Bo generalnie wszyscy coraz wyraźniej wyczuwamy ten trend:

Facebook chce skłonić nas do tego, by podpłacać kolejne statusy.

Po to, by docierały one dalej. Tzn, by docierały do naszych obserwujących.

Bo same z siebie docierają tylko do ograniczonej (i to coraz bardziej) liczby naszych obserwujących.

Co oznacza – tu logika jest nieubłagalna, że ci nasi obserwujący wcale nasi nie są. To tylko puste cyferki…. , które coraz trudniej nam będzie poruszyć.

Na Facebooku nic nie jest dane nam raz na zawsze. To Facebook dyktuje warunki. A my tylko się w nie wpisujemy. I jak to mówią: Facebook tnie zasięgi. Dlatego co nam zostaje?

Płacić Facebookowi, żeby docierać do tych, którzy już nas tu zaobserwowali?

I tutaj najgorszą, tzn najlepszą, najbardziej opłacalną dla Facebooka rzeczą – byłoby popchnąć dany status (kolejną notkę na Facebooku), korzystając z życzliwie podsuwanej nam przez Facebooka opcji – Promuj post.

To się Facebookowi najbardziej opłaca. Rykoszetem – mniej nam.

Ale dlatego tę opcję mamy podaną ją jak na dłoni. I to jeszcze z pewną dozą umiejętnego marketingu. Ale tu – dla nas – małych facebookowych mróweczek – zdecydowanie lepiej byłoby pogrzebać w Managerze Reklam.

Niemniej, dzisiaj nie chcę pisać o płatnych metodach podkręcania facebookowego zasięgu. Tylko o tym, jak docierać dalej, lepiej, skuteczniej organicznie.

Czy nauczyć się lepiej korzystać z darmowego zasięgu na Facebooku?

Czyli korzystając z darmowego zasięgu. Który jednak Facebook nam przyznaje. Mniej lub bardziej szczodrze. Tu oczywiście można by dyskutować nad słowem szczodrze….

Ale i bez podpłacenia statusu też czasami udaje się docierać do ludzi, i to nawet czasami do większej liczby osób niż mamy obserwujących….

Co np udało mi się ostatnio tą notką….. Z tytułem godnym najczcigodniejszego brukowca…

Ta kobieta zrobiła dla nas więcej niż feministki.

5000 obserwujących na fanpagu – zasięg notki prawie 6500 osób.

Jak docierać dalej?

Wystarczy wywołać reakcję, dyskusję, zaangażowanie, zaciekawienie. Tak, żeby facebookowy algorytm poczuł, że dany tekst po prostu chwyta….

Czyli po prostu podrażnić tygrysa.

Tzn lepiej nie drażnić …. tygrysa. Tylko pisać w taki sposób, żeby wywołać reakcję. Za to Facebook przyznaje większe zasięgi.

Można wzbudzić zaangażowanie swoją osobą, samym sobą – będąc wyrazistym.

Jakkolwiek jest to miecz obosieczny. Nad którym nie zawsze łatwo zapanować.

Niemniej – wywołać reakcję – jest to najskuteczniejsza metoda powiększania organicznego (tzn darmowego) zasięgu.

Jak wywołać reakcję?

[sociallocker id=”14984″]

  • Czy to przez clickbaitowy tytuł, na którym ludziom zatrzyma się wzrok.
  • Czy to przez odwołujące się do emocji – treści…

To nie jest coś czego można kogoś nauczyć. To trzeba wypraktykować samemu, sięgając do wnętrza samego siebie, do swoich emocji, przeżyć, doświadczeń. Wyciągnąć to na powierzchnię, przelać na papier, czy na klawiaturę komputera….

Można próbować to zrobić uciekając się do bardziej technicznych metod:

  • zadać pytanie,
  • poprosić o radę,
  • pomoc przy podjęciu decyzji.

Z nadzieją, że w ten sposób uda się zaangażować swoją społeczność.

Ale dzisiaj napiszę o jeszcze bardziej technicznych, czy strategicznych hackach, które pomogą Ci np

Dotrzeć do właściwych ludzi.

Czyli zainteresowanych danym tematem.

Po pierwsze paradoksalnie: zawężenie grupy docelowej. Które przełoży się na większe zaangażowanie i lepszą konwersję.

Jakby nie było to świetna metoda: owszem na zmniejszenie zasięgu (bo ograniczamy go z założenia do osób zainteresowanych konkretnym tematem), ale i na dotarcie do naprawdę zainteresowanych tym tematem osób.

Zawężenie grupy docelowej, po to by docierać skuteczniej i wywoływać większą konwersję.

Czy to działa?

Tak. U mnie tak.

Szczególnie, jeżeli piszesz bloga wielotematycznego, lifestylowego… I na tym samym fanpagu skupiasz obserwujących o różnorodnych zainteresowaniach. Wtedy ma to sens: docierać do zawężonej (tzn mniejszej) grupy odbiorców, ale docierać skuteczniej (większe zainteresowanie danym tematem, większe zaangażowanie, więcej lajków i udostępnień, docelowo większa konwersja).

Jak zawęzić swoją grupę docelową do zainteresowanych (czy potencjalnie zainteresowanych) danym tematem osób?

W momencie, kiedy publikujesz kolejną notkę na Facebooku, możesz skorzystać z tego narzędzia – ikonki, którą udostępnia nam Facebook.

Jeżeli nie pojawia się ona w dostępnych opcjach: będziesz musiał pogrzebać w ustawieniach fanpaga.

Teraz, kiedy publikujesz kolejny status możesz:

Możesz określić płeć osób, do których chcesz dotrzeć.

Bo może będzie to notka zarezerwowana, czy przeznaczona wyłącznie dla pań. Przeczuwam bardzo ograniczone zainteresowanie panów statusem o podpaskach higienicznych. Oni odruchowo uciekają przed tego typu tematami…. I w duchu pobożnie powtarzają sobie: Jak dobrze że nie jestem kobietą.
Możesz określić grupę wiekową, do której chcesz dotrzeć.

Bo dany wpis może dotyczyć np tylko pań na emeryturze i fajnej propozycji, zarezerwowanej tylko dla nich – spędzania wolnego czasu dla kobiet na emeryturze.

Możesz określić konkretne zainteresowania osób, do których chcesz dotrzeć.

Tu możesz w pewnym sensie kontrolować przewidywalny zasięg. Czyli sprawdzać, jak będzie się on powiększał w miarę, jak dodajesz kolejne zainteresowania (tzn kolejne pokrewne tematycznie fanpage, które obserwują wybrane do tej grupy – osoby).

Czy to działa?

Testuję u siebie i mam wrażenie, że przy dobrym ustawieniu parametrów, czyli przy dobrym wycelowaniu (trafieniu) w grupę docelową można wywołać większe zainteresowanie i zaangażowanie.

Tzn tu też trzeba dobrze trafić w osoby, czyli do osób, które zainteresuje dany temat. To też jest kwestia doświadczenia przy ustawianiu konkretnych parametrów. Czyli po prostu kwestia praktyki, powielania dobrych praktyk i po prostu tego, co działa.

Nawet jeżeli docelowy zasięg jest mniejszy:

  • częściej zdarzają się udostępnienia,
  • więcej reakcji na blogu (czyli więcej osób klika w podany link),
  • lepsza konwersja.

Bo docierasz skuteczniej tylko do zainteresownych tematem osób.

Warto przetestować.

Drugi prosty hack, który nie zwiększy jakoś dramatycznie ilości obserwujących Twojego fanpaga. Ale…

Niemniej może uda się Ci w ten sposób dokoptować kilka dodatkowych osób zainteresowanych już wcześniej tym, o czym piszesz. [/sociallocker]

Czyli

Zaproś do polubienia fanpaga osoby, które uprzednio polubiły jakiś wcześniejszy Twój status.

W tym celu możesz zaproponować, czy jak to ładnie nazywa Facebook – zaprosić do polubienia Twojego fanpaga osoby, które polubiły któryś z Twoich wcześniejszych statusów. Czyli już wcześniej wykazały zaintersowanie Twoim tematem i/lub tym, co piszesz.

Jak to zrobić? Jak wyłapać takie osoby.

Bardzo prosto. W tym celu powinieneś przejrzeć polubienia / lajki pod kolejnym statusem i sprawdzić, czy wśród osób, które go polajkowały, nie znajdzie się ktoś, kto jeszcze nie śledzi Twojego fanpaga. A wtedy klikasz na Zaproś.

Ta metoda nie daje jakiś masowych polubień. Ale w pewnym sensie można potraktować ją jako takie spersonalizowaną metodę zwrócenia na siebie uwagi (bo przecież osobiście wysyłasz zaproszenie do konkretnej osoby).

Dodatkowo, w związku z tym naturalnie, czy organicznie zmniejszającym się zasięgiem na FB

Możesz publikować rzadziej. Ale za to treści bardziej przemyślane, bardziej współgrające z całościową strategią Twojej marki.

Bo zbyt często dodawane statusy, w pewnym sensie zjadają zasięg poprzednim (które może mogłyby rozejść się jeszcze dalej).

Dlatego też np Jason Hunt w swojej książce radził poczekanie z podpłaceniem danego statusu do kolejnego dnia, aż wyczerpie się jego organiczny (tzn darmowy) zasięg. Bo wtedy Facebook taki podpłacony status naprawdę podsuwa nowym osobom, której inaczej nigdy by go nie zobaczyły, bo po prostu nie ma wyboru.

Choć z drugiej strony czasami jest tak, że konkretna notka chwyci…

A wtedy czasami rykoszetem – stajesz się ofiarą swojego sukcesu. Tymbardziej, jeżeli dotyczy pisanej w złych emocjach notki. Z której najlepiej już chciałbyś się wycofać, bo opały Ci wyjściowe emocje.
A tu Facebook widząc, że ludzie na to reagują – podsuwa to dalej. Wtedy możesz starać się przykryć tę starą notkę, która wywołuje niezdrowe zainteresowanie – publikując kolejne. Ale może okazać się, że Facebook zignoruje te nowsze i stale będzie wyciągał tą starą i podsuwać ją coraz to nowym osobom.

Istne przekleństwo. I morał.

Nie publikuj niczego w social mediach w złych emocjach.

Zresztą wiecie, jak to jest. Poważne, rzetelnie przygotowane, merytoryczne notki, czytaj NUDNE – nigdy nie rozejdą się na Facebooku. Facebook sam ich nie czyta. Tylko patrzy, jak reagują ludzie, którzy to przeczytali.

Ewentualnie wyłapie nieprawomyślne słowa i nie pozwoli Ci dalej promować danego postu, choćbyś podpłacił go milionem monet.

Bo na Facebooku lepiej rozchodzą się prowokacyjne, plotkarskie newsy, z tytułami rodem z brukowca (tzw clickbaitowe tytuły)… I coraz bardziej my blogerzy, będziemy musieli się w to wpisać….

Możesz publikować notki/treści bez linków na bloga.

Kolejnym sposobem na rozszerzenie zasięgu na Facebooku jest publikowanie tu wyłącznie samych notek bez linków, czyli z założenia przyjaznych Facebookowi, tzn nie wyciągających ludzi z Facebooka na Twoją stronę.

Taką np formułę przyjęła Janina Daily, która mówi o sobie, że bardziej prowadzi fanpaga (czyli publikuje tu zabawne notki), a dopiero później przerabia je na wpis na blogu.

Dlatego na jej fanpagu pojawiają się same statusy. Bez linków prowadzących na bloga.

I tu mam podobne doświadczenie z badaniem zasięgów na Facebooku. A tę moją obserwację potwierdza sporo osób:

Notki z linkami rozchodzą się gorzej na Facebooku niż notki w formie tekst + zdjęcie lub sam tekst.

Jako że z założenia – mają one za założenie wyprowadzić czytelnika z Facebooka. To i Facebook jest dla nich mniej szczodry z przyznawaniem zasięgów.

Podobnie: zdjęcie przeklikane, przesłane bezpośrednio z Instagrama (bądź, co bądź należącego do Faceoboka) będzie miało gorszy zasięg niż gdybyśmy udostępnili tę samą treść bezpośrednio na Facebooku.

No i na sam koniec, choć jest to jedna z ważniejszych rzeczy:

Publikuj treści dostosowane do oczekiwań Twoich obserwujących.

Czyli dawaj ludziom więcej tego, czego chcą, a mniej tego, czego nie chcą.

Dlatego np czasami niszowe fanpage, skupiające wokół siebie naprawdę zainteresowane danym tematem osoby – uzyskują większe zaangażowanie i lepszą konwersję.

A i można mieć potężnego fanpaga. Co z tego, jeżeli będzie to martwy (czy uśpiony) kolos na glinianych nóżkach.

A ja pozdrawiam serdecznie

Beata

Opublikowany przez BEATA REDZIMSKA

Jestem blogerką, emigrantką, poczwórną mamą. Kobietą, która nie jednego w życiu doświadczyła, z niejednego pieca jadła chleb. Od prawie 20 lat mieszkam na emigracji we Francji, w Paryżu. Uważam, że emigracja to dobra szkoła życia i wymagająca, choć bardzo skuteczna lekcja pokory. Ale też wewnętrznej siły i zdrowego dystansu do samego siebie i momentami wystawiającej nas na próby codzienności. Jestem tu po to, by pomóc Ci lepiej pisać, skuteczniej docierać do czytelnika, wywołać większe zaangażowanie w social mediach. Czasami rozśmieszę lub zmotywuję. Ale równolegle do Vademecum Blogera jestem autorem kilku niezależnych miejsc w sieci. Ponieważ wiele osób pyta się mnie, jak mimo 4 ciąży i 40 - stki na karku udało mi się zachować linię nastolatki, uruchomiłam kanał na YouTube o zdrowym gotowaniu - bezglutenowo - bezmlecznie. Znajdziesz mnie również na blogu BeataRed.com i powiązanym z nim Instagramie, gdzie piszę bardziej osobiście o Paryżu i mojej pasji, jaką jest nauka języka francuskiego. A jeżeli interesują Cię praktyczne porady o tym, jak budować swoją obecność w sieci zapraszam na mój kanał na You Tube z blogowymi tutorialami.

Dołącz do rozmowy

37 komentarzy

  1. Powiem tak Beata, dużo zmian nas czeka i niespodzianek w najbliższym czasie ze strony Facebooka. Za bardzo na nim do tej pory polegaliśmy, za bardzo mu ulegliśmy, za bardzo się od niego uzależniliśmy. Czas na zmiany, które będą wymagać od nas większego wysiłku niż do tej pory, zupełnie nowego spojrzenia na to co robimy i przy okazji opanowania sztuki niepopadania we frustrację.
    Osobiście jestem bardzo ciekawa tych zmian i chętnie obserwuję rynek.

  2. Beatko, zaskoczona jestem, bo widzę tu swoja fotkę i “zaproś” a przecież ja Twój fb mam polubiony od bardzo dawna. Ale ostatnio widzę to sam u siebie, ludzie których jestem pewna, że “lubią” mój fb blogowy nagle mam w “zaproś do polubienia”, pozdrawiam cieplutko

    1. Asiu, wiesz ja kiedyś miałam taką blogującą koleżankę, z którą regularnie, przynajmniej raz na tydzień się odwiedzałysmy i dopiero po roku dopatrzyłam się, że ja jeszcze nie polubiłam jej fanpaga. Tak to czasami bywa. Pozdrawiam serdecznie Beata

  3. Natychmiast dodałem zawężanie grupy odbiorców do swojego fanpejdża. Jednak z tym “zaproś” byłbym ostrożny. FB kilka dni temu aktywował klawisze “zaproś” u osób, które już nas polubiły. Jeżeli prześlemy zaproszenie takiej osobie, to ona w dobrej wierze może kliknąć w ikonkę “lubisz to” i przez przypadek zamiast polubić, ona cię odlubi. Miałem taki przypadek.
    Na FB mam swój sposób taki, że posty z linkami przeplatam postami bezlinkowymi. Ponieważ te drugie łapią wyższe zasięgi, to często posty z linkami korzystają z zasięgów tych bezlinkowych, bo wyższe zasięgi utrzymują się dzień lub dwa.
    Jednak trzeba będzie pomyśleć o czymś zastępczym, co ułatwi do dotarcie do czytelników, a nie będzie FB. Jestem ciekaw jaką konwersję dają newsletterey?

    1. Dawid, dzięki wielkie za ten komentarz z ponownym zapraszaniem do polubienia! Ja ostatnio zauważyłam, że przy wielu osobach jest opcja zaproszenia (przy niektórych byłam pewna, że lubią naszego bloga od dawna). Po wysłaniu zaproszeń ubyło mi 5 polubień na fanpagu. Oczywiście, nie mam pewności, że to był powód, ale dziwnie zbiegło się w czasie. Na wszelki wypadek zrezygnuję z wysyłania zaproszeń.

  4. Super wpis, o zawężaniu grupy docelowej w taki sposób, dla konkretnego posta nie wiedziałam. Natychmiast dodałam sobie ikonkę i będę testować! Dzięki! O zapraszaniu osób, które już coś u mnie polubiły, wiedziałam, ale zapomniałam – też więc dziękuję, biegnę zapraszać 🙂

  5. Krótko, zwięźle i na temat bez zbędnego rozciągania. Dzięki za praktyczne rady 🙂 Postaram się je wdrażać.

  6. To ja mam takie pytanie, co może być przyczyną tego, że przy próbie wybrania zainteresowań otrzymuję powiadomienie:
    Nieprawidłowe połączenie
    Możesz określić tylko połączenia z obiektami, których jesteś administratorem lub twórcą – i nie mogę wybrać żadnych zainteresowań…

    1. Przychylam się do tego pytania, ponieważ też mam ten problem.

  7. Jestem na prawdę wdzięczna losowi, że trafiłam na Pani bloga. Czytam już któryś dzień tekst za tekstem. Teraz jeszcze dostałam maila, że ten tu chętnie będzie przeze mnie przeczytany. Więc jestem i zagłębiam się, jednocześnie wprowadzając w życie zmiany Facebookowe 🙂 pozdrawiam serdecznie slubnamanagerka.com

  8. Jak zwykle złote rady 🙂 Dodałabym jeszcze, że warto planować publikacje na godziny aktywności grup docelowej bądź poranek – wtedy pracują na zasięg cały dzień. I jeśli publikujemy z telefonu, albo zdjęcie jest w pozycji wertykalnej, algorytm doda nam punkty 🙂

  9. Mam kilku adminów do fanpage. Każdy z nas może zapraszać swoich znajomych do polubienia, ale tylko ja mam możliwość dodawania nowych osób z maila (czyli innych użytkowników FB, którzy nie są moimi znajomymi). Jak otworzyć te opcje dla pozostałych adminów?

  10. A da się cofnąć zaproszenie do polubienia fanpage’a? Chodzi o sytuację w której wysłałem zaproszenie do znajomych o polubienie mojego fanpage’a, a zrobiłem błąd i np. wysłałem je w języku angielskim do 200 osób. Niestety skuteczność przez to była bardzo niska.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zapisz się na newsletter i zgarnij praktyczny ebook o Instagramie

X

Nowość - KURS - Twój pierwszy produkt online - 39,99 PLN + VAT Odrzuć

Exit mobile version