Daj sobie pozwolenie na chwilę smutku.

czy smutek jest potrzebny

Daj sobie pozwolenie na chwilę smutku. 💦😭😅

Są takie dni, kiedy tego potrzebujemy.

W ten sposób nabieramy zdrowego dystansu do pewnych spraw.

Spojrzeć w wgłąb siebie i dotrzeć do tego, co nas boli.

Zamiast upychać coraz głębiej, w nadziei, że już nigdy nie wypłynie na powierzchnię…

Ale skoro tak – będzie siedzieć w środku, aż odciśnie swoje piętno ….

Czasami smutek jest pierwszym symptomem….

Małe problemy nie potraktowane na poważnie rosną.

Smutek niewypowiedziany, niedopuszczony do głosu z pozoru znika, uodparniamy się, przestajemy cokolwiek czuć i to jest ta pułapka ….
powoli wszystko traci sens, nic już nie jest ważne – DEPRESJA….

Wydaje się nam, że tak chronimy siebie najlepiej przed smutkiem – uciekając w wieczne zabieganie… uśmiech na pokaz, a w środku cmenatrzysko własnych uczuć ..

Tymczasem chwila smutku, moment świadomej refleksji – ma oczyszczającą moc.

Jest jak ziarenko piasku, które uwiera wystarczająco długo, by wytworzyła się perła.

„W życiu jest najlepiej, kiedy jest nam dobrze i źle.

Kiedy jest nam tylko dobrze – to niedobrze.” Jan Twardowski

———————————–

Wsłuchać się w swój smutek. Co wcale nie znaczy: poddawać się mu. Raczej go sobie uświadomić i wsłuchać się w siebie.

Czasami przyklepujemy go porcją bieżących spraw, odkładamy na później, ignorujemy, upychamy gdzieś na dnie duszy.

Tak można robić długo.

Na tyle długo, aż zoobojętniejemy.

Obojętność jest najgorsza. Niby nie boli, ale pozbawia sensu życia.

„Piekło to po prostu życie bez sensu.” Jan Twardowski

——————–

Czasami robimy to z przyzwyczajenia: tego się od nas wymaga: nie pokazywać swoich słabości, zawsze być na TOP, pełny profesjonalizm, samokontrola…

Naciągamy na twarz wyuczony uśmiech.

Wciąga nas codzienność. Tylko gdzieś pod powierzchnią – zranienie, zepchnięte do zakamarków duszy, przywywalone stertą codziennych obowiązków (tych pozornie ważnych i tak absorbujących, że zapominamy o tym, co dla nas naprawdę ważne).

Brak czasu wydaje się błogosławieństwem. Zapomnienie niesie ulgę. A jeżeli to tylko pozór?

Już wydaje się nam, że poradziliśmy sobie ze smutkiem- uodporniliśmy się.

Tak, uodporniliśmy się = coraz bardziej obojętniejemy.

Aż przestaje się nam chcieć: Jaki to ma sens, skoro nic nie ma sensu…

Wtedy przychodzi obojętność, brak uczuć, brak radości życia = DEPRESJA.

Francuzi mają takie fajne powiedzenie: tout ce qui ne s’exprime pas s’imprime
To, czemu nie damy ujścia, odkłada się w nas, odciska swoje piętno.

———————

Czasami smutek jest nieodzowny.

Pomaga wzrastać. Pewne rzeczy nabierają odpowiedniej perspektywy. A rzeczy powierzchowne ukazują się w całej swojej powierzchowności.

Czasami smutek ma oczyszczającą moc.

Jaki sens ma zakopywać coraz głębiej to, co kiedyś i tak nas dogoni.

Czasami musimy mu pomóc mu wydostać się na powierzchnię. Stawić mu czoła – stając z nim w oko w oko. A wtedy on uświadomi nam to, co jest dla nas ważne.
—————-

Pewne uczucia trzeba w sobie przetrawić. Zamiast uciekać, albo udawać, że nic się nie dzieje.

Zaakceptowanie smuktu, a nie odruchowe zaprzeczanie mu, czy upychanie gdzieś w odmętach duszy – jest pierwszym krokiem do wyleczenia.
————————

Czasem boję się otworzyć mu furtkę z obawy, że się rozgalopuje i nie będę potrafiła go powstrzymać.

Przyduszając go – zaduszam część siebie, zamiast sobie pomóc.

Ale czasami boję się, że dopuszczając do głosu smutek, zbytnio się rozpędzi – wciągnie mnie spirala narzekania.

Czasami po prostu mylę pojęcia: staram się trzymać w ryzach smutek. Ale kiedy przychodzi chwila, która odpowiednio nastroi mnie do jego przeżywania, okazuje się, że dzięki niemu moje życie nabiera kolorów, a pewne sprawy ustawiają się w odpowiedniej perspektywie….

Smutek ma w sobie coś uszlachetniającego, podczas gdy narzekanie jest zdejmowaniem odpowiedzialności z siebie i przerzucaniem jej na innych.

W takich momentach jest jedna dobra rada: pobyć z ludźmi.

Czasem to jakby zrzucić kamień z serca, podzielić się nim. Czasami kiedy mówimy o nim, pojawiają się rozwiązania.

Nie mówiąc o tym co nas boli, nie otwierając się na innych, nie dajemy sobie tej szansy, by ktoś wyciągnął do nas pomocną dłoń.

Ale najważniejsze to przestać uciekać, kiedy to właśnie to uciekanie jest tym, co nas najbardziej przeraża.

Do tych przemyśleń zainspirowała mnie Magda Z Wysp – blog by Magdalena Gasztych

Pozdrawiam serdecznie

Beata

Zapisz się na Newsletter

More from BEATA REDZIMSKA

Paryż już nigdy nie będzie taki sam.

Ostatnio moja 3-latka, chodząca do francuskiego przedszkola, z przejęciem opowiadała, że wkrótce...
Read More

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *