Bo Ty zawsze musisz coś rozlać.

jak nie krytykowac dziecka

Bo Ty zawsze musisz coś rozlać.

Musiałam ugryź się w język. Usiadłam sobie z książką, którą próbuję dokończyć od jakiegoś roku („Prawda o sprawie Harrego Queberta” Joela Dickera).

Dziecko chcąc mnie wyręczyć, samo z siebie, uczynnie postanowiło odnieść brudną szklankę do kuchni.

Tyle, że – złośliwość rzeczy martwych, która zawsze manifestuje się w takich sytuacjach – pieczołowicie niesona do kuchni szklanka wypadła mu z rąk i stłukła się po drodze. Już prawie u celu, bo na wyłożonej kafelkami posadzce w kuchni.

W rezultacie – pół godziny sprzątania – dla mnie. Pół godziny przeczesywania na kolanach (niczym ten Rabmo) i szorowania najbardziej nieprawdopodobnych zakamarków kuchni (octem – ekologiczny ze mnie Rambo w takich sytuacjach).

Wiecie jak to jest, kiedy coś rozbije się w drobny mak… Jeszcze długi czas po… znajdujecie tego resztki w najmniej prawdopodobnych miejscach. Ale jeżeli macie małe dzieci, to chcielibyście tego za wszelką cenę uniknąć i pozbierać od razu, więc przeczesujecie teren na kolanach….

I tak przeczesuję…. I przesuwam w pamięci film z tego wydarzenia.

Tak dobrze było mi na tym fotelu z książką.

Gdyby dziecko samo z siebie nie zachciało odnieść tej szklanki, siedziałam bym sobie dalej i czytałabym książkę. Zamiast na czworakach przeczesywać podłogę: najpierw z miotłą i szufelką, potem odkurzaczem dla pewności, a następnie jeszcze bardziej dla pewności ściereczką zmoczoną octem, żeby zebrać ewentualne – mikroskopijne okruszki.

Ot dlaczego książka nie posuwa się naprzód. Nie dość, że cegła – chyba z jakieś 600 stron, to jeszcze los uwziął się na moje czytanie.

Ale to nie ważne. Ważne jest to, że w porę ugryzłam się w język i nie powiedziałam tego, co w tym momencie – niesłusznie cisnęło mi się na usta.

„Bo Ty zawsze musisz coś rozbić” – poczułam, jak narasta to we mnie wewnętrznie, za chwilę wyrwie się niepotrzebnie …

jak nie krytykowac dziecka

Dzieci zawsze coś rozbijają, czy przewracają się w najbardziej nieodpowiednim momencie.

  • Bo albo robią to wtedy, kiedy rodzic ma tyle na głowie…. i JESZCZE TO….
  • Albo rodzic ma wreszcie tę chwilę oddechu dla siebie …. i TERAZ TO.

Rodzice też są ludźmi i czasami mówią rzeczy, które odzwierciedlają ich bieżący stan ducha, a wcale nie żadną prawdę o swoim dziecku.

Tyle, że dziecko może jako taką to przyjmuje…

Może coś, co w założeniu rodziców miało być motywującym kopem – nie leń się, dlaczego to tak niechlujnie napisane i takie tam…, dla dziecka stanie się kotwicą uziemiającą go na całe życie.

„Ty zawsze musisz coś rozbić” – Kto nigdy w swoim dzieciństwie tego nie usłyszał? W kim nie podkopało to pewności siebie….

Uogólnienia, które zabijają pewność siebie u dziecka.

Czas przeciąć pępowinę. I uwolnić się od pewnych rzeczy.

W tym wypadku – dobra intencja, która spaliła na panewce i wywołała kaskadę negatywnych konsekwencji i pół godziny nadprogramowego sprzątania. W sumie dobrze. Od dawna chciałam to zrobić się – na kolanach przeczesać kuchnię.

Musiałam ugryź się w język.

Jak ważne są słowa, które nieopatrznie, w emocjach mówią ludzie innym ludziom, szczególnie tym mniejszym, jeszcze nie uformowanym…

Jak ważne są słowa, które powtarzamy sobie każdego dnia.

Pozdrawiam serdecznie

Beata

jak nie krytykowac dziecka

jak nie krytykowac dziecka

jak nie krytykowac dziecka

jak nie krytykowac dziecka

Zapisz się na Newsletter

More from BEATA REDZIMSKA

Regularność – kluczem do regularnego wzrostu bloga.

Dlaczego jedne blogi wznoszą się na wyżyny popularności i oglądalności? A inne...
Read More

4 komentarze

  • Bardzo mądre przemyślenia. Utarte schematyczne zdania, wypowiadane bez większego namysłu mogą wywołać u ludzi, szczególnie tych najmłodszych poczucie winy, gorszości, niezdarności. A przecież to tylko szklanka… Z czasem gdy tych przypadkowych błędów będzie więcej i co za tym idzie co raz więcej tego typu zdań od rodziców czy rówieśników, wychowawców itd. to dziecko może poczuć się beznadziejne. Zaniecha wyręczania rodziców w czymś, nie będzie podejmować dodatkowych projektów, czy zbytnio się wychylać, a wszystko to przez strach przed porażką, błędem i w konsekwencji wyśmianiem.
    Lepiej czasem ugryźć się w język i nie wypowiadać słów, które mogą kogoś zranić, nawet na długie lata.

    Pozdrawiam serdecznie !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *