15 rzeczy, których nie powinieneś robić na Instagramie. PODCAST

prowadzenie instagrama, marketing na instagramieprowadzenie instagrama, marketing na instagramie

Przyznam się Wam, że większość z tych błędów sama popełniłam na jakimś tam etapie swojego instagramowego rozwoju.

Niektóre z nich wręcz wydawały mi się milowymi krokami w moim rozwoju (jak np hasztag F4F – follow for follow – o naiwności).

Ale w końcu przejrzałam na oczy i okazało się, że są to raczej ślepe zaułki. Które bardziej prowadzą na manowce. Bardziej niż gdziekolwiek indziej.

Zamiast prowadzić do wymarzonego celu: wywoływania reakcji i interakcji na Instagramie. Docelowo budowania tu zaangażowanej społeczności.

Niemniej z perspektywy czasu patrzę na te swoje minione błędy bardziej jako etapy na drodze do wyrobienia swojego stylu i wypracowania pomysłu na siebie.

Zaczynamy?

1. Twoja nazwa użytkownika nie reprezentuje Ciebie, ani Twojej marki.

Bo wyobraź sobie, że ludzie znający Cię skądinąd, teraz chcą znaleźć Cię na Instagramie. Pod jakim hasłem będą tu Ciebie szukać? Prawdopodobnie pod nazwą Twojego bloga, albo Twoim imieniem nazwiskiem.

Dlatego tak ważne jest zarezerwowanie właśnie tej nazwy użytkownika (pod którą chcesz odtąd funkcjonować, pod którą chcesz dać się poznać) we wszystkich możliwych mediach społecznościowych.

Bo o ile w mediach społecznościowych – podobno – najlepszą strategią działania jest

O tyle w praktyce jest to prawie że nieosiągalne, czy nierelaizowalne…

Ze względu na ograniczenia czasowe, które dotyczą każdego z nas.

prowadzenie instagrama, marketing na instagramie

Niemniej:

W momencie, kiedy zakładasz swojego bloga, kiedy uruchamiasz swoją markę: warto stworzyć pod nią profile w najróżniejszych social mediach. Po to, by zaklepać sobie właśnie tę konkretną nazwę użytkownika.

Bo nawet jeżeli na początek zaczynasz od samego Facebooka. Bo uważasz, że póki co na więcej nie masz czasu. Kto wie, czy dalej … pomyślnym po podboju Facebooka, nie przyjdzie właśnie czas na podbój Instagrama? Który obecnie jest jednym z najbardziej dynamicznie rozwijających się mediów społecznościowych. A wtedy masz już zarezerwowaną tutaj swoją nazwę.

I tak np pamiętam, jak Joanna Glogaza pisząc o początkach swojej marki modowej Lunaby, którą zakładała już jako doświadczona blogerka ze stażem.

Pierwszą rzeczą, którą sprawdziła w momencie uruchamiania tej marki, było: czy dana nazwa jest wolna w mediach społecznościowych.

Bo jest to bardzo ważne, by później dać się właśnie w ten sposób znaleźć osobom, które kojarzą nas właśnie z daną nazwą.

Sama jestem tu królową bałaganu. Wynika to stąd, że bloguję od prawie 6-ciu lat. I w tzw międzyczasie zmieniałam swoje koncepcje….

Nie byłam wierna jednej marce. Próbowałam stworzyć kilka różnych marek: m.in. VADEMECUM BLOGERA I MODA NA BIO. A jeszcze na samym początku nie miałam żadnej marki…

prowadzenie instagrama, marketing na instagramie

Swoje pierwsze konto na Instagramie zakładałam bardzo dawno…

Bez tej wiedzy i zrozumienia social mediów, które posiadam dzisiaj.

Dopiero od jakiegoś czasu bardziej świadomie podchodzę do tematu budowania swojej marki pod nazwą swojej marki.

Dopiero nie tak dawno, bo niewiele ponad rok temu założyłam na Instagramie profil @vademecumblogera. Podobnie zresztą na Twiterze.

Z tej perspektywy zauważyłam, że stworzenie na Instagramie konta pod nazwą marki, pod którą w jakimś tam sposób jestem rozpoznawalna, czy kojarzona, czyli VADEMECUM BLOGERA – pomaga zdobywać nowych obserwujących, czy pomaga być znajdowanym przez osoby, które szukają mnie właśnie pod tą nazwą.

Boleję nad tym, że wcześniej miałam okropny bałagan w nazewnictwie. Mam tu instagramowe konta pod nazwami @beatared (wykupiłam też domenę o tej nazwie, ale dotyczy ona czego innego), @beataredzimska (profil dotyczący Paryża), podobnie na Twitterze – @hardaska….

Ale jako że budowanie zaangażowanej społeczności na Instagramie to długa droga, mamy czas na popełnianie tu różnych błędów, testowanie licznych koncepcji i zaczynanie od nowa…

Jakkolwiek można zaoszczędzić trochę czasu, ucząc się na błędach innych.

A ja ich popełniłam naprwdę sporo, zanim zrozumiałam że to co tu robię do niczego nie prowadzi.

2. Twoje konto jest prywatne.

W takim razie Twoi przyszli potencjalni obserwujący muszą najpierw poprosić Ciebie o przyjęcie do grona obserwujących, zanim w ogóle zobaczą to, co publikujesz na Instagramie i sprawdzą czy to, co tu publikujesz w ogóle ich interesuje.

prowadzenie instagrama, marketing na instagramie

3. Nie wykorzystujesz miejsca, jakie masz w ramach Twojej instagramowej biografii, by pokazać siebie.

By przekazać to, czym się zajmujesz, w czym możesz być pomocy, czyli po prostu dlaczego warto Cię tu śledzić.

To tylko 150 znaków. Ale możesz tu całkiem sporo powiedzieć o sobie. Warto to sobie dobrze przemyśleć. A może też podpatrzeć, jak to robią inne osoby z Twojej niszy?

4. Twoja strategia wzrostu na Instagramie opiera się na hasztagu F4F.

Follow for follow. Obserwacja za obserwację….

A nie na mozolnym (przynajmniej na początku) docieraniu do Twojej grupy docelowej.
Owszem w ten sposób, za pomocą tego typu hasztagów, pozorny stan posiadania powiększa Ci się szybciej. Jakkolwiek

Docierasz do osób, których absolutnie nie interesuje to, co masz tu do przekazania. Którym nie jest to ani potrzebne, ani pomocne.

W ten sposób raczej zdobędziesz obserwujących widma – martwe dusze – zbędny balast.

Możesz mieć wrażenie, że tak rozwijasz się szybciej. Ale ta droga na skróty wiedzie na manowce.
Jeżeli jeszcze zależy Ci tylko na współpracy z markami, które pobieżnie dają się nabrać na puste cyferki.

Ale jeżeli zależy Ci na zbudowaniu swojej silnej marki – nie trać czasu na takie drogi na skróty, które wywiodą Cię tylko na manowce.

Wtedy bardziej niż te puste, martwe i nie reagujące cyferki powinno Ci zależeć na tym, by docierać do ludzi, którzy Cię potrzebują.

Kupowanie followersów na pęczki, czy dopraszanie się w stylu: zaobserwowałem Cię, czy możesz w zamian mnie zaobserwować, nie mają większego sensu. Nie tak buduje się silne marki.

prowadzenie instagrama, marketing na instagramie

5. Zbyt często coś publikujesz.

Według specjalistów: optymalna częstotliwość publikacji na Instagramie powinna wynosić 1-3 postów na dzień.

Jeżeli publikujesz zbyt często, niektórzy mogą zacząć odbierać Cię jako spamera i przestać Cię obserwować. Po prostu – powiedzmy sobie to szczerze – by sobie odetchnąć i mieć wreszcie święty spokój.

Skąd to wiem? Bo tak robiłam …. na początku mojej przygody z Instagramem. Ta sama sałatka jeszcze pod innym kątem. 15 razy na dzień. W przeświadczeniu, że tym razem podbiję nią Instagrama. Zamiast tego traciłam ciężko wychodzonych obserwujących.

6. Publikujesz zbyt rzadko.

Bo wtedy po prostu ludzie o Tobie zapomną. A algorytm też pewnie będzie Ci mniej przyjazny.
Jednym słowem i tak źle, i tak nie dobrze: ani za często, ani za rzadko. Zamiast tego złoty środek czyli umiar. Może strategiczne planowanie z wyprzedzeniem. Ale o tym: za chwilę.

7. Nie budujesz tu relacji.

Wrzucasz fotkę i uciekasz. A wręcz przeciwnie: dopiero teraz zaczyna się lwia część działań: budowanie realcji.

Teraz dopiero powinieneś zacząć pukać do drzwi Twoich sąsiadów, a dalej do drzwi sąsiadów Twoich sąsiadów….

I z każdym po kolei próbować nawiązać kontakt….

  • Warto zarezerwować sobie kilka – kilkanaście minut na takie działania: dziennie, ale codziennie.
  • Można wykorzystać na to takie „martwe” momenty w ciągu dnia, kiedy rna coś czekamy, na przystanku, w kolejce, w poczekalni u lekarza.
  • To nie jest moment, by zacząć robić coś nowego, czy bardzo skomplikowanego. Ale to jest idealny moment właśnie na takie surfowanie po Instagramie i zostawianie tu i ówdzie komentarzy.
  • Możesz to rozegrać strategicznie, docierając do osób, które albo obserwują influencerów w Twojej niszy, albo publikują pod tymi samymi hasztagami.

Warto założyć sobie, że codziennie dotrzesz i spróbujesz nawiązać relację z kilkoma nowymi osobami dziennie. Dziennie, ale znowu codziennie….

prowadzenie instagrama, marketing na instagramie

8. Nie planujesz swoich publikacji.

Planowanie pomogło mi zaprowadzić swego rodzaju porządek (służy budowaniu spójnej wizji tego, kim chcemy tu być – przygotowanie z pewnym wyprzedzeniem zestawu fotek do opublikowania). Ale przede wszystkim planowanie pomogło mi zapanować nad rytmem publikacji i względną regularnością.

Bo jednak planowanie pomaga. Tymbardziej, że istnieją darmowe narzędzia typu: Later, czy Planoly, za pomocą których w bardzo prosty sposób możesz zaplanować swoje publikacje na Instagrama.

I wcale nie jest to niezgodne z regulaminem Instagrama. Bo co prawda zdjęcia możesz sobie przygotować i obrobić bezpośrednio na komputerze, dodać opis (np skopiować tu np frament wpis z bloga), uzupełnić hasztagi i zaplanować publikację. To wszystko możesz zrobić bezpośrednio na komputerze.

Ale kiedy nadejdzie moment zamierzonej publikacji musisz otworzyć apkę (typu Later, czy Planoly) na telefonie (czyli musisz ją najpierw sobie zainstalować na telefonie). I dalej przesyłasz z niej swoją fotko – notkę (czyli fotkę z notką) na Instagrama. Jeszcze możesz skorzystać tu z instagramowych filtrów i suwaków do edycji zdjęć.

Jakie są zalety planowania i korzystania z narzędzi do planifikacji?

  1. Po pierwsze: jeżeli brak Ci pomysłu i w związku z tym masz kłopoty z regularnością: możesz wykorzystać (czyli przesłać na Instagrama) materiały (tzn tekst i zdjęcia) z bloga.
  2. Po drugie: łatwiej Ci będzie w ten sposób zapanować na regularnością publikacji. Jeżeli raz na jakiś czas przysiądziesz i zaplanujesz sobie większą ilość publikacji z wyprzedzeniem, po prostu łatwiej Ci będzie publikować regularnie.A nie skokami.
  3. Po trzecie: jeżeli już w taki sposób zaoszczędzisz czas na tworzenie treści i wystukiwanie hasztagów (np w Planoly możesz sobie przygotować grupy hasztagów do późniejszego użytku), będziesz miał więcej czasu na komentowanie u innych, na budowanie relacji i poznawanie coraz to nowych osób.

Osobiście jestem ogromną miłośniczką Latera. Możesz tu korzystając z wersji darmowej tej apki przesłać bezpłatnie 30 fotek na miesiąc. Czego chcieć więcej?

Planoly odkryłam dopiero niedawno. Niewątpliwą zaletą jest tu możliwość podglądu profilu jeszcze przed dodaniem danej fotki i sprawdzenie, jak będzie się ona komponowała z całością.

prowadzenie instagrama, marketing na instagramie

9. Nie masz strategii wizualnej.

Tak to byłam ja: wrzucałam seriami: a to zdjęcia Paryża, a to moje minimalistyczne stylizacje kulinarne na białym tle. Nie komponowało się to zbyt dobrze. A jeszcze za bardzo nie wiem, czemu to służyło.

Dlatego ostatecznie rozdzieliłam i tematy i style. Prowadzę 3 tematycznie odmienne profile na Instagramie…. o byciu fit, o blogowaniu i motywacji i o Paryżu i nauce francuskiego.

Lepsze efekty osiągałabym koncentrując się na jednej tematyce i na jednym profilu. Ale nie jestem mistrzynią wykonywania drastycznych wyborów…. Ciągnę 10 srok za ogon na pewno kosztem efektywności. Ale kiedyś w tym rozeznam.

Nie mniej staram się, by te 3 profile jakoś – każdy z osobna – nie tylko nawiązywały do odrębnej tematyki. Ale miały jakiś swój styl i kolor przewodni.

Bo Instagram jest medium wizualnym.

Docelowo chodzi tu o osiągnięcie jako takiej spójności profilu.

I teraz:

  • czy to przez wybór koloru przewodniego, może to być nawet black and white,
  • czy to przez wybór jednego filtra, fotki przepuszczone przez jeden i ten sam filtr nabierają w miarę podobnego charakteru. Tymbardziej, że są np filtry wygaszające pewne grupy kolorów, a uwypuklające inne. Np kiedyś bardzo lubiłam wyciszający kolorystycznie filtr Ludwig.
  • Czy to przez dodanie białej ramki (wokół każdego zdjęcia), która będzie tworzyć coś w rodzaju buforu między kolejnymi, może niezbyt pasującymi do siebie kolorystycznie fotkami.
  • Czy to przez zmniejszenie nasycenia kolorów. Znowu tak żeby sąsiednie fotki nie gryzły się między sobą.

prowadzenie instagrama, marketing na instagramie

Jak stworzyć spójny profil na Instagramie?

Tak po prawdzie: nie jest to najprostsza rzecz do osiągnięcia. Tymbardziej, że najfajniejsze są te profile, które potrafią zachować, czy podarować swoim odbiorcom sporo spontaniczności a jednocześnie tworzą spójną wizualnie całość.

Niemniej warto do tego dążyć. Warto próbować.

10. Wrzucasz byle jakie np rozmyte fotki.

Dobrze znam ten ból. Zdjęcia robione moim telefonem są właśnie takie. Dlatego korzytam z aplikacji typu Planoly, czy Later, które pozwalają przerzucać na Insta zdjęcia bezpośrednio z komputera.

Albo chociażby przerzucam fotki z mojego aparatu (a ten robi dużo lepsze jakościowo fotki niż mój telefon), przerzucam je sobie na maila, a maila otwieram na telefonie…

I dopiero wtedy te fotki z telefonu, ale nie robione telefonem, tylko aparatem, wrzucam na Insta.

prowadzenie instagrama, marketing na instagramie

11. Nie używasz hasztagów.

Bo np jeszcze nie dałeś sobie czasu na znalezienie tych, które najlepiej w Twoim przypadku zadziałają.

Tu również można mieć swego rodzaju dylemat: wybrać hasztagi po polsku czy po angielsku.

  • Bo anglojęzyczne hasztagi powinny Ci zapewnić większy zasięg.
  • A polskojęzyczne hasztagi pomóc Ci dotrzeć do Twojej grupy docelowej. Bo jeżeli piszesz bloga po polsku i jeżeli Twój Instagram przekierowuje na bloga, to wydaje mi się to dość logiczne.

I tu znowu wszystko zależy od tego, co chcemy osiągnąć….

Ja z perspektywy swojego celu:

powiedziałabym wszystkiego po trochu:

  • hasztagi po angielsku (bo bądź co bądź moje Instagramy są przejawem mojego umiłowania fotografii),
  • ale trochę hasztagów po polsku, by docierać skuteczniej (bo ja już dawno nie wrzucam tu samych zdjęć, tylko przygotowuję swego rodzaju notki tekstowe – żelazna rezerwa do przesłania na któregoś fanpaga, gdy mam tam za długi przestój – przydaje się).

I tu te najpopularniejsze hasztagi wcale nie są najlepsze. A już na pewno nie najskuteczniejsze. To wcale nie są te popularne hasztagi, które dadzą Ci zasięg. Raczej zginiesz w tłumie. Nikt Cię, ani nie zauważy, ani może nawet nie zobaczy.

12. Nie korzystasz z Insta Stories.

Niestety też wciąż brakuje mi z tym regularności. To na pewno się zmieni, kiedy zmienię telefon na taki o większych mocach przerobowych.

Bo niestety mój obecny po prostu często odmawia posłuszeństwa w trakcie publikowania Insta Stories (ale za to jest nietłukący – KAZAM TROOPER – wersja dla wojska). Można rzucić przez pomyłkę razem z granatem i powinien to znieść.

 

13. Za dużo prywaty.

Jeżeli chodzi o Twój biznesowy profil na Instagramie, jeżeli to nie jest tematyką Twojego bloga (bo jeżeli piszesz o parentingu – to jest to zupełnie zrozumiałe, bo co innego miałabyś pokazywać na Instagramie).

Ale jeżeli chcesz by Twój Instagram w co prawda sympatyczny i bardziej bezpośrednie sposób utwierdzał Twój wizerunek eksperta w danej dziedzinie… to trochę prywaty, prywatnych fotek jest fajnie. Więcej, za dużo – nie ma większego sensu na biznesowym profilu.

Bo to, co jest fajne na Instagramie: że Instagram świetnie potrafi przełamywać lody. Pozwala na zbudowanie bardziej spontanicznej – bardziej bezpośredniej relacji z Twoim czytelnikiem. Który może zna Cię tylko z bardzo fachowych, rzeczowych, chłodnych, wręcz tekstów. A teraz ma okazję poznać Cię bardziej prywatnie i polubić…. Ale to też powinno czemuś służyć.

Bo po co ludzie przychodzą / śledzą Twojego Instagram?

  • Prawdopodobnie po to, żeby dowiedzieć się od Ciebie czegoś na czym Ty się znasz.
  • Albo żeby przekonać się, że Ty rzeczywiście się na tym znasz.
  • Albo że żyjesz według tego, o czym piszesz…. Jeżeli piszesz o byciu fit, to np czy rzeczywiście na codzień tak zdrowo się odżywiasz?

Tymbardziej Twój czytelnik – odbiorca, który odszukał Cię na Instagramie i chce Cię tutaj śledzić – bardziej dlatego, że chce dowiadywać się od Ciebie rzeczy, na których się znasz….

I ta uwaga jest na rzeczy jeżeli chodzi o Twój biznesowy profil, a nie konto sensu stricte prywatne.

prowadzenie instagrama, marketing na instagramie

14. Nic, tylko promujesz siebie i swoje produkty.

Aż wychodzi uszami. Dlatego, że wychodzi uszami.

Nie robię tego, bo jeszcze nie mam swojego produktu. Może, kiedy / jeżeli w końcu go przygotuję – już nie będę taka mądra. Ha ha ha. Ale…

Rozumiem, że pokusa może być silna. Tymbradziej, jeżeli sprzedaż stoi w miejscu. Tymbardziej publikując notki zachęcające do kupienia czegoś tam, tym bardziej ludzi do tego zniechęcasz. Naczynia połączone.

Mam długie doświadczenie w sprzedaży…. Paradoksalnie, ludzie chętniej kupią, kiedy szukasz rozwiązań dla ich dobra. A nie dla Twojego … dobra. Wtedy po prostu łatwiej Ci uwierzą.

Z perspektywy odbiorcy, zniechęciło mnie to już nie do jednego profliu.

I nawet jeżeli właśnie po to masz swoje konto na Instagramie (by sprzedawać), to to w ten sposób nie zadziała.

Bo powinno chodzić Ci o to, by ludzie do Ciebie na Twojego Instagrama wracali. By ten profil prowadzić tak, by utwierdzał Twój autorytet w danej dziedzinie. By pomagał Tobie zbudować zaufanie, jako do osoby rzeczywiście znającej się na tym, o czym pisze.

W tym celu potrzebna jest równowaga.

Czyli nie tylko same treści promocyjne.

  • Może jakieś fajne zdjęcie zza kulis.
  • Może Twoi obserwujący poczują się w pewnym sensie wyróżnieni, że odkrywasz przed nimi to, co teoretycznie powinno zostać ukryte dla nieupoważnionych oczu.
  • Kulisy powstawania produtku. A kto mówi – kulisy – może mieć i na myśli: wpadki, potknięcia i wyciągnięte na przyszłość lekcje.
  • Pomocne hakcki – podrzucane regularnie, np w ramach jakiegoś cyklu.
  • Motywujące myśli, czy nawet bardziej spontaniczne osobiste przemyślenia pod banalnym selfie.

prowadzenie instagrama, marketing na instagramie

15. Nie robisz zdjęć na zapas.

Na deszczowe dni, bez polotu i bez pasji.

Czyli po prostu: nie masz zdjęć na zapas. Bo czasami możemy mieć np coś fajnego do przekazania, a brak nam odpowiedniej fotki. A są takie dni, kiedy mamy okazję napstrykać tyle fajnych zdjęć, że potem aż spamujemy. Wrzucamy je nieogarniętymi stadami tego samego dnia. A to jest swego rodzaju instagramowe samobójstwo.

I jak to mówią: więcej grzechów już nie pamiętam.

Jeżeli macie inne … grzechy do dodania, dopiszcie je proszę w komentarzach.

Pozdrawiam serdecznie

Beata

Zapisz się na Newsletter

Related posts

  • Tosia Bukowska

    Jesteś kochana, dziękuję za masę świetnych rad! Osobiście prowadzę dwa instagramy i czuję, że dużo się nauczyłam po przeczytaniu tego wpisu :)!

  • Beti, byłam ostatnio na spotkaniu blogerek „Spotkajmy się w Gdyni”. Niesamowita Joasia Gwizdała miała prezentację o Instagramie. Większość rzeczy o których wspominasz w nagraniu -w insta są dwie kluczowe rzeczy: budowanie relacji i opowiadanie bajki, poprzez piekne, wyidealizowane momenty na zdjęciach. Wartościowa treść, słucha się bardzo miło 🙂

  • Mega rady! Niby często oczywistości a jednak jakie prawdziwe i czasami przez nas zapominane 🙂

  • Danuta Brzezińska

    Bardzo fajne porady, muszę przemyśleć swojego insta, chociaż prowadzę jednego, spójnego ze mną:-)

  • Zdecydowanie popełniam błąd nr 6. Nie wiem jak można nie używać hasztagów, ktoś tak naprawdę robi?

    • Laura LR

      ja tez mam ten problem

  • muszę popracować nad kompozycją zdjęć i strategią wrzucania je na instagramie

  • To bardzo rzeczowe rady, ale nie jestem pewna czy tak profesjonalny Instagram to jest to, co stawiam sobie za cel przy blogowaniu. Prowadzę dwa fanpage’e (firmowy i blogowy, niezwiązany z firmą), dwa Instagramy, dwa blogi… I czuję, że muszę rezygnować z niektórych działań, dla zachowania bardziej skondensowanych środków na innych polach. Bo nie wyobrażam sobie takiego poukładania we wszystkich sferach życia.

    Na pewno chciałabym wprowadzić część Twoich rad do obsługi konta firmowego, ale i tak tą najcenniejszą jest systematyczność. Tak proste, a jednak wcale nie łatwe do zachowania, gdy rozdzielamy uwagę na kilka rzeczy. Dlatego zawsze ten Instagram zawsze był u mnie na drugim planie.

    Natomiast ten „półprywatny”, nie firmowy („półprywatny”, bo jednak publiczny i związany z blogiem) chcę pozostawić luźniejszym. Czuję, że to taka moja ostoja, w której jeszcze nic nie muszę i jest w tym dla mnie duża wolność. 🙂 I przypomnienie że nie we wszystkim muszę być najlepsza, na jaką siebie mnie stać. 🙂

    Nie mniej, dziękuję Ci za ten wpis i bardzo cenne uwagi. Z pewnością są gwarantem sukcesu lub przynajmniej dużej zmiany. 🙂

  • Pingback: Jak zbudować większe zaangażowanie na Instagramie? - VADEMECUM BLOGERA()