Jak wyrobić w sobie systematyczność.

Jak wyrobić w sobie systematyczność.

Jak wyrobić w sobie systematyczność.Systematyczność. Bo to podobno ona jest kluczem do wszystkiego.

Ale

Pewnie dobrze znacie ten stan ducha, który zwyczajowo nachodzi nas po powrocie z wakacji. Wracamy z głową pełną planów i dobrych postanowień… Chcielibyśmy gruntownie przeorganizować swoje życie: żyć zdrowiej, więcej się ruszać, wreszcie dobrze nauczyć się angielskiego….

Kto nigdy nie robił takich planów z nastaniem nowego roku szkolnego?

A tu nadchodzi listopad. Po drodze porywa nas wir codzienności. Tyle pilnych spraw…. Plany (takie w sumie trochę nadprogramowe) w obliczu tych innych bardziej przyziemnych, goniących na codzień po prostu idą w odstawkę. Owszem chcielibyśmy. Fajnie by było. Ale odkładamy na później.

Tak, a później czujemy, że się zawiedliśmy na samych sobie, na swojej systematyczności…

Tymczasem nie. Nie zawiedliśmy samych siebie. Tu tylko zawiodła nasza motywacja. Nie wystarczyło jej na całą drogę. Nawet jeżeli zależało nam na początku. Ta motywacja nie była dość silna. Wykruszyła się ….

Nie zawiodła nas nasza silna wola lub jej brak. Nie zawiodła nasza systematyczność działania. Po prostu nie wystarczająco tego chcieliśmy.

MOTYWACJA. Bo to ona jest punketm wyjścia i warunkiem koniecznym dojścia do celu.

Dlatego…

Nie ma czegoś takiego, jak silna i słaba wola. Silna i słaba może być jednynie motywacja.

I to nad nią w pierwszym rzędzie trzeba popracować. Zamiast winić się, że nie jestem wystarczająco silny. Bo do tego, do czego trzeba jesteśmy. Bo tu po prostu trzeba chcieć…. Mocno chcieć. I dobrze wiedzieć, czego naprawdę chcemy. Żeby nam się to nie rozmywało to po drodze…

Bo niby dlaczego potrafimy zerwać się o 4 rano, by na czas dojechać do pracy. Ale nie potrafimy z innego dobrego powodu np po to, by sobie pobiegać…

Dlaczego? Bo czasami po prostu nie mamy wyboru. I to w sumie jest najskuteczniejsza motywacja. Tak, też czasami potrafi nas ona nas zawieść na manowce. Dlatego czasami ludzie wytrzymują całe życie z nieodpowiednią osobą… Ale tu chodzi o to, żeby tę motywację po prostu dobrze wykorzystać.

Dlatego, jeśli szukasz odpowiedzi na to odwieczne pytanie:

Jak wyrobić w sobie systematyczność?

By w pewnym momenie nie poczuć się zawiedzonym samym sobą.

Jak wyrobić w sobie systematyczność.

Po pierwsze…..

1. Zadbaj o motywację.

To ona jest punktem wyjścia. Bo punktem wyjścia jest ustalenie, dlaczego Ty w ogóle chcesz to zrobić. Dlaczego na tym Ci zależy. Co z tego, co chcesz zrobić jest najważniejsze….

Motywacja jest kluczem do systematyczności.

Mistrzowie nie rodzą się w salach treningowych. Mistrzowie rodzą się z tego, co mają głęboko w sobie – z pragnień, marzeń, wizji. Muhammad Ali

Tak, motywacja, ponad planowanie.

Bo bez wystarczającej motywacji najsolidniej opracowany plan działania jest niczym więcej jak sumiennym spisaniem pobożnych życzeń do odłożenia na później.

Może i kiedyś nabiorą one mocy urzędowej. Ale póki co, to dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane.

Ile razy próbowałam nauczyć się języka włoskiego. I nauczyłam się …. do pewnego stopnia. Ale chciałabym znać go lepiej.

Uczyłam się sama. Przez jakiś czas całkiem systematycznie. To przecież język opery… Jestem melomanką. Ty była dla mnie wystarczająca motywacja.

Opanowałam go na tyle, by porozumieć się w pracy. W sumie niewiele. Ale nie mam dalszej motywacji do nauki…. Może perspektywa wakacji w słonecznej Italii była by takim kolejnym motywacyjnym kopem…

Tak, bo jeżeli przestajemy robić pewne rzeczy, albo robimy je coraz mniej systematycznie, to w pierwszej kolejności dlatego, że siada nam nasza motywacja.

Już nam tak na tym nie zależy. Nie tak samo…. Tzn może dalej nam na tym zależy. Ale już nie tak samo. Bardziej opcjonalnie. Zabrakło tego inicjującego kopa. Dlatego dajemy sobie wewnętrzne przyzwolenie na to, by to sobie odpuścić.

Owszem, gdyby zrobiło się samo… Ale samo się nie zrobi. Samo nie zrobi się nic prócz problemów wynikających z zaniedbania.

Jeżeli przez pierwszy miesiąc po powrocie z wakacji sumiennie powtarzałeś angielskie słówka, a z czasem zacząłeś robić to coraz mniej systematycznie. To nie dlatego, że brak Ci systematyczności. NIE. Bardziej dlatego, że zaczyna słabnąć Twoja motywacja.

To na tym polu powinieneś ponownie się zmotywować. Zamiast winić samego siebie…

Dlaczego Ci na tym zależy? Czy tylko po to, żeby za rok brylować noszlancką angielszczyzną na rozgrzanej słońcem barcelońskiej plaży? Jeżeli już ta perspektywa Ci nie wystarcza, możesz wymyślić/dodać sobie nową, bardziej wpisującą się w obecny stan ducha i pogody. Takie proste, a w sumie takie trudne.

Jak wyrobić w sobie systematyczność.

2. Dobrze ukierunkuj swoją motywację. Ustal priorytety.

Jeżeli chcesz odnieść sukces, musisz skupić się na tym, czego możesz dokonać, a nie na tym, czego nie możesz. John C. Maxwell

Bo jeżeli systematyczność jest kluczem. Bo każdy teoretycznie w praktyce może nauczyć się grać na pianinie. Ale nie każdy będzie grał tak samo dobrze. Jeden będzie rąbał palcami, niczym młotkiem po klawiszach. U innego z tego rąbania zrobi się melodia.

Tylko, jaki sens ma uczenie się rąbania młotkiem po klawiszach, skoro tę energię, wysiłek i czas można by wykorzystać inaczej. Ukierunkować to lepiej.

Dobrze wykorzystana systematyczność. To kwestia dokonywania dobrych wyborów dla siebie i ustalenia priorytetów.

Bo zanim zawiedziemy się na swojej systematyczności, najpierw powinniśmy realistycznie i pragmatycznie przeprowadzić konstruktywny rachunek sumienia. Ustalić swoje priorytety.

Wszystkiego w życiu i tak nie zdążymy zrobić. Tak to jakoś może w sumie mało zabawnie zostało pomyślane… że nasz czas jest ograniczony… życie mamy tylko jedno, a w nim nie dość czasu… na wszystko. Ale dość, na to, co ważne. To, po co tu jesteśmy.

Jak wyrobić w sobie systematyczność.

3. Zacznij to robić.

Prawdziwa decyzja jest mierzona poprzez fakt podjęcia nowego działania. Jeśli nie ma działania – tak naprawdę nie podjąłeś decyzji. Anthony Robbins

Niby banalnie proste, ale od tego wszystko się zaczyna. Bo czasami tak lubimy odkładać na później. Dopieszczać w wyobraźni, jeszcze nienadpoczęty plan działania. Sztuka dla sztuki.

Oj, jak ja czasami jestem mistrzynią takiego dopieszczania nigdy nie przechodzących do fazy realizacji planów.

Tymczasem czasami wystarczy postawić pierwszy krok, by potoczyło się dalej.

Bo wiecie, od dawna planowałam przygotowanie tutoriali blogowych w formie filmików…. Planowałam, dopieszczałam te swoje plany. Jak tylko kupię sobie mirkofon, jakieś profesjonalne oprogramowanie do nagrywania….

Tak skutecznie odkładałam to w czasie. Do momentu, kiedy ruszyłam.

Wcale niczego sobie nie kupiłam. Zaczęłam z tym, co mam… Bez mikrofonu. Z darmowym programem open source Cam Studio. Nie jest to doskonałe, ale jest. Szczęśliwie nie jestem perfekcjonistką. Ominęło mnie to.

Robię, działam, rozwijam się. Będę ulepszać to drodze. Jakoś poszło…

A ja ugruntowuję nawyk i umiejętności….

Tak, bo czasami trzeba zrobić to samo raz, drugi, trzeci, dziesiąty, by wyrobić w sobie nawyk…. A potem robimy to siłą przyzwyczajenia i okazuje się, że wykonaliśmy niewyobrażalne…. 500 blogowych wpisów….

Jak wyrobić w sobie systematyczność.

4. Wyrób w sobie nawyk robienia…

Nawyki to nasza druga natura.

Nawyki mają sprawczą moc. Nawet nie wiemy kiedy, zrobiło się samo. Samą siłą nawyku. Nawyki są jak taka czarna dziura z dobrym charakterem. Im mocniej się w nie angażujemy, tym bardziej nas wciąga. Nawyki wyrabia się powtarzaniem. W koło Macieju to samego po raz n-ty…
Ale tu też jest miejsce na takie malutkie ALE.

5. Działaj systematycznie, ale okresowo analizuj to, co robisz.

Bo owszem jak najbardziej systematyczność. Ale tylko wtedy, kiedy ma to sens. Bo jaki sens ma robienie w koło tego samego, jeżeli nie doprowadzi nas to do oczekiwanego rezultatu. Owszem jeżeli sprawia przyjemność (tak, jak mi blogowanie) i jest sposobem na życie (nie na zarabianie).
ALE…

Jeżeli robisz cały czas to samo i cały czas dochodzisz do takich samych rezultatów… To tu nie ma czemu się dziwić….

Owszem czasami trzeba dać sobie więcej czasu…

Kilka lat temu bardzo chciałam nauczyć się robić pompki. Takie prawdziwe. Bez ułatwień. Przez 3 miesiące, dzień w dzień, prawie tak samo nieudolnie, prawie z takim samym uporem maniaka powtarzałam te same gesty. Z pozoru do niczego nie prowadzące.

Ale po 3 miesiącach bezowocnych prób udało mi się zrobić moją pierwszą pompkę. Po niej przyszły kolejne.

Czasami trzeba długo czekać na pierwsze widoczne efekty. Ale to nie znaczy, że nie warto czekać. Ale też nie warto czekać bez końca. Tu trzeba znaleźć złoty środek. Bo ustawicznie mówić sobie, że to przyjdzie, skoro nie przychodzi. Nie, wtedy warto zmienić metodę, spróbować inaczej. Po prostu na chłodno przeanalizować te swoje próby, skupić się na tym, co działa. Nie zajmować się niczym innym.

Wyciągnąć z nich konstruktywne wnioski. Nie takie w stylu: Jestem do niczego. Raczej: Nie tędy droga. W takim razie może spróbuję tamtędy.

Tak, bo systematyczność czasami prowadzi donikąd. Na manowce złudnych nadziei. Jeżeli okresowo nie zatrzymamy się na chwilę, by zrobić konstruktywny bilans zysków i strat. I zastanowić się, czy tak naprawdę jeszcze nam na tym zależy. Grając z samym sobą w otwarte karty.

W przeciwnym razie najlepiej pomyślana systematyczność przeradza się w złudne kręcenie się w koło. Bez sensu. Chyba, że właśnie za to nam płacą. Ale nawet wtedy najsolidniejsza motywacja pada na łopatki.

Jak wyrobić w sobie systematyczność.

6. Rób to, co jest dla Ciebie ważne.

To w sumie powrót do pierwszego punktu. Co jest dla Ciebie ważne… To jest punktem wyjścia.

Bo w tym miejscu rodzi się motywacja do działania. Bo działanie jest kluczem do osiągania czegokolwiek. Bo planować to sobie można. I jest to całkiem przyjemne. Oj, ile ja sobie planuję. Ale zaczynam działać dopiero, kiedy kopa daje mi motywacja. A jeżeli ten kop jest wystarczająco silny, to potrafię wytrwać w tym wystarczająco długo. I o to tu chodzi.

Bo

Pozdrawiam serdecznie

Beata

Jak wyrobić w sobie systematyczność.

 

Zapisz się na Newsletter

  • Myślę, że ważne jest też nie przejmowanie się drobnymi wykolejeniami z systematyczności. Jeśli raz nam nie uda się zrobić czegoś według planu, można przecież kolejnego dnia kontynuować bez plucia sobie w twarz. Bo w końcu nie jesteśmy robotami.
    Fajny wpis 🙂

  • Daria

    Na mnie najbardziej działają efekty tego, co robię. Podam pierwszy lepszy przykład. Blog i fanpage. Do niedawna wrzucałam treści na jedną i drugą stronę nieregularnie i to mimo że mi zależało i nadal zależy. Zwyczajnie myślałam „po co, skoro i tak nikt mnie nie czyta?”. Ale kiedy zaczęłam wrzucać coś codziennie i zauważyłam, że ludzie przychodzą, lajkują, komentują, że jeszcze nigdy nie miałam tak wysokiego zasięgu, to… Właśnie urodziła się ta motywacja.

    I teraz, zamiast problemu z motywacją, zdarza mi się mieć problem: cholera, co ja dziś mam wrzucić?

  • Kasia

    Fajnie napisane 🙂 w sumie krótko zwięźle i na temat 🙂 zgadzam się nawet najlepszy plan nie zadziała jak nie ma motywacji 🙂

  • Mam wrażenie Beata, że w chwili gdy robi się to co kocha, motywacja jest naprawdę silna. U mnie spadek energii i chęci do działania jest wynikiem przepracowania – jestem perfekcjonistką na urlopie macierzyńskie i nadal uczę się odpuszczać to co nie warte uwagi 🙂

  • Systematyczność jest super trudna. Wezmę sobie Twoje rady do serca. Chociaż u mnie to raczej wynika z tego, że chce za dużo rzeczy robić na raz i z tego tez powodu nie mam sił na inne. Muszę to jakoś uporządkować 🙂

  • Anastazja K.

    A ja się nie zgodzę, że kluczem jest motywacja i chęć! Na samej motywacji to ja mogę wytrwać góra trzy dni. Jedynie wyrobienie w sobie nawyku (np. rano wypicie wody z cytryną) poprzez motywację ale i zmuszanie się da długotrwałe efekty!

  • Nie do końca mogę się zgodzić, że nie ma silnej i słabej woli. Jest. Potwierdzają to chociażby testy marshmallow. Jest też świetna książka Kelly McGonigal o sile woli.
    Z resztą się zgadzam – potrzebna jest motywacja, potrzebna jest systematyczność i bardzo sprawdzają się małe kroki w działaniu…

  • Ja to od dawna twierdzę, że największy sukces odnoszą Ci, którzy sa systematyczni. Wciąż walczę ze sobą, żeby robic mniej, częściej, ale jeszcze nie zawsze mi to wychodzi :).