Podsumowanie roku: Moje najlepsze wpisy z 2017 roku.

 podsumowanie roku

Ten rok wydawał mi się zły dla mojego blogowania: którego stan scharakteryzowałabym ogólnie słowem: zastój.

Tak, po latach tłustych – rok 2017 był rokiem chudym.

Był też rokiem wymyślania siebie na nowo.

Rokiem rozwoju: zaczęłam nagrywać podcasty i instruktażowe tutoriale na You Tube.

Rokiem realizacji projektów, które nosiłam w sobie od dawna: pisania tekstów humorystycznych – czy wręcz kabaretowych (kategoriia PO PROSTU BABA). Nie miałam jeszcze dość czasu, by przemienić się w odtwórcę tych ról, które sama sobie obmyśliłam….

Nagrałam kilka takich skeczy z moim udziałem… Choć zdaję sobie sprawę, że jeszcze mam na tym polu sporo do zrobienia.

Rok 2017 był dla mnie rokiem ruszenia z projektem: Szkoły Języka Francuskiego. Na razie w formie bloga z francuskim słownictwem do odsłuchania plus moje humorystyczne opowiastki o Francji i przywarach Francuzów.

No i jeszcze grupa DIETA BEZGLUTENOWA i BEZMLECZNA, która powoli się rozkręca….

A w tym miejscu chciałabym zebrać moje najlepsze wpisy z minionego roku.

Tymbardziej, że patrząc wstecz, przeglądając w telegraficznym skrócie swojego bloga, czasami nie mogłam się zdecydować, który wpis wybrać jako najlepszy z danego miesiąca….

Czyli wchodzę w ten kolejny rok z nadzieją, że to wszystko, co zrobiłam, czego nauczyłam się w roku 2017 przyniesie swoje owoce w 2018…..

Czyli jak to mówią, patrzę na ten nadchodzący rok z nadzieją…..

Styczeń

Jeżeli znajdziesz drogę bez przeszkód, to prawdopodobnie ta droga wiedzie donikąd.

Bo blogowanie powinno być taką drogą z przeszkodami. Z coraz to nowymi wyzwaniami (np technicznymi), które przed nami stają. Albo jeszcze lepiej, które sami przed sobą stawiamy. Po to, by przejść na wyższy poziom. Bo pokonywanie przeszkód jest warunkiem koniecznym rozwoju.

Przeszkody są takimi punktami kontrolnymi. Z reguły zatrzymujemy się na nich na dłużej. W tym momencie weryfikujemy swoją motywację. Ten czas sprzyja refleksji i skłania nas do zastanowienia: Czy ten cel wciąż jest dla mnie na tyle ważny, że mimo przeszkód nadal będę do niego dążył?

Jak się zmotywować do blogowania?

Luty

Czy wystarczy samo pisanie bloga?

Można by się nad tym zastanawiać. Bo żeby w tej przetłoczonej sieci przywiązać do siebie czytelnika, trzeba zdobyć jego zaufanie. O ile kiedyś wystarczała fotka autora w panelu bocznym bloga. Dzisiaj odbiorcy chcą czegoś więcej. Bardziej bezpośredniego, namacalnego kontaktu z autorem. Do tego przyzwyczaiły nas nowe formy przekazu, jak FB live, efemeryczne snapy czy Instagram stories. No, ale Ty odnajdujesz się tylko w formie pisanej.

Nagranie video wymaga pewnego przełamania się i pokazania siebie: gruntownego przemeblowania domu, dopracowania fruzury itp… Tymczasem słowo pisane, jeżeli zostało napisane tak, jak mówimy można dodatkowo podrzucić czytelnikom (właściwie wtedy już nie czytelnikom, tylko odbiorcom) w formie podcastu. Bo ja tak sobie ostatnio słucham tego ciepłego głosu Michała Szafrańskiego i mam wrażenia, jakbym znała go od zawsze. Tymczasem Michała ani raz nie spotkałam. Taka jest magia podcastów….

Czego nauczyło mnie 5 lat blogowania?

Marzec

Jak robić coraz lepsze zdjęcia kulinarne?

Rzadko moje pierwsze fotki zadowalają mnie.

Potrzebuję przynajmniej 20 – 30 minut na dotarcie, na znalezienie mojej wymarzonej stylizacji, czyli takiej, którą później wykorzystam na blogu. Tu jeszcze moi kilkuletni pomocnicy ochoczo mi pomagają i systematycznie rozmontowują to, co zmontuję.

Pierwsze fotki systematycznie odsiewam. Bo w miarę, jak próbuję, udaje mi się stworzyć coraz to lepsze kompozycje. Ale to wymaga czasu i nieustannego próbowania. Wątpię czy istnieje droga na skróty.

No dobra, może ja nie jestem jakoś szczególnie utalentowaną stylistką kulinarną. Potrzeba mi dużo czasu na dopracowanie moich kompozycji. Ale jeżeli piszę Wam o tym to po pierwsze dlatego, by pokazać Wam, jak to wygląda u mnie od kulis. No i przede wszystkim, by zachęcić Was do regularnego próbowania i do poszukiwania swojej drogi.

Fotografia produktowa. Jak robić coraz lepsze zdjęcia kulinarne?

Kwiecień

Shopping. Ja już z tego wyrosłam.

Przypomniała mi się autentyczna historia pewnej kobiety, która w pewnym momencie zaczęła chcieć mniej. A ponieważ chciała mniej, okazało się, że potrzebuje mniej. Kupowała mniej, a więc wydawała mniej. Więc po czasie okazało się, że wcale nie musi tyle pracować. Bo może pracować mniej. A wygospodarowany w ten sposób czas poświęcić na swoje pasje. Wróciła do swoich dziecięcych marzeń o tym, by tańczyć, napisała książkę, doradza innym, jak żyć lepiej – mając mniej.

Bo shopping tylko z pozoru poprawia nam samopoczucie.  A w rzeczywistości wyzwala, czy podsyca wewnętrzny niepokój. Ten nieogarnięty pierwotny instynkt samozachowawczy człowieka jaskiniowego. Zamiast polowania na mamuta, polowanie na okazje.

Nowy ciuszek, owszem cieszy, ale tylko przez krótką chwilę. Ale docelowo… Zdałam sobie sprawę, że shopping to przede wszystkim podświadomy stres. Bieganina z kołaczącym niczym dzwon – serduchem…

Oblecieć całe  centrum handlowe, przeczesać w nim wszytkie wieszaki, przymierzyć 150 różnych kreacji. A potem jeszcze dokonać salomonowego wyboru. Bo przecież, jak się człowiek tyle naganiał, to też nie chce wracać do domu z pustymi rękoma.

Jak żyć oszczędniej? Moje codzienne hacki proekologiczne i ekonomiczne.

Maj

Dlaczego nie robię tego, co chciałabym zrobić?

Dlaczego stale wynajduję coraz to nowe wymówki, by odłożyć to na później?

Nie przepraszam, wcale nie na później, by zrobić to następnym razem, już jutro, pojutrze… To przecież wcale nie jest odkładanie na później…. Prawda?

Bo najtrudniejszy jest pierwszy krok.

Najtrudniej jest zacząć. Bo przyzwyczajenie, rutyna, czy choćby nawet ta oklepana codzienność wciąga… Siłą przyzwyczajenia. Dlatego wiele wspaniałych marzeń leży niezrealizowanych i w ogóle nierealizowanych. Czekają na swoją kolej. Nabierają mocy urzędowej.

A jeszcze jest ten wewnętrzny głosik, który rozgrywa to dyplomatycznie. On, to znaczy TY, nie przyzna się przed samym sobą, że po prostu się cykasz…

Nie, on rozgrywa to dyplomatycznie…. Wynajdując tysiące dobrych powodów, dla których nie możesz tego zrobić. Tymczasem jedyną rzeczą, której Ci potrzeba, jest jeden malutki powód na TAK.

Nigdy nie zmienisz swojego życia, dopóki nie zmienisz czegoś, co robisz codziennie.

Czerwiec

PINTEREST Jako narzędzie do promocji Twojej marki. PODCAST.

Bo Pinterest to świetne narzędzie zarówno do budowania swojej marki, jak i do skuteczniejszego wypozycjonowania swojej stony, czy bloga.

Mam wrażenie, że u nas w kraju Pinterest jest traktowany jednostronnie, jako miejsce do odkładania i gromadzenia tu kreatywnych inspiracji. Tymczasem PINTEREST jak najbardziej może służyć do lepszego pozycjonowania bloga, strony, kolejnych wpisów, do zdobywania do nich linków.

Również i jak najbardziej dla osób piszących po polsku. I to wcale niekoniecznie piszących tylko i wyłącznie na tematy dotyczące kulinariów, czy rękodzieła. Jest tu miejsce na inne tematy np: rozwój osobisty, social media, motywację i wiele wiele innych.

PINTEREST Jako narzędzie do promocji Twojej marki. PODCAST.

Lipiec

Nagrywam podcasty…. Bo

Ile jeszcze zostało na świecie czytających osób?

Czytających w sieci? W tym nawale, natłoku, przesycie rzeczy do przeczytania, po prostu już dalej nie da się czytać. Od dawna tu niczego nie czytam, scroluję, przerzucam, czytam pierwsze zdanie, patrzę na autora.

Jeżeli wiem, że autor jest godny polecenia, bo inni go polecają, to też polecam. Nie biorę na siebie ryzyka…, ani odpowiedzialności. Nie tracę czasu na czytanie.

W sumie służy to twórcom, którzy już mają ustaloną renomę. A tym, co próbują się przebić jest jeszcze ciężej. Niestety… Mówię niestety, bo sama się z tym zmagam.

Ale też równolegle dorzucam kolejne treści do sieci, niczym oliwę do ognia, na fejsa, Twittera, czy w inne miejsce w sieci, gdzie podobne musimy być.

Wyłamuję się tylko ze Snaptchata. Ale i tak bez niego – podsycam już i tak goniące nas wszystkich w piętkę i wkoła własnego ogona FOMO. Kolejne treści do przeczytania. Kto to przeczyta? Kto nadąży?

I tu wkracza podcast. Jako pomysł na zrecyklowanie siebie i swoich treści.

Błogosławiony podcast. Dla piszących twórców…

Bo pisane treści można prosto na niego przerobić. I co najważniejsze, wcale nie trzeba mieć tu twarzowej gęby. A posłuchać podcastu można w biegu, przy okazji, wyprowadzając psa, czy kota (tak, niektórzy też to robią), stojąc w kolejce w supermarkecie….

Czy warto nagrywać podcasty? Jak założyć swój podcast na iTunes i Stitcherze przy użyciu wtyczki Power Press

Sierpień

Życie emigranta w krzywym zwierciadle.

Najgorsze są zimowe poranki. Kiedy o tej porze ulice są zanurzone w niezmąconym, prawie, że nieprzeniknionym półmroku. Idę z duszą na ramieniu. Idę ulicą zanurzoną w półmroku…

W odległości kilku metrów, na środku drogi wyłania się sylwetka. Dusza jeszcze bardziej przyczepia mi się do ramienia. Jak gdyby nigdy nic, mijam tą intrygującą i zarazem niepokojącą mnie sylwetkę… cichaczem. Z pozoru nie zwracam na nią uwagi. Tak bardzo chcę, by odwzajemniła mi tym samym.

Jeszcze dyskretnie, jak to tylko kobieta potrafi (tak, że wszyscy wiedzą, kogo ma na oku) oglądam się za siebie. Przyglądam się tajemniczej postaci. Kątem oka… Że niby nie przyglądam się … A jednak  – śledzę ją wzrokiem. Patrzę za siebie, zamiast patrzeć przed siebie….

Co okazuje się niewybaczalnym błędem z mojej strony.

O naiwności. Nie sądźcie po pozorach… tego, czego nie rozumiecie.

W momencie, kiedy przechodzę obok zaparkowanego w tym właśnie miejscu samochodu, wychyla się, przykucnięta zza nim głowa, rzygająca na przechodzące właśnie tamtędy moje buty do pracy.

Moje życie emigrantki…. Paryż, metro, piąta rano….

Wrzesień

Nie jestem wystarczająco dobra….

Mówiąc to chcesz być uczciwa względem samej siebie – nie jesteś.

To wcale nie jest odważne przyznanie się do swojej słabości. Raczej przynoszące chwilową ulgę rozgrzeszenie z braku odwagi.

Bo w gruncie rzeczy dobrze wiesz, że ….

Ale Ty wolisz przestać pragnąć niż spróbować po to sięgnąć.

Nie jestem wystarczająco dobra.

Październik

Facebook – proste hacki, które pomogą Ci docierać dalej.

Bo generalnie wszyscy coraz wyraźniej wyczuwamy ten trend:

Facebook chce skłonić nas do tego, by podpłacać kolejne statusy.

Po to, by docierały one dalej. Tzn, by docierały do naszych obserwujących.

Bo same z siebie docierają tylko do ograniczonej (i to coraz bardziej) liczby naszych obserwujących.

Co oznacza – tu logika jest nieubłagalna, że ci nasi obserwujący wcale nasi nie są. To tylko puste cyferki…. , które coraz trudniej nam będzie poruszyć.

Na Facebooku nic nie jest dane nam raz na zawsze. To Facebook dyktuje warunki. A my tylko się w nie wpisujemy. I jak to mówią: Facebook tnie zasięgi. Dlatego co nam zostaje?

Płacić Facebookowi, żeby docierać do tych, którzy już nas tu zaobserwowali?

Czy nauczyć się lepiej korzystać z darmowego zasięgu na Facebooku?

Bo i bez podpłacenia statusu też czasami udaje się docierać do ludzi, i to nawet czasami do większej liczby osób niż mamy obserwujących….

Facebook – proste hacki, które pomogą Ci docierać dalej.

Listopad

15 rzeczy, których nie powinieneś robić na Instagramie. PODCAST i FILM.

Przyznam się Wam, że większość z tych błędów sama popełniłam na jakimś tam etapie swojego instagramowego rozwoju.

Niektóre z nich wręcz wydawały mi się milowymi krokami w moim rozwoju (jak np hasztag F4F – follow for follow – o naiwności).

Ale w końcu przejrzałam na oczy i okazało się, że są to raczej ślepe zaułki. Które bardziej prowadzą na manowce. Bardziej niż gdziekolwiek indziej.

Zamiast prowadzić do wymarzonego celu: wywoływania reakcji i interakcji na Instagramie. Docelowo budowania tu zaangażowanej społeczności.

Niemniej z perspektywy czasu patrzę na te swoje minione błędy bardziej jako etapy na drodze do wyrobienia swojego stylu i wypracowania pomysłu na siebie.

15 rzeczy, których nie powinieneś robić na Instagramie. PODCAST

Grudzień

Nie daj się zniechęcić porażkom.

Zaakceptować porażkę. Z perspektywy czasu widzę moje problemy ze zdrowiem jako szansę. Szansę, by zmienić wszystko i zacząć od nowa: zmienić podstawy: zdrowy styl, życia zdrowe odżywianie to podstawy. I tak…

Oglądając się wstecz za siebie: z perspektywy minionych 20 kolejnych lat paradoksalnie, czuję się sprawniejsza niż 20 lat temu.

To właśnie porażki zaprowadziły mnie dalej niż jakikolwiek sukces. Bo tylko porażki potrafią wymusić niezbędne zmiany. Do których nie zmusi Cię żaden sukces. Tylko porażka…

Porażki zbudowały mnie na nowo, wyciągnęły na światło dzienne to, co we mnie najlepsze: charakter.

Trudne sytuacje budują silnych ludzi…

Nie żałuję, że nie raz było trudno… Owszem chciałabym czasami by było łatwiej. Ale czy to byłoby lepsze dla mojego rozwoju…..

 

Nie daj się zniechęcić porażkom.

A ja pozdrawiam Was serdecznie

Do zobaczenia w przyszłym roku.

Pozdrawiam serdecznie

Beata

 

Beata Redzimska Vademecum Blogera
Beata Redzimska

Zapisz się na Newsletter

More from BEATA REDZIMSKA

Jak wykorzystać social media z pomysłem, humorem i do celów nazwijmy to … reprezentacyjnych…..

Jak wykorzystać social media z pomysłem, humorem i do celów nazwijmy to...
Read More

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *