A może zupełnie niepotrzebnie szukasz tego, co miałabyś w sobie poprawić, zamiast po prostu zaakceptować siebie?

A może zupełnie niepotrzebnie szukasz tego, co miałabyś w sobie poprawić, zamiast po prostu zaakceptować siebie?

A może zupełnie niepotrzebnie szukasz tego, co miałabyś w sobie poprawić, zamiast po prostu zaakceptować siebie?

Po latach nieakceptowania siebie, szarpania się z myślami na temat swojej osoby: że niezaradna życiowo, że bez siły przebicia…

Po latach szukania tego, co powinnam w sobie zmienić, naprawić ulepszyć, 

doszłam do tego, że największym wyzwaniem wcale nie jest i nie powinno być, jak mam zmienić siebie na lepsze,

ale to, by nauczyć się akceptować samą siebie – choćby i z całym dobrodziejstwem inwentarza –

cokolwiek by to oznaczało….

Nauczyć się tolerancji względem siebie, nauczyć się zrozumienia dla swoich słabości:

🤪🤪🤪🤪 chociażby dla szukania zapomnienia w dorodnym kawałku czekolady.

Zamiast mieć moralnego kaca i tym kacem jeszcze bardziej się torturować niż niestrawnością po w danym momencie nieodzownym, acz przerastającym moce przerobowe organizmu kawałku błogiej słodyczy.

Zamiast zadręczać się dla spokoju sumienia i ….. stać w miejscu.

🤔 Zamiast momentami mieć „przefiksowane” na punkcie własnej osoby (bo jak kogoś obgadują to na pewno mnie). Nic z tego nie wynika – same ograniczenia i żółć.

🤪 Przekonać siebie – często największego niedowiarka w temacie, że wcale nie muszę jeszcze mocniej nad sobą pracować, doskonalić, ulepszać, szlifować, polerować, tylko wyjść z tym do ludzi, pokazać się, zabłysnąć ….

🤪 A nawet jeżeli nie zabłysnąć, to po prostu cieszyć się z tego, kim jestem, jaka jestem….

Zaakceptować i polubić siebie – to najprostszy i najskuteczniejszy sekret szczęśliwego życia.

Bo…
⠀⠀
🤪 Osoby, które akceptują siebie spędzają czas w dobrym towarzystwie (w końcu najwięcej czasu spędzamy z samym sobą).
⠀⠀
🤪 Osoby, którym dobrze z samym sobą nie torturują się tym, że powinny w sobie i swoim życiu wszystko przekopać – zmienić – ulepszyć. Nie daje im to spokoju, a nie dając spokoju odbiera poczucie szczęścia.
⠀⠀
🤪 Osoby, które akceptują same siebie nie wystawiają się na pokusę tarmoszących wewnętrznie rozterek, że jeszcze nie jestem dość dobra, nie jestem gotowa (i w praktyce nigdy nie będę), nie teraz, nie dam sobie tej szansy….
⠀⠀
Będę patrzeć, jak biorą j
ą inni. By tylko z niewypowiedzianym (ale odciskającym się i podtruwającym w środku) żalem, siedząc cicho w kącie żołądkować się daremnie.
⠀⠀
🤪 Osoby, które akceptują same siebie: z tej akceptacji płynie zaufanie do siebie i do swoich możliwości.
⠀⠀
🤪 One mają takie wewnętrznie zakodowane przekonanie, które popycha je naprzód.
⠀⠀
W przeciwieństwie do tych, którzy:

  • szarpią się wewnętrznie,
  • tłumią swoje pragnienia,
  • pozwalają, by górę wzięły nieuzasadnione, a już na pewno mocno przeintelektualizowane podejrzenia, że inni zrobią to lepiej.
    ⠀⠀

Więc one lepiej tego nie będą robić. No i nie dają sobie tej szansy.
⠀⠀
Albo po drodze zaczyna im brakować wiary w siebie, by doprowadzić to do końca.
⠀⠀
I znowu rozczarowanie… bo zabrakło wiary i zrozumienia dla samego siebie…
⠀⠀
Francuzi mają takie fajne powiedzenie: dobrze pojęte miłosierdzie zaczyna się od siebie samego:

„la charité bien ordonnée commence par soi-même”

Zrozumienie, miłosierdzie, akceptacja dla siebie samego jest punktem wyjścia, bez którego trudno obdarzać pozytywnymi uczuciami innych. 

⠀⠀
🤪 Osoby, które akceptują same siebie mają w sobie te niepodważalną wiarę, że można je polubić takimi, jakimi są, z całym dobrodziejstwem inwentarza, cokolwiek by to oznaczało.
⠀⠀
I nawet jeżeli rozwijają to dobrodziejstwo inwentarza, bez krygowania się, robią to z taką otwartością na drugiego człowieka, która jest właściwa osobom nieprzewrażliwionym na punkcie swojej osoby, a więc nie zamykającym się w tym przewrażliwieniu.
⠀⠀

W efekcie pozytywna energia bijąca od takiego człowieka czyni go atrakcyjnym: i towarzysko, i „zewnętrznie”. Ale też udziela się innym.

Aż chce się spędzać czas z taką osobą, od której bije pozytywna energia, doładować w jej cieniu własne akumulatory.

Ale punktem wyjścia, by samemu tak pozytywnie wpływać na innych jest to, by polubić samego siebie, wybaczyć sobie drobne słabości, niedociągnięcia, nie chcieć wszystkiego w sobie zmieniać.

Docenić to, co dobre w sobie samym i na tym budować.

Pozdrawiam serdecznie

Beata

A może zupełnie niepotrzebnie szukasz tego, co miałabyś w sobie poprawić, zamiast po prostu zaakceptować siebie?

Beata Redzimska Vademecum Blogera
Beata Redzimska

Zapisz się na Newsletter

More from BEATA REDZIMSKA

Jak zaistnieć w sieci i zbudować tu swoją markę? PODCAST

Dlaczego wpis o budowaniu swojej marki w sieci zacznę od …. ciekawostki...
Read More

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *