Dlaczego warto czytać blogi?

DLACZEGO WARTO CZYTAĆ BLOGI

DLACZEGO WARTO CZYTAĆ BLOGI

Dlaczego pisząc bloga warto przeglądać blogi innych autorów?
I to nie tylko w celu zostawiania na nich komentarzy (z linkiem). Choć to całkiem popłacająca strategia marketingowa, która umiejętnie i wytrwale stosowana (tu chodzi o jakość komentarzy), daje namacalne rezultaty i pozwala dotrzeć do szerszego odbiorcy. Ale to temat na osobny wpis. Niemniej warto surfować po różnych blogach, także z innych, może mniej wymiernych powodów. Oto one:
 
1. Blogi innych autorów mogą okazać się nieocenionym zródłem inspiracji.
 
I nie chodzi tu o żadne kopiowanie. Nie tędy droga do stworzenia własnego niepowtarzalnego stylu, który trwale przyciągnie wiernych czytelników. Tu chodzi o nieustanne podsycanie apetytu na dalsze blogowanie. O poszukiwanie tego impulsu, inspiracji, który popchnie nas (i nasze blogowanie) na właściwe tory.
 
Bo blogując trzeba być otwartym na nowe pomysły, nowe tematy, nowe trendy, nowe inspiracje. Tylko skąd ja czerpać? Najwięksi krawcy przyznają, że inspirację można znaleźć wszędzie: rozglądając się po ulicy, obserwując zwyczajnych ludzi, podróżując, chodząc po muzeach czy galeriach.
 
Surfowanie po blogach innych autorów dostarczy (i to chyba każdemu) wspaniały zastrzyk twórczej energii. Dlaczego np nie zaadoptować na własnym blogu (choćby z bardzo odelgłej dziedziny) czegoś, co sprawdziło się na blogu kreatywnym, modowym czy kulinarnym?
Takie przeniesienie (po odpowiednim zmodyfikowaniu i dostosowaniu) na całkiem inny teren, czegoś co już gdzieś indziej dobrze funkcjonuje, czyli INOWACJA, jest niesamowitym motorem postępu.
Proponowanie czytelnikom regularnych wyzwań (choćby fotograficznych – popularne na blogach kreatywnych) może tchnąć nową energię w tracącego rozpęd bloga kulinarnego czy podróżniczego.
Publikowanie wywiadów z inspirującymi nas blogerami (lub prezentowanie ich blogów) będzie wspaniałym otwarciem na świat i blogosferę.


2. Surfowanie po innych blogach działa motywująco. 
 
I to w dwojaki sposób:
 
  • Niektórzy autorzy posiadają bezcenny dar rozbudzania w nas całych pokładów pozytywnej energii. Chwała im za to.
  • Ale nawet przyjrzenie się ewolucji danego bloga może zmobilizować nas do samych zakasania rękawów i zabrania się do pracy.
Czasami wystarczy porzebać w archiwach, by przekonać się, że bardzo poczytny blog zaczynał dosłownie znikąd. Od bardzo skromnych (i wręcz pretensjonalnych) postów, poprzez obowiązkowe, choć często chaotyczne poszukiwania własnego stylu. Aż w końcu niczym wielobarwny motyl w pełni rozwinął skrzydła.
3. Czytanie blogów wiele może nas nauczyć.
 
  • Odnośnie samego blogowania. Ale nie tylko z blogów o SEO czy o zawiłościach technicznych HTML-u.
  •  Ale i odnośnie trudnej sztuki wyważonego połączenia nieodzwonej w blogowaniu osobistej nuty z daną tematyką.
W blogowaniu bardzo ważne jest, by czytelnik wiedział, że za danym blogiem stoi człowiek z krwi i kości, z całym dobrodziejstwem inwentarza, z drobnymi przywarami (tych dużych chyba lepiej nie zdradzać), z takimi, czy innymi słabostkami.
 
  • Blogi uczą również wielu przydatych, praktycznych rzeczy (i to z cudzego doświadczenia, nie na własnych błędach, a to mniej boli). Blogi odkrywają przed nami nowe horyzonty. Każdy bloger z upływem czasu (siłą rzeczy) staje się specjalistą w swojej dziedzinie. Choćby smażenia naleśników na 1000 sposobów.
 
4. Regularne czytanie i odkrywanie wciąż nowych blogów skłania do refleksji.
 
Oby konstruktywnej. Chociażby nad własnym stylem blogowania. Tak działają na mnie proste i motywujące posty Urszuli Phelep. Po przeczytaniu których odczuwam niepohamowaną potrzebę gruntownego zweryfikowania (dopracowania) swojego stylu.
Choć ostatecznie własna natura i wrodzona skłonność do gadulstwa i nadmiernego rozpisywania się i tak biorą górę. Niemniej gorąco polecam blog o kreatywnym marketingu tej autorki. Marketing dla kreatywnych Urszuli Phelep
 
Niektórzy autorzy mają umiejętność wywoływania tematów, które skłaniają do refleksji: nad własnym życiem, do poszukiwania w nim dobrych stron, do dostrzeżenia własnych dokonań, (które czasami tak lekko i tak beztrosko pomijamy, jaka szkoda).  A przecież każdy z nas ma ich sporo na swoim koncie. Tylko nie zawsze umiemy je dostrzec i dać się nimi zmotywować. Myślę tu o postach w stylu: “Za co lubię swoje życie ». Lub “30 rzeczy, z których jestem dumna » itp. Spróbujcie napisać coś takiego sami o sobie.
 
Czasami po przeczytaniu czyjegoś artykułu na temat, który od dawna kiełkował w naszej głębokiej podświadomości, ten temat w końcu dojrzewa, przybiera ostateczną formę. Cała sztuka w tym, by pisząc o tym samym (co ktoś inny), nie pisać ani tak samo, ani tego samego.
 
5. Chodzenie po ulubionych blogach daje (przynajmniej mi) codzienny zastrzyk pozytywnej energii.
A tej nigdy nie za wiele.
 
Miłego blogowania.
Pozdrawiam serdecznie.
Beata

Jeżeli macie ochotę zostać ze mną na dłużej, zapraszam Was serdecznie do zapisywania się na mój świeżutki newsletter.

A na blogu przeczytacie m.in.: 


Zapisz się na newsletter i pobierz darmowy ebook: TWOJA MARKA NA INSTAGRAMIE

Tags from the story
More from BEATA REDZIMSKA

1 Comment

  • Podpisuję się pod wszystkimi punktami! Trzeba jednak znaleźć umiar, by nie okazało się, że więcej czasu spędzamy na czytaniu inspirujących blogów, a nie na pisaniu 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *