VADEMECUM BLOGERA

Jak przekształcić sytuację kryzysową kryzys, który mamy obecnie w okazję?

KRYZYS VS OKAZJE

Jak przekształcić sytuację kryzysową kryzys, który mamy obecnie w okazję?

No właśnie czy w ogóle kryzys może być taką okazją?

Bo okazuje się, że wiele fortun powstało, czy dostało takiego potężnego kopa naprzód w okresie kryzysu. Bo po prostu niektóre osoby potrafią wykorzystać kryzys, czy problem do tego, żeby ruszyć naprzód, czy zrobić milowy krok naprzód.

Właśnie zainspirował mnie do rozmowy na ten temat, czy do podjęcia tego tematu fajny film Kuby Midla na temat tego: jak przetrwać kryzys.

Tutaj ta metoda Kuby, czyli metoda trzech „O”, czyli właśnie: oszczędności, ostrożność i okazje.

Czyli takie rozsądne, ostrożne podejście do tego, co w tym momencie się dzieje wokół nas, przygotowanie, budowanie, czy odkładanie nieodzownej poduszki finansowej. Ale też okazje.

Okazja – to jest też spojrzeć nowym spojrzeniem na może starą sytuację, czy na znaną sobie sytuację.
Bo właśnie Kuba tę metodę trzech „O” odniósł do inwestowania w nieruchomości. Ale ja bym a powiedziała, że znajduje ona przełożenie również i w innych sferach.

Właśnie ta metoda trzech „O”, czyli metoda, która w miarę rozsądnie, strategicznie i skutecznie pozwoli przetrwać kryzys, stawiając na ostrożność, oszczędności i okazje.

A ja właśnie chciałabym skupić się na tym słowie okazje.

Bo czyż kryzys sam w sobie nie jest okazją?

A może raczej trudności są taka okazją w przebraniu, żeby zmienić swoje życie, żeby zmienić kierunek, żeby właśnie wykorzystać ten czas, który teraz jest nam dany tak trochę nadprogramowo na robienie rzeczy nadprogramowych. Bo wiele osób, które są w tym momencie na postojowym ma dany taki czas na otworzenie oczu na nowe horyzonty.

Ja np. wykorzystam ten czas na zapuszczenie się w takie rejony youtuba, w których kiedyś nie było mi po drodze. A w momencie, kiedy zaczęłam poszerzać swoją wiedzę, swoje horyzonty w zakresie chociażby inwestowania, widzę że to jest temat, który ma ogromny potencjał. Ale też widzę, że jestem w stanie zobaczyć siebie w tym temacie.

Czyli po prostu otwieram oczy na nowe horyzonty. A jak to mówią: kto więcej wie, ten więcej widzi. Kto więcej wie na dany temat, ten widzi coraz to nowe możliwości, ten przesuwa swój horyzont. Kto więcej wie, kto poświęca może ten czas może na poszerzenie swoich kompetencji – ma nowe kompetencje, które na pewno przełożą się na nowe okazje i nowe możliwości.

Tak więc sam w sobie taki moment zatrzymania się, moment takiej refleksji nad tym, co ja mogę zrobić, jak to zmienić, moment przestoju, wlasnie nie takiego ślepego pędu, który odruchowo wymusza na nas codzienna bieżączka, bo pędzimy naprzód pchani codzienną, niezmienną rutyną. Bo tak się przyjęło. No i robimy cały czas to samo i w zasadzie po 10 latach patrzymy na siebie i stwierdzamy, że jesteśmy w tym samym miejscu (tylko starsi o 10 minionych lat). Bo powtarzaliśmy cały czas to samo.

Tymczasem kryzys, który wymusza na nas zatrzymało się, zmianę kursu, przystosowanie się do nowych, trudniejszych warunków, co z kolei wymusza na nas podjęcie pewnych działań, które właśnie nie są takimi typowymi bieżącymi działaniami, ale które zmuszają nas do wyjścia ze strefy komfortu, przekroczenia samych siebie i zrobienia czegoś inaczej, w inny sposób…. I op znajdujemy się w innym miejscu.

I właśnie kryzys może być okazją. Ale przede wszystkim okazją do zmiany sposobu myślenia. A zmiana sposobu myślenia pociąga za sobą to, że widzisz rzeczy, których wcześniej nie widziałeś. Ten dodatkowy czas np. na postojowym, który wiele osób ma w tym momencie jest taką okazją do poszerzenia kompetencji, czy do rozejrzenia się wokół siebie i może do poszukiwania nowych możliwości w zupełnie innych obszarach.

Ale przede wszystkim ten kryzys, czy ten moment kryzysowy jest okazją do zmiany, do zweryfikowania raz obranego kierunku, do zweryfikowania swojego sposobu myślenia, może do przebranżowienia się, czy do przestawienia sie na coś innego.

I właśnie to samo w sobie jest ogromną szansą. Bo może okazać się szansą znalezienia tego, czego podświadomie szukamy. Ale w zasadzie tak naprawdę nie szukamy. Bo tak przytłoczyła nas bieżączka. Bo tak stale / nieprzerwanie pędzimy w jednym kierunku, z takimi klapkami na oczy. Tymczasem to nie jest kierunek, ktory tak naprawdę nam się marzy.

Widzę to po sobie, widzę to po moich znajomych w pracy, którzy właśnie w tym momencie postojowego mieli czas na niezaplanowana weryfikację swojego dotychczasowego życia, na stanięcie obok, może nawet na zrobienie kroku wstecz, na zastanowienie się: czy moje życie mi odpowiada, czy ja lubię to, co robię. A jeżeli nie lubię tego, co robię?

Czy może nie mógłbym próbować, albo równolegle próbować robić coś innego i jakby pójść w tym kierunku. A więc w tym momencie kryzys, wymuszający zmiany pewnych zachowań, wymuszający zmianę codziennej rutyny jest okazją, która może docelowo przyniesie tę wymarzoną zmianę.

Bo czasami tkwimy w bieżące i narzekamy na codzienność, na codzienną rutyny i nie dajemy sobie szansę. A tu przychodzi kryzys i wszystko przewraca do góry nogami.

No i wszystko trzeba jeszcze raz zweryfikować, zacząć od nowa….

Ale czasami właśnie z takiego przewrócenia wszystkiego do góry nogami wychodzą pozytywne rzeczy. Bo jak to mówią: problem jest okazją w przebraniu.

Bo problem popycha Cię naprzód, problem zmusza Cię do wyjścia ze strefy komfortu.

I już w ten sposób stoisz o krok dalej i jakby masz inną perspektywę, inne, nowe możliwości.

No i właśnie to jest też idealna okazja do poszerzania swojej wiedzy. Więc jak najbardziej ten moment kryzysu, czy moment tej niepewności kowidowej jest momentem, kiedy z jednej strony nie mamy za dużej widoczności co do tego, jak to będzie. Ale dlatego tez jest momentem, który dobrze wykorzystać na poszerzenie swoich horyzontów, na zdobywanie nowych informacji, na szukanie, może nawet na rozglądanie się w różnych kierunkach i być może na zasianie w swojej głowie nowego marzenia: co ja bym chciał robić, w jakim kierunku chciałbym pójść…

Ale uważaj, uważaj… Bo marzenia czasami się spełniają. A spełniają się dlatego, że Ty gdzieś masz je swojej głowie: zasiane, zaczepione.

Marzenie zaczyna kiełkować: najpierw powoli. Ale tak troszkę przestawia może Twoje zainteresowania, może to, co robisz w kierunku realizacji tego marzenia.

No i właśnie okazja jest takim spojrzeniem nowym okiem na stara sytuację, czy na tą bieżącą sytuację. Okazja to może wymuszone troszeczkę przez te sytuację kryzysową zmiana kierunku patrzenia. Bo okazuje się, że to co dotychczas działało, teraz nie działa. Więc trzeba spojrzeć globalnie na swoją sytuację i zastanowić się: co ja mógłbym robić w tej sytuacji, w jakim kierunku teraz, kiedy moze stoje na takich rozdrożach, w dużym poczuciu niepewności mógłbym pójść.

A może właśnie to jest idealny moment, żeby w ogóle zmienić kierunek?

Właśnie zupełnie zmienić ten kierunek, w którym zmierzam.

Więc kryzys w tym sensie, zmuszając nas do refleksji, zmuszając nas do zmiany, zmuszając nas do podjęcia pewnych działań, może być sam w sobie okazją, która popchnie nas naprzód.

Sami z siebie nie bylibyśmy w stanie się do tego zmobilizować. Ale kryzys potrafi nas do tego popchnąć. Więc robimy coś, czego nie zrobilibyśmy w normalnej sytuacji. A tymczasem dzięki temu, że coś nas popchnęło, że coś nas zmusiło do wyjścia ze strefy komfortu – idziemy naprzód i do tego posuwamy się bardzo mocno przed siebie.

Ale właśnie chodzi o to, żeby te nowe okazje, które może się pojawiają, które są może wokół nas, żeby je dostrzec, żeby je podłapać, żeby wyciągnąć do nich rękę, czy żeby po prostu ich nie odpychać.

Bo czasami jest tak, że ta bieżączka i kiedy w niej pojawiają się nowe możliwości, nie mamy czasu. Bo ta codzienność tak przytłacza i tak goni.

Tymczasem kryzys okazuje się – paradoksalnie – dobrym momentem, dobrą inspiracją, czy wręcz motorem napędowym do tego, by podjąć nowe działania, by uchwycić się nowej okazji.

Choć czasami ta okazja jest bardziej problemem, czy pojawia się w przebraniu problemu.

Ale żeby ja wyłapać, czasami po prostu warto zacząć robić coś nowego, zacząć robić coś starego, ale inaczej, zacząć spotykać się z innymi ludźmi, zacząć inspirować się innymi ludźmi i po prostu coś zmienić. Bo skoro i tak nie da się ciągnąć tego tak jak było. Ale po prostu trzeba ruszyć troszeczkę inaczej. Owszem z tego samego miejsca, ale może w innym kierunku. Więc w tym sensie: kryzys może być okazją, która wymusza zmiany, która też wymusza nowy kierunek. Ale może ten kierunek docelowo okaże się do nas lepszy.

Bo czasami dzieje się tak, że ta nasza codzienna bieżączka sprawia, że mamy takie klapki na oczy, idziemy naprzód przed siebie w jakimś tam może zupełnie przypadkowo obranym kierunku. Owszem po drodze pojawiają się okazje. Ale one gdzieś tam stoją z boku, a my idąc naprzód według narzuconego planu (może nawet jakimś zupełnie przypadkowym zbiegiem okoliczności, bo tak wyszło i jestem tu, gdzie jestem), już po prostu nie zatrzymujemy się nad nimi, nie dajemy im tej szansy, nie dajemy sobie tej szansy. I jakoś tak te okazje przechodzą koło nas niezauważalne.

Tymczasem, kiedy musimy zweryfikować wszystko od nowa, okazuje się, że zauważamy, wyciągamy rękę, czy może wręcz łapiemy te okazje, które gdzieś tam wcześniej już stały na naszej drodze i robimy coś innego, co może gdzieś tam w nas już kiełkowało: dany pomysł, marzenie, nieuświadomione pragnienie serca, ale jakby nie było możliwości.

No ale właśnie, żeby te okazje dostrzec, trzeba zmienić swój sposób myślenia.

Taka sytuacja kryzysowa, kiedy wszystko wywraca się do góry nogami jak najbardziej temu sprzyja.

Ale żeby dać sobie tę szansę, żeby dostrzec okazję, żeby wykorzystać daną nam okazję, żeby podejść do niej z odpowiednim nastawieniem – tu chodzi o to, żeby pielęgnować w sobie odpowiednie nastawienie.

Bo mamy jakąś ustaloną codzienna rutynę, robimy coś, oglądamy te same programy, czytamy te same czasopisma i w zasadzie nasze życie jest takie bardzo powtarzalne. A nam się wydaje, że ta codzienna szara rutyna, że robimy cały czas to samo i kurcze znowu dochodzimy do takich samych (niekoniecznie nas satysfakcjonujących) rezultatów.

Tymczasem chodzi o to, żeby dać szansę tym okazjom, które gdzieś może spotykają nas po drodze. Ale może w codziennym zabieganiu i owczym pędzie nawet ich nie zauważamy.

Ale żeby tę okazję dostrzec – to często wymaga zmiany sposobu myślenia.

W tym sensie właśnie kryzys jest okazją, dlatego że wymusza w nas zmianę sposobu myślenia. Bo kryzys weryfikuje, przewraca do góry nogami to, co znamy i co było dotychczas naszą codziennością.

Ale tu przede wszystkim chodzi o to, żeby dać sobie tę szansę, żeby złapać okazję, żeby zmienić swój sposób myślenia, żeby podejść do tego, co nas otacza z odpowiednim nastawieniem i z wiarą w siebie.

A żeby tak się właśnie stało.

Warto też dać sobie czas na poszerzenie horyzontów. Bo w momencie, kiedy więcej wiesz, więcej widzisz. Czy wręcz: w danej sytuacji, w danym zdarzeniu widzisz nowe okazje.

Jeżeli wiesz więcej na dany temat, ale też jeżeli podchodzisz do tego z odpowiednim nastawieniem, tzn. jeżeli podchodzisz do danego problemu, czy nawet do każdego problemu z takim nastawieniem, ze być może to jest ta okazja, żeby się ulepszyć, żeby podnieść swoje kompetencje w danej dziedzinie, żeby przejść na wyższy poziom. To jest wyzwanie, które sprawi że wyjdę z niego silniejszy.

Jeżeli podchodzisz do dowolnego zdarzenia z takim właśnie nastawieniem, to rzeczywiście każdy problem staje się okazją. Oczywiscie najczęściej łatwiej powiedzieć, niz zrobić. Ale to taka dygresja.

Ale żeby mieć to odpowiednie nastawienie:

Tutaj wracam do filmu Kuby Midla, który bardzo mnie zainspirował do stworzenia tego nagrania nieodzowny jest DETOKS – detoks informacyjny.

Wiem po sobie: można spędzić cały dzień oglądając te same programy informacyjne. Ale po co Ci to? Bo w zasadzie masz tylko coraz bardziej dramatyczny obraz sytuacji, która Cię otacza, coraz mniej wierzysz w siebie i coraz bardziej się boisz. Więc ten strach coraz bardziej Cię paraliżuje.

Sama np. czasie kryzysu kowidowego zapuściłam się w takie rejony youtuba, których zwyczajowo nie odwiedzam, ale które bardzo mocno poszerzyły moje horyzonty, poszerzyły moje spojrzenie, dając mi poczucie, że są nowe możliwości, które tylko trzeba uchwycić, spróbować się nimi zająć, dać im, a właściwie dać sobie tę szansę.

Czasami może warto po prostu przestać oglądać ten sam kanał w telewizji, który powtarza to samo i który formatuje nasz sposób myślenia, a spróbować jakieś innej lektury, jakiegoś innego kanału na youtubie.
Czy np wyjść na łono natury. Jak to fajnie ładuje wewnętrzne akumulatory. Ale też jest takim momentem refleksji, zatrzymania sie nad samym sobą i nad tym, czego ja chce.

Spokojny spacer jest takim momentem zanurzenia się w samym sobie, w swoich wewnętrznych pragnieniach, dotarcia do tego wewnętrznego głosu, który wybrzmiewa w każdym z nas, jeśli tylko znajdziemy chwilę, by pobyć sam na sam ze sobą.

Ten głos, pokazuje drogę, która najbardziej by Cię uszczęśliwia, która jest Twoim marzeniem (a więc i prawdopodobnie zasianym w Tobie – powołaniem).

A marzenia mają to do siebie, że czasami się spełniają.

A spełniają sie właśnie wtedy, kiedy dane marzenie ma szansę zakiełkować w Twojej głowie. A wtedy ono kiełkuje. A dalej w jakiś sposób, niezauważalnie, ale długofalowo i skutecznie nakierunkowuje Twoje pragnienia nakierunkowuje Twoje działania na powolną, krok po kroku, choćby milimetr po milimetrze realizację danego marzenia. Więc właśnie jak najbardziej danie sobie tej szansy poprzez właśnie zmianę swojego sposobu myślenia, otwarcie się na nowe źródła inspiracji i informacji, ale też wsłuchanie się w ten swój cichy głos, który w chwilach cichego skupienia rozbrzmiewa w nas, czy tym silniej rozbrzmiewa w nas chociażby poprzez zanurzenie się w sobie, czyli medytacje, czy może poprzez kontakt z naturą, spokojne, wyciszone, skupione bycie na łonie natury, oderwanie się od pośpiechu i bieżączki.

Nie wiem, czy zauważyliście, ale wiele osób tak ma. Tu nie mówię tego tylko to z mojego doświadczenia. Ale najlepsze pomysły przychodzą nam do głowy wtedy, kiedy jesteśmy pod prysznicem, czy by np. w czasie mycia garów, czy chociażby w czasie joggingu. Bo wtedy nasz umysł jest tak troszeczkę oderwany od tej bieżączki, od tej codziennej, od tej banalnej codzienności i jakby ma okazję pobujać w obłokach.

No i wtedy mykpstryk wpada nam fajny pomysł, który jeśli się go wystarczająco mocno uczepimy, być może, z początku nieświadomie, ale docelowo oglądając się za siebie stwierdzamy, że powoli wprowadzaliśmy go w swoim codziennym życiu i dzisiaj jesteśmy o te dwa, trzy kroki dalej, niż gdyby ten pomysł w nas nie zakiełkował. To marzenie, bo marzenie z terminem realizacji jest celem. Niż gdyby właśnie ten pomysł, to marzenie nie zakiełkowało gdzieś nam w głowie i gdybyśmy powoli nie podjęli tych kroków.

Więc powiem tak: mialam takie szalone marzenie w końcówce lat osiemdziesiątych, kiedy byłam nastolatką, kiedy Polska jeszcze była za żelazną kurtyną, a ja miałam okazję przyjechać na jeden dzień do Paryża. Tutaj nocowaliśmy w jakimś naprawdę podrzędnym hotelu. Ale dla mnie to było spełnienie moich marzeń i taki zajawka kolejnych marzeń. Bo ja wtedy sobie pomyślałam: kurczę jak ja bym chciała mieszkać na stałe w Paryżu. Nie tylko na jedną noc, ale żeby to było moje mieszkanie na stale.

Ale w perspektywie, z ówczesnej perspektywy, kiedy nasze miesięczne zarobki starczały na puszkę konserw w Paryżu to było coś zupełnie nierealnego i niezrealizowanego. Ale jakoś tak uchwyciłam sie tego marzenia, czy może ono gdzieś tam zapisało się w mojej podświadomości wystarczająco mocno. A ja powoli zaczęłam się uczyć języka francuskiego. Później pojawiała się okazja, by wyjechać do Francji jako wolontariusz, żeby dalej ćwiczyć i doskonalić znajomość języka francuskiego. Później była kolejna okazja. I tak jakoś te kolejne okazje, którym wychodziłam na przeciw, no bo miałam gdzieś tam zapisane w swojej głowie to marzenie, ze ja chcialabym zamieszkac w Paryżu.

Więc wychodziłam naprzeciw okazjom, które prowadziły mnie w tym kierunku.

Później czasy się zmieniły. A zmieniły się nawet dość szybko jak dla mnie przyzwyczajonej do realiów lat osiemdziesiątych. Na początku lat dwutysięcznych w zasadzie mieliśmy prawo do wolnego przemieszczenia się w całej Europie. Nie mieliśmy jeszcze wszedzie prawa do pracy. Niemniej tak się złożyło, że od 20 lat mieszkam w Paryżu.
Nie zawsze było różowo. Nie zawsze zrealizowane marzenie przełożone na to, z czym spotykamy się w realnym terenie, w realnym życiu jest takie różowe i takie wymarzone…

Ale na pewno to szalone marzenie popchnęło mnie, popchnęło moje życie na te tory i sprawiło, że dzisiaj jestem w tym miejscu, w którym jestem i że mówię na co dzień w języku francuskim, ze znam Paryż jak swoją własną kieszeń.
Ale wszystko zaczęło się od marzenia i od dania temu marzeniu szansy. Od dania sobie tej szansy. U mnie zaczęło się od takiego drobiazgu: miałam marzenie i zaczęłam się uczyć języka francuskiego zupełnie nie mając zielonego pojęcia w jaki sposób to mogloby doprowadzic mnie to do tego, że ja rzeczywiście będę miała możliwość mieszkania w Paryżu.

Bo w czasach, kiedy ja zaczynałam się uczyć języka francuskiego, przepaść między naszymi krajami była tak ogromna, że to było coś niewyobrażalnego. Natomiast nawet niewyobrażalne rzeczy, jeżeli powoli realizujemy je, jeżeli realizujemy je krok po kroku, one się realizują. A właściwie to my je realizujemy. One nie zrealizują się same, tylko my je realizujemy. Ale właśnie chodzi o to, żeby podejść do nich z odpowiednim nastawieniem, robić to, co można zrobić w danym momencie i po prostu czekać z otwartym umysłem na to, co przyniesie kolejny moment. I jeszcze nie traktować kolejnej napotkanej trudności jako problemu. Tylko może potraktować ja jako tą okazję, która otworzy przed nami nowe horyzonty. A to dlatego, że popchnie nas do robienia czegoś, czego w innej sytuacji byśmy nie zrobili. Ale dzięki temu, ze posuwamy się po nowej drodze, ze mimo trudności posuwamy się naprzód, odkrywamy nowe rzeczy.

Czego Wam serdecznie życzę.

Dziękuję serdecznie i do usłyszenia.

PS. Pamiętajcie o tych trzech zasadach: ostrożność, oszczędności i okazje.

Bądźcie otwarci na okazje. Ale przede wszystkim pomyślcie o zabezpieczeniu swoich tyłów poprzez właśnie: oszczędne i rozsądne podchodzenie do codzienności. Ale też właśnie wyposażając się w taki kapitał, jakim jest nowa wiedza, nowe umiejętności. Bo to pozwala dostrzec i stworzyć nowe okazję i przesunąć swoje życie z punktu A do punktu B, który być może jest tym wymarzonym.

Czego Tobie serdecznie życzę. Do usłyszenia. Pozdrawiam serdecznie
Beata

 

Jeśli nie ustalasz celów dla siebie, jesteś skazany na pracę przy osiąganiu celów kogoś innego. – Brian Tracy

Prawdziwa decyzja jest mierzona poprzez fakt podjęcia nowego działania. Jeśli nie ma działania – tak naprawdę nie podjąłeś decyzji. – Tony Robbins

Porażka nie czyni Cię przegranym. Czyni za to poddawanie się, godzenie się z nią i odmowa ponownego próbowania. – Richard ExelyZbyt wielu ludzi myśli o bezpieczeństwie zamiast o szansie. Wydają się być bardziej przestraszeni życiem niż śmiercią. – James F. Bymes

CYTATY PRODUKTYWNOSC, ORGANIZACJA CZASU, MOTYWACJA

CYTATY

Dopiero gdy przychodzi odpływ, widać, kto pływał bez majtek.

Ciężkie czasy tworzą silnych ludzi Silni ludzie tworzą dobre czasy Dobre czasy tworzą słabych ludzi Słabi ludzie tworzą ciężkie czasy

Zapisz się na newsletter i pobierz darmowy ebook: TWOJA MARKA NA INSTAGRAMIE

VADEMECUM BLOGERA NA YOU TUBE

[embedyt] https://www.youtube.com/embed?listType=playlist&list=UU7ROtBzUiopOgu8Buon-gRQ&layout=gallery[/embedyt]

O AUTORZE

Jestem blogerką, emigrantką, poczwórną mamą. Kobietą, która nie jednego w życiu doświadczyła, z niejednego pieca jadła chleb.

Od prawie 20 lat mieszkam na emigracji we Francji, w Paryżu.

Uważam, że emigracja to dobra szkoła życia i wymagająca, choć bardzo skuteczna lekcja pokory. Ale też wewnętrznej siły i zdrowego dystansu do samego siebie i momentami wystawiającej nas na próby codzienności.

Jestem tu po to, by pomóc Ci lepiej pisać, skuteczniej docierać do czytelnika, wywołać większe zaangażowanie w social mediach. Czasami rozśmieszę lub zmotywuję.

Ale równolegle do Vademecum Blogera jestem autorem kilku niezależnych miejsc w sieci.

Ponieważ wiele osób pyta się mnie, jak mimo 4 ciąży i 40 - stki na karku udało mi się zachować linię nastolatki, uruchomiłam kanał na YouTube o zdrowym gotowaniu - bezglutenowo - bezmlecznie.

Znajdziesz mnie również na blogu BeataRed.com i powiązanym z nim Instagramie, gdzie piszę bardziej osobiście o Paryżu i mojej pasji, jaką jest nauka języka francuskiego.

A jeżeli interesują Cię praktyczne porady o tym, jak budować swoją obecność w sieci zapraszam na mój kanał na You Tube z blogowymi tutorialami.

(4) Comments

  1. Myślę, ze każda przerwa w rutynie dobrze nam robi. Tak jak piszesz, pozwala patrzeć na siebie z boku. Nasuwa sie pytanie: gdzie będę za 5 czy 10 lat? Czy nie będę żałowała decyzji, których dzisiaj nie podejmuje? Oto odpowiedz : ). Pozdrawiam serdecznie!

  2. Kryzys jest potrzebny, żeby oczyścić atmosferę z bagienka komfortu. Gdy wszystko idzie dobrze, rozleniwiamy się i trzymamy tego co zawsze. Nie idziemy do przodu i jest dobrze, póki jest dobrze.

  3. Coś w tym jest 🙂 Grunt to iść do przodu i się nie poddawać 😉

  4. Tak kryzysy są potrzebne inaczej nigdy nie wychodzilibyśmy ze swojej strefy komfortu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zapisz się na newsletter i zgarnij praktyczny ebook o Instagramie

X