Jak przestać odkładać na później, robić to, co masz do zrobienia i wreszcie zrealizować swój projekt.

Jak zrealizować projekt - Jak przestać odkładać na później, robić to, co masz do zrobienia i wreszcie zrealizować swój projekt.

PROKRASTYNACJA

Jak zabrać się i wreszcie zrealizować swój projekt?

I tu w sumie z wierzchu dużej filozofii nie ma. Ale w tym jest cała filozofia:

Takie proste, a w praktyce często – takie trudne…

Bo przecież równolegle czeka na nas nie zrobione multum ważnych spraw. I to jest z jednej strony ta przeszkoda, ale też wymówka, czy wręcz alibi, by trwać w dobrze sobie znanej strefie komfortu.

I teraz jak to zrobić…

Żeby w ogóle usiąść do ważnego dla nas projektu (ale też wymagającego od nas – ODWAGI) właśnie wtedy, kiedy najbardziej czujemy pokusę odwlekania….
Tu na pewno pomaga mówienie o swoim projekcie:

Chcę zrobić to i to….

Chcę napisać i wydać:

  • ebooka o budowaniu swojej marki wsieci i
  • drugiego o budowaniu w sobie zdrowych nawyków.

Bo kiedy mówimy o swoim projekcie wkoło, dobrze wiemy, że za jakiś czas zwrotnie ktoś mniej lub bardziej świadomie będzie próbował nas z niego rozliczać:

No a gdzie Ty jesteś z tym Twoim projektem?

I ta świadomość, czy wizualizacja tego, że bez takich pytań się nie obędzie – czasami i niektórym – całkiem skutecznie pomaga się zmotywować.

A po drodze sprawia, że przy okazji takich pytań wyciągamy zapomniane projekty, którym wcześniej nie daliśmy racji bytu i do których właśnie dzięki czyjemuś pytaniu wracamy.

Ostatnio koleżanka zapytała mnie się, jak idzie mi przygotowywanie kursu francuskiego – na śmierć zapomniałam, że 10 lat temu taki właśnie miałam plan… A teraz mam warunki i narzędzia, społeczność (a więc sprzyjające okoliczności) do jego realizacji.

Jednym słowem dobrze mieć kogoś, kto będzie rozliczał nas z realizowanych, albo i nie projektów.

Czy po prostu z postępów w naszych pracach.

Nawet jeżeli więkość osób, które działają w sieci, które właśnie tutaj szukają swojej drogi, robią to przede wszystkim po to, by nie mieć nad sobą szefa.

To jednak warto zastąpić tego „gnębiącego” swoją dominującą osobowością szefa – osobą, która w jakiś sposób nas rozlicza.

Przed którą zdajemy relację z tego, co robimy. Ale niekoniecznie w taki sam sposób, jak robilibyśmy to przed szefem.

Dlatego tak świetnie sprawdzają się mastermindy, które z racji swojego charakteru motywująco – rozliczającego (ale rozliczającego inaczej, na bardziej przyjacielskich zasadach) robią tyle dobrego – szczególnie projektom, do których jakoś tak trudno nam się zabrać.

Im mamy lepsze, tzn bardziej osobiste relacje z członkami naszego mastermindu – tym działa to skuteczniej. Czyli im mniejszy mastermind, ale skupiający w sobie kilka uzupełniających się profili, tym lepiej.

Ta właśnie świadomość, że ktoś na będzie rozliczał, pomaga się zmobilizować.

Bo sam sobie przed samym sobą wytłumaczę sobie swój brak odwagi.

Ale zewnetrznej osobie, niezwiązanej emocjonalnie z danym projektem, a więc potrafiącej spojrzeć na nasze działania z boku, z dystansu, z perspektywy – trudniej wciasnąć byle jaki kit…

Ona – ta osoba po prostu rzeczowo, analitycznie podejdzie do tego i wytknie to, co chcielibyśmy przed samym sobą ukryć.

Ale takie upraszczanie sobie życia ma krótkie nóżki na dłuższą
metę. Oznacza trwanie w dobrze znanej strefie komfortu. Ale wiąże się z podświadomą frustracją, bo chcielibyśmy robić coś więcej, ale…

To „ALE” wielkie jak stodoła pełna niezbijalnych wymówek.

Więc po pierwsze mastermind do podsycania w sobie niesłabnącej motywacji.

I jak najbardziej streategiczne rozegranie tego – realizacji danego projetku – przechodzenia na wyższy poziom własnego rozwoju…

Jak powinna wyglądać strategia realizowania zadań, które leżą nam na sercu, ale pewne prowadzące do ich realizacji czynności leżą nam na żołądku, tak że momentami podchodzimy do tego, jak do jeża…..

Jednym słowem:

Jak zrealizować to, co masz do zrealizowania.

Jak zrealizować projekt - Jak przestać odkładać na później, robić to, co masz do zrobienia i wreszcie zrealizować swój projekt.

1. Zrób sobie listę tego, co jest dla Ciebie naprawdę ważne.

Ta lista nie powinna być długa.

Chodzi o to, by w pewnym sensie nie ulec pokusie tego, co pilne i pod tym pretekstem odłożyć to, co jest naprawdę ważne, kluczowe, znaczące dla Twojego projektu i Twojego rozwoju. Ale notorycznie spychane na dalszy plan przez to, co wydaje się niezaprzeczalnie PILNE…. URGENT.

Pilne, bo pilne często oznacza rzeczy dobrze nam znane, które już tak dobrze weszły nam w krew, może nawet u pewnym sensie – upierdliwe. Ta dobrze znana, nudna monotonna rutyna. Ale też – jakże bezpieczna.

To oznacza powtarzanie co dzień tych samych, dobrze sobie znanych działań (przecież nikt za mnie tego nie zrobi). Tak, że już nie starcza czasu na to, co wymagałoby wyjścia poza tą dobrze znaną rutynę.

Co oznacza de facto – stanie w miejscu i zastój…

No, ale gdy przywala to, co pilne.

Ale nie:

Jak zrealizować projekt - Jak przestać odkładać na później, robić to, co masz do zrobienia i wreszcie zrealizować swój projekt.

Chcesz się rozwijać, musisz sobie zorganizować to inaczej.

Bo to, co ważne – wymaga przesunięcia granic, wyjścia poza utratą rutynę. Czyli porzucenia bezpiecznej (bo znanej) strefy komfortu i wyjścia poza nią. A to jest WYZWANIE.

I to wymaga odwagi.

I tu na przeszkodzie stoi to, co PILNE.

Ale czy na pewno PILNE? Czy po prostu WYGODNE? Wygodne, by uciec przed tym, co jest naprawdę ważne, kluczowe, fundamentalne. Ale też, co wymaga zebrania się na odwagę.

Na swoim przykładzie – z czym sama się zmagam w kwestii budowania swojej marki w sieci.

To, co pilne: to bycie tu i teraz. Dodawanie nowych treści na bloga i do social mediów. Teorytycznie to jest podstawa.

Ale z obserwacji i z doświadczenia wiem, że dodawanie coraz to nowych treści na bloga i do social mediów w panującym już od dawna natłoku treści nie zrobi aż takiej różnicy.

Każdego dnia są tu dodawane, do tych i tak już nieprzebranych zasobów internetu miliony coraz to nowych treści. Co w praktyce oznacza, że pisanie dla samego pisania jest tylko pisaniem dla pisania. I niczego nie zmienia.

Tym, co mogłoby tu zrobić różnicę – umożliwić przejście na wyższy poziom – jest podjęcie wyzwania: odważenie się i testowanie nowych dróg. Np stworzenie ebooka, napisanie książki, oddanie swoim czytelnikom czegoś większego (przydatnego, ale większego).

Tymczasem bieżące sprawy tak potrafią zaabsorbować, że nie starcza czasu na to, co naprawdę ważne.

Przygotowanie czegoś większego – wymaga czasu. Ale też oznacza rozwój. A rozwój wymaga ODWAGI…

Ale czy czasami nie starcza nam czasu na to, przed czym podświadomie, czy nieświadomie uciekamy…

Przed podjęciem milowych kroków dla rozwoju np. swojej marki w sieci, które wymagałyby od nas ZMIANY.

Dlatego kurczowo uczepiliśmy się dobrze sobie znanej RUTYNY.

Rutyna, która nie zaprowadzi nas na wyższy poziom (bo dzięki niej wciąż tkwimy na tym samym poziomie), ale wpędza w poczucie zabiegania, które tylko przekłada się na wewnętrzne poczucie frustracji.

Pisanie dla pisania – bez strategicznej analizy tego, co działa i czy to prowadzi do tego, do czego chcemy by nas doprowadziło?

Bez zmiany podejścia, bez podejmowania nowych wyzwań – robienie tego samego – i to niczego nie zmienia, tylko frustruje.

Jak zrealizować projekt - Jak przestać odkładać na później, robić to, co masz do zrobienia i wreszcie zrealizować swój projekt.

Jeżeli cały czas robisz to samo, nie dziw się, że za każdym razem dochodzisz do tych samych rezultatów. Albert Einstein

Pisanie dla pisanie – jakoś tak znacząco nie wpływa na globalny ruch na stronie. Ani na liczbę obserwujących w social mediach. Tu jedni przychodzą, inni odchodzą – samo życie.

Pisanie strategiczne, czyli pisanie z przesuwaniem swoich granic…

Często trzeba bardzo długo pracować na to, żeby wypracować ten efekt śnieżnej kuli, która w pewnym momencie jakby za pociągnięciem czarodziejskiej różdżki zaczyna rosnąć.

Jak zrealizować projekt - Jak przestać odkładać na później, robić to, co masz do zrobienia i wreszcie zrealizować swój projekt.

Tak wyglądała kwestia mojego blogowania.

Chciałabym przejść na kolejny etap: od bloga do biznesu.

Ale przytłoczona nadmiarem bieżących obowiązków, związanych właśnie z prowadzeniem bloga i social mediów, nie stracza mi czasu np na przygotowanie swojego produktu…

I tu…

Są osoby, które znikają z sieci na jakiś czas po to, by wrócić z gotowym produktem, ukończoną książką, zakończonym kursem, czy ebookiem.

I ja coraz bardziej jestem przekonana, że to jest ta metoda. Inaczej się nie da.

Tak długo byłam pochłonięta tym, co pilne – w poczuciu, że stoję w miejscu…

Stojąc w miejscu, w poczuciu, że tyle robimy, a to donikąd nas nie prowadzi, miotamy się w poczuciu niespełnienia, czy gonienia w kółko, zamiast skoncentrować się na tym najważniejszym projekcie – odciąć od tego, co rozprasza…

I tu LISTA tego, co naprawdę ważne może być takim antidotum…

Bo kiedy nie starcza czasu na to, co ważne i fundamentalne, stoimy w miejscu. A to rodzi tylko niepotrzebną frustrację i miotanie się.

Ale teraz jak znaleźć czas na realizację tego, co mam na tej liście?

U mnie są to te 2 ebooki (które czekają na odpowiedni moment)….

Jak zrealizować projekt - Jak przestać odkładać na później, robić to, co masz do zrobienia i wreszcie zrealizować swój projekt.

2. Zidentyfikuj i odstaw na bok wszystko to, co chwilowo mogłabyś odstawić czy wyeliminować, bo posunąć naprzód konkretny projekt.

Czyli skoncentruj się na jednej rzeczy, albo na jak najmniejszej ilości rzeczy.

Bo najbardziej zabójcze dla realizacji jednego konkretnego projektu są inne projekty poobczne.

Czyli rozmienianie się na drobne.Równoległe prowadzenie innych mniejszych, ale absorbujących projektów, które docelowo do niczego większego Cię nie doprowadzą.

I tu już biję się w piersi:

Prowadzę 3 blogi, mam zarysy i zamysły tego, co chcę z nimi zrobić, jakie powiązane produkty mogłabym przygotować.

Zatrzymam się na chwilę i uporządkuję to (bo trzeba mówić o swoich projektach, po to, by ktoś rozliczając nas z nich, motywował do ich realizacji):

  • Vademecum Blogera – ebook (a może docelowo kurs) o budowaniu swojej marki w sieci (praktycznie: narzędzia, metody organizacji)
  • Paryż Nieznany – kurs – nauka języka francuskiego – w wersji audio z francuskim lektorem (chcę tu wykorzystać mojego męża).
  • Moda na Bio – ebook o zdrowych nawykach, które sprzyjają zdrowiu i utrzymaniu stałej wagi i sylwetki (zrobiłam to – schudłam, nie jem słodyczy, wyeliminowałam nabiał z mojej diety, ruszam się).

Ale ponieważ mam w zamyśle 3 projekty i realizuję je równocześnie – powoli posuwam się z nimi do przodu….

Tzn tak na prawdę – pochłania mnie bieżąca praca nad blogami, przygotowywanie na nie materiałów.

Ale… te przygotowywane materiały zamienię w produkty. Tyle, że potrzebuję 3 krotnie tyle czasu (bo prowadzę – 3 blogi), by doprowadzić do końca jedną rzecz.

I tu myślę o czymś takim, jak chwilowe zniknięcie z sieci i skoncentrowanie się na jednym projekcie.

To zadziałało u wielu osób.

Zniknięcie z sieci, odcięcie się od bieżącej, jakże absorbującej obecności np w social mediach.

Social media, bo coraz więcej osób prowadzących biznes w sieci zastanawia się, czy tędy droga.

Jaki sens ma koncentrować się na miejscach w pewnym sensie tak chwiejnych, w tak niewielkim stopniu zależnych od nas samych, jak social media.

Ile to wymaga wysiłku, ile obecności, a gdzie konwersja?

No cóż, łaska pańska na pstrym koniu jeździ.

Tym bardziej, że nasi followersi na Facebooku czy na Instagramie wcale nie są nasi.
Social media – bo niby dlaczego mówi się, że to jest największy współczesny złodziej czasu?

Bo bycie w social mediach, każdorazowo wywołanie tu zaangażowania, zabieganie o to, by dotrzeć szerszej – wymaga wysiłku. A ten wysiłek – wymaga czasu…

Zaangażowanie to dwukierunkowa ulica. Trzeba dać z siebie, żeby zwrotnie otrzymać.

Ważne jest tu to, by pielęgnować wzajemne relacje po to, żeby ludzie zwrotnie angażowali się na naszych profilach, pod tym, co tu publikujemy.

Ale znowu w ile relacji jesteśmy w stanie się zaangażować?

A ile będzie powierzchonym i gruntownie frusturjącym scrolowaniem, przelatywaniem niczym ten huragan przez social media, by dopisać jeszcze jeden, nic nie znaczący komentarz – na zasadzie: Tu byłem Tony Halik…

Dlatego to wymaga tak cholernie dużo wysiłku (no chyba, że już się jest influencerem), ten wysiłek – wymaga wkładu pracy, a wkład pracy – czasu.

Tylko jaki będzie z tego zwrot?

Jak to mówiły nasze prababcie: lepszy wróbel w garści niż kanarek na dachu.

I tym kanarkiem może być wizja popularnego profilu na Instagramie. A tym wróbelkiem – po prostu własna strona, którą możemy powoli pozycjonować. I trzymamy w garści.

Bo tak sobie myślę, szczególnie wtedy kiedy słyszę ten płacz, bo komuś zniknęło konto na Instagramie. A był tylko tu…

Jeżeli fundamentem Twojej marki jest konto na instagramie, to w dłuższej perspektywie – zmieniających się algorytmów – może okazać się chwiejnym fundamentem.

Ale wracając do tematu. Odcięcia się od rozpraszaczy:

Czasami najlepszą metodą, by posunąć się naprzód jest czasowe odstawienie na bok rzeczy, które nas rozpraszają.

I może to będą właśnie social media.

Bo te wymagają dużo zachodu, a docelowo – jeżeli jeszcze ten wysiłek jest źle ukierunkowany – niewiele dają.

Tu mam fajny HACK, który pozwala mi na bieżąco ogarniać np. fanpejdż (3 fanpage każdego dnia). Nawet w dniach, kiedy nie mam na to czasu, albo nie chcę się rozpraszać.

A wtedy wykorzystuję publikacje, które mam, które już jakiś czas temu opublikowałam na instagramie (dlatego mam 3 Instagramy – jako takie zaplecze logistyczne).

Daję sobie na to dosłownie kilka sekund i puszczam dalej np na fejsa – jednym kliknięciem (udostępniam z instagrama na Facebooku).

Jak zrealizować projekt - Jak przestać odkładać na później, robić to, co masz do zrobienia i wreszcie zrealizować swój projekt.

3. Skoncentruj się na rzeczach, które rzeczywiście pomogą ci posunąć się naprzód, albo które stworzą solidne fundamenty, kluczowe dla Twojego projektu, albo rozwoju.

I tu znowu chodzi o to, by skupić się na priorytetach.

A może raczej na tym, co jest fundamentalne jeżeli odniesiemy się do działań w sieci dla rozwoju twojej marki.

A tym na pewno nie są w sumie płytkie, ulotne, a przynajmniej jednorazowe publikacje w mediach społecznościowych, które przemkną przez nie niczym motyl, a może raczej ta ćma, zanim sparzą tu sobie skrzydełka i przepadną na zawsze w odmętach internetów.

Zamiast takich ulotnych mierników blogerskiej próżności, jakimi są oklaski, tzn. lajki, szery, czy ilość obserwujących na danym kanale, może lepiej skoncentrować się na tym, co znacząco rozwija Twoją markę, na rozwijaniu jej na solidnych podstawach, skoncentrowaniu się na tym, co ją uwypukla i trafia z nią do odpowiednich – do potrzebujących właśnie tego osób.

Bo te cyferki mogą ładnie wyglądać, nie mając tymczasem w praktyce większego znaczenia. Jeżeli nie masz swojego produktu, albo po prostu nie trafiasz do odpowiednich osób.

Tu prowadzenie bardziej niszowego bloga, czy fanpaga, nawet jeżeli nie przekłada się na cyferki – może skuteczniej przekładać się na tzw konwersję.

Skoncentruj się na tym, co rozwija Twoją markę – twórz projekty, w których możesz być unikalny.

Wyjaśnię to na moim przykładzie.

Czasami tak pochłaniają mnie bieżące publikacje, prowadzenie bloga i social mediów, że nie starcza mi czasu na to, co mogłoby posunąć moją markę naprzód.

Tu myślę np o ebooku, książce, kursie – jednym słowem o przygotowaniu czegoś większego.

Bo co innego pisać bloga, co innego być autorem większej publikacji typu: książka, czy ebook z danej dziedziny.

To nobilituje, uwiarygodnia, w pewnym sensie czyni autorytetem (nawet nie ważne jak i czy się to sprzedaje – to może być po prostu ten punkt wyjścia do osadzenia własnej marki).

Bo to i samemu twórcy – autorowi dodaje pewności siebie.

Podzielę się moim doświadczeniem: stworzenie ebooka – jakkolwiek mogłoby się wydawać bardzo czasochłonnym projektem – kiedy wystarczająco długo piszcie bloga jest kwestią połączenia w jedno – kilku – kilkunastu swoich publikacji (ogarnięcie ich, zgranie razem).

Nie ma co zabierać się do tego, jak do jeża. Po prostu wystarczy usiąść i zrobić. Ale żeby usiąść i zrobić, najpierw trzeba odciąć się od tego, co rozprasza…

I tu zdradzę Wam to, a niech tam…

To właśnie w ten sposób ale powstał mój ebook o budowaniu swojej marki na instagramie, który jest kompilacją najpopularniejszych (a więc też najbardziej poszukiwanych wpisów z tego bloga).

Ale znowu to odnosi się do każdego blogera z dłuższym stażem:

Jeżeli potraktujesz swojego bloga jako swój notatnik: po kilku, kilkunastu miesiącach regularnego pisania może okazać się, że masz materiał na całkiem pokaźną książkę.

Jak zrealizować projekt - Jak przestać odkładać na później, robić to, co masz do zrobienia i wreszcie zrealizować swój projekt.

4. Podziel to (swój większy projekt) na etapy.

Jak zjeść słonia w całości? Kęs po kęsie.

Z perspektywy czasu: ten słoń okazuje się do przejścia. Choć tak przytłaczała jego perspektywa na starcie.

Tu chodzi o to, żeby rozłożyć najtrudniejsze zadania na serię prostych czynności, czy etapów.

A wtedy już sama perspektywa tego słonia stanie się mniej złowroga, mniej przygniatająca.

Rozłożyć na serię małych, może nawet w pewnym sensie znanych czynności, albo takich, które możemy jakoś przyrównać do czegoś znanego.

Przyrównując do czegoś znanego, co prawda jeszcze nie poruszamy się po znanej drodze, ale znowu nie idziemy w ciemno. Możemy łatwiej wyobrazić sobie pewne etapy.

I tak na przykładzie:

Jakby odległa nie wydawała mi się perspektywa napisania swojej książki, przygotowuję się do niej etapami…

Zaczęłam testować, a właściwie oswajać się z różnymi narzędziami do przygotowanie publikacji w formacie pdf (tu Google Docs, czy SIGIL – w formacie epub).

Dalej rozpracowałam narzędzia, za pomocą których będą mogła tego ebooka udostępnić na stronie (np wtyczka Easy Digital Downloads).

Przetestowałam na podstawia krótkich przedsięwzięć – krótkich ebooków – proces tworzenia ebooka.

Ku mojemu zdziwieniu – poszło szybciej niż się spodziewałam.

To podbudowało we mnie wiarę, że ten projekt jest do wykonania. A to zachęca do tego, by w ogóle do niego usiąść.

Teraz odważniej będę sięgać po coraz większe kęsy tego słonia.

Jak zrealizować projekt - Jak przestać odkładać na później, robić to, co masz do zrobienia i wreszcie zrealizować swój projekt.

5. Ustal sobie deadline.

Deadline pomaga.

Nawet jeżeli zabierzesz się do realizacji danego zadania (tak, jak ja) w przeddzień upływu tego deadline -u.

Czasami wręcz przekroczony deadline może dać takiego motywującego kopa.

Przekroczyłam deadline z pisaniem ebooka o budowaniu swojej marki na Instagramie.

Poczułam się z tym tak źle, że wreszcie usiadłam do roboty. Usiadłam i w jedno popołudnie zrobiłam to, na co wcześniej dawałam sobie 1 miesiąc. Rozpędziłam się, zrobiłam, bo w obliczu i tak przekroczonego deadlinu (który sama sobie założyłam) mniej ważny stał się perfekcjonizm.

Deadline, nawet jeżeli siadasz do realizacji danego zadania w przeddzień deadlinu.

Po pierwsze chodzi o to, żeby zagłębić się w dany proces, czy po prostu usiąść do niego.

Bo właśnie to pierwsze zanurzenie jest często czymś najtrudniejszym.

Deadline mobilizuje. Nawet jeżeli się z niego nie wywiążemy, liczy się to, że ostatecznie skłania do działania.

Kiedy deadline pomaga przerwać wieczne odkładanie na później. Bo staje się tak bardzo palący dla spokoju własnego sumienia, że wreszcie siadamy do tego…

Zanim ustalimy sobie kolejny deadline, bo wtedy to będzie nic nie wnoszące odkładanie na później.

Miałam taki deadline związany z planowanym przeze mnie pisaniem ebooków:

  • wrzesień – ebook o Instagramie,
  • październik – ebook o pielęgnowaniu w sobie nawyków,
  • listopad – ebook o budowaniu marki.

Plany się obsunęły. Deadline przekroczony. Ale….

W ostatni dzień września usiadłam do ebooka o Instagramie (i jest)….

Mamy listopad, a ja coś czuję, że w ostatni dzień listopada usiądę do ebooku o nawykach (mam rozpisany jego szkic) i wreszcie zacznę go realizować….

To jest taki deadline, który sama sobie nałożyłam.

Zewnętrzne deadline są skuteczniejsze, ale też bardziej stresujące.

Ponieważ sama ustaliłam sobie ten deadline, czerpię z niego taką swego rodzaju motywację in extremis (w ostatniej chwili). Ale też nie zamierzam sobie dla niego wyprówć żył.

Mam ten luksus, że mogę go realizować swój projekt w swoim rytmie. Czerpiąc motywacyjnego kopa z założonego deadline – u.

Jak zrealizować projekt - Jak przestać odkładać na później, robić to, co masz do zrobienia i wreszcie zrealizować swój projekt.

6. Wyeliminuj to, co odciąga Cię od tego, co ważne.

Postaraj się wyłapać, odcedzić te rzeczy, które sabotują Twoje długoterminowe plany.
Jeżeli zawczasu je zidentyfikujesz – łatwiej Ci będzie trzymać się planu.

Teraz czas na psychoanalizę:

Jaka jest Twoja idealna wymówka?

Dla mnie są nią sprawy pilne.

Odnośnie blogowania – bieżące działania na blogu i w social mediach. Robię dużo rzeczy, ale nie tych…

Czyli z jednej strony wpędzam się w stan permenentnego zapracowania. Ale czasami to jest przykrywką dla braku odwagi, by zdobyć się na coś, co owszem wymaga ode mnie odwagi, tzw wyjścia ze strefy komfortu, ale też pozwoli mi wejść na wyższy poziom.

To idealna wymówka przed samym sobą. Kiedy w głębi ducha wiem, że nie koncentruję się na właściwych rzeczach. Sprawy bieżące, pilne – tych można sobie cały czas dokładać… Tymczasem chodzi o to, by umiejętnie przefiltrować, wycisnąć z nich esencję..

Dlatego –

  • Unikaj miejsc – zajęć, w których przepadnie Twoja motywacja, by zmierzyć się z tym, co dla Ciebie jest ważne.
  • Unikaj miejsc, zajęć, w których wiesz, że przepadniesz.

 

Dla jednych to będą social media – bo to taka studnia bez dna.

Dla innych to może być porządkowanie, układanie – kolejna studnia bez dna.

W tych dziedzinach zawsze można zrobić więcej i więcej.

Czasami najskuteczniej odciągają nas od tego, co mamy do zrobienia wymówki oparte na szlachetnych podstawach, czy wynikające z dobrze ugruntowanych pobudek.

Dobrze ugruntowane wymówki.

Bo jeżeli nie chodzi o coś tak z gruntu frywolnie płytkiego, jak np bycie w social mediach (co może nie mieć końca). Ale np gruntowne sprzątanie.

Nie dość, że ważne, to jeszcze pilne. Wiesz, że musisz posprzątać – samo się nie zrobi.

Czy np kiedy masz coś zrobić dla drugiej osoby, i jeszcze to, i jeszcze to…

I tak rozmywa się Twój projekt – docelowo ważny, który nie wpisuje się w kategorie pilne – pomocne – dla drugiego człowieka – sprzątanie…. – niezbędne – jestem w tym niezastąpiona itp itd

Czyli odkładasz realizację ważnych dla Ciebie planów – dotyczących Twojego rozwoju… na później.

Coś o czym marzysz, co docelowo mogłoby odmienić Twoją codzienną rutynę. Szkopuł w tym, że póki co w Twojej codziennej rutynie nie ma na to miejsca.

I to jest ten hack –

WPISZ TO w codzienną rutynę.

Choćby 5 minut dziennie na realizację danego celu.

Jeżeli wygospodarujesz tego czasu więcej – tym lepiej. Wciągnie Cię – o to właśnie chodzi, by posuwać się naprzód, by robić rzeczy, które pomogą Ci posunąć się naprzód, zamiast pogrążać się w codziennej rutynie, która z pozoru nie ma końca.

7. Zidentyfikuj i postaraj się zapanować nad nieuświadomionymi, niedopowiedzianymi, zagłuszonymi, ale pokutującymi w Tobie przekonaniami o samym sobie, które może najbardziej hamują Cię w realizacji Twojego zamierzenia.

I tak na przykładzie:

Dla mnie to jest największym hamulcem, by zacząć w ogóle monetyzować swojego bloga (pracę, którą przez ostatnie 7 lat w niego włożyłam) jest takie poczucie wpojajane nam od dziecka, które może nie do końca tego świadomi ciągniemy je za sobą przez całe swoje życie:

Grzechem jest bycie pazernym. Przez paraliżującym w swojej logice skrót myślowy: źle jest zabiegać o pieniądze, źle jest bogacić się…

To dla mnie największy hamulec dla realizacji moich celów i zamierzeń.

Zidentyfikować go – to jest krok do przodu.

Zmierzyć się z nim – robię to, ale bardzo powoli, bo on jest bardzo mocno we mnie zakorzeniony.

W moim przypadku ten punkt jest kluczowy i może wręcz powinien być punktem pierwszym.

Jeżeli w Twoich przekonaniach o samym sobie jest coś, co Cię sabotuje, może warto zacząć od przełamywania w sobie właśnie tego.

Jak zrealizować projekt - Jak przestać odkładać na później, robić to, co masz do zrobienia i wreszcie zrealizować swój projekt.

Podsumowanie:

Czyli porządkując jeszcze raz. Jeżeli masz projekt, który mocno chcesz zrealizować, ale z nieznanych sobie powodów wciąż odkładasz go na później, może powinieneś dokładniej przyjrzeć się i zastosować do tych kolejnych etapów:

  1. Przygotuj sobie listę tego, co jest dla Ciebie naprawdę ważne (projekty długoterminowe, ale kluczowe dla Twojego rozwoju).
  2. Zidentyfikuj wszystko to, co chwilowo mógłbyś odstawić na bok po to, posunąć naprzód to, co jest dla Ciebie naprawdę ważne (np ważny projekt).
  3. Skoncentruj się na rzeczach, które rzeczywiście pomogą Ci posunąć Twój projekt naprzód, albo stworzą pod niego solidne fundamenty.
  4. Podziel go sobie na etapy.
  5. Ustal dla niego deadline. Nawet jeżeli wyjdziesz poza niego, ważne, że będzie Cię on motywować do działania.
  6. Na czas realizacji danego projektu wyeliminuj to, co notorycznie odciąga Cię od jego realizacji. Może to być np bezproduktywne scrolowanie po social media, które nie pozostawia Ci już czasu na to, co jest dla Ciebie w tej chwili naprawdę ważne.
  7. Zidentyfikuj i postaraj się zapanować nad nieuświadomionymi, niedopowiedzianymi, zagłuszonymi, ale pokutującymi w Tobie przekonaniami o samym sobie, które może najbardziej hamują Cię w realizacji Twojego zamierzenia.

A ja pozdrawiam Was serdecznie

Beata

Zapisz się na Newsletter

More from BEATA REDZIMSKA

Czytam z dzieckiem.

Przyznam się, że biblioteki i panie bibliotekarki przez wiele lat napełnialy mnie...
Read More

4 komentarze

  • Dzięki za tyle pomysłów.
    Ja ostatnio testuję na sobie metodę 12 tygodni (tylko zamieniłam ją na 8 tygodni). Odpowiada mi.
    No i odsunięcie od siebie wszystkiego, co nie tak ważne.
    Potem się nadrobi, albo i nie 🙂

    Pozdrawiam serdecznie!

  • Poruszyłaś mnóstwo ciekawych i ważnych tematów. Mastermind to cudowna sprawa – jak się trafi na właściwe osoby to bardzo pomaga przy rozwijaniu i tworzeniu własnych produktów. Myślę, że warto trzymać się też zasady o której kiedyś usłyszałam – zanim „skonsumujesz” to co inni produkują (artykuły, maile, posty, itd) popracuj najpierw nad swoim produktem (jeśli jesteś twórcą). Chodzi o to, żeby zachować równowagę pomiędzy czasem który poświęcasz na tworzenie, a czasem na oglądanie, czytanie innych.

  • Bardzo przydatne wskazówki 😉 W moim przypadku sprawdza się zaczynanie projektu chcicaż na chwilę, później już jakoś leci, ale zamin do niego siądę musze skorzystać z technik, o których piszesz

  • Bardzo duże cennych wskazówek. U mnie najlepiej sprawdza się…nie myślenie. Inaczej mówiąc nie zastanawiam się czy mi się chce i dlaczego mi się nie chce tylko po prostu działam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *