motywacja, Myśl pozytywnie, VADEMECUM BLOGERA

Wszystko jest w Twoich rękach. Zawalcz o siebie, czyli, jak podnieść poczucie własnej wartości?

wszystko jest w twoich rekach

Poczucie własnej wartości

Poczucie własnej wartości – temat bliski mojemu sercu, temat, który w sumie bardziej leży mi na wątrobie i osobiście doskwiera…

Bo jestem osobą, która od lat zmaga się z niskim poczuciem własnej wartości. Ale zauważyłam, że odkąd pracuję nad nim, a właściwie odkąd zaczęłam pracować nad poczuciem swojej własnej wartości, pewne rzeczy dzieją się automatycznie w momencie, kiedy troszeczkę popycham sama siebie naprzód, podnosząc poczucie własnej wartości.

Na co przekłada się poczucie własnej wartości?

Poczucie własnej wartości przekłada się na to, jak sami się cenimy.

Ale to, jak my sami się cenimy przekłada się na to, jak nas widzą inni ludzie, jak wyceniają naszą pracę.

Bo to jak mówimy o samych sobie, o tym, co robimy, kim jesteśmy, jak potrafimy się sprzedać, czy właśnie jak nie potrafimy tego zrobić. To wpływa na to, jak „kupują” nas inni, czyli jak widzą nas inni ludzie.

No i druga rzecz:

Im mamy większe poczucie własnej wartości, tym śmielej podejmujemy kolejne przedsięwzięcia.

Czasami tym, co nas najbardziej nas ogranicza, tym co nie pozwala realizować naszych marzeń jest brak wiary w siebie, czy zaniżone poczucie własnej wartości.

Ale w momencie, kiedy powoli pracujemy nad nim i popychamy sami siebie naprzód, podejmujemy się realizacji projektów, które w tym momencie jakby działają na dwóch płaszczyznach:

  • z jednej strony podnoszą nasze poczucie własnej wartości,
  • ale z drugiej strony też pozwalają nam posuwać się naprzód (bo np przy okazji zdobywamy nowe kompetencje).

I to jest takie fantastyczne, samonapędzające się koło zamachowe:

Im masz większe, zdrowsze poczucie własnej wartości, tym więcej nowych rzeczy się podejmujesz. A przez to tym bardziej doceniają Ciebie inni ludzie. Więc i tym bardziej doceniasz się sam. Tym lepiej potrafisz się wycenić. Tym mniej masz w sobie frustracji. Która na pewno jest udziałem osób, którym brakuje poczucia własnej wartości, a które po prostu chciałby czegoś innego w swoim życiu.

Ale tymczasem siedzą cicho w kącie i w zasadzie sabotują same siebie, dopuszczając do siebie ten Cichy Głosik, który mówi im:

Jesteś beznadziejna. Nie dasz rady. Daj sobie spokój. Odpuść sobie to.

To pod jego wpływem nie podejmują minimalnej próby, żeby coś zmienić. Sabotują swoje możliwości. Sabotują swój potencjał. 

No i właśnie:

Jak walczyć z zaniżonym poczucie własnej wartości?

Bo jestem osobą, która się z tym zmaga i która – muszę się przyznać – od jakiegoś czasu ma coraz lepsze postępy w tej dziedzinie. A jestem osobą, której od zawsze brakowało i brakuje pewności siebie.

Więc przede wszystkim ta zaniżona pewność siebie przejawia się w formie tego Cichego Głosiku, który podchodzi bezszelestnie i zwraca się do Ciebie w najmniej odpowiednim momencie (tzn w momencie, kiedy potrzebujesz podwójnej porcji odwagi):

Nie. Nie dasz rady. Nie, no przecież to Cię przeraża. Nie, przecież nie zrobisz tego. Bo jak???????????

Ale w momencie, kiedy dasz temu Cichemu Głosikowi po łapach: A sio, won paszoł….

W tym momencie właśnie dajesz sobie samemu szansę zrobić to, co chcesz zrobić i rzeczywiście nabrać większego poczucia własnej wartości.

Kiedy przestajesz dopuszczać do siebie ten Cichy Głosik, który Cię sabotuje. A właściwie ten głosik jest w Tobie. To Ty sam siebie sabotujesz, pozwalając dojść mu do głosu.

Ten głosik czasem jest nawet dość wygodnym alibi, czy usprawiedliwieniem dla swojego braku odwagi:

  • żeby nie wyjść ze strefy komfortu,
  • żeby się nie ruszyć z miejsca,
  • żeby dalej siedzieć wygodnie na kanapie i użalać się nad swoim życiem (o jak to wciąga i uzależnia).

To przez niego tkwisz w miejscu, w którym nie chcesz tkwić. A jednak tkwisz. I nawet nie to, że nie wiesz, jak się z niego wyrwać. Tylko czasami wygodniej jest siedzieć na tej kanapie i użalać się nad sobą….

Ale jeżeli siedzisz na tej symbolicznej kanapie i nie ruszasz się z miejsca, z którego chciałbyś się ruszyć?

Zamiast dać temu Cichemu Głosikowi po łapach i po prostu podnieść się z tej kanapy, robić to, co masz zrobienia. Nie oglądając się na to, co powiedzą inni. Bo nic nie powiedzą.

No, ale żeby zawalczyć z tym zaniżonym poczuciem własnej wartości, czy żeby stworzyć taką przeciwwagę dla tego Cichego Głosiku, któremu już dałeś po łapach. Ale może jeszcze nie do końca wierzysz w siebie.

A właśnie: chodzi o to, żeby docenić siebie.

Dlatego teraz, kiedy już dałeś temu Cichemu Glosikowi po łapach, masz go z głowy, a przynajmniej póki co siedzi cicho w kącie, pomyśl o tych rzeczach, które Ci się udały.

Bo chodzi o to, żeby celebrować, żeby świętować drobne, choćby najdrobniejsze zwycięstwa, chociażby nad własnymi słabościami, nad własnym brakiem odwagi. Chociażby te zwycięstwa odniesione dzięki temu, że ktoś kiedyś popchnął Cię naprzód i w zasadzie nie miałeś wyboru: byłeś przyparty do muru, ale poszedłeś naprzód i udało Ci się.

Każdy z nas ma coś takiego, co może celebrować.

Bo wszystko jest trudne, zanim stanie się proste. Nauka czytania i pisania też była trudna, zanim nie doszliśmy do takiej wprawy, że dzisiaj wydaje się czymś jak najbardziej automatycznym i niewymagającym żadnego wysiłku.

Tak jest ze wszystkim. Tak jest z wieloma umiejętnościami, które po prostu powtarzamy dzień po dniu, z których już nie zdajemy sobie sprawy i których dla tego już nie doceniamy.

Tzn już nie doceniamy siebie za to, że np. potrafimy robić pewne rzeczy, których może inni nie potrafią robić. A porównujemy się do innych w tych sferach, w których może nam nie idzie, w których może mamy pod górkę, a nie z górki.

Zamiast celebrować to, co jest naszą mocną stroną, to co nam się udało. Zamiast podbudowywać w sobie poczucie własnej wartości. Bo to ono właśnie będzie pchać nas naprzód.

W przeciwieństwie do tego Cichego Głosiku, który mówi: Nie, siedź dalej w tej kanapie i narzekaj na swoje życie.

Ale tymczasem, kiedy wreszcie zerwiesz się z tej kanapy, no albo nawet nie zerwiesz się, tylko podniesiesz się choćby niechętnie, choćby z obawami, postawisz pierwszy krok i powoli będziesz posuwać się wybranej, a może nawet po wymarzonej drodze, robiąc rzeczy, które masz do zrobienia, które wymagają odwagi i wyjścia ze strefy komfortu, podnosząc coraz wyżej poprzeczkę.

Ale też pielęgnując swoje poczucie własnej wartości, odważając się na coraz więcej i popychając samego siebie. W ten sposób niezauważanie przesuwasz granice tego, na co Cię stać.

To jest właśnie fantastyczne. To jest takie Perpetum Mobile.

 

 

Voir cette publication sur Instagram

 

Une publication partagée par Beata Redzimska (@vademecumblogera)

Im masz więcej pewności siebie, tym ta pewność siebie bardziej się samo napędza.

Również tym, że robisz coraz więcej nowych rzeczy, że podejmujesz coraz to nowe wyzwania.

Ale też jeżeli Ty czujesz się pewnie w swojej głowie, to też jako taką osobę inni Cię odbierają. I tak rzeczywiście się dzieje.

To jest taka w pewnym sensie samospełniająca się przepowiednia. To, jak sam się widzisz, przelewa się, czy rzutuje na to, jak widzą Cię inni.

No i jeszcze jedną ważną rzeczą jest to, żeby pielęgnować w sobie poczucie własnej wartości. Tu bardzo ważna jest: troska o samego siebie, troska o swój organizm. Bo jak to mówią: w zdrowym ciele – zdrowy duch. Ale też w wypoczętym organizmie, któremu przyznajesz odpowiednią ilość snu, odpowiednią ilość czasu dla siebie, czy chociażby odpowiednią ilość aktywności fizycznej.

Bo aktywność fizyczna, chociażby taki intensywny jogging, który sprawia że po 20 minutach w miarę intensywnej aktywności fizycznej uwalniają się endorfiny, czyli hormony szczęścia. A wtedy człowiek czuje się pewniejszy siebie, człowiek czuje się pewniej we własnym ciele i wydaje mu się, że byłby w stanie (tak troszeczkę nabuzowany tymi endorfinami) góry przenosić. A przynajmniej takie ma wrażenie.

Ale dobrze: czasami takie wrażenie rzeczywiście pozwala przesunąć jakiegoś słonia naprzód, czy zjeść go kęs po kęsie, w całości (jak to mówi mój ukochany Brian Tracy).

No ale:

Dlaczego właśnie warto pielęgnować w sobie poczucie własnej wartości?

Czyli po prostu troszczyć się o samego siebie, celebrować, świętować drobne sukcesy, dawać po łapach temu Cichemu Glosikowi, który poddaje w wątpliwość Twoje kompetencje. A właściwie to Ty sam poddajesz w wątpliwość swoje kompetencje i sabotujesz to, co mógłbyś zrobić.

A właśnie to wszystko warto robić, dlatego że pielęgnując w sobie poczucie własnej wartości:

  • pójdziesz naprzód odważniej,
  • pójdziesz naprzód wierząc w siebie,
  • pójdziesz naprzód z większym przekonaniem, a więc też z większym zaangażowaniem. A kto mówi większe zaangażowanie, mówi lepsze efekty.
  • A w ten sposób zapuścisz się dalej, albo po prostu podniesiesz się z tej kanapy, zamiast szukać kolejnego alibi, żeby dalej na niej siedzieć i użalać się nad swoim życiem, zrobisz coś z tym, co Cię w nim uwiera.

I po prostu za jakiś czas obrócisz się wstecz i powiesz sobie: Kurczę zrobiłem to. A wtedy Twoje poczucie własnej wartości od razu dostanie takiego przysłowiowego kopa naprzód.

Jeszcze jest inny, bardzo ważny aspekt psychologiczny tego:

Kiedy uwierzysz, że dasz radę, dasz radę.

 

 

Voir cette publication sur Instagram

 

Une publication partagée par Beata Redzimska (@vademecumblogera)


Bo kiedy Ty sam siebie cenisz, kiedy Ty sam w taki właśnie sposób myślisz o sobie, ale też mówisz o sobie, czy to prezentując to, co już zrobiłeś, wtedy inni też zaczynają tak Cię postrzegać, też zaczynają tak o Tobie myśleć.

Bo jeżeli Ty mówisz o sobie i przedstawiasz swoje dokonania bez takiego naciąganego krygowania się, bez takiej fałszywej skromności, czyli bez zaniżania swoich osiągnięć, swojej wiedzy, czy swoich kompetencji, może właśnie tylko w poczuciu dobrze pojętej, ale jakże fałszywej i szkodliwej skromności i zaniżania swoich osiągnięć.

Ale zamiast tego po prostu mówisz: na czym stoisz, co zrobiłeś i jest w Tobie to przekonanie, że Ty się na tym znasz, inni też inaczej Cię odbierają.

A w momencie, kiedy inni inaczej, pozytywniej Cię odbierają, to dodatkowo napędza (w zasadzie samo napędza) Twoje poczucie własnej wartości. Czyż to nie jest właśnie fantastyczne?

To ma zastosowanie chociażby w biznesie:

To, na ile sam wyceniasz swoją wartość, to na ile sam wyceniasz swoje kompetencje, przerzuca się, czy rzutuje na to, jak inni wyceniają to, co robisz.

W ten sposób przyciągasz odpowiednie osoby, które są gotowe zapłacić Ci za tę samą pracę więcej. Bo one po prostu chcą kogoś, kto zna się na rzeczy, kto zrobi to dobrze.

Ale kiedy Ty w siebie wierzysz, nawet jeżeli nie masz wszystkich kompetencji, zawsze możesz te kompetencje zdobyć po drodze. Ale w momencie, kiedy wierzysz, że dasz radę – dasz radę.

I tego warto się trzymać: trzymać się dobrych myśli o samym sobie, pielęgnować w sobie poczucie własnej wartości i popychać siebie samego naprzód.

Zamiast dołować się, zamiast dawać sobie samemu po łapach, zamiast utwierdzać się w tym przekonaniu, że nie, no ja nie dam rady, usiądę na tej kanapie i oleje to. Nie olewaj tego.

Daj sobie szansę, bo zasługujesz na to.

Każdy z nas zasługuje. Każdy z nas ma nieodkryty potencjał, na który no niestety nie starczy nam życia, żeby go w sobie odkryć i w pełni wykorzystać. Więc wykorzystajmy, co się da.

Czego Wam serdecznie życzę i do usłyszenia.

Pozdrawiam serdecznie

Beata

 

 

Voir cette publication sur Instagram

 

Une publication partagée par Beata Redzimska (@vademecumblogera)

 

Zapisz się na newsletter i pobierz darmowy ebook: TWOJA MARKA NA INSTAGRAMIE

VADEMECUM BLOGERA NA YOU TUBE

[embedyt] https://www.youtube.com/embed?listType=playlist&list=UU7ROtBzUiopOgu8Buon-gRQ&layout=gallery[/embedyt]

O AUTORZE

Jestem blogerką, emigrantką, poczwórną mamą. Kobietą, która nie jednego w życiu doświadczyła, z niejednego pieca jadła chleb.

Od prawie 20 lat mieszkam na emigracji we Francji, w Paryżu.

Uważam, że emigracja to dobra szkoła życia i wymagająca, choć bardzo skuteczna lekcja pokory. Ale też wewnętrznej siły i zdrowego dystansu do samego siebie i momentami wystawiającej nas na próby codzienności.

Jestem tu po to, by pomóc Ci lepiej pisać, skuteczniej docierać do czytelnika, wywołać większe zaangażowanie w social mediach. Czasami rozśmieszę lub zmotywuję.

Ale równolegle do Vademecum Blogera jestem autorem kilku niezależnych miejsc w sieci.

Ponieważ wiele osób pyta się mnie, jak mimo 4 ciąży i 40 - stki na karku udało mi się zachować linię nastolatki, uruchomiłam kanał na YouTube o zdrowym gotowaniu - bezglutenowo - bezmlecznie.

Znajdziesz mnie również na blogu BeataRed.com i powiązanym z nim Instagramie, gdzie piszę bardziej osobiście o Paryżu i mojej pasji, jaką jest nauka języka francuskiego.

A jeżeli interesują Cię praktyczne porady o tym, jak budować swoją obecność w sieci zapraszam na mój kanał na You Tube z blogowymi tutorialami.

(4) Comments

  1. Ważny temat, temat rzeka – Twój tekst budzi nadzieję, że w og ole można podnieść poczucie własnej wartości. Kiedyś spotkałam się z opinią, że tworzy się ono w ciągu pierwszych trzech lat życia i jeśli wtedy otoczenie się nami nie zachwyci, tak za nic, za to tylko, że w ogóle istniejemy, to już zawsze poczucie własnej wartości będzie szwankowało. A podnosić będziemy najwyżej samoocenę. Chciałabym, żeby wypowiedział się na ten temat jakiś psycholog i rozwiał wątpliwości 🙂

  2. Skomplikowany temat, ale czytanie setek porad i sposobów wiele nie daje. Najważniejsza jest praktyka i przełamywanie własnego lęku.

  3. Świat znowu nam sie rozpadł na dwa. Z jednej strony słyszymy o skupionych na sobie, pewnym własnej nieomylności egoistach nie szanujących innych, z drugiej o tych wszystkich ludzikach z problemem. I jatos mało tych po środku, tych normalnych. Coś sie złego dzieje

  4. Ja nie mam problemu z poczuciem własnej wartości, chyba nigdy nie miałam, jak sięgam pamięcią. Ale teraz przede mną trudne zadanie: pomóc ją zbudować moim dzieciom…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zapisz się na newsletter i zgarnij praktyczny ebook o Instagramie

X