Budowanie swojej marki w sieci. Co jest naprawdę ważne i od czego zacząć?

Budowanie swojej marki w sieci

Budowanie swojej marki w sieci. Co jest naprawdę ważne.

Ostatnio mocno dał mi do myślenia podcast AmyPortefield: What to Focus On When You Are Just Starting Out

Z perspektywy mojego kilkuletniej działalności w sieci, chciałabym z jednej strony postawić kropkę nad i… Z drugiej strony poukładać w kolejności: co jest naprawdę ważne, a co może tylko pozornie ważnym się wydaje… Ale priorytety leżą zupełnie gdzie indziej.

Gorąco Wam polecam odsłuchanie tego podcastu. Ja ze swojej strony – mam podobne spostrzeżenia (odnośnie budowania swojej marki w sieci).

Ten podcast Amy Portefield w pewnym sensie – jestem o tym dogłębnie przekonana pomoże Wam ułożyć sobie pewne rzeczy w głowie. Ja też – po jego wysłuchaniu – nabrałam do pewnych działań zdrowszego dystansu: co jest ważne, co jest pozornie ważne, a co tylko niepotrzebnie zabiera dużo czasu.

Bo ważne jest ….

1. Dlaczego to robisz? Co było punktem wyjścia?

Amy Portefield zachęca do znalezienia dwie swojego wewnętrznego „why” – dlaczego.
Powrót do korzeni. Jakże jest to ważne, by spojrzeć na przebytą drogę z właściwej perspektywy…

Co leży u zarania – …

Tu może Was rozczaruję, ale tak pogrzebałam we wnętrzu swojego ja, dokopałam się do mojej pierwszej motywacji, która leżała u podstaw stworzenia bloga. I która była bardzo przyziemna, bo potrzebowałam czegoś, co da mi odrobinę satysfakcji i samozadowolenia z siebie….

Tak, bo może z samego początku nasze działanie będzie płynąć z bardzo płytkich, jak to byśmy powiedzieli przyziemnych pobudek. Które są dla nas w danym momencie najważniejsze, a przez to dostarczają najskuteczniejszej motywacji do działania. Bo tu chodzi o to, by potem przekłuć je w działanie.

Amy chciała wyrwać się z absorbującej, czy może raczej wyczerpującej ją pracy na etacie i zdobyć wolność. To pragnienie „wolności na swoim” (może momentami – złudne) chyba jest motorem napędowym wielu ludzi….

W początkach mojego blogowania było poszukiwanie możliwości rozwoju, których z jednej strony nie dawała mi moja etatowa praca, z drugiej strony w tym właśnie momencie znalazłam się na urlopie macierzyńskim, a potem wychowawczym. Ten moment sprzyja przewartościowaniu pewnych rzeczy i jest dobrym okresem, by może na nowo poszukać swojej drogi.

A wtedy ja zaczęłam szukać swojego spełnienia (wielkie słowa, no może dopiero z perspektywy czasu dopisuję do tego teorię) – tworząc swoją markę w sieci.

A więc pobudki z gruntu egoistycznie – spełnienie własnego ja.

Ale przypuszczam, że według piramidy Masłowa, te niskie, przyziemne, prozaiczne pobudki dają najmocniejszego, najskuteczniej materializującego się kopa do działania…
Ale teraz… w miarę, jak posuwamy się w tym działaniu naprzód i odhaczamy w nim kolejne etapy, równolegle (powiązany, czy wręcz nieodłączny efekt tego procesu) apetyt rośnie…

A kiedy apetyt rośnie, czujemy coraz większe nienasycenie, warto przypomnieć sobie, jaki był nasz punkt wyjścia. Warto do niego wrócić… Bo to ustawia rzeczy w odpowiedniej perspektywie.

Blogowanie – przede wszystkim dało mi to poczucie spełnienia, którego na pewnym etapie swojego życia tak rozpaczliwie poszukiwałam.

Dzięki blogowaniu poczułam się spełniona w sferze zawodowej.

Nawet jeżeli blogowanie nie jest moim zawodem. Ale blogowanie nauczyło mnie tylu rzeczy, które mogę wykorzystać na płaszczyźnie zawodowej. A to dodaje pewności siebie w tej sferze…

I tak dopiero z czasem – do tych wyjściowo – egoistycznych pobudek – doszło inne – bardziej altruistycznej WHY (dlaczego):

Chciałabym dzielić się z innymi tym, czego sama się już nauczyłam. Taka jest idea blogowania – dzielenie się, pomaganie….

Dlatego to tak wciąga… Bo dopiero to, co robimy dla innych napełnia głębszym sensem nasze życie. Nadaje temu, co robimy inny (wyższy) wymiar.

I też dopiero po drodze – pojawiają się nowe możliwości.

Zdałam sobie sprawę, że służąc innym, tzn pomagając innym, czy inspirując innych, sami w pewnym sensie inspirujemy siebie do stawiania sobie coraz wyżej poprzeczki.

Jeżeli prowadzę bloga o zdrowym stylu życia, to muszę na codzień żyć w zgodzie z tym, o czym piszę (przecież to widać np na Instagramie).

Co jest dla mnie motywacją do tego, by przeżywać swoje życie, dzień po dniu w duchu tego, o czym piszę. Czyż może być lepsza motywacja do tego, by utrzymać swoją dietę w ryzach, czy robić rzeczy, których z zasady robić nam się nie chce, bo to wymaga pewnego wysiłku, ale w tej sytuacji nie mamy innego wyboru. I ten wybór robi nam tak dobrze.

Podobnie z blogiem o blogowaniu – muszę nieprzerwanie uczyć się w tym zakresie coraz to nowych rzeczy… Samonapędzający się rozwój.

Pisząc bloga o języku francuskim – odkryłam wiele ciekawostek lingwistycznych (o których wcześniej nie miałam zielonego pojęcia). Tylko dlatego, że po prostu stałam się bardziej czujna na codzień w tym temacie…

Jednym słowem – blogowanie pociąga za sobą, czy wymusza na nas pewien styl życia:
WIN WIN. Samonapędzająca się spirala….

Doświadczam tego na sobie każdego dnia: blog w pewnym sensie jest dla mnie nieustającą motywacją do coraz lepszego przeżywania swojego życia. Bo jak inaczej wypełnić treścią bloga, Instagrama …..

Ale rozgadałam się, ale wracając do punktu wyjścia – nie ma nic złego w tym, kiedy okazuje się, że pierwotna pobudka jest egoistyczna. To jest jak najbardziej ludzkie.

Dopiero z czasem, kiedy zaczynamy dostrzegać, że to, co robimy komuś służy…
Tzn jeżeli zaczynamy to dostrzegać, jesteśmy na dobrej drodze. Alleluja.
Why, czyli to „dlaczego” jest takim punktem wyjścia do poukładania sobie, dlaczego tak naprawdę chcę – zachciałam to robić.

Czyli poszukanie – dotarcie w głębi siebie do tej wewnętrznej – wyjściowej motywacji, która stała się moim motorem napędowym do działania.

I bycie uczciwym względem samego siebie.

To pozwala docenić przebytą drogę.

Zamiast porównywać się do innych i dochodzić niezmiennie do tego samego, tak samo deprymującego wniosku (jeżeli nie ustawimy sobie tego w odpowiedniej perspektywie), że inni są dużo dalej, przede mną….

Każdy ma swoją drogę i swoje WHY.

Patrząc na to z tej perspektywy, nawet jeżeli porównywanie się z innymi – jak u każdego nie raz zatruwa mi radość z robienia tego, co robię, cieszę się z przebytej drogi. Ta droga daje mi poczucie spełenienia. Tymbardziej, że jest to coś, czego wyjściowo oczekiwałam. Więc zrobiłam to….

Jedziemy dalej…

Budowanie swojej marki w sieci

2. Czy Twoja strona jest czytelna. Czy niesie w sobie jasny przekaz? Czy odpowiadna na pytanie: kim jesteś i dla kogo.

To – w pierwszej kolejności.

Dopiero potem przychodzi kolej na takie pobieżne i subiektywne względy, czy moja strona jest ładna.

I tu wydaje mi się, że powinien podziałać Wam na wyobraźnię przykład Amy Portefield, o którym ta wspomina w jednym ze swoich podcastów:

Otóż jej pierwsza strona, która pozwoliła jej zarobić całkiem spore pieniądze nie była zupełnie estetyczna. Za to miała czytelny przekaz (kim ona jest i dla kogo) … i (ale o tym w kolejnym punkcie) – dostarczała odbiorcy wartość.

I tak …. w komentarzu

Strona internetowa w pierwszej kolejności nie musi być ładna.

Tzn nie zrozumiejcie mnie źle – dobrze by było ta strona jakoś wyglądała.
Ale priorytetem jest to, czy jest ona czytelna, czy wiadomo o co na niej chodzi, po co została stworzona i dla kogo…

Bo priorytetem jest skuteczność…

Tu punktem wyjścia jest jasny, czytelny przekaz.

Estetyka to w pewnym sensie dodatek, uzupełnienie, w drugiej kolejności.

Ale nie cel sam w sobie. No chyba, że właśnie to jest misją danej marki (blogi kreatywne, dla których strona jest wizytówką, z jej estetyki potencjalny klient wyczyta dla siebie – odpowiednie przesłanie itp)…

Tu podzielę się z Wami moim doświadczeniem tworzenia czytelnej – strony głównej dla mojej marki.

Poświęciłam temu osobny wpis w formie tutorialu (z filmami). Skorzystałam tu z wtyczki na wordpressa Elementor, która ma tę zaletę, że mogą ją wykorzystać i stworzyć przejrzystą, a także estetyczną stronę główną dla bloga także osoby, które nie znają się na kodowaniu, ani nie mają smykałki estetycznej.

Ale o tym przeczytacie we wpisie: Jak zrobić profesjonalnie wyglądającą stronę internetową za darmo?

Teraz raczej chciałabym się podzielić z Wami wnioskami, które nasunęły mi się po…

Po pierwsze samo przystąpienie do tworzenia strony głównej – zmusiło mnie do obmyślenia koncepcji tej strony, czyli de facto koncepcji, wizji, priorytetów mojej blogowej marki…

Polecam Wam to …. ćwiczenie.

Bo zmusza ono do wybrania tego, co ważniejsze i dojście, dokopanie się do sedna, czyli do tego: kim chcę być i dla kogo.

PS. Tak więc, jeżeli wasz szablon (to dotyczy blogów działających w oparciu o wordpressa) nie ma tzw Page Composer (jeżeli korzystacie z darmowego szablonu na wordpressa) – polecam darmową wtyczkę Elementor.

Do czego mnie to doprowadziło? Do stworzenia przejrzystej dla mnie samej i mam nadzieję czytelnej choćby przypadkowego odbiorcy wizji tego, czym jest moja marka i dla kogo.

I tak Moda na bio, która była kiedyś blogiem o naturalnych metodach na zdrowie – wróciłam do punktu wyjścia, do tego, co leżało u genezy tego bloga – moje problemy ze zdrowiem i to, jak sobie z nimi poradziłam.

Czyli MODA NA BIO to blog o tym, jak dieta bezglutenowa i bezmleczna odmieniła moje życie, moje zdrowie i przede wszystkim, jak pomogła mi przezwyciężyć chorobę.
Tutaj jako uzupełnienie – garść pomysłów na przegryzkę – czyli bezglutenowo i bezmlecznie – smoothie.

Z kolei Vademecum blogera to budowanie swojej marki poprzez bloga i obecność w social mediach.

Ale tutaj – no cóż szewc zawsze chodzi bez butów – nie usiadłam, nie odrobiłam lekcji, nie przygotowałam czytelnej strony głównej ….. Kiedyś…..

Budowanie swojej marki w sieci

3. Jaką wartość dostarczasz ludziom?

Wartość jest ważniejsza od networkingu.

Co by się nie mówiło, czego by sama nie mówiła o pielęgnowaniu kontaktów…..

To, co mogę dać innym jest kluczowe.

To przysporzy Ci ruch na stronie – docelowo wygenerowany przez treści, które dobrze wypozycjonowały się na dany temat….

Cold traffic – tak dotrzesz do osób, które jeszcze Cię nie znają, a może zaczną doceniać właśnie dzięki pomocnym treścią, które szczodrze udostępniasz w sieci.

Networking – owszem pomaga… Ale z czym do ludzi, gdy przekaz nie jest pomocny, albo inspirujący.

Networking jest ważny. Przy każdej okazji to powtarzam – bez znajomości – nie przebijesz się dalej (jeżeli nikt Cię nie poleci, nie podlinkuje, nie skomentuje, nie polajkuje – tak, w tym bardzo pomaga networking, bo chętniej polecamy osoby, z których łączy nas jakaś realcja towarzyska).

Ale nawet tu: punktem wyjścia jest to, czy mamy do przekazania wartość.

Budowanie swojej marki w sieci

4. Skoncentruj się na jednym miejscu w sieci. Najpierw. Jedna platforma.

Jedna rzecz, jedno miejsce – zamiast miotania.

Jeżeli nagrywasz podcast, nie daj się wpędzić w poczucie winy, bo inni jeszcze piszą bloga, nagrywają…łapią tyle różnych srok za ogon. Ale czy aby nie łapią ich na pół gwizdka?

Lepiej być rozpoznawalnym w jednej rzeczy, niż robić wiele dla samego robienia Paweł Opydo – powiedział kiedyś – bardzo lubię tą myśl:

Przestajesz być jednym z wielu, gdy orientujesz się, że jesteś dobry w tym, co robisz….

Bycie dostrzeżonym sprowadza się właśnie do tego, by przestać być jednym z wielu….
Ale żeby stać się mistrzem w dowolnej dziedzinie, trzeba najpierw zakasać rękawy, umoczyć w tym dłonie. Jednym słowem – poświęcić temu sporo czasu… na doskonalenie się.

Ale tu warto wziąć pod uwagę to, że nasz czas jest ograniczony. Nasuwa się konieczność dokonania wyboru. Bo….

Kiedy masz więcej niż 3 priorytety, to nie masz żadnego.

Kiedy skaczesz z kwiatka na kwiatek, po prostu jesteś wolnym skoczkiem…..

Ale jeżeli np koncentrujesz się na nagrywaniu podcastów, to będziesz kojarzony właśnie z podcastami. Jak np Marek Jankowski z Mała wielka firma…

Potem możesz rozszerzać swoje spektrum działania na inne tereny (przerobić podcast w tekst na bloga – skrypt z podcastu, nagrywać równolegle podcast w formie filmu na You Tuba). Ale to z czasem. Powoli… Nie od razu Kraków zbudowano.

Np Amy Portefield nagrywa podcasty i koncentruje się na rozwoju swojej listy mailingowej.

Inni piszą bloga, bo odnajdują się w pisaniu.

Sama przede wszystkim piszę – od lat – prawie 7. Dopiero teraz stawiam pierwsze kroki w nagrywaniu podcastów. I wierzcie mi, póki co piekielnie się jąkam.

Ale, jeżeli już jesteśmy przy podcastach, polecam w tym temacie odcinek podcastu

Chalene Johnson – o powrocie do podstaw, czyli do pisania bloga (Blogs Matter More Than Socials This Year – Reach More People With Blogs)

Bo może tą platformą powinien być właśnie BLOG.

Własne strona – niezależna od zmiennych widzimisie algorytmów najróżniejszych social mediów, które to co rusz obcinają zasięgi. A zdarza się, że i potrafią zablokować czyjeś konto. A wtedy cało zaangażowanie – przepadło.

I to mówi osoba, która ma potężną społeczność i rozpoznawalność w social mediach – CHALENE JOHNSON.

A tymczasem nawet ona doświadcza tych w pewnym sensie bolesnych realiów wirtualnego życia: social media są przeładowane, a algorytmy tną zasięgi.

Trudno, coraz trudniej przebić się tu ze swoim contentem i docierać do coraz to nowych ludzi.

Za to – i to jest strategia, którą stosuję od lat – własna strona, na własnych zasadach – publikowanie tu wartościowych treści, pomocnych dla innych, rozwiązywanie czyiś problemów – to niezmiennie przyprowadza mi ruch na bloga, przyciąga ludzi, którzy szukają pomcy w danym zakresie.

Niezależnie od zmieniających się algorytmów Facebooka, czy Instagramu.
Dawać ludzim wartość: pomocne rozwiązania, podpowiedzi, inspirację.

Czyli powrót do punktu trzeciego – wartość….

Wartość, którą dostarczasz jest ważniejsza od networkingu.

Jeżeli w miarę systematycznie będziesz dostarczał ludziom wartość w danym zakresie, w końcu zaczniesz się kojrzyć z tą wartością dodaną do danej tematyki.

Zdanie, które uderzyło mnie w cytowanym podkaście Amy Portefield:

Uświadomiło mi to, czego doświadam od zawsze.

Tak to działa:

Kiedy jesteś znany dla czegoś, ludzie będą Cię słuchać (odnośnie tego czegoś).

Jeżeli dostarczasz wartość.

Stwierdzam to na swoim przykładzie. Ponieważ stworzyłam dużo wpisów na temat blogowania, wiele osób zaczynając przygodę z blogowaniem czytało mojego bloga. Siłą rzeczy, czy siłą rozpędu stałam się autorytetem w tej dziedzinie.

Paradoksalnie …. Sama wciąż szukając swojej drogi.

A jednak.

Poprzez dzielenie się swoim doświadczeniem, przez akumulację treści na dany temat… Ludzie (a za ludźmi wyszukiwarki) zaczęli kojarzyć mnie z danym tematem, pytać o opinie, porady na ten temat….

Jednym słowem:

Kiedy jesteś znany dla czegoś, ludzie będą Cię słuchać (odnośnie tego czegoś).

I to w pewnym sensie dzieje, czy zaczyna się dziać automatycznie:

Kiedy stworzyłeś pewien zasób treści na dany temat, a równocześnie w miarę umiejętnie je między sobą powiązałeś poprzez wzajemne linkowanie, dalej….

Kiedy po raz kolejny zabierasz głos na dany temat, Twoje posty w tym temacie pozycjonują się lepiej. A ludzie w tym zakresie Cię słuchają.

W pewnym sensie wystarczy wystarczająco często zabierać głos na dany temat np. by Google zaczął kojarzyć Cię, czy wręcz uznawać za autorytet w danej dziedzinie.

To może być bardzo niszowy temat.

Popełniłam dziesiątki publikacji na bardzo niszowy temat, jakim jest glinka zielona (blog MODA NA BIO).

Teraz regularnie dostaję zapytania: gdzie kupić glinkę, jaką glinikę czy poleciłabym taką a taką glinkę na taką czy taką dolegliwość…

Czy to oznacza że powinnam otworzyć sklep z glinką?

I to doprowadza nas do punktu piątego, który często leży u podstaw tego, dlaczego to robimy. Czyli

Budowanie swojej marki w sieci

5. Jak zarabiać w sieci? Jak monetyzować bloga? Czy jak monetyzować swoją obecność w sieci…

Jednym słowem:

Zastanów się, co lubisz robić i wykombinuj, jak mógłbyś to robić, żeby ludzie chcieli Ci za to płacić.

Może jakiś własny produkt, konsultacje, a może działania jako freelancer….

Jeżeli przygotowanie własnego produktu jest czasochłonne i pewnie do końca mamy wątpliwości, czy to już jest ten moment, czy ja już jestem do tego gotowa, czy wystarczająco dojrzałam w danym temacie….

To jest to najpewniejszy sposób monetyzacji swojej obecności w sieci. Niezależnie od widzimisię potencjalnych reklamodawców. Masz nad tym największą kontrolę.

Ale też przy tej okazji najwięcej się nauczysz i najbardziej rozwiniesz.

Inną metodą, czy może bardziej – wstępem, preludium do stworzenia własnego produktu może być afiliacja, czyli polecanie produktów innych twórców. Co można potraktować jako rozgrzewkę, czy przygotowanie do stworzenia czegoś własnego…

Polecam odcinek podcastu o afiliacji – How To Start Earning Affiliate Money with Pat Flynn

Albo zacząć od konsultacji, zleceń jako freelancer, w tym kontekście konsekwentna obecność w sieci w danym temacie jest wspaniałą wizytówką i najlepszą formą reklamy i budowania zaufania.

Czego Wam serdecznie życzę.

Przy tej okazji zapraszam do obejrzenia live na FB na ten temat.

Pozdrawiam serdecznie

Beata

Zapisz się na Newsletter

More from BEATA REDZIMSKA

SEO: Jak dodać etykietę: Opis na potrzeby wyszukiwania na Bloggerze?

Ten wpis będzie bardzo krótki. Nie każdy wie, że pisząc tekst postu...
Read More

8 komentarzy

  • Dzięki za cenne rady. Te z pozoru proste i oczywiste są najważniejsze, a zbyt często o nich zapominamy. Muszę jeszcze raz wszystko po swojemu przeanalizować 🙂

  • Uważam, że nasza strona musi być ładna i to od samego początku. Niestety w dzisiejszych czasach wiele osób postrzega wartość danej strony właśnie przez jej wygląd. Ładne zdjęcia, spójny szablon, wszystko co przykuwa wzrok i zachęca, by na niej pozostać.

  • Bardzo celne wskazówki. Nie ma sensu rzucać się na wszystko na raz, najpierw opanuj jedną platformę, potem eksperymentuj z kolejną.

    Podoba mi się, że zwracasz uwagę na właściwą kolejność: najpierw skup się na tworzeniu wartościowej treść i dopiero gdy stworzysz coś naprawdę solidnego, proś innych, żeby ją udostępnili.

    Dodałbym do tego jeszcze, że w networkingu nie chodzi tylko o to, żeby inni Cię polecali. Chodzi też o to, żeby mieć szansę spojrzenia na własną twórczość z innej perspektywy, słuchać innych, inspirować się i dzięki temu rozwijać. 🙂

  • Świeeetny wpis! Jestem coraz większą Pani fanką 🙂 Taka rzetelność, klarowność i transparentność zamieszczanych treści są rzadko spotykane. Mam nadzieję, że i mnie uda się zbudować wartościową markę osobistą.

  • Naprawdę mądry i wartościowy wpis, jednakże z biegiem czasu kiedy cały świat przeniósł się do internetu jest coraz ciężej wybić się w zgiełku twórców.

  • „Zastanów się, co lubisz robić i wykombinuj, jak mógłbyś to robić, żeby ludzie chcieli Ci za to płacić.” – cudowny tekst! Moje motto życiowe 😀 haha
    Ale przyznam szczerze, że jest jak najbardziej prawdziwy. Tak właśnie stworzyłam swoją firmę, która działa już 3 lata. Mimo wszystko nigdy nie podeszłam tak do swojego bloga. Mam go od niedawna.. próbuje jakoś znaleźć swoją drogę w tym wszystkim i Twój blog bardzo mi w tym wszystkim pomaga.
    Tekst dał mi do myślenia… czy uda mi się kiedyś na tym zarabiać? pewnie tak! 🙂
    Już w tym roku zostałam zaproszona na spotkanie gdzie będę „gwiazdą” i będę opowiadać o swoich przeżyciach i miejscach, które odwiedziłam. Mały zarobek… a jaki znaczący! 🙂
    Dziękuję, będę dalej myszkować na Twoim blogu i ciągle udoskonalać to co robią dzięki Tobie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *