Dieta bezglutenowa i bezmleczna. Nie, to niemożliwe.

dieta bezglutenowa

 dieta bezglutenowa

Dieta bezglutenowa i bezmleczna. Jak wprowadzam u siebie tę dietę?

Ze względów zdrowotnych kilkanaście lat temu zrezygnowałam z produktów mlecznych. I rzeczywiście moje zdrowie się poprawiło. Pozbyłam się chronicznie powracających stanów zapalnych gardła. Z produktami mącznymi idzie mi trudniej. Ograniczam ich ilość w codziennej diecie. Np na śniadanie często wypijam dużą butlę sycącego (bo mocno bananowego) smoothie. Na obiad generalnie gotuję ryż. No ale kolacja bez chleba…. To wymaga ode mnie największej kreatywności….

Jak to wszystko się zaczęło?

Jeżeli dzisiaj taka dieta coraz mniej wydaje się nieszkodliwym dziwactwem. A coraz bardziej staje się modnym trendem (i to nie tylko na Instagramie), to dlatego, że okazała się ona skuteczną odpowiedzią na nasze chroniczne problemy ze zdrowiem. Syndrom naszych czasów i skutek uboczny zmiany naszego sposobu odżywiania się. To dzisiaj, ale ….

Wyobraźcie sobie tylko młodego lekarza, który w połowie lat 80-tych zalecał swoim pacejentom przejście na tę dziwaczną dietę. Prawdziwy ekscentryzm, czy coś jeszcze groźniejszego?

Tym lekarzem był doktor Seignalet (nieżyjący) twórca uznanej już dzisiaj metody leczenia opartej na diecie podobnej do tej, stosowanej przez naszych przodków.

Ale doktor Seignalet wątłego zdrowia i z rozlicznymi problemami, najpierw skuteczność swojej diety wypróbował sam na sobie. Z dobrym skutkiem. A następnie zaobserwował, że taka (drastyczna jak na owe czasy) zmiana sposobu odżywiania pomagała licznym jego pacjentom. Opracowana przez doktora Seignalet dieta przez długie lata była odbierana jako dziwactwo. I to nawet niekoniecznie takie nieszkodliwe dziwactwo.

W roku 1985 teoria doktora Seignalet proponująca wykluczyć z codziennej diety mleko (produkty mleczne) i tradycyjne pieczywo zawierające gluten. Za obydwoma przecież stały potężne lobby i grube pieniądze.

 dieta bezglutenowa

Dieta, która leczy, czy istne szaleństwo?

Ta teoria w 1985 roku została odebrana przez  środowisko medyczne jako czyste szaleństwo. No bo… Jak zmiana sposobu odżywiania mogłaby wyleczyć kogokolwiek z choroby uznanej przez współczesną medycynę za nieuleczalną?

Jak zwykła codzienna dieta może okazać się skuteczniejsza od chemicznego lekarstwa, opracowanego przez przemysł farmaceutyczny. Za którym stoją lata kompleksowych badań i znowu grube pieniądze….

Dodatkowo takie kompleksowe, holistyczne spojrzenie na zdrowie człowieka, dogłębnie kłóciło się z coraz bardziej rosnącą specjalizacją medycyny.

A jednak… dieta doktora Seignalet zdobywała sobie coraz to nowych adeptów. Którym po prostu pomagała, czy przynosiła ulgę, tam gdzie współczesna medycyna niewiele mogła pomóc.

Bo przecież w naszej szerokości geograficznej: produkty mleczne i pieczywo stanowią podstawę codziennego pożywienia. Chleba naszego powszedniego daj nam Panie… powtarzamy nie tylko w codziennej modlitwie.

Na naszym kontynencie chleb od stuleci był podstawą codziennej racji żywieniowej.

Mleko? Za nim też stoi potężne lobby i grube pieniądze. Rozejrzyjcie się tylko ile miejsca zajmują półki z produktami mlecznymi w supermarketach. A teraz zajrzyjcie tylko do swojej lodówki.. A jednak….. 

Żywność – trzecia medycyna – książka doktora Seignalet

W 1996 roku ukazała się książka doktora Seignalet pt Żywność – trzecia medycyna. Przeznaczona zarówno dla środowiska medycznego, jak i dla pacjentów.

Dzisiaj ponad 20 lat później dieta bez glutenu i bez nabiału dla wielu osób staje się coraz bardziej świadomym wyborem. Choć nie zawsze łatwym do zrealizowania i wprowadzenia w życie na codzień…

Jak wyjaśnić fenomen tej diety tzw diety hypotoksycznej (czyli dostarczającej organizmowi minimum toksyn). Diety wyklętej, a przynajmniej bardzo sceptycznie przyjętej przez środowisko medyczne. A zaadoptowanej z dobrym skutkiem przez zdesperowanych ludzi, chcących sobie pomóc. W sytuacji, kiedy nie pomagało już nic. A kiedy ta dieta przynosiła ulgę czy poprawę. Doktor Seignalet wykazał skuteczność opracowanej przez siebie metody na przykładzie 2300 osób.

 dieta bezglutenowa

Ale czy można odżywiać się z przyjemnością będąc na diecie?

Myślę, że TAK. Wykreślając z codziennej racji żywieniowej powoli, stopniowo, systematycznie produkty mączne i mleczne.
Nie jest to łatwe. Bo ciągnie wilka do lasu. Stara przyzwyczajenia zostają. Dużo czasu zajmuje ugruntowanie nowych.

Od lat nie piję mleka. Z początku było mi trudno. Ale dzisiaj już wcale nie ciągnie mnie do produktów mlecznych. Chleb? Z tym, muszę przyznać idzie mi dużo trudniej. Jakkolwiek przestawiam swój sposób odżywiania na jak najwięcej ryżu. Nawet na kolację. Chociażby tylko samego ryżu z przyprawami, albo z surowym żółtkiem jajka.

I okazuje się, że można. Można w ten sposób uzyskać…

Talerz pełen smaków i kolorów. Radość dla podniebienia. I wcale nie symbol męczeńskiej diety. Tu wcale nie trzeba być wyśmienitym kucharzem. Sama absolutnie nie jestem. Wręcz przeciwnie mam wrażenie, że paradoksalnie gotowanie staje się wtedy dużo łatwiejsze. Bez tych wszystkich obowiązkowych ciast, przekładańców…. Więcej warzyw i owoców, podanych jak najprościej.

Ten post w całości, wraz z kilkoma praktycznymi podpowiedziami, czym na codzień zastąpić z pozoru nieodzowne produkty mączne i mleczne – przeczytacie na moim drugim blogu MODA NA BIO pt Dieta bezglutenowa. Dieta bezmleczna. Czyli na blogu poświęconym zdrowiu i zdrowemu odżywianiu się.

 dieta bezglutenowa

A robótkowo…

W ramach Wspólnego Czytania i Dziergania z blogiem Maknety, bardzo specyficzna robótka, od które stopniowo uzależniam się. Tzn, tak do końca nie wiem, czy to bardziej robótka, czy prozaicznie złodziej czasu. Puzzle z 1000 elementów. Gdybyście wiedzieli, jak to wciąga…. Ale traktuję to jako przerywnik, czy gimnasytkę dla mózgu. A przede wszystkim puzzle fascynują moje pociechy. Te pomagają mi jak mogą, wyszukują kolorystycznie zbliżone puzzle, dopingując, a nawet czasami dokładając jakąś zagubioną kosteczkę.

A ja pozdrawiam Was serdecznie

Beata

PS.

Korzystając z okazji, serdecznie chciałabym zaprosić Was do udziału w Facebookowej Grupie ZDROWIE NATURALNIE.

Której celem jest dzielenie się naszymi pomysłami, sprawdzonymi metodami, wzajemne motywowanie się i pomoc w poszukiwaniu zdrowszego stylu życia.

 

zdrowie naturalnie

I jeszcze …

Przepisy bezglutenowe i bezmleczne z bloga MODA NA BIO:

 

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Zapisz się na Newsletter

  • Ewa

    Przyznaję że zaskoczyłaś mnie tym wpisem, ale tak pozytywnie:) zawsze przychodzę do Ciebie po wskazówki na tematy blogowe a dzisiaj moje klimaty; niestety muszę przyznać że na diecie jest trudno ale jeśli widzisz efekty w postaci zdrowia- to motywacja rośnie; to ważne żeby dzielić się swoimi obserwacjami na temat leczniczego lub szkodliwego działania jedzenia- wierzę że pozwoli to wielu ludziom wejść na właściwe tory żeby znaleźć rozwiązanie ich problemów ze zdrowiem; pozdrawiam Ewa

  • Miesiąc temu postanowiłam zostać wegetarianinem. Wcześniej w sumie i tak nie jadłam zbyt wiele mięsa, więc nie była to dla mnie drastyczna zmiana. I w sumie faktycznie – mam wrażenie, że jem teraz w bardziej urozmaicony sposób, a już na pewno, że jem więcej warzyw. Ale teraz nie jestem w stanie wyobrazić sobie życia bez produktów mlecznych – twarogów, serów i jogurtów. Co innego produkty mączne – te staram się ograniczać, więc w sumie chleb jem już tylko na kolację 🙂

  • Właśnie zastanawiam się nad dietą bezmleczną, tylko skoro już nauczyłam się jeść płatki na mleku i „co gorsza” polubiłam je i z dodatkiem owoców uważam za najlepsze śniadanie na chłodne dni, to jakoś tak szkoda, ale chyba trzeba będzie. I z mięsem też prawdopodobnie trzeba będzie się rozstać. Co prawda jakimś tam specjalnym mięsożercą nie jestem i nie muszę jeść go codziennie, ale odkąd zaczęłam je przemycać zmiksowane w moich sycących zupach-kremach, to teraz nie wyobrażam sobie bezmięsnej zupy.

  • Sama się zastanawiam czy nie zrezygnować z produktów mlecznych, a przynajmniej z mleka, bo mam po nim zwykle wzdęcia. Podejrzewam, że mam nietolerancję laktozy, ale będę chciała to jakoś jeszcze potwierdzić.

  • Ech, ja też borykam się z przyzwyczajeniem do chleba przede wszystkim, a czasami jakichś serów – chociaż akurat z nabiału jest mi dużo łatwiej zrezygnować. Poza tym taka dieta niestety jest trochę droższa, a nawet sporo droższa i wymaga więcej pracy, bo jeśli patrzy się na składy większości produktów dostępnych w sklepach to jest w nich albo laktoza albo skrobia pszenna i trzeba większość rzeczy robić samodzielnie. Staram się utrzymywać jak najczystszą dietę dla mojego Julka, ale jak zdarzy się, że dam mu kiełbasę z czymś zakazanym to nie wyrywam sobie włosów z głowy, nie mogę go całkowicie odizolować od niezdrowych produktów – nie da się.
    Ale ja sama najlepiej się czuję, gdy nie jem żadnych jogurtów czy nie dodaję nawet odrobiny mleka do kawy – odkąd nie jem jogurtów w ogóle nie mam wzdęć. I bez chleba też czuję się lepiej, bo wtedy nie mam zachcianek na słodycze. Najgorsze, że ja to wszystko wiem, a tak często sabotuję sama siebie.

  • napiecyku

    Ja od dłuższego czasu obserwuję na fb grupę Dieta wg. dr. Dąbrowskiej, polega na jedzeniu tylko warzyw ( oprócz ziemniaków ), piciu zakwasu z buraków itp. Aż dziw, ile kreatywnych i smacznych potraw można wyczarować 🙂 Pozdrawiam Beatka 🙂