Startupy, które odniosły sukces. Powiedziano mi, że to jest niemożliwe.

Startupy, które odniosły sukces. Powiedziano mi, że to jest niemożliwe. Jak francuski start -up stał się amerykańskim jednorożcem?

Jak francuski startup stał się amerykańskim jednorożcem?

Powiedziano mi, że to jest niemożliwe – manifest założyciela Criteo Jean – Baptiste Rudelle – jednego z najbardziej znanych francuskich star – up -ów technologicznych, który z sukcesem wszedł na amerykański rynek i na amerykańską giełdę.

Gdzie – tytułem uzupełnienia – w kontekście technologicznym w Stanach – wyrażenie francuski start – up brzmi co najmniej „anegdotycznie” i raczej zakrawa na dobry żart niż na firmę, na którą potencjalni inwestorzy zwróciliby uwagę.

Tymczasem Jean – Baptiste Rudelle ze swoim francuskim startup – em skutecznie wszedł na amerykański rynek, rozwinął tutaj swoją już działającą na francuskim rynku firmę (Criteo – zadebiutowało we Francji).

Ale żeby to było możliwe, żeby francuski startup przyjął się na amerykańskiej – bardzo konkurencyjnej glebie technologicznej, trzeba było go przemalować na amerykańskiego jednorożca z siedzibą – w Palo Alto.

Bo francuski start up – to nie brzmiało wystarczająco przekonująco, by przyciągnąć talenty w Ameryce. Bo to talenty są paliwem napędowym współczesnych start- upów.

Tak zwana „matière grise”, czyli sztare komórki.

Ale jest tu przede wszystkim nieodzowna jedna rzecz: to, że:

Nigdy nie należy ustawać w rozwoju.

A osiąście na laurach, choć kuszące może okazać się pułapką. Bo konkurencja nie śpi.

Szczególnie w galopująco zmieniającym się internecie łatwo dać się wyprzedzić. A żeby do tego nie dopuścić stale trzeba przeć do przodu.

Taka jest moim zdaniem – najważniejsza lekcja płynąca z tej lektury: od start -upowca, któremu jako jednemu z nielicznych udało się stworzyć „jednorożca”. I ta lekcja brzmi:

Postaw na rozwój. I uwierz w siebie.

Niezależnie od tego, ile razy trzeba będzie piwotować, czyli zmieniać kurs, koncepcję, czy model ekonomiczny.

Bo chociażby przykłady amerykańskich gigantów takich jak Facebook, Twitter pokazują, że znalezienie modelu ekonomicznego (a nawet konceptu technologicznego) wcale nie jest takie proste. A już zupełnie to nie jest „une longue fleuve tranquille” – długi spokojny strumień.

Ale do podjęcia jakiegokolwiek wyzwania – nieodzowana jest wiara w siebie, wiara w swoje możliwości.

Jak to dobrze wiedzą i starannie pielęgnują w sobie Amerykanie.

Startupy, które odniosły sukces. Powiedziano mi, że to jest niemożliwe. Jak francuski start -up stał się amerykańskim jednorożcem?

Na co zwraca uwagę twórca Criteo. Z pozycji Francuza, który wyemigrował, czy przeprowadził się z rodziną do Stanów, żeby tam dalej rozwijać swojego jednorożca, i tu takie jego spostrzeżenia dotyczące amerykańskiego systemu edukacyjnego i tego, co jest jego dominującą cechą:

Believe in yourself… Uwierz w siebie.

Jakby główną misją amerykańskiej szkoły było to, by rozbudzić w dzieciach wiarę w siebie i w swoje możliwości.

Bo ta, z perspektywy czasu okazuje się bezcenna dla ewolucji całego społeczeństwa. To na tym opiera się ten słynny american dream.

Amerykańscy nauczyciele, którzy szczodrze (z punktu widzenia kogoś przyzwyczajonego do francuskiego modelu edukacyjnego) rozdają adnotacje: great, awesome…..

Ale tak wpojona wiara w siebie ona okazuje się długofalowo i docelowo zbawienna w sytuacjach, kiedy nieźle trzeba pobłądzić, zanim wyjdzie się na prostą….

A tak wygląda droga start – upowca, nawet takiego, który w końcu spłodzi swojego jednorożca. Jak twórca Criteo.

