Emigracja jest specyficznym sposobem podróżowania.

Te wschody słońca o 5 -tej nad ranem nad la Défense, przez szybę pociągu, w drodze do pracy.
Już nie zastanawiasz się, czy leci z nami pilot, bo nie leci. Na tej linii metra nie ma motorniczego. Na jego miejscu pusta puszka po Coli, ślad po tych, którzy dopiero co na tej samej trasie wracali po intenstywnie przeżytym wieczorze….
Emigracja jest sposobem podróżowania z doświadczaniem lokalnego życia, aż do bólu.
Emigracja ucząc pokory, uczy jeszcze większej otwartości (niekoniecznie na świat), ale na drugiego człowieka.
Czasami zastanawiam się, dlaczego Polacy, którzy żyją na emigracji mają tylu znajomych – emigrantów z najodleglejszych krańców świata.
Ale jest tak, że emigranta ciągnie do drugiego emigranta.
Bo kto inny lepiej zrozumie ten żywy paradoks – tę goniącą człowieka w świat ciekawość i tęsknotę, za miejscem, którego tak brak.
To jest ten paradoks, który sprawia, że ludzie tak odlegli kulturowo, w tak odległym miejscu, stają się sobie bliscy.
Ten paradoks, że wyjeżdżasz na emigrację, pragnąc odkryć świat. A tymczasem tkwisz w jednym miejscu, ale dopiero tu odkrywasz samego siebie. Bo tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono.
Inny paradoks emigracji: Gdy mija ten entuzjazm debiutanta: nie wierzę własnemu szczęściu, że mieszkam w Paryżu, wtedy emigracja zaczyna boleć. Momentami.
To trochę tak, jak z zakochaniem: przejrzał na oczy i albo ich drogi się rozeszły, albo zaczyna się bardziej świadoma własnych słabości faza budowania trwałego związku.
Emigracja jest sztuką kompromisu z samym sobą i z tym, czego oczekujesz od życia.
Kiedy wreszcie zrozumiesz, że gdzie indziej trawa jest zawsze bardziej zielona i że szukanie tej zieleńszej jest gonieniem w piętkę.
Możesz osiedlić się w dowolnym zakątku świata, ale zawsze będziesz tęsknić do tego, co było kiedyś.
Emigracja to wschody słońca nad la Défense, których już nie zauważasz. Już nie jesteś turystą, ale nigdy nie będziesz zakorzeniony tak, jakbyś się tu wychował.
Emigracja – przygoda, czy rozdarcie? Smakowanie życia aż do bólu, które tak wyostrza jego smak?
Emigracja? Nie, wcale mówię, że nie warto. Ale na pewno tak nie jest najprościej.

 

Opublikowany przez BEATA REDZIMSKA

Jestem blogerką, emigrantką, poczwórną mamą. Kobietą, która nie jednego w życiu doświadczyła, z niejednego pieca jadła chleb. Od prawie 20 lat mieszkam na emigracji we Francji, w Paryżu. Uważam, że emigracja to dobra szkoła życia i wymagająca, choć bardzo skuteczna lekcja pokory. Ale też wewnętrznej siły i zdrowego dystansu do samego siebie i momentami wystawiającej nas na próby codzienności. Jestem tu po to, by pomóc Ci lepiej pisać, skuteczniej docierać do czytelnika, wywołać większe zaangażowanie w social mediach. Czasami rozśmieszę lub zmotywuję. Ale równolegle do Vademecum Blogera jestem autorem kilku niezależnych miejsc w sieci. Ponieważ wiele osób pyta się mnie, jak mimo 4 ciąży i 40 - stki na karku udało mi się zachować linię nastolatki, uruchomiłam kanał na YouTube o zdrowym gotowaniu - bezglutenowo - bezmlecznie. Znajdziesz mnie również na blogu BeataRed.com i powiązanym z nim Instagramie, gdzie piszę bardziej osobiście o Paryżu i mojej pasji, jaką jest nauka języka francuskiego. A jeżeli interesują Cię praktyczne porady o tym, jak budować swoją obecność w sieci zapraszam na mój kanał na You Tube z blogowymi tutorialami. Zobacz więcej wpisów

Dołącz do rozmowy

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zapisz się na newsletter i zgarnij praktyczny ebook o Instagramie

X

Nowość - KURS - Twój pierwszy produkt online - 39,99 PLN + VAT Odrzuć

Exit mobile version