Blog, czy Instagram? Czy profil na Instagramie jest w stanie zastąpić bloga?

Czy w ogóle jeszcze dzisiaj się opłaca mieć swojego bloga? Czy wystarczy sam Instagram?

Bo obserwuję na Instagramie sporo babeczek, które działają biznesowo, tylko i wyłącznie na instagramie i potrafią w ramach swojego Instagramowego profilu (i tutaj mówię głównie o osobach, które prowadzą działalność rękodzielnicza) zorganizować się w ten sposób, że wykorzystują Instagram:

  • jako portfolio do pokazania swojej twórczości,
  • jako miejsce, w którym można się z nimi skontaktować, wysyłając tak zwanego DM – a, czyli bezpośrednia wiadomość i w ten sposób złożyć zamówienie,
  • jako miejsce, w którym umieszczają link do swojego sklepu na Etsy.

Troszkę w podobny sposób działają osoby, które znam z innej niszy, która jest mi bliska, w której też działam, czyli niszy językowej. Sama konkretnie prowadzę kanał na youtubie do nauki języka francuskiego Beata Red Francuski od podstaw.

Ale właśnie osoby, które uczą języków obcych np. języka francuskiego starają się być jak najbardziej widoczne i obecne przede wszystkim na instagramie, żeby tutaj budować tzw gorący traffic, czyli gorący ruch, tzn budować jak najbardziej zaangażowane relacje z potencjalnymi klientami, z osobami, które docelowo zapiszą się na ich kursy, czy na lekcje indywidualne.

Więc tutaj też Instagram może być taką wizytówką, portfolio, czy miejscem do nawiązania relacji.

I właśnie taką zaletą instagrama jest to, że można tutaj bezpośrednio zagadać właściwie do każdego w formie dm -a (direct message), czyli takiej bezpośredniej wiadomości, czy chociażby w postaci komentarza i w ten sposób zacząć budować wzajemne relacje.

Instagram daje taką łatwość nawiązywania relacji, łatwość zaprezentowania swojej twórczości, łatwość docierania do najróżniejszych osób, które już są obecne na instagramie (a przecież wiele osób ma tu swoje konto i zagląda na nie regularnie, prawie że odruchowo w chwili wolnego czasu).

Instagram daje też łatwość zaczęcia działalności biznesowej i to bez zainwestowania w to ani złotówki. Bo wystarczy założyć profil na Instagramie i publikować tu swoje treści: pokazywać tu swoje produkty, odsłaniać kulisy swojej działalności, nawiązywać bezpośrednie relacje z docelowymi klientami.

A jeszcze znam nawet osoby, które mając tylko Instagrama, zbierają z niego również zapisy na swój newsletter, korzystając tutaj z platformy do wysyłania mailingu.

Tak więc w chwili obecnej Instagram nawet daje możliwość skumulowania instagrama i listy mailingowej.

 

Tak że można by się zastanawiać: czy dzisiaj ma jeszcze sens prowadzenie bloga, czy nawet posiadanie własnej strony WWW.

No ale tutaj są 2 takie „ALE”:

Pierwsze „ALE” jest takie, że Instagram z racji swojej popularności jest bardzo zatłoczony. No i rzeczywiście coraz trudniej jest tutaj zaistnieć, przebić się osobom zaczynającym budowanie swojej marki w internecie: trzeba tutaj tym bardziej mieć jakiś pomysł na siebie. A często nawet mimo to osobie początkującej, która dopiero wchodzi na instagrama i dopiero „rzeźbi” tu swoje pierwsze kontakty – nie jest łatwo.

Wiele osób skarży się, że Instagram przyrasta im, ale bardzo, bardzo powoli. To jest to pierwsze „ALE”.

Drugie ALE” jest następujące: i to ale zostało sformowane już wiele lat temu, właściwie w samych początkach Internetu i mediów społecznościowych i brzmi ono, że:

Nie należy budować swojego domu na wynajętej ziemi.

Trudno mieć solidny dom na ziemi (w tym przypadku – przenośnie na platformie takiej jak Instagram), którą tylko wynajmujemy i w zasadzie od widzimisię Instagrama może zależeć to, że nasza ziemia, czyli nasze konto zostanie pewnego dnia po prostu skasowane.

A w tym momencie zostaniemy z niczym…

W tym kontekście, a właściwie w tych dwóch kontekstach: posiadanie własnej strony www, a może nawet prowadzenie w oparciu o nią własnego bloga jest pewnym zabezpieczeniem.

Bo z jednej strony dzięki niej: mamy swój adres w sieci, swoją stronę www, którą rozwijamy na własnym hostingu, np wykorzystując takie oprogramowanie jak wordpress.org.

Posiadanie własnej strony www, własnego bloga to rzeczywiście kwestia pewnej inwestycji finansowej, ale to nie jest jakaś inwestycja zaporowa.

Ale dzięki niej mamy miejsce, do którego możemy odsyłać swoje kontakty np z Instagrama. Więc np osoby, które polubią nas na instagramie mogą przejść właśnie na naszą stronę i może zapisać się na nasz newsletter, bezpośrednio umieszczony na tejże stronie. Więc jest to jakaś forma zabezpieczenia np kontaktów, które pozyskaliśmy właśnie dzięki Instagramowi.

Ale to też działa w drugą stronę, bo jeżeli mamy swoją stronę www i jeżeli publikujemy na niej treści na dany temat, z czasem te treści będą się coraz lepiej pozycjonowały i będą widoczne w wynikach wyszukiwań.

Więc jeżeli ktoś, kto szuka informacji na dany temat np. osoba, która chce nauczyć się: czy to jakieś techniki rękodzieła, czy danego języka obcego (tutaj nawiązuję do 2 nisz, o których pisałam na samym początku i w których osobiście działam), czy chce zrozumieć funkcjonowanie takiej platformy, jak Instagram będzie szukać treści na ten temat w Google.

I co znajdzie w wynikach wyszukiwań?

Znajdzie treści pisane, czyli treści z bloga i treści wideo z youtube.

I tutaj właśnie te treści odkładane na bloga, z czasem będą coraz lepiej pozycjonowały się w wynikach wyszukiwań. Dzięki czemu coraz nowe osoby będą trafiały na nie (i dalej na naszą stronę www) właśnie bezpośrednio z wyników wyszukiwania.

To jest tzw. cold traffic, czyli ludzie, którzy nie mając pojęcia o naszej marce, trafiają na naszą stronę, szukając w danym momencie informacji, na temat, który na niej poruszamy.

Tutaj jest szansa, że chcąc dalej pogłębiać dany temat zapiszą się na nasz newsletter, a może jeszcze jeżeli mamy na stronie podlinkowanego Instagrama kliknąć w niego i zaczną obserwować nas na instagramie.

Więc tutaj to sprzężenie zwrotne strony z Instagramem sprawia, że z jednej strony ruch pozyskany z Instagrama może przeskoczyć na naszą stronę www i w ten sposób ta wzajemna relacja będzie się pogłębiać.

Ale też tzw. chłodny ruch pozyskany z wyników wyszukiwania, czyli po prostu osoby, które szukając informacji na dany temat w Google, trafiają na naszą stronę przejdą stąd na Instagrama, czy na inną platformę, na której publikujemy nasze treści.

Tak działa takie sprzężenie zwrotne wynikające z systematycznego budowania swojej marki i swojej obecności w sieci.

To jest o tyle fajna rzecz, że w ten sposób ruch będzie się napędzać w 2 strony.
A jeszcze jest druga fajna rzecz wynikająca z budowania swojej marki w sieci:
w momencie, kiedy działamy już dłużej w sieci, kiedy stajemy się coraz bardziej rozpoznawalną marką, tym łatwiej jest przyciągnąć na Instagrama osoby znające nas z innych miejsc, np czytające naszego bloga.

Czyli jeżeli mamy wyrobioną w sieci markę w jednym miejscu, łatwiej jest promować kolejne.

Ale jest też druga rzecz: na Instagramie możemy publikować bardzo różnorodne treści – zarówno wizualne (zdjęcia, wideo), jak i tekstowe (opis, do zdjęcia, który czasami potrafi bardziej angażować do dyskusji niż samo zdjęcie).

Ale z kolei w momencie, kiedy mamy bardzo dużo treści zgromadzonych na instagramie, gdyby nie daj Boże Instagram zablokował, czy wręcz skasował nasze konto, wtedy cała ta nasza twórczość przepada. Okropny żal.

No i właśnie w tym kontekście wydaje mi się, że sensownym zabezpieczeniem jest posiadanie swojej strony www, na którą przerzucamy treści, które tworzymy do sieci. Nawet jeśli wyjściowo tworzymy je tylko z myślą o budowaniu swojej marki na Instagramie, dla pewności możemy umieścić je na swojej stronie www, a konkretniej na swoim blogu.

W ten sposób sama traktuję swoją stronę www i swoje blogi jako takie centra logistyczne, na których umieszczam wszystkie treści, które tworzę do sieci. Ja je po prostu przechowuję na swojej stronie www.

Umieszczam tutaj wszystkie treści, które stworzyłam w mediach społecznościowych, ale które później, po jakimś czasie, znowu z powrotem rozsyłam do mediów społecznościowych.

Więc wykorzystuję swoją stronę www i swojego bloga jako takie zaplecze logistyczne, na którym gromadzę wszystkie treści, które już stworzyłam do mediów społecznościowych, ale które mogę wykorzystać ponownie na Instagramie, czy w innych mediach społecznościowych, odpowiednio adoptując je do specyfiki danego medium, czy danej platformy.

Nawet jeżeli ostatnio coraz bardziej koncentruję się na instagramie i na youtubie, mimo wszystko trzymam, jako takie żelazne miejsce i buduję dalej swoją stronę www.

Dlatego, że gdzieś tam w głębi ducha głęboko wierzę i tkwi we mnie to przekonanie, że nie buduje się swojego domu na wynajętej ziemi.

Dlatego wszystko to, co tworzę na YouTube, czy na instagrama centralizuję na blogu. Po to, żeby te miejsca działały, ja takie naczynia sprężone: czyli by blog wysyłał czytelników na YouTube i Instagrama, ale też żeby Instagram i youtube wysyłał osoby, które może chciałby zostać ze mną dłużej, czy skorzystać z wiedzy i informacji, które zebrałam na blogu.

Wiec takie są moje przemyślenia i moje argumenty.

Ciekawa jestem Twojej opinii na ten temat.

Pozdrawiam serdecznie

Beata

 

Przez lata zmagałam się z niepłodnością Co mi ostatecznie pomogło?

Przez lata zmagałam się z niepłodnością.

Co mi ostatecznie pomogło?

Wszystkie moje myśli biegły w kierunku tego, jak ja bardzo chcę zajść w ciążę.

Stałam się specjalistką w analizowaniu cyklów, w analizowaniu śluzu, w analizowaniu temperatury. Wiedziałam, kiedy dokładnie wypada owulacja.

To jest też krótki okres czasowy, więc stres jest tym większy w dniu owulacji, że trzeba ten moment wykorzystać. Napięcie, stres i to obsesyjne pragnienie sprawia, że organizm się blokuje.

Zaszłam w ciążę dopiero w momencie, kiedy pogodziłam się z tym że ja już w ciążę nie zajdę.

Zaczęłam nową pracę i w tym samym tygodniu, w którym zaczęłam nową pracę zaszłam w ciążę.

2 lata później zaszłam znowu w ciążę i urodziłam w wieku 41 lat moją najmłodszą córeczkę. Ale ten drugi raz wiedziałam, że jeżeli  jeszcze chcę mieć nadzieję, że to się wydarzy, to przede wszystkim  muszę przestać o tym myśleć tak obsesyjnie.

Chciałbym przede wszystkim, że mój przykład dał taki promyk nadziei: jeżeli jesteście w takiej sytuacji, kiedy odbieracie wyniki badań, które nie sugerują, że została Wam jeszcze jakaś szansa….

Bo jak to powiedziała moja pani ginekolog: na papierze czasami  kobiety mają takie wyniki, że nic nie wskazuje na to, że im się uda zajść w ciążę. A tu one „pyk” w ciążę zachodzą.

Starałam się zajść w ciążę bezskutecznie przez kilka ładnych lat. To stało się moją obsesją.

To właśnie jest w tym momencie najgorsze:

  • kiedy myślimy o tym non-stop,
  • kiedy to staje się  naszym celem życiowym,
  • kiedy stajemy się specjalistkami w mierzeniu jakości śluzu, pomiaru temperatury…  
  • kiedy mamy na tip top opanowane te wszystkie symptomy, które w sposób nieomylny wskazują dzień owulacji.

Kiedy to jest nasz jedyny plan życiowy, nasza jedyna forma spełnienia się w życiu, w tym momencie w organizmie tworzy się blokada.

Ta blokada  niestety nie ułatwia zajścia w ciążę.

To stało się moim udziałem: wszystkie moje myśli biegły w kierunku tego, jak bardzo chcę zajść w ciążę.

Tym, co bardzo pomogło mi na tej drodze było to, że w pewnym momencie zaakceptowałam, że  tą upragnioną ciążę już nie zajdę. To zdjęło ogromny stres.

Ten stres był też ogromną przeszkodą.

Obsesja na tym punkcie sprawiła, że coś się w  moim organizmie zablokowało.

To powodowało ogromne napięcie i ciąża nie przychodziła. Co tworzyło takie błędne koło.

Właśnie wtedy po raz kolejny, wbrew wszelkim przewidywaniom lekarzy zaszłam w  ciążę.

 

Mając gdzieś tam  w głębi duszy nadzieję, chcąc może jeszcze pomóc temu szczęściu i wykorzystać ten ostatni moment, bo właśnie po 40 przychodzi taki ostatni moment, kiedy hormony jakby jeszcze się troszkę ożywiają i natura mówi:

No  to może może jeszcze spróbujemy ten ostatni raz.

Ostatecznie udało mi się zajść w ciążę.

Dzisiaj mam do tego już pewien dystans. Ale wiem jak jest to frustrujące, bolesne i że może powodować wewnętrzne zmagania. 

Chciałabym przynieść z jednej strony takie przesłanie nadziei i też zwrócić uwagę na te jedną bardzo ważną rzecz, która jest niezmiernie pomocna:

Warto próbować uwolnić się od tej obsesji:

  • pomyśleć o czymś innym,
  • wymyślić sobie  nowe projekty w ten sposób, żeby nie być niewolnikiem tego pragnienia.
  • Wtedy jakoś wszystko się w organizmie równoważy, a  hormony mają szansę zadziałać i oby się zdarzyło.

Czego Wam serdecznie życzę.

Pozdrawiam serdecznie.
Do usłyszenia

Beata

Zaproszenie na konferencję Jak żyć w necie

Zaproszenie na konferencję Jak żyć w necie, na której również wystąpię jako prelegent   

Przybywam dzisiaj z zaproszeniem na jedyną w swoim rodzaju konferencję dla osób działających w sieci, złożoną z 26 nagrań – prezentacji w tematyce prowadzenia biznesu online, mediów społecznościowych, podcastów, pozyskiwania Klientów, narzędzi internetowych i wiele, wiele innych. Każde z nich przygotowane przez praktyków – ludzi, którzy prowadzą swoje biznesy i chcę i lubią dzielić się doświadczeniem, jakie nabyli.

Możesz dołączyć do niej za darmo i skorzystać z materiałów opracowanych przez specjalistów z zakresu prowadzenia marketingu, biznesu online rezerwując bilet na konferencję i oglądając poszczególne prezentacje na bieżąco w dniach 7-11. 06. 2021.

Możesz również zapewnić sobie dostęp do treści konferencji lifetime, wykupując bilet.

Program prezentacji oraz więcej szczegółów na temat konferencji znajdziesz na stronie: Jak żyć w necie 2021

Moja prezentacja na Jak żyć w necie 2021

W tym roku podzielę się swoimi sposobami na to, jak uczynić bardziej spójnym wizualnie profil na Instagramie, co często jest hamulcem, czy sporą bolączką dla osób, które zaczynają budować swój profil na Instagramie, a ten wizualnie nie spełnia ich oczekiwań. I czują się z tym zle, czują się tym sfrustrowane.

Tymczasem istnieją proste metody, które skutecznie pomagają uspójnić instagramowy profil, niezależnie od tego, jakie są Twoje umiejętności fotograficzne, czy nawet wyczucie estetyki.

Czasami wystarczy kilka prostych narzędzi, by zachować harmonię, czy utrzymać porządek instagramowym profilu.

Tutaj jeszcze przytaczam kilka słów wyjaśnienia na temat konferencji bezpośrednio od samej jej organizatorki, czyli niezastąpionej Kasi Aleszczyk:

JZN21 to pięć dni konferencji online.

Jak dołączyć?

Z biletem BASIC otrzymasz dostęp do wszystkiego za darmo podczas trwania konferencji.
Z biletem VIP – na zawsze!

Po drugie – grupa na Facebooku

To miejsce, w którym oczywiście obecni są również nasi prelegenci i można zadawać im pytania. To, co działo się w niej w zeszłym roku – to był jakiś mega pozytywny kosmos!

Po trzecie – przewodnik po prezentacjach

To krótki ebook, trochę jak spis treści. Po to, by nie zagubić się pośród całego dobra konferencji i nie tracić czasu na szukanie, ale móc wrócić do konkretnej prezentacji w konkretnym dniu.

Po czwarte – prezenty od prelegentów

To dodatki, często uzupełnienia i praktyczne tutoriale dotyczące tego, co w treści prezentacji. Niektórzy udostępnili ebooki, inni swoje szkolenia – wszystkie normalnie dostępne są w formie odpłatnej w sklepach naszych prelegentów. Ich sumaryczna wartość przekracza kwotę 1500 zł! Natomiast dla uczestników z biletem VIP – są dostępne GRATIS!

I po piąte – spotkania z prelegentami online na żywo

4 spotkania w 4 terminach – sesje Q&A. Każde zostanie nagrane i dołączone do konferencji, więc będzie możliwość zobaczyć je w dogodnym terminie. Oczywiście zawsze lepiej być na żywo i zadać swoje pytania! Spotkania również dostępne z biletami VIP.

Jeżeli chciałbyś wziąć udział w tej jedynej w swoim rodzaju konferencji i skorzystać za darmo, albo w formacie VIP z wiedzy występujących na niej praktyków biznesu online, możesz skorzystać z poniższego linku (jest to link afiliacyjny):

Serdecznie zapraszam!

A jednocześnie na blogu VADEMECUM BLOGERA pojawiło się kilka nowych wpisów na temat Instagrama i YouTube, do którego w tak zwanym międzyczasie zrobiłam malutki skok w bok i chyba już tu zostanę na dobre.

Na tymże YouTube uruchomiłam ostatnio cykl INSTAPORADY DLA KREATYWNYCH, w ramach którego możesz obejrzeć kilka szybkich tutoriali:

Jak dodać karuzelę zdjeć na Instagramie i dlaczego warto z niej korzystać?

Jak zmienić statyczne zdjęcie w dynamiczną animację. Aplikacje na telefon – aplikacja Lumyer

Jak stworzyć pomysłowe plakaty w aplikacji APRIL

Serdecznie zapraszam
i pozdrawiam cieplutko
Beata Redzimska

Zapisz się na newsletter i zgarnij praktyczny ebook o Instagramie

X

Nowość - KURS - Twój pierwszy produkt online - 39,99 PLN + VAT Odrzuć

Exit mobile version