Mea culpa.

Przypomniałam sobie pierwsze wpisy, które publikowałam na tym blogu prawie 3 lata temu: suche, bezosobowe, pełne dobrych rad, tyle że sciągniętych od innych. Co z tego, że sama nie zdążyłam zweryfikować ich w praktyce. Wydawały mi się przekonywujące, poprawne politycznie, logiczne i były podawane przez ekspertów, do których miałam zaufanie.

Co z tego? Nie umiałam przekazać ich przekonywująco. Po prostu nie byłam w stanie tego zrobić. Bo sama nie doświadczyłam, przeżyłam, przetestowałam na sobie tego, o czym pisałam. Może i kiepski ze mnie kłamca. Ale długofalowo kłamstwo ma krótkie nogi. Kroczyłam po grząskim gruncie. Nie znając go, nie mogłam pisać o nim z pasją, przekonaniem. Pisałam więc tak jak mogłam: sucho, lakonicznie, bezbarwnie.

Jak zdobyć zaufanie?

Oczywiście każdy kiedyś zaczynał. Ale tak nie da się zbudować zaufania. Trzeba sobie na nie zapracować: długo i mozolnie. Przerobić, przetestować wszystko to, o czym piszemy na własnej skórze (niczym króliczek doświadczalny). Wtedy dopiero brzmi autentycznie, a wzbogacone o własne doświadczenie służy innym.

[Tweet “Zaufanie to największy, najważniejszy, najcenniejszy kapitał XXI wieku.”]

Bo ludzie wciąż kupują od innych ludzi. To ono (zaufanie) sprawia, że czytelnicy wracają na bloga.

Wydawać, by się mogło, że czytelnicy zaufają nam, gdy uwierzą, że jesteśmy nieomylni. Nic bardziej błędnego. Nobody is perfect. Ludzie nie uwierzą w coś, co zostało napisane przez roboty, czy mumie. Ale przez ludzi z krwi i kości, którzy już przez coś podobnego przeszli.

Wiem, że nic nie wiem.

Przekonałam się, że im więcej popełniałam błędów, tym więcej i dogłębniej się uczyłam. Im bardziej w moich postach o blogowaniu odwoływałam się do swoich doświadczeń, niepowodzeń i porażek, tym bardziej brzmiało to autentycznie i tym większy był odzew. Czytelnicy podsuwali swoje rozwiązania, dzielili się swoimi trudnościami. Dzięki temu wpis brzmiał bardziej autentycznie, stawał się bardziej treściwy, uzupełniony o doświadczenie innych osób.

To mojito na rozgrzanej barcelonskiej plaży pewnie było błędem. Ale niech tam. Przyznam się.

Kim jest i kim mógłby być?

Bo tak to już jest, że nie ma jednej recepty na blogowanie. Każdy musi znaleźć swoją własną. Dopasowaną do tego: kim jest i kim mógłby być. Metodą prób i błędów.

Po prostu. Jedni piszą mocno i dosadnie i przyciągają swoją publiczność i swoich hejterów. Inni kładą nacisk na stronę wizualną wpisów, dopieszczają swój język i oko czytelnika wyglądem postu i też budują swoją społeczność.

Trudno brzmieć autentycznie, kiedy nie jest się sobą. Kiedy pisze się o czymś, czego nigdy się nie doświadczyło.

Najpierw żyj, potem pisz.

Bo blogowanie to dzielenie się swoim doświadczeniem. A tego nie da się zdobyć bez popełniania błędów, szukania, testowania, przeżywania porażek, momentów zwątpienia.

Bloger nie jest od powielania informacji, która jest już znana. Bloger to królik doświadczalny, który musi wszystko na sobie przetestować, samemu to przeżyć i dopiero wtedy pisać. Bo tylko wtedy będzie brzmiał wiarygodnie. A jak inaczej ma przekonać czytelnika?

Tak, jak żeby nauczyć się jeździć konno, trzeba spaść z konia (i to podobno nie raz). Tak, jak żeby znaleźć swoją drogę czy to w życiu, czy w blogowaniu trzeba pobłądzić. Żeby móc coś przekazać, kogoś tego nauczyć, najpierw trzeba samemu to gruntownie poznać. Dlatego geniusze nie są dobrymi nauczycielami czy trenerami. Bo wszystko, do czego normalny człowiek dochodzi w bólach i pocie czoła, przychodziło im łatwo.

Tymczasem dla zwykłego śmiertelnika:

Wszystko jest trudne, zanim stanie się proste.

Ale zanim stanie się proste są porażki, zwątpienie, zniechęcenie i liczne rozdroża.

Wyzwania stawiane Ci przez życie nie mają Cię sparaliżować. One mają Ci pomóc odkryć kim jesteś. Berenice Johnson

Dlatego nie powinniśmy bać się porażek, trudności i błędów. A przynajmniej nie na tyle, by blokowały nas i zniechęcały do działania.

Nie powinniśmy bać się przyznawać do błędów na blogu. Dzielenie się nimi, mówienie o nich jest dobrym sposobem, by być autentycznym. Człowiekiem z krwi i kości, ze swoimi problemami, słabszymi dniami itp.

Szukałam jak to ładnie powiedzieć swoimi słowami. Nie znalazłam. Znalazłam za to cudze słowa. Bardzo ładne. Napisane przez Andrew z “Shade of info”: Why your blogging community wants more than just quality content

Admit When You’re Wrong. I know, I know … admitting that you’re wrong shows weakness. Incompetence. Lack of knowledge. You name it. But that’s where you’re wrong. You think it shows weakness whereas your community believes it shows courage. You think it proves you’re incompetent whereas your community believes it proves you’re honest. You think it shows lack of knowledge whereas your community believes it shows enough common sense to admit what you don’t know.

Przyznaj się do błędów.

Myślisz, że przyznanie się do błędów to dowód słabości. Ale Twoi czytelnicy zobaczą w tym dowód odwagi. Myślisz, że świadczy to o Twoim braku kompetencji, dla Twoich czytelników to dowód uczciwości.

They want to read blog posts that are interesting, full of personality. Inject your personality.

Wlej w to, co piszesz swoją osobowość.

Tego chcą ludzie. Bo ludzie w sieci poszukują emocji. Suche informacje znajdą w Wikipedii. Ona i tak zawsze wyskakuje pierwsza.

A emocje? To jest to, co my blogerzy możemy dać.

Ale nie będziemy potrafili ich w sobie wskrzesać i przelać na to, co piszemy, jeżeli sami nie wierzymy w to, o czym piszemy. Jeżeli sami czegoś nie przeżyliśmy, nie pobłądziliśmy, nie natrudziliśmy się, by wyjść na prostą. Dopiero wtedy będzie to brzemieć autentycznie.

A jeżeli po prostu kopiujemy, odpisujemy … może to tylko wyjść sucho, lakonicznie, bez emocji. Tymczasem bloger nie jest od powielania informacji, która jest już znana. Tu znowu przypomnę ten cytat z Kominka.

Autentyczność. Bez niej nie da się zdobyć zaufania.

To najcenniejszy kapitał XXI wieku. Trudno pisać autentycznie o czymś, czego nie czujemy, czego nie znamy. I tu znowu wracamy do punktu wyjścia. Kim jesteś i kim mógłbyś być?

Miej odwagę pójść za głosem serca, posłuchaj intuicji. One w jakiś sposób wiedzą, kim tak na prawdę chcesz być. Steve Jobs

Have the courage to follow your heart and intuition. They somehow already know what you truly want to become.

Autentyczność.

Wygrzebałam te zdjęcia z tegorocznych wakacji, z Barcelony, z roczochraną fryzurą, w pogniecionym podkoszulku, obładowana jak wielbłąd, z makijażem w wersji zero makijażu. Po prostu autentyczna rzeczywistość w podróży.

Pozdrawiam serdecznie

Beata

Autentyczność w blogowaniu – dlaczego jest tak ważna.

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Opublikowany przez BEATA REDZIMSKA

Jestem blogerką, emigrantką, poczwórną mamą. Kobietą, która nie jednego w życiu doświadczyła, z niejednego pieca jadła chleb. Od prawie 20 lat mieszkam na emigracji we Francji, w Paryżu. Uważam, że emigracja to dobra szkoła życia i wymagająca, choć bardzo skuteczna lekcja pokory. Ale też wewnętrznej siły i zdrowego dystansu do samego siebie i momentami wystawiającej nas na próby codzienności. Jestem tu po to, by pomóc Ci lepiej pisać, skuteczniej docierać do czytelnika, wywołać większe zaangażowanie w social mediach. Czasami rozśmieszę lub zmotywuję. Ale równolegle do Vademecum Blogera jestem autorem kilku niezależnych miejsc w sieci. Ponieważ wiele osób pyta się mnie, jak mimo 4 ciąży i 40 - stki na karku udało mi się zachować linię nastolatki, uruchomiłam kanał na YouTube o zdrowym gotowaniu - bezglutenowo - bezmlecznie. Znajdziesz mnie również na blogu BeataRed.com i powiązanym z nim Instagramie, gdzie piszę bardziej osobiście o Paryżu i mojej pasji, jaką jest nauka języka francuskiego. A jeżeli interesują Cię praktyczne porady o tym, jak budować swoją obecność w sieci zapraszam na mój kanał na You Tube z blogowymi tutorialami.

Dołącz do rozmowy

29 komentarzy

  1. “Bloger nie jest od powielania informacji” – bardzo często odnoszę wrażenie, że wiele osób pisze o tym samym. Oczywiście każdy ma swój unikalny styl, jeden lepszy, drugi gorszy, ale tematy są te same. Każdy jednak próbuje się przebić przez ten tłum, choć niektórzy blogują z czystej przyjemności i pasji.
    Mam wrażenie, że największą satysfakcję mają niszowi blogerzy, którzy piszą o swojej wąskiej specjalizacji i dzielą się z innymi tym, czego oni nie wiedzą traktując blogera jako eksperta. To jest naprawdę fajne i ciekawe.
    “Myślisz, że przyznanie się do błędów to dowód słabości” – dla mnie przyznanie się do błędu jest przejawem autentyczności. Bloger to człowiek z krwi i kości, ze swoimi przeżyciami, troskami, wzlotami i upadkami. Im bardziej autentyczny, tym lepiej.

  2. Bardzo podoba mi się punkt “najpierw żyj, a potem pisz”. Bo co ma do napisania osoba, która w zasadzie nie żyje? Nie podzieli się z nami żadną anegdotką, doświadczeniem, nie pouczy, nie poradzi. Wyłączmy więc w pierwszej kolejności komputer 🙂

  3. No ja tez troche popoprawiałam niedawno niektóre starsze posty, bo po prostu mój stan wiedzy uległ nieco poszerzeniu, więc trzeba było pozmieniać lub uzupełnić niektóre wątki. 🙂 Blogując człowiek ciągle uczy się czegoś nowego.

  4. Zdecydowanie tak. Trzeba być autentycznym, prawdziwym, ludzkim, bo tylko z innymi ludźmi chcemy się spotykać, choćby w świecie wirtualnym, słuchać ich opowieści, dzielić się przeżyciami, doświadczeniami 🙂

  5. Taaak, ludzie chcą emocji i kawałka naszego życia. U mnie najbardziej popularne posty to te, w których opowiadam o tym, co przeżyłam. Nie “jesienna lista życzeń” czy inne zapychacze, tylko właśnie te pisane z sercem 🙂

  6. Zdecydowanie zgadzam się ze stwierdzeniem, że każdy bloger to indywidualista, dlatego też powinniśmy reprezentować swój styl i swoją osobowość. Być autentycznymi w swojej działalności i dzielić się zdobytym doświadczeniem. Warto sprecyzować w czym tak naprawdę jesteśmy “ekspertami”, jakie treści są wartością, którą pragniemy się podzielić i do jakich czytelników chcemy dotrzeć. Tak jak mówił Steve Jobs “miej odwagę pójść za głosem serca, posłuchaj intuicji” – wsłuchajmy się w siebie i bądźmy zmotywowani do działania. Pozdrawiam serdecznie 🙂

  7. Zdecydowanie autentyczność jest jedną z najważniejszych cech, jakimi powinien charakteryzować się bloger. W świecie zalanym przez informacje trudno stworzyć cokolwiek nowego. Za to można podzielić się swoimi doświadczeniami, które są unikatowe i mogą pomóc innym.

  8. Moim zdaniem, jeśli ktoś popełnia błędy, nie wie wszystkiego i ma słabości, to wtedy jest autentyczny. Przecież nie znamy się na wszystkim, ale wiele blogów, na które ostatnio udało mi się trafić jest najlepszym poradnikiem od wszystkiego. Takie blogi są po prostu nudne i nie wiarygodne. 10 sposobów na to i 15 sposobów na tamto i tak w kółko… to z pewnością nie mój świat. Ja, choć na co dzień jestem osobą skrytą i bardzo niepewną siebie, to postanowiłam pisać blog właśnie o sobie i swoim życiu. Może taka mała wirtualna terapia pomoże mi w życiu codziennym. Tobie gratuluję otwarcia się i pokazania, że jesteś “zwykłym” – “niezwykłym” człowiekiem, który ma swój wartościowy świat i na tyle nam ufasz, że chcesz się nim z nami podzielić 🙂 Pozdrawiam

  9. Dziękuję Ci za ten wpis. Niedawno podzieliłam się na blogu swoimi rozterkami dotyczącymi prowadzenia dwóch blogów i dostałam maila od czytelniczki, że to nieprofesjonalne zachowanie tak się uzewnętrzniać i że widać nie jestem pewna tego, co robię… A ja uważam, że to właśnie uzewnętrznianie i pokazywanie ludzkiej twarzy przyciąga. Może bez popadania w skrajności, ale przyznanie się do błędu lub wątpliwości świadczy o ogromnej sile i pokorze, a nie o tym, że jest się niezdecydowanym.

  10. Żeby coś opisać, trzeba to najpierw przeżyć – świetne zdanie. Dodam, że jeszcze trzeba to zauważyć. Jeśli czytelnik miał podobne odczucia, utożsami się z postem, zaufa, wróci po więcej, będzie mile zaskoczony – nie tylko ja tak mam 🙂

  11. Właśnie tak bym chciała, być sobą, pisać o książkach, które MNIE zainteresowały i opisywać tak jak ja to czuję, nie ważne, że będę przy tym wydawała się innym dziwna. Chcę wyłuskać osoby, które są mi bliskie i które mnie czują. 🙂 Dziękuję za utwierdzenie mnie w słuszności mojej intuicji. 🙂

  12. To prawda, że z konia trzeba spaść przynajmniej raz 🙂 Potwierdzam z własnych doświadczeń. Spaść, ale wsiąść na niego ponownie i uczyć się dalej. A później już tylko wiatr we włosach i dzika przyjemność 😉 Pozdrawiam

  13. Dokładnie to samo czuję. Jestem jeszcze na początku przygody z blogowaniem, ale te same wnioski mi się nasuwają. I juz widzę jak wiele wysiłku wymaga zbudowanie swojej autentyczności. Bo trzeba jednak się odważyć…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zapisz się na newsletter i zgarnij praktyczny ebook o Instagramie

X

Nowość - KURS - Twój pierwszy produkt online - 39,99 PLN + VAT Odrzuć

Exit mobile version