Całkowity zakaz aborcji, nic tylko całkowita hipokryzja.

zakaz aborcji

zakaz aborcji

Sama jestem w takim „komfortowym” wieku, że kolejna ciąża statystycznie (spontanicznie, naturalnie, bez wsparcia medycznego) nie powinna mi się już przydarzyć. Jak statystycznie nie powinna się też przydarzyć osobom, które być może za jakiś czas będą musiały zadecydować za kobiety w wieku „rozrodczym”, czy i kiedy te mają prawo i możliwość dokonania aborcji.

I w tym momencie to już jest totalna hipokryzja.

Sama z racji wieku lekko mogłabym powiedzieć, że jestem przeciw aborcji. Że nigdy przenigdy, niezależnie od okoliczności nie zdecydowałabym się na nią. Bo nigdy nie stanęłam przed takim dylematem. Wręcz przeciwnie długo zmagałam się z bezpłodnością. Moje ciąże zawsze były długo wyczekiwane.

 Ale też nie przydarzyło mi się, by lekarz z grobową miną dawał mi do zrozumienia, że z moim poczętym dzieckiem jest jakiś problem. Że istnieje prawdopodobieństwo, że jego życie (i równocześnie moje) będzie jednym wielkim cierpieniem …  Że póki starczy mi sił, będę musiała towarzyszyć mu we wszystkich jego podstawowych funkcjach życiowych.

Nigdy lekarz nie powiedział mi, że ciąża stanowi zagrożenie dla mojego zdrowia czy życia. Że nie ma pewności, czy wyjdę z niej cało…

Co zdecydowałabym w takiej sytuacji? Nie wiem. Tymbardziej, że jako że mieszkam we Francji, miałabym tu możliwość wyboru. 

Bo tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono.

Jeżeli twierdzimy coś innego, jesteśmy hipokrytami.

Dlatego cały ten projekt ustawy o całkowitym zakazie aborcji i to w imię wartości chrześcijańskich jest jedną wielką hipokryzją.

Gdzie zrozumienie dla drugiego człowieka? Gdzie poszanowanie życia i zdrowia kobiety…. Ślepa sprawiedliwość ma decydować w kwestii czyjegoś życia i śmierci? I to na taką skalę? Rozwinę to szerzej.

Całkowity zakaz aborcji – całkowita hipokryzja.

Bo jeżeli w imię wartości chrześcijańskich: przebaczenia, pojednania, miłości do bliźniego, ktoś stale odgrzewa temat, który tak bardzo dzieli nasze społeczeństwo, wprowadza tyle nieporozumień, kłótni, konfliktów. To jest to HIPOKRYZJA.

Jeżeli w imię wartości chrześcijańskich – miłosierdzia, przebaczenia, podsyca się (mam nadzieję, że  bezmyślnie, a nie z premedytacją) klimat wzajemnej podejrzliwości.

Bo tak de facto, według wszelkiego prawdopodobieństwa, się stanie…. Jeżeli kobieta zajdzie w ciążę i poroni. A to dotyczy pewnego odsteka ciąż. Natura spontanicznie reguluje pewne nieprawidłowości.

Tyle, że wtedy kobieta automatycznie staje się podejrzana. A czasami wręcz przy zaangażowaniu pseudo-życzliwych osób,  jak np były chłopak, czy sąsiad, który żywi  urazę może zostać uznana winną. Nawet jeżeli winną nie jest. Tylko, jak miałaby tego dowieść…

To jest hipokryzja. Jeżeli de facto w pewnych sytuacjach odbieramy kobiecie prawo do ochrony  jej zdrowia i poszanowania jej życia, prawo do korzystania z dobrodziejstw i osiągnięć medycyny.  Pod pretekstem obrony płodu. Co do którego nie możemy mieć 100% pewności, jakie są jego szanse na przeżycie. To wszystko w imię ochrony życia ludzkiego?

Bo de facto tak będzie. Jeżeli jakaś odgórna ustawa (a sprawiedliwość jest ślepa) zwiąże ręce lekarzowi na tyle, że nie będzie robił nic, by nie zaszkodzić nienarodzonemu płodowi. Nie uratuje matki. Płód bez matki? Totalna hipokryzja.

Bo sprawiedliwość jest ślepa. Owszem możemy odgórnie ustalić, że płód jest ważniejszy od matki. Ale czy to ma sens we wszystkich sytuacjach? Tu przecież powinno się wziąć pod uwagę indywidualnie przesłanki medyczne. Każda sytuacja życiowa czy zdrowotna jest inna. Nie da się ich wszystkich podpiąć pod jeden i ten sam paragraf. Bo to dopiero byłby brak poszanowania dla ludzkiego życia.

A wtedy, jeżeli w imię wartości katolickich poświęcamy jedno życie (ciężarnej matki) dla drugiego (jeszcze nienarodzonego, które może potrwa tylko kilka chwil). To jest to hipokryzja.

Kim jesteśmy (my – jako ludzkość), by odgórnie to ustalać? Kiedy życie jest takim fascynującym i złożonym procesem, którego złożoności, niezależnie od postępu nauki, nigdy nie będziemy w stanie w pełni ogarnąć?  Myślę, że odrobina pokory przydałaby się właśnie tym, którym wydaje się, że da się to załatwić jednym odgórnym paragrafem.

Bo w tym momencie paradoksalnie (wiedząc jak bardzo ślepa bywa sprawiedliwość) sprowadza się do tego, że dajemy życie jednym, a innym je odbieramy. Na mocy wszechmocnego paragrafu. Kierując się przy tym nie racjonalnymi przesłankami (te w każdej sytuacji będą inne). A bezduszną literą prawa.

Jeżeli lekarz zamiast ratować życie kobiety, będzie wolał nie robić nic. By nie wejść w konflikt z prawem. To jest to hipokryzja.

To jest to hipokryzja, bo decydują tu ludzie, których ten problem, czy ten dylemat osobiście nie dotyczy.

Oczywiście, że łatwiej jest wybierać i decydować za innych. Dla ich własnego dobra… Ale to hipokryzja. 

Co również starałam się Wam powiedzieć w tym króciutkim filmiku, nagranym w warunkach bardzo … polowych. Proszę o wyrozumiałość.

Pozdrawiam serdecznie

Beata

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Beata Redzimska Vademecum Blogera
Beata Redzimska

Zapisz się na Newsletter

Tags from the story
,
More from BEATA REDZIMSKA

Dokucza Ci chroniczny ból gardła, zamiast zaleczać symptomy, poszukaj przyczyny.

Tak było w moim przypadku. Latami zmagałam się z nawracającym, a raczej...
Read More

8 komentarzy

  • Całkowicie się z tobą zgadzam. Możemy mieć różne poglądy, ale to nie znaczy, że ktoś jest tu lepszy, a ktoś gorszy- każdy niech decyduje za siebie. To, że coś można w świetle prawa, nie oznacza, że TRZEBA to robić. Jeśli stwierdzamy, że nie, to nie.
    Nie mówiąc już o decydowaniu za kogoś mimo że samemu nigdy w takowej sytuacji się nie było i nie będzie…

  • Beatko nie wiem, czy czytałaś projekt ustawy „pro life” .. (pomijam już, ze on nie wejdzie w życie, bo to się żadnemu politykowi zwyczajnie nie opłaca), W ustawie nie ma przewidzianych kar dla matek. Nie ma słowa o zakazie badań prenatalnych. Nie ma słowa o ratowaniu dziecka kosztem matki! Mało tego, wyraźnie napisano, ze ratowanie matki jest przesłanką do aborcji. Zmiana dotyczy ustawowej ochrony życia człowieka od momentu poczęcia do naturalnej śmierci i zakazu aborcji eugenicznej (w Polsce znakomity procent to dzieci z zespołem Downa). Można się z tym zgadzać lub nie. Ale nie siejmy fermentu, tylko mówmy jak sprawy mają się rzeczywiście.

    Dla mnie nie powinno się ruszać tego zgniłego kompromisu, który mamy teraz. Bo ruszanie go przez którąkolwiek ze stron społeczeństwu nie przyniesie nic dobrego.. za to politykom daje wspaniałą zasłonę dymną. W Polsce rosną podatki, zus, za chwilę w górę idą woda i prąd, o CETA już nawet nie wspominam.

    • Przyznaje sie, ze czytalam duzo interpretacji na temat tego projektu, moze niektore byly troche przesadzone. Sama chcialam przez to powiedziec, ze nie ma sensu systematycznie odgrzewanie projektu, ktory wywoluje tyle animozji i niezgody. Gdybysmy potrafili sie zajac czyms bardziej konstruktywnym. Ale pewnie Marzeno, jak piszesz, chodzi tu o to, by odwrocic uwage spoleczenstwa od innych spraw. I zajac sie tematem zastepcznym. Dlatego ten temat, jako temat zastepczy, ktory robi tyle szumu, tak czesto wraca z takim zlym skutkiem dla nas wszystkich, tyle niepotrzebnych nerwow i zmarnowanej energii. Po co to komu? Pozdrawiam serdecznie Beata

      • Jest dokładnie jak piszesz. Wokół tej sprawy jest tak ogromny szum medialny, ze głowa mała, z tego zwyczajnie nic dobrego wyjść nie może. Ja pierwsze co zrobiłam, to przeczytałam te dwie strony projektu pro life. Dlatego jestem już odporna na propagandę i staram się zachęcać do przeczytania. Bo wielu nie czytało a ma wiele do powiedzenia powtarzając za tymi.. co to niekoniecznie są zainteresowani prawdą. Smutne to strasznie.

