Nie oceniaj człowieka po zawartości torebki. Język francuski dla każdego.

język francuski Paris

język francuski Paris

Dlatego nie pokazuj mi swojej torebki, bo powiem Ci kim jesteś.

Taka już jestem. Ale tylko z pozoru i po wierzchu. Nie chciałabym nikogo oceniać, czy osądzać po zawartości torebki. Choć ta pewnie niejedną prawdę powie o człowieku. Moja też.

Ale nie uciekajcie, streaptizu mojej torebki nie będzie. Choć niejedno się z niej przy okazji wysypie. Zdradzi jakim jestem chomikiem bałaganiarzem. Zrywami porywającym się na minimalizm. Czyli z motyką na słońce. A wtedy w tych porywach minimalizmu pod nóż tzn do kosza trafia cała masa zbędnych rzeczy. Na chwilę i tylko na chwilę staję się minimalistką. Taką minimalistką pełną gębą.

Przez bardzo ulotny moment żyję  w poczuciu, że wreszcie dokonała się we mnie przemiana. Ten stan nigdy nie trwa zbyt długo. Torebka w mig zapełnia się na nowo. Samymi zbędnymi, tzn dla mnie niezbędnymi rzeczami. Stare kwity z kasy, przejechane, czy wyjeżdżone bilety itp…. Bo przecież nigdy nie wiadomo do czego mogą się jeszcze przydać. W końcu wbrew naturze iść się nie da.

język francuski

Bo ja jestem bałaganiarą, ale taką zorganizowaną bałaganiarą.

Je suis bordélique, mais organisée. Podejrzałam takie fajne motto u kogoś na torebce. Kojarzycie takie lniane torby z dużymi nadrukami. Z tym akurat bardzo mocno się solidaryzuję. Taki francuski paradoks. Przesiąkłam nim na wskroś. W sumie niejeden. Ale to działa.

Bo niby dlaczego Francuzi najrzadziej spośród mieszkańców Europy Zachodniej cierpią na choroby krążenia. A przecież regularnie, niektórzy do każdego posiłku coś akoholizowanego popijają. Tzn popijają lampkę wina. Ale tylko jedną lampkę.

Nie po to, by się nią upić i skończyć pod stołem. To taki nasz rodzimy paradoks. Ale by skorzystać z zawartych w niej dobroczynnych polifenoli. Taki paradoks.

Ale skoro wywalania torebki na stół nie będzie. Bo przecież obiecałam. Za to będzie o wywalaniu torebki. Nie tak fizycznie, z hukiem i robiącym się z tego zaraz bałaganem. Tylko tak leksykalnie.
Bo mam dla Was 2 sympatyczne francuskie wyrażenia i ich genezę. Jako taką ciekawostkę … do poczytania.

Pierwsze wyrażenie właśnie związane z wywalaniem torebki na stół.

język francuski

Bo Francuzi mają takie powiedzenie: wypróżnić swoją torebkę. VIDER SON SAC.

Które w dosłownym tłumaczeniu oznacza właśnie: opróżnić swoją torbę. SAC to jest torba, torebka. Vider – czasownik – wyrzucać, czy opróżniać.

Opróżnić swoją torbę, wyrzucić zawartość swojej torebki. To w dosłownym tłumaczeniu. Bo w praktyce, w potocznym rozumieniu – oznacza to coś zupełnie innego.

To takie nasze wywalić kawę na ławę. Wygarnąć komuś całą prawdę prosto w oczy. Wyrzucić, czy rzucić komuś prosto w twarz, wszystko to, co leży nam na sercu, żołądku, czy wątrobie.  Czasami właśnie tego potrzeba. Oj, jak czasami to pomaga… poczuć się lepiej.

Gorzej, jak w przypływie szczerości wygarniemy całą, długo skrywaną w sobie prawdę – szefowi. Tu czasami lepiej dyplomatycznie trzymać język za zębami, czy w porę się w niego ugryźć. Zanim wywalimy kawę na ławę, czy jak to powiedzieli by Francuzi zanim wywalimy zawartość torebki na stół.

VIDER SON SAC.

Nie wiem co było by gorsze. Gorącą kawą można kogoś sparzyć. A zawartością torebki zniesmaczyć. Tak, jak ostatnio z torebki bardzo młodej dziewczyny, gdzieś w urzędzie – wymownie wysypała się paczka prezerwatyw. Nikt nic nie powiedzał. Ale pewnie niejeden niejedno sobie pomyślał. A może po prostu to ja się starzeję.

Tymczasem to wyrażenie – wywalić torbę na stół (vider son sac) przez długie lata funkcjonowało w dosłownym znaczeniu. Wywodzi się ono z żargonu prawniczego. Pojawiło się w XVII wieku.

Kiedy to adwokaci na rozprawę sądową przychodzili nie z laptopami, czy starannie poukładanymi w plastikowych klaserach dokumentami. Tylko pojawiali się na sali sądowej z przepaścistymi torbami, z których kolejno wyciągali uprzednio przygotowane materiały dowodowe. By dowieść niewinności swojego klienta.

I tak kolejno sięgali po nie i prezentowali je przed sądem. Aż wyciągnęli ostatni as z rękawa, tzn z torby. Czyli symbolicznie wypróżnili swoją torbę. VIDER SON SAC.

Następnie wyrażenie przeszło do żargonu policyjnego. Stosowano je wtedy, kiedy podejrzany (prawdopodobnie odpowiednio naciskany: moralnie, czy fizycznie) przyznawał się do popełnionej zbrodni. PASSER AUX AVEUX.

Dzisiaj wyrażenie: wypróżnić swoją torbę  (vider son sac) dotyczy różnych sfer życia.

Kiedy wreszcie wyrzucamy z siebie to, co długo leżało nam na wątrobie. Tylko dotychczas brakowało  nam odpowiedniego impulsu. Kiedy w ten sposób ulżymy sobie. Wtedy po francusku wypróżniamy swoją torbę.

język francuski

Drugie wyrażenie: Sprawa jest w torbie. Domyślacie się, że podobnie wywodzi się z żargonu prawniczego.

L’AFFAIRE EST DANS LE SAC.

affaire – sprawa, sac – torba.

Zrobione. Załatwione. Mówimy to, kiedy komuś udało się pomyślnie dobrnąć do końca jakiegoś zadania. Albo kiedy jesteśmy pewni pomyślnego rozwiązania danej sprawy.

To wyrażenie podobnie wywodzi się z żargonu prawniczego. Podobnie w XVII wieku, kiedy urzędnicy sądowi pilnie wynotowywali to, co mówiło się podczas rozprawy na długich zwijanych w rulonik arkuszach papieru. Po zakończeniu sprawy, zwijali te notatki i skrzętnie składali do przepaścistej torby. A w tym momencie sędzia mógł oznajmić koniec procedury. Czyli, że sprawa trafiła do torby.  L’affaire est dans le sac.

Następnie taką torbę ze skrzętnie zapisanym przebiegiem procesu odsyłano do archiwum. Torbę odpowiednio znakowano, zabezpieczano sznurkiem i zawieszano na haku. Ktokolwiek chciałby wrócić do archiwów danego procesu, prosił o wgląd do odpowiedniej torby.

Z czasem przebieg procesu zaczęto wynotowywać w bardziej nowoczesnych zeszytach. Ale wyrażenie: sprawa jest w torbie -l’affaire est dans le sac – zostało. Tu podobnie jak poprzednie vider son sac – przeszło i przyjęło się w języku codziennym. Gdzie mało kto, pamięta, czy w ogóle zna jego genezę.

Nauka języka francuskiego.

W minionym tygodniu w poszukiwaniu takich ciekawostek lingwistycznych przeczesuję książeczkę pt Nie szata zdobi człowieka. Czy raczej nie sułtanna czyni mnicha. W oryginale: L’habit ne fait pas le moine. Autor Gilles Henry. Tylko jeszcze nie dotarłam do genezy tego wyrażenia.

Robótkowo. Po przerwie związanej z układaniem puzzli z 1000 elementów, trudno mi wrócić do dziergania. Mam co prawda zaczętą serwetkę i sweter z zaczętymi rękawami… Zawsze utykam na rękawach. Ale jakoś nie mogę ruszyć z nimi na przód. Ale pewnie bywają takie okresy.

Jeżeli ktoś chciałby uczyć się razem ze mną języka francuskiego, zapraszam do grupy:

Uczę się francuskiego.

jezyk francuski

Pozdrawiam serdecznie

Beata

Zapisz się na Newsletter

Tags from the story
,
More from BEATA REDZIMSKA

Podstawy fotografii – jak robić dobre zdjęcia?

Dawno nie pisałam o fotografii. Bałam się, że skoro nie mam mega...
Read More
  • Zaskoczyłaś mnie. Tak sprytnie i płynnie przeszłaś do francuskiego, że nawet się nie obejrzałam, a już przeczytałam post do końca. Podoba mi się. Właśnie takie powinny być posty o języku- mające coś nauczyć, ale robiące to niby mimochodem.

  • O francuskim wiek niewiele, właściwie nic. Piękny język, jedą z moich ambicji jest nauczenie się go. Niestety obecnie brak czasu przy małym dziecku.

  • pinkelephant

    Francuski jest piękny, brzmi cudownie – ucz się, ucz 🙂

  • Ciekawy wpis! Póki co nie uczyłam się francuskiego, za to mam „hopla” na punkcie hiszpańskiego 🙂

  • Podobają mi się językowe ciekawostki, jakie nam tu przytaczasz. Zaintrygowała mnie też umiejętność oceny człowieka na podstawie zawartości torebki – chyba przyślę Ci zdjęcie mojej. Żartuję oczywiście 🙂

  • Mowiłam kiedys płynnie po francusku. Niestety długie lata spędzone w Niemczech sprawiły,,że wiele zapomniałam, bo najpierw uczyłam sie niemieckiego, a potem posługiwałam sie tym językiem na co dzień. Teraz wracam do francuskiego. A propos ciekawostek językowych : w niemieckim też funkcjomuje torba, czyli Sack. Mówi się: „das geht mir auf den Sack.” Co znaczy ” to działa mi na nerwy. Dosłownie na torbę.
    A moja torebka jest zawsze pełna niepotrzebnych rzeczy. czasami sama się dziwię, co w niej znajduję. Choć też staram się byc minimalistką.