstrzemięźliwością np do posypania ryżu),
  • sumor – po prostu pychotka posypuje się nim czerwone mięso już na talerzu, by pochłonął nadmiar tłuszczu (świetnie robi na podwyższony cholesterol).



Dlaczego blog kulinarny ?

Ostatnio staram się wrócić do zdrowego stylu życia, i to nie tylko w teorii. Już nie zarywam nocy na blogowanie (organizuję się inaczej). Już nie piszę długich elaboratów o zdrowiu, które godzinami przeklepywałam na komputerze. Po prostu chcę żyć zdrowiej … dla zdrowia.

No i szukałam nowej koncepcji dla bloga MODA NA BIO. Wydawało mi się, że przygotowanie wpisów kulinarnych zajmuje mniej czasu. Guzik prawda, a przynajmniej nie do końca prawda. Fotografia kulinarna to wcale nie żadne hop siup. A blogów kulinarnych jest od groma i ciut ciut. Po co dorzucać kolejny? Trzeba mieć jakiś unikalny pomysł, by się w tym tłoku wyróżnić np kuchnia kreatywna, kuchnia bezgluetowa (na tej fali zaistniał chyba najsłynniejszy francuski blog kulinarny Papilles et pupilles, bo dzieci Anne – autorki bloga mają alergię na gluten).

Ale przecież jesteśmy tym, co jemy. Zdrowa kuchnia to podstawa zdrowia, a zdrowie to podstawa naszej witalności i energii do działania (jakiegokolwiek).

Czy wytrwam w moim nowym kulinarnym wcieleniu ? Wielki znak zapytania. Kibicuje mi w tym mój syn wielki pasjonat gotowania.


Po co mi to ? Po prawie 3 latach blogowania w końcu muszę znaleźć dla niego jakieś praktyczne zastosowanie czy przełożenie. (Mój kochany mąż wciąż wypomina mi bezmiar czasu i środków jaki marnuję na to czasochłonne zajęcie). Zaangażowałam się w blogowanie (i to z entuzjazmem), by nauczyć się nowych rzeczy, zdobyć nowe kompetencje, w końcu stanąć na nogi (o własnych siłach) w życiu zawodowym. Blog kulinarny to jedyny blog, jaki mogę samodzielnie prowadzić po francusku (a mieszkam w tym kraju). Przez wiele lat miałam tu zero życia zawodowego. Po prostu nie miałam żadnego pozwolenia na pracę. Ot Europa, a ja europejka kategorii B (do 2009 roku).

Ale tak pokochałam piosenki Edith Piaf, że postanowiłam nauczyć się tego języka. A potem cygańska dusza i ciekawość świata pognały mnie w nieznane. I wcale nie zawsze było różowo. Emigracja to dobra szkoła życia, bo jak każda dobra szkoła życia mocno daje po 4 literach. To moje bardzo osobiste wyznanie w ramach wyzwania u Uli pt Zaakceptuj trudne chwile.

Ale miało być o moich kulinarnych rękoczynach : krótkie podsumowanie miesiąca. Już spieszę wyjaśnić, że nie jestem wegetarianką (a przynajmniej jeszcze o tym nie wiem). Tylko początkującą blogerką kulinarną. A warzywa i owoce są bardziej fotogeniczne.

Jak gotować bakłażany i dlaczego warto je jeść?



Jeżeli chcecie schudnąć, bo już zaczynacie myśleć jak wciśniecie się w letnie sukienki,
albo po prostu popuściliście pasa na święta (święta tradycja), ale teraz chcecie nawrócić się na lżejszą kuchnię dajcie się skusić na bakłażany.

  • Bo bakłażany są niskokaloryczne (zawierają tylko 20-30 kcal na 100 g).
  • Do tego zawierają dużo włókien roślinnych, czyli błonnika. Dzięki czemu nie trzeba jeść dużo, by zasycić głód.
  • Dodatkowo zawarte w bakłażanach pektyny pęcznieją w żołądku i tworzą coś w rodzaju żelu , który wyłapuje część tłuszczów i cukrów przyjętych w tym samym posiłku i wyprowadza je na zewnątrz.

Chciałoby się powiedzieć alleluja, ale zostaje jedno malutkie ALE.
Bakłażany jak gąbka chłoną tłuszcze. Dlatego jeżeli wrzucicie je na patelnię i będziecie podsmażać z dodatkiem tłuszczu (no bo jak inaczej) pochłoną każdą jego ilość. Istna czarna dziura. 

http://modanabio.com/jak-gotowac-baklazany-dlaczego-warto-je-jesc/


http://modanabio.com/ryz-zapiekany-z-cukinia-czyli-proste-danie-wegetarianskie/

Ryż zapiekany z cukinią, czyli proste danie wegetariańskie.

Jeżeli zostały Wam resztki ryżu z obiadu z poprzedniego dnia polecam bardzo proste, sycące i ekonomiczne danie wegetariańskie : ryż zapiekany z cukinią. 

http://modanabio.com/ryz-zapiekany-z-cukinia-czyli-proste-danie-wegetarianskie/


http://modanabio.com/pieczarki-zapiekane-z-serem-ziolami/

Pieczarki faszerowane serem i ziołami.


Grzyby to bogactwo naszej rodzimej kuchni. Prosty i smaczny przepis na pieczarki zapiekane z serem. Dodatek do dań, przystawka czy ozdoba stołu na wieczorne przyjęcie. We Francji pieczarki nazywają się champignons de Paris, czyli grzyby paryskie. Tymczasem ja kupuję je w wersji made in Poland (pochodzą z rodzimej wytwórni o nazwie Grzybmar).

http://modanabio.com/pieczarki-zapiekane-z-serem-ziolami/


http://modanabio.com/papryka-czyli-odrobina-pikanterii-na-blogu/

Papryka – czyli odrobina pikanterii na blogu.

Będzie ostro, pikantnie, wręcz czadowo, coś na odpalenie ospałego trawienia plus spora dawka energetyzującej witaminy C. Czyli jednym słowem PAPRYKA.
Mamy tu różne odmiany, mniej lub bardziej dające popalić. Te ostrzejsze stosuje się jako przyprawy (i tu tylko umiar może nas uratować … od podrażnienia układu pokarmoweg), te łagodniejsze zaś jako warzywo. Te świetnie nadają się do wielokolorowych sałatek (coś wspaniałego na rozbudzenie apetytu).
Papryka stymuluje pracę układu pokarmowego i jelit. Stąd może być pomocna przy niektórych biegunkach, a jednocześnie pomaga uspokoić procesy fermentacji, jakie mogą mieć miejsce w układzie pokarmowych (te, które powodują różne niezbyt sympatyczne dla otoczenia efekty specjalne : zapachowe i dźwiękowe).

http://modanabio.com/papryka-czyli-odrobina-pikanterii-na-blogu/

Pozdrawiam serdecznie
Beata


Jeżeli pomogłam, zaciekawiłam lub rozbawiłam proszę polub mnie na FB:

Zapisz się na newsletter i pobierz darmowy ebook: TWOJA MARKA NA INSTAGRAMIE

More from BEATA REDZIMSKA

A może marnujemy czas pisząc bloga? LINKOWE PARTY.

Jako że już jestem na tym etapie życia, że jeszcze mam sporo...
Read More

8 komentarzy

  • Twoje zdjęcia są takie kolorowe i to wszystko wygląda smakowicie. Zgadzam się, że jesteśmy tym, co jemy i staram się powoli zmieniać swój sposób odżywiania. Trzymam kciuki za twoje nowe wcielenie, bo kuchnia perska brzmi bardzo smakowicie i interesująco.

  • Juhu i hip hip hura!!!!!!!!!!!!! Wytrwaj, wytrwaj w nowym wcieleniu! To miód na me serce i kubki smakowe! Dwa lata temu byłam na tzw. Bliskim Wschodzie i mam z tej podróży nie tylko zdjęcia ale niezapomniane wspomnienia kulinarne. Było przepysznie! Oczywiście nie mając doświadczenia, sprawdzonych przepisów i niektórych produktów trudno mi było odtworzyć – i robiłam to bardzo nieudolnie – te smaki i aromaty. A tu proszę! Objawienie w postaci sprawdzonych przepisów, z opisem, ilustracjami i na bazie produktów w większości dostępnych! DZIĘKI CI, DZIĘKI!!!!!!!!!! Trzymaj się tego błagam, a jak Ci się znudzi (bo człowiek się rozwija i za kolejne 3 lata pewnie będziesz miała inny pomysł na siebie) to choć co jakiś czas wrzuć przepis. Please!

  • „Zamień chemię na jedzenie” to bardzo mądra książka autorstwa Julity Bator – matki dzieci z silną alergią pokarmową. Zmieniła sposób żywienia i nagle życie rodziny stało się prostsze 🙂 Polecam lekturę (choćby ebook) bo daje do myślenia 🙂 Już samo czytanie składu produktów (etykietki) może przerazić… Śmiałem się do momentu, gdy znalazłem dwutlenek tytanu (!) w chrzanie.
    Śmiać zupełnie się przestałem gdy w mleku smakowym rozdawanym w szkole dzieciom znalazłem karagen – absolutnie „nieszkodliwy” zdaniem komentujących moje blogowe wpisy.
    A przepisy świetne – bardzo, bardzo będę czekał na kolejne. Mniam!

  • Pieczarki mnie skusiły bardzo! Wypróbuję!
    Beatko, podziwiam Cie ( szczerze! ) za wszechstronność!
    Posty o blogowaniu/zdrowiu/przepisy kulinarne/między to wrzucona odrobina prywaty – naprawdę to wszystko tworzy ciekawą całość!

    Przyjemnej niedzieli!

    Magda.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *