Jak zarabiać na blogu? Jak przygotować kurs on line?

Jak zarabiać na blogu

Jak zarabiać na blogu

Nie podam Wam tu gotowych rozwiązań. Tych w sieci znajdzieci sporo. Każdy musi dostosować je do siebie. Do tego, co tak na prawdę dzięki blogowaniu chce osiągnąć.
A jednocześnie, jak radzą specjaliści od finansów: nie wkładać wszystkich jajek do jednego koszyka. Tylko z każdego koszyka brać po trochu.

Metod zarabiania na blogu jest sporo: reklama, artykuły sponsorowane, współpraca z markami, sprzedaż własnych produktów, konsultacje indywidualne ….

Bardzo fajnie po kolei omawia je w swoim podkaście Michał Szafrański:

Ale Michał też na wstępie zastanawia się, jakie warunku muszą być spełnione, by w ogóle zarabiać na blogu. Tu: nie żyć z blogowania, ale coś tam sobie na tym zarobić.

Bo żeby móc zarabiać na blogu, najpierw … w ogóle trzeba go-bloga stworzyć i rozwinąć. Do tego potrzeba cierpliwości, wytrwałości, pewnych predyspozycji (nazwijmy to kreatywnych czy lekko artystycznych). No i odpowiedniego nastawienia.

Michał nazywa to: zaangażowaniem.

1. Zaangażowanie.

Zaangażowania nie da się podtrzymać bez pasji.

Pasja nadaje sens ciężkiej pracy.

Trudno wytrwać w pisaniu na temat, który nas nie pasjonuje. Trudno robić to (pisać bloga) tylko z czysto materialnych przesłanek. Bo dana nisza ma czy daje perspektywy zarobkowe.

Wierzcie mi. Przerabiałam to na sobie. Porzuciłam gdzieś po drodze te wszystkie tematy, które wydawały mi się z potencjałem, a które w gruncie rzeczy mnie nie pasjonowały. Bo o dziwo, sukces nie przyszedł po napisaniu 2,3,4 …. choćby najrzetelniej przygotowanych postów. A na dalsze ciągnięcie danego tematu zabrakło mi … zaangażowania (pasji, motywacji, chęci).

2. Warsztat blogera.

Droga jest długa. To po tej drodze wyrabia się warsztat blogera.

Jako że ja sama startowałam zupełnie od zera. Od zera do blogera. Kiedy zaczynałam pisać mojego pierwszego bloga (jakieś 4 i pół roku wstecz), ledwie potrafiłam „zidentyfikować” guzik do odpalenia komputera. A już zupełnie nie miałam zielonego pojęcia o działaniu w sieci. Facebook? A kto by się tym przejmował?

Dlatego rozwinięcie bloga zajęło mi dużo czasu. No i mam nadzieję, że dzięki moim wpisom na tym blogu, Wam uda się go trochę zaoszczędzić, by szybciej ruszyć z miejsca.

Dzisiaj, kiedy wracam do moich pierwszych wpisów, opadają mi ręce.

  • Sposób pisania, język,
  • to, jak podać czytelnikowi wpis, by jego zainteresowanie nie ostygło gdzieś po drodze, chociażby podsycając je intrygującymi, frapującymi nagłówkami kolejnych paragrafów,
  • kwestia SEO,
  • no i wogóle estetyka całej strony.

Warsztat blogera to jest to, jak patrzymy na życie.

Bo jako blogerzy podświadomie analizujemy wszystko pod kątem: co ja z tego doświadczenia, przeżycia, wydarzenia mogę wykorzystać jako materiał na bloga. To prawie zboczenie zawodowe.

To sposób kadrowania rzeczywistości (choćby oczami wyobraźni). Ja robię to w formacie pod Instagrama. Stop klatka. U mnie kwadratowa (czyli najbardziej poprawny politycznie format pod Insta, choć są tacy, co się wyłamują).

Warsztat blogera to coś, co nabywa się w trakcie. Coś, co stale cały czas trzeba rozwijać. Iść z czasem. Bo przecież pojawiają się nowe rozwiązanie, trendy, nowe social media (które zdobywają sobie popularność). Być na czasie, by wykorzystać nowe możliwości. W odpowiednim momencie. Czy jak to mówi Michał:

W praktyce łatwiej powiedzieć niż zrobić (bo doba ma tylko 24 godziny).

Sama np nie jestem na czasie ze Snapchatem. Nie starcza mi już czasu. Choć obiecuję sobie, że kiedyś się z nim oswoję.

recite-u9igdo

3. Systematyczność.

Bo dobrze rzeczy przychodzą do tych, którzy potrafią czekać i systematycznie pracują na swój rozwój.

Bo praktyka czyni mistrza. A pasja nadaje sens ciężkiej pracy.

To czasami jest kwestia wyciągnięcia wniosków z własnych porażek, spróbowania jeszcze jeden raz …. tylko tym razem inaczej. Aż coś wreszcie chwyci.

Bo jeżeli cały czas robisz to samo, to nie dziw się, że za każdym razem dochodzisz do takich samych rezultatów. Albert Einstein

Ciągły rozwój w blogowaniu to też nieustanne testowanie, sięganie po nowe rozwiązania, nie osiadanie na laurach.

Oczy i uszy szeroko otwarte na nowe rzeczy i na drugiego człowieka. Michał nazywa to empatią.

Jak zarabiać na blogu

4. Empatia.

Dale Carnegie (autor liczącego już sobie prawie 100 lat bestselleru Jak zdobyć przyjaciół) radzi:

Michael Hyatt, amerykański wydawca i bloger, pionier social mediów mówi:

Blogowanie jest aktem społecznościowym. Wygrywają ci, którzy uczestniczą w życiu społeczności.

Ale społeczności wokół bloga nie da się rozwinąć w ciągu kilku dni. Na to potrzeba czasu.

5. Strategia długofalowego działania.

Bo blogowanie to sport dla długodystansowców.

Dobrze mieć długofalową wizję. Czyli wiedzieć dokąd zmierzamy.

O ile blogowanie to furtka, która otwiera niejedne drzwi i niejedne (czasami niepodejrzewane) możliwości. Niektóre okazje będą pojawiać się dopiero po drodze.

Ale to też długa droga, łatwo się na niej pogubić. Pójść w niewłaściwym kierunku. A potem już tylko zmuszać się do robienia czegoś, co nam nie leży. Tylko po co?

Dlatego potrzebna jest nam wizja. Jakaś tam.

Dlatego wielu doświadczonych blogerów mówi np, że czasami warto odrzucać pewne propozycje (np niespójne z mozolnie budowanym przez nas wizerunkiem). Po to, by w przyszłości dostawać jeszcze lepsze.

Twarz mamy jedną. Wszystko, co wrzucamy do sieci, tam zostaje. Co gorsza kiedyś w przyszłości może wypłynąć w najmniej spodziewanym (i oczywiście najmniej odpowiednim) momencie.

jak zarabiać na blogu, motywujace cytaty

Wizja?

Jeżeli moje blogowanie rozwijało się powoli i chaotycznie, mimo, że od początku wkładałam w nie sporo energii, to właśnie dlatego, że tej wizji nie miałam.

Po co mi to pisanie bloga? Prócz tego, że chciałam czymś wypełnić lukę po przejściu na urlop wychowawczy.

Wiedziałam tylko, że chcę jak najwięcej się nauczyć. Tak, by potem wykorzystać to po powrocie do życia zawodowego.

Ale to jeszcze nie jest wizja.

Dlatego pisałam bloga tak trochę po omacku. Zupełnie przypadkowo znalazłam swoją grupę docelową, czyli blogerów, którzy podobnie jak ja, męczą się z rozwinięciem i ulepszeniem bloga.

Na pewno te wszystkie doświadczenia nie poszły na marne. Ale brak wizji (do której długo dochodziłam i szukałam po omacku) wydłużył mi drogę.

Dzisiaj do swojego blogowania podchodzę bardziej świadomie. Dojrzałam do tego, by przygotować własny wirtualny projekt: kurs on line dla blogerów i drugi dla osób chcących nauczyć się francuskiego.

Odkąd ustaliłam sobie to, co konkretnie chcę osiągnąć, moje działania (np w social mediach) stały się bardziej przemyślane, spójne, a przez to skuteczniejsze.

Dlatego np jako zaplecze pod jeden z tych kursów otworzyłam specjalne, zadedykowane mu konto na Instagramie z parskim street photography.

Do tego fanpaga o Paryżu i języku francuskim.

No i jeszcze odgrzałam bloga, którego kiedyś pisałam na ten temat. Tylko nie wiedziałam po co i jak? Teraz z większym naciskiem na to, co na prawdę mnie tu interesuje, czyli lingwistykę.

O ile nie przekreślam innych metod zarabiania na blogu, moim priorytetem jest przygotowanie własnego produktu. Konkretnie kursu on line.

Jak zarabiać na blogu? kursy on line

Jak przygotować kurs on line?

Tu sporo osób przetarło już przede mną szlaki.

Ariadna Wiczling, która uczy kobiety jak przygotowywać i sprzedawać kursy radzi, by nie czekać zbyt długo z wypuszczeniem własnego produktu.

Bo każdy ma jakąś umiejętność, którą mógłby się podzielić z innymi. Tylko z reguły też mamy pełno obaw. Nie czujemy się gotowi.

Tymczasem po prostu czasami trzeba rzucić się na głęboką wodę, albo przynajmniej zrobić ten pierwszy krok.

Ariadna mówi o tym, że wystarczy być kilka kroków przed swoimi kursantami. Wcale nie trzeba mieć doktoratu z danej dziedziny. Tylko pewność, że Twoje metoda działa.

Do tego nie przejmować się tym, że na rynku istnieją podobne produkty. Jeżeli jest konkurencja, jeżeli ktoś już taki kurs (na dany temat) przygotował i sprzedaje go… To może świadczyć o tym, że jest zapotrzebowanie na dany produkt.

Teraz wystarczy tylko przygotować swój i zająć się jego promocją. Takie proste, a takie trudne. Jak zresztą wszystko w sieci.

Tu polecam Wam podkast Ariadny – rozmowę z Ulą Phelep, która mówi o tym, jak promowała i sprzedawała swój kurs marketingowy. Jak jednocześnie budowała swoją listę mailingową. Urszuli Phelep chyba nikomu z blogujących nie muszę przedstawiać…

No i jeszcze jak zawsze dogłębnie wyczerpujący temat i dopięty na ostatni guzik podkast Michała o przygotowywaniu kursów on line.

Choć muszę przyznać, że ten podkast dość mocno ostudził mój entuzjazm. Po pierwsze wkazał na koszty, których zupełnie się nie spodziewałam. Np to, że potrzebny nam będzie chociażby program do fakturowania. No i skłonił mnie też do tego, by lepiej przemyśleć sobie temat i przede wszystkim zbadać rynek. Zbadać, czy jest jakiekolwiek zapotrzebowanie na produkt, który mogłabym stworzyć. Czy może po prostu szkoda czasu, energii, włożonych w to środków.

Bo zanim zatracimy się (swój czas, środki, energię) w realizację jakiegoś projektu, warto przeprowadzić tzw badanie rynku. Tzn sprawdzić, czy ten pomysł popłynie, a może raczej czy poleci.

Stąd polecam Wam ten podkast-wywiad Michała z Patem Flynnem, autorem książki o takim właśnie tytule, czyli Will it fly?

Pat Flynn bloger, podkaster, przedsiębiorca też ma na swoim koncie projekty, o których nigdy nikomu nie mówił (zanim projekt nie był gotowy, dopięty na ostatni guzik). Z obawy, że ktoś podbierze mu ten pomysł.

W praktyce skończyło się na tym, że projekt okazał się ogromną klapą, stratą czasu i pieniędzy. Projekt w formie, w jakiej Pat przygotowaywał go cichaczem, zupełnie nie chwycił. Nie odpowiadał potrzebom potencjalnych odbiorców tj. przewidywanej grupy docelowej.

Disiaj Patt (mądrzejszy o to doświadczenie), kiedy ma pomysł, stara się rozmawiać o nim z jak największą liczbą osób. Przetestować grunt. Zbadać zainteresowanie danym projektem … A może akurat pytane osoby zupełnie spontatnicznie podsuną dodatkowe uwagi, wskazówki, pomysły, wskażą słabe i mocne strony danego projektu. A może wręcz przesuną jego zainteresowanie na zupełnie inny obszar.

Rozmawiać, pytać, sondować, badać zaintersowanie innych. Zanim stracimy sporo czasu i środków na realizację czegoś, co nie ma rąk i nóg. Romawiać wbrew obawom, że ktoś podkradnie nam genialny pomysł.

Bo jeżeli tego nie zrobimy, jeżeli zaangażujemy się w realizację projektu, który okaże się niedopasowany do potrzeb i oczekiwań potencjalnych klientów… A wtedy strata będzie dużo bardziej bolesna.

W tym temacie możecie również odsłuchać fajny podkast Ariadny na temat przeprowadzania badania rynku…

A ponieważ choćby nie wiem, jak obiecująco zapowiadał się nasz własny projekt, mimo wszystko lepiej nie wkładać wszystkich jajek do jednego koszyka.

Dlatego sama chciałabym również rozejrzeć się za innymi metodami monetyzowania bloga.

Tu oczywiście fajnie Michał wszystko to wyjaśnia w swoim (już wcześniej wspomnianym podkaście) Zarabianie na blogu. Jak monetyzuję blog ekspertski.

Jedną z takch metod jest afiliacja.

Czyli polecanie produtków, najlepiej takich z kórych sami korzystamy i dlatego z czystym sumieniem możemy polecić je innym. Takich, które dobrze wpisują się w nasz styl życia. Takich, które będą przyjazne dla tych czytelników, których udało się nam zgromadzić wokół bloga.

Tu Mateusz podaje wiele praktycznych informacji na ten temat. 

Pozostaje spróbować…

A ja zostawiam Was z tymi wszystkim niezmiernie przydatnymi źródłami do końca lipca. Na blogu będzie mała przerwa. Choć nadal będę działać, ale chwilowo tylko wakacyjnie i tylko na Instagramie.

Serdecznie zapraszam i pozdrawiam serdecznie

Beata

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Zapisz się na Newsletter

More from BEATA REDZIMSKA

Nie mówcie im, jak mają umierać.

  Musiałam to napisać. Odkrywam przed Wami swoją duszę. Chciałam powiedzieć to...
Read More

16 komentarzy

  • Świetny tekst! Popraw tylko „na prawdę” na pisane łącznie, „wogóle” na pisane rozdzielnie i po „np” daj kropkę. PS Nam ostatnio udało się zarobić na blogu dzięki współpracy 🙂 Niestety większość ofert musimy odrzucać, bo reklamodawcy zwykle szukają frajerów 🙁

      • Czasem reklamodawcy szukają blogera, który będzie np. łamał polskie prawo (np. był dla jakiejś firmy / osoby fizycznej ghostwriterem lub promował na blogu usługi łamiące polskie prawo) czy wzywał do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej. Piszęmy o prawdziwych ofertach, jakie otrzymaliśmy od reklamodawców.

  • Strategia długo falowa i wizja, u mnie to napotkało na tak wysoki mur, że postanowiłam, zacząć wszyto od nowa. Dobrze rozpisany biznesplan daje kopa do działania.

  • „Blogowanie to nie sprint, to maraton” – prawdziwe i cudowne stwierdzenie 🙂 To ciągłe dorzucanie do pieca, podsycanie ognia. To dbałość o czytelników i troska, aby treści, po które sięgają, były wartościowe. Takie podejście działa, jak magnes, tworząc unikalną społeczność.
    Dale Carnegie wie o czym mówi 😉 Jego rady na temat korzyści płynących z zainteresowania drugim człowiekiem są ponadczasowe.

  • Beata, super, że napisałaś ten post. Ostatnio też dużo myślę nad utworzeniem kursu i mam zamiar przysiąść nad tym w te wakacje, żeby wystartować na jesień. Mam już nawet kilka pomysłów. Jestem też bardzo ciekawa jaką tematykę na blogu poruszałaś i porzuciłaś ze względu na to, że nie miałaś serca do niej? To w takim razie życzę Ci udanego wypoczynku i wracaj do nas szybko wypoczęta i z nowymi pomysłami:).

  • Sądzę, że większość zaczyna pisanie bloga raczej mało profesjonalnie. Jedni wcześniej, inni później zaczynają szukać koncepcji na bloga, aby się rozwijał, aby zaczął przynosić dochód. Każdy ma swoje tempo, każdy ma swój czas. Bardzo często, na różnych blogach, jako przykład podawany jest Michał Szafrański, a ja mam wątpliwości – dla mnie Michał jest swego rodzaju fenomenem, wyjątkiem – z zupełnie nieznanego blogera dojść w ciągu roku, półtora do statusu guru blogowania – nie wiem, czy komuś jeszcze w ostatnich czasach się to udało. Mnie dużo bardziej inspirują blogerzy, którzy do sukcesu dochodzili krętą drogą, mylili się, zaliczali wpadki, nie zawsze wszystko robili najlepiej…

  • Masz rację, Beatko, potrzeba wiele pracy i wytrwałości, ale jak to kiedys ktoś powiedział blogowanie w dzisiejszych czasach to już styl życia. Ciekawe jesteśmy tego Twojego kursu 😉

  • Udanych wakacji Ci życzę zatem 🙂
    Co do zarabiania na blogu – mam wrażenie, że większość powstaje tylko po to. Są potem słabe blogi, które wciskają nam produkty, które dostały w gratisie. Albo dobrze rokujące blogi, które zarzucone są linkami nijak nie pasującymi do tematu bloga, a jakoś dziwnie tematycznie spiętymi, żeby tylko je włożyć w post. Takich blogów jest coraz więcej i bardzo mnie zniechęcają. Ja nie mam ciśnienia na zarabianie, choć jeśli kiedyś się uda, będzie fajnie. Piszę to, co mi akurat przychodzi do głowy i jak na razie z dobrym skutkiem (ostatnio trochę słabszym, bo są wakacje) 😉

  • Ciekawy wpis. I ważne, że pokazuje wartościowe źródła wiedzy: Michał Szafrański, Ariadna Wiczling, Urszula Phelep – to autorzy, do których każdy początkujący bloger powinien koniecznie zajrzeć.
    Teraz pozostaje tylko zastosować podane tu wskazówki 🙂

  • Udanego wypoczynku życzę, odpocznij i wracaj do Nas pełna siły i energii:) Bez pasji i sympatii do blogerskiej społeczności, już dawno przestałabym pisać. To czytelnicy mnie napędzają do działania. Uwielbiam blogować, uwielbiam to wszystko:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *