INSTAPORADY I INSTAWYZWANIE: #czwartkowefotki. Poznajmy się – 8 faktów o mnie:

Instagramowe Wyzwanie #czwartkowefotki

Organizuję czwartkowe kreatywne wyzwanie instagramowe z hasztagiem #czwartkowefotki
Dołącz do wyzwania #czwartkowefotki, opowiedz kilka słów o sobie i oznacz mnie w swojej notce @beataredzimska, żebym wiedziała, że przyłączyłeś się do zabawy i bym mogła do Ciebie wpaść.

Startujemy z pewną taką nieśmiałością, ale mam nadzieję, że zabawa się rozkręci i wróci z większym rozpędem w kolejny czwartek. Temat dzisiejszego wyzwania: Poznajmy się.

Zapraszam do zabawy

A dlaczego czwartek? Bo kiedy chodziłam do szkoły najbardziej lubiłam czwartek jako zapowiedź nadchodzącego weekendu.

 

Poznajmy się – 8 faktów o mnie:

1. Jestem osobą bardzo cierpliwą i zarazem bardzo impulsywną.

2. Mam męża Irańczyka i potrafię rozszyfrować alfabet arabski.

3. Z wykształcenia jestem mgr inżynier technologii i inżynierii chemicznej

4. Ale od prawie 20 lat pracuję w turystyce.

5. Moją pasją są języki i szydełko.

6. Po liceum zaczęłam się uczyć języka francuskiego, a kilka lat później wyjechałam do Francji, gdzie mieszkam do dziś.

7. Uczyłam się języka angielskiego, francuskiego, rosyjskiego, perskiego i włoskiego.

8. Moje ulubione kolory to niebieski i fiolet.

 

Kiedyś chciałam zaczarować Instagrama, żeby magicznie mi urósł.

Dzisiaj po prostu czerpię radość i inspiracje z otaczającej mnie tutaj kreatywności (ile fantastycznych pomysłów tu znajduję).

 

Instaporady: Jak przemienić statyczne zdjęcie w animację:

Aplikacja Lumyer

Gdyby ktoś chciał się dowiedzieć w jakiej apce uzyskałam efekty: typu spadające płatki, czy kręcące główka zwierzątka – to uprzedzam pytanie i odpowiadam – to jest aplikacja @mylumyer – polecam – kiedyś uwielbiałam w tej apce taki wianek z kwiatów. Ale chyba po części już wyrosłam z takich bajerow i nie będę kupować abonamentu do tej apki – a tylko może czasami do niej zajrze pobierając kilka darmowych gadżetów jak dzisiaj.

Instaporada: Canva do edycji grafik na Instagrama:

Porada instagramowo – kreatywna: A ja mam dla Was taki kreatywny tip –

– po pierwsze Canva – jako program – kombajn na komputer i jako aplikacja do przygotowywania grafik. Dla osób, które samodzielnie, tj bez pomocy zewnętrznych specjalistów rozwijają swoją markę w sieci.
Sama przygotowuję w niej głównie piny. Jako blogerka kreatywna doceniam potencjał, jaki dostarcza nam twórcom internetowym Pinterest.

Ale Canvę fajnie można wykorzystać do przygotowania grafik, czy takich karuzel grafik na instagrama. I można można korzystać z Canvy zarówno na telefonie, jak i na komputerze. Choć może jest ona wygodniejsza w użyciu na komputerze. Niemniej zdałam sobie sprawę, że pobierając aplikację Canva na telefon mogę korzystać z Grafik, które kiedyś przygotowałam sobie w niej na komputerze.

I teraz jeżeli szukacie np. aplikacji do tworzenia kolaży, to w Canvie znajdziecie całkiem sporo sympatycznych szablonów.
Ale ja mam jeszcze dla was taki jeden tip – jeżeli zajrzycie W tym tygodniu na stronę Creative Market @creativemarket – to w ramach darmowych materiałów graficznych do pobrania w tym tygodniu – znajdziecie tam właśnie szablon i to nawet nie jeden, tylko pakiet 32 szablonów do grafik instagramowych do edycji w Canvie. I to za darmo. A żeby pokazać, jak można fajnie wykorzystać tę paczkę grafik – pobawiłam się kilkoma świeżo pobranymi schematami takich grafiki, żeby pokazać moją twórczość w formie kolażu.

Pozdrawiam serdecznie

Beata Redzimska

Kim jestem, co robię i jak zaczęła sie moja przygoda z prowadzeniem bloga?  

Kim jestem, co robię i jak zaczęła sie moja przygoda z prowadzeniem bloga?

Moja pokrętna ścieżka zawodowa.

Choć studiowałam coś zupełnie innego, a jeszcze marzyłam o czymś zupełnie innym, od prawie 20 lat pracuję w turystyce.
Choć serce  ciągnęło mnie w stronę studiów z pogranicza geopolityki i ekonomii, zostałam mgr inż technologii chemicznej. Wydawało mi się, że techniczny fach będzie pragmatycznym rozwiązaniem. Tyle, że pragmatyczne rozwiązania  w przypadku artystycznej duszy nie zawsze się sprawdzają. Niemniej na pewno przydaje mi się wyniesione ze studiów, rygorystyczne  podejście do rozwiązywania każdego problemu.

Bo choć lubię prace manualne, okazało się, że jakoś nie szczególnie ciągnęło mnie do przelewania chemikaliów z jednej probówki do drugiej.

Choć dobrze te ileś lat wstecz zdiagnozowałam u siebie pociąg do prac manualnych i do dłubania. Tu również do dłubania w językach obcych, czy w blogowych tutorialach.

Ta chęć dłubania  w językach obcych sprawiła, że mimo, że jestem okropnym domatorem – cykorem, odważyłam się wyjechać w świat… Zza opadającej żelaznej kurtyny.

Nie było łatwo. Pracowałam ciężko fizycznie za symboliczne kieszonkowe jako wolontariusz. Ale miałam wikt i opierunek, a z nimi możliwość uczenia się języka francuskiego. W tamtych czasach, mówimy o końcówce lat 90 – tych było trudno wjechać do Anglii, więc siłą rzeczy musiałam przerzucić się po sąsiedzku na język francuski.

Ostatecznie to we Francji zapuściłam korzenie, poznałam mojego męża, tutaj urodziły się nasze dzieci.
Ale to też tutaj przez prawie 10 lat czekałam na otrzymanie wymarzonego sezamu: karta pobytu z  pozwoleniem na pracę. To było długie i frustrujące 10 lat kombinowania, studiowania dla papierow.

Dzięki czemu mam dyplom z języka rosyjskiego na paryskim INALCO, uczelnia, która po prostu uwielbiam. Te studia łączyły moją pasję do dłubania w języku obcym, dekortykowaniu go na drobne i do geopolityki.

Przy okazji paradoksalnie przydały mi się studia inżynierskie, bo dawałam korepetycje z matematyki. Francuzi, szanują dyplomy inżynierskie z Europy Wschodniej (głównie dzięki naszym rosyjskim sąsiadom, ale my w ten sposób jedziemy na opinii).

I  tak pokrętnymi drogami i trochę z przypadku trafiłam do pracy w turystyce. Równolegle cały czas marząc o zmianie ścieżki zawodowej. Mając nadzieję, że skoro nie mogę uzyskać pozwolenia na pracę, sama stworzę swoją pracę.

W międzyczasie, zdobyłam tego wymarzonego złotego Graala – kartę pobytu z prawem do pracy. A w zasadzie zdjęto z nas Polaków (jako pełnoprawnych obywateli UE) obowiązek posiadania karty pobytu. Ale marzenia, by być na swoim, raz zasiane w głowie, wciąż się jej trzymają.

W 2012 zaczęłam próbować swoich sił w blogowaniu.

Tu też chwytałam sie różnych ścieżek i tematów: zaczynałam od pisania o naturalnych metodach na zdrowie. Jako że w tamtych czasach odzyskiwałam zdrowie po chronicznych problemach ze zdrowiem, nie dzięki medycynie konwencjonalnej, która nie potrafiła mi pomóc, ale poprzez zmianę stylu życia, lepszą dietę i więcej aktywności fizycznej.

Równolegle zaczęłam pisać o Paryżu i zakamarkach języka francuskiego.

A wkrótce po w 2013 roku  ruszyłam z Vademecum Blogera, gdzie dzieliłam się swoimi technicznymi i często siermiężnymi odkryciami, najpierw na temat funkcjonowania Platformy Blogger,  później funkcjonowania Pinteresta i Instagrama, edycji zdjęć i WordPressa.

Dzisiaj testuję kolejny pomysł na siebie (kolejny temat do podzielenia się nim na VB),  rozwijam kanał na youtubie dla kreatywnych, upatrując w tym kolejnej nadziei na nową ścieżkę zawodową.

Równolegle gdzieś tam jeszcze mam pomysł na dalsze  rozwijanie mojego kanału do nauki języka francuskiego BeataRed. Ale tutaj troszkę utknęłam w kwestii koncepcji filmików, która nie do końca działa. Czyli że tak powiem work in progress…

 

Miejsca w sieci, w których możesz mnie znaleźć:

Jeśli chcesz uczyc sie jezyka francuskiego z francuskim lektorem z darmowych materiałów:

BLOG BEATARED.COM

YOUTUBE FRANCUSKI OD PODSTAW BEATARED 

Jeżeli interesuje Cię szydelkowanie i już wkrótce porady dla kreatywnych na temat ogarniania swojej marki w sieci:

BLOG MODA NA BIO

YOUTUBE BEATA REDZIMSKA SZYDELKO I MAKRAMA

 

A ja pozdrawiam serdecznie
Beata Redzimska

 

 

Zostałam youtuberem. Nowe nadzieje, plany i projekty.


Jestem wdzięczny tym wszystkim, którzy powiedzieli mi „nie”. To dzięki nim jestem tym, kim dzisiaj jestem.

Albert Einstein

Cytat, który zadźwięczał we mnie bardzo.

W ubiegłym roku usłyszałam takie „nie”. Które najpierw mocno zachwiało we mnie i tak już nie dość stabilną wiarą w siebie. To „nie” było bolesnym prztyczkiem dla mojego ego, bo dotyczyło czegoś, co wydawało mi się, że chciałbym robić…., w czym pokładałam pewne nadzieje i angażowałam w to sporo wysiłków.

Dlatego to „nie” dość mocno mnie zabolało.

Zanim je przeżułam i wyplułam, mocno dusiłam je w sobie. Ale kiedy to zrobiłam, muszę powiedzieć, że z perspektywy czasu to „nie” było dla mnie błogosławieństwem.

Ktoś powiedział mi nie i co? I żyje z tym dalej. Może trochę zabolało.

Przetasowało parę spraw w moim życiu. Przestałam zajmować się pewnymi sprawami.

Ale uodporniło mnie wewnętrznie. Paradoksalnie wzmocniło poczucie mojej wewnętrznej wartości – czasami wyczekujemy potwierdzenia swojej wartości u innych.

A kiedy ci „inni” mówią nam „nie”, przychodzi otrzeźwienie.

Ale zanim to otrzeźwienie przyjdzie jesteśmy tak trochę „zawieszeni” w próżni, w takim wyczekiwaniu (Francuzi używają tutaj takiego słowa – suspendu), wstrzymujemy oddech w nadziei, że ktoś inny potwierdzi naszą wartość. Łudzenie się. Bezużyteczne wyczekiwanie i strata czasu. Ale, że to zrozumieć, najpierw musimy usłyszeć to oczyszczające „nie”.

Owszem w międzyczasie przestałam robić pewne rzeczy (np zawiesiłam bloga Vademecum Blogera – bo to było związane z tym projektem i ten projekt muszę sobie na nowo w głowie poukładać).

Ale zajęłam się innymi rzeczami. Zahaczyłam o nowe horyzonty szydełkowo – kreatywne.

Wiec po ciężkim, pochmurnym czasie w moim życiu, znowu przeżywam kolejne kreatywne przebudzenie i mam wiosnę w sercu.

Bo tak to jest w życiu, że kiedy zamykają się jedne drzwi, otwierają się inne.

Kiedy ktoś mówi nam „nie” – nie nadajesz się do tego, okazuje się że to jest do zniesienia i że mamy w sobie więcej siły niż się o nią podejrzewamy.

Więc pomimo tego, że poprzedni rok był dla mnie trudny rok i sporo rzeczy się w moim życiu posypało. Ale to zmusiło mnie do weryfikacji tego, co dotychczas robiłam.

Moja walka z depresją.

6 miesięcy bez aktywności zawodowej w domu (wciąż jestem na postojowym), w samotności emigracji – zaczęłam ocierać się o depresję, której próbuję się nie dać.

Na to nałożył się kryzys wieku średniego i to poczucie, że dobijając do 50 – tki w nowej kryzysowej rzeczywistości – to nie jest najlepszy moment, by zaczynać nowe projekty. A przecież dotąd odkładałam życie zawodowe na później ze względu na dzieci.

Ale wiosna przyniosła nowe nadzieje, nowe projekty.

Wróciłam do dziergania – to była moja ucieczka i ostoja.

Wróciłam do nauki języka rosyjskiego – to narzuciło pewien rytm moim dniom.

Zaczęłam biegać – to pomogło zmotywować moją wewnętrzną, ubywająca mi w tegorocznym kontekście energię.

Zaczęłam się uczyć makramy i to zajęcie o którym od lat marzyłam, ale wydawało mi się nieosiągalne, dzięki You tubowym tutorialom (dzięki Agacie z @zglowawsznurkach i Iwonie z @szydelkowe_zacisze ), stawiam pierwsze kroki.

Po raz kolejny przekonałam się o prawdziwości tego stwierdzenia, że najlepszą metodą na smutek jest nauczyć się czegoś nowego.

Zostałam YouTuberem.

Miniony rok i kryzys, choć przyniósł ze sobą wiele przewartościowań tego, co dotychczas robiłam i wywrócił moje dotychczasowe nadzieje i projekty do góry nogami, to dał potężnego  kopa, by spróbować nowych rzeczy, by wziąć swoje sprawy w swoje ręce, by jednak się  nie dać.

A nowe projekty, oznaczają nowe nadzieje, nie napoczętą  motywację i świeżą energię, by śmielej ruszyć z nowymi planami.

Więc jakiś czas temu ujrzał światło dzienne mój nowy projekt  –  kanał na YouTube, póki co szydełkowo –   kreatywny, w dalekosiężnych planach idący w   kierunku diy i home decor.

I tak oto od blogerki niegdyś tylko piszącej, przeszłam na YouTube i zostałam youtuberem.

A ponieważ ten projekt zajmuje cały mój czas i energię, mniej mnie na Vademecum Blogera. Ale mam nadzieje, że z perspektywy tego projektu będę mogła już wkrótce podzielić się nowym doświadczeniem i  nowymi przydatnymi w życiu online tipsami.


Pozdrawiam serdecznie

Beata Redzimska


Zapisz się na newsletter i zgarnij praktyczny ebook o Instagramie

X

Nowość - KURS - Twój pierwszy produkt online - 39,99 PLN + VAT Odrzuć

Exit mobile version