Czy jeszcze opłaca się pisać bloga?

czy opłaca się pisać bloga

czy opłaca się pisać bloga

Jeżeli piszesz bloga, bo marzy Ci się fejm i hajs topowych blogerek np modowych, to możesz przeżyć gorzkie rozczarowanie.

Podobnie było z gorączką złota. Wszyscy się na nią napalili. A wybrańców losu było niewielu. Wzbogacili się na niej (prócz nielicznych poszukiwaczy złota) ci, którzy sprzedawali im łopaty i sitka do przeczesywania piasku. Właściwie to nie powinnam się martwić o przyszłość mojego bloga. A jednak.

Adrienne Smith zamyka swojego bloga.

To miał być pierwotnie tytuł mojego wpisu. Ale przypuszczam, że mało kto z Was zna Adrienne. Bo Adrienne podobnie jak ja pisze o niszowym temacie, jakim jest blogowanie.

Ale dla mnie Adrienne Smith od samego początku stała się prawdziwym guru. To według jej metody rozwinęłam tego bloga. I ta metoda na prawdę działa.

Jeszcze całkiem niedawno pisałam o niej we wpisie: W blogosferze nie przebijesz się bez znajomości. Znajomości w sensie: kontakty, realcje, przyjaźnie.

Adrienne Smith udało się przebić w bardzo konkurencyjnej anglojęzycznej blogosferze. Gdzie nawet nisza o blogowaniu jest bardzo zatłoczona.

Swojego bloga przekształciła w biznes, który stał się jej źródłem utrzymania. Marzenie? Dalej doradzała innym, jak pisać bloga.

Jej metoda jest bardzo prosta i za razem skuteczna. Oczywiście wymaga sporo zaangażowania i otwarcia na ludzi.

  • Buduj konktakty w blogosferze. Wyjdź do ludzi: komentuj na innych blogach.
  • Buduj społeczność wokół bloga. Odpowiadaj na zostawiane u Ciebie komentarze. Zainteresuj się tym, co piszą Twoi czytelnicy. Odwiedzaj ich i podtrzymuj relacje.
  • Pisz od serca. Wplataj w to, co piszesz historie, odwołuj się do empatii czytelników.

Tylko dlaczego Adrienne Smith po 9 latach owocnego blogowania zamyka swojego bloga?

Otóż Adrienne Smith rezygnuje z pisania bloga, bo znalazła inne źródła dochodu (income stream). Dalej dotyczą one działalności w sieci, ale już nie blogowania. Jednym z nich jest: np rank and rent. Czyli wypozycjonowanie stron i udostępnianie ich (oczywiście za opłatą) lokalnym handlowcom.

O tym wszystkim Adrienne pisze w swoim ostatnim wpisie na blogu. Zresztą ten wpis bardzo oddaje jej styl pisania. Adrienne przeplata w nim historię swojego życia (trudne momenty, rozstaje dróg, zakręty, bez których czasami nie było by i wielu dobrych rzeczy), porcję motywacji (i motywujących cytatów), plus kilka użytecznych rad. Och jak bliski jest mi ten styl. Chociaż sama uprawiam go na swój sposób.

Tylko dlaczego Adrienne rezygnuje z 9 lat pracy włożonej w bloga …. w budowanie listy mailingowej, kontaków…, z wyrobionej w swojej niszy pozycji?

Bo blogowanie wymaga nieprzerwanego dawania z siebie. Bycia na okrągło w mediach społecznościowych.

Tymczasem, jak to fajnie powiedział pewien doświadczony bloger:

Jeżeli szukasz sposobu na zarabianie w sieci, blogowanie akurat powinno być ostatnim z nich.

Blogowanie jest super, jeżeli staje się stylem życia. Czymś, co motywuje nas do lepszego (ciekawszego) przeżywania codzienności.

Doszłam do czegoś takiego na moim INSTAGRAMIE i moim drugim blogu MODA NA BIO. Ten motywuje mnie do zdrowszego stylu życia. Po prostu. Jem więcej kolorowych sałatek. Piję więcej zielonych smoothie. Moim mottem instagramowym i siłą rzeczy moim mottem na codzień stało się: IN GREEN WE TRUST.

Ale to zależy od tego, …

Pasją z doskoku. Motywatorem do lepszego przeżywania życia.

Tak, jak to robią moje dziergające koleżanki. Spotykają się raz na tydzień w sieci, w dzień wyzwania U MAKNETY. Wtedy wzajemnie się odwiedzają (wirtualnie). Pokazują swoje świeże udziergi. A potem wracają do codziennego życia.

Odskocznia, motywator, okazja do nauczenia się czegoś nowego czy do podłębienia umiejętności.

Ale w momencie, kiedy zaczynamy traktować blog jako cel sam w sobie, to już inna bajka. Kiedy zaczynamy marzyć o tym, że osiągniemy szczyty. I fejm, i hajs.

Odrobina realizmu nie zaszkodzi. Owszem, jeżeli włożycie w bloga sporo wysiłku, będziecie iść naprzód. Ale wzrost jest coraz trudniejszy. Coraz więcej ludu, coraz większy tłok.

Jak w każdym show biznesie (bo w przypadku topowych blogerek chyba można już mówić o show biznesie), więc … jak w każdym show biznesie, przebijają się tu tylko nieliczni.

Nikt nie jest w stanie zagwarantować Ci, że znajdziesz się wśród wybrańców losu. Dlatego….

Blogowanie jest super, jeżeli staje się stylem życia.

Blogowanie jest super, jeżeli piszemy bloga z dobrych powodów. Wtedy taki blog też ma szansę stać się super. I dla nas, i dla innych.

Ale jeżeli zaczynacie piasać bloga, bo patrzycie na topowe blogerki modowe. Patrzycie, że ot tak garbią się do aparatu („garbienie” podebrane od Kominka). A więc patrzycie, jak te garbią się do aparatu w kolejnej stylizacji i zgarniają za to grubą kasę.

Jeżeli tu leży Wasza motywacja do blogowania, to daleko na niej nie zajedziecie.

Bo żeby zajść tak wysoko, na prawdę trzeba włożyć w to ogrom pracy.

czy opłaca się pisać bloga

PS.

Czy opłaca się pisaś bloga?

Post Scriptum będzie dość długie, ale ….

Jak to napisał we wstępie do swojej książki „Twoje e-platforma” (czyli de facto Twój blog) Micheal Hyatt

Do wszystkich pisarzy, artystów i twórców, których spotkałem przez ostatnie lata i którzy nie osiągnęli sukcesu, ponieważ nie wsparli się na platformie. Ta książka (o pisaniu bloga) jest dla Was.

Czyli blog jako środek do celu.

Ale czy na samym blogu da się zarobić?

Tu  przyznam  się, że ostatnio Mateusz z bloga Jak zarabiać pieniądze? skłonił mnie do refleksji, prosząc o wypowiedź na temat: Dokąd zmierzam w swoim blogowaniu? Wkrótce będziecie mogli przeczytać ją na jego blogu.

Bo po ponad 4 latach blogowania czuję, że nadszedł czas obrachunków. Włożyłam w bloga dużo pracy i serca. Sporo się po drodze nauczyłam. Poznałam wielu fajnych ludzi (niestety póki co tylko wirtualnie). I to w założeniu, było moim celem. Więc ten cel udało mi się osiągnąć. Ale …

Jeżeli dotychczas pisałam bloga hobbystycznie. Przy okazji zmieniania pieluch i spacerów z dziećmi. To ten etap się dla mnie kończy. Wracam do aktywnego życia zawodowego. Podobnie jak Adrienne Smith, muszę pomyśleć o  znalezieniu dodatkowych „income stream” (źródeł dochodu). Oczywiście dalej chciałabym móc poświęcać czas mojej blogowej pasji.

Dlatego przeglądam możliwości dodatkowego zarobkowania, jakie daje blog. I tu zacytuję dwóch specjalistów z  dziedziny zarabiania w sieci i zarabiania na blogu. Obydwaj są zadziwiająco zgodni.

Agnieszka z Biznesowe info

Najgorsze, co moim zdaniem może zrobić bloger, to uwierzyć w powtarzane przez wielu twierdzenie: rób swoje, buduj markę, a pieniądze przyjdą same. Nie, nie przyjdą. Pieniądze nigdy nie przychodzą same, a już na pewno nie w takiej ilości, jak byśmy sobie tego życzyli.
Nie ma sensu czekać na propozycje od agencji i marek, skoro są jeszcze inne sposoby zarabiania na blogu. (…) Siedzenie z założonymi rękami i czekanie z wiarą, że w końcu sami Cię znajdą jest nieskuteczne. Nie w dzisiejszych czasach, kiedy blogów i blogerów są tysiące.

 

Mateusz z bloga Jak zarabiać pieniądze?:

Od lat pracuję w sprzedaży. Ta praca nauczyła mnie, że nie robiąc nic, dokładnie tyle dostaniemy. Im więcej Twojej własnej aktywności, tym większa szansa na sukces (jakkolwiek go sobie definiujesz).

No właśnie sukces?

Jak to powiedział Leo Babauta,

Sukces, to nie osiąganie czegoś w dalekiej przyszłości, ale robienie tego, co kochasz, tu i teraz.

Ze swej strony zostawiam ten post otwarty. Dla Was. Dla dyskusji. Jak Wy to widzicie?

Pozdrawiam serdecznie.

Beata

Zapisz się na Newsletter

More from BEATA REDZIMSKA

Dlaczego nie wierzę blogerom, którzy testują kosmetyki? Linkowe Party nr 8.

A Wy wierzycie? Wierzycie, że słoiczek kremu odmłodzi Was o 20 lat?...
Read More

63 komentarze

  • „Wzbogacili się ci, którzy sprzedawali im łopaty i sitka do przeczesywania piasku” – wszyscy doradcy uczący o tym jak zarabiać (na blogu i nie tylko) jak prowadzić skuteczny biznes, coachowie, motywatorzy, sprzedawcy kursów online, sprzedawcy marzeń.

  • Szczęściu trzeba pomagać. Budując markę, swój, jako autora, wizerunek. Nieustannie pracując w zasadzie 24/7. Jeśli to, co robimy jest pasją, to właściwie ta praca nie jest pracą.
    Wydaje mi się, że nie ma gotowej recepty na zarabianie na pasji. To chyba w większości przypadków łut szczęścia znalezienia się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie. Tu jednak wracamy do pomagania szczęściu, bo trzeba być wystarczająco dobrym, aby to się zazębiło i zaprocentowało.

  • Zgadzam się, że pisanie tylko dla pieniędzy, to nie najlepsza droga, chociaż pewien procent takich ludzi osiąga sukces. Trafiam co jakiś czas na świetnie prosperujące blogi o niczym, widocznie jest na to zapotrzebowanie. Tak, jak na celebrytów, którzy są znani jedynie z tego, że są znani 🙂
    Swojego bloga piszę z potrzeby, pasji? I tak bym pisał, jak przez wiele lat to robiłem, czytając teksty na spotkaniach ze znajomymi. Teraz czyta więcej osób, więc cel osiągnąłem, cieszy mnie reakcja na to, o czym piszę. I udało mi się kilku blogerów poznać w „realu” 🙂 To jest – jak mawiał nasz były prezydent – dodatni plus 🙂 Oczywiście, chciałbym zarabiać, ale jeżeli mi się nie uda, to i tak będę pisał.

    • Blogi na bazie moich obserwacji dzielą się na:

      1] Pisane od początku dla $ co spowodowane jest zachlysnięciem się oddającymi stylem życia blogera prezentowanym na instragramie. Padną chwilę po ich otwarciu.

      2] Pisane wyłącznie z pasji / potrzeby – prawdopodobnie kiedyś się zamkną, bo autorowi się znudzi.

      3] Pasja + chęć zmonetyzowania – mają największą szansę na monetyzację, ale nie umiem podać procentowo tejże szansy.

      Generalnie blog jako pomysł na życie jest szalenie trudny do realizacji. Wymaga kombinacji szczęścia, znakomitego formatu, niesamowitej determinacji, umiejętności długofalowego planowania celów, trochę umiejętności sprzedażowych, negocjacyjnych, technicznych …

      I najważniejsze nawet jeśli ruch mamy – czekając biernie dostaniemy tyle samo. Michał Szafrański, choć otrzymywał propozycje, sam pisał do partnerów, którzy go interesowali. Tworzył w PDF’ach całe drafty potencjalnej współpracy. Słowem robil coś więcej niż zakładkę współpraca.

      • Zgadzam się do tej 3 formy, śledzę wiele blogów już od kilku lat i wiele przestało istnieć. Najlepiej prosperują te i najdłużej, które są pisane z pasji ale połączone np z tym czym zawodowo zajmuje się bloger.

  • I teraz nie wiem, czy pisać, znaczy o swoich planach. Jeżeli wszystko wypali, blog ma zejść na plan dalszy, chcę spróbować swoich sił w innej dziedzinie. Czuję, że to będzie hit, ale… czy na tym zarobię? Czas sam to zweryfikuje. Jak na razie mityczne buduje swoją markę.

  • Jak zwykle celnie.
    U mnie panuje dziwne połączenie tematów, które są u nas codziennością. Codziennością nie raz problematyczną (jak np. dieta eliminacyjna i homeschooling), ale im dłużej się w nich siedzi tym bardziej z problemu stają się pasją. A zatem też tą inspiracją, o której tak wspominasz, do lepszego przeżywania tu i teraz, do ciągłego poszukiwania własnej drogi, do szukania inspiracji u innych. To okraszone moją zajawką do sportu i wiecznym nieogarnianiem rodzicielstwa tworzy mieszankę, na której fortuny pewnie nie zbiję. Zatem czy opłaca się pisanie takiego bloga i ciągłe główkowanie, jak te wszystkie tematy ze sobą pogodzić w rzeczywistości (nie tylko) wirtualnej, i w jaki sposób przekazywać to w social media? Pewnie, że się nie opłaca, szczególnie na początku, kiedy brakuje jeszcze wielu umiejętności i wiedzy, a wszystko zabiera zbyt wiele cennego czasu. Ale jeszcze mi się to podoba, więc tak szybko się nie poddam 🙂

  • Ostatnio sporo czasu poświęcam na naukę, na szukanie pomysłu co dalej robić? Uwielbiam blogować, uwielbiam pisać, uwielbiam wszystko co związane z blogosferą, ale chcę również rozwijać się zawodowo, a doba ma jedynie 24 godziny. Jestem żoną, matką, pracownikiem i blogerką. Brakuje mi czasu na wszystko, ale nie wyobrażam sobie, że mogłabym zrezygnować z pisania…To część mnie. Być może za jakiś czas wszystko to uda mi się mądrze pogodzić, być może połączyć, ale coraz częściej zaczynam się gubić w tym co wybrać…Chciałabym wszystko, ale tak się po prostu nie da.

  • Jeśli ktoś zakłada bloga tylko po to, aby na nim zarobić, nie wróżę mu sukcesu. Blog jest bardzo zachłanny, bo zabiera sporo czasu i wymaga pełnego zaangażowania, jeśli się robi to bez pasji, bardzo szybko można się wypalić.
    Czy opłaca się pisanie bloga? Dla mnie się opłaca. Ja się rozwijam, poznałam wiele ciekawych osób, zaczęłam żyć uważniej – to są moje korzyści, które niekoniecznie da się przeliczyć na pieniądze.

  • mi się tak trochę marzy powrót do czasów, kiedy blogi pisało się dla siebie. to były blogi! nie witryny, w których roi się od wpisów „10 rzeczy, których nie wiesz o glutenie/Kim/zielonych spódnicach”. a w środku linki, linki i linki i na pierwszy rzut oka widać, po co powstał ten wpis, dający tylko złudne wrażenie, że komuś jest do czegoś potrzebny. to smutne, że w tak wielu blogach nie widać teraz pasji do pisanego słowa, a jedynie pisanie z myślą o SEO.

    • Wiesz, ja jeszcze znam sporo takich hobbystycznych blogow, ktore sluza tylko i wylacznie wzajemnej wymianie doswiadczen (np moje dziergajace kolezanki). Z drugiej strony pisanie bloga zajmuje tyle czasu, ze chyba kazdy, kto sie w to angazuje, w pewnym momencie, chocby dla usprawiedliwienia sie przed rodzina, chcialby cos z tego miec. Cos bardziej … namacalnego. Pozdrawiam serdecznie Beata

    • Dzięki za ten komentarz. We wpisy „10 rzeczy…” z zasady nie klikam – ciągle nie rozumiem fenomenu tego typu ogryzków, bo ciężko nazwać je artykułami.

  • Aj, Beata…:) coraz częściej do Ciebie powracam.

    Wróciłam pamięcią do początków. Dzis wiem więcej, piszę inaczej. Cieszę się najbardziej, że radosc z pisania pozostała. 🙂

    Powodzenia Ci życzę. Miej się dobrze 🙂

  • Ciekawym przykładem jest chociażby Michał Szafrański, który po dwóch latach zarabia dosyć ciekawe kwoty, ale blogowanie nie musi monetyzować się, od razu. ja np nie liczę na żadne pieniądze z bloga, ale blog dostarcza mi mnóstwo klientów zainteresowanych moimi usługami, po za tym, klienci czasami szukają po prostu rozwiązania konkretnego problemu. Dziś każdy jest „specjalistą”, dlatego często mylone jest blogowanie i zarabianie na tym, a pisanie po prostu z potrzeby podzielenia się swoimi spostrzeżeniami. Jednak koniec końców co raz częściej blog ustępuje, do kolejnej transformacji w kanały youtoube i videoblogi, których popularność wybija się każdego dnia. Pozdrawiam Adrian i zapraszam do mnie na prawoafinanse.pl

    • Michal Szafranski tez (podobnie jak Ty) pisze bloga w dziedzinie, w ktorej po prostu sa grube pieniadze. Ale pewnie tez, tam gdzie sa grube pieniadze, konkurencja nie spi. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • piszę bloga z pasji. Właściwie więcej czasu poświęcam czytaniu innych. Moim największym problemem jest, udzielanie komentarzy. Mam swoje przemyślenia, ale nigdy jakoś tak brak mi odwagi skomentować. Głupie to, ponieważ sama lubię, jak ktoś mi zostawi komentarz. Tak więc, faktycznie, jeśli wróce do swojej pracy, po macierzyńskim. Blog może zniknąć, choć absolutnie nie tworzyłam go dla $. Pozdrawiam

    • A moze po powrocie do aktywnego zycia nadal bedziesz odczuwac potrzebe pisania bloga? W komentowaniu u innych, po prostu czasami wystarczy sie przelamac, a potem jak juz to wejdzie w krew, to opory znikna. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Pisać trzeba przede wszystkim dla siebie. A jeśli może to dać jakąś kasę, tym lepiej. Pisanie bloga dla kasy to dzisiaj trudna sprawa

  • Bardzo trafny post. Pisze bloga trochę ponad rok, teraz wiem, że jest moją małą pasją w która chcę wkładać swoje serce i czas. Jestem w domu i zajmuje się dzieckiem. Mogę pozwolić sobie na to żeby poświęcić mu czas, co będzie jak wrócę do pracy nie wiem. Ale chciałabym, żeby nadal został moim małym miejscem w sieci. Pisze dla siebie i dla innych, chce budować w nich poczucie szczęścia i inspirować do rozwoju. Pozdrawiam 🙂

  • Blog jako środek do celu – tak.
    Blog jako cel sam w sobie – hm… nie czuje tego ale w sumie to zależy co jest tym celem. Czasem bywa nim wygadanie się, życie z widownią. Sama pisze z potrzeby pisania – nie wszystko na bloga, sporo do szuflady ;), z pasji. Chciałabym, by moje pisanie o Austrii dało mi też możliwość życia z niego ale szczerze mówiąc nie mam pojęcia jak to osiągnąć. Jak zauważył Dawid niezbadane są drogi popularności bloga. Często idą pod prąd z metodami i „prawami” rządzącymi blogosferą 😉

  • Jakoś niespecjalnie wyobrażam sobie blogowanie bez Twoich rad. Motywujesz do pracy jak nikt inny! Blog: konskateoria.blogspot.com (jak Linkowe Party są, to trzeba korzystać 🙂 ). <3

  • Beato, przyznam,że właśnie Twój blog był i jest mi pomocą w budowaniu własnego.Moja droga jest bardzo krótka, ale … zaczęłam od napisania książki .Udało mi sie ją wydać. Potem przyszedł blog, a ponieważ od zawsze lubiłam pisać, jest dla mnie wielką przyjemnścią. Tematyka , no cóż , moja pasja, zdrowy tryb życia, zwierzęta ,a do tego duża doza romantyzmu. Czy mi się uda? … Nie wiem oczywiście, ale robię to co lubię.Pozdrawiam serdecznie i proszę, nie rezygnuj z blogowania.
    agnieszkamoitrot.pl

  • A ja troszkę inaczej 😉 Z resztą jak zwykle.
    Zdecydowanie opłaca się pisać bloga. Dlaczego? Dla siebie! Dla innych!
    By poznać świetnych ludzi. By podzielić się z kimś kawałkiem swojego świata. By odkryć czyjś kawałek świata 🙂
    Tu nie tylko zyski materialne się liczą. Lecz także, a może raczej przede wszystkim, te wewnętrzne bogactwa 🙂

  • Pisząc z punktu widzenia sieci afiliacyjnej, czyli pośrednika między blogerami a reklamodawcami, mamy zdecydowanie najwięcej osób, które łączą pasję z zarabianiem. Nawet niszowe blogi z niewielkim ruchem, ale lojalnymi czytelnikami, potrafią wygenerować dodatkowy dochód. Akurat w przypadku afiliacji, zwłaszcza rozliczanej za procent od sprzedaży, potrzeba więcej zaangażowania niż przy samej publikacji artykułów sponsorowanych. Za to raz umieszczone linki partnerskie we wpisie, zarabiają cały czas.

    Dużo zmienia się nie tylko w blogosferze, ale też w sposobach monetyzacji blogów.

  • Według mnie pisanie bloga zawsze się opłaca. Nawet jeśli mielibyśmy go któregoś dnia zamknąć. To ciekawe doświadczenie, dzięki któremu rozwijamy się w wielu kwestiach oraz poznajemy wielu nowych ludzi. Warto go pisać, dopóki sprawia nam to satysfakcję i jesteśmy w stanie tworzyć treści przydatne czytelnikom i nam samym.

    • Tak zgadzam się w pełni z tym co napisałaś. Dlatego od jakiegoś czasu sam postanowiłem, że coś tam zacznę pisać, założyłem bloga i może ktoś go tam czyta. Ale dzięki niemu sam rozwijam się w wielu obszarach, w których kiedyś po prostu chciałem ale mi się nie chciało:)

  • Mój pierwszy profesjonalny blog, który po kilku latach przekształciłam w portal, nigdy nie zarobił dla mnie pieniędzy, natomiast był dla mnie jak trampolina: mam dzięki niemu kontakty, pozycję w branży i wiele innych korzyści, w tym również materialne. To mnie w zupełności zadowala, choć nadal śmieję się na wspomnienie czasów, kiedy obwieszałam go banerami reklamowymi, wsadzałam wszędzie linki partnerskie itd. 🙂 Na szczęście miałam tak unikalną treść, że nie odstraszało to czytelników.

    Obecny blog prowadzę od niedawna i w sumie to na razie zależy mi głównie na tym, żeby ktoś go czytał…

  • No tak, uważam podobnie w kwestii pasji. Inaczej nie widzę blogowania. To trzeba kochać, to ma być całym naszym dotychczasowym i przyszłym życiem. Zdecydowałam się na tematykę zdrowego odżywiania, naturalnej pielęgnacji, zdrowego stylu życia, natury bo to kocham. To jest mój lifestyle codzienny, nieprzerwany i tak będzie zawsze. Nie rozumiem szału blogów modowych ale jak jest taki trend to niech sobie będzie. Trzeba robić i pisać o tym w czym się dobrze czujemy, pływamy jak rybka w wodzie. Ja ubóstwiam rośliny, zwierzęta, naturę i nie jest to dla mnie poświęceniem tylko ogromna radością że dzielę się z innymi swoja pasją wiedzą i rozpowszechniam te lepsze dla ludzkości tematy 😉 bo moda wybaczcie ale to typowy mainstream, z którym nie chcę mieć wiele wspólnego..

  • Naszym zdaniem, opłaca się, choć zyski są niewspółmierne do nakładu pracy i pieniędzy, ale i tak bywa. Najważniejsze jednak jest to, że wciąż nam się chce i że nadal czerpiemy radość z tego, co robimy.

  • Nie słyszałam wcześniej o Arianne, chętnie sprawdzę co pisała o blogowaniu. To prawda, że trudno się przebić i znaleźć w grupie blogów zarabiających oraz, że liczą się znajomości. Na pocieszenie dodam jednak, że od 2015 jest tendencja wzrostowa w budżetach, jakie agencje przeznaczają na reklamę na blogach. I zawsze można samemu odezwać się do agencji 🙂

  • Beato świetny wpis dotykający sedna problemu blogowania i stojącej za nim motywacji. Dorzucę tutaj kilka słów na temat moich doświadczeń z blogowaniem i motywacją, która mnie do niego pchnęła.
    Mój pierwszy blog powstał z myślą o tym, że będę zarabiał mnóstwo pieniędzy, będę rozchwytywany itd. Zderzenie z rzeczywistością nastąpiło po ponad roku. Zabrakło motywacji. Pieniądze w długoterminowej perspektywie są bardzo słabą motywacją. Zmieniłem tematykę bloga na tą, która jest mi o wiele bliższa, postawiłem sławę i pieniądze na dalszych miejscach. I stał się cud. Pisząc i publikując wpisy jestem szczęśliwy, czytam książki, które lubię, nawiązałem mnóstwo kontaktów ze wspaniałymi ludźmi. Tak jak w cytowanej wypowiedzi Leo Babauta już osiągnąłem sukces – bo robię to co lubię.
    Na koniec pozostaje mi jeszcze dodać, że warto prowadzić bloga. Pytaniem pozostaje w jakiej formie, czy będzie to tradycyjny blog, vlog, czy też profil na jednej z platform społecznościowych?

  • O tak, warto promować taki mądry artykuł. Ludzie owładnięci „gorączką złota”, jaką stało się pisanie bloga, myślą o wielkich pieniądzach za małą aktywność. Dla mnie blog, to przede wszystkim forma wyrażania siebie, swoich pasji. Czasem działa terapeutycznie, jako miejsce do wyrzucenia z siebie złych emocji, obserwując absurdy życia codziennego… i w takiej postaci to sama przyjemność. Na zarabianie pieniędzy jest wiele innych sposobów, a robienie czegoś „na siłę”, bo innym się udało, nie ma najmniejszego sensu. Nie pchaj się na afisz, jeśli nie potrafisz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *