Kto z Was pisze z emigracji?

życie polaków na emigracji

Kto z Was pisze z emigracji? 😍😘😍😘🍒

Dzięki tej notce na Facebooku i następujących po niej komentarzach, zdałam sobie sprawę z tego, ile osób pisze bloga z emigracji.

Jedna z dziewczyn po prostu napisała mi, że dzięki właśnie emigracji do Irlandii, założyła bloga

Czy to jesteśmy takim niespokojnym narodem emigrantów, rozegnanych po czterech stronach świata?

Czy to życie na emigracji skłania do tęsknoty za krajem, a tęsknota do choćby takich wirtualnych powrotów.

życie polaków na emigracji

Fenomen blogera piszącego z emigracji….

Jakby pisanie było takim wirtualnym zalewaniem robaka w wersji bezalkoholowej.

Może tego właśnie najbardziej potrzeba niespokojniej słowiańskiej duszy….?

Niespokojnej, rozdartej, tak wewnętrznie się tarmoszącej –

Kto jeszcze – pisze z emigracji?

Pisanie bloga na emigracji to taki trochę wirtualny powrót do korzeni…. 

Z mojej perspektywy kilkunastoletniej emigracji – nawet po latach pozostajemy inni – obcy – w jakiś tam aspektach, dlatego tak potrzebne jest nam to poczucie przynależności – gdzieś tam.

Dlatego tak martwi mnie to, o czym słyszę z kraju: polsko – polskie wojenki.

Sama w tym nie uczestniczę, tylko zastanawiam się PO CO?

To na pewno nie nastraja pozytywnie. A emigrant, właśnie tak bardzo potrzebowałby tej pozytywnej energii płynącej z kraju…

Tymbardziej, że my babeczki, często jesteśmy tu z powodów czysto rodzinnych – tak to się nam po prostu życie ułożyło.

No dobra, nie można wszystkiego zgodnić na przypadek. Tymbardziej, że podejrzewam przeznaczenie, czy tzw palec Boży o  nieprzypadkowość przypadkowych rzeczy, które nam się przytrafiają. Gdybyście wiedzieli czasami, jak przypadkowych. Np mój mąż jest Irańczykiem, którego poznałam w Paryżu…. Jak to czasami los potrafi namotać…

A z drugiej strony emigrant jest podwójnie obcy…

Obcy tu i tam.

Po kilkunastu latach emigracji we Francji mam wrażenie, że wciąż jestem obca tu, gdzie mieszkam od 17 lat… Nie darmo mówi się, że nie przesadza się starych drzew.

Ale zdaję sobie sprawę, że już po tych 17 latach nieobecności jestem obca tam – w kraju. Bo w międzyczasie wiele się wydarzyło i zmieniło.

To już nie ta sama Polska, co te kilkanaście lat temu, kiedy wyjeżdżałam na kilka miesięcy i tak się przedłużyło… Po prostu życie.

Zupełnie nie kojarzę żadnych celebrytów. Może prócz Roberta Lewnadowskiego, ale skoro całe pobocze autostrady wjazdowej do Polski jest wystawione jego podobiznami na bilboardach, reklamujących kolejny bezłupieżowy szampon do włosów – nie da się go nie znać.

Kojarzę polskich blogerów, jak np Jason Hunt, bo blogowanie w sieci, jest ponad fizyczne granice.

Kojarzę, bardziej, jako swego rodzaju ciekawostki przyrodnicze – niejakie siostry Godlewskie. Bo co rusz ktoś w blogosferze burzy się na ich szybką sławę, kiedy my blogerzy mamy tak bardzo pod górkę i przebijamy się latami….

Dlatego tak cieszy jakikolwiek kontakt z rodzimym językiem.

We Francji znam bardzo mało Polaków. Moja najlepsza przyjaciółka wyjechała do Montpelier i kontaktujemy się już tylko wirtualnie.

Za to, kiedy mijam panów – Polaków – rodaków wracających z budowy, tak cieszy, kiedy słyszę to swojskie, jak chleb razowy słowo na K…, zamiast przecinka….

Dlatego piszę bloga, z daleka i dzięki temu czuję się coraz bliżej.

Paradoksalnie, dzięki temu, że tyle piszę, coraz lepiej, coraz swobodniej posługuję się tym rodzimy językiem. Ja nie-humanistka, która bezpieczniej czułam się w matematycznych obliczeniach, czy chemicznych jednostkach… Dzisiaj taką radość daje mi posługiwanie się rodzimym językiem.

A ponieważ – właściwie to nie miał być osobny wpisy, tylko pytanie sondujące, rzucone tak sobie na Facebooku…

I tu jakbym otworzyła nim Puszkę Pandory. Okazało się, że tyle nas pisze bloga z emigracji i utrzymuje w ten sposób wirtualny kontakt z językiem i krajem…

Podczepiam tutaj ten Facebookowy wątek (inaczej nie da się czegokolwiek odnaleźć na Facebooku – a szkoda) i komentarze – tyle relacji, zwierzeń Polaków poza granicami….

Jeżeli poszukujecie pokrewnych dusz, Polaków na emigracji, jeżeli piszecie z emigracji, dopiszcie się tutaj, proszę, w komentarzach…

Czasami, szczególnie po latach, tak fajnie spotkać się choćby wirtualnie w swojskim gronie.

Ja ruszam ostatnio ze swoją polską grupą BIZNESOWO TOWARZYSKA GRUPA POLACY WE FRANCJI

Póki co szukam inspiracji,  jak i do czego ma ona nam Polakom na emigracji służyć.

Pozdrawiam serdecznie

Beata

 

Beata Redzimska Vademecum Blogera
Beata Redzimska

Zapisz się na Newsletter

Tags from the story
More from BEATA REDZIMSKA

Jak robic dobre zdjęcia kulinarne?

Kiedy zaczynałam pisanie bloga, nie przejmowałam się fotkami. Ważne było, że w...
Read More

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *