Jak się zmotywować do blogowania?

jak się zmotywować

Jeżeli znajdziesz drogę bez przeszkód, to prawdopodobnie ta droga wiedzie donikąd.

Bo blogowanie powinno być taką drogą z przeszkodami. Z coraz to nowymi wyzwaniami (np technicznymi), które przed nami stają. Albo jeszcze lepiej, które sami przed sobą stawiamy. Po to, by przejść na wyższy poziom. Bo pokonywanie przeszkód jest warunkiem koniecznym rozwoju.

Przeszkody są takimi punktami kontrolnymi. Z reguły zatrzymujemy się na nich na dłużej. W tym momencie weryfikujemy swoją motywację. Ten czas sprzyja refleksji i skłania nas do zastanowienia: Czy ten cel wciąż jest dla mnie na tyle ważny, że mimo przeszkód nadal będę do niego dążył?

Nie robiłam podsumowania w ubiegłym roku.  Uważałam, że po co? Skoro cały czas stoję w miejscu. A jednak stwierdziłam, że muszę je zrobić. Moje PODSUMOWANIE poprzedniego roku znajdziecie TUTAJ. Właśnie po to, by jeszcze lepiej ruszyć z miejsca. Niekoniecznie od razu wystrzelić, jak z procy. Bo to w przetłoczonym do granic możliwości internecie udaje się to naprawdę nielicznym. A jednak ….

Planowanie zacznij od podsumowań.

Co pomogło mi dojść tam, gdzie dzisiaj jestem. Co działa? Co sprawdziło się w moim blogowaniu. Na co tylko niepotrzebnie traciłam czas? Właściwie mogłabym to podsumować jednym zdaniem:

Im bardziej będziesz użyteczny dla większej liczby osób, tym więcej sukcesów będziesz odnosił.

Ale ponieważ robienie podsumowań skłania do przemyśleń… Tymbardziej kiedy nie jesteśmy do końca zadowoleni z tego, co osiągnęliśmy … Bo z kolei kiedy przepełnia nas poczucie zwycięstwa, dumy, w naszej głowie nie ma miejsca na taką krytyczną refleksję. A ta często stanowi podwalinę pod przyszłe sukcesy.

Dlatego w pigułce zebrałam dla Was przemyślenia, złote rady, z perspektywy mojego blogowania.

jak się zmotywować

1. Po pierwsze: czy masz cel?

Czy wiesz, po co blogujesz. Dokąd chciałbyś, by doprowadziło Cię to Twoje blogowanie. Why the fuck are you doing this?

Niby oczywiste, że właśnie od tego trzeba zacząć… Bo cel determinuje strategię działania. A jak bez strategii dojść do celu?
Ale to właśnie stąd, z braku konkretnie wyznaczonego celu biorą się te wszystkie porzucone gdzieś po drodze blogi. Bo jeżeli nie bardzo wiesz, po co to robisz, prędzej czy później zabraknie Ci motywacji.

Tymczasem blogowanie to sport dla długodystansowców. Nie tylko dobrze trzeba rozłożyć siły w czasie. Ale mieć długofalowy cel, który podsyca w nas motywację do dalszego działania. Szczególnie wtedy, gdy nie widać żadnych efektów. Takie przechodzenie przez pustynię, przydarza się nie tylko politykom, ale także blogerom. 

2. Write it down – make it happen. Czyli spisz swoje cele, po to, by się spełniły.

Bo myśli prostują się, kiedy przechodzą przez końcówki palców. A spisane ich daje dodatkowego kopa do realizacji.

3. Start slow – grow strong.

Nikt nie zostaje mistrzem po jednej próbie. Do tego (w każdej dziedzinie) dochodzi się … potem. Tu narzędnik od słowa pot. Bo tego potu trzeba przelać sporo. Tymbardziej w sieci, gdzie panuje coraz większy tłok. Coraz więcej kreatywnych, mających tyle do przekazania osób szuka swojej drogi.

Maestro oddałabym całe swoje życie, by grać tak, jak pan – powiedziała rozentuzjazmowana melomanka do wybitnego wirtuoza. Ja już to zrobiłem – spokojnie odpowiedział maestro.

4. Szukaj swojej drogi, zamiast iść cudzą.

Tylko dlatego, że komuś na tej drodze się powiodło. Ale to jest jego droga. Nie Twoja.  Co wcale nie znaczy, że nie masz inspirować się tym, co robią inni. Wręcz przeciwnie ….

5. Szukaj inspiracji.

Inspiruj się do woli. Sieć jest pełna fantastycznej inspiracji. Wystarczy usiąść sobie na spokojnie i czerpać z niej garściami.
Jak to fajnie powiedział Austin Kleon:

Tylko…

6. Nie porównuj się z innymi.

Ale też nie korzystaj z okazji, by porównywać się z innymi. A że to w tym samym czasie doszli dalej, że mają więcej fanów na Facebooku i temu podobne. No chyba, że nie bierzesz tego zbyt osobiście. Ale tu istnieje bardzo delikatna granica, którą tak łatwo przekroczyć….

Jak porównywać coś, co jest nieporównowywalne? A jeżeli jest nieporównywalne (bo każdy blog jest inny), to po co w ogóle to robić. Nie patrz na innych, jak dalelo doszli. Patrz na innych po to, by zobaczyć, co mógłbyś od nich podpatrzeć i wykorzystać u siebie. To jest ten RESEARCH z punktu 5.

Po co się porównywać? Dla podbudowania własnej próżności? Czy raczej po to, by podłamać się tym, że inny bloger ma więcej lajków, czy innych takich tam banialukowanych mierników blogerskiej próżności?

7. Rób swoje i ciesz się tym.

Blogging is not a job. It’s a lifestyle. Blogowanie to sposób na ciekawsze życie. Ale jeżeli szukasz sposobu na zarabianie pieniędzy w sieci, to akurat blogowanie powinno być ostatnim z nich.  No chyba, że podejdziesz do swojego bloga, jak do biznesu. A wtedy powinnieneś skoncentrować się na pisaniu dla Twojego idealnego klienta i budowaniu statusu eksperta, któremu ludzie zaufają i od którego kupią.

8. Blogowanie wymaga czasu.

A jeżeli już wybrałeś tę drogę, to pisz. Ale nie zapominaj o tym, że blogowanie to studnia bez dna. Można utopić w niej nieskończenie dużo czasu i … cały czas stać w miejscu. A można rozegrać to bardziej strategicznie.

Ale najpierw musisz wrócić do punktu pierwszego i dobrze zastanowić się, po co w ogóle to robisz. Bo jak określić strategię działania bez CELU. Tylko ….

jak się zmotywować

9. Jeżeli cały czas robisz to samo, to nie dziw się, że za każdym razem dochodzi do takich samych rezultatów.

Te nie zadowalają Cię, zmień coś. Z drugiej strony, jeżeli coś działa, jak to mówią Francuzi: Nie zmienia się ekipy, która wygrywa.

 

10. Blogowanie to nieustanne wychodzenie ze strefy komfortu.

Bo to oznacza stawianie sobie poprzeczki coraz wyżej, co równa się słowu rozwój. To przekraczanie coraz to nowych granic, pokonywanie coraz to nowych przeszkód. Aż na swoim przykładzie przekonasz się, że wszystko jest trudne, zanim stanie się proste. A Ty masz nieograniczone  możliwości rozwoju i potrafisz poradzić sobie ze wszystkim, jeżeli tylko, zaufasz samemu sobie. 

Ale ….

Jeżeli chcesz odnieść sukces, musisz skupić się na tym, czego możesz dokonać, a nie na tym, czego nie możesz. John C. Maxwell

PROMOCJA I SOCIAL MEDIA.

11. Jeżeli tyle piszesz, że już nie starcza Ci czasu na promowanie tego, co piszesz, to znaczy, że za dużo piszesz.

Bo dzisiaj każdy, gdzieś tam, coś pisze w sieci. Przebijają się ci, którzy potrafią najlepiej to „sprzedać.”  To kwestia umiejętnej promocji samego siebie, zręcznego marketingu, starannego budowania i pielęgnowania kontaktów. I wypracowania i stosowania metod, które działają….

12. Zasada Pareto.

Bo w blogowaniu, jak w każdym innym „sporcie”, sprawdza się zasada Pareto. 80% działań przynosi 20% rezultatów. Po co więc się przepracowywać, skoro można wykonać tylko 20% pracy i mieć 80% efektów. Tylko do tego trzeba podejść STRATEGICZNIE, na chłodno, bez emocji.

13. Pisz o tym, czego szukają ludzie.

Statystyki nie urosną od ciągłego do nich zaglądania. No chyba, że znowu rozegrasz to strategicznie. Chcesz mieć więcej wejść na bloga, pisz o tym, czego szukają ludzie. Nie zapomnij o tym, by sprawdzić, jak najczęściej ludzie formułują dane zapytanie i podrzuć to gdzieś w treści. Tu polecam darmowe narzędzie, jakim jest Google Planner.

14. Nie trzymaj się uparcie, czegoś, co nie działa.

Tylko dlatego, że włożyłeś w to, już tyle czasu i nie chcesz go stracić. Bo stracisz jeszcze więcej.
Co więcej, stracisz możliwości, które się pojawiły, a których nie wykorzystałeś, bo byłeś zajęty robieniem czegoś mało produktywnego.

15. Analizuj statystyki …. na chłodno.

Analizuj na chłodno, bez emocji: co działa, które działania, tematy, social media przynoszą Ci najwięcej efektów.

Zamiast bezustannie patrzeć na mierniki blogerskiej próżności jak ilość U.U (unikalnych użytkowników), lajki na fejsie. Patrz głębiej. Patrz strategicznie. Dokąd chcesz, by doprowadziło Cię Twoje blogowanie i co temu służy.

jak się zmotywować

16. Dawaj ludziom więcej tego, co chcą, a mniej tego, czego nie chcą.

17. Czy to, co robiszę w danym momencie, przybliża Cię do wymarzonego celu?

Zanim zagrzebiesz się w coś bezproduktywnego. Trzymaj rękę na pulsie. Na bieżąco stawiaj sobie pytanie: Czy to, co robię w danym momencie, przybliża mnie do wymarzonego celu?

18. Oceniaj Twoje postępy w świetle Twoich celów.

Upewnij się, że drabina sukcesu, po której mozolnie się wspierasz jest oparta o właściwy budynek. Czy patrzysz na to co robisz wystarczająco długofalowo? Bo jeżeli chcesz stworzyć i wypuścić konkretny produkt, to przede wszystkim powinno ci zależeć na dotarciu z tym, co piszesz do ludzi, którym ten produkt może się przydać. Mniejsza o fejm. Liczy się Twoja grupa docelowa.

jak się zmotywować

ORGANIZACJA CZASU

19. W blogowaniu nigdy nie będziesz miał dość czasu, by zrobić wszystko. Ale starczy go, by zrobić najważniejsze.

Dlatego w pierwszej kolejności koncentruj się na tym, co najważniejsze i na tym, co działa (zasada Pareto). Co może nie jest łatwe do zrobienia, jeżeli już wpadłeś jak śliwka w kompot w ferwor bezproduktywnego miotania się po Facebooku.

20. Pracuj z listą.

Bo kiedy przygotowujemy sobie listę zadań jeszcze przed przystąpieniem do pracy, potrafimy na chłodno, strategicznie ocenić, co jest warte zrobienia. Na takiej liście prawdopodobnie nie znajdą się takie bibeloty, jak bieganie po FB. Bo po prostu nawet nie będzie się chciało nam ich dopisać.

Oczywiście to działa pod warunkiem, że dalej będziesz pracował z listą… i sumiennie odkreślał to, co jest zrobione. Wtedy to naprawdę działa. Niemniej ….

21. Jeżeli możesz zrobić coś w 2 minuty, zrób to od razu.

Po co odkładać na później? By narobiło smrodu, gdy poleży sobie i zupełnie już o tym zapomnimy.

jak się zmotywować Nauczenie się definiujemy jako zmianę w zachowaniu. Niczego się nie nauczyłeś, dopóki nie możesz podjąć działania i wykorzystać tego, czego się uczyłeś. Ken Blanchard ekspert od zarządzania

22. Jeżeli mówisz sobie, że chciałbyś coś zrobić, przestań mówić, zrób to.

Jak inaczej sprawdzisz, czy to działa, czy nie? Najlepszym sposobem, żeby coś zacząć jest przestać mówić i zacząć działać. Walt Disney.

23. Nie bój się zmian. Wykorzystaj je do rozwoju.

Odwagi. W galopująco zmieniającym się internecie, jedni potrafią zaadoptować zmianę i posuwają się naprzód. Inni stoją w miejscu. Wybór należy do każdego z nas.

24. Nie zniechęcaj się.

Jeżeli zabierasz się za coś nowego i nie wychodzi ci to tak, jak tym którzy robią to od zawsze…. Nikt nie został mistrzem po jednej próbie. Lepsze pisanie bierze się z ciągłego pisania. Lepsze fotografowanie również.

25. Dobrze rzeczy przychodzą do tych, którzy potrafią czekać.

ALe nie do tych,którzy nie czekają z założonymi rękoma. Tylko tych, którzy próbują bezustannie. Robią to, co słuszne, nawet jeżeli nie widzą natychmiastowych rezultatów.

26. Zbudowanie autorytetu w sieci wymaga czasu.

To wymaga stworzenia i udostępnienia określonej liczby zasobów. Napisania iluś tam tekstów, którymi potwierdzisz, że znasz się na tym, o czym piszesz. A nawet będziesz miał czas nauczyć się tego od nowa.

27. Nie mów sobie, że nie masz talentu.

Każdy ma taki wewnętrzny głos, który popycha go właśnie do robienia tego, do czego został stworzony. Wsłuchaj się w niego, by dobrze rozeznać. Ale jeżeli w głębi ducha pragniesz coś robić, to pewnie masz ku temu odpowiednie predyspozycje. Steve Jobs: Wsłuchaj się w swoje serce i intuicję.

Robienie postępów w trudnym zawodzie wymaga entuzjastycznej wiary w siebie. To dlatego niektórzy ludzie o przeciętnych uzdolnieniach, ale silnym napędzie wewnętrznym, dochodzą dużo dalej niż ludzie ogromnie ich talentem przewyższający. Sophia Loren

SOCIAL MEDIA

28. Facebook. Tu w pierwszej kolejności nie chodzi o to, ilu masz followersów. Tylko, jak zaangażowanych.

Facebook ma taki algorytm, który sprawdza, jak reagują obserwujący. Jeżeli nie reagują, logika tego algorytmu jest nieubłagalna: To, co piszesz nikogo nie interesuje. Po co pokazywać to komukolwiek dalej?

Dlatego zrezygnowałam z naskakującego Facebooka. Bo mam wrażenie, że takie wymuszanie, trochę na siłę nowych polubień, służy nabijaniu martwych dusz na fanpaga. Które raczej nigdy nie zareagują. Tylko będą pretekstem do kolejnego obcięcia mi zasięgu.

29. Koncentruj się na miejscach, nad którymi masz największą kontrolę.

Bo skoro łaska pańska na pstrym koniu jeździ, nie tylko na Facebooku, koncentruj się na miejscach, nad którymi masz największą kontrolę. Bo jak to mówią starzy wyżeracze: The money is in the list.

Lista mailingowa – to jest coś, nad czym będziesz miał dużo większą kontrolę. A skoro lepszy wróbel w garści niż kanarek na dachu, zamiast naskakującego Facebooka, może lepiej zainstalować sobie naskakujące zapisy na newsletter?

30. Instagram – rób swoje i nie przejmuj się nieustanną huśtawką followersów.

Niektórzy tak już mają, że za wszelką cenę chcą tu zostać influencerami. A skoro nie mogą dojść do tego inaczej, dochodzą na skróty. Polubię Cię na chwilę, by po chwili odlubić…

Nie przejmuj się tym. Ja długo się przejmowałam, aż wreszcie zrozumiałam, że to donikąd nie prowadzi. Niepotrzebny stres i nic więcej.

Rób swoje, szukaj swojej drogi, swojego stylu, swojej grupy docelowej. A powoli zobaczysz nieśmiałe światełko i w tym tunelu.

31. Twitter is not dead.

Jeżeli tak myślisz. A sama tak myślałam jeszcze jakiś czas temu. Jeżeli nie przekonało Cię niewysondowane zwycięstwo Donalda Trupma (który mocno oparł się na Twitterze). To może przekonają Cię moje statystyki.

jak się zmotywować

COPYWRITING

32. Pisz. Bo lepsze pisanie bierze się z regularnego pisania.

Pisz, nawet jeżeli nie widzisz bezpośrednich efektów. Dobra wiadomość: im więcej będziesz pisał, tym będzie ci to przychodziło łatwiej. Wiem po sobie…

33. Pisz. Ale tu nie chodzi o to, by przeklepać coś bezmyślnie z innego źródła.

Bloger nie jest od powielania wiedzy, która jest już znana. Cytat z Kominka

Niby to oczywiste, ale sama przeklepałam sporo nudnych treści na bloga (tu myślę  o swoim blogu Moda na Bio), zanim zrozumiałam, że nie tędy droga.

Jeżeli jeszcze tego nie zrozumiałeś, nie trać czasu na powielanie mojego błędu. Znajdź swój styl, swoją drogę. Nie przebijesz się kopijąc to, co można znaleźć w Wikipedi. Tak było by za prosto.

34. Nie bój się przyznać, że popełniłeś błąd.

Może dla Ciebie będzie to oznaką słabości. Ale dla Twojego czytelnika będzie to dowodem odwagi i ucziwości z Twojej strony.

35. Pisz, ale nie szukaj pochwał, tylko krytyki.

Najbardziej posunęłam się naprzód dzięki hejterowi, który swoją krytyką wymusił na mnie zmiany na blogu … na lepsze. Dla bloga i dla mnie. Pal diabli hejtera. Skorzystaj z tego, co ci podsuwa. Jeżeli tylko możesz wykorzystać to konstruktywnie.

36. Pisz, ale nie zapominaj od czasu do czasu o zajrzeniu do innych.

Nie tylko dlatego, że  w blogosferze nie przebijesz się bez znajomości. Nikt nie ma monopolu na dobre pomysły. Dlatego warto inspirować się tym, co robią inni. Ale warto czytać innych również dlatego, że  lepsze pisanie bierze sie z lepszego czytania. Nawet najwybitniejszym lepsze pisanie nie przychodzi tak od niechcenia. Ryszard Kapuściński powiedział: Ja strasznie dużo pracuję nad tekstem…

37. Dlatego, jak już zajrzysz, nie zapomnij o zostawieniu komentarza.

Pozdrawiam serdecznie

Beata

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Zapisz się na Newsletter

Related posts

  • Mam wrażenie, że czytasz sporo książek z pogranicza biznesowego / rozwoju. Mylę się Beato? 🙂

    • Tak, Mateusz, staram się. Chyba lubimy podobne typy książek. Masz coś ciekawego do polecenia w tym zakresie? A może masz powiązaną z tym afiliację? Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Świetnie to wszystko podsumowałaś Beatko! Blogowanie to wymagająca praca, do której warto dobrze się przygotować. A przede wszystkim trzeba wiedzieć po co się to robi. Bez tego łatwo można stracić motywację.

  • Potrzebowałem takiego wpisu. Bo zwątpiłem trochę 🙂

    • Każdy bloger od czasu do czasu przechodzi przez takie momenty zwątpienia. To zupełnie naturalne. Aż chciałoby się powiedzieć: Witamy w klubie. Pozdrawiam serecznie Beata

  • Tylko jak tu przeżyć te zakwasy… Czasami „trzymają” wyjątkowo długo…

  • Wow, ale kompendium blogowej wiedzy motywacyjnej. Tego właśnie potrzebowałam dziś, kiedy po raz kolejny naszła mnie chwila zwątpienia. Wciąż nie potrafię ocenić, czy warto pisać tylko dla siebie. A nie do końca potrafię uwierzyć, że moje pisanie może być potrzebne innym. Ciągle jeszcze szukam swojego blogowego języka. Ale temat bloga mam na tyle uniwersalny, że… myślę, iż znajdzie się dla mnie trochę miejsca na blogowej planecie. 🙂

  • Dzięki – przyda się!

  • Beata, podobają mi się Twoje porady, ponieważ nie są one pisane w formie przykazań, tylko zostawiają bardzo dużo przestrzeni na własną kreację. Mnie się wydaje, że większość niepowodzeń blogowych wiąże się z tym, że ludzie podążają za ścisłymi instrukcjami – jeżeli zrobisz A, B, C i D, to osiągniesz sukces, jeżeli nie, to do końca życia będziesz się pałętać na obrzeżach blogosfery. A blogi to strefa bardzo kreatywna, wiele różnorodnych dróg prowadzi do sukcesu. Jeżeli dla kogoś droga X była autostradą do sukceus, a droga Y ślepą uliczką, to nie zanczy, że tak będzie też w twoim przypadku.
    Gdybym miał wskazać własną hierarchię, to na pierwszym miejscu nie wskazywałbym celu, tylko pasję lub głębokie zainteresowanie , na drugim autentyczność – czyli inspiruj się innymi, ale nie kopiuj, nie stawaj się klonem, cały czas szukaj własnej drogi i na trzecim zaangażowanie w relacje z czytelnikami i blogerami – tak jak na Facebooku nie ilość, ale zaangażowanie followersów daje ci kopa do tworzenia nowych lepszych treści oraz wspiera w chwilach słabości

  • mnóstwo porad, ale też mnóstwo pracy jest z blogowaniem. Zastanawia mnie na ile sprawdzi się porada dotycząca pisania tego czego oczekują inni. Często mam wrażenie, że w kwestii podróży ludzie oczekują, aby było tanio. Wszystko sprowadza się do słowa tanio. Czy to naprawdę jedyna wartość z wyjazdów? Dla mnie nie. Pisanie „pod kogoś” gryzie się z własnymi potrzebami. Może lepiej szukać dłużej, ale osób, które myślą podobnie do nas, odczuwają podobne emocje? Niedawno przeczytałam, że Ryszard Kapuściński na swoich czytelników czekał 20 lat. Pisał po swojemu, nie starał się nikomu przypodobać. Wiem, że nie każdy jest Kapuścińskim lecz chodzi mi o sam sposób podejścia do tematu. Jestem ciekawa co na ten temat sądzisz. Pozdrawiam serdecznie 🙂

    • Aga, nie w tym sensie rozumiem tu pisanie pod kogoś. Pisanie o tym, o co pytają ludzie. Bo np przekonałam się, że na moim blogu o zdrowiu miałam sporo wpisów o tym, czego poszukują ludzie w sieci. Co z tego? Skoro nie pomyślałam o nazwaniu tego, tak jak tego ludzie poszukują w sieci. Dopiero, gdy poprawiłam te wpisy korzystając z podpowiedzi, jak dane zapytanie formułują ludzie z Google Plannera, te wpisy wypłynęły w wynikach wyszukiwania. A mi ruch na blogu zrobił się większy. Bez dodawania nowych treści. Tylko lepiej optymalizując stare. Pozdrawiam serdecznie. Beata

      • faktycznie trochę się nie zrozumiałyśmy 🙂 Na pewno masz u siebie podpowiedzi na ten temat, możesz mnie pokierować gdzie ich szukać? Chętnie przeczytam i dowiem się nowych rzeczy.

    • Motywująca ta historia z Ryszardem Kapuścinskim. Prawda?

  • Dużo czasu musiałaś poświęcić na ten tekst. Często zaglądam do Ciebie po wiele poradników które wyskakują w pierwszej kolejności w wyszukiwarkach.

    • Patryk, dziękuję serdecznie i pozdrawiam cieplutko. Beata

      • Jedna rzecz mnie zastanawia, jak ogarniasz SEO, że jesteś głównie w wynikach wyszukiwania. Nie jestem wstanie tego pojąć.

      • 🙂

  • Iza Ce

    Ciekawe uwagi, fajnie zebrane. Zaczynam przygodę z blogowaniem, wiem że długa droga przede mną, ale zaczęło mnie to wciągać. Wiem, dokąd idę i dlaczego, chętnie jednak czytam rady innych, a jeszcze chętniej przyjmuję uwagi krytyczne. Tylko feedback od czytelników (a zwłaszcza blogerów) może dać informację, co warto zmienić, nad czym popracować.
    http://www.mojaszkolaangielskiego.wordpress.com

  • madebysoyal.blogspot.com.tr

    Każdy z nas ma chwilę zwątpienia, spadek formy, brak weny. To trochę też jak z nauką jazdy. Już wydaje Ci się, że w końcu nauczyłaś się jeździć, coraz lepiej idzie, aż któregoś dnia popełniasz kardynalne błędy. Każda porażka jest lekcją, każdy upadek po to by się podnieść. Z nudów można umrzeć, więc lepiej wziąć się do roboty! Pozdrawiam! Tak jak pisze Patryk dzięki za wiele porad, które uchroniły mnie od godzinnego tkwienia w jednym punkcie!

  • CUDOWNY wpis! Lubię tu zaglądać, zawsze coś wynoszę 🙂

  • „Po co odkładać na później? By narobiło smrodu, gdy poleży sobie i zupełnie już o tym zapomnimy.” Normalnie powieszę sobie nad łóżkiem.
    U mnie największy problem z tym, że człowiek wszystko by chciał od razu, a jednocześnie wszystkie pomysły odsuwa, bo ciągle wydaje się być ten nieodpowiedni moment, na ich realizację. Ech…

  • Racja 37. Jestem, przeczytałam. I przy okazji dziękuję za całokształt blogu i ten wpis. Ja będąc na samym początku drogi najbardziej boję się że zwątpię i znowu dotknięta porażką zrezygnuję. Ten pierwszy cytat najbardziej mnie zainspirował. Pozdrawiam Katarzyna ( hrwdomu.pl 🙂 )

  • Świetny tekst. Muszę przeczytać jeszcze raz. Gratuluję trafnych przemyśleń.