VADEMECUM BLOGERA

Marka osobista. Od czego zacząć budowanie swojej marki w sieci?

MARKA OSOBISTA

Od czego zacząć budowanie swojej marki w sieci?

Bo właśnie tyle mówi się o tym, by budować, czy że warto budować swoją markę osobistą. I to nawet paradoksalnie niezależnie od tego, czy jesteś pracownikiem etatowym, czy jesteś przedsiębiorcą czy jesteś freelancerem.

Bo w momencie, kiedy ktoś wpisze w sieci twoje imię nazwisko i wyskoczą mu publikację na dany temat, które pokazują że jesteś ekspertem w danej dziedzinie, a wtedy Ty możesz: wyżej wycenić swoją pracę, swoje produkty, swoje konsultacje i że tak powiem: wszystko to, co robisz nabiera większej wartości.

Bo będąc specjalistą w swojej dziedzinie, będziesz nie tylko łakomym kąskiem dla pracodawcy. Ale też po prostu będziesz mógł wyżej wycenić swoje kompetencje, czyli w tym wypadku czas, który sprzedajesz, czy wymieniasz na pracę etatową.
Ale jeżeli jesteś freelancerem czy przedsiębiorcą w tym momencie budujesz swoją wiarygodność, budujesz największy kapitał XXI wieku, jakim jest zaufanie.

Wszystko to, co przemawia za tym, że nie jesteś firmą krzak, wszystko to, co przemawia za tym, ze jestes kspertem w swojej dziedzinie, wszystko to, co przemawia za tym, że znasz się znasz na tym, co robisz, na tym, co mówisz, że twoje produkty mają pewną wartość, to wszystko podnosi wartość tego, co oferujesz, twoich produktów, twojej pracy, wartość twoich konsultacji…

Więc możesz wyceniać się wyżej. A z drugiej strony możesz również dzięki obecności w sieci, dzięki rozpoznawalności, którą daje ci obecność w sieci możesz docierać szerzej.

No teraz: jaki jest tu punkt wyjścia?

Jesteś pracownikiem etatowym, jesteś przedsiębiorcą, jesteś freelancerem i chcesz budować swoją markę w sieci, ale od czego masz zacząć?

Więc jeżeli nie masz jeszcze obranej dziedziny, jeżeli po prostu myślisz sobie: chciałbym zacząć pisać bloga, chciałbym zaistnieć i budować rzesze fanów, powiem ci jako blogerka z dość długim doświadczeniem, tutaj podstawową i nieodzowną rzeczą byłoby zastanowienie się (to jest bardzo proste pytanie, które może nie dotyczy przedsiębiorców, którzy już mają swoją działalność), ale to dotyczy osób, które chcą blogować, które chcą budować swoją markę w sieci, a w zasadzie jeszcze nie za bardzo wiedzą i od czego zacząć i tak do końca nie wiedzą, o czym chcą pisać. Tutaj podstawowym pytaniem jest zastanowienie się: jak chciałbyś monetyzować to, co będziesz robić, to o czym będziesz pisał.

Bo jeżeli widzisz, że w sieci są blogerki modowe, które bardzo fajnie monetyzuja swoją popularność, to wiedz że w sieci jest bardzo dużo blogerek (nie tylko= modowych, które tą swoją pozorna popularnośc monetyzują za barterek. I to może nie jest ani takie satysfakcjonujące, ani tak naprawdę ubogacające (w taki namacalny sposób).

Więc warto zastanowić się: jak ty będziesz chcieć monetyzować to, co robisz.

Czyli np. jeżeli zaczniesz pisać w sieci o wędkowaniu to, czy np. gdzieś tam w perspektywie nie miałbyś może pomysłu na sklep z artykułami wędkarskimi, na konsultacje, a może na jakieś wypady, bo może np masz sympatyczny domek na wsi i możesz organizować agroturystykę weekendowo np. w połączeniu z wypadami wędkarskimi.

Więc może warto rozważyć ten kiełkujący projekt, choćby na takich bardzo szalonych płaszczyznach.

Dlatego warto wiedzieć, jak docelowo chciałbyś monetyzować swój wkład pracy włożony w budowanie swojej obecności w sieci i w budowanie tu swojej marki osobistej. Bo bez tego po prostu będzie trudno ci w tym wytrwać.

Bez tego takiego namacalnie wyznaczonego kierunku i jasno postawionego celu, do którego zmierzasz trudno będzie ci obrać strategię, a więc trudno będzie ci docierać do odpowiednich osób i trudno będzie ci realizować to, co masz do zrealizowania.

Więc w tym momencie masz już obrany temat, ale też masz cel, a dzięki temu możesz już obmyślać swoją strategię działania.

Więc np jeżeli chciałbyś np za rok wypuścić swój kurs, sprzedawać swoje konsultacje, czy organizować stacjonarne zajęcia, czy warsztaty, kolejnym krokiem jest zastanowienie sie: co ja muszę zrobić, żeby za ten rok / przez ten rok zebrać wokół siebie grupę osób, które będą moimi potencjalnymi klientami, czy osobami zainteresowanymi moim produktem. Więc np jakie tematy mam poruszać: na blogu, na stronie www, w mediach społecznościowych.

W tym momencie po prostu możesz obrać swoją strategię, czyli masz temat, masz cel i wiesz mniej więcej tak ogólnie i schematycznie, co powinieneś robić po drodze.

Teraz musisz zastanowić się: jak to rozegrać po drodze: w jakich mediach społecznościowych musisz bywać, na jakich platformach musisz bywać…

Ale, ale zanim zaczniesz zastanawiać się jak dotrzesz do swojej (tak wytypowanej) grupy docelowej, do tego swojego idealnego klienta, czyli gdzie bywa twoja grupa docelowa (osoby potencjalnie zainteresowane Twoim przyszłym produktem), a w związku z tym: w jakich miejscach ty też powinieneś bywać. Ale zanim zaczniesz zastanawiać się nad twoim idealnym klientem, który będzie zainteresowany kupnem twoich produktów, daj sobie czas na refleksję nad samym sobą;

Zastanów się co ty chciałbyś robić i w czym ty jesteś dobry.

Bo pokażę to na swoim przykładzie: zaczynałam pisać bloga w roku 2012 i tylko pisałam bloga. Choć na początku szło mi to bardzo opornie. Z perspektywy czasu mam poczucie, że może troszeczkę dusiłam się w tym pisaniu. No ale ojciec blogosfery Kominek (dzisiaj Jason Hunt) tak przekonująco o tym pisaniu pisał i ja też tak chciałam pisać…
I doszłam do takiego momentu, w którym pisanie przychodzi mi coraz łatwiej. Więc, że tak powiem: wszystko jest do zrobienia.

Ale ponieważ nie zastanowiłam się nad tym, co lubię robić i w czym jestem dobra, długo szukałam pomysłu na siebie, długo błądziłam i przetestowałam tysiące niepasujących mi dróg.

Tymczasem dopiero niedawno zaczęłam nagrywać wideo (jeszcze nie dysponuję mega wypasionym oprzyrządowaniem), ale widzę, że po prostu dużo lepiej czuję się w tej formie komunikacji. A to dlatego, że ona bardziej odpowiada mojemu temperamentowi.

Ale w tym momencie You Tube jest już bardzo, ale to bardzo mocno obsadzony. Jaka szkoda, ze nie przekonałam się do formatu wideo wcześniej.

Ale np. jeżeli twojemu temperamentowi bardziej leży wideo niż np. pisanie to wcale nie znaczy, że musisz od razu atakować bardzo obsadzonego You Tube.

Chociaż You Tube ma tą zaletę, że treści opublikowane tutaj z czasem czasem fajnie się pozycjonują, czyli praca raz wykonana procentuje z czasem, czasami po długim czasie.

Ale z czasem rzeczywiście procentuje, bo to wszystko, co publikujesz na Youtubie pojawia się z czasem w wynikach wyszukiwania. Więc to jest dobry punkt zaczepienia dla rozpoznawalnej marki w sieci. Ale jeżeli chcesz np. być twórcą wideo to przecież masz jeszcze Instagrama, to przecież możesz zacząć od krótszych form np. na tik toku, który w tym momencie jest takim must have, czy taką aplikacja przyszłości.

Więc właśnie punktem wyjścia byłoby zastanowienie się nad tym, gdzie leżą twoje mocne strony.

Co jest twoją mocną stroną?

  • Czy jesteś dobry w pisaniu?
  • Czy może jesteś dobry w tworzeniu kreatywnych stylizacji?
  • Czy może jesteś dobry w gadaniu przed kamerą?
  • Czy może raczej jesteś dobry w filmowaniu, ale stojąc z drugiej strony kamery, bo właśnie masz oko do kadrowania w taki sposób, żeby twoje filmy docelowo fajnie i dynamicznie się prezentowały.
  • A może po prostu lubisz opowiadać, ale nie czujesz się przed kamerą i zostaniesz twórca podcastu, czyli takich audycji radiowych audio.

Więc właśnie dobrze zastanowić się: jakie są moje mocne strony. To czasami jest związane z temperamentem.

Jako osoba pisząca widzę, że mając taki temperament: trochę gadatliwy i dość dynamiczny, troszkę dusiłam się w formach pisanych. No a w momencie, kiedy gadam do kamery, widzę że takie pewne niespójności, które są bardzo widoczne, kiedy osoba taka chaotyczna i spontaniczna jak ja próbuje coś napisać, one po prostu w napisanym czarno na białym tekście wyłażą i cisną się na oczy. Kiedy tymczasem może jakoś tak bardziej przechodzą niezauważone w formacie wideo.

Więc właśnie takim punktem wyjścia byłoby zrobienie rachunku sumienia: co ja chciałbym robić, w czym jestem dobry.
Bo od tego będzie również zależał wybór docelowej platformy, na której powinieneś się skoncentrować.

Bo to jest właśnie kolejne pytanie:

Czy ja muszę być wszędzie?

Bo wszyscy guru od blogowania i od budowania swojej marki w sieci mówią: be everywhere – bądź wszędzie.

I to jest z jednej strony słuszna zasada. Ale z drugiej strony trzeba wziąć małą poprawkę na tą zasadę: dlatego że warto być wszędzie, warto stworzyć swoje profile i próbować szczęścia na różnych platformach.

Ale, ale tak naprawdę doba ma tylko 24h i po prostu fizycznie trudno będzie jednoosobowo ogarnąć te wszystkie platformy. Tym bardziej, żeby tak naprawdę budować kontakty, żeby budować relacje na danej platformie, trzeba dać coś z siebie, poświęcić na to troszeczkę czasu, trzeba zgłębić się w daną platformę, trzeba zrozumieć mechanizmy jej funkcjonowania. A to wymaga czasu.

Ale też żeby mieć odzew, żeby nasze publikacje wywoływały odzew na danej platformie, w momencie kiedy jesteśmy osobą anonimową, kiedy dopiero zaczynamy budowanie swojej marki w sieci (co oczywiście nie dotyczy celebrytów, którzy już są widoczni w mediach i chcą być widoczni również w mediach społecznościowych).

Natomiast dla osoby Lambda, dla szarego człowieczka, który chce w tym momencie zacząć budować swoją markę osobistą, budować status z eksperta w danej dziedzinie, to będzie wymagać: nie tylko rozpoznania terenu, rozpoznania danego medium społecznościowego, ale również powolnego, mozolnego budowania kontaktów. Ale to jest też taka bardzo wdzięczna rzecz w momencie, kiedy budujesz swoje kontakty np. na instagramie, kiedy odwiedzasz inne osoby, kiedy komentujesz u osób, które też interesują się tym samym tematem, w ten sposób jest spora szansa, że część z tych osób będzie zaglądać do ciebie. Więc może uda ci się stworzyć z nimi trwałą relację, która ma taki fajny wymiar, że w momencie kiedy coś publikujesz np na Instagramie i masz krąg choćby kilku znajomych, na których odzew możesz liczyć, nie masz takiego wrażenia, że gdzieś to, co tu publikujesz to jest taki głos wołającego na puszczy.

Bo wiesz, że te osoby, te kilka osób, z którymi budujesz tu relacje zajrzę do ciebie, zobaczą to, co napisałeś, coś ci napiszą zwrotnie, wypowiedzą się właśnie w tym temacie. Ty zwrotnie oczywiście też do nich pójdziesz i w ten sposób będziesz miał wrażenie dialogu. A chyba takim największym zagrożeniem, największą pułapką budowania obecności w mediach społecznościowych jest poczucie samotności.

Ale wcale nie musisz wybierać tylko jednej platformy.

Może właśnie warto spróbować kilka różnych platform, różnych mediów społecznościowych.
Można np to sobie tak skonfigurować, żeby choćby to, co puszczam na blogu automatycznie było publikowane w kilku mediach społecznościowych, typu Twitter, czy nawet Linkedin.

Natomiast warto wybrać sobie takie uprzywilejowane medium społecznościowe, na którym będziesz systematycznie się udzielał po to, by tu budować kontakty, po to by coraz lepiej rozpoznawać teren, ale też po to by tworzyć relacje.
Bo tym, co tak naprawdę bardzo procentuje w jakiejkolwiek działalności, w jakimkolwiek biznesie są relacje, kontakty z innymi ludźmi, czyli networking.

No i właśnie takie odwiedzanie innych profili na Instagramie, czy w dowolnym medium społecznościowym jest takim wirtualnym networkingiem.

Ty nie spotykasz tych ludzi w realu, ale czasami taka relacja, której budowanie zaczyna się w świecie wirtualnym, kiedy ty w miarę regularnie odwiedzasz daną osobę i po prostu na bieżąco śledzisz, co się u niej dzieje.

Obserwuję to po moich blogowych koleżankach: taka relacja, która zapoczątkowała sie, zainicjowała się w świecie wirtualnym często zostaje przeniesiona do świata realnego.
Te osoby spotykają się w realu, a jeżeli nie spotykają się tak fizycznie, namacalnie, realnie, to chociażby maja okazje porozmawiac.

Samej np choć mieszkam za granicą, udało mi się już porozmawiać z wieloma osobami, które poznałam wirtualnie i z którymi np rozmawiałam przez telefon, przez whatsapp, czy przez messengera.

I to jest już taka namiastka takiego realnego, fizycznego kontaktu. I to już jest coś, co pogłębia relacje.

A dzięki czemu masz poczucie, że to nie jest jakaś tam @Beata78 na instagramie, tylko że za ta ksywka stoi realna osoba, którą znasz, z którą możesz sobie porozmawiać.

Bo właśnie to takie mozolne, pracochłonne i czasami pozornie niewdzięczne budowanie wzajemnych relacji, krok po kroku, wychodzenie do różnych osób, które nie przekłada się na tysiące obserwujących. Ale jednak jest ten odzew. Ono jest bardzo waloryzujące dle tego, co robimy, ale też bardzo zachęcające.

Bo z jednej strony mamy już kilka punktów zaczepienia, kilka kontaktów, kilka osób, które w jakiś sposób nam kibicują (o ile oczywiście my też im kibicujemy).

Ale też właśnie te osoby mogą nas polecić, te osoby mają też swoje kontakty, to jest też dla nas fajnym motywatorem. Wiem, że kiedy napisze co się u mnie dzieje, wiem że te kilka osób zareaguje. A może jeszcze ta nasza znajomość przeniesie się na inne, bardziej namacalne płaszczyzny.

No i właśnie szukając miejsca, w którym będziesz budował swoja relacje musisz wziąć pod uwagę dwa czynniki:
w czym jesteś dobry, w jakiej formie komunikacji ty jesteś dobry, ale też druga rzecz:

Gdzie przebywa twoja grupa docelowa? 

To oczywiście będzie zależeć od specyfiki twojej niszy. Bo jeżeli jesteś dekoratorem wnętrz to do swojej grupy docelowej najprawdopodobniej dotrzesz najbardziej skutecznie publikując swoje treści na Pintereście, pokazując tu swoje aranżacje, czy wybierajac instagram.

A w momencie, kiedy wybierzesz daną platformę, bo to jest platforma, na której bywa Twoja grupa docelowa, możesz sprawdzić jak inne osoby z twojej niszy przekazują tu swoją wiedzę i budują relacje.

Ale też będziesz tu działać skuteczniej, jeżeli zastanowisz się co jest twoją mocną stroną, w czym ty jesteś dobry, czy np jesteś dobry w komponowaniu fajnych stylizacji, czy jesteś dobry w pisaniu tekstów, czy jesteś dobry właśnie w gadaniu.

Na przykład taka platforma jak Instagram (to jest chyba taki najbardziej na czasie przykład) – ma kilka płaszczyzn. Bo nie tylko mamy na niej te najbardziej widoczna strone wizualna: czyli notkę wizualną, czyli zdjęcie z notką tekstową. Ale mamy też Instagram tv, mamy Instagram stories…

W tym momencie, jeżeli jesteś dobry w gadaniu, jeżeli czujesz się dobrze przed kamerą masz tutaj: i świetne filtry instagramowe, ale też możesz swoje publikacje wideo wrzucać tu: w siatce w formie filmów do 1 min, na instagram TV, możesz wysłać je na insta story. Ale jeżeli jesteś dobry w pisaniu, możesz wrzucać tu jakiekolwiek zdjęcia i dodawać do nich swoje teksty. A sumiennie budując tu relacje, ludzie zaczną przychodzić do ciebie na instagrama żeby sobie Ciebie poczytać, wiedząc, że Ty piszesz fajne notki.

A jeszcze możesz taką notkę z Instagrama puścić równolegle na Facebooka. Więc w ten sposób obsługujesz równocześnie (i zupełnie bezwysiłkowo, bo w całkowicie zautomatyzowany sposób) 2 platformy.

Ale też z racji tego, że jesteś osobą indywidualną i jednoosobowo ogarniasz swoją markę w sieci, możesz postawiać na jedną platformę (która dogłębnie rozgryziesz i poskromisz), a dalej wysyłać treści, które tu tworzysz, a potem recyklujesz na inne platformy. Np za pomocą takiego narzędzia jak ifttt.

No ale jeżeli właśnie widzimy takich mega wpływowych influencerów, którzy są wszędzie.

GARY VEE

Np Gary Vee, który ma cudowną markę osobistą.

Tutaj taki case study: GaryVee,

który jest osobą, która świetnie, przekonująco z ogromną empatią gada, a jeszcze bezbłędnie potrafi odnaleźć sie w relacjach międzyludzkich, który bardzo trafnie, motywująco, budująco potrafi odpowiedzieć na zadane mu pytanie. No i Gary Vee jest wszędzie: na instagramie, prowadzi podcast, jest na youtubie. Ale Gary Vee ma (tu nie chciałbym skłamać, ale słyszałam taką cyfrę) 30 osób, które pracują nad jego marką osobistą.

Czyli on nagrywa wideo i daje to innym osobom, które je cyzeluja, obrabiają, przycinają, docinają, dopasowują, wycinają fragmenty, dopasowując do charakterystyki każdej platformy. W ten sposób Gary Vee będąc osobą, która jest świetna w przekazie mówionym jest w tych wszystkich miejscach, w których przekaz mówiony świetnie się sprawdza, czyli czyli właśnie; youtube, tik tok, podcast, Instagram.

Gary Vee to jest osobą, która nagrywa dużo wideo, a jego instagram jest takim instagramem wideowym, filmowym.

W odróżnieniu od osób, które może są świetnymi stylistami i na ich instagramie królują cudowne stylizacje, czy ewentualnie sfilmowane stylizacje. Ale te osoby nie pokazują się z tych, czy innych względów przed kamerą. Czasami te względy, te obawy mogą tkwić w naszej głowie. Ale właśnie te osoby wybrały bycie z tej drugiej strony kamery, czy aparatu fotograficznego i pokazują swoją twórczość: kreatywną, artystyczną w formie dopracowanych stylizacji.

DONALD TRUMP NA TWITTERZE

 

A są osoby, które świetnie piszą i w tym momencie Instagram może być takim medium, bo tutaj jest miejsce na treści pisane. Ale może dla takiej osoby Instagram nie będzie tym medium, tylko twitter.

Tu przykład Donalda Trumpa, który rozpala emocje na Twitterze. Ostatnio oglądałam program na temat tego, jak zaczęła się cała historia z kontem na Donalda Trumpa na Twitterze. Który ma konto pod pseudonimem @realDonaldTrump, a nie @DonaldTrump. Bo ta ksywka już była zajęta w momencie, kiedy otwierano mu konto. To konto w pierwszym okresie ktoś dla niego prowadził. A dopiero później Donald Trump poczuł bluesa, złapał to konto i stało się ono miejscem, w którym publikuję te swoje krótkie i soczyste smaczki i buduję swoją obecność, swoją markę.

Więc żeby zaistnieć gdziekolwiek kluczem na pewno jest to, żeby rozpoznać swoje mocne strony. Czyli:

Skoncentruj się na tym w czym jesteś dobry, a będziesz nie do zatrzymania.

Ale ważne jest również to, żeby budować i żeby podtrzymać tu rodzące się kontakty i relacje.

Bo właśnie networking jest takim kluczem: kluczem do rozwoju biznesu i kluczem do rozwoju obecności w mediach społecznościowych.

Więc to byłaby moja odpowiedź na pytanie: czy muszę być wszędzie?

W zasadzie, teoretycznie jakby dobrze to sobie skonfigurować tak żeby mieć konto wszędzie. No i właśnie dobrze byłoby wszędzie stworzyć profil dla swojej marki, zaklepać swoją nazwę marki na wszelkich możliwych platformach.

Ale w praktyce, tak fizycznie trudno być wszędzie. Bo kiedy jesteś jednoosobową działalnością, jednoosobową marką osobistą trudno ci będzie ogarnąć wszelkie istniejące platformy. Bo tu tez chodzi o to, żeby uniknąć frustracji i niepotrzebnie przedwcześnie się nie wypalić.

Teraz jeszcze jedno pytanie:

Czy jest mi potrzebna strona www?

Jestem wielką miłośniczką blogowania i uważam że warto mieć swoją stronę www. Nawet jeżeli jesteś vlogerem (i publikujesz z zasady na Youtube), albo jeżeli jesteś podcaster, strona www jest takim miejscem osadzenia treści i Twoja wizytówka.

Teraz pod jaka nazwą uruchomić swoją stronę www?

W dobie tworzenia marek osobistych w sieci coraz modniejsze staje się wykupywanie domeny pod swoimi imieniem i nazwiskiem. Czasami nawet osoby, które zaczynały budować swoją markę, z początku pod inną, bardziej ogólną nazwą, w pewnym momencie decydują sie przekierowywać całą swoją działalność pod swoją markę osobistą.

Co jest o tyle fajne, że np w ten sposób dużo łatwiej jest Cię znalezć osobom, które Cię znają osobiście.

Niemniej pomijając to, pod jaka nazwą uruchomić swoją stronę www, uważam ze dobrze jest mieć taką stronę www.

Dlatego, że strona www swietnie sprawdzi się jako takie centrum logistyczne dowodzenia, w którym umieszczasz wszystkie treści, które tworzysz. Chociażby, jeżeli z zasady tworzysz treści na youtubie, to wrzucasz tu (na Twoja strone www) link do Twojego filmu z youtuba i ewentualnie dołączyć jego transkrypcję, po to żeby powstały w ten sposób wpis na podstawie twojego filmu na youtubie łatwiej było znaleźć i żeby z czasem lepiej się wypozycjonował (na twojej stronie) pracując na twoją markę osobistą, na twoją domenę, czyli na twoją stronę WWW (twoją domenę – adres url, która jesteś właścicielem).

Więc moim zdaniem właśnie warto potraktować stronę www, czy swojego bloga jako takie centrum logistyczne dowodzenia.

Strona www – centrum logistyczne dowodzenia. Wszystko co publikujesz gdzieś, gdziekolwiek w sieci wrzucasz na swoją stronę.

Ale to ma też tą zaletę, że z czasem, jeżeli np masz taki okres, że nie tworzysz nowych treści, zawsze możesz sięgnąć do treści, które już masz na blogu i je recyklować. Czyli pokazać je powtórnie w różnych mediach społecznościowych, wyciągnąć ich fragmenty, oczywiście dopasowując to, co pokazujesz w danym medium społecznościowym do jego charakterystyki.

Czyli jeżeli chcesz pokazać to, co opublikowałeś na blogu na Pintereście, to np wybierzesz pionowe zdjęcia, czy stworzysz pionowe piny.

Jeżeli chcesz pokazać to na Facebooku, to albo wybierzesz jakieś zdjęcie z danego wpisu i dodasz tu notkę z krótkim odsyłaczem. Często wiele osób piszących na Facebooku (ponieważ Facebook nie lubi, kiedy wyprowadza się jego użytkowników z Facebooka) dodaje w notce magiczne zdanie: link do wpisu w pierwszym komentarzu.

Więc oczywiście wszyscy dopasowujemy się do obowiązujących algorytmów. Niemniej faktem jest to, że w momencie kiedy masz swoje miejsce w sieci, kiedy masz w nim dobre treści, dużo łatwiej jest ci zarządzać tymi treściami i dużo łatwiej jest też ci po prostu pracować nad twoją obecnością w sieci. Po prostu masz miejsce, z którego bierzesz te treści i przerzucasz je w różne miejsca. Więc to jest trochę taki grajdoł, czy samonakręcająca się już maszyna. Czego Ci serdecznie życzę.

Do usłyszenia

Pozdrawiam serdecznie

Beata

Zapisz się na newsletter i pobierz darmowy ebook: TWOJA MARKA NA INSTAGRAMIE

O AUTORZE

Jestem blogerką, emigrantką, poczwórną mamą. Kobietą, która nie jednego w życiu doświadczyła, z niejednego pieca jadła chleb.

Od prawie 20 lat mieszkam na emigracji we Francji, w Paryżu.

Uważam, że emigracja to dobra szkoła życia i wymagająca, choć bardzo skuteczna lekcja pokory. Ale też wewnętrznej siły i zdrowego dystansu do samego siebie i momentami wystawiającej nas na próby codzienności.

Jestem tu po to, by pomóc Ci lepiej pisać, skuteczniej docierać do czytelnika, wywołać większe zaangażowanie w social mediach. Czasami rozśmieszę lub zmotywuję.

Ale równolegle do Vademecum Blogera jestem autorem kilku niezależnych miejsc w sieci.

Ponieważ wiele osób pyta się mnie, jak mimo 4 ciąży i 40 - stki na karku udało mi się zachować linię nastolatki, uruchomiłam kanał na YouTube o zdrowym gotowaniu - bezglutenowo - bezmlecznie.

Znajdziesz mnie również na blogu BeataRed.com i powiązanym z nim Instagramie, gdzie piszę bardziej osobiście o Paryżu i mojej pasji, jaką jest nauka języka francuskiego.

A jeżeli interesują Cię praktyczne porady o tym, jak budować swoją obecność w sieci zapraszam na mój kanał na You Tube z blogowymi tutorialami.

(4) Comments

  1. Bardzo rzetelny, wyczerpujący wpis. Czasem zastanawiam się, czy nie warto zainwestowac w jakogoś speca od budowania marki – jak Ty myślisz?

  2. ostatnio myślałam wstępnie nad swoją marką, ale jest to temat tak złożony, że nie chcę robić nic na hura, jeszcze trochę to muszę dopracować 🙂

  3. Bardzo dobrze napisany, merytorycznie doskonały poradnik, przeczytałem z wielką przyjemnością

  4. Świetne rady Beata – i jak dla mnie, Ty jesteś skromną, ale marką sama w sobie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zapisz się na newsletter i zgarnij praktyczny ebook o Instagramie

X