PODSUMOWANIE TYGODNIA. Historie pogodne z przesłaniem plus linki z sieci.

uśmiechnij się

Bo pogody ducha i budujących przesłań nigdy nie za wiele. A linków w sieci tyle, że warto to co nieco odfiltrować.

Dzisiaj historie pogodne bardziej z cyklu: Dostaję po łapach.

A wszystko przez to skrzywione emigranckie poczucie humoru. I moje spragnienie polskiej mowy…

O tem że dumać na paryskim bruku. Przynosząc z miasta uszy pełne stuku. Przeklęstw i kłamstwa, niewczesnych zamiarów…. To od naszego narodowego wieszcza Adama.

A ode mnie … No dobra z zupełnie innej półki… Tej niższej. Inny wymiar, nie taki patriotyczno – nostalgiczno – narodowościowy.

Proste poczucie humoru, bez podtekstu z kilkoma pobieżnymi morałami. Ku pokrzepieniu serc porcją nieocenzurowanego śmiechu. Tyle i tylko tyle.

 

Bo ja tak jestem spragniona polskiej mowy. Tak bezlitośnie rzucona na paryski bruk. Tzn rzuciłam się na niego sama z tej ciekawości świata.

Tylko po latach spostrzegłam się, że to rzucanie się co nieco boli. Dlatego jak gdzieś tylko na tym paryskim bruku dolecą mnie skąd strzępy rodzimej mowy, nastawiam uszy niczym wentylatory. Żeby wahadłowo wentylować nimi te błogo pieszczące moje emigranckie ucho swojsko brzmiące fale dźwiękowe. A jak jeszcze trafi się coś innego, jak to biblijne wręcz na paryskim bruku:

Kurwa, ale się najebałem. To pełna ekstaza.

I tak ostatnio trafiło mi się. Jak ślepej kurze ziarno. W metrze. Jadę sobie metrem. Przeładowanym. A obok mnie dwie korpulentne kibitki. Wiedziona podszeptem intuicyji, że to nasi. Przepycham się w ich stronę. Szarżuję po tym przetłoczonym wagonie, niczym kozak na kapustę. Ale było warto. Obok właśnie robi się puste miejsce. A ja patrzę na nie, bez mrugnięcia okiem. Cała zamieniam się w słuch. I słucham.

Jedna rodzima babeczka o korpulentnej aparycji do drugiej.

A co siadam. Co będę sobie żałować.

Druga błogosławi tę świątobliwą decyzję potakującym kiwnięciem głowy. Pierwsza na to czuje się zobowiązana i mówi do drugiej:

Kochana, Mogę Cię wziąć na kolana.

Jak ten Mickiewicz – wierszem. Ale ja oczami wyobraźni już zapuściłam się dalej. Wyobrażam sobie, jak one tak siedzą sobie, jedna na drugiej. Bez kosmatych myśli. Bo to w sumie niewinna scenka rodzajowa. Polska życzliwość w codziennych przejawach. Mam tylko nadzieję, że ta nasza życzliwość została wkalkulowana w wytrzymałość​ siedzeń w paryskim metrze. Bo obie panie były eufemistycznie mówiąc pewnej korpulencji.

I to właśnie za przypomnienie o tej narodowej korpulencji, nad którą tak się rozrzewniłam – dostało mi się po łapach. A ja przecież przypominam tak nostalgicznie….

uśmiechnij się

I znowu…

Z mojego drugiego fanpaga, bo tu mniej dostaję po łapach.

Podsłuchane na paryskiej ulicy. I znowu trafiło mi się, jak tej ślepej kurze – ziarno. Bo mam takie „łyse” szczęście. A że czasami szczęściu trzeba pomóc.

Bo ze mnie taką fizjonomistka. Rodaka – Polaka na kilometr rozpoznam. A jak rozpoznam, to wentyluję uszami w swoją stronę strzępy rozmowy. I tak doleciał mnie taki smakowity strzęp.

Przyjedź. Bo wiesz, oni taki cały barek alkoholu mają i trzeba go wypić przed przeprowadzką.

TAK.

uśmiechnij się

I właśnie TYM GÓRUJEMY NAD FRANCUZAMI – PRAGMATYZMEM.

Morał pierwszy.

Będzie bibka w Paryżu w ten weekend. Ktoś ma barek do opróżnienia. I tu w tej mojej wyobraźni ten barek obrósł w gigantyczne rozmiary.

Morał drugi i pełen szacun dla rodaków. Na poważnie.

Bo my jesteśmy takim narodem, co to ma całkiem sporo oleju w głowie. A niby tacy z nas Słowianie, ten romantyzm, nostalgia i zalewanie robaka. Ale jaki uderzający PRAGMATYZM.

Bo widzieliście kiedyś Francuza, który by przed przeprowadzką wyróżniał barek, żeby lżej było?

Pytanie czysto retoryczne. Bo oczywiście, że nie. Bo tu są tacy, co to mają butelki wina sprzed 2 wieków. Pochowane po piwnicach.

A widzieliście, żeby jakaś butelka Żubrówki przez 2 stulecia się uchowała?

Przez 2 lata się nie uchowa. A co dopiero 2 stulecia…..

Właśnie przez ten nasz narodowy pragmatyzm. Bo przed przeprowadzką trzeba wszystko wypróżnić…

Zaprosić znajomych, żeby odwalili czarną robotę. Coby wymłócili ten barek. A potem taka przeprowadzka to sama bułka z masłem.

Francuzom brak tego zmysłu praktycznego. Oni urządzają tylko parapetówki tzw crémaillère przy wprowadzaniu się do nowego mieszkania. A nie pomyślą, że przy przeprowadzce można by co nieco obalić. A Polak to pomyśli.

No to Alleluja. I kolejna kolejka na drogę.

 

No i gwóźdź programu, czyli zebrane po sieci

LINKI Z SIECI

U Doroty: Jedna najważniejsza rzecz jaką musisz sprawdzić zanim wyjdziesz a muzułmanina

Słowo kluczowe „muzułmanin” jest numer jeden w sieci działającym jak płachta na byka.

Wiemy, że nie każdy muzułmanin to ten co od razu zniewala kobietę. Na świecie jest coraz więcej pozytywnych przykładów takich małżeństw i naprawdę sporo przyzwoitych facetów. Ale wchodząc w taki związek tak samo jak każdy inny trzeba mieć trochę więcej oleju w głowie niż motyli w brzuchu. Jeśli Ty stoisz przed takim wyborem, to Twoje obawy są jak najbardziej naturalne. Rozsądek w razie czego zawsze ostrzega. Każdego faceta trzeba wcześniej bardzo dobrze poznać i wyłapywać wszystkie sygnały kiedy świeci się czerwona lampka nim będzie za późno.

U ANI – Jak rozhulać Facebooka, czyli 10 życiowych porad dla blogerów

Próbując rozhulać Facebooka, można osiwieć, zapaść w depresję lub wylądować w psychiatryku. Jest to proces żmudny, wycieńczający i bardzo upierdliwy.

Trzeba nastawić się na BUDOWANIE WIĘZI z odbiorcą naszych fejsbookowych treści. Nie musisz pisać  bardzo długich postów jak Ewa Chodakowska (ale jej poświecenie naprawdę zaowocowało). Nie musisz udawać kołcza jak Grzesiak (ale prawda jest taka, że to on obecnie jest na topie). Możesz iść w cytaty, ale moim zdaniem tego jest tak wiele, że dojdziesz do pewnego pułapu fanów i się po prostu skończysz, mówiąc dobitne: dupą muru nie przebijesz. Możesz próbować naśladować innych wielkich, ale to też sprawdza się do momentu, kiedy znajdziesz się pod ścianą z etykietą POZER. Możesz też po prostu nastawić się na ciężką pracę. Zacząć odwiedzać blogerów, których cenisz, szanujesz i nawiązać z nimi pierwsze, fejsbukowe relacje….

U JaninaDaily  

Na niepoważnie i w sumie na poważnie fajny wywiad do odsłuchania. Z Janiną.

U Macieja 34 genialne rady trzech pisarzy [+komentarze]

No i po prostu zacznij pisać! Bez tego elementu wszystkie pozostałe rady na nic się nie przydadzą. Nie ma innego sposobu na tworzenie, niż usiąść i zacząć pisać.

Ech, żeby to było takie proste…

U Agi, czyli Blogierki – Blogerzy to klony.

Klony? W sensie, że blogi i blogerzy są tacy sami?

– Nie wiem, jacy oni są Stefan,ale to co piszą, czy też, jak to szumnie nazywają, tworzą, to odtwórcza sieczka! To tak, jakby wszyscy przeczytali jakiś zasrany poradnik, i teraz tworzą, to co im to guru zaleciło.

U Dawida, czyli u Hegemona Zanim zaczniesz blogować – niepraktyczny poradnik początkującego blogera

Kup własną domenę i szablon, bezwzględnie zainstaluj disqusa, zadbaj o identyfikację wizualną, zamów profesjonalne logo, natychmiast zacznij wysyłać newslettera, nie zapominaj o SEO, śledź statystyki Google Analitics, zanim przyszykujesz poranne śniadanie… takie informacje znajdzie w sieci nowicjusz, który pragnie założyć pierwszego w życiu bloga. Czy na coś mu się one przydadzą? Nie sądzę.

I u mnie: fotograficznie i nastrojowo.

uśmiechnij się

uśmiechnij się

uśmiechnij się

 

Pozdrawiam serdecznie

Beata Alias PO PROSTU BABA

 

 

Zapisz się na Newsletter

Related posts

  • „Nie ma innego sposobu na tworzenie, niż usiąść i zacząć pisać.”

    Ech, żeby to było takie proste 🙂 U mnie często kończy się na „usiąść”. A stąd już tylko krok, żeby przekopyrtnąć się na kanapę i zrobić sobie 3-minutową drzemkę, która trwa 2 godziny 😉

    PS.

    Dziękuję za udostępnienie linku 🙂

    • Skąd ja to znam, bo jeśli jeszcze na kanapę i na drzemiącego właduje się mruczący kot, to godzina wyrwana z życiorysu jak nic….

      • Nie wiem jak Ty, ale ja mam o tyle dobrze, że zawsze mogę powiedzieć, że rozmyślam nad jakąś koncepcją tekstu (na leżąco) :))

    • Ale jak taka 3 minutowa drzemka, która trwa 2 godziny – super człowieka regeneruje.
      Maciej, piszesz dobre treści, super dobrze. Podaję dalej to, co jest warte podania. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Ze słuchaniem Polaków to różnie bywa, niestety – wstyd się przyznać – ze dwie dekady temu byłem na stażu w Nancy. No i kolega wychodząc z księgarni zaklął sobie szpetnie (gorzej niż ten przysłowiowy bosman z dowcipu), a tu dwie dziewczyny stojące na rynku miasta obróciły się jak na sprężynach w naszym kierunku i „oooo nasi tu są!”. Ale było nam łyso… 😉

    • Mi kilka lat temu zrobiło się strasznie wstyd: Polaczek z butelką wina marki wino, kurwami rzucał…w metrze I ledwie trzymał pion. Ale jednak to zdarzyło się raz. No dobra kilka razy w ciągu kilkunastu lat na emigracji. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • A po czym takim charakterystycznym rozpoznajesz rodaka? Bardzo ciekawa jestem 🙂

    • Wiesz, Karolina, intuicyjnie to przeczuwam. Kiedyś, kiedy pierwszy raz przyjechałam do Francji, podeszła do mnie dziewczyna i mówi: Ty, jesteś Polka. Szczęka mi opadała. Ale ona (też Polka) mieszkała tu od lat i już miała wyrobione oko. Ta fizjonomia, rysy, karnacja. Wtedy mocno zaskoczyła mnie. Ale dzisiaj też to przeczuwam. Chyba na podstawie kilku czynników. Po pierwsze: fizjonomia. Patrząc na rysy i kolor skóry, wiem, że to Słowian. Do tego nasi faceci są generalnie bardziej napakowani od Francuzów. No a ja to szczególnie wyłapuję tych rodaków pracujących tu na budowach, którzy wracają z pracy w kilka osób, sportowa kurtka, charakterystyczny plecaczek na plecach. Tu bardziej czytam z kontekstu. Po prostu. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Właśnie mialam Ci napisac, że masz niesamowity atut , ciekawy, który wszyscy wykorzystują a Ty mniej, -mieszkasz zagranicą w pieknym kraju. Sama lubię czytać o różnicach kulturowych, o zachowaniach innych ludzi, o zwyczajach, o przesądach, o problemach, o pasjach, o nawykach i nałogach…o innych krajach.
    Zrobiłam ostatnio mały reasearch – jakie tematy budzą zaangażowanie kobiet i niestety mój blog nr 2-kompletnie nie pasuje (wordpress,seo itp.)
    Ewentualnie blog nr 1.bieganie i odchudzanie.
    Przykladowo pod wpisem o karmieniu piersia vs mm, cesarka vs psn, źle zrobiony zabieg kosmetyczny, wypadajace włosy, problemy w zwiazkach, odchudzanie po raz 1000, ciążą celebrytow i komentowanie jej, rolnik szuka żony………….bylo kilka tysiecy komentarzy.
    Trzeba wziąć też poprawkę na to, że (mam wrażenie) Ty i ja też nie jestesmy statystyczne i nie interesują nas te same co inne kobiety sprawy. To też odpowiedź, czemu masz nadal 5tys fanów.

  • Nie do postu tylko linku : tak właśnie zaczęłam pisać bloga i po ponad roku nie żałuję tej decyzji. Ale wszystko zrobiłam sama. Jedyne za co zapłaciłam to własna domena.

  • Gdy byłem w Paryżu u znajomych Francuzów, okazało się, że 2 razy w tygodniu sprząta u nich Polka. Od 10 lat im to mieszkanie sprząta. I nie zna ani słowa po francusku. To jest dopiero zaradność 🙂 Nasi rodacy nie tylko są pragmatyczni, ale też przedsiębiorczy 🙂
    Beata, dzięki wielkie za polecenie mojego blogowego wpisu 🙂

    • Dawid, to prawda Polacy za granicą mają skłonność do trzymania się razem i kiszenia się we własnym sosie. My Polacy za granicą mamy taką chorobliwą wręcz potrzebę utwierdzania się w poczuciu własnej wartości. Dlatego tak lubimy w rozmowach między sobą powtarzac, jak to my Polacy dobrze pracujemy. Podczas, gdy inni się lenią. I prawda. Bo rzeczywiście ciężko pracujemy. Jestem taką emigrantką, która chce w to wierzyć. Jesteśmy na emigracji taką specyficzną mieszanką kompleksów i dumy. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Beatko to,że widzę u ciebie polecenie mojego tekstu bardzo mnie cieszy i dodaje skrzydeł, dziekuje ci za to. W ogole wyszperalas bardzo ciekawe rzeczy,które w kilku przypadkach przeczytam jeszcze raz chętnie.

    Ale jest coś znacznie fajniejszego. Widzę,ze po woli pęka taka,ktora cie blokowala przez ostatnie lata. Twoje coraz smielsze formy wpisow na Facebooku,twoje eksperymentowanie z forma, brak hamulcow w prowaniu bycia soba,to wszystko powoduje,ze wróciłam fodo nas ze z dwojona sila. Bardzo mi się podoba,że w końcu pokazujesz nam prawdziwa Beate <3

    Nie tylko profesjonalna blogerke ktora wie co z czym i jak sie bloguje,ale Beatę,ktora tęskni za ojczyzną. Nieco zwariowana i wyluzowana mame,żonę. Kobietę,ktora jest tak naprawdę szalenie ciekawą osobowością,ale dotychczas nie ujawniala się. Bardzo miło obserwuje się twoją przemianę. I jeszcze na koniec podkreślę jeno: masz doskonały plastyczny warsztat pisarski. Odnajdujesz sie w kazdej formie,bardzo mi sie to podoba. <3

  • Ale uśmiałam z tych Twoich podsłuchanych rozmów:) Idę zobaczyć co tam za ciekawe artykuły w linkach 🙂

  • Musisz częściej taki humorystyczne teksty pisać- świetnie Ci to wychodzi :D.
    ps. Bardzo dziękuję za polecenie! :*
    pps. Ja też uwielbiam słuchać/podsłuchiwać rozmowy ludzi 😀