7 błędów, które może też spowalniają rozwój Twojego bloga.

7 błędów, które spowalniają rozwój Twojego bloga

7 błędów, które spowalniają rozwój Twojego bloga

Moje blogi bardzo długo, latami stały w miejscu. Aż w końcu stwierdziłam, że muszę to rozgryźć INACZEJ.

Bo jeżeli cały czas robisz to samo, nie dziw się, że i za każdym razem dochodzisz do takich samych rezultatów.

Oj, sama błędów blogerskich mam sporo na sumieniu. O ile niektóre (niestety te pomniejsze) szybko sobie uświadomiłam i zaczęłam robić to samo, ale inaczej. W innych długo tkwiłam …  z przyzwyczajenia, czy to ze strachu przed nowym.

No cóż, człowiek, który nie robi błędów, zwykle nie robi niczego.

A jednak im szybciej potrafimy wyciągnąć z nich wnioski. Im mniej tracimy na nie czasu, tym szybciej posuwamy się naprzód. I tym szybciej, teoretycznie, powinniśmy dotrzeć do celu.

Think big, fail fast, learn rapidly.

Zrozumieć, że popełniamy błąd to jedno, obrać inną drogę – to drugie. Bo skoro tak wygodnie idziemy sobie utartą ścieżką (nawet, jeżeli wiedzie na manowce). A tu wszystko trzeba zmienić, nauczyć się od nowa, na nowo sparzyć się i to pewnie nie raz (testując nowe rozwiązania). Nieznane – automatycznie wywołuje w nas odruch obronny. A tak na prawdę, po prostu trzeba postawić pierwszy krok. Potem kolejny.  Na właściwej drodze. Ten pierwszy zawsze będzie najtrudniejszy. Odważyć się, odrzucić stare przyzwyczajenia i uciszyć ten cichy głosik, który  dobrze radzi: Poczekaj na odpowiedni moment.

1. Nie czekaj na odpowiedni moment.

Czy warto czekać na odpowiedni moment? Można przeczekać całe życie i nigdy się go nie doczekać. Nasz czas jest tak bardzo ograniczony.

Coś takiego jak odpowiedni moment w wielu sprawach po prostu nie istnieje. Zawsze znajdzie się jakieś „ale”. Tymbardziej, że dla chcącego, nie ma nic trudnego. Jak łatwo wymyślać tysiące dobrych powodów, by czegoś nie robić. Tymczasem wystraczyłby jeden dobry powód, dla którego jednak chcesz to zrobić.

,Życie jest jak trąbka w orkiestrze jazzowej. Jeśli w nią nie tchniesz, nic z niej nie wyjdzie.’’ Louis Armstrong

Sama tak długo odkładam na później ten od dawna obiecywany newsletter. Najpierw chciałabym przygotować pod niego jakiegoś e-booka, mieć kilka gotowych pomysłów na kolejne numery . I tak odkładam go na później. Od jakiegoś roku. Potrzeba mi dobrego kopa, by w końcu z nim ruszyć.

Podobnie podcasty. Mam ochotę robić je i to nawet  regularnie. Ale mówię sobie , że  to nie jest odpowiedni moment. Bo jak ja w domu pełnym dzieci mam je nagrać. A tymczasem udało mi się nagrać (przy dzieciach) kilka video.  Tak samo się tego obawiałam. Moje filmy są bardzo niedoskonałe, ale są. Pierwszy krok został zrobiony. Spróbowałam. Wiem czym się to je (i jak się je obrabia). Dużo mniej się tego boję. Ale docelowo marzy mi się nagranie podcastów.

Zrobione jest lepsze od doskonałego.

Bo jest … zrobione. Postawiliśmy pierwszy krok. Po nim łatwiej postawić kolejne. Oszukaliśmy syndrom czekania na właściwy moment. Ten syndrom do niczego innego nie prowadzi, jak tylko do niepotrzebnej frustracji … że inni posuwają się naprzód. A ja stoję w miejscu. Na własne życzenie. Czekając na idealny moment.

A gdyby tak zacząć z tym, co mamy. Tam, gdzie stoimy. Do drodze będziemy mieć tyle czasu na doskonalenie. Czekając na właściwy moment cały czas stoimy w tym samym punkcie, gdy robimy pierwszy krok, ruszamy naprzód.

jak pisac bloga

Tak jak doskonaliła się Ola czyli Pani Swojego Czasu

Olu, wybacz zawsze biorę Cię na warsztat, ale inspiruje mnie jej fantastyczne sukces story.

„Nie można być wielkim człowiekiem tanim kosztem.” Honore de Balzac

2. Czasami trzeba zainwestować … w bloga.

Oczywiście w bloga już i tak inwestujemy dużo wysiłku i czasu. Ale mi chodzi tu o pieniądze. Nie jakieś kosmiczne. Ale ….

Bo o ile teoretycznie bloga można prowadzić zupełnie za darmo. Na darmowej platformie typu Blogger, korzystając z darmowego szablonu, na domenie z  dodatkiem blogspot.com w adresie.
To jeżeli chcecie szybciej ruszyć z miejsca, warto zainwestować: wykupić własną domenę, może przenieść bloga go na wordpressa (do tego trzeba wykupić i co rok opłacać hosting, ale obsługiwanie bloga staje się dużo prostsze).

Własna domena wygląda bardziej profesjonalnie. Szablon, inny niż ten standardowy na Bloggerze – też. Wcale nie trzeba szarpać sobie nerwów i własnymi siłami go sobie instalować. Można wykorzystać te siły gdzie indziej (lepiej je spożytkować),  a zainstalowanie szablonu zlecić specjaliście. Albo w ogóle przenieść się na wordpressa. Bo tam zainstalowanie dowolnego szablonu to … raptem kilka klików.

Tu znowu sama bardzo długo zwlekałam ze zmianami. Robiłam je małymi krokami. W iście żółwim tempie. Tyle straconego czasu. Może akurat w moim przypadku, przynajmniej  dostarczyło mi to materiału na kolejne wpisy.

Ale jeżeli nie piszecie bloga o blogowaniu (to niszowy temat, wcale nie ma na niego aż takiego zapotrzebowania), to tylko niepotrzebnie tracicie czas i nerwy.

Sama w końcu przemogłam się (dostałam motywującego kopa od pewnego hejtera), najpierw zainstalowałam zewnętrzny szablon na Bloggera, potem przeszłam na wordpressa. Wykupiłam tu bardziej profesjonalnie wyglądający szablon. To nie są duże inwestycje, a jednak … w moim przypadku bardzo dużo zmieniły.

Począwszy od tego momentu zaczęły mnie polecać większe blogerki. Ja też nabrałam pewności siebie i zaczęłam pisać bardziej od serca.

,Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz.” Arthur Ashe

Dopiero wtedy doszło do mnie, że w internecie liczy się nie tylko to, co piszemy. Ale i jak to wygląda.

Na wordpressie bez większego wysiłku możemy stworzyć coś, co wygląda całkiem przyzwoicie. 

Po prostu dużo łatwiej prowadzi się tu bloga. Wcale nie trzeba do tego mieć żadnych umiejętności informatycznych. Na każdy problem znajdziemy  odpowiednią wtyczkę, którą wystarczy zainstalować i włączyć.  A my możemy skoncentrować się na samym pisaniu. I na tym, co robimy najlepiej.

Podobne wpisy:

Zbyt wielu ludzi myśli o bezpieczeństwie zamiast o szansie. Wydają się być bardziej przestraszeni życiem niż śmiercią.” James F. Bymes

3. Nie zrobisz wszystkiego sam.

Skoncentruj się na tym, co robisz dobrze, najlepiej. A resztę w miarę możliwości – oddeleguj.

Bloger to człowiek orkiestra. Z założenia. Blogowanie rozwija nas na różnych polach. Uczymy się fotografowania, social mediów, promocji, marketignu ….

We wszystkich dziedzinach na raz nie osiągniemy doskonałości. Chociażby dlatego, że życie jest na to za krótkie.

Tymczasem każdy z nas  ma jakieś predyspozycje. Często przeczuwamy je w sobie już od dziecka. Czasami odkrywamy zupełnie przez przypadek, właśnie przy okazji pisania bloga. Bo tutaj, w praniu wychodzi w czym na prawdę jesteśmy dobrzy. To jest to. O to tu chodzi.

Jakie są Twoje mocne strony? Piszesz świetnie teksty, ale fotki to masakra.

Przecież są banki zdjęć. Te płatne i te darmowe. To nie wstyd z nich korzystać. Liczy się efekt końcowy, czyli wpis z przemawiającym tytułem, intrygującym leadem i dobrze dobraną fotką.

Bo wyobraźcie sobie tylko, że Google podsuwa Wam 2 źródła (generalnie są ich setki, a nawet tysiące). Ale …  Szukacie infromacji na jakiś temat i … macie do wyboru 2 źródła:

  • Blog pasjonata, który ma ogromną wiedzę na dany temat, ale bloga pisze z pasji. Więc nie przykłada wagi do drobiazgów. On chce przekazać swoją wiedzę i tak się do tego pali. A oprawa? To detal. Więc jego blog korzysta z banalnego szablonu na Bloggera,  nazywa się mojapasjacośtamsośtamblogspot.pl.
  • Drugie źródło oparło się na informacjach zaczerpniętych z pierwszego. Tak je przerobiło, że nawet sam Google się nie połapał. To drugie źródło zostało stworzone w celach … zarobkowych. Czy to z myślą o współpracy z markami, czy to jako uzupełnienie sklepu  internetowego. Jego autor korzysta z profesjonalnego szablonu, postawił bloga na własnej domenie. A do ściągniętego skąśtam tekstu (i przerobionego), ściągnął zdjęcie z darmowego banku zdjęć.

Suma sumarum, ta druga strona wygląda dużo bardziej profesjonalnie. Któremu źródłu zaufacie? Kto będzie chciał się wczytać w napisany maczkiem tekst, skoro ma do wyboru tyle wypucowanych, dopieszczonych od strony wizualnej źródeł?  W dzisiejszych czasach przesytu informacji?

Sukces story, na które lubię się powoływać: Ola czyli Pani Swojego Czasu. To już nie blog, tylko dobrze prosperujący biznes internetowy. Jak szybko udało się Oli coś takiego rozwinąć w przetłoczonym internecie. W tak krótkim czasie. Ola potrafiła się dobrze otoczyć. Dobrać sobie współpracowników o różnych (uzupełniających się) kompetancjach. Co pozwoliło jej skoncentrować się na tym, co robi najlepiej: pisać, motywować … I tak stworzyła małe imperium.

  • Możecie wybrać tę drogę …  Pójść za przykładem Oli: skoncentrować się na tym, co robicie najlepiej.  A dla reszty szukać zewnętrznych rozwiązań.
  • Albo pójść za moim przykładem i błądzić. Czyli mozolnie próbować do wszystkiego dochodzić samodzielnie. To dobry temat na bloga o blogowaniu. Ale nic więcej.

A jeszcze i tak po czasie dojdziecie  do tego, że wszystkiego nie zrobicie sami.

A  więcej osiągniecie  skupiając się na tym, w czym jesteście dobrzy. Jeżeli jest tym robienie logo, pisanie własnego szablonu od zera, róbcie to. Jeżeli nie, nie traćcie na to czasu. Poproście o pomoc kogoś, komu to leży. Nie zawsze trzeba za to płacić. Możecie wymienić się z kimś umiejętnościami. Win win.

Dzisiaj blogosfera coraz bardziej się profesjonalizuje. Coraz więcej blogów jest zakładanych z myślą, że można coś z tego mieć. Choćby mile łechczący ego fejm.

Jedni ułatwiają sobie zadanie już na starcie: inwestują w profesjonalny szablon, własną domenę …, dobry aparat, kurs fotograficzny,  potrafią poprosić innych o pomoc, czy chociażby o polecenie.  A inni … tego nie potrafią.  Ja niestety, jestem z tych innych. Ale tutaj nie jestem dobrym przykładem.

Czego nie robić w blogowaniu?

4. Nie pisz na dany temat, tylko dlatego, że akurat jest on popularny.

Nawet jeżeli podtrzymuję radę pewnego anglojęzycznego guru od blogowania, o tym, że zanim zaczniesz pisać na dany temat, sprawdź ile w danej niszy znajdziesz blogów, które mają powyżej  5 czy 10 tysięcy followersów na FB. To dużo mówi o jego potencjale. 

Bo jeżeli chcesz mieć fejm, pisz o czymś, co ten fejm może Ci dać. Ale nie sprzedawaj duszy diabłu. To po prostu nie działa.

Też popełniałam ten błąd. Co prawda nie za długo. Bo nie za długo potrafiłam przemóc się, by pisać na modny temat (o modzie i trendach w modzie), który zupełnie mnie nie kręci.

Rezