Emigracja bez cenzury. Moje trudne początki na emigracji. Jak to się kiedyś jeździło za granicę

Emigracja jest specyficznym sposobem podróżowania.

Te wschody słońca o 5 -tej nad ranem nad la Défense, przez szybę pociągu, w drodze do pracy.
Już nie zastanawiasz się, czy leci z nami pilot, bo nie leci. Na tej linii metra nie ma motorniczego. Na jego miejscu pusta puszka po Coli, ślad po tych, którzy dopiero co na tej samej trasie wracali po intenstywnie przeżytym wieczorze….
Emigracja jest sposobem podróżowania z doświadczaniem lokalnego życia, aż do bólu.
Emigracja ucząc pokory, uczy jeszcze większej otwartości (niekoniecznie na świat), ale na drugiego człowieka.
Czasami zastanawiam się, dlaczego Polacy, którzy żyją na emigracji mają tylu znajomych – emigrantów z najodleglejszych krańców świata.
Ale jest tak, że emigranta ciągnie do drugiego emigranta.
Bo kto inny lepiej zrozumie ten żywy paradoks – tę goniącą człowieka w świat ciekawość i tęsknotę, za miejscem, którego tak brak.
To jest ten paradoks, który sprawia, że ludzie tak odlegli kulturowo, w tak odległym miejscu, stają się sobie bliscy.
Ten paradoks, że wyjeżdżasz na emigrację, pragnąc odkryć świat. A tymczasem tkwisz w jednym miejscu, ale dopiero tu odkrywasz samego siebie. Bo tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono.
Inny paradoks emigracji: Gdy mija ten entuzjazm debiutanta: nie wierzę własnemu szczęściu, że mieszkam w Paryżu, wtedy emigracja zaczyna boleć. Momentami.
To trochę tak, jak z zakochaniem: przejrzał na oczy i albo ich drogi się rozeszły, albo zaczyna się bardziej świadoma własnych słabości faza budowania trwałego związku.
Emigracja jest sztuką kompromisu z samym sobą i z tym, czego oczekujesz od życia.
Kiedy wreszcie zrozumiesz, że gdzie indziej trawa jest zawsze bardziej zielona i że szukanie tej zieleńszej jest gonieniem w piętkę.
Możesz osiedlić się w dowolnym zakątku świata, ale zawsze będziesz tęsknić do tego, co było kiedyś.
Emigracja to wschody słońca nad la Défense, których już nie zauważasz. Już nie jesteś turystą, ale nigdy nie będziesz zakorzeniony tak, jakbyś się tu wychował.
Emigracja – przygoda, czy rozdarcie? Smakowanie życia aż do bólu, które tak wyostrza jego smak?
Emigracja? Nie, wcale mówię, że nie warto. Ale na pewno tak nie jest najprościej.

 

Dlaczego fascynuje mnie Margaret Thatcher?

Porażka? Nie rozumiem znaczenia tego słowa. Margaret Thatcher

W tym zdemoralizoanym dla mnie tygodniu kobieta, która zadziwia mnie niesamowitą konsekwencją działania. Tymbardziej, że potrafiła konsekwentnie wprowadzać w życie niepopularne decyzje. Które dopiero w perspektywie długofalowej okazywały się słuszne i skuteczne.

„Jeśli chcesz, żeby o czymś mówić, poproś mężczyznę. Jeśli chcesz, żeby coś było zrobione, poproś kobietę”. – Margaret Thatcher. W wersji anglojęzycznej:

If you want something spoken about, ask a man. If you want something done, ask a woman.

Inspirujace kobiety: Kim była Margaret Thatcher?

Żelazną Damą, Nieugiętą Maggie, pierwszą kobietą premierem, która stanęła na czele dużej zachodniej demokracji? Kontrowersyjna, uwielbiana przez jednych, znienawidzona przez drugich. Nie pozostawiała nikogo obojętnym.

Z żelazną konsekwencją podążała w raz obranym kierunku. Jak to tylko kobieta potrafi. Gruntownie przekształciła Wielką Brytanię z wlokącego się w ogonie ówczesnej Europy słabego ogniwa w jedną z najbardziej dynamicznych gospodarek. Kosztem wyrzeczeń, których niektórzy do dziś nie mogą jej wybaczyć.

W czym tkwi secret sukcesu Margaret Thatcher?

  • W żelaznej konsekwencji, z jaką wdrażała w życie swoje przekonania, w nieugiętości, w sile charakteru, w kontroli nad samą sobą.
  • W wierności wpojonym w dzieciństwie zasadom moralnym takim jak: lojalność, wytrwałość, odpowiedzialność za własne czyny, szacunek dla pracy, oszczędność. (Margaret Thatcher wywodziła się z drobnej burżuazji).

Pewnie we wszystkim po trochu.

Albo staniemy na zasadach, albo nie staniemy wcale.

W wersji oryginalnej: We will stand on principle or we will not stand at all.

Margaret Thatcher była kobietą nieprzeciętną, która nie tolerowała niedbalstwa, popuszczania własnym słabostkom. Nie pozwalała sobie na żadne ekstrawagancje. Żyła w przekonaniu, że na wszystko trzeba sobie samemu zasłużyć i uczciwie zapracować.

Pieniądze nie spadają z nieba, muszą być zarobione na Ziemi. Margaret Thatcher.

Czyli w wersji oryginalnej: Pennies don’t fall from heaven, they have to be earned here on earth.

Jestem nadzwyczaj cierpliwa pod warunkiem, że na końcu dostaje to, czego chcę. 

I am extraordinarily patient, provided I get my own way in the end.

Życie prywatne pani premier.

Margaret była nie tylko twardym (i nieustępliwym politykiem), ale również mamą i żoną.  Choć pewnie trudno w to uwierzyć…. W 1953r na świat przyszły jej bliznięta: Mark (chłopiec) i Karole (dziewczynka). Przeciwnicy polityczni ironizowali, że za jednym zamachem urodziła dwoje dzieci, by nie marnować czasu. W rzeczywistości w tym okresie Margaret Thatcher na pierwszym miejscu postawiła rodzinę.

„Dom powinien być w centrum, ale nie na granicy życia kobiet”. Margaret Thatcher

Kariera polityczna.

Wcale nie musisz zgodzić się z rozmówcą, aby znaleźć z nim wspólny język. Margaret Thatcher

W maju 1979 roku Margaret Thatcher na czele swojej partii wygrała wybory.  A 4 maja 1979 objeła urząd premiera z ramienia Partii Konserwatywnej. Zadomowiła się na dobre (bo na całe 11 i pół roku) na 10 Downing Street (w rezydencji brytyjskich premierów).

Zatrzymajmy się na chwilę, by zrozumieć kontekst polityczny, w którym Margareth Thatcher objęła władzę. Pod koniec lat 70-tych gospodarka brytyjska miała poważną zadyszkę.

Kraj był jednym ze słabszych ogniw w zjednoczonej Europie. Mało wydajna gospodarka, pozostawiająca wiele do życzenia infrastruktura, edukacja publiczna na słabym poziomie.

Wielka Brytania przeżywała doglębny kryzys modelu państwa opiekuńczego zrodzony na fali doswiadczeń wojennych (ten model został zaadoptowany po drugiej wojnie).

Reformy Margaret Thatcher.

Leczyć brytyjską chorobę socjalizmem, to jak leczyć białaczkę za pomocą pijawek.

W wersji anglojęzycznej: To cure the British disease with socialism was like trying to cure leukaemia with leeches.

Margaret Thatcher gruntownie przebudowała ten model, wierna swoim liberalnym przekononaniom. Z żelazną konsekwencją zzaplikowała Wielkiej Brytanii iście końską terapię szokową, która uzdrowiła jej chorą gospodarkę. Polegała ona na: liberalizacji rynku pracy, masowych prywatyzacjach, deregulacji rynków finansowych (to wtedy rozkwitła giełda i City).

Negatywne konsekwencje reform Margaret Thatcher.

Te odważne reformy, do tego bezkompromisowo wcielane w życia miały swoją cenę. Odbiły się negatywnie na jakości infrastruktury. Spowodowały zubożenie części społeczeństwa (dwukrotnie wzrosła liczba ubogich). Wzrosła  też liczba pracowników zatrudnionych na umowach tymczasowych (a więc osób o bardzo niestabilnej sytuacji finansowej). Obniżył się poziom edukacji publicznej. Wzrosły nierówności społeczne i regionalne.

Stawanie pośrodku drogi jest niebezpieczne. Można oberwać od samochodów jadących z obu stron. Margaret Thatcher

W wersji anglojęzycznej: Standing in the middle of the road is very dangerous; you get knocked down by the traffic from both sides

Koniec rządów Margaret Thatcher.

Personalnym atakom na mnie tylko się cieszę. To znaczy, że innych politycznych argumentów u przeciwnika już nie zostało.

Margaret Thatcher ostatecznie złożyła rezygnację z funkcji premiera 20. 11. 1990 roku. Koniec jej rządów zbiegł się z powrotem recesji i naturalnym „zużyciem”, jakiego doświadcza każdy polityk długo pozostający u steru. No cóż w pewnym momencie ludzie chcą nowych twarzy….

Jeśli moi krytycy zobaczyliby mnie chodzącą po Tamizie, to powiedzieliby że robię to, bo nie umiem pływać.

If my critics saw me walking over the Thames they would say it was because I couldn’t swim.

Kim była Margaret Thatcher?

Gdy charakter wykazuje kobieta, o niej mówią: ależ z niej jędza. Gdy charakter wykazuje mężczyzna, o nim mówią porządny chłopak.

Margaret nie pasuje ani do stereotypu tradycyjnej kobiety (tego, z którym walczą feministki), ani do wizerunku kobiety wyzwolonej (kreowanego przez te ostatnie). Margaret to kobieta, która owszem robi karierę, jednocześnie pozostając wierna tradycyjnym wartościom.

Z byciem ważnym jest jak z byciem damą. Jeśli musisz mówić ludziom, że jesteś ważny, to znaczy, że nie jesteś.

Being powerful is like being a lady. If you have to tell people you are, you aren’t.

Look Margaret Thatcher.

Dziś kobieta ma dużo możliwości wykazania się: niektóre z nas nawet rządzą krajami. Ale prawdę mówiąc, nam bardziej pasuje torebka damska niż bagnet.

Wierna nieodłącznemu tweedowemu kostiumowi, klasycznym koszulom, torebkom z krokodylej skóry. Jej ubiór  był na swój sposób kwintesencją wyrafinowanej elegancji. A jej ukoronowaniem – kapelusze z szerokim rondem, w których, jak wręcz przypuszczali co złośliwsi pani premier nawet kładła się spać.

Inną charakterystyczną cechą był ostry, wysoki głos, którego nie udało się jej stemperować, mimo lekcji dykcji pobieranych u samego Laurenca Oliviera.

Małe słabości.

Niewinne przyzwyczajenia Margaret Thatcher i święte przekonania.

Niezastąpiona whisky z sodą. Czekolada. Witamina B12 systematycznie łykana po ledwie 4 godzinach codziennego snu. I niepodważalne przekonanie, że

Bez wolności gospodarczej żadnej innej wolności być nie może. Margaret Thatcher

Coś w co sama dogłębnie wierzę i pragnęłabym, by nasze państwo działało w myśl tej zasady:

Bogactwo kraju niekoniecznie opiera się na własnych zasobach naturalnych, jest ono osiągalne nawet przy ich całkowitym braku. Najważniejszym bogactwem jest człowiek. Państwu tylko trzeba stworzyć podstawy do rozkwitu talentu ludzi.

Pozdrawiam serdecznie

Beata

Ze złotych myśli Margaret Thatcher:

Prawda, że kogut pieje, ale to kura znosi jaja.

PS.2

Ten wpis może wyda się Wam zbyt polityczny. Ale ja święcie wierzę w LIBERALIZM. W teorii. Niekoniecznie wierzę tym, którzy chcą wprowadzać go w praktyce. No, chyba że tym kimś będzie kobieta. Na miarę Margaret Thatcher.

Wierzę, że „Bogactwo kraju niekoniecznie opiera się na własnych zasobach naturalnych, jest ono osiągalne nawet przy ich całkowitym braku. Najważniejszym bogactwem jest człowiek. Państwu tylko trzeba stworzyć podstawy do rozkwitu talentu ludzi”. Margaret Thatcher

Są różne systemy i różne poglądy polityczne. Jedne stawiają na równość, inne na wolność. Chcąc przez to zapewnić nam dobrobyt, szczęście, a sobie mandat na kolejną kadencję. Liberalizm stawia na wolność. Wolność jednostki, która w takich sprzyjających warunkach rozkwita i dokłada swoją cegiełkę do zbudowania systemu służącemu każdemu z nas z osobna i wszystkim razem.

Podziwiam Margaret Thatcher za wierność własnym przekonaniom i konsekwentne wprowadzanie tych niekoniecznie popularnych przekonań w życie. Właśnie w imię wolności.

Bez wolności gospodarczej żadnej innej wolności być nie może. Margaret Thatcher

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

13 nawyków, które pielęgnują w sobie ludzie szczęśliwi.

 

Ludzie szczęśliwi piją kawę i czytają książki. To tytuł jakiejś książki, ale w pewnym sensie zawiera esencję szczęścia. Bo ludzie szczęśliwi pielęgnują w sobie pewne nawyki, które pomagają im cieszyć się życiem. Czy Twoje życie wydaje Ci się warte przeżycia? Czy zrywasz się każdego dnia z radosnym przeczuciem, że to będzie dobry dzień. A może zanim wyjdziesz z domu przeżywasz w swojej głowie tysiące pesymistycznych scenariuszy, które i tak nigdy się nie wydarzą.

Szczęślliwi ludzie są szczęślliwi, bo dbają o swoje szczęście. Mają swoje drobne rytuały, codzienne nawyki. Ale takie nawyki każdy do pewnego stopnia może w sobie wypracować. Szczęście jest w zasięgu ręki, wystarczy po nie sięgnąć.

Abraham Lincoln powiedział, że ludzie mają na tyle szczęścia, na ile sobie pozwolą. Bo w podobnej sytuacji życiowej jedna osoba będzie szczęśliwa. Druga zawsze znajdzie coś, co będzie jej w tym przeszkadzać. Chociażby odłoży bycie szczęśliwym (i deletkowanie się tym) na później, bo przedtem ma jeszcze tyle innych spraw do załatwienia. Czy na pewno?

Ludzie szczęśliwi piją kawę i czytają książki.

Po prostu pozwalają sobie na małe przyjemności i delektują się nimi. Bo to właśnie dzięki takim ulotym momentom, które dobrze przeżywamy nasze życie nabiera smaku.

Nie szczędź cza­su, żeby być szczęśliwym. Phil Bosmans

Lato jest takim szczególnym okresem, kiedy rośnie nasze wewnętrzne poczucie szczęścia. Mamy więcej czasu dla siebie. Częściej przebywamy w kontakcie z naturą, a wtedy łatwiej nam się wyciszyć i wsłuchać w siebie. Zawieramy nowe znajomości, ale w bardziej przyjaznych okolicznościach. Jesteśmy zrelaksowani. Słoneczne dni sprawiają, że przepełnia nas pozytywna energia. Ludzie wydają się nam sympatyczniejsi, a życie lepsze. Żeby tak było przez cały rok …

Nad tym można popracować. Zatrzymać się na tych chwilach, w których szczególnie przepełnia nas wewnętrzna radość. Zastanowić się, gdzie tkwi klucz do naszego szczęścia. Co sprawia, że w danym momencie czujemy się szczęśliwi. I szukać tego naokrągło, każdego dnia, przez cały rok.

A żeby pomóc Wam w tym kilka nawyków, które na codzień pielęgnują w sobie ludzie szczęśliwi.

Co robią ludzie szczęśliwi?

1. Ludzie szczęśliwi są otwarci na innych.

Nie zamykają się na drugiego człowieka. Szczególnie w trudnych chwilach. Wtedy właśnie, jakby na przekór temu, co podpowiada im zdrowy rozsądek starają się być wśród ludzi. Choć jakiś wewnętrzny głos uparcie powtarza, by nie zadręczać innych swoimi problemami.

Ale gdy wygadamy się, gdy wypłaczemy na czyimś ramieniu, wyrzucimy z siebie to, co leży nam na wątrobie, czujemy się lepiej. Byle tylko trafić na odpowiednią osobę. Dobrze mieć takich sprawdzonych przyjaciół zawsze w zasięgu ręki. Dlatego powinniśmy otaczać się ludźmi pełnymi nadziei. W przeciwieństwie do tych toksycznych, którzy w każdej sytuacji potrafią podciąć nam skrzydła.

Relacje społeczne to niezastąpione antidotum na samotność, na stres. Z punktu widzenia medycznego silne więzi emocjonalne z drugą osobą sprzyjają uwalnianiu hormonu oksytocyny, który obniża poziom innego hormonu stresu czyli kortyzolu.

Roz­ma­wiać i poz­na­wać na tym po­lega szczęście. Platon

2. Ludzie szczęśliwi chętnie pomagają innym.

Zrób coś dla kogoś innego, a zrobi Ci się lepiej.

Czy zauważyliście, że jednym z lepszych sposobów na poprawienie sobie samopoczucia jest zrobienie czegoś dla kogoś innego. Tak jakoś zostaliśmy zaprogramowani (może w dzieciństwie), że gdy pomagamy innym, czujemy się lepsi. A wtedy przepełniają nas pozytywne emocje. To one są kluczem do zdrowia i poczucia szczęścia. Tak na prawdę to pierwsze (zdrowie), nie jest w stanie funkcjonować bez drugiego (bez wewnętrznego poczucia szczęścia).

Ich przeciwnieństwem są złe emocje, chowanie urazy, które jak powiedział Nelson Mandela jest jak picie trucizny w nadziei, że pozabija Twoich wrogów.

Uśmiech jest zaraźliwy i czasami puszczony w obieg wraca do nas ze zdwojoną siłą.

Dobre emocje mają to do siebie, że im więcej rozdajemy ich wkoło, tym nam ich przybywa.

Szczęście to je­dyna rzecz, która się mnoży, jeśli się ją dzieli. Albert Schweitzer

3. Szczęśliwi ludzie pielęgnują w sobie optymistyczną postawę.

To, jak odbieramy rzeczywistość bardzo mocno wpływa na nasze samopoczucie. Niektórzy mają niesamowity dar przyciągania samych trudności. Ale jak się dobrze przyjrzeć, to często wpadają w błędne koło samospelniającej się pesymistycznej przepowiedni. Bo przecież to nie może się udać. I często nie udaje się właśnie na własne życzenie.

Obojętnie czy uważasz, że odniesiesz sukces, czy nie: masz rację.

Czasami nie zdajemy sobie sprawy ile negatywnych myśli na codzień kłębi się w naszej głowie. Jak tu w takim natłoku być szczęśliwym?

Znam świetny sposób, by sprawdzić do jakiego stopnia jesteśmy optymistami. Nakładamy na przegub dłoni zwykłą gumkę recepturkę i strzelamy nią za każdym razem, gdy przyłapiemy się na negatywnej myśli. W ten sposób również nauczymy się szybko reagować na negatywne myśli i w porę je odrzucać.

4. Szczęśliwi ludzie są upatrymi poszukiwaczami dobra.

Czasami trzeba podrapać pod powierzchnią, by dostrzec, że ludzie nie są źli, a życie można przeżyć dobrze i ciekawie. Możemy myśleć o tym, co mamy, albo o tym, czego nam brakuje. Wybór jest prosty.

Dla cier­piących naj­mniej­sza ra­dość jest wiel­kim szczęściem. Sokrates

5. Szczęśliwi ludzie potrafią spojrzeć na pewne sprawy z pewnym dystansem.

Ze szczęściem cza­sami by­wa tak jak z oku­lara­mi, szu­ka się ich, a one siedzą na nosie. Phil Bosmans

Pamiętacie Scarlett O’Harę z Przeminęło z wiatrem. Zawsze mówiła sobie : pomyślę o tym jutro. Ze spokojną, wypoczętą głową. Może wtedy dana trudność wyda mi się mniejsza. Ranek niesie radę. Czasami nie ma sensu walić głową w mur, skoro można cofnąć się o kilka kroków w tył i go obejść.

6. Szczęśliwi ludzie angażują się w to, co robią.

Czy zauważyliście, że jesteśmy takim dziwnym perpetum mobile, że im bardziej się w coś angażujemy, tym więcej mamy energii. Pozytywne emocje, które nam towarzyszą przy takim « zangażowaniu» wywołują całą kaskadę pozytywnych reakcji w naszym organiźmie.

Im więcej wkładamy w coś wysiłku, tym przybywa nam energii. Tym bardziej chce się nam to robić. Jesteśmy jak rozpędzona maszyna.

A tymczasem jeżeli codziennie idziemy do pracy ze spuszczoną głową, oczekując samych mało ciekawych rzeczy, stanie się to samospełniającą się przepowiednią. Tak to działa.

Oto sposób, by zdobyć wszystko – dać z siebie wszystko.

Zauważmy, że to właśnie prawdziwi pasjonaci zadziwiają nas niewyczerpaną energią. My sami, gdy coś dotyczy naszego hobby, potrafimy wskrzesać w sobie niepodejrzewane pokłady kreatywności. Po prostu czasami wystarczy chcieć.

Warren Buffet wciąż aktywny inwestor giełdowy, pasjonat swojej pracy już sporo po 80-tce. A jednak wciąż zadziwia nie spożytą energią. A podobno rzadko żywi się czymś innnym niż typowym menu z Mac Donalda.

7. Szczęśliwi ludzie snują plany na przyszłość.

Zawsze mają coś, dla czego chce im się żyć.

Ocze­kiwa­nie na szczęście jest mo­torem życia ludzkiego. Antoni Makarenko

8. Szczęśliwi ludzie nie zamartwiają się na zapas.

No bo po co. Mark Twain powiedział, że niepokój jest niczym innym niż źle wykorzystaną wyoboraźnią.

W moim życiu poznałem wiele problemów. Choć większość z nich nigdy się nie wydarzyła. Mark Twain

Hope for the best, be prepared for the worst. Bądź gotowy na najgorsze, ale miej nadzieję na najlepsze. Co wcale nie znaczy, by zadręczać się wizją tego, co najgorsze.

Niestety są ludzie, którzy mają problem pod każde rozwiązanie.

 

Sztu­ka życia – to cie­szyć się małym szczęściem. Phil Bosmans

 

9. Szczęśliwi ludzie piją kawę i czytają książki.

Pieniądze szczęścia nie dają. Do­piero zakupy. Marylin Monroe

U mnie na tapecie wciąż Napoleon. Mało czytam. Ale ludzie szczęślwi robią sobie małe przyjemności. Bo wiedzą, że bez nich nie da się naładować wewnętrznych akumulatorów.

10. Szczęśliwi ludzie dbają o swój organizm.

Trudno podróżować przez życie zdezelowanym samochodem. Tak, jak każdy samochód trzeba od czasu do czasu wyprowadzić z garażu na małą przebieżkę, tak nasz organizm również potrzebuje ruchu.

Metryka nie przesądza o tym, na ile lat wyglądamy, ale styl życia jaki wybierzemy. A w ruchu można na długo zatrzymać i zdrowie i młodość.

11. Szczęśliwi ludzie nie żałują sobie i innym uśmiechu.

Radość serca wychodzi na zdrowie. Śmiech jest wspaniałym ćwiczeniem fizycznym (Arystoteles).

Można porównać go do pewnej formy aktywności fizycznej. Bo śmiech przyspiesza bicie serca, podnosi ciśnienie krwi, przyspiesza oddech, zwiększa zużycie tlenu, ćwiczy mięśnie twarzy i żołądka. No i powoduje dobre zmęczenie. A przy okazji rozluźnia mięśnie, które nie biorą udział w śmianiu się. No i jeszcze pobudza wątrobę, żołądek, trzustkę, śledzionę i woreczek żółciowy. Robi im dobroczynny masaż. Co daje nam pozytywnego kopa dla zdrowia.

12. Szczęśliwi ludzie dbają o dobrą dietę.

Bo jeżeli codzienny stres zakwasza organizm, to można próbować to zrównoważyć dobrym jedzeniem. Czyli takim, w którym odpowiednie miejsce zajmują warzywa i owoce. Te zawierają sporo przeciwulteniaczy i dlatego oczyszają organizm z toksyn wytworzonych w chwilach napięcia.

13. Szczęśliwi ludzie dbają o to, by czuć się dobrze w swoim otoczeniu.

Czasami wystarczy zrobić porządek, poukładć pewne rzeczy, by znalećź coś co dawno uważaliśmy za bezpowrotnie zagubione. No i wnieść trochę spokoju i ładu do naszego życia.

Dlaczego tak chętnie wracamy do naszego domu, naszego małego komfortu po najbardziej udanych wakacjach. A w głębi ducha mówimy sobie : Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej.

Dlatego warto posprzątać szczególnie przed wyjazdem na wakacje, by potem z jeszcze większą przyjemnością wracać do wyhuhanego mieszkania. Usiąść wygodnie na kanapie. Sięgnąć po dobrą książkę, przy okazji popijając kawę czy herbatę.

No i dłubiąc na szydełku czy na drutach. A jeżeli ostatnio mało Wam pokazuję moje szydełkowe postępy, to dlatego że wciąż ślęczę nad chowaniem nitek w ponczu ze 110 elementów. I jakby końca nie widać.

Pozdrawiam serdecznie

Beata

Czasami mam ochotę to chowanie nitek rzucić w diabły.

Może wykorzystać to niewykończone ponczo na jakiś kocyk pod piknik.

Może dzieci wyczarują z niego indiańskie tipi.

A może po prostu dam psu na pożarcie. Bo ślęczę nad tym godzinami i nic … wciąż gdzieś coś (niepochowane nitki) wyłazi i straszy.

 

Zapisz się na newsletter i zgarnij praktyczny ebook o Instagramie

X

Nowość - KURS - Twój pierwszy produkt online - 39,99 PLN + VAT Odrzuć

Exit mobile version