Szukanie swojej drogi, kiedy nie raz zdarza się kroczyć po błędnej drodze, aż do momentu znalezienia kolejnego, może pozornie dobrego pomysłu na nią.

To jest chleb powszedni twórców start – upów, tzw PIWOT, czyli zmiana koncepcji, wizji, pomysłu…

Zanim spośród podjętych prób i błędów wyłoni się ten pomysł, który wreszcie spełni pokładane w nim nadzieje.

IIe razy piwotowałeś?

Ile razy będziesz musiał piwotować, zanim znajdziesz pomysł i jego oprawę, które połączone razem zadziałają?

Błądzenie i angażowanie się w ślepe uliczki, to dotyczy każdego. Także tych, którym w końcu się udaje. Co oczywiście nie ominęło twórcy Criteo.

Bo najpierw był zły pomysł, źle wcielony w życie.

Czyli pomysł, by stworzyć algorytm, który pomoże miłośnikom kina dobierać kolejne filmy do obejrzenia na podstawie całego multum przemielonych przez algorytm danych.

Szkopuł w tym, że co z tego, że pomysł ma potencjał, skoro ten jego potencjał ma bardzo ograniczony zasięg….

Potem był kolejny zły pomysł, ale tym razem dobrze zaaplikowany.

Czyli algorytm dla blogerów, pomagający im w lepszej konfiguracji ich stron.

Czyli wykorzystanie potężnego algorytmu do stworzenia narzędzia dla blogerów (rozdawanego blogerom), które pomagało w konfiguracji ich strony, tak by czytelnikom ukazywały się najbardziej interesujące ich treści.

Czyli jak podsunąć internaucie treści, które niechybnie go zainteresują (na podstawie zebranych wcześniej informacji o jego upodobaniach, czyli zindywidualizowany dobór treści).

Co przełożyło się na spore zainteresowanie algorytmem (było okazją, by przetestować go w praktyce), ale co zupełnie nie przełożyło się na przychody.

Co z tego, że pomył wzbudzał zainteresowanie, skoro nie był w stanie wygenerować zysku, czy jakikolwiek sensownego dochodu.

Czyli model ekonomiczny, który jakoś tak nie potrafił się wykluć…..

I tutaj taka sympatyczna anegdotka, bo skoro ruch na stronie rósł, co przez inwestorów było odbierane jako dobry sygnał. Tyle, że w podsumowaniach miesięcznych przez długie miesiące po stronie przychodów, w co kolejny miesiąc widniało niewzruszone zero.

Aż pewnego miesiąca w tym bilansie wyskoczyła cyfra 3.

Podczas zgromadzenia zarządu jeden z inwestorów zaczął się ekscytować i mówić:

„O to zaczyna się odbijać od dna”.

I oczywiście pojawiło się to pytanie: co znaczy to 3: czy to oznacza 3000 €, a może nawet 30000.

Niestety: chodziło tylko o 3 € symbolicznie zarobione przez start up, w którego wpompowano miliony.

Zanim wreszcie zaczął przynosić spore pieniądze.

Po kolejnym (trzecim) piwocie. Czyli tym razem wykorzystaniu algorytmu w reklamie.

Dzisiaj Criteo potrafi tak skonfigurować reklamę tak, by trafiła do odpowiednich ludzi w odpowiednim momencie, wtedy kiedy zbliżają się do decyzji zakupowej.

Zamiast denerwować ich przypadkowo dobraną i naskakującą zewsząd porcją reklamowego spamu.

Bo to nie jest wróżenie z fusów. Tylko przewidywania na podstawie potężnego algorytmu, nieustannie udoskalanego w myśl zasady, że konkurencja nie śpi.

A w galopująco zmieniającej się sieci: the winner takes it all.

Jednym słowem:

POWODZENIA, wiary w siebie, samozaparcia i nieustawania w rozwoju.

Pozdrawiam serdecznie

Beata

Beata Redzimska Vademecum Blogera
Beata Redzimska

Zapisz się na newsletter i pobierz darmowy ebook: TWOJA MARKA NA INSTAGRAMIE

More from BEATA REDZIMSKA

Uwierz w siebie i zacznij działać.

Jak ważna jest wiara w to, co robimy. Wiara, że to, co...
Read More

7 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *