BLOGOWANIE

Czy to już koniec epoki pisanych blogów?

czy warto pisać bloga

czy warto pisać bloga

Czy pisanie bloga ma jeszcze rację bytu?

Ogarnęły mnie wątpliwości po przeczytaniu rozlicznych wypowiedzi specjalistów, co do przyszłości blogosfery. Może wystarczy ograniczyć się do regularnego aktualizowania statusów na Facebooku, Twitterze, czy budowanie swojej marki na Instagramie. Przecież w tych mediach już są odbiorcy. Po co na siłę ściągać ich do siebie na bloga, skoro wystarczy ściągnąć ich do siebie na profil. Takie proste, a takie trudne.

Czy w ogóle słowo pisane ma jeszcze przyszłość? Przecież ludziom łatwiej ogląda się filmy, filmiki, vajny, (na Facebooku, Twitterze – Periscopie, a nawet na Instagramie). Przecież zamiast przeczytać można odsłuchać to samo w formie nagrania wyprowadzając psa.  

A jednak. Jak to fajnie ujął Mark z bloga www. businessesgrow.co What is the future of blogging

[Tweet “Blogowanie nie umrze, póki ludzie będą chcieli czytać.”]

Blogging will never die as long as people enjoy reading the written word.  

Ale blogowanie zmienia się. Rozwija.

Dochodzą nowe formy przekazu. Filmy, podcasty, konferencja na żywo (webinary, blab) … Czytelnik, a może raczej odbiorca nie tylko chce przeczytać, ale też zobaczyć, stanąć twarzą w twarz.

Kiedyś wystarczało zdjęcie na blogu, dzisiaj chętnie zobaczylibyśmy ulubionych blogerów na żywo (tzn na video, tyle tego … na FB, Instagramie, Vine, Periscope, webinary … )  

Jason Hunt pisze “Zbliżenie z odbiorcami jest nieuniknione, choć największy bum na to nastanie dopiero po upowszechnieniu narzędzi do prezentowania wirtualnej rzeczywistości.”

Tyle, że wciąż są ludzie, którzy lubią czytać.

Po prostu. A dopóki ludzie będą czytać, blogowanie (takie tradycyjne pisane) nie umrze.

Nie każdy twórca jest w stanie przestawić się na nagrywanie tego, co ma do przekazania w formie filmów czy podcastów.

Tak jak, nie każdy odbiorca potrafi przestawić się na absorbowanie i trawienie treści podanej w formie video czy audio. Wiecie jak to jest. Jedni są wzrokowcami, inni słuchowcami. A jeszcze inni po prostu chcą by samo wchodziło (od zawsze byli tacy, co wkładali książkę na noc pod poduszkę i wierzyli, że to działa).

A co się tyczy twórców. No cóż … nie wszystkie gwiazdy filmu niemego potrafiły przestawić się na film dźwiękowy.

Nowa forma przekazu – nowe wyzwanie.

Chociażby głupi Instagram, ile sama do niego robiłam podejść. Ile eksperymentowałam zanim moje fotki zaczęły jako tako wyglądać.

Niekórym po prostu łatwiej, bezpieczniej, przytulniej wyrażać się spoza klawiatury. Nie pokazując twarzy. Co też może stać się znakiem rozpoznawczym (jak to świetnie robi piosenkarka Sia). Wszystko można ograć, przedstawić jako atut. Byle tylko umiejętnie to sprzedać.

Z jednej strony jest oczywiste, że jeżeli człowiek może to samo obejrzeć wygodnie rozwalony na kanapie, albo odsłuchać (wyprowadzając psa). Po co ma męczyć wzrok i pracowicie sczytywać z ekranu komputera.

Z drugiej strony zawsze będą tacy, co to wolą przeczytać.

Bo jak człowiek w pracy pieczołowicie wybałusza gały przed ekranem komputera, to szef nie pokuma, że zamiast rzetelnie pracować, buszuje po sieci. Bóg jeden wie po jakich stronach czy blogach.

A jak włączy sobie filmik z You Tube czy odpali Vina i nie daj Boże w porę nie przyciszy dźwięku, wpadka murowana. Punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia.

Jednych ciągnie do gadania, innych do pisania. Sama chciałabym np nagrywać, zamiast mozolnie przepisywać, do tego ręcznie dodając polskie znaki. Z drugiej strony, jeżeli miałabym nagrywać, to mogę to robić z dzieckiem przy piersi, albo wcale. Bo co inaczej miałabym zrobić z dzieckiem na czas nagrywania? Zakneblować? Albo co  chwilę ciąć jego radosne szczebiotanie z filmu. To też robota głupiego. Gorsza niż pisanie tekstu … po polsku z nieposiadającej polskich liter klawiatury.

[Tweet “Słowo pisane w sieci nie powinno zginąć. Póki są ludzie, którzy lubią czytać …”]

Póki są twórcy, którzy lubią pisać …

Do tego słowo pisane można bez końca cyzelować, poprawiać, dopracowywać. Z video już jest z tym gorzej.

Jednak ideałem dla blogera było by okazać się człowiekem Renesansu. Umieć odnaleźć się w tych wszystkich nowych formach. Ogarnąć je. Tworzyć i pod wzrokowów, i pod słuchowców i tych, których ruszają już tylko same memy.

PS. Dzisiaj, trochę tak spontanicznie. Na gorąco. Dalej przeżuwam ten temat. Więcej pisałam o tym na Facebooku: tutaj  i tutaj. I jeszcze z tym nie skończyłam. Wkrótce napiszę więcej i może jeszcze opowiem na żywo w formie video.

Bo jest kilka zagadnien, które chciałabym poruszyć: np czy nie wystarczyłoby samo pisanie na FB czy Twitterze, bez bloga? Bo to też jakiś pomysł i tendencja. Ale o tym innym razem.

Pozdrawiam serdecznie

Beata

Zapisz się na newsletter i pobierz darmowy ebook: TWOJA MARKA NA INSTAGRAMIE

O AUTORZE

Jestem blogerką, emigrantką, poczwórną mamą. Kobietą, która nie jednego w życiu doświadczyła, z niejednego pieca jadła chleb.

Od prawie 20 lat mieszkam na emigracji we Francji, w Paryżu.

Uważam, że emigracja to dobra szkoła życia i wymagająca, choć bardzo skuteczna lekcja pokory. Ale też wewnętrznej siły i zdrowego dystansu do samego siebie i momentami wystawiającej nas na próby codzienności.

Jestem tu po to, by pomóc Ci lepiej pisać, skuteczniej docierać do czytelnika, wywołać większe zaangażowanie w social mediach. Czasami rozśmieszę lub zmotywuję.

Ale równolegle do Vademecum Blogera jestem autorem kilku niezależnych miejsc w sieci.

Ponieważ wiele osób pyta się mnie, jak mimo 4 ciąży i 40 - stki na karku udało mi się zachować linię nastolatki, uruchomiłam kanał na YouTube o zdrowym gotowaniu - bezglutenowo - bezmlecznie.

Znajdziesz mnie również na blogu BeataRed.com i powiązanym z nim Instagramie, gdzie piszę bardziej osobiście o Paryżu i mojej pasji, jaką jest nauka języka francuskiego.

A jeżeli interesują Cię praktyczne porady o tym, jak budować swoją obecność w sieci zapraszam na mój kanał na You Tube z blogowymi tutorialami.

(43) Komentarze

  1. Zdecydowanie należę do grupy tych co wolą czytać 🙂 Nie lubię postów w postaci filmu. Owszem gdy chodzi o jakąś instrukcje, może być, ale poza tym nigdy filmików nie oglądam. Irytują mnie wszędobylskie samo uruchamiające się filmy na portalach informacyjnych. Ja wolę to przeczytać i nie lubię kiedy coś gada.

  2. Ja lubię różnoraki przekaz raz tekst, raz wideo, raz podkast. A to co mnie najbardziej przyciąga to osobowość blogera i nie ważne jakie media wykorzystuje. Co do braku polskich znaków też miałam w tym problem i ręcznie wstawiałam. A że lubię pisać to była masakra. Znalazłam na to sposób. Teraz piszę teksty w notatniku na iPhonie w którym jest dużo języków w tym polskie znaki. Piszę jadąc autobusem, czekając w kolejce czy na rowerku na siłowni. Potem jak znajdę się w wifi zaznaczam wszystko, kopiuję, otwieram pocztę, wklejam i wysyłam do siebie. Potem na stacjonarnym kompie odbieram e-mail. Tekst kopiuję do Worda i robię drobne poprawki. Aż jest gotowy by wkleić na blog. Sposób jest dla tych co mają polskie znaki w telefonie. Nie wiem czy Ty je masz.

    1. W poprzednim telefonie mialam polskie znaki (odkrylam je po dlugim grzebaniu, a wtedy telefon dokonal zywota), w nowym telefonie musze poszukac. Ale Dorota mi by sie chyba bardzo niewygodnie pisalo z klawiatury na telefonie. Nie przeszkadza Ci to, bo jednak klawisze na klawiaturze komputerowej sa duzo wygodniejsze. Pozdrawiam serdecznie Beata

      1. Przyciski na komórce czasem przeszkadzają, bo są za małe do palca. Można łatwo spudłować i trafić w nie ten klawisz. Dlatego jest potem korekta w Wordzie. Ale strasznie nie mogłam znieść ręcznego wstawiania polskich znaków. Więc się przyzwyczaiłam. Coraz więcej używa się do internetu urządzeń mobilnych, więc paluchy dochodzą do wprawy. Komentarze też piszę na komórce w notatniku. Kopiuję i wklejam.

        1. Najprostszy sposób to dokupić zwykłą klawiaturę qwerty i zmienić w ustawieniach klawiaturę francuską na polską. Ewentualnie zostać przy starej klawiaturze, zmienić język i nauczyć się odpowiednich skrótów. Trochę praktyki, ale potem jest już z górki. Już enty rok tak funkcjonuję i nie narzekam 🙂 U mnie na blogu znajdziesz instrukcję. Natomiast posty piszę w oknie edycji w szablonie blogspot, który mam otworzony w przeglądarce Firefox, do której wgrałam słownik polski, który sam wyłapuje błędy, a jak się kliknie na podkreślone słowo, to sam poprawia, dorzucając polskie litery. Instrukcja również na blogu. Powodzenia 🙂

  3. Ostatnio z narzeczonym rozmawiałam o tym, co piszesz. Żeby może przestać pisać bloga, a skupić się na fb i insta… ale to bardziej mój problem, dopadło mnie wypalenie, niemała frustracja, nawet posta o tym wysmarowałam… Ja zaliczam się do osób które lubią czytać, czytam książki, blogosferę czytam jak … czasopisma, których w papierowej wersji raczej nie kupuję, bo nie miałabym czasu czytać. Jestem czytelnikiem blogów w pracy, tak jak piszesz wybałuszam oczy przed monitorem, wtedy gdy w pracy jest na to czas. Z drugiej strony te wszystkie ulotne formy komunikatorów typu snapy, vine’y są fajne, ale nie dla mnie, trochę mnie irytują, wydają się niemądre, choć wiem, że są bardzo chwytliwe i na czasie. Ciekawe vlogi to już coś innego, tu widać większe przygotowanie i zaangażowanie autora.

    1. justynamdmx says:

      Mam podobne zdanie na temat tych snapów i vinów, za jakiś czas będzie coś innego to wariactwo.

  4. Jeśli kiedykolwiek słowo pisane zostanie zastąpione przez video lub krótki przekaz graficzny, to stwierdzę, że to koniec ludzkości.
    Rozumiem, że ludzi ogarnia lenistwo i chcą wszystko na już i najłatwiej. Ale jednak pismo jest inteligentną formą przekazu. Podobnie jak i jego rozumienie i interpretacja. Wpis tekstowy daje możliwość ćwiczenia wyobraźni, na filmie wyobraźnia odpoczywa, rozleniwia się. A przy formie czytanej bardzo szybko można stracić koncentrację i zgubić wątek. Czytanie daje nam tę możliwość, że w każdej chwili możemy wrócić te dwie, trzy linijki do góry. A nagranie? Znów przewijać? Szukać tego jednego fragmentu?
    Nie zgadzam się. Pismo ponad wszystko. A inne sposoby przekazu niechaj pozostaną dopełnieniem.
    I powiem szczerze, kto będzie chciał czytać – będzie czytać. Bez względu na to czy to modne czy nie.
    A czy facebook zastąpi bloga? Nie sądzę 😉 Bo to tak jakby chcieć zastąpić powieść pisarza tylko jego krótką recenzją w porannej gazecie 🙂

    1. Super to ujęłaś. Zgadzam się w 100 % 🙂

  5. Wielu się zastanawiało co stanie się z książkami papierowym, czy nie zastąpią ich całkowicie czytniki elektroniczne. Jak widać słowo na papierze ma się całkiem dobrze, choć to elektroniczne też zyskało dużą popularność. Podobnie będzie z blogami, nowe trendy oczywiście się pojawią i pewnie wielu z nich skorzysta, ale ja osobiście nie wyobrażam sobie życia z przekazem tylko i wyłącznie obrazkowym lub glosowym. Słowo pisane bardziej do mnie trafia. Myślę, że zawsze będą ludzie, którzy chcą czytać i tacy, którzy będą pisać. Także nie ma się czym martwić. 🙂

