Czy Twój facet też mówi Ci to.

SKECZ Czy Twój facet też mówi Ci to. Dlaczego kiedy idziemy razem na zakupy, zawsze wypada tak drogo....

SKECZ Czy Twój facet też mówi Ci to. Dlaczego kiedy idziemy razem na zakupy, zawsze wypada tak drogo....

Dlaczego kiedy idziemy razem na zakupy, zawsze wypada tak drogo….

No właśnie: dlaczego?

I tu….

Zamotałam się w zeznaniach. Tak miałam zamotać faceta, żeby nic nie pokumał. I rzeczywiście nic nie kuma.

Dlaczego, kiedy razem idziemy na zakupy do supermarketu, zawsze tak drogo wychodzi przy kasie?

Dociekliwie, niczym Rambo w akcji przeczesuje się przez rachunek, który właśnie opłacił.

Ale za mnie jest jeszcze lepszy MacGyver…

Pssssyt, bo ja jestem anonimową włóczkoholiczką.

I jestem dumna z tego, że jestem. Dziergam, więc jestem.

Bo czy to moja wina, że nawet w supermarkach postawili regały z włóczką?

Na pokuszenie…

Nagle poczułam się jak bohaterka powieści Sophie Kinselli – tytułowa zakupoholiczka. Tu zakupoholiczka z pewnym skrzywieniem, czy wykrzywieniem zawodowym … na regały z włóczką…. Wołami mnie od nich nie odciągniesz. Tylko spróbujcie. No, nie ma mocnych…

Ale to było tak:

Regał z włóczką w pobliskim supermarkecie wypatrzyłam już dawno. Oj, od dawna mam go na oku. Ale tym razem zaplanowałam akcję na większą skalę…. Nie taki tam … MacGyver… Ale po prostu rozbijam bank. Tzn wyhaczam cały reagł. Robię zapasy na zimę….

Bo to, że z tego regału z włóczką przydałoby mi się małe co nieco – dobrze się rozumiemy, prawda?

A skoro tak dobrze się rozumiemy – grajmy w otkryte karty.

Przydałby mi się ten cały regał. Z zawartością oczywiście. Bo to jest ten smaczek….. A potem jeszcze ten sam regał: jeszcze raz, jeszcze raz i jeszcze raz.

Który facet nie chciałby usłyszeć tego… w innej sytuacji.

A tu masz ci babo placek, rasowa włóczkoholiczka ma orgazm właśnie przed regałem z włóczką…
Rozszalała burza emocji, huragan pragnień, niepohamowana żądza posiadania.. Aż dymi… Ale wiem, że powinnam rozegrać to metodycznie i strategicznie. Niczym taki tam MacGyver…

SKECZ Czy Twój facet też mówi Ci to. Dlaczego kiedy idziemy razem na zakupy, zawsze wypada tak drogo....

Jak wmanewrować cały regał z włóczką w koszyk z zakupami?

Coby połówek się nie połapał. Tak omotać faceta, coby nic nie skumał. Jak to tylko baba potrafi. Bo ci co jeszcze nie zrozumieli, dlaczego baba tyle gada, że w pewnym momencie dla świętego spokoju przestają słuchać. No i mamy święty spokój… i zapasy włóczki na zimę.

Podstawą jest tu przemyślany plan działania. Prosto, krótko, konkretnie. Brać i ładować do koszyka.
Ale jak to piszą w zajawkach do mrożących krew w żyłach thrillerów:

Nie wszystko przebiegło tak, jak to sobie nasz bohater wyobraził….

Nasz bohater, to ja, anonimowa włóczkoholiczka w akcji…

Plan miałam genialny w swojej prostocie:

Upycham faceta w dziale z piwami i zasuwam do działu z włóczką.

A potem to, co skubnę w dziale z włóczką, korzystając z jego chwilowej nazwijmy to nieobecności, upycham w koszyku z zakupami.

No tak, bo w dziale z piwami, facet, tak ten twardo stojący na ziemi facet, traci cały kontakt z otaczającą go rzeczywistością.

Jest, ale go nie ma. Bo on jest gdzie indziej…. oczami wyobraźni. Przed telewizorem, na kanapie, butelka piwa, czipsy i pilot od telewizora odłożony w bezpiecznym miejscu, żeby inny gatuek nie przejął nad nim kontroli..

Bo Neymara właśnie sobie kupili do PSG, to trzeba to oblać. Po prawdzie wolałam Zlatana (Zlatana Ibrahimovicza). Bo jak facet coś powiedział zupełnie na poważnie to fajnie można było się pośmiać:

Przyszedłem jako król, odchodzę jako legenda. Powiedział i odszedł z PSG.

Na jego miejsce przyszedł Neymar. No to znowu jest okazja, by zahaczyć o dział piwny.

Ale mnie już tam nie ma. Stoję w ekstazie przed regałem z włóczką. Miałam skubnąć tu małe co nieco, 1 motek. Ale na miejscu zbrodni stanęłam przed iście hamletowskim dylematem:

Być, albo nie być? Niebieski czy fioletowy (kolor włóczki).

Dlatego zgarniam obydwa. Nie, nie motki… Kolory z regału. Całe naręcze motków. W obu kolorach. Przemycam cały regał…

Incognito do działu z piwami. Niedopatrzenie. To tam stoi nasz koszyk.

I to nie ja – incognito. Tylko te motki. Że niby ich nie ma, a jednak są.

Teraz pracowicie upycham je w koszyku. Niczym alkoholik po flaszce w każdą parę skarpetek… Tzn między podpaskami, kremami, babskimi smarowidłami. Tak, gdzie facet i tak nic nie kuma…

Zresztą on i tak wciąż jest nieobecny duchem….. Dorzuciłabym jeszcze słonia, w karafce, czy bez. Też w transie popchałby do kasy. Wpatrzony w świeżo upolowaną skrzynkę z piwem.

SKECZ Czy Twój facet też mówi Ci to. Dlaczego kiedy idziemy razem na zakupy, zawsze wypada tak drogo....

Dopiero przy kasie. Zaczynają się schody..

Tu znacie ten hack: wysyłacie faceta na drugi koniec sklepu po coś zupełnie nieodzownego …. do realizacji Waszego planu.

A w tzw międzyczasie ładujecie zeskanowane przez kasjerkę motki do siatek z zakupami. Pełna synchronizacja.

Fajnie, że oni w supermarketach mają takie kody na produkty, że nic nie pokumasz. Co kupiłeś i dlaczego wyszło tak drogo.

A wtedy, jak plan idzie jak po maśle: facet wraca do kasy, dokładnie w momencie, kiedy trzeba opłacić rachunek…

Ale tego typu plany nigdy nie idą jak po maśle….

No i stoimy przed sklepem, gały bemyślnie wpatrzone w tasiemcowy rachunek. Tak zamotali tymi kodami, że sam nie wiesz, co kupiłeś. A przecież sam kupowałeś….

A ja dalej  motam się w zeznaniach.

Dlaczego za każdym razem, kiedy razem robimy zakupy, wypada tak drogo.

Bo, życie jest takie drogie. Motki włóczki są takie drogie.

I tak na czas pisania tego wpisu poczułam się jak bohaterka fabuły, która za każdym razem na zakupach rozgrywa się w mojej głowie….

A ja tymczasem znowu dziergam koronkowe serwetki z mega wydajnego motka kordonka.

Dziergam, więc jestem.

Dziegam i nawet piszę o tym bloga….

Nie tego, innego….. Piszę sobie. Choć jak to twierdzi Kominek – alias Jason Hunt w swojej książce. Tak przeczytałam od deski do deski. A to jedno zdanie najbardziej dało mi po oczach. Uderz w stół, a nożyce się odezwą…. No to, odzywają się.

Bo Kominek – Jason Hunt pisze, że

Nie można mieć popularnego bloga o szydełkowaniu…

Dlaczego akurat o szydełkowaniu…. No dobra, ja nie mam popularnego bloga o szydełkowaniu. Ale popolemikuję sobie: myślę, że można takiego mieć.

Oczywiście ta popularność będzie tu względna….

Kto nie zna bloga Intensywnie Kreatywnej?

Nie znacie, bo nie dziergacie. Ale jeżeli dziergalibyście, to nie ma mocnych, musicie go znać….
A że dziergających bab w kraju i na emigracji urodzaj. Silna grupa pod wyzwaniem. To grupa docelowa jest…

I całkiem sporo biznesów (wynikających z bloga) – okołowłóczkowych: Np

No, ale żeby nie było, że jak baba, to zawsze się czepia….

Intensywnie Kreatywna prawdopodobnie nigdy nie zdobędzie popularności Fashionellki… Nie ta sama grupa docelowa. Ale jak tu porównywać coś, co nie jest porównywalne…

I tym optymistycznym akcentem.

Pozdrawiam Was serdecznie

B jak Baba

Moje najnowsze serwetki

Zapisz się na Newsletter

  • Benka Bad

    Po przeczytaniu tekstu mam banana na buzi, dziękuję za poprawienie humoru :)))
    Jestem z tych dziergających włóczkowych zakupoholiczek, wełenki upchane w szafach, a i tak MUSZĘ od czasu do czasu coś dokupić, bo promocja, bo ten kolor jest niezbędny albo inne wytłumaczenie się znajdzie.Mąż już nawet tego nie komentuje.
    Tak, znam Intensywnie Kreatywną, sama mam młodego bloga i rzeczywiście wcale nie jest popularny i raczej nigdy nie będzie. Masz rację, nie ta kategoria.

    Pozdrawiam
    B jak Benka z bloga: benka-art.blogspot.com

  • Martyna Cieślińska

    no a mi się humor poprawił po tekście :] Dzięki ;]

  • Dobre, dobre… ;D Ja tak upycham po kryjomu kolejne książeczki/ubranka dla dziecka. No nie są nam potrzebne, ale co zrobić, kiedy akurat coś mi znowu wpadnie w oko.
    A jeśli już o nałogach, to ja tak mam z książkami. Przychodzą kolejne paczki i chowam się z nimi po kątach. 😉 No nie mogę, nie potrafię się powstrzymać od kupowania książek. Już nie mam na nie miejsca…

  • Women’s World

    My kobity to się musimy w życiu nakombinować 🙂 Udanych przyszłych zakupów życzę 🙂

  • Haha, dobra jestes! 🙂 Ale kolory wybralas ladne, tak sadze. Niebieski musi byc ladny. 🙂 Moze kiedys i ja zaczne dziergac. 🙂