3 POMYSŁY NA KREATYWNY BIZNES BEZ DUŻYCH INWESTYCJI, ROZWIJANY NA TIK TOKU. PROSTO Z FRANCJI

3 POMYSŁY NA KREATYWNY BIZNES BEZ DUŻYCH INWESTYCJI, ROZWIJANY NA TIK TOKU. PROSTO Z FRANCJI

TRANSKRYPCJA NAGRANIA:

A ja przychodzę z trzema pomysłami, które podejrzalam we Francji (gdzie mieszkam) na rozwinięcie własnego / własnoręcznego biznesu wokół działalności rękodzielniczej, czy rękodzielniczo – podobnej.

Zaczynamy.

SPERSONALIZOWANE HAFTY MARKA NA TIKTOKU

Pierwszy pomysł i moja dawna koleżanka z pracy, która która rozwija swój biznes na Tiktoku.

No i tutaj powiem Wam, że na tym Tiktoku – wymiata.

Jest to biznes, w którym wykonuje spersonalizowane hafty na sweterkach, czy na bawełnianych bluzeczkach.

Kluczem tego biznesu jest personalizacja, czyli zaoferowanie spersonalizowanej / zindywidualizowanej usługi. A więc konkretniej – moja koleżanka – wykonuje pod zamówienie spersonalizowane hafty na podstawie np. zdjęcia  czworonożnego pupilka (jest w stanie przerobić w formie haftu taką sympatyczną podobiznę dowolnego włochatego stworzenia), czy również biorąc dowolne zdjęcie z przeszłości, które chcielibyśmy upamiętnić w formie haftowanego nadruku na pamiątkowej bluzie, czy swetrze.

Moja koleżanka kupuje tu hurtowo jednolite bluzy w określonej gamie kolorystycznej. A następnie maszynowo haftuje na nich zlecony kształt, czy podobiznę. 

Czyli wykorzystanie działalności rękodzielniczej, ale dopasowanie jej do potrzeb rynku. A skądinąd bardzo fajny pomysł na spersonalizowany prezent, kiedy dajemy komuś bluzeczkę, sweterek, czy t-shirt z wyhaftowanym kotkiem, pieskiem, czy innym czworonożnym pupilem, albo czymś, co dana osoba lubi robić.

Tu słowo klucz – personalizacja i odpowiedzenie na zindywidualizowane potrzeby klientów.

Tym bardziej, że takiej potrzebie rynku nie są w stanie odpowiedzieć duzi producenci.

To jest właśnie to miejsce dla małych biznesów, oferujących spersonalizowane produkty, które docierają do swoich potencjalnych klientów przez media społecznościowy typu np. Tiktok.

Tytułem anegdotki, ponieważ znam Aleksandrę od kilku lat, poznałyśmy się, kiedy kilka lat wcześniej robiła ambitne studia studiowała w renomowanej szkole handlowej (pracując w weekendy, by opłacić spore czesne za naukę).

Następnie, po uzyskaniu dyplomu, dostała się do wymarzonej pracy w dużej korporacji jako konsultantka od nowych technologii.

No i właśnie w tej pozornie wymarzonej pracy, dla której zdobyła się na tak wiele wyrzeczeń (godzenie stuiowania z pracą), przeżyła wypalenie zawodowe, doszła do takiego etapu, kiedy stwierdziła, że nie widzi sensu swoich codziennych wysiłków.

No i w tym momencie, postawiła wszystko na jedną kartę, wykorzystując swoje umiejętności i doświadczenie jako konsultantka od nowych technologii, zaprzęgając nowe technologie do rozwijania swojej marki (do budowania widoczności swojej marki w sieci, do budowania kontaktów, do zdobywania kolejnych zamówień…)

Bo Aleksandra udziela się na TikToku. Ma tutaj ponad już 70 000 followersów, no i sporo odsłon dla swoich kolejnych filmików. Czyli można w ten sposób rozwijać swój mały rękodzielniczy biznes, niskobudżetowo docierać do potencjalnych klientów i zdobywać kolejne zamówienia.

 

CIASTECZKA ZE SPERSONALIZOWANYMI NAPISAMI

MARKA ROZWIJANA NA INSTAGRAMIE

No i kolejny pomysł na biznes, wpisujący się w podobne zapotrzebowanie rynku związane z personalizacją produktów, czyli marka ciasteczek ze spersonalizowanymi napisami – Shanty biscuits (ciasteczka Shanty).

Tutaj podobna historia do poprzedniej.

Za historią tej marki stoi babeczka, która już kilka ładnych lat wstecz, trochę przypadkowo rozwinęła pomysł na własną markę cukierniczą.

Bowiem pewnego dnia otrzymała w prezencie zestaw pieczątek do wyciskania napisów na ciastkach (foremki z szablonami napisów do wypiekania ciastek).

Wśród nich znalazła się między innymi foremka z napisem: “Zatwierdzone przez szefa”.

Co podsunęło jej pomysł, żeby wykorzystać te foremki i piec ciasteczka (widocznie lubiła wyzwania kulinarne, a być może dopiero w ten sposób narodziła się jej pasja ciastkarska), a następnie proponować je / podarować innym osobom.

Tylko, że stwierdziła, że fajnie byłoby móc przygotować ciasteczka, ale z troszeczkę mniej oficjalnymi napisami (niż ten “Zatwierdzone przez szefa”). W ten sposób równolegle do pracy zawodowej, zaczęła rozwijać swój biznes na Instagramie. Jako że startowała ładnych kilka lat wstecz. Chociaż jest również obecna na Tiktoku.

Kolejne partie ciasteczek wypiekała w czasie wolnym, czy w weekendy. Następnie pakowała je i wysyłała do skladajacych kolejne zamówienia. W ten sposób produkowała w swojej kuchni spersonalizowane ciasteczka na śluby, przyjęcia urodzinowe i inne okazje. Można było zamówić u niej ciasteczka z sympatycznymi i jednocześnie spersonalizowanymi napisami.

Początkowo godziła pełnoetatową pracę zawodową z własnym biznesem, który powoli zaczynał coraz to bardziej rosnąć.

Ponieważ startowała jakies 10 lat temu, pierwsze kroki stawiała na instagramie, to tu zaczynała budowanie społeczności wokół swojej marki. W związku z tym, w tym medium ma największe grono obserwujących.

Równolegle, w miarę rozwoju swojej małej, jednoosobowej marki na Instagramie, powoli zaczęła ograniczać ilość czasu, którą poświęcała na swoją pełnoetatową pracę. Na pewnym etapie z pełnego etatu przeszła na pół etatu.

No a w momencie, kiedy jej marka ciastkarska dosłownie wystrzeliła, stwierdziła że zostawia swoją pracę zawodową po to, żeby pełnoetatowo zająć się rozwijaniem marki Shanty.

W ten Shanty Biscuits działa już dobre 10 lat. Dzięki czemu osiągnęło się spore rozmiary.

No ale znowu: pomysł, czy zalążek pomysłu wyszedł tutaj z potrzeby spersonalizowania produktów, które kupujemy. Czy po prostu z potrzeby, z chęci podarowania drugiej osobie spersonalizowanych, zindywidualizowanych ciasteczek z sympatycznym, ale odnoszacym się do danej osoby / danej sytuacji napisem (być może z imieniem danej osoby, czy z jej przezwiskiem, czy z jakimś nawiązaniem do konkretnej sytuacji.

Czyli podobnie jak biznes mojej koleżanki, która wykonuje spersonalizowane hafty.

 

BIZNES HANDMADE Z TIKTOKA – OZDOBNE LUSTRA

No i jeszcze kolejny profil na Tiktoku, który mnie zainspirował.

Co prawda tutaj nie mamy biznesu nawiązującego do potrzeby personalizacji produktów. Natomiast podobnie kryje się za nim fajna historia osobista, babeczki, która jeszcze jakis czas temu pracowała w sektorze medycznym (jako personel medyczny w szpitalu).

W okresie epidemii słynnego wirusa – celebryty (przynajmniej we Francji dużo się o tym mówi), wiele osób, które pracowało w służbie zdrowia w zderzeniu z trudnymi realiami i wymagającą sytuacją przeżyło swoiste wypalenie. Wiele osób odeszło z zawodu medycznego, najprawdopodobniej wymarzonego, który przecież najczęściej wiąże się, czy wypływa z osobistego powołania. Trudno nie odczuwając powołania zdecydować się pójść w tę stronę.

Twórczyni tej marki pracowała w szpitalu w okresie kowidowego nasilenia. Co przypłaciła wypaleniem nerwowym i stwierdziła, że po prostu chce robić coś zupełnie innego.

Wpadła więc na pomysł tworzenia dekoracyjnych ram do luster w formie pióropusza. Czyli tym razem element dekoracji wnętrza.

Tutaj zaletą, którą widzę w porównaniu chociażby z łapaczami snów, które sama tworzę: takie pióropusze, czy ozdobne ramy do luster z piór tworzy się dużo szybciej.

Oczywiście wymaga to większej inwestycji w materiały, a więc generuje większe koszty na starcie.

Bo oczywiście trzeba kupić te lustra i te pióra, które do nich doklejamy, czy z których robimy obramowanie wokół lustra.

Ale z drugiej strony, takie pióropusze tworzy się dużo szybciej. W przeciwieństwie chociażby do szydełkowych łapaczy snów, na które potrzeba kilka, a nawet powiedziałabym kilkanastu godzin pracy, po to żeby mieć gotowy produkt.

A więc taki element dekoracyjny do mieszkania tworzy się dużo szybciej. A dodatkowo fajnie można pokazać go na Tiktoku (i narobić na niego ochoty potencjalnym klientom).

No i właśnie ta babeczka rozwija swój biznes na Tik Toku, docierając tutaj do potencjalnych klientów, pokazując kulisy swojej pracy, kulisy pracy nad kolejnymi projektami, jak i też docelowe projekty oraz jak te projekty docelowo prezentują się w jej mieszkaniu.

A więc znowu fajny pomysł na biznes, który można próbować rozkręcić dzięki mediom społecznościowym, czyli niezależnie, albo równolegle do pracy zawodowej, w czasie wolnym, albo właśnie jako antidotum dla może nużącej, czy nie dającej poczucia spełnienia pracy zawodowej.

Pozdrawiam serdecznie

Beata Redzimska

MOJA KUMPELA PODBIJA TIKTOKA. POMYSŁ NA BIZNES RĘKODZIELNICZY NA TITKOTU.

 

No a  ja przychodzę dzisiaj z  takim fajnym pomysłem na rękodzielniczy biznes, podejrzany u mojej dawnej koleżanki z pracy. 

No i właśnie: moja koleżanka z pracy prowadzi ten biznes we Francji i wisienka na torcie rozwija go na Tiktoku.

Jest to biznes związany z haftowaniem, ale z haftowaniem spersonalizowanych haftów,  a właściwie  z haftowaniem na T-shirtach, podkoszulkach, poduszkach … podobizn czworonożnych pupilów i włochatych towarzyszy życia. Czyli moja koleżanka bierze dostarczone przez klienta zdjęcie dowolnego psiaka, kociaka, czy papugi i przerabia je w zautomatyzowany haft.

Ale dlaczego o tym piszę? Ano dlaczego, że mnie samą mocno zdziwiła ta jej zawodowa przemiana.

Dlatego, że pracowałyśmy razem w turystyce w jeszcze w czasach, kiedy Ola  była studentką, studiowała w szkole handlowej, czyli po francusku:  École de Commerce. Z zasady są to studia, które zapewniają “dobre wejście” na rynek pracy.

Ale ponieważ te studia są dość kosztowne, czesne jest tutaj stosunkowo drogie (chodzi o prywatną uczelnię), moja koleżanka  dorabiała sobie równolegle w turystyce, łapiąc niewymagające szczególnych kompetencji zajęcia, po to żeby po skończeniu studiów zapewnić sobie dobry dyplom / dobre perspektywy.

No i co się okazało?

Ola szkołę skończyła, zgodnie z oczekiwaniami znalazła po niej dobrą pracę w dużej korporacji, gdzie pracowała jako konsultantka od nowych technologii. 

Niemniej po jakimś czasie doszła do momentu wypalenia, kiedy stwierdziła że to nie jest to, czego szukała.

Lata  studiowania, lata zaciskania pasa po to, żeby sfinansować studia po to, by ostatecznie okazało się, że to to nie jest to. 

Niemniej wykorzystując nabyte doświadczenie jako konsultantka od nowych technologii, Ola uruchomiła swoją działalność – właśnie na Tiktoku, czy raczej poprzez Tiktoka zaczęła promować swoją małą firmę rękodzielniczą.

Bowiem stwierdziła że tym, co ją interesuje i w czym, się spełnia jest rękodzieło, a konkretnie: haft.

Najpierw zaczęła haftować ręcznie. Następnie przy okazji robienia prezentów Bożonarodzeniowych dla swojej rodziny, wpadła na pomysł, że wyhaftuje dla swojej siostry podobiznę jej ulubionego psiaka, do którego ta była bardzo przywiązana (a który jakiś czas wcześniej odszedł do lepszego świata). Ten prezent okazał się być strzałem w dziesiątkę.

To podsunęło jej kolejny pomysł: dlaczego by nie rozwinąć tego na większą skalę i nie zaproponować tego typu usługi innym osobom.

W ten sposób zaczęła rozwijać swoje konto na Tiktoku, na które powoli zaczęły spływać kolejne zamówienia.

Ostatecznie zrezygnowała ze swojej pracy pełnoetatowej i po prostu zainwestowała cały swój czas, całą swoją energię w rozwijanie biznesu na TikToku, czy poprzez Tiktoka. Oczywiście moja koleżanka ma również swoją stronę www, przez którą można składać zamówienia na spersonalizowany haft, no i jednocześnie kanał na Tiktoku.

Jednocześnie wykorzystując swoje doświadczenie jako konsultantka od nowych technologii w połączeniu ze swoją pasją rękodzielniczą, zbudowała fajnie funkcjonujący biznes z  fajnym pomysłem.

A jednocześnie odnalazła sens, czy poczucie bycia użytecznym w swoim codziennym życiu.

Gdyż odeszła z korporacji właśnie  dlatego, że – jak  to mówi  w jednym ze swoich materiałów  – pewnego dnia stwierdziła, że nie czuje już ani radości z chodzenia do pracy, ani też nie znajduje żadnego sensu w swojej codziennej szarpaninie.

Zamiast tego chce robić coś, co daje jej poczucie spełnienia, bycia użytecznym, robienia czegoś, co  wnosi sens w życie innych ludzi.

Tak więc chciałam podzielić się takim fajnym odkryciem i jednocześnie fajnym pomysłem na rękodzielniczy biznes z wykorzystaniem nowych technologii, czy z wykorzystaniem promocji w mediach społecznościowych.

Pozdrawiam serdecznie
Beata Redzimska

Czy warto pracować za darmo?

@beatared

#motivation #motywacja #markaosobista #markaodzieżowa #businessonline

♬ Emotional (Instrumental) – BLVKSHP

Czy warto pracować za darmo?

No właśnie, ostatnio usłyszałam taką sympatyczną poradę biznesową, która jest bardzo skuteczna. Chociaż niekoniecznie łatwa do zaimplementowania, czy do wdrożenia w życie.

Chodzi o to, że czasami po prostu trzeba pracować za darmo:

  • pracować za darmo po to, żeby nauczyć się czegoś,
  • pracować za darmo po to, żeby dojść do takiego miejsca, w którym te nasze działania zaczynają nam się opłacać i przynosić pasywne przychody,
  • pracować za darmo po to, żeby rozwijać swoje kompetencje, podglądając osoby, dla których pracujemy, czy
  • pracować za darmo np tworząc, czy budując swoją markę w sieci, od której dopiero po jakimś czasie będziemy mogli odcinać kupony.

Powodzenia

Pozdrawiam serdecznie

Beata Redzimska

Zapisz się na newsletter i zgarnij praktyczny ebook o Instagramie

X

Nowość - KURS - Twój pierwszy produkt online - 39,99 PLN + VAT Odrzuć

Exit mobile version