  6. justynamdmx says:

    Beato słowo pisane nigdy nie zginie!!! Chyba wiem o co Ci chodzi. Przeglądam czasami blogi, vlogi, yt, Instagramy i mam swoją opinię w temacie.
    Nie przejmuj się, że nie jesteś w stanie sama robić filmów, pięknych zdjęć, i tych różnych rzeczy, których nazw nie pamiętam.
    Nie zapominaj o tym, że większość blogów to już wieloosobowe ekipy i to nie jest już blogowanie to firma.
    Też kiedyś zastanawiałam się jak ona/on to robi??? A później wyszło, że ona/on ma ludzi od zdjęć, od filmów, od tekstów, no może pomysły są jej/jego, a to też nie zawsze bo często są posty robione pod konkretną firmę….to biznes, nie blogowanie!!!!
    Rób swoje, pisz to co Ci w duszy gra, to jest blogowanie!!!
    Pozdrawiam

  7. Jak zwykle wiele hałasu o nic 😉 Oczywiście, że blogi w formie pisanej nie znikną, co najwyżej zostaną rozbudowane o dodatkowe formy przekazu jak wspomniane filmiki czy podcasty. FB nie wyprze blogów, bo na FB treści żyją bardzo krótko. Jeśli pisze się uniwersalne i pomocne wpisy, to Czytelnik będzie chciał do nich wrócić wcześniej czy później. Na FB nie ma takiej możliwości. Ciężko odnaleźć archiwalne wpisy. Ja śpię spokojnie 🙂

  8. Wiesz, Beatko, ostatnio zauważyłyśmy, że same z chęcią przerzuciłybyśmy się na słowo mówione, ale w kwestii odbioru, a nie przekazu. Lubimy oglądać Snapy, fimiki innych, słuchać podcastów gdzieś w tle, ale nie ma to jak żywy kontakt za pośrednictwem wpisu. Masz rację, zawsze znajdą się ludzie, którzy będą woleli słuchać, i tacy, którzy czytać. Najlepiej byłoby docierać do jednych i drugich, ale nic nie poradzimy na to, że doba ma tylko 24 godziny 😉

  9. A ja bardzo lubię pisać i tego nie zaprzestanę. łatwiej przeczytać przepis niż obejrzeć jego wykonanie na youtube 😉

  10. Aga Krzyzanowska says:

    Jeszcze jakiś czas temu głoszono śmierć książki papierowej. Ebooki mają się dobrze, ale zapachu i szelestu papieru nic nie zastąpi. Głęboko wierzę, że blogi nie zginą. Trendy mijają, dobre słowo obroni się same. Nie jestem zwolenniczką podcastów. Blog daje też ogromną przyjemność estetyczną i jak napisała tu niżej Teresa, czytanie to ćwiczenie wyobraźni i świetny trening dla mózgu.

    Do piór!

  11. Ja wierzę, że blogi przetrwają. Sama należę do osób, które uwielbiają czytać, natomiast oglądać już mniej, a słuchać w ogóle. Słowo pisane trafia do mnie najbardziej i samo czytanie sprawia mi dużo przyjemności. Wydaje mi się, że wiele osób ma podobnie i nie zrezygnuje z czytania tylko dlatego, że inne formy przekazu stały się modne.
    Moim zdaniem ludzie będą czytać blogi, dopóki blogerzy będą wartościowo pisać. Jeśli wszyscy blogerzy przerzucą się na robienie filmów lub podcasty ludzie siłą rzeczy przestaną czytać blogi.

  12. Osobiście, jako osoba odwiedzająca blogi, wolę najczęściej formę pisaną. Czasami z chęcią posłucham co ktoś ma do powiedzenia, jednak same filmy mnie nie przekonują. Nie na tyle, żeby zrezygnować z czytania na rzecz słuchania.

  13. Babok says:

    Wszytko prędzej czy później ulegnie przesyceniu. Blogi, vlogi, chwilogi, srogi ale za nim to nastąpi jeszcze trochę czasu minie. Potrzeba chwilii za nim uda się wszystkie tematy napisane przerobić na komercyjną papkę wideo.

    W internecie zostaną sami blogerzy, bo “zwykli” czytelnicy będą mieli już dość u-markowianiu się blogosfery i międlenia o tym samym. Nie od dziś wiadomo, że blogi czytają przede wszystkim blogerzy i nie robią tego wyłącznie z czystej potrzeby zapoznania się z Naszym zdaniem ale zależy im aby dowiedzieć się co jest modnym tematem co ciekawi i co jest poczytne, wszystko kręci się w kółko pod przykrywką pisania o tym co ważne i co Nas porusza. Wazajemne podglądanie, zrzynanie i głaskanie po główkach.

    Wówczas blogerzy chętniej zamienią się na vlogerów, bo okaże się, że tam jeszcze są userzy, którzy jakiś cudem nie prowadzą swojego bloga albo sami nie mają jeszcze vloga czy też innego ruchomego nośnika przekazu. Taka quasi nisza, która szybko się zaludni…

  14. Kolejne pokolenia będą zupełnie inne. Sieczka informacyjna z dziesięciu urządzeń naraz, wszystko podane łatwo, lekko i przyjemnie w ciągu 2 minut, bo na dłużej nie starczy koncentracji.
    Wiadomości, newsy, artykuły, posty na blogach, wpisy na fejsie – wszystko zaczyna mieć termin ważności 1 dzień.
    https://www.youtube.com/watch?v=ygdTuFjZnDc

  15. Mam nadzieję, że słowo pisane nie straci na wartości, zwłaszcza że dopiero sama się rozkręcam w sferze blogowej. Z drugiej strony masz rację, że najlepiej być “człowiekiem orkiestrą”, bo wtedy ma się większe szanse dotrzeć do szerszej grupy odbiorców, ale… Chyba niewielu to potrafi i czy to o to chodzi, żeby być wszędzie, czasem nawet na siłę…

  16. Beato! Wszystkie wpisy poniżej i mój dodatkowo potwierdzają to, że blogi nie zginą! Też uwielbiam czytać, cała moja rodzina wciąż czyta

    1. Kornelio, tak wlasnie dzieki Waszym wypowiedziom, tez utwierdzam sie w tym przekonaniu. Dziekuje i pozdrawiam serdecznie Beata

  17. Beato! Wszystkie wpisy poniżej i mój dodatkowo potwierdzają to, że blogi nie zginą! Też uwielbiam czytać, cała moja rodzina wciąż czyta. Myślę, że różnorodność która panuje, pozwala każdemu wybrać to co lubi najbardziej. Z drugiej strony, powoduje więszy zamęt i trudności z wyborem… Pozdrawiam Cię i podziwiam za Twoją wielozadaniowość – tyle blogów, tematów a i jeszcze rodzina 🙂

  18. Ja lubię czytać. I wolę czytać, bo często mogę sobie czytać gdzieś w kąciku, w podróży, a z oglądaniem różnie bywa, bo nie zawsze mam pod ręką słuchawki. O.

  19. Najczęściej wybieram blogi – lubię czytać i oglądać zdjęcia, rzadziej wybieram vlogi. Facebook i instagram są dla mnie uzupełnieniem blogów. Sama próbuję działać we wszystkich kanałach. Niektóre wychodzą lepiej niektóre gorzej, czas pokaże które zainteresują mnie najbardziej.

  20. Ja dopiero teraz doceniłam blogi!
    I sama zaczęłam jednego prowadzić.
    Myślę, że blogowanie nie przeminie – przecież tyle czasu blogi już funkcjonują!
    A ja codziennie przegląd informacji internetowych zaczynam od sprawdzania czy na ulubionych blogach pojawił się nowy wpis! A jeśli go nie ma to zastanawiam się “o czym ona/on teraz napisze?”

    Pozdrawiam wszystkich blogerów i czytelników!
    Bo to właśnie Wy nie pozwolicie na koniec tej epoki! 🙂

  21. TheSmellofBeauty says:

    Zaliczam się do tej grupy która zdecydowanie woli czytać niż oglądać filmiki video 😉

  22. Lubię czytać i lubię pisać. I należę do tej grupy, która nie przepada za filmikami. Są dla mnie jakoś mniej szlachetne, wymagają mniej myślenia, nie dają czasu na refleksję. Czytając Twój tekst zatrzymałam się kilka razy, a nawet cofnęłam żeby przeczytać coś drugi raz. Przewijanie filmu nie jest fajne. Fajny blog, zostaję na dłużej 🙂

  23. Dostaję białej gorączki jak mi się na wyborczej uruchamiają filmiki zamiast tekstu, albo tona slajdów. POdcastów nie lubię, za youtuberami gadającymi nie przepadam. Lubię czytać i mam nadzieję, że jednak będę miała co.

  24. Podczas promowania akcji dla klienta, przekonałam się o sile mediów społecznościowych. Sama notka na blogu (która bez promocji w sm wisiała dzień) przeszła praktycznie bez echa (wiem, bo miałam pokierować mu ruch na fanpage). Załamałam się, że reklama u mnie jest nic nie warta, do momentu, gdy ogłosiłam ją na FB i też na innych kanałach. A wtedy się ruszyło.To prawda, blog bez silnych mediów społecznościowych nic nie znaczy. Aczkolwiek dla ciekawych szczegółów warto umieścić notkę, bo na blogu bardziej można się bardziej rozpisać. Tak to już jest…

  25. Agi Pegi says:

    Nie ma takiej opcji żeby słowo pisane umarło. Nie wyobrażam sobie np robić jakąś potrawę z filmu. W ogóle jakieś bardziej naukowe treści to wyłącznie pisane, jest czas aby zastanowić się nad jakimś trudniejszym zdaniem. Film trzeba zatrzymywać a to już rozprasza. Jestem wzrokowcem typowym i filmy owszem uwielbiam ale jako rozrywkę czy oglądając klipy muzyczne. Z resztą na blogu czujesz się jak u siebie /gdy go piszesz/ bądź jako gość /gdy odwiedzasz/a na portalu społecznościowym jak jeden z milionów na serwerze.

  26. Mam wrażenie, że wieszczono rychły koniec prawie każdemu medium – a blogi przecież są rodzajem mediów. Mówiono że książki umierają, a zwłaszcza te papierowe itd. Jednak właśnie – dopóki znajdzie się ktoś, kto będzie lubił czytać i pisać, blogi będą istniały. Tak jak właśnie to ujęłaś! 🙂

  27. Instagrama, FB, YT czy Soundclouda mogą kiedyś zamknąć, przez co można stracić cały swój dorobek. Dlatego największą zaletą blogów jest komfort, że nie stracimy swoich treści.

  28. Agnieszka Monika says:

    Tak, otwarcie się na nowe jest nieuniknione i czeka nas. Sama już zbieram narzędzia potrzebne do wejść life na Insta czy FB. Kompleksy do kieszeni i zdobywamy świat 😉 Powodzenia!

  29. Bloguje już w 100% na FB. Odpada mi mnóstwo roboty, zasiegi statusow sa duuuzo wieksze niż linkowalem do bloga. Praktycznie reklamodawcow brak bloga też nie powinien przerażac jeśli tylko zgadzaja się zasiegi i zaangażowanie.

    1. Mateusz, no wlasnie ktos mi mowil, ze przestales pisac bloga. Fajnie, ze sie odezwales, bo teraz wiem, gdzie Cie szukac. Ja tez ide w tym kierunku: coraz aktywniej jestem na Facebooku. I rzeczywiscie, linki do wpisow maja tutaj u mnie kiepski zasieg, za to notki pisane bezposrednio z Facebooka, dobrze sie rozchodza. Pozdrawiam serdecznie Beata

      1. Zajrzałem do ostatnich notek Jasona Hunta i ich liczba mnie poraziła. 4000 – 5000 wyświetleń w ostatnich wpisach, które już trochę wiszą mnie zszokowały. Tyle to nawet ja robiłem bez większego problemu przy malusienskiej liczbie czytelników. Nie chcę wycierać nim podłogi, ani oceniać go negatywnie, bo mimo, że go personalnie nie lubię to zdobył mój szacunek. Podaję to po prostu pod rozwagę.

        1. Mateusz, ale Twoj link do fanpaga z bloga jest nieaktywny, gdzie Cie znalezc na Facebooku?

  30. Może i blogowanie nie ma większego sensu, bo ludzie wolą słuchać i oglądać ale… Blog jest też dla autora. To takie dobre, bezpieczne uczucie, że ma się ten swój własny zakątek w sieci, którego nie może dosięgnąć żadna niesforna decyzja jednego prezesa ani żadna przelotna moda.
    O tym, że posiadanie WŁASNEJ strony nie ma sensu mówili już za czasów Myspace’a, a gdzie jest dzisiaj Myspace?

    1. Kasiu, tez tak mi sie nasuwa, kiedy slysze, o tym, ze ktos uzbieral 200 000 obserwujacych np na Instagramie i dostal bana, jego konto przepadlo, to jednak dobrze byc czesciowo na swoim i powoli wdrapywac sie w wynikach wyszukiwania Google. Pozdrawiam serdecznie Beata

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Zapisz się na newsletter i zgarnij praktyczny ebook o Instagramie

X