Czy opłaca się czytać? WYZWANIE CZYTELNICZE: Co czytacie?

dlaczego warto czytać książki, wyzwanie czytelnicze

Czy opłaca się czytać?

Podzielę się z Wami moim doświadczeniem.

Odkąd zapisałam się do biblioteki i zaczęłam regularnie czytać, czuję się wewnętrznie szczęśliwsza.

Zastanawiam się, jak to wytłumaczyć. Ale widzę tu prostą zależność:

Odkąd więcej czytam, czegoś się uczę, a ponieważ wciąż czegoś nowego się uczę, czy po prostu dowiaduję, czuję, że coraz bardziej i przede wszystkim wciąż (w moim wieku) się rozwijam.

Dzięki temu, że się rozwijam, czuję się bardziej spełniona.

A pewnie dlatego, że czuję się bardziej spełniona, chce mi się spełniać się jeszcze bardziej, czyli rośnie mój apetyt na życie.

A kiedy rośnie nam apetyt na życie i wydaje nam się ono ciekawsze, wtedy rośnie to wewnętrzne poczucie szczęścia.

Nawet jeżeli jestem w takim wieku, że raczej już nie zdobędę się na to, by przewracać moje życie do góry nogami.

Dobijam do 50 (tzn mam 46 lat i szczerze powiedziawszy, nie wiem kiedy to przeleciało, bo ja wciąż czuję się młoda, ale te cyferki w mojej metryce nie podzielają mojego punktu widzenia).

Biorąc pod uwagę mój wiek i kraj, w którym mieszkam (czyli Francję) zmiana pracy i w ogóle ścieżki kariery byłaby tu czystym szaleństwem. Co prawda podejrzewam w sobie pewną dawę szaleństwa, ale skutecznie ją w sobie tonuję.

Za to ubarwić swoje życie, wzbogacić swoją wiedzę, podnieść swoje kompetencje, co może jednak wbrew mojemu wiekowi – zainspirować mnie do zmian, a może nawet do podjęcia nowych wyzwań w życiu.

dlaczego warto czytać książki, wyzwanie czytelnicze

Zaczęłam więcej czytać od kilku miesięcy. Dzięki bibliotece, dzięki temu, że wreszcie mam dostęp – wręcz nieprzebrany do książek.

Zauważcie, że wiele osób o bogatym dorobku zwraca uwagę na wartość czasu poświęcanego na czytanie, na lekturę, na codzienny rozwój, na poszerzanie horyzontów.

I to nawet niekoniecznie ze swojej dziedziny. Bo czasami pomysł przeniesiony z innej dziedziny może w zupełnie innej dziedzinie stać się motorem postępu.

Brian Tracy kładzie nacisk na konieczność, czy na wartość nieprzerwanego dokształcania się.

Prof. Seignalet, francuski lekarz i promotor diety bezglutenowo bezmlecznej (jako stylu życia, szczególnie w chorobach autoimmunologicznych) zwraca uwagę na znaczenie czasu poświęconego lekturze. Jaką rolę nie do przecenienia w jego pracy naukowej odegrało szperanie po literaturze naukowej.

Ale nie tylko z punktu widzenia – przełożenia tego na sferę zawodową.

Przyznam się, odkryłam z pewnym zdziwieniem, że czuję wewnętrzną zmianę w moim nastawieniu do życia odkąd zapisałam się do biblioteki i odkąd na wyciągnięcie ręki mam tyle książek, o ilu wcześniej mogłabym sobie tylko pomarzyć.

Zastanawiam się, dlaczego tak długo zwlekałam. Ale czasami tak jest, że trudno zrobić ten pierwszy krok w kierunku czegoś… w pewnym sensie nowego.

We Francji biblioteki są instytucjami w pewnym sensie rodzinnymi. Przychodzi się do nich z rodziną, buszuje się na miejscu po zasobach biblioteki, traktując to jako formę spędzania wolnego czasu. Która jeszcze – tu wisienka na torcie – nie dorzuca dodatkowych kosztów, a jeszcze poszerza wiedzę i horyzonty.

Owszem, jeżeli chodzi o poszerzanie wiedzy, czy śledzenie nowości ze swojej dziedziny stosują i polecałbym 2 może niekoniecznie najpopularniejsze media społecznościowe, ale ostatnio moje ulubione: LinkedIn i Pinterest.

Niemniej, jako że jestem „starej daty” – nic nie zastąpi mi szelestu przewracanych kartek papieru.

Zresztą artykuł znaleziony dzięki LinkedIn, co najwyżej wprowadza w temat, ale nie wyczerpuje wiedzy na jego temat. Co innego książka.

Błogosławiona niech będzie książka. Błogosławione niech będzie czytanie.

Dlatego stwierdziłam, że dla utrwalenia swojej pamięci będę robić zestawienia tego, co przeczytałam.

Przeczytane w październiku.

Z lektur, które ostatnio przeczytałam i które pozytywnie mnie zainspirowały ostatnio, właśnie dzięki temu, że zapisałam się do biblioteki.

Po pierwsze książka Sheryl Sandberg Włącz się go gry.

O tej książce  Sheryl Sandberg: Włącz się do gry pisałam TUTAJ

Zołzy nie są urocze.

Bo to, że mężczyzna jest ambitny i przebojowy, jak najbardziej, spotyka się ze społecznym zrozumieniem i akceptacją. Jak miałoby być inaczej?

Jeżeli jest inaczej, to tu jest właśnie problem: niezaradny życiowo, facet – dupa, nie facet.

Jeżeli kobieta jest przebojowa i ambitna, to już na pewno nie ma serca. Jak nie ma serca, to nie ma skrupułów. Czyli wdepcze każdego w ziemię.

dlaczego warto czytać książki, wyzwanie czytelnicze

Książka o Marku Zuckerbergu pt Rewanż samotnika.

Pozwala zrozumieć genezę Facebooka, drogę Marka Zuckerberga od aspołecznego geeka, samotnika, nie – do – końca- rozpoznanego geniusza i człowieka zagubionego, stojącego jakby na marginesie życia towarzyskiego, co podsyca w nim potrzebę wzięcia swojego rewanżu…

Pokazuje jego sposób myślenia – co w pewnym sensie skłoniło do refleksji nad Facebookiem i wbrew temu, co głoszą osoby sprzedające kursy o tym, jak skonfigurować reklamy na Facebooku, wydaje mi się, że póki Mark Z. niewzruszenie trwa przy sterach Facebooka, ten nigdy nie będzie całkowicie płatny.

Zawsze publikacje, które potrafią zmobilizować ludzi do dyskusji – będą miały zasięgi.

Bo taka była geneza Facebooka i jego wizja „by Mark Z”.

Tu też sprawdza się (jak dobrze sprawdziła się właśnie tutaj) ta stara jak świat zasada: piedniądze wcale nie są najważniejsze. Nie rób biznesu, tylko dlatego, że chcesz zarobić pieniądze. Raczej skoncentruj się na tym, by dostarczać ludziom wartość i przydatne rozwiązania…

Poza tym przeczytałam kilka książek o wordpressie i SEO. Co do SEO – tu jak ta wiedza się szybko starzeje.

Poradnik o LinkedIn, który podsunął mi kilka pomysłów jego lepszego wykorzystania.

Czytam książkę – biografię Steve Jobsa (spisaną przez Waltera Isaacsona), skłania mnie to do wielu przemyśleń odnośnie budowania swojej marki, odwagi, realizowania swojej wizji, kreatywności… Tyle, że muszę je sobie jeszcze uporządkować.

dlaczego warto czytać książki, wyzwanie czytelnicze

I pozycja z francuskiej klasyki, czyli:

„Vipère au poing –  żmija w garści” Hervé Bazin

Nieśmiertelny motyw matki w literaturze, ale nie do końca pokazany tak, jak się do tego przyzwyczailiśmy. Bo ….

Jeżeli jesteście przyzwyczajeni do motywu troskliwej matki, to ta historia zdecydowanie łamie wszelkie uświęcone stereotypy.

Aż ciarki przechodzą po plecach. Tym bardziej, że autor wplótł w tę historię wątki autobiograficzne.

Nie mogłam się oprzeć podejrzeniom, czy spekulacjom: na ile przedstawiony w książce portret bezdusznej, okrutnej i manipulującej otoczenie matki był portretem realnej matki pisarza.

Czyli na ile postać literacka była bliska realnej osobie z krwi i kości. Jednym słowem do czego może posunąć się matka.

Pisarz nadał matce przydomek Folcoche, co jest połączeniem słów folle (szalona) i cochon (świnia).
Matka znienawidzona przez swoich dorastających synów, tocząca z nimi wojnę – coraz bardziej podjazdową (w miarę, jak dorastają).

Póki ma nad nimi przewagę fizyczną (czyli kiedy chłopcy są na tyle mali, że może bezkarnie rozdawać im kopniaki) kobieta nie cofa się przed nadużywaniem siły fizycznej, czy chociażby przed subtelnym w tym kontekście wbijaniem widelca w rękę dziecka, które nie siedzi wystarczająco „starannie” przy stole. (Akcja toczy się w latach dwudziestych XX wieku).

Kiedy synowie wchodzą w wiek dorastania ta wojna domowa staje się coraz bardziej podjazdowa. Kobieta dla swoich celów musi wykorzystywać siłę fizyczną mężczyzn, którzy ją otaczają męża (słabego i podatnego na jej wpływy) i kolejnego kleryka (wychowacy chłopców)…

Może nawet dla samej zainteresowanej – kobiety chłodnej, dominującej, wydanej za mąż za nieudacznika, żyjącego ułudą utraconego prestiżu starodawnego rodu, ubożejącej szlachty z wielowiekową tradycją (schyłek pewnej epoki).

Kobiety wychowanej w rodzinie bezwględnie oddanej karierze i robieniu pieniędzy, w której chyba nie ma miejsca na uczucia i prawdziwe relacje międzyludzkie.

Kobiety nawet nie znającej i nie zdającej sobie sprawy z tego, czym może być rodzina. Kobiety, jako młoda dziewczyna oddanej na pensję i zaraz po jej skończeniu wydanej za mąż … za pierwszego lepszego kandydata…

Czy w jej poczuciu tak naprawdę chodzi o wojnę podjazdową z własnymi dziećmi? Czy to, co przeradza się w wojnę podjazdową w jej pojęciu oznacza wychowanie i skrupulatne i oszczędne zarządzanie domem i jego zasobami (symboliczne zamykanie pojemnika z masłem na klucz, oszczędzanie na skarpetkach dla dzieci i ich praniu, oszczędzanie na ogrzewaniu – niech dzieci się hartują, tzn w praktyce – marzną).

Obłuda, hipokryzja i życie – czy utrzymywanie pewnego standingu na pokaz. Zamiast zająć się tym, co naprawdę w rodzinie jest ważne – dobro jej członków…

Symboliczny przykład wystawienie hucznego przyjęcia dla podtrzymania prestiżu rodziny, ale oszczędzanie na przyzwoitym odzieniu dla potomstwa (1 odświętny komplet dla trójki braci, którzy muszą występować w nim jeden po drugim, po kolei, tak by zaproszeni goście nie mogli się połapać).

Książka, która mi osobiście dała do myślenia, ale też docenienia znaczenia drobnych rzeczy, symbolicznych gestów, odrobiny czułości względem najbliższych, co czyni relacje wewnętrz rodziny lepszymi i trwalszymi….

Równolegle czytam kilka pozycji o zdrowiu, co jest dla mnie motywacją, by te zasady wcielać w życie.

Ale rozpisałam się po to, żeby spytać Was, co Wy teraz czytacie. Podzielcie się proszę.
Podsuńcie fajne pozycje, a możecie dorzucicie kilka słów o tym, czy warto i dlaczego…

Pozdrawiam serdecznie

Beata

 

dlaczego warto czytać książki, wyzwanie czytelnicze

Miejsce na Twój link 

Zapisz się na Newsletter

Tags from the story
More from BEATA REDZIMSKA

Jak nauczyć się języka obcego i nie stracić motywacji do blogowaniania?

Już prawie rok temu w ramach wspólnego czytania i dziergania z blogiem...
Read More

5 komentarzy

  • Naprawdę masz 46 lat!? W życiu bym nie powiedziała, 30 to max! 😉
    A czytanie jest bardzo wartościowe. Doceniam biblioteki, zwłaszcza te naprawdę dobrze zaopatrzone, bo dzięki nim mogę bez nakładów finansowych poszerzać swoją wiedzę z różnych dziedzin.

  • Ja czytam od dawna, ale miałam przerwe. Trzy lata temu zapisałam się znów do biblioteki i teraz czytam ponad 40 książek rocznie. Nie liczę tych, co potrzebne mi są do pracy. W zależności od nastroju i przemęczenia czytam bardzo różne pozycje. Dużo francuskiej literatury, za to sporadycznie polską. Teraz mam sporo pracy, więc czytam Camilleriego, ma bardzo lekkie kryminały sycylijskie. Odpoczywam i poznaję obyczaje i kuchnię włoską przy okazji rozwiązywania zagdaek.

  • Biblioteki w Polsce też robią się już mocno rodzinne. Organizują warsztaty i kursy. Czasem mam wrażenie, że robią więcej niż domy kultury:)
    Ja ostatnio czytałam (a właściwie słuchałam na audiobooku) Homo Deus (autor: Harari Yuval Noah) o tym, w jakim kierunku zmierza ludzkość. Jeszcze nie napisałam nic na ten temat. Muszę przetrawić, ale polecam.

  • Nie pamiętam od kiedy jestem niepoprawnym molem książkowym. Uwielbiam przeglądać książki w bibliotece, przekartkowywać je w księgarni i zaczytywać się w nich w domu (chociaż tak naprawdę, czytam je wszędzie). Za każdym razem, gdy idę (tylko!) oddać książkę do biblioteki wychodzę z niej z kolejnymi czytelniczymi perełkami. No ale co ja na to poradzę, że kocham czytać książki!
    Czy czytanie się opłaca? Według mnie jak najbardziej! Moim czytelniczym przykładem jest moja 93-letnia babcia, która zaczytuje się w książkach.
    Obecnie czytam 3 książki na raz. Jedna to poradnik Guy’a Kawasaki o marce w social mediach, druga to reportaż o Syberii, a trzecia to czwarta część serii „Genialna przyjaciółka”Eleny Ferrante (Bardzo polecam!).

  • Trochę dziwne książki ostatnio czytałem, od „Neuromarketing 2.0 – Wygraj wojnę o umysł klienta”, po… „Konrada Wallenroda”, ale szczególnie polecam jedną z ostatnich, „Opowieści z Alhambry” – Washingtona Irvinga. To przepiękne opowieści o Maurach i ich siedmiuset letnim panowaniu na Półwyspie Iberyjskim, spisane przez dziewiętnastowiecznego amerykańskiego pisarza i historyka, który długie lata przebywał w Hiszpanii i mieszkał na terenie Alhambry, chyba najwspanialszego dzieła architektury islamu. To o ich kulturze, legendach, ale także wojnach, honorze i miłości do piękna. Ta książka zdecydowanie nie przystaje do współczesnych czasów, ale dla wszystkich którzy rozczytywali się w „Baśniach 1001 nocy” i lubią prozę romantyczną, lektura obowiązkowa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *