Stwórz warunki swoim marzeniom.

jak spełnić swoje marzenia, jak zrealizować swoje marzenia

Stwórz warunki swoim marzeniom. 😍🍎😇

Miałam kiedyś dobrego kolegę. Marzyła mu się podróż dookoła świata. Gdy tylko trafił mu się pierwszy grosz, z właściwą młodości wiarą, nadzieją rzucił się w wir realizacji tego marzenia.

Jego podróż dookoła świata skończyła się na zapomnianym dworcu…. , na którym bez planu – a może zgodnie z planem – dyktowanym przez serce – czyli na wariata… wysiadł i przewiało go. Banalnie, prozaicznie, przyziemnie…

W tej poezji podróżowania dogoniła go proza życia: choróbsko. Położyło kres jego marzeniu….

Tu jednak należy się małe wyjaśnie: to nie był bylejaki dworzec. To był dworzec za kołem polarnym w samym środku syberysjkiej zimy.

Niby dojechał całkiem daleko…. Ale tu skończyła się jego podróż.

Z początku nie zdawał sobie sprawy ze swojego stanu. Beztrosko machnął ręką i brnął dalej w tą niecodzienną dla niego zimę… syberyjską.

Ulokował się w pierwszym lepszym hotelu. Ale dalej już nie pamiętał, jak przeżył kolejny dzień, czy kolejne tygodnie. Został w hotelu, póki starczyło mu środków….

Nie za bardzo wiedział, co się wokół niego działo. Trawiła go gorączka. Majaczył, chwilami odzyskiwał świadomość…

Pomogła chyba wiara w ludzi. Czasami ta wiara złożona w drugim człowieku – procentuje. Działa, jak taka samospełniająca się przepowiednia.

Ktoś życzliwy kupił lekarstwa. Ktoś z miejscowych – kogo wcześnie nawet nie znał -przegarnął do siebie – wcale nie podróżnika, bardziej życiowego rozbitka. Przenocował go u siebie, w swoim skromnym mieszkaniu na tyle długo, by wrócił do sił.

Jest taka stara prawda, że ludzie którzy mają mało, chętniej się tym dzielą niż ci którzy mają wszystkiego w nadmiarze. Kto nigdy nie był w potrzebie, nie zrozumie potrzebującego.

To były inne czasy: sam w obcym kraju, internet dopiero raczkował.

Kolega na lokalnym rynku jakimś cudem sprzedał telefon – cegłę (to były lata 90 -te). Jak na lokalne warunki uzyskał za niego dobrą cenę – wystarczającą na pokrycie kosztów podróży… powrotnej.

jak spełnić swoje marzenia, jak zrealizować swoje marzenia

Starożytni zwykli mawiać, że los człowieka to jego charakter. Spotyka nas to, co do siebie przyciągamy, przez to kim jesteśmy.

Kiedy poznałam kolegę w latach 2000 – dalej podróżował po świecie tak samo – chaotycznie…. na skraju aklkoholizmu…

W poczuciu swego rodzaju frustracji i niemożności…

Człowieka zawsze ciągnie ten wewnętrzny ZEW. Można próbować go w sobie zagłuszyć. Ale on nigdy nie umiera…. Nie oszukujmy się.

Niemniej, czasami warto porzucić marzenia (przynajmniej na jakiś czas) po to, by zająć się przyziemnymi rzeczami, które prowadzą nas do ich realizacji.

Tak zrobiła moja koleżanka z pracy, której marzeniem również była podróż dookoła świata…. Rok 2017.

Jej podróż poprzedziło wiele miesięcy rzetelnych przygotowań, odkładania środków, zbierania informacji, gromadzenia funduszy.

Ten nieodzowny czas planowania, szukania chociażby punktu zaczepienia w danym miejscu. Jechali w tę podróż dookoła świata we dwójkę: ona i jej chłopak, który jest fotografem.

I wiecie, co po kilku miesiącach wciąż są w drodze i spamują, to znaczy meldują się z coraz to nowych miejsc na kuli ziemskiej na Facebooku.

Możemy realizować marzenia, ale czasami wymaga to zejścia z marzeń na ziemię, zakasania rękawów, mrówczej pracy i rzetelnych przyziemnych przygotowań, które może mają niewiele wspólnego z górnolotnym marzeniem (moja koleżanka przez kilka lat pracując na nudnym etacie odkładała środki)…

Tego etapu nie da się ominąć. Bez tego etapu nie ma realizacji marzenia.

Bo marzeń nie realizuje się pstryknięciem palców.

Tak, co najwyżej trafiają na boczny tor z etykietką: Pobożne, a Niespełnione życzenia.

Marzeniach z gatunku tych, które od zawsze chciałeś zrealizować. Ale jakoś nigdy nie było Ci to dane. A może nie dałeś sobie tej szansy? Nie stworzyłeś sobie i im tej możliwości?

Czasami nawet warto sobie odpuścić marzenie (i bujanie w obłokach), po to by zająć się realizacją przyziemnych rzeczy, które do niego prowadzą i po prostu cieszyć się drogą.

Zapomnieć o marzeniu, rozsmakować się w drodze.

W pewnym sensie marzenia mogą okazać się paraliżujące, kiedy patrzymy zbyt daleko, a potykamy się o malutkie kamyczki tak blisko…. tuż pod nogami.

Tymczasem, te drobne kamyczki, upadanie i podnoszenie się znad nich są esencją i treścią naszego życia.

Niektórzy, pod wpływem impulsu na chwilę wywracają swoje życie do góry nogami. Oczami wyobraźni sięgali zbyt daleko… Ale życie niewzruszonym prawem grawitacji z powrotem zabiera ich do punktu wyjścia. Nie dość przygotowali się do zmiany. To powoduje tylko frustrację.

jak spełnić swoje marzenia, jak zrealizować swoje marzenia

Jak daleko leży Twoje marzenie od punktu, w którym TERAZ jesteś?

Może tego nie da się tak przeskoczyć jednym myknięciem – nabierając rozpędu. Może do tego trzeba się przygotować krok po kroku.

Rozczarowanie? Bo nie udaje się w pierwszym podejściu?

Bo tych podejść, mniej lub bardziej mozolnych może potrzeba będzie kilka, albo jeszcze więcej…

A może trzeba będzie zweryfikować marzenie i przede wszystkim wpisać je w rzeczywistość. W tę z pozoru szarą, zabójczą dla marzeń rzeczywistość, ale jakże nieodzowną dla ich realizacjitą. To w niej musimy je realizować, by stawały się.

Nie bujaniem w obłokach ponad TO….

Dopiero rzeczywistość – szara i przyziemna, ale przede wszystkim wymagająca od nas wysiłku – odsiewa, te marzenia, które mają dla nas wartości, od tych, które były tylko powierzchownymi świecidełkami.

Do tych marzeń, które siedzą głęboko w nas i tak wrócimy, bo one nie dadzą nam spokoju.

Młodość ma swoje prawa. Czasami po prostu zbyt łapczywie rzucamy się na swoje marzenia, niewystarczająco przygotowani. Nie udaje nam się, ponosimy porażkę (niekoniecznie porażkę, może bardziej zbieramy doświadczenie i sprawdzamy, na ile dane marzenie jest dla nas ważne, na ile potrafimy się zdobyć dla jego realizacji).

Czasami próbując – dostajemy boleśnie po czterech literach. I albo zamykamy się w sobie w poczuciu niespełnienia, a wtedy trudniej będzie nam dać sobie kolejną szansę.

Albo podnosimy się, otrzepujemy kolana i próbujemy jeszcze raz…..

Patrząc wstecz na swoje życie stwierdzam, że większość większość dogłębnych zmian i spełnionych marzeń osiągnęłam takim mozolnym dochodzeniem:

Np to, by mieszkać w Paryżu, co kilkanaście lat wstecz było czystym szaleństwem.

Ale marzenia mają swoją cenę. Ja tęsknie za krajem.

Chodzi o to, żeby ją – ta cenę – sobie uświadomić: czy jesteśmy gotowi ją zapłacić.

Pozdrawiam serdecznie

Beata

Beata Redzimska Vademecum Blogera
Beata Redzimska

Zapisz się na Newsletter

More from BEATA REDZIMSKA

Do jakiego katalogu dodać stronę? Pomysł na bloga – katalog.

Zaraz na wstępie prostuję: jeżeli katalog to nie blog. A właściwie czemu...
Read More

7 komentarzy

  • Bardzo dobre historie! Ja bardzo wierzę w siłę przyciągania i w to, że jak bardzo czegoś chcemy to nam wszechświat sprzyja. Ale te magiczne siły mogą tylko pomóc. My jesteśmy kierowcami autobusu zwanego życiem i my decydujemy. Liczy się nasze zaangażowanie, nasza wytrwałość i nasza praca. Sami projektujemy sobie marzenia i sami budujemy drogę ku nim 😉

  • Za spełnionymi marzeniami stoją min. talenty, praca, planowanie i mniejsze cele realizowane krok po kroku. Wiele osób tego nie dostrzega, (lub nie chce dostrzec) i albo marzeń nie realizuje, albo realizuje tak spontanicznie jak Twój kolega, co rzadko kiedy kończy się pełnym sukcesem. 🙂

  • Jest takie jedno marzenie z czasów nastoletnich… Chciałam wydać swoje książki, które właśnie wtedy napisałam. W dorosłości gdzieś odeszło na bok, a co jakiś czas daje się we znaki i będę próbować je zrealizować. No i jest jeszcze marzenie, by być pełnoetatowym blogerem. Czy się uda? Życie zweryfikuje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *