Oszczędność czasu w mediach społecznościowych.

media społecznościowe, social media marketing

media społecznościowe, social media marketing

Oszczędność czasu w mediach społecznościowych.

Bo doba ma tylko 24 godziny, a my blogerzy pisząc bloga nie pracujemy na jednym etacie, ale na kilku …. etatach blogowych równocześnie.

A jeżeli dodamy do bloga social media. Bo bez mediów społecznościowych, to że piszemy tak sobie bloga w sieci, bardziej przypomina pisanie do szuflady.

Jednym słowem bez social mediów się nie da. A że doba sama z siebie jakoś tak nam nie chce się rozciągnąć, trzeba to sobie inaczej zorganizować. Inaczej r.i.p. I po blogerze.

Jak już zaczynam sobie takimi młodzieżowymi ksywkami spamować we wstępie, to znak, że czas przejść do rzeczy, do konkretów.

Social media, jak ogarnąć tego gada i nie wpaść w nie, jak śliwka w kompot. A potem jeszcze przepaść z kretesem. Na amen. R.I.P.

Tu chciałabym dzisiaj podzielić się prostymi hackami (skądinąd moimi):

Jak usprawnić swoje działania w mediach społecznościowych.

Temat rzeka. Ale w niej…. 3 proste hacki i 3 proste filmiki, które pokażą Wam, jak działają 3 bardzo przydatne narzędzia w ogarnianiu mediów społecznościowych.

Jak sprawniej ogarnąć Instagrama.

Instagram na komputer, czyli Gramblr.

Bo pisanie notek na Instagrama, czy przepisywanie tego samego, co już napisaliśmy na blogu, dopisywanie do tego niekończącej się listy hasztagów (tzn możemy tu wpisać ich 30, ale jeżeli robimy to własnoręcznie możemy odnieść wrażenie, że to takie stukanie bez końca).

Dlatego proste narzędzie, które pomoże nam skopiować na Instagrama to, co już zrobiliśmy i opublikowaliśmy na bloga.

GRAMBLR. To nie jest do końca prawomocny program zgodny z oficjalnymi wytycznymi Instagrama. Bo zupełnie nie musimy zaglądać, bywać na Instagramie, by cokolwiek tu publikować. Pełna automatyzacja.

Oczywiście zdanie się tylko na nią, to nie jest metoda na zbudowanie zaangażowanej społeczności. Nie oczekujcie cudów. Bo cuda się zdarzają. Ale najpierw trzeba sobie na nie zapracować. Jak? Np przeznaczając tak zaoszczędzony czas na przygotowaniu contentu – na promocję swoich treści.

Bo żeby gdziekolwiek zbudować społeczność, takie fajne przytulne zwierzątko, co to tak słodziutko nam lajkuje, komentuje to, co w przypływie weny tu i ówdzie publikujemy. Żeby coś tak fajnego sobie wyhodować w dowolnym social medium, najpierw musimy w nim troszeczkę, tzn sporo pobywać….

A Gramblr dla tych, którzy nie mają czasu na Instagrama.

To narzędzie, za pomocą którego możemy obsługiwać Instagrama z poziomu własnego komputera. Kiedy napisaliśmy nowy wpis, kiedy przygotowaliśmy sobie notkę towarzyszącą mu na Facebooka, po prostu:

  • bierzemy zdjęcie z naszego wpisu (niezależnie od jego formatu, przytniemy je dalej w Gramblr),
  • pobieramy je do Gramblr (nawet możemy tu je co nieco obrobić).
  • Doklejamy fragment tekstu z danego wpisu, albo notkę z Facebooka,
  • doklejamy hasztagi (np możemy je sobie uprzednio przygotować i tylko skopiować na zasadzie Ctrl C i Ctrl V, czyli skopiuj i wklej).
  • I publikujemy.

Coś dzieje się na naszym Instagramie, przy minimalnym zaangażowaniu z naszej strony i przy minimalnym zużyciu naszego czasu.

A że jest kolejne to medium społecznościowe, w którym może jest nasza grupa docelowa. Grzechem było by nie próbować do niej dotrzeć.

Równoległe planowanie w różnych mediach społecznościowych, czyli Hootsuite

Hootsuite. To świetny program do ogarnięcia i rozplanowania swoich działań w mediach społecznościowych.

Chociażby po to, żeby nie wrzucać tego samego w jednym momencie na różne kanały społecznościowe, na których się udzielamy.

W darmowym pakiecie Hootsuite obsługuje 3 wybrane profile w mediach społecznościowych. Możemy tu na przykład ustawić sobie publikacje w swojej grupie na Facebooku, jeżeli taką posiadamy w połączeniu z naszym fanpagem.

Teraz jeżeli ustalimy sobie, że z Hootsuite będziemy obsługiwać np fanpaga i Twittera. Twitter ma taką specyfikę, że z tym, co mamy tu do przekazania musimy zmieścić się w 140 znakach…

Gadatliwość owszem jak najbardziej jest dopuszczalna na Twitterze. Bo można przez cały dzień sobie tweetować i nie mieć dosyć. Ale ta twitterowa gadatliwość jednorazowo (czy jednowystarzałowo) musi utrzymać się karbach 140 znaków. Dobrze, by była taka z odrobiną soczystej pikanterii. Można tutaj wypracować w sobie mistrzostwo w krótkiej formie przekazu.

Ale jeżeli za jednym zamachem chcielibyśmy wysłać to samo: i na Facebooka, i na Twittera, to i na Facebooku i na Twitterze musimy zmieścić się w twitterowym limicie 140 znaków.

Dlatego lepiej osobno przygotować notkę na Facebooka i zaplanować ją sobie w czasie. A potem tę notkę rozłożyć na szereg tweetów, też rozplanowanych w bliższej czy dalszej perspektywie czasowej.

Ekspresowe przygotowanie grafik, plansz, cytatów do różnych mediów społecznościowych.

Czyli….  PABLO 

Przydatne narzędzie do tworzenia ładnych treści na bloga i do social mediów.

A skądinąd rozkoszne dziecko innego programu – narzędzia do planowania swoich treści w mediach społecznościowych, który nazywa się Buffer.

Pablo – to jedno z moich ulubionych narzędzi.

  • Ekspresowo można tu przygotować cytat, korzystając z gotowych zdjęć, albo załadowując swoje własne (Upload an image).
  • Jest tu nawet biblioteka cytatów w języku angielskim.
  • Taką planszę z grafiką można przygotować w formacie poziomym (pod Facebooka czy Twittera), pod Pinterest (pionowa), pod Instagram (kwadrat).
  • Proste w obsłudze i skuteczne.

Jeżeli nie macie pomysłu, co wrzucić na Facebooka, to pędźcie do Pabla. Po prostu….

Zaparaszam Was na moje YOU TUBE.

Tak, reaktywuję mojego You Tuba. Ten długo był r.i.p. Ale teraz ponownie ruszył z miejsca….

Przymknijcie oczy na moje nieśmiałe próby w repertuarze bardziej komediowym. Bo obok nich zaczęłam przygotowywać i podrzucać tu praktyczne filmiki, jak zrobić to i owo. Takie małe co nieco przydatne w blogowaniu.

Pozdrawiam serdecznie

Beata

Zapisz się na Newsletter

  • No i mnie zainspirowałaś! Lecę zapoznać się bliżej z Pablo! 🙂

  • Pablo zaraz wypróbuję 🙂 A co do GRAMBLR, to swego czasu korzystałam, ale potem się dowiedziałam, że Instagram może za jego użytkowanie nałożyć bana!

    • Marta, też o tym słyszałam. Mi się jeszcze nie przytrafił ban. Choć używam Gramblr na jednym z moich kont. Ale generalnie co drugie zdjęcie wrzucam z telefonu i ręcznie wydrukuję do niego tekst i hasztagi. Dlatego jeżeli o nim piszę, to jako rozwiązanie dla kogoś, kto i tak inaczej nie ma czasu na Instagrama. Żeby po prostu go mieć. A wtedy nawet jak zdarzy się ban, to nie tragedia, przeczeka się. Ale to nie jest rozwiązanie dla tych, którzy o Instagramie myślą na poważnie. Wtedy lepszy jest Later, bo zaplanowane wcześniej publikacje tranzytują przez Instagrama. Pozdrawiam serdecznie Beata

      • A, rozumiem. To tym bardziej wolę raczej nie korzystać z grambl, ale later muszę koniecznie wypróbować w końcu! 🙂

  • No i kolejna dawka cennej wiedzy! 🙂
    Aczkolwiek jeśli o mnie chodzi, to idę na tzw.żywioł i blog oraz social media to moje życie w realu, także nie jestem w stanie przewidzieć co i kiedy napiszę. Wiem, że jest to nieprofesjonalne, ale blogowanie to moje hobby nie praca :).

    • I właśnie dlatego podglądam Cię na FB 😉

    • Aga, tu można dopisywać teorie, ale taki niekontrolowany i autentyczny spontan jest najlepszy. Dlatego lubię czytać Twojego fejsa. I masz tam więcej spontanicznych komentarzy niż ludzie, którzy prowadzą na poważnie profesjonalne fanpage, od których wieje nudą. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Pablo nie znałam. Ale szczerze nie zabrałam się nawet jeszcze za Canvę 😉 jak wypada porównanie?

    • Agnieszka, Canva ma dużo więcej opcji i możliwości. Pablo to prościutki programik do przygotowywania na szybko grafiki – planszy z cytatem. Ot bierzemy jakieś tło i naklejamy na nie tekst. U ewentualnie wybieramy odpowiedni format. Obydwa są bardzo intuicyjne. Ale Pablo tu nie ma na prawdę żadnej filozofii. Ale też siódmego cudu świata w nim nie stworzysz. Pozdrawiam serdecznie Beata

      • Dzięki za szczegóły 🙂

        Na razie zostaję przy Gimpie, ale też nie stosuję go do cytatów, więc może nawet nie ma co patrzeć na Pablo.

  • O Pablo nie słyszałam, chętnie wypróbuje. Ciekawa jestem jak wypada w porównaniu z Canvą 🙂

    • Emilia, Canva jednak oferuje dużo więcej możliwości. Pablo to taki prościutki, w sumie jednofunkcyjny programik. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Kiedyś miałyśmy Glambr ale później okazało się, że w momencie dodawania zaplanowanego zdjęcia komputer musi być włączony i jakoś zrezygnowałyśmy. Nie da się jednak ukryć, że znacznie przyśpiesza to ogarnięcie social mediów.

  • Myślałem o różnych protezach, aby mieć instagrama na kompie, bo na tym urządzeniu najłatwiej jest mi pisać, ale jak poczytałem o polityce Instagrama, to zrezygnowałem z używania Gamblr i teraz męczę się wklepując ręcznie hasztagi…

  • Mega przydatne 🙂

    Pozdrawiam.
    Kasia
    http://misskatherinesblog.blogspot.com
    @misskatherinesblog