Podsumowanie tygodnia i moje plany…

plany blogowe

plany blogowe

Jeżeli chcecie, by Wasze plany powoli zaczęły się realizować, po prostu spiszcie je. Tak jak ja spisałam swoje: tu ruszyć z newsletterem, podkastami i grupą na Fb.

Właściwie miałam zrobić podsumowanie całego miesiąca z fotowyzwaniem JEST RUDO i z moim, a raczej z moimi Instagramami. Nie zdążyłam. Niemniej przy okazji spisałam kilka swoich blogowych planów. I wiecie co?

Sam fakt spisania planów w brudnopisie wpisu, sprawił, że powoli zaczęłam je realizować. A nawet jeden z nich już całkowicie zrealizowałam. Sprawcza moc zwykłego spisania (gdziekolwiek) tego, co planujemy. Dlatego stwierdziłam, że pójdę krok dalej. Opublikuję ten post, by nie było odwrotu od realizacji tych zamirzeń. Skoro tak to skutecznie działa.

Moje plany to Instagram i Pinterest.

Może powinnam powiedzieć, że zamierzam je podbić. Ale szczerze powiedziawszy nie mam aż takiej niewzruszonej wiary w siebie i swoje umiejętności. Cieszy mnie to, że robię tu postępy. Bo już wyrobiłam w sobie codzienny nawyk zaglądania do tych mediów. A choć to nie jest dużo, już zaczęło przynosić pierwsze rezultaty (więcej followersów, więcej lajków i repinów)

Ale zacznę od tego po co mi w ogóle kilka kont na Instagramie? Po prostu cały czas szukam swojej drogi, i na Instagramie, i zawodowo. Testuję różne ścieżki.

Już wkrótce wracam do pracy, po kilku latach spędzonych w domu, przy dzieciach. Muszę wziąć się za przygotowanie CV i temu podobne…

Choć doświadczenie związane z blogowaniem i lata spędzone w domu, zmieniły mój sposób patrzenia na wiele spraw. Przybyło mi lat … A to wcale nie pomaga w szukaniu pracy.

To, co chciałam robić przed urlopem wychowawczym, nie do końca już mnie interestuje. Z punktu widzenia blogera, rozsmakowałam się w niezależności. Jak każdej mamie marzyłaby mi się możliwość elastycznego dobierania czasu pracy.

Póki co to nie jest możliwe. Pracuję w turystyce. Mam tu stałe godziny. Ale … no właśnie, dalej poszukuję swojej drogi.

Instagrama w pewnym sensie traktuję, jako portfolio, które pokazuje/potwierdza/dokumentuje moje zainterestowania. W podobny sposób można zresztą potraktować Pinterest. Tu ciekawy artykuł (po angielsku)

Bo na Pintereście możemy z jednej strony zapoznać się z kulturą firmy, do której aspirujemy (jeżeli ta prowadzi tu swój profil). Z drugiej strony, tematyczne tablice pozwalają na stworzenie, zgromadzenie zasobów wiedzy z danej niszy i … pokazanie swojego „wkładu”.

To oczywiście dotyczy dziedzin, czy tematów, które są obecne na Pintereście i które można przełożyć na „kulturę obrazkową”.

Jako, że pracuję w turystyce … , a dodatkowo na pewnym momencie mojej drogi zawodowej aspirowałam do pracy w dziedzinie bio, ekologicznej żywności itp… .  Stąd moje Instagramy kręcą się wokół tych tematów. Podobnie jak interpretacje tematów podanych przez Natalię.

Może to i na zasadzie tego pacjenta, ktróremu lekarz rysuje kółka, krzyżyki, trójkąty. A on wszędzie widzi (przepraszam za wyrażenie) DUPY. A potem wyrzuca lekarzowi, że rysuje mu takie świństwa.

Plany blogowe.

Bo podobno o swoich planach trzeba/warto/powinno się mówić głośno. Bo wtedy nabierają mocy urzędowej. A my dostajemy dodatkowego kopa do działania.

Lub po prostu.

Pewnie dopiero wtedy jasno realizujemy, co  jest dla nas na prawdę ważne i w jakiej kolejności.

Planuję ruszyć z newsletterem.

Tzn chcę przestać w końcu czekać na odpowiedni moment. Tzn taki, kiedy przygotuję darmowy prezent – poradnik dla osób zapisanych na moją listę. Ale to planuję sobie już od roku, tylko … przeraża mnie nadmiar związanej z tym pracy. Więc nic nie posuwa się do przodu.

Dlatego myślę, że póki co newsletter ruszy bez odpowiedniego prezentu. A ten prezent dla zapisanych na niego osób dopracuję gdzieś po drodze. Więc jeżeli chcielibyście dodać mi motywacyjnego kopa i zapisać się na newsletter z poradami blogowymi i porcją motywacji, możecie to zrobić tutaj.

Tu wszystko rozbija się o ten pierwszy krok. Zrobić go. Postawić na nowej drodze. Odkładać na później (wierzcie mojemu przykładowi) można bez końca.

Narzędzia dla blogerów – kompendium.

Planuję przygotować zestawienie – kompendium narzędzi przydatnych w blogowaniu (programów graficznych, wtyczek, aplikacji …)  … Podanie ich w przejrzysty sposób: link, krótki opis, ewentualnie link do wpisu, w którym wyjaśniam, pokazuję jak owo narzędzie działa i co można w nim zrobić.

W moim przypadku było by to coś w rodzaju mapy bloga. Skądinąd to świetny sposób na zwiększenie ruchu na stronie.

Właściwie każdy może u siebie coś takiego przygotować. Każdy ma jakąś listę narzędzi, z których korzysta. A z czasem będą dochodzić do niej nowe. Dlatego planuję przygotować ją nie w formie kolejnego wpisu, ale osobnej strony i umieścić ją w widocznym miejscu na blogu.

Kiedy przygotowywałam szkic tego wpisu, to kompendium narzędzi dla blogerów tylko było w planach. Dzisiaj możecie już korzystać z niego na blogu: Tutaj

Narzędzia dla blogerów – kompendium.

Planuję odświeżenie strony „O mnie”.

Napisałam ją kilka lat temu. Aż boję się do niej zajrzeć. Więc nie zaglądam.

Marzyłoby mi się tu zastosowanie do zaleceń mojego guru Mickeala Hyatta, który radzi np umieścić tu linki do swoich najlepszych/najpopularniejszych wpisów.

Coś w rodzaju portfolio, a jednocześnie znowu fajny sposób na zwiększenie ruchu na stronie. Bo niektórzy ludzie zaczynają przeglądanie bloga właśnie od strony „O Mnie”.

Nie mówiąc już o tym, że przygotowanie krótkiego tekstu o sobie po angielsku, pozwoliłoby mi na dołączenie właśnie tej strony w moim bio na Instagramie.

Planuję nagrywanie podkastów.

Podcasty. Sporo o tym myślę. I znowu ciężko zrobić ten pierwszy krok. Ale planuję ogarnięcie starszych wpisów właśnie pod kątem znalezienia w nich matariałów na podcasty. Czyli po prostu przedstawienie części starszych treści w formie podcastów. Wiecie takiej pogadanki do posłuchania, kiedy np wyprowadzacie psa. To też podobno jest fajny sposób na zwiększenie ruchu na stronie.

Grupa Wzajemnej Promocji dla blogerów na Facebooku.

W końcu, powoli, zaczęłam zajmować się nią na poważnie. By odciążyć moich bardzo dotychczas zaangażowanych w nią administratorów: Renatę i Pawła.

Rzeczywiście odkąd zaczęłam myśleć: co jeszcze mogłabym zaproponować jej uczestnikom, do głowy przychodzą mi coraz to nowe pomysły i plany. Czyli po prostu trzeba zacząć coś robić, by powoli to zaczęło się rozkręcać. Sprawcza moc pierwszego kroku.

No i jeszcze planuuję więcej czasu spędzać offline, a mniej on line. Dla zdrowia.

plany blogowe

Plany spisane. Teraz muszę zaczerpnąć stąd potężnego kopa do działania.

Tymczasem pierwszy punkt w międzyczasie zrealizowałam. Więc spisanie i upublicznienie planów chyba jednak działa.

Pozdrawiam serdecznie

Beata

Zapisz się na Newsletter

Tags from the story
More from BEATA REDZIMSKA

Jak robic dobre zdjęcia kulinarne?

Kiedy zaczynałam pisanie bloga, nie przejmowałam się fotkami. Ważne było, że w...
Read More

22 komentarze

  • Trzymam kciuki za ich realizację. Teraz się już nie wymigasz, wszyscy będziemy egzekwować wykonanie 😉
    Ja też ostatnio zaczęłam zauważać magię zapisywania rzeczy do zrobienia. Nawet zwykłe – nasmaruj rower – działa. Pół roku nie mogłam się zebrać, a po zapisaniu nagle na drugi dzień wzięłam olej i nasmarowałam. I tak mogę wymieniać długo.
    Lubię patrzeć na czyjś rozwój, bo to mnie motywuje do pracy nad sobą.

  • Dokładnie, jeszcze najlepiej plany wywiesić w widocznym miejscu. (U mnie jest to cała ściana). Bardzo łatwo zapominamy o różnych rzeczach. Lepiej używać swojego umysłu do myślenia nad sprawami, a nie do pamiętania o nich. Dlatego powinniśmy mieć „kopię bezpieczeństwa danych”, które przechowujemy w swojej głowie.

    Powodzenia w realizacji ambitnych planów. Satysfakcja, uczucie ulgi i wolności z każda kolejną zrealizowaną rzeczą – bezcenne. Czytam Twojego bloga od niedawna i to świetne źródło informacji dla początkujących twórców.

  • Ja mam swój notes, którego okładka aż sama krzyczy o notowanie planów i pomysłów, aż się podzielę zdjęciem 🙂 Tam zapisuję wszelkie moje marzenia podróżnicze i wishlisty, ale także ważne listy to-do, rozkładówkę bloga i plany na cały rok 🙂

  • Plany spisany, więc teraz będzie z górki! Ech… wiem, że to nie do końca się sprawdza, ale często pomaga. Zauważyłam, że jak coś zapiszę, to bardziej się mobilizuję do załatwienia tego. Czy dotyczy to bloga, czy umówienia się na wizytę do lekarza 😉
    Pozdrawiam i życzę samych przyjemnych chwil online.

  • Już się zapisałam na newslettera:). Kiedy można się go spodziewać? Beata, wiesz co najbardziej lubię w Twoim blogu? Prawie za każdym razem jak czytam Twoje wpisy, to przychodzi mi jakiś pomysł do głowy!:) Zgadzam się z Tobą, że plany trzeba wywlekać na światło dzienne, opowiadać o nich, mielić ją w te i we te, bo wtedy mózg cały czas nad nimi pracuje. Też lubię sobie wszystko zapisać. Słowa nie zapisane, nie istnieją, rozmywają się. A jak mam jakąś listę, to mogę ja nawet podkreślić na kolorowo, a potem odhaczać sobie wszystko, co już udało mi się zrobić. Ostatnio też różne pomysły chodzą mi po głowie, trzeba tylko nad nimi przysiąść. Trzymam kciuki za Twoje:0. Pozdrawiam – Ania.

  • Dzięki za wspomnienie mojej skromnej osoby od 9 miesięcy zajmującej się wraz z Pawłem grupą wzajemnej promocji.
    Tak jak napisałaś, ważne jest żeby iść do przodu, dalej rozwijać się.
    To był bardzo fajny czas (administrowanie), ale teraz nadszedł czas żeby pójść dalej 😉
    Jak już poznasz sposób jak być jeszcze więcej czasu offline niż jesteś (i byłaś) i zrobić to wszystko co zaplanowałaś w sieci to koniecznie podziel się wiedzą 🙂 Pozdrawiam ciepło 🙂

  • Chyba też powinnyśmy spisać swoje plany i kolejno je odhaczać. Prawdziwe kompendium wiedzy o blogowaniu stworzyłaś, Beatko. Czekamy na newsletter i pierwsze podcasty.

  • Ojej, ale jak pójdziesz do pracy, to czasu Ci raczej nie przybędzie 🙁 Tak to już jest, można się organizować i być w ciąglej gotowości do działania, bez chwili słabości, tyle, że każdy z nas potrzebuje oddechu, a nie pracy przez 7 dni w tygodniu. Samo blogowanie to drugi etat, a gdzie jeszcze inne media spolecznościowe, dzieci, dom? Proszę, nie odbierz tego jako demotywację, ja wiem, że jesteś silna, energiczna i zorganizowana – Twój blog jest tego najlepszym przykładem. Życzę Ci byś dała rady, zrealizowała swoje plany, będę Ci kibicować jak dotychczas. POWODZENIA! A-ha, zapomniałabym bym, zamierzam przeczytać Twego bloga od początku. Zawsze tyle mi umyka, a dużo tu treści, które mnie ciekawią, więc zaczynam od początku 🙂

  • Na newslettera się zapisałem z miejsca, teraz z niecierpliwością czekam na pierwszego 🙂 Na Twojego bloga trafiłem, ponieważ napisałaś najlepszy tutorial na mail chimpa, natychmiast wykorzystałem ten poradnik na moim drugim blogu o rozwoju osobistym. Czy tworząc newsletter na drugiego bloga, zakładasz oddzielne konto? Czy pozostajesz na tym samym, co moda na bio?
    Cieszę się, że zainteresowałaś się podcastami, po cichu liczę na jakiś tutorial, jak je przygotować i publikować (to drugie ważniejsze) 🙂
    Co prawda nie pracuję w turystyce, lecz turystyka jest moją pasją. Ostatnio udało mi się poprowadzić szkolenie z turystyki zrównoważonej (sustainable turistic) finansowane ze środków UE. Unia ten rodzaj turystyki niesłychanie promuje, są środki i jest to chyba coś, co zgodne jest z Twoją ideą mody na bio. Może to będzie ta praca zgodna z Twoimi wartościami?

  • Beata, kibicuję Ci mocno i wspieram. Obserwuję i jestem na bieżąco. Korzystam z Twoich wskazówek i inspiruję się. Na newsletter już się zapisałam.

  • Z niecierpliwością czekam na newsletter oraz kompendium wiedzy! Wzbudziłaś także moją ciekawość podcastami 🙂 Czytanie Twoim planów zadziało na mnie naprawdę motywująco i już się zabieram za odświeżenie swojego Pinteresta 🙂

  • Taktykę „zapisanych planów” stosuję już od dawna. Co najciekawsze, nauczyła mnie tego praca – w jednym z poprzednich miejsc pracy każdy dzień rozpoczynał się odprawą, podczas której niezmiennie padało: „Zapisała to sobie Pani w kalendarzu?” Taktyka skuteczna. Życzę powodzenia 🙂

  • Wpadłem do komentarzy po przeczytaniu wpisu, że wracasz do pracy i w jakim zawodzie. Mam wrażenie, że mając taką społeczność możesz zrobić coś własnego związane z turystyką. Niekoniecznie szablonowego, czyli sprzedawania gotowych wycieczek. Uwielbiam wprost robić sobie burzę mózgów z kawą, masą kartek papieru i długopisem. Przelewam na nią wszystko co przychodzi mi do głowy nie licząc, że zacznie się to sklejać do kupy. Jednak z tej właśnie metody zrodziły się moje najlepsze pomysły. Blogerka współpracująca z biurami podróży, jeżdżąca po świecie, wrzucająca fotki z miejsc, które odwiedza i które oferuje firma. Albo osoba zawodowo prowadząca bloga dla firmy o turystyce. Oh, pomysłów na pewno jest mnóstwo i jesteś w stanie stworzyć zawód, który nie ma nawet jeszcze nazwy.

    Odnośnie vadamecum blogera powiem ci jak co bez wahania mógłbym zapłacić kilka – kilkanaście złotych: za kompletne kompendium narzędzi do blogowania. Obecnie są rozsiane po sieci, sporo z nich mnie omija, na stronach jest z reguły wymienionych kilka – kilkanaście, ale bez konkretnego opisu. To to bym chciał jest w kawałkach. Sprzedając mi coś kompletnego jak wspomniałem chętnie zapłacę.

    Możesz zresztą zebrać od blogerów (bo to twoja działka) zapytania za co oni byliby gotowi zapłacić. Może odpowiedzi się pokryją i udasz się w tym kierunku jeśli chodzi o twoje plany blogowe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *