W życiu nie ma porażek. Są tylko lekcje.

W życiu nie ma porażek. Są tylko lekcje.

Choć niektóre potrafią być naprawdę bolesne i kosztowne. Podnoszę się z bolesnej lekcji życia, czyli kończę kilkuletni maraton zmagań z moją nieuczciwą najemczynią. Płacę dużą cenę za moją naiwność i łatwowierność. Udało mi się odzyskać mój dom rodzinny. Musiałam co prawda zapłacić okup, bo współpracujący z nią Ukraińcy grozili mi, że zainstalują kamery na budynku i przy każdej mojej próbie zbliżenia się będą interweniować siłowo.

Ale teraz muszę wyjść z długów.

Bo te zmagania finansowo sporo mnie kosztowały. A poza tym odebrałam dom zadłużony przez moją nieuczciwą najemczynię.

Ja, która nigdy w życiu nie miałam długów, bo w najgorszych czasach potrafiłam narzucić sobie najbardziej oszczędny tryb życia.

A moja nieuczciwa najemczyni sfałszowała mój podpis, poszła z nim do różnych urzędów, narobiła długów, które teraz to ja muszę spłacać.

No i co z tego, że poszłam na policję skoro w Polsce Prawa i Sprawiedliwości, jak ktoś odpowiednio się ustawi, ogłosi że jest w restrukturyzacji zadłużenia to jest świętą krową. I dalej to drobny ciułacz, albo szary podatnik będzie za niego płacić.

Lekcja:

Jesteśmy silniejsi niż nam się wydaje.

Bo jednak nie załamałam się. Choć to doświadczenie bardzo mocno podkopało moje zdrowie.

Warto mieć zaufanie do samych siebie. Dać sobie samemu tę szansę i uwierzyć w siebie.

Niestety ja bardziej wierzyłam tej pani, niż samej sobie. Wierzyłam w jej zdolności, jej możliwości, jej potencjał (które okazały się zręcznie dmuchaną przez nią wydmuszką – o naiwności). Tym bardziej, że była polecana przez znanego internetowego guru.

Wydawało mi się, że ja jestem taką szarą myszką, która nic nie potrafi.
Osoba z takim mentalem jestem idealnym łupem zręcznych hochsztaplerów.

Kolejna lekcja: ograniczone zaufanie do ludzi, których widzicie w internetach.

Choć w sumie trudno sprawdzić realną wiarygodność ludzi w rozkrzyczanych internetach, kiedy każdy może polukrować siebie do woli i dodać na pokaz dużo blichtru.

Ale można zrobić kilka rzeczy w realnym życiu, by zweryfikować człowieka. Jest takie mądre zdanie w Piśmie Świętym: „Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny”…

Idąc cudzą drogą, nie osiągniesz swoich celów.

Idąc cudzą drogą, nie osiągniesz swoich celów.

Takie proste i takie oczywiste. A jednak? W praktyce, jak często robimy coś, by wpasować się w czyjąś wizję nieswojego życia. Bo brak nam odwagi, wizji, czy po prostu motywacji, by bronić własnej drogi.

Jak często decydujemy się na nie swoją drogę, tylko dlatego że ta akurat zyskała ogólne uznanie społeczne.

Ja np. jestem inżynierem bez powołania, który w zasadzie nigdy nie przepracował ani dnia w wyuczonym Zawodzie. W sumie szkoda pięciu lat dość intensywnych studiów, a raczej pięciu lat młodości, które mogłam przecież przeżyć zupełnie inaczej. Ale każde doświadczenie na pewno czegoś uczy i może też pomaga w odkrywaniu swojej drogi. A przynajmniej eliminowaniu nie swoich dróg…

Rozpocznij tam, gdzie jesteś. Wykorzystaj to, co masz. Zrób to, co możesz.

Z tym bardzo fajnie komponuje się inna mądrość życiowa. Bo …

Ludzie z reguły przeceniają to, co mogą zrobić w ciągu jednego roku, a nie doceniają tego, co mogą zrobić na przestrzeni 10 lat.

Na początek – na start trzeba po prostu zacząć. No i nie zniechęcać się – przedwcześnie. Nawet jeżeli na efekty długo trzeba czekać. W pewnym momencie może pojawić się efekt kuli śnieżnej, skumulowany rezultat podjętych działań, kiedy następuje widoczne przyspieszenie. A czasami po prostu pozornie posuwamy się powoli, ale po czasie oglądając się za siebie stwierdzamy że porównaniu z tym gdzie byliśmy 10 lat wstecz…., jesteśmy dużo dalej.

Gdy przyjmiesz, że negatywne wieści nie są czymś złym, lecz dowodem na potrzebę zmiany….

Gdy przyjmiesz, że negatywne wieści nie są czymś złym, lecz dowodem na potrzebę zmiany….

Czyli zamiast patrzeć na wszystkie negatywne zdarzenia, jak na kolejne kopy, którymi jeszcze bardziej chce nas pogrążyć nasza znienawidzona codzienność.

Tylko spojrzeć na nie, jak na ten motywacyjny kop, mały dopingujący prztyczek od losu, wręcz łut szczęścia, który sprawi że spojrzymy w innym kierunku (nowym, świeżym, nieznanym), otworzymy się na nowe horyzonty, które wniosą w nasze życie tę upragnioną odmianę.

Staram się ostatnio w taki sposób spojrzeć na negatywne i mega dołujące mnie od wielu miesięcy doświadczenie z moją nieuczciwą najemczynią (opowiadałam o tym wiele razy na moim Tik-toku), które przez długi czas tylko mocno mnie dołowało….,

ale docelowo dało mi mocnego kopa w cztery litery, żeby wziąć swoje sprawy w swoje ręce.

Identycznie mój mąż, który przez lata cierpiał z powodu paskudnej atmosfery w pracy, że tak powiem eufemistycznie – szef (który był tego przyczyną) nie przychylał mu nieba, a wręcz przeciwnie, robił wszystko, by zatruć mu życie w pracy i zachęcić do odejścia gdzie indziej.

Aż docelowo, skłonił do spojrzenia w innym kierunku – i mam nadzieję docelowo do zmiany na lepsze.

Urlop, z którego musieliśmy zawrócić i który spędzamy w domu – samochód utknął w drodze do Polski, tak że nie dało się jechać dalej. Więc grzecznie wróciliśmy do punktu wyjścia, czyli do swoich czterech ścian i będąc uziemieni (bez samochodu), bez perspektyw wyrwania się gdziekolwiek w świat, razem z mężem sumiennie przerabiamy szkolenie, które nabyliśmy jakiś czas przed wyjazdem i odgracamy nasze mieszkanie.

Jak to mówią: nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

Lub jak to mówi stara chińska mądrość: PROBLEM JEST OKAZJĄ W PRZEBRANIU.

Trudna sytuacja otwiera przed nami nowe horyzonty, czy wręcz zmuszając do zmiany, do której trudno by było się nam samemu z siebie zmobilizować, docelowo potrafi zmienić nasze życie na lepsze.

@beata_red

#oszustwo #oszust #oszustka😣 #kwaterypracownicze #bydgoszcz #wroclaw #inwestowanie #nieruchomości #nieruchomości

♬ original sound – Beata Red

 

Nowość - KURS - Twój pierwszy produkt online - 39,99 PLN + VAT Odrzuć

Exit mobile version