Dzień, w którym zdradziłam swoje przekonania polityczne.

kobieta robi karierę - szklany sufit

Tak, taki dzień miał miejsce tej zimy i no cóż….

Bloger i poglądy polityczne to grząski temat…

Generalnie kiedy na niego wchodzę – tracę dziesiątki obserwujących na Facebooku.

Ale, niech tam…

No bo ….

Czym są niewzruszone przekonania w obliczu nieubłagalnych warunków klimatycznych?

Chorągiewką na wietrze.

Boleśnie przekonałam się o tym tej zimy do zamrożonych w kosteczki lodu końcówek palców.

Nie jesteśmy równi w obliczu mrozu.

Jedni – te same temperatury odbierają jako dużo łagodniejsze. A ja jestem zmarźlakiem.

Jak to mówi mój kolega z pracy: wszystko zaczyna się w głowie. I w końcówkach palców, które stopniowo acz nieubłagalnie przymarzają do skarpetek.
Wspomniany kolega biega przez całą zimę w jednym podkoszulku.

Życie jest jak show biznes.

Człowiek przegląda się w oczach innych ludzi i ten wyraz uznania, który w nich widzi oczami swojej wyobraźni – rozgrzewa go od środka.

Kolega owszem biega całą zimę w jednym podkoszulku – bez kurtki, tyle że pod tym jednym podkoszulkiem ma naładowany nanomateriałami – drugi podkoszulek – marki Go Sport.

Wiecie takie cuda wianki, co to grzeją zimą a schładzają latem.

A ja proekologiczna jestem baba.

Okoniem – niczym ta zapora śnieżna, czy zaspa śniegowa – stoję na drodze postępu i wybieram rozwiązania pro- ekologiczne.

I tak….

Ekologicznie zawijam się w kokon. Jak ta gąsienica, byle kokon grzał. Żadnej nanotechnologii i innych cudów wianków.

A tu w pracy ze względu na jej terenową specyfikę – cały dzień stoję na mrozie i marznę na kość. A kolega, z którym drę koty – jeszcze próbuje przebudzić we mnie ten wewnętrzny wulkan frustracji (chyba w nadziei, że będzie mnie grzał od środka) – powtarzając to swoje filozoficzne:

Wszystko zaczyna się w głowie……

No i tak w pracy mamy na tę okazję takie rozgrzewające wkładki do butów z niezidentyfikowaną reakcją chemiczną w toku. Tak, ta reakcja rozgrywa się nam w skarpetkach. I to grzeje….

Człowiek przemienia się w taką mobilną centralę nuklearną. Jak ktoś mu na odcisk nadepnie, to będzie Czernobyl. Ale ważne, że to działa.

Póki co wiedziałam, że to działa czysto teoretycznie. Dopóki nie nastąpił ten najzimniejszy dzień w roku: – 12°C w rozgrzanym słońcu.

 W tym to dniu moje przekonania proekologiczne dostały po łapach.

Raptem po 2 godzinach pracy w terenie – nie wytrzymałam – uciekłam się do wkładek rozgrzewających w butach. Opory przed ich włożeniem topniały we mnie w miarę jak przekształcałam się w dzwoniący zębami sopelek lodu.

A kolega – wciąż latał sobie po tym mrozie w jednym podkoszulku.

Nie jesteśmy równi względem mrozu.

Pozdrawiam serdecznie

Beata

Zapisz się na Newsletter

More from BEATA REDZIMSKA

Jak rozwijać bloga?

Miniony tydzień uświadomił mi kilka ważnych rzeczy, które pominęłam w rozwoju swojego...
Read More