Zastanów się, co przechowujesz we wspomieniach. A odkryjesz co jest dla Ciebie naprawdę ważne.

co jest w życiu ważne

Zastanów się, co przechowujesz we wspomieniach. A odkryjesz co jest dla Ciebie naprawdę ważne.

Z upływem lat coraz bardziej lubię powracać pamięcią do tych chwil, które dawno minęły. A ja wciąż je pamiętam…

Ze zdziwieniem stwierdzam, że chwile: z pozoru kluczowe, decyzyjne, strategiczne – uleciały bezpowrotnie.

Nie pamiętam już ich smaku, zlewają mi się w pamięci w jedno….

Za to przypominam sobie…

Te wspomnienia nachodzą mnie w najmniej spodziewanym momencie. Przychodzą znikąd. Wywołuje je skojarzenie, zapach lata, szelest jesiennych liści pod stopami….

Dlaczego jeszcze pamiętam ten moment sprzed lat?

Jesienne popołudnie. Zamiast sumiennie siedzieć nad tym, co mam do zrobienia – chodzę po ogrodzie. Przepełnia mnie wszechogarniające poczucie szczęścia.

Na chwilę udało mi się odłączyć od tej wewnętrznie niepokojącej codzienności, odłożyć na bok obowiązki, wsłuchać się w siebie.

Łapie się na tym, że dałabym wiele, by jeszcze raz znaleźć się w tamtym miejscu czasoprzestrzeni, spotkać tą młodszą JA. Gdyby nasze drogi skrzyżowały się na chwilę, powiedziałabym jej: nie spiesz się, łap tę chwilę, zagłąb się w nią jeszcze bardziej – CARPE DIEM – zachowasz ją w sobie na lata.

Ta chwila jest warta tego czasu, który bezproduktywnie na nią tracisz…

Zamiast w poczuciu winy gonić za czymś, co z pozoru ważne… pilne, strategiczne…

Inny moment sprzed lat – zimowy wieczór, długo wpatruję się w zaśnieżoną ulicę, daję unieść się tej chwili – gdzie indziej.

Wiem, że powinnam zająć się czymś produktywnym. To poczucie wewnętrznego niepokoju – poczucie obowiązku – z reguły kładzie kres tym momentom…. Dlatego nie trwają one długo – także we wspomnieniach.

Raptem kilka sekund… To wszystko, co zostaje. Bo zatrzymałam się na danej chwili po to, by chłonąć ją wszystkimi swoimi zmysłami. Stop klatka.

I właśnie to przechowujemy we wspomnieniach…

Z pozoru nieważne – a jednak ważne…. To reszta jest nieważna…

Dlaczego więcej nie pamiętam?

Jedyne, co pamiętam – to ten ultony moment zamyślenia, kiedy na chwilę wsłuchałam się w siebie….

Przypuszczam, że do porządku przywołało mnie poczucie obowiązku. Tak, powinnam zająć się pracą. I przypuszczam, że zajęłam się, bo więcej z tamtego dnia – 20 lat wstecz – nie pamiętam. Tylko to….

I tak jest za każdym razem. Jedyne, co odkopuję w pamięci to te chwile wewnętrznego szczęścia – wyrwane z zabieganej codzienności.

Kiedy się zastanawiam: dlaczego z wiekiem lata przemijają coraz szybciej.

Wydaje mi się, że może właśnie dlatego, że zapamiętujemy coraz mniej…

Coraz mniej uwagi przyznajemy ulotnym chwilom. Spieszymy się coraz bardziej. Czujemy presję przemijającego czasu… Chcielibyśmy jeszcze zdążyć… Dlatego ….

Coraz bardziej pobieżnie przeżywamy to co ulotne. Chcemy wycisnąć jak najwięcej z danej chwili. Robimy kilka rzeczy na raz. Chwytamy się tylu różnych spraw. Zamiast dać sobie czas dla siebie – tak bezproduktywnie.

I w tym nieustannym pośpiechu, coraz szybciej przemijamy. Błędne koło.

Może właśnie dlatego, że szkoda nam czasu na wsłuchanie się w siebie w bezproduktywnym zamyśleniu. Coraz mniej tych bezproduktywnych (z pozoru) chwil zapisujemy we wspomnieniach….

Bo we wspomnieniach przechowujemy jedynie te chwile, które nadają naszemu życiu smak.

Czasami będzie to smak choroby (gdy choroba skłania do takiego zamyślenia). Czasami będzie to ulotne wspomnienie: zachodu słońca, muśnięcia wiatru po policzku, deszczu, który przywołał wspomnienie sprzed lat, kiedy byliśmy bardziej otwarci, kiedy mniej goniło nas życie.

Bo paradoksalnie zapamiętujemy to, kiedy zatrzymujemy się z pozoru bezproduktywnie, by poczuć smak tej chwili…

Z wiekiem jakby maleje nasza zdolność do wyłapywania tych chwil.

Nakładamy na siebie coraz bardziej zabójczą dla radości życia – rutynę, pośpiech, poczucie obowiązku – by zdążyć.

A kiedy oglądamy się za siebie …. wszystko zlewa się w jedną wielką plamę – było – minęło.

Z upływem lat zacierają się w pamięci słowa i twarze ludzi, z którymi drogi dawno już nam się rozeszły…

Ale wciąż słyszymy swoje myśli, odczucia, doznania – które były w nas w danej chwili.

Ironia losu – zapominamy chwile – pozornie – ważne, strategiczne, kluczowe, decyzyjne dla naszego życia.

Zostaje to, co z pozoru nieważne, nieznaczące, ulotne – chwile, przeżyte sam na sam ze sobą. Chwile refleksji…

Z tego wyścigu z czasem – jakim jest życie – w pamięci zostają tylko chwile wewnętrznego wsłuchania się w siebie…..

Inne, pracowicie wykorzystane, jednostajnie przepracowane, zapełnione do granic możliwości – zlewają się w jedną wielką nieczytelną plamę.

Nawet jeżeli w danej chwili, to wszystko wydawało się nam takie kluczowe, ważne, decyzyjne, co z tego zostaje???

To, co utkwiło nam w pamięci – nieważne, ulotne… zatrzymanie się na chwilę nad sobą…

Czas ustawia minione chwile w odpowiedniej perspektywie. Tak że zaczynamy rozumieć, co tak naprawdę jest w życiu ważne. A co ważne nie jest.

Czas zmarnowany nie istnieje we wspomnieniach….

Zastanów się, co przechowujesz we wspomieniach. Odkryjesz, co jest dla Ciebie ważne.

Obraz może zawierać: chmura, niebo, drzewo, na zewnątrz i przyroda

Zapisz się na Newsletter

More from BEATA REDZIMSKA

Jak być zdrowym jesienią i zimą. Jesienny ból gardła.

Czy znacie to uczucie? Uciążliwy, upierdliwy problem, który uparcie powraca. Macie wrażenie,...
Read More

4 komentarze

  • Bardzo, bardzo ciekawy tekst. Od siebie tylko dodam, że tak jak przechowujemy dobre wspomnienia, tak i te negatywne. To również oznacza, że odgrywają one w naszym życiu ważną rolę, a jeżeli mają bardzo duży wpływ na teraźniejszość, warto też rozważyć kwestię poszukania pomocy, bo nie ze wszystkim poradzimy sobie sami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *