Jeżeli mówisz sobie, że jest już za późno byś spełnił swoje dziecięce marzenia.

Jeżeli mówisz sobie, że jest już za późno byś spełnił swoje dziecięce marzenia.

Paradoksem jest to, że kiedy miałam dwadzieścia kilka lat wydawało mi się, że już jestem za stara na wiele rzeczy.

Skoro wybrałam jedne studia, nie zmienię już życiowej drogi (klamka zapadła). Tymczasem, życie pokazało dalej, że tę drogę zmieniłam kilkakrotnie (i dalej mam nadzieję odkrywać nowe drogi, nowe możliwości dla siebie, nowe pokłady kreatywności w sobie).

Kiedy miałam 30 lat wydawało mi się, że to jest ten ostatni dzwonek, by zrobić coś ciekawego ze swoim życiem.

I wtedy właśnie pochłonęło mnie macierzyństwo. Piękna, niesamowicie absorbująca i wymagająca przygoda.

Dzisiaj już po 40 – stce nie stawiam sobie sama barier.

View this post on Instagram

W wieku 40 lat spełniam swoje dziecięce marzenia, które uważałam już za definitywnie pogrzebane, przekreślone przez życie na zawsze: Marzenie o tym, by zostać artystką i stanąć na scenie. Takie było moje najskrytsze dziecięce marzenie – zupełnie szalone, ukrywane, tłumione, bo nieadekwatne do mojej osoby: chorobliwy introwertyk i nerwus (dla którego nadludzkim wyzwaniem jest w ogóle wyjść do ludzi). A teraz, właśnie spełniam je. No może nie tak dosłownie, ale w pewnym sensie odnajduję ja właśnie w blogowaniu. Video, podcast, a nawet pisanie i odkrywanie samego siebie (przed innymi i przed samym sobą) – to takie stawanie na scenie, ale w takiej komfortowej sytuacji, że można to jeszcze raz dopracować i nigdy tego nie puścić, nikomu tego nie pokazać. Albo odważyć się i zobaczyć, że nic się nie stanie, nikt nie zobaczy, nikt nie zareaguje … z początku. Będziemy mieć jeszcze dużo czasu na doskonalenie warsztatu i wypatrywanie z nadzieją. PS. Dzięki blogowaniu, realizuję moje kolejne marzenie – piszę ebooka kulinarnego. A to wszsytko jest możliwe dzięki blogowaniu.

A post shared by BEATA REDZIMSKA (@beataredzimska) on

Życie nauczyło mnie cierpliwości.

I mimo, że nie raz dało mi po nosie – życie nauczyło mnie zaufania, że jest ktoś – coś, jakaś tajemna siła, która w tym zabieganiu i pozornym chaosie nadaje naszemu życiu jakiś głębszy sens. Czasami bardzo pokrętnymi drogami prowadzi nas do tego, co mamy w nim zrobić.

I te tajemne dziecięce pragnienia są tu jakimiś drogowskazami.

Nawet jeżeli nie realizują się tak ot pstryknięciem palców.

Dopiero z perspektywy czasu, oglądając się za siebie, zrozumiałam, że jeżeli coś nie jest nam dane wtedy, kiedy tak bardzo tego chcemy, to nie znaczy, że nie będzie nam dane nigdy, albo w trochę innej postaci.

Czasami musimy przejść długą drogę, by dojrzeć do pewnych rzeczy, a inne zrozumieć.

Życie to taka na swój sposób mieszanina: wysiłków, rozczarowań, bólu, porażek…. aż dochodzimy do takiego miejsca, w którym patrząc wstecz, zaczynamy rozumieć, że wszystko to, przez co przeszliśmy było potrzebne.

To z pozoru bezsensowne momentami miotanie zaczyna mieć głębszy sens i układać się w całkiem logiczną drogę, przez którą życie chce doprowadzić nas do tego, do czego zostaliśmy powołani.

Bo życie to otwarta droga.

To kwestia otwartości umysłu nie zamykania się samemu w sobie i sobie samemu tej drogi. Bo wtedy właśnie życie potrafi zaskoczyć i dać tę długo wyczekiwaną szansę.

Piękne słowa Leszka Balcerowicza:

Żeby w życiu coś osiągnąć, trzeba być wcześniej przygotowanym do wykorzystania szansy, która może nadejść.

Czasami po prostu trzeba obejrzeć się za siebie. Z dystansem, z perspektywy czasu wiele rzeczy nabiera innego, głębszego sensu.

W wieku 40 lat spełniam swoje dziecięce marzenia, które uważałam już za definitywnie pogrzebane, przekreślone przez życie na zawsze:

Marzenie o tym, by zostać artystką i stanąć na scenie.

Takie było moje najskrytsze dziecięce marzenie – zupełnie szalone, ukrywane, tłumione, bo nieadekwatne do mojej osoby: chorobliwy introwertyk i nerwus (dla którego nadludzkim wyzwaniem jest w ogóle wyjść do ludzi).

A teraz, właśnie spełniam je.

No może nie tak dosłownie, ale w pewnym sensie odnajduję ja właśnie w blogowaniu.

Video, podcast, a nawet pisanie i odkrywanie samego siebie (przed innymi i przed samym sobą) – to takie stawanie na scenie, ale w takiej komfortowej sytuacji, że można to jeszcze raz dopracować i nigdy tego nie puścić, nikomu tego nie pokazać. Albo odważyć się i zobaczyć, że nic się nie stanie, nikt nie zobaczy, nikt nie zareaguje … z początku.

Będziemy mieć jeszcze dużo czasu na doskonalenie warsztatu i wypatrywanie z nadzieją.

PS. Dzięki blogowaniu, realizuję moje kolejne marzenie – piszę ebooka kulinarnego.

A to wszystko jest możliwe dzięki blogowaniu.

Jeżeli mówisz sobie, że jest już za późno byś spełnił swoje dziecięce marzenia.

Jeżeli mówisz sobie, że jest już za późno byś spełnił swoje dziecięce marzenia. Życie nauczyło mnie cierpliwości.I mimo, że nie raz dało mi po nosie – życie nauczyło mnie zaufania, że jest ktoś – coś, jakaś tajemna siła, która w tym zabieganiu i pozornym chaosie nadaje naszemu życiu jakiś głębszy sens. Czasami bardzo pokrętnymi drogami prowadzi nas do tego, co mamy w nim zrobić.I te tajemne dziecięce pragnienia są tu jakimiś drogowskazami.Nawet jeżeli nie realizują się tak ot pstryknięciem palców.Dopiero z perspektywy czasu, oglądając się za siebie, zrozumiałam, że jeżeli coś nie jest nam dane wtedy, kiedy tak bardzo tego chcemy, to nie znaczy, że nie będzie nam dane nigdy, albo w trochę innej postaci.Czasami musimy przejść długą drogę, by dojrzeć do pewnych rzeczy, a inne zrozumieć.Życie to taka na swój sposób mieszanina: wysiłków, rozczarowań, bólu, porażek…. aż dochodzimy do takiego miejsca, w którym patrząc wstecz, zaczynamy rozumieć, że wszystko to, przez co przeszliśmy było potrzebne.To z pozoru bezsensowne momentami miotanie zaczyna mieć głębszy sens i układać się w całkiem logiczną drogę, przez którą życie chce doprowadzić nas do tego, do czego zostaliśmy powołani.

Opublikowany przez Vademecum blogera Poniedziałek, 10 czerwca 2019

Beata Redzimska Vademecum Blogera
Beata Redzimska

Zapisz się na Newsletter

More from BEATA REDZIMSKA

Jak lepiej pisać?

Jak lepiej pisać? To znaczy jak? Jak powiedziałaby Ola, czyli Pani Swojego Czasu:...
Read More

6 komentarzy

  • Bo nigdy nie jest za późno! Ważne tylko, by pielegnować w sobie dziecko.. zawsze, pielęgnować dziecięcą ciekawość świata i dziecięcą odwagę! Potem idzie w górki! Bo marzenia… to takie większe cele!

  • Masz rację nigdy nie jest za późno na spełnianie marzeń. Może nie zawsze wyglądają one tak samo i z biegiem czasu ulegają modyfikacji, ale my sami zmieniamy się nieustannie tak samo jak nasze poglądy i cele. Czasami wymaga to więcej czasu, ale rzeczy których doświadczamy po drodze też stanowią lekcję i uczą nas cierpliwości przez co bardziej potrafimy docenić przyszłe osiągnięcia:)

  • Świetny, #motywujący wpis 🙂
    Zawsze jest Dobry czas na zmiany!
    Zawsze jest Dobry czas na jakiś koniec i początek:) trzeba w siebie wierzyć, być odważnym i brać od życia to czego pragniemy;)

  • Kompletnie nie przywiązuję wago do wieku i tego co mogę, a na co jest za późno. No za późno to może jest żebym została 15 letnią długonogą modelką. Reszta jest w moim zasięgu 😉

  • Zdecydowanie nigdy nie jest za późno na spełnianie marzeń 😉 Aby móc te marzenia realizować warto mieć do tego klarowną wizję do czego dążymy i po co? A które później zamieniamy na konkretne cele do osiągnięcia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *