7 błędów, które może też spowalniają rozwój Twojego bloga.

7 błędów, które spowalniają rozwój Twojego bloga

7 błędów, które spowalniają rozwój Twojego bloga

Moje blogi bardzo długo, latami stały w miejscu. Aż w końcu stwierdziłam, że muszę to rozgryźć INACZEJ.

Bo jeżeli cały czas robisz to samo, nie dziw się, że i za każdym razem dochodzisz do takich samych rezultatów.

Oj, sama błędów blogerskich mam sporo na sumieniu. O ile niektóre (niestety te pomniejsze) szybko sobie uświadomiłam i zaczęłam robić to samo, ale inaczej. W innych długo tkwiłam …  z przyzwyczajenia, czy to ze strachu przed nowym.

No cóż, człowiek, który nie robi błędów, zwykle nie robi niczego.

A jednak im szybciej potrafimy wyciągnąć z nich wnioski. Im mniej tracimy na nie czasu, tym szybciej posuwamy się naprzód. I tym szybciej, teoretycznie, powinniśmy dotrzeć do celu.

Think big, fail fast, learn rapidly.

Zrozumieć, że popełniamy błąd to jedno, obrać inną drogę – to drugie. Bo skoro tak wygodnie idziemy sobie utartą ścieżką (nawet, jeżeli wiedzie na manowce). A tu wszystko trzeba zmienić, nauczyć się od nowa, na nowo sparzyć się i to pewnie nie raz (testując nowe rozwiązania). Nieznane – automatycznie wywołuje w nas odruch obronny. A tak na prawdę, po prostu trzeba postawić pierwszy krok. Potem kolejny.  Na właściwej drodze. Ten pierwszy zawsze będzie najtrudniejszy. Odważyć się, odrzucić stare przyzwyczajenia i uciszyć ten cichy głosik, który  dobrze radzi: Poczekaj na odpowiedni moment.

1. Nie czekaj na odpowiedni moment.

Czy warto czekać na odpowiedni moment? Można przeczekać całe życie i nigdy się go nie doczekać. Nasz czas jest tak bardzo ograniczony.

Coś takiego jak odpowiedni moment w wielu sprawach po prostu nie istnieje. Zawsze znajdzie się jakieś „ale”. Tymbardziej, że dla chcącego, nie ma nic trudnego. Jak łatwo wymyślać tysiące dobrych powodów, by czegoś nie robić. Tymczasem wystraczyłby jeden dobry powód, dla którego jednak chcesz to zrobić.

,Życie jest jak trąbka w orkiestrze jazzowej. Jeśli w nią nie tchniesz, nic z niej nie wyjdzie.’’ Louis Armstrong

Sama tak długo odkładam na później ten od dawna obiecywany newsletter. Najpierw chciałabym przygotować pod niego jakiegoś e-booka, mieć kilka gotowych pomysłów na kolejne numery . I tak odkładam go na później. Od jakiegoś roku. Potrzeba mi dobrego kopa, by w końcu z nim ruszyć.

Podobnie podcasty. Mam ochotę robić je i to nawet  regularnie. Ale mówię sobie , że  to nie jest odpowiedni moment. Bo jak ja w domu pełnym dzieci mam je nagrać. A tymczasem udało mi się nagrać (przy dzieciach) kilka video.  Tak samo się tego obawiałam. Moje filmy są bardzo niedoskonałe, ale są. Pierwszy krok został zrobiony. Spróbowałam. Wiem czym się to je (i jak się je obrabia). Dużo mniej się tego boję. Ale docelowo marzy mi się nagranie podcastów.

Zrobione jest lepsze od doskonałego.

Bo jest … zrobione. Postawiliśmy pierwszy krok. Po nim łatwiej postawić kolejne. Oszukaliśmy syndrom czekania na właściwy moment. Ten syndrom do niczego innego nie prowadzi, jak tylko do niepotrzebnej frustracji … że inni posuwają się naprzód. A ja stoję w miejscu. Na własne życzenie. Czekając na idealny moment.

A gdyby tak zacząć z tym, co mamy. Tam, gdzie stoimy. Do drodze będziemy mieć tyle czasu na doskonalenie. Czekając na właściwy moment cały czas stoimy w tym samym punkcie, gdy robimy pierwszy krok, ruszamy naprzód.

jak pisac bloga

Tak jak doskonaliła się Ola czyli Pani Swojego Czasu

Olu, wybacz zawsze biorę Cię na warsztat, ale inspiruje mnie jej fantastyczne sukces story.

„Nie można być wielkim człowiekiem tanim kosztem.” Honore de Balzac

2. Czasami trzeba zainwestować … w bloga.

Oczywiście w bloga już i tak inwestujemy dużo wysiłku i czasu. Ale mi chodzi tu o pieniądze. Nie jakieś kosmiczne. Ale ….

Bo o ile teoretycznie bloga można prowadzić zupełnie za darmo. Na darmowej platformie typu Blogger, korzystając z darmowego szablonu, na domenie z  dodatkiem blogspot.com w adresie.
To jeżeli chcecie szybciej ruszyć z miejsca, warto zainwestować: wykupić własną domenę, może przenieść bloga go na wordpressa (do tego trzeba wykupić i co rok opłacać hosting, ale obsługiwanie bloga staje się dużo prostsze).

Własna domena wygląda bardziej profesjonalnie. Szablon, inny niż ten standardowy na Bloggerze – też. Wcale nie trzeba szarpać sobie nerwów i własnymi siłami go sobie instalować. Można wykorzystać te siły gdzie indziej (lepiej je spożytkować),  a zainstalowanie szablonu zlecić specjaliście. Albo w ogóle przenieść się na wordpressa. Bo tam zainstalowanie dowolnego szablonu to … raptem kilka klików.

Tu znowu sama bardzo długo zwlekałam ze zmianami. Robiłam je małymi krokami. W iście żółwim tempie. Tyle straconego czasu. Może akurat w moim przypadku, przynajmniej  dostarczyło mi to materiału na kolejne wpisy.

Ale jeżeli nie piszecie bloga o blogowaniu (to niszowy temat, wcale nie ma na niego aż takiego zapotrzebowania), to tylko niepotrzebnie tracicie czas i nerwy.

Sama w końcu przemogłam się (dostałam motywującego kopa od pewnego hejtera), najpierw zainstalowałam zewnętrzny szablon na Bloggera, potem przeszłam na wordpressa. Wykupiłam tu bardziej profesjonalnie wyglądający szablon. To nie są duże inwestycje, a jednak … w moim przypadku bardzo dużo zmieniły.

Począwszy od tego momentu zaczęły mnie polecać większe blogerki. Ja też nabrałam pewności siebie i zaczęłam pisać bardziej od serca.

,Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz.” Arthur Ashe

Dopiero wtedy doszło do mnie, że w internecie liczy się nie tylko to, co piszemy. Ale i jak to wygląda.

Na wordpressie bez większego wysiłku możemy stworzyć coś, co wygląda całkiem przyzwoicie. 

Po prostu dużo łatwiej prowadzi się tu bloga. Wcale nie trzeba do tego mieć żadnych umiejętności informatycznych. Na każdy problem znajdziemy  odpowiednią wtyczkę, którą wystarczy zainstalować i włączyć.  A my możemy skoncentrować się na samym pisaniu. I na tym, co robimy najlepiej.

Podobne wpisy:

Zbyt wielu ludzi myśli o bezpieczeństwie zamiast o szansie. Wydają się być bardziej przestraszeni życiem niż śmiercią.” James F. Bymes

3. Nie zrobisz wszystkiego sam.

Skoncentruj się na tym, co robisz dobrze, najlepiej. A resztę w miarę możliwości – oddeleguj.

Bloger to człowiek orkiestra. Z założenia. Blogowanie rozwija nas na różnych polach. Uczymy się fotografowania, social mediów, promocji, marketignu ….

We wszystkich dziedzinach na raz nie osiągniemy doskonałości. Chociażby dlatego, że życie jest na to za krótkie.

Tymczasem każdy z nas  ma jakieś predyspozycje. Często przeczuwamy je w sobie już od dziecka. Czasami odkrywamy zupełnie przez przypadek, właśnie przy okazji pisania bloga. Bo tutaj, w praniu wychodzi w czym na prawdę jesteśmy dobrzy. To jest to. O to tu chodzi.

Jakie są Twoje mocne strony? Piszesz świetnie teksty, ale fotki to masakra.

Przecież są banki zdjęć. Te płatne i te darmowe. To nie wstyd z nich korzystać. Liczy się efekt końcowy, czyli wpis z przemawiającym tytułem, intrygującym leadem i dobrze dobraną fotką.

Bo wyobraźcie sobie tylko, że Google podsuwa Wam 2 źródła (generalnie są ich setki, a nawet tysiące). Ale …  Szukacie infromacji na jakiś temat i … macie do wyboru 2 źródła:

  • Blog pasjonata, który ma ogromną wiedzę na dany temat, ale bloga pisze z pasji. Więc nie przykłada wagi do drobiazgów. On chce przekazać swoją wiedzę i tak się do tego pali. A oprawa? To detal. Więc jego blog korzysta z banalnego szablonu na Bloggera,  nazywa się mojapasjacośtamsośtamblogspot.pl.
  • Drugie źródło oparło się na informacjach zaczerpniętych z pierwszego. Tak je przerobiło, że nawet sam Google się nie połapał. To drugie źródło zostało stworzone w celach … zarobkowych. Czy to z myślą o współpracy z markami, czy to jako uzupełnienie sklepu  internetowego. Jego autor korzysta z profesjonalnego szablonu, postawił bloga na własnej domenie. A do ściągniętego skąśtam tekstu (i przerobionego), ściągnął zdjęcie z darmowego banku zdjęć.

Suma sumarum, ta druga strona wygląda dużo bardziej profesjonalnie. Któremu źródłu zaufacie? Kto będzie chciał się wczytać w napisany maczkiem tekst, skoro ma do wyboru tyle wypucowanych, dopieszczonych od strony wizualnej źródeł?  W dzisiejszych czasach przesytu informacji?

Sukces story, na które lubię się powoływać: Ola czyli Pani Swojego Czasu. To już nie blog, tylko dobrze prosperujący biznes internetowy. Jak szybko udało się Oli coś takiego rozwinąć w przetłoczonym internecie. W tak krótkim czasie. Ola potrafiła się dobrze otoczyć. Dobrać sobie współpracowników o różnych (uzupełniających się) kompetancjach. Co pozwoliło jej skoncentrować się na tym, co robi najlepiej: pisać, motywować … I tak stworzyła małe imperium.

  • Możecie wybrać tę drogę …  Pójść za przykładem Oli: skoncentrować się na tym, co robicie najlepiej.  A dla reszty szukać zewnętrznych rozwiązań.
  • Albo pójść za moim przykładem i błądzić. Czyli mozolnie próbować do wszystkiego dochodzić samodzielnie. To dobry temat na bloga o blogowaniu. Ale nic więcej.

A jeszcze i tak po czasie dojdziecie  do tego, że wszystkiego nie zrobicie sami.

A  więcej osiągniecie  skupiając się na tym, w czym jesteście dobrzy. Jeżeli jest tym robienie logo, pisanie własnego szablonu od zera, róbcie to. Jeżeli nie, nie traćcie na to czasu. Poproście o pomoc kogoś, komu to leży. Nie zawsze trzeba za to płacić. Możecie wymienić się z kimś umiejętnościami. Win win.

Dzisiaj blogosfera coraz bardziej się profesjonalizuje. Coraz więcej blogów jest zakładanych z myślą, że można coś z tego mieć. Choćby mile łechczący ego fejm.

Jedni ułatwiają sobie zadanie już na starcie: inwestują w profesjonalny szablon, własną domenę …, dobry aparat, kurs fotograficzny,  potrafią poprosić innych o pomoc, czy chociażby o polecenie.  A inni … tego nie potrafią.  Ja niestety, jestem z tych innych. Ale tutaj nie jestem dobrym przykładem.

Czego nie robić w blogowaniu?

4. Nie pisz na dany temat, tylko dlatego, że akurat jest on popularny.

Nawet jeżeli podtrzymuję radę pewnego anglojęzycznego guru od blogowania, o tym, że zanim zaczniesz pisać na dany temat, sprawdź ile w danej niszy znajdziesz blogów, które mają powyżej  5 czy 10 tysięcy followersów na FB. To dużo mówi o jego potencjale. 

Bo jeżeli chcesz mieć fejm, pisz o czymś, co ten fejm może Ci dać. Ale nie sprzedawaj duszy diabłu. To po prostu nie działa.

Też popełniałam ten błąd. Co prawda nie za długo. Bo nie za długo potrafiłam przemóc się, by pisać na modny temat (o modzie i trendach w modzie), który zupełnie mnie nie kręci.

Rezultat? To zupełnie nie chwyciło. Pisałam rzetelnie, mozolnie i bardzo odtwórczo. Odtwarzałam, kompilowałam to, co znalazłam w innych źródłach. Bezbarwnie, bez emocji,  bez pasji, bez przekonania. To nie działa.

Dlaczego? Bo jeżelie coś nas nie kręci, to pewnie niewiele na ten temat wiemy. Napisanie czegokolwiek zajmuje nam bardzo dużo czasu. A i tak nie będzie to lepiej, niż setki czy tysiące innych stron na dany temat.  Stron z dłuższym stażem, lepiej wypozycjonowanych… Choćby z punktu widzenia SEO, zanim coś się ruszy, nasz zapał i tak się już wypali.

Tylko szkoda naszego czasu, który moglibyśmy wykorzystać  gdzie indziej. Chociażby pisząc o tym, co sprawia nam przyjemność.

„Bądź jak bijące źródło, nie zaś staw, w którym stoi wciąż ta sama woda.” Paulo Coelho (ur. 1947)

5. Nie doceniasz social mediów.

Mi po prostu nie starczało na nie czasu. Biję się w piersi i bardzo tego żałuję. Bo ja po prostu wolałam pisać … bloga i tylko bloga. I już nic do social mediów. A to błąd.

Co gorsza, wpadłam w swego rodzaju błędno koło. Bo skoro nic nie pisałam na Facebooku, to przybywało mi tam na prawdę niewielu followersów. Przez pierwszy rok blogowania raptem dorobiłam się 10- ciu obserwatorów na Fejsie. A pisałam rzetelnie, przynajmniej  raz na tydzień. A skoro miałam tak niewielu followersów, brakowało mi motywacji do dalszego działania. I tak w koło Macieju.

Tymbardziej, że to były czasy (dzisiaj to podejście się zmieniło), kiedy królował pogląd,  by nie budować domu na wynajętej ziemii. A raczej na tej posiadanej, czyli na blogu.

A jednak social media to fantastyczne kanały rozsyłania własnych treści. Ludzie już tam są. Dlatego łatwiej mogą nas tam znaleźć np po odpowiednich hasztagach i z polecenia innych (taka magiczna funkcja: udostępnij, która może sprawić, że coś wirusowo rozejdzie się po sieci).

Jednak jedno i drugie (i  dotarcie do nas po odpowiednich hasztagach i polecenie przez inne osoby w danym social medium) nie nastąpi, jeżeli nic tu nie będziemy pisać.

To jak ten gościu, który całe życie prosi Pana Boga, by pomógł mu wygrać w totolotka. W końcu Pan Bóg nie wytrzymuje, schodzi z nieba, potrząsa gościem i mówi mu prosto z mostu:

Kurczę, daj mi szansę: Choć raz zagraj w tego Totka.

Dlatego dobrym nawykiem, który staram się praktykować jest równoległe przygotowanie notek, które będą towarzyszyć moim kolejnym wpisom w social mediach.

Tutaj każde medium ma swoją specyfikę. Potrzeba czasu, by je poznać, by złapać kontakty i zbudować społeczność. W każdym z osobna. To na pewno samo się nie zrobi.

Dlatego codziennie, małymi krokami staram się robić … cokolwiek.

Wrzucam przynajmniej jedną notkę na Facebooka. Jeżeli nie publikuję nic nowego danego dnia, to albo wykopuję coś z archiwów, albo podrzucam coś cudzego na temat blogowania czy motywacji. Bo w social mediach nie chodzi o samo spamowanie własnymi linkami. Warto od czasu do czasu polecać innych.

Jeżeli chodzi o Twittera, korzystam tu z wtyczki SUMO ME i jej opcji HIGHLIGHTER (o tym, jak to działa, przeczytacie TUTAJ), które pozwalają na bezpośrednie przesyłanie czy to wycinku z treści, czy to fotki z danego wpisu na Twittera (a fotek dodatkowo na Fejsa i Pinterest).

Podobnie staram się codziennie opublikować przynajmniej jedną notkę na Google Plus.  A przy okazji zajrzeć do kogoś, kto polajkował mi poprzedni post i odwdzięczyć się tym samym. Przy okazji podsuwam wpis o tym jak mieć więcej wejść z Google Plus.Jednocześnie dzięki FRIENDS AND ME każda moja notka z Google Plus jest automatycznie przesyłana dalej na Twittera i do LinkedIn. Jak to działa, pisałam TUTAJ.

Podobnie codziennie staram się zajrzeć na Pinterest. Podsuwam Wam ten mały przewodnik po Pintereście. Przypiąć tu coś cudzego i jednocześnie przygotować własnej produkcji piny. Ponieważ nie mam zbyt wielu pionowych zdjęć na blogu, często przygotowuję pionowe piny w formie składanek z poziomych fotek. O tym jak Jak przygotować perfekcyjne piny na Pinterest?

Pinterest to taka wyszukiwarka wizualnego kontentu. Czy to ma sens w przypadku polskojęzycznego bloga, wiedząc, że Pinterest przede wszystkim jest niesamowicie popularny na rynku amerykańskim? Nie do końca wiem. Dlatego testuję i daję sobie szansę.

Instagram. Staram się tu publikować jedną fotkę dziennie. A dalej ta fotka automatycznie jest przesyłana na Pinterest (do osobnego boardu z fotkami z mojego Instagramu) za pomocą fajnego narzędzia, jakim jest IFTTT.

No i jeszcze grupy facebookowe. W tym temacie i nasza Grupę Wzajemnej Promocji dla Blogerów

Grupy są wspaniałym narzędziem do poznawania innych osób na FB. Wiele z nich organizuje akcje wzajemnego promowania fanpejdżów, czy osobnych wpisów.

„Nigdy nie dostrzegamy skarbów, które mamy tuż przed oczyma.” Paulo Coelho

6. Czy piszesz newsletter?

Jeżeli jeszcze zadajecie sobie pytanie, czy aby nie za wcześnie, by ruszyć z newsletterem, powiem Wam: Na to nigdy nie jest  za wcześnie. Choć mój newsletter ma długi ogon, ale w końcu kiedyś ruszy. I tu powiem Wam (a może raczej sobie):

Najlepszy sposób na osiągnięcie sukcesu to postępować według rad, które dajemy innym.

Harold Taylor

Ale co do newslettera, chyba każdy guru od blogowania, którego czytam i który opublikował na blogu wpis z gatunku „Mea Culpa”, czyli och, jak żałuję, że nie zacząłem robić tego wcześniej, wymieniał tu newsletter. Ach, gdybym tak wcześniej zaczął zbierać na niego zapisy i ruszył z nim od samego początku istnienia bloga (biorę sobie to do serca).

Dlatego, jeżeli social media to miejsca, w których ludzie dowiadują się o nas, zaczynają darzyć nas sympatią i … zaufaniem (po dłuższym czasie). To mail jest miejscem, w którym od nas kupują. Niekoniecznie nasze własne produkty. Ale np produkty, od których mamy jakiś procent (afiliacja). Zauważcie, że niektóre blogerki w stopce newslettera podrzucają linki afiliacyjne.

Pomocne wpisy: Jak stworzyć newsletter za pomocą Mailchimpa?

,,Człowiek sukcesu to ktoś , kto potrafi zbudować silne fundamenty z cegieł , którymi inni w niego rzucają.’’ David Brinkley

7. Czy traktujesz blog jako markę?

Nie, ja w ogóle nie myślałam w tych kategoriach. Miałam pomysł na temat (zdrowy styl życia), ale już nie na siebie w tym temacie. I nie miałam żadnej wizji. To, co prawda przychodzi z czasem. Siłą rzeczy, gdy podglądamy innych, to czy owo sobie od nich zapożyczamy, dostosowujemy do swojej osoby (i osobowości). Osobowość (najlepiej wyrazista, czyli rozpoznawalna) jest cechą dobrego blogera.

A ja klepałam kolejne teksty na bloga, rzetalnie, sucho i bezosobowo. Dopiero po  długim czasie zrozumiałam, że bloger nie jest od przepisywania kolejnego podręcznika. Nie, bloger to taki króliczek doświadczalny. Ten podręcznik powinien na sobie przetestować i dobiero wtedy coś o nim napisać … od serca.

„Ten, kto tak bardzo podoba się wszystkim – nie podoba się nikomu, a najgorszą z wad jest nie mieć żadnej.” Honore de Balzac

Bloger, który chce być rozpoznawalny, musi być jakiś.

Powinien mieć pomysł na siebie, obrać kurs i konsekwentnie się go trzymać.

Nawet jeżeli nie wszystkim będzie się to podobać.

Ja byłam bezbarwnie encyklopedyczna. Ludzie wchodzili i nie wracali. Ale przecież nie o to mi chodziło.

Niestety to wszystko zajęło mi tyle czasu. Mam nadzieję, że Wam pójdzie szybciej.

„Możesz się wahać, jeżeli potem idziesz dalej.’’ Bertolt Brecht

 

Think big, fail fast, learn rapidly.

Pozdrawiam serdecznie

Beata

Podobne wpisy: 

Enregistrer

Enregistrer

Zapisz się na Newsletter

  • Dziękuję ja ten post. Przeczytam, go kilkakrotnie i na pewno coś dla siebie wyciągnę.
    PS. Tymbardziej powinno być oddzielnie popraw sobie.

  • Świetne podsumowanie, nie z tej teoretycznej, ale jak najbardziej praktycznej perspektywy. I to bardzo mi się podoba. 🙂

  • Brawa za ten wpis!
    Nie każdy bloger przyzna się do swoich błędów. Ba! Jeszcze je wypunktuje i powie szczerze, jak nie robić!
    Bardzo się cieszę, że to napisałaś – trochę mnie to podbudowało 🙂
    Ja robię wszystko na blogu sama, uczę się od podstaw krojenia swojej stronki. Fotografia na szczęście nie jest dla mnie czarną magią, bo praktykę w prowadzeniu fotobloga i w pracy w studiu fotograficznym na szczęście już mam 🙂
    Pozostało opanowanie social mediów, a to wcale nie takie łatwe zadanie 😉
    Nawet jeśli tworzy się dobre treści i przyciągające zdjęcia to dopiero 1/3, może nawet i 1/4 drogi – trzeba się jeszcze umieć sprzedać w SM. Przyznaję – tego nie potrafię…
    Pozdrawiam niedzielnie 🙂

  • Właśnie ostatnio mam problem z tym, że mój blog jakoś stoi w miejscu. Może po prostu nie jest aż tak dobry, ale zawsze to się trochę przykro robi, bo staram się, aby wszystko było najlepsze jak mogę. Bardzo dziękuję Ci za ten post, na pewno mi się przyda i będę do niego wracać 🙂

  • Od dawna myślę nad newsletterem. Niedługo będę mieć nowy szablon i logo (nie znam się na tym, więc zagadałam do znajomego grafika), a wtedy ruszam z newsletterem. 🙂 Mnie najbardziej spowalnia nieumiejętność organizacji. :/ Pogodzenie studiów dziennych, pracy weekendowej, psa, pisania licencjatu i bloga to dla mnie czarna magia!

  • Ciekawy ten cytat z Balzaca. Faktycznie ludzie, ktorzy nie mają zadnych wad i nie popelniają błędow, są jacys tacy nijacy i az irytujący. 🙂

  • Każdy powinien się zmierzyć z wymienionymi -przez Ciebie punktami. Och to blogowanie!

  • Świetny wpis, obowiązkowy dla kazdego blogera. Ja za dlugo zwlekałam z rezygnacją z adresu blogspot, po tej operacji od razu zauważam zmianę na lepsze. Do tego wykupiłam w końcu profesjonalny szablon. Zostaję na bloggerze, ale przyznam, że wordpress kusi i to bardzo 🙂

    • Ja pierwszą zmianę na lepsze u siebie zaobserwowałam po zmianie szablonu z tego typowo Bloggerowskiego na zewnętrzny. Bo dzięki temu ktoś mnie polecił i potem było już łatwiej. Ewo, pozdrawiam serdecznie i dziękuję za komentarz.

  • Już jakiś temu wpadłyśmy na to, by zacząć otaczać się ludźmi, którzy posiadają umiejętności, których nam brakuje, gdyż to znacznie przyśpiesza pracę. Wychodzimy bowiem z założenia, że skoro coś chce się robić na wysokim poziomie, nie ma co na tym oszczędzać.

  • Moje marzenie, nie musieć robić wszystkiego sama. Niestety, właśnie na początku innego wyjścia nie ma. Teraz ludzie za wszystko chcą od razy mieć zysk. Tak poza tym, zdaje sobie sprawę, jak mało doceniam social media, ale… Nie chcę tam spamować linkami i kawałkami tekstów z bloga. Mam głupie przekonanie, że każdy portal zasługuje na coś unikatowego.

    • Jolu, to prawda, że na początku jest trudno. Ale może właśnie na początek warto rozejrzeć się wśród znajomych, czy ktoś nie mógłby nam pomóc. Ja czasami spamuję framgentami tekstów z bloga w poczuciu winy. Ale mówię sobie, że lepsza jest jakakolwiek obecność. A skoro na więcej nie starcza mi czasu? Pozdrawiam serdecznie Beata

      • Sorry, ale jeżeli mi na coś czasu nie starcza, to się daną rzeczą nie zajmuje. Wiem, że utrudniam sobie tym życie, ale tak została nauczona. Wartościowe albo wcale.

  • Prawda, prawda i jeszcze raz prawda. Tylko do tego newslettera nie mogę się przekonać…

    Psst… chyba chodziło o „thinK big”:)

    • Oj, masz rację, już lecę to zmienić. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Beata, kolejny genialny wpis, kopalnia informacji. Koniecznie muszę poczytać zaległe posty o pintereście i tych wtyczkach do automatycznych publikacji.
    Mamy coś wspólnego ze sobą, nie umiem prosić o pomoc, zawsze gdy piszę do kogoś muszę po prostu ze sobą walczyć, bo nie chcę się narzucać innym. Chociaż z drugiej strony, jak ktoś pisze do mnie to chętnie w miarę możliwości czasowych i umiejętności odpowiadam.
    Wiesz, ja cały czas uparcie nie jestem przekonana do wordpressa. W jaki sposób prowadzenie bloga na wordpressie jest łatwiejsze? Jakoś nie mogę tego zrozumieć. Jestem przywiązana do blogera 😉
    Pozdrawiam serdecznie

    • Magda, wiesz chyba generalnie wszystko jest łatwiejsze od zainstalowania nowego szablonu. Na wszystko znajdziesz tu gotową wtyczkę (a jej zainstalowanie i włączenie to razem 2 kliki, bez grzebania w kodzie HTML). Masz wtyczkę np z SEO, z przesyłaniem czegokolwiek do social mediów, z newsletterem itp. To mimo wszystko duże ułatwienie. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • O…. duuuuużo słów. OOOOO DUUUŻO PRACY! Naprawdę tyle platform społecznościowych? Ile czasu to dziennie zajmuje? To się da? Z dziećmi? W jakim wieku dzieciaki? : ) Dzięki za tyle wiedzy i informacji, przeczytałam z przyjemnością i wiele wiedzy wyniosłam. Przyznaję, że mnie czasem też od fb odrzuca i denerwuje, że tyle śmieci mi wyświetla i, że ja też takie śmieci powinnam wrzucać by ruch był większy. Póki co eksperymentuję dlatego chyba najbardziej spodobała mi się Twoja rada by szukać innej drogi jeśli widać, że coś nie działa. : )

    • Z dziećmi różnie jest, jednego dnia da się zrobić więcej, bo wstanę wcześniej, a one akurat dłużej leniuchują. A czasami po prostu nie mam chwili by usiąść do komputera. Ale powolutku coś tak dłubię, każdego dnia po trochu. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Bloga odkryłam z polecenia Justka i przepadłam u Ciebie -tyyyyyyle wiedzy 🙂 Będę zagłądać, w wolnym czasie na pewno nadrobię zaległe posty, bo z tego jednego dowiedziałam się masę przydatnych rzeczy. Dodatkowo dostałam motywującego kopa 🙂
    Dzięki za ten wpis!

    • Dziekuje, ze do mnie wpadlas. Pozdrawiam cieplutko. Beata

  • Z większością się zgodzę, ale jeden punkt jest dla mnie bardzo kontrowersyjny – czy rzeczywiście pisanie pod własnym adresem, a nie jakiejś platformy blogowej i wykupienie szablonu typu PRO przynosi duże efekty? Mam wrażenie, że dla początkującego blogera niekoniecznie. Oczywiście – blog powinien być czytelny, tekst podzielony na akapity, pewne części wyróżnione, ładne zdjęcia dodane, ale to wszystko można zrobić na darmowej platformie i na darmowym szablonie. W pewnym momencie rozwoju bloga darmowa platforma przestaje wystarczać, bo niesie dużo ograniczeń (np. zbyt mało miejsca na zdjęcia, czy niemożność dodania newslettera), ale czy sam fakt przenosin pod własny adres zmieni czytelnictwo? W tym przykładzie, który podałaś o dwóch blogerach – pasjonacie z niedopracowanym blogiem i tym profesjonaliście, który kopiuje od innych i ma wymuskanego bloga, to ja wybieram tego pierwszego, jeżeli tylko da się go czytać (ma poprawnego, niekoniecznie pięknego bloga). W sieci jest wysyp wymuskanych blogów, z własnym profesjonalnym logiem, szablonem i czcionką, tylko niestety wartościowej treści jest w nich tyle, co gór na Żuławach Wiślanych :-).
    Wiem, że to tylko moje zdanie, niekoniecznie ktoś się z nim zgodzi, ale dla mnie wartościowsze są blogi, które powstają z pewnym mozołem, sukcesy przeplatane są z porażkami, ich autorzy mają więcej pokory i …unikalnego doświadczenia. Blogi, które zrobiły błyskawicznie karierę mają zbyt dużo celebryctwa i przemądrzałości. Dlatego tak lubię porady z Twojego bloga, bo wiem, że okupione są doświadczeniem wyniesionym nie tylko z sukcesów, ale i z porażek. W USA bardziej cenieni są przedsiębiorcy, którzy chociaż raz zbankrutowali, od tych, którzy nigdy nie zaliczyli upadku.

    • A ja wam mówię, że adres to podstawa. Serio. Jeśli widzę końcówkę blogspot.com to odrazu zastanawiam się czy ten ktoś poważnie traktuje blogowanie i za Chiny nie zapamiętam adresu.

      • Każdy zwraca uwagę na co innego, ludzie są różni i dobrze 🙂 Ja nie pamiętam nazw blogów, zawsze zapisuję je w zakładkach i jeżeli jest dla mnie ważny, to wracam, niezależnie od platformy, na której jest publikowany.

    • Dawid, fakt, że wymuskany blog bez dobrych treści to też nie jest rozwiązanie. Mi osobiście zmiana szablonu pomogła. Ale z jednej strony na starcie nie możemy wiedzieć, czy blogowanie to coś dla nas. Więc jeżeli okaże się, że nie, wtedy zakup szablonu, domeny i podobne, pójdzie na marne. Z drugiej strony z takim zapleczem chyba jednak łatwiej ruszyć. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Ach, jak ja lubię czytać takie teksty! Świetnie, że go napisałaś! Co prawda patrzę na niego w kategorii: „dobrze jest uczyć się na swoich błędach, ale jeszcze lepiej uczyć się na błędach innych”, ale zauważam też to, co mnie blokowało przez pewien czas.

    Ot, chociażby dążenie do doskonałości i czekanie na ten właściwy moment. Zakładałam i zamykałam blogi, przymierzałam się do otwarcia już ostatecznego, konkretnego i biłam się z myślami od ponad dwóch lat! Gdybym kontynuowała pisanie wtedy, mimo że na blogspocie, bez własnej domeny, z takim sobie contentem, to myślę, że jednak dziś byłabym dużo dalej, niż faktycznie jestem. I zebrała doświadczenie swoje, a nie innych, które po prostu wyczytuję czy z blogów, czy z książek. To też wiele daje.

    • Ale wiesz, chyba nic nie idzie na marne, masz o 2 lata więcej doświadczenia życiowego i skoro teraz podchodzisz do tego inaczej, to może to będzie ten właściwy raz. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Kolejny bardzo wartościowy i pełen ważnych informacji tekst. Wiesz, że dzięki Tobie myślę intensywnie o newsletterze, choć nigdy w życiu bym nie wpadła na to, że będę o takich rzeczach myśleć:P Dzięki wielkie:)

    • Gaba, ja myślę, że to super rzecz i żałuję, że tak się ociągam z moim. Ale własna lista mailowa daje sporą niezależność i łatwiej wtedy jest dotrzeć do ludzi i to bardziej bezpośrednio. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Dzięki Beatko że dzielisz się z nami swoimi doświadczeniami. Mnie świta myśl o WordPressie ale nie czuję się jeszcze „na tyle”. Ale na to przyjdzie moment myślę 🙂

  • Świetny i bardzo wartościowy wpis dla nas blogerów Beatko. Po przeczytaniu Twojego tekstu widzę, jak wiele błędów popełniam. Z części z nich zdawałam sobie sprawę, inne uświadomiłam sobie teraz. Niestety prawda jest taka, że prowadzenie bloga i solidne zadbanie o media społecznościowe wymaga dużych nakładów czasu. Do tego finanse, itd. Czasem po prostu z różnych względów nie da się prowadzić bloga tak profesjonalnie, jakbyśmy tego chcieli. Mimo to warto go udoskonalać, nawet jeśli nie zrobimy wszystkiego na raz, to krok po kroczku 🙂

    • Rzeczywiście kiedyś Michael Hyatt pisał, że jego blog (bardzo, bardzo popularny) na prawdę sporo go kosztuje, bo on korzysta z wielu narzędzi w wersji PRO. Ale przy takim zasięgu, kompensuje sobie to na innych rzeczach. Ale na pewno pieniądze tu też pomagają. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Moją bolączką nadal pozostają media społecznościowe. Brakuje mi na nie czasu, a raczej brakuje mi czasu na dokładne zapoznanie się z nimi. Część wymienionych przez Ciebie błędów popełniałam wcześniej, niektóre nadal mi się zdarza robić. Ważne, aby wyciągać z nich wnioski i starać się zmienić. Pozdrawiam 🙂

  • Babooshka_eM

    Bardzo długi tekst, ale bardzo przemyślanie napisany. Często do Ciebie zaglądam, ale nie często komentuję. Wiedzy nigdy dość, mimo, że ja jestem grafikiem, plastykiem, znam programy graficzne, a nie informatyczne, a moda kręci mnie bardziej niż html, dlatego Twoje wpisy są bardzo ciekawe. Coraz częściej myślę o przeniesieniu mojego bloga na wordpress. Skorzystam z Twoich wskazówek, jak już wykupię domenę. A przy okazji, ciekawa jestem Twojego zdania na temat mojego bloga. Pozdrawiam
    ps. podam Ci adres mojego bloga http://www.babooshka1963.blogspot.com

  • IFTTT używam prywatnie, czas zbadać możliwości tego narzędzie w blogowaniu!:)

    • IFTTT ma wiele przydatnych opcji, by ułatwić sobie życie w social mediach, ale to nie zastąpi tam naszej obecności. Pozdrawiam serdecznie Beata

      • Rolą IFTTT jest zautomatyzowanie żmudnie wykonywanych codziennych czynności. Ciekawe czy gdzieś już ktoś zrobił zestawienie receptur dla blogera:)?

  • Cóż ja mogę napisać? Jesteś niesamowita!

    • Justyna, oj zawstydzasz mnie. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Kosmetyki_W_Moim_ Świecie

    Bardzo ciekawy tekst. Podoba mi się. Ja stoję w miejscu w blogowaniu. Cieżko się teraz przebić. Nie czarujmy się.

    • To prawda, chyba coraz ciężej się przebić, bo i tłok w blogosferze robi się coraz większy. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Nie zgodzę się z Tobą, że poruszasz temat, na którego nie ma zapotrzebowania. Tworzysz tak dużo wartościowych treści, że zapotrzebowanie na nie będzie zawsze. Jedyne co, to trzeba je uaktualniać, bo wciąż pojawiają się nowe narzędzia, a te obecne są udoskonalane. Nie zamierzam nikogo wytykać, ale na pewno zauważyłaś, że w sieci jest mnóstwo pustych treści, które się klikają, ja jednak nie zamierzam nad tym fenomenem się zastanawiać. Każdy z nas ma inne potrzeby i nimi się kierując dokonuje wyborów. Ja wybieram Ciebie, bo na Twoim blogu i fanpage znajduję mnóstwo przydatnych dla siebie treści. I od Ciebie wciąż dowiaduję się (choć nie bezpośrednio), że popełniam sporo błędów. Są one jednak dla mnie cennymi lekcjami.
    Newslettera u mnie wciąż brak, ale dopóki nie wygospodaruję czasu na coś wartościowego co będę mogła zaoferować swoim czytelnikom, dopóty nie ujrzy on światła dziennego. Nie chcę wysyłać bubla tylko dlatego, że każdy szanujący się bloger powinien mieć newsletter.

    • Olu, ja mam to samo z newsletterem. Choc na pewno sa duzo popularniejsze tematy, czyli szeroko pojety lajfstajl. Pozdrawiam serdecznie Beata

      • Lajfstajl potrafi być o wszystkim i o niczym, więc szczególnie w tym przypadku trzeba mieć jakąś koncepcję, a do newslettera mam dystans kierując się swoim doświadczeniem. Po prostu nie mam na nie czasu, nawet jeśli mam je zasubskrybowane.

  • Zmotywowałaś mnie Beatko do pracy nad newsletterem. Ciągle o tym myślę, ale wciąż sobie mówię, że chyba jeszcze nie czas… A teraz wiem, że każdy czas jest dobry 🙂

  • Dzięki za wpis i podzielenie się cytatami, już jeden posłałam dalej 🙂 Moim największym błędem było zwlekanie z wykupieniem domeny i w efekcie cały czas w wyszukiwaniach google domena na wordpress.com wyskakuje wyżej. Wolałabym odwrotnie, bo tamta wersja już mi się nie podoba i nie chcę, żeby od niej ludzie zaczynali poznanie naszego bloga. Zatem u mnie podstawa to własna domena 🙂 Pozdrawiam serdecznie z Kanady [u mnie szaro i churowato, ale nie pada, jupiiii]

  • ZuZuHorse

    Szczęście miałam OGROMNE trafiając tutaj. Bardzo pomocne treści. Zapraszam do mnie, prowadzę blog o koniach: konskateoria.blogspot.com
    Kiedyś napisałaś, że miałaś tylko 200 wyświetleń dziennie, ja byłabym w siódmym niebie 🙂
    Bardzo motywujesz. Mogłabyś napisać mi co mam poprawić pisząc bloga?

  • Świetny wpis, który zainspirował mnie do kolejnych kroków w blogowaniu, i który pokazuje, że warto zaglądać na inne strony 🙂

  • Igomama

    Piękny wpis, rzetelny, pełen treści, a zarazem napisany tak od serca, osobiście…
    A cytaty tylko dopełniły treści… Lubię pisać, ale widzę, że nie mam szans na zwiększenie liczby czytelników między innymi dlatego, że jestem na bakier z social mediami.
    Ale jakoś mi nie po drodze z Fb, Instagramem, Pinterestem itp. Chyba jestem zbyt staroświecka.
    Dziękuję za podzielenie się swoimi doświadczeniami:) Pozdrawiam.

  • Kuncio.com

    Dziękuję Ci za ten tekst, bo widzę, że podążam w odpowiednim kierunku. 🙂

  • Ja miałam to szczęści, że mam obok człowieka, który jest grafikiem, fotografem i twórcą stron w jednym. Od początku wystartowałam na własnej domenie, serwerze i dostosowanym szablonie bloga. Pokazał mi co i jak w temacie social mediów. Twoje rady są świetne, na pewno pomogą wielu bloggerom i bloggerkom 😉

    Świetny blog tak swoją drogą! Będę wpadała częściej!

    Pozdrawiam
    http://www.poisonhyp.pl

  • Super rzetelny tekst zachęcający do działani od teraz 🙂
    Ale właśnie najtrudniej być kimś…
    No i to czekanie na odpowiedni moment, który zazwyczaj nigdy nie przychodzi…..
    Jeszcze błędem jest potrzeba bycia perfekcyjnym w każdym calu, bo to niestety bardzo ogranicza w działaniu

  • Bardzo przydatny i potrzebny temat! Dziękuję! 🙂

  • Emilia von Boska

    Ehhh newsletter, ja i on, zupełnie nie możemy się zgrać 😉 ciężki związek.
    A wpis dobry z dużą ilością przydatnych info, zaczynam śledzić blogas.
    Pozdrawiam

  • M.Kro

    Świetny wpis!:) Osobiście dopiero stawiam pierwsze kroki w temacie bloga (ma raptem 1,5 miesiąca, toż to jeszcze maleństwo:)), ale po przeczytaniu mnóstwa porad z różnych źródeł, też tych anglojęzycznych, od razu postawiłam go na własnej domenie, ładnym szablonie z wordpressa, oraz założyłam okienko na newsletter, którego miesiąc po otwarciu bloga, zaczęłam rozsyłać. Tak więc potwierdzam – każda Twoja rada ma 100% zastosowania w blogowaniu!:) Ja pewnie nadal robię mnóstwo błędów i wiele rzeczy mogłabym zrobić lepiej, ale jak piszesz – nie ma co czekać na lepszy moment, trzeba działać:) Bloga oczywiście zapisuję w swojej zakładce „Prasówka”;) i obiecuję wpadać przy porannych kawach:) A przy okazji pozwolę sobie podrzucić linka do mnie, wszak podczas takich początków, każde odwiedziny są na wagę złota:))) http://www.missasumpt.pl

  • Mnóstwo przydatnych informacji, oczywiście każdy w nich znajdzie coś dla siebie, zindywidualizuje i z pewnością skorzysta. 🙂

  • Ja zastanawiam się nad jedną kwestią – nad kwestią newslettera. Nie wiem, czy to jakiś zwyczaj, czy jakaś zasada, ale większość blogerów o których słyszałem zakładając newsletter oferuje swoim czytelnikom jakieś materiały, darmowe poradniki, czy inne rzeczy. A jak ja czegoś takiego nie zaoferuję, bo nie mam skąd, to powinienem jeszcze poczekać z założeniem newslettera?

  • ja zastanawiałam się nad newsletterem, ale nie wiem jak się do tego zabrać 😉

  • Myślę, że w pewnym momencie bloger musi zacząć poważnie myśleć o delegowaniu zadań. Aby móc nadal go rozwijać i zakładając, że ktoś prowadzi życie zawodowe ma rodzinę i obowiązki domowe to po prostu jest niemożliwością spełnić te wszystkie obowiązku blogera począwszy od pisania, dopieszczania szaty graficznej, czytania nowinek i udzielania się na innych blogach aby być cały czas na czasie, no i te SEO, SEM, WordPress, itd po prostu jest tego tak dużo, że dopiero jak ktoś poświęci się temu i zrezygnuje z pracy zawodowej to być może opanuje to wszystko.

  • Twoje artykuły są coraz lepsze, ten jest prawdziwie epicki 🙂
    Własnie, dlaczego twierdzisz, że nie ma zapotrzebowania?

  • Bardzo przydatny jest ten blog. Trafiłam tu szukając ikonek społecznościowych i zostałam na dłużej. Przeczytałam prawie wszystkie wpisy. Każdy jest pomocny i na pewno będę do nich wracać. Mojego bloga założyłam dawno temu, ale dopiero teraz mam motywację by pisać. Piszę o życiu mamy i tym, czym się zajmuję (rękodzieło).

    Tak się zastanawiam, czy nadal kontynuować tego bloga czy go skasować i zacząć od nowa. Próbowałam na wordpressie, ale to zupełnie nie moja bajka. Blogger jest dla mnie prostszy.

    Jak będziesz miała chwilę to zapraszam do siebie:
    http://maminyswiat.blogspot.com/

  • Też strasznie długo zajęło mi ogarnięcie swojego bloga. Pisałam na zwykłym WordPressie, nie wiedziałam, jak zabrać się za wykupienie domeny, połączenie z serwerami i dopracowanie strony wizualnej. Po trzech latach w końcu udało mi się doprowadzić wszystkie prace do końca i jestem bardzo zadowolona z efektu. Pozostaje tylko jak najbardziej pracować nad wpisami i promowaniem tekstów.

  • Pani Oszczędna

    Bardzo ciekawy blog..często tu zagladam i próbuje stosować twoje porady u siebie..dziękuję