        W politologii to się nazywa zarządzanie poprzez kryzysy. Smutne czasy nastały.

        Serdeczności! 🙂

    • Ratowanie matki jest przesłanką do aborcji wyłącznie wtedy, gdy jej życie jest bezpośrednio zagrożone. Czyli w sumie tylko wtedy, gdy jest już prawie na tamtym świecie. To po pierwsze. Po drugie, owszem, teoretycznie słowa nie ma o zakazie badań prenatalnych, ale dość łatwo wywnioskować, czytając ten projekt, że obciążone pewnym ryzykiem badania prenatalne mogą zostać potraktowane, jeśli nie daj Bóg coś pójdzie nie tak, jak przyczynienie się do „śmierci dziecka poczętego”. Ogólnie słabo, bardzo słabo. Przyznać jednakowoż trzeba Ordo Iuris, że ten projekt jest bardzo sprytnie napisany, albowiem o wielu rzeczach nie mówi wprost, tylko między słowami.
      Nawet, to jeśli jest zasłona dymna, to w ogóle nie powinna mieć miejsca. Nie tego rodzaju. Bo wstyd na całym świecie i połowa społeczeństwa wk***iona.

  • Dla mnie straszne jest to, że jeśli ktoś zaczyna protestować, to od razu traktowany jest jak zabójca, który jest za aborcją. Wszystkie jesteśmy tak traktowane przez to prawo, które chcą nam zafundować. Bo ja chcę po prostu mieć prawo wyboru, co nie znaczy, że z tego prawa będę korzystać. Ale gdybym stanęła przed dylematem, że jeśli urodzę, umrę, zostawiając moje dziecko same, to nie wiem jaka byłaby moja decyzja… Nie wiem i dziś nie potrafię odpowiedzieć. Bo tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono. Ale chcę ten wybór mieć, a nie być traktowana jako zabójczyni, którą trzeba prawnie utemperować.

  • Wyjęłaś mi z głowy wiele zdań. Przez to co napisałam na blogu, wiele osób uważa mnie za morderczynię. W moim miasteczku byłam kilka razy opluta. A ja się tylko boje o swoje życie/zdrowie. Tak jak mówisz/piszesz dopiero w ekstremalnej sytuacji podejmując decyzję, wiemy na co nas stać. Jedna ustawa to tysiące, miliony istnień ludzkich, które przez tą ustawę będą wprowadzane w przyszłość… Nie świetlaną, dla większości nie świetlaną…

  • Nie jestem zwolenniczką aborcji i chciałabym, żeby wykonywanych ich było jak najmniej, albo wcale. Żeby wszyscy żyli długo i szczęśliwie. Tylko, że nie mamy takiej możliwości w realnym świecie, żeby wszystko było idealne jak z obrazka. Kobiety, które opowiadają się za prawem wyboru zaczynają być powoli traktowane jak krwiopijcze seryjne morderczynie, które najchętniej mordowałyby dzieci rytualnie. Wiele mówi się o tym, że projekt jest tylko przykrywką, tematem zastępczym. Nie chciałabym, żeby zdrowie i życie kobiety było tematem zastępczym. Do ważny temat i powinno się podejść do niego z należnym szacunkiem.

    Jeszcze tylko krótko, tak z „mojego podwórka”, odnosząc się do tematu badań prenatalnych- ustawa ich nie zakazuje, ale część badań, jak np. amniopunkcja wiąże się z niewielkim ryzykiem uszkodzenia płodu. Żaden lekarz nie podejmie się tego typu badań, jeżeli wiązać się one będą z ryzykiem odpowiedzialności karnej.

    Druga kwestia, ratowania życia matki – zapis ustawowy brzmi : Nie popełnia przestępstwa (…)lekarz, jeżeli śmierć dziecka poczętego jest następstwem działań leczniczych, koniecznych dla uchylenia bezpośredniegoniebezpieczeństwa dla życia matki dziecka poczętego”. Po pierwsze rozbijemy się o termin działanie lecznicze, po drugie o termin „konieczne”, po trzecie o termin „bezpośrednie” . Stan bezpośredniego zagrożenia życia to nie ryzyko jego zagrożenia, ale ten etap, kiedy właściwie niewiele dzieli nas od śmierci. Działanie konieczne to takie działanie, kiedy nie ma możliwości zastąpienia go żadnym innym działaniem. Pozostaje również pytanie czy aborcja może zostać uznana w ogóle za ” działanie lecznicze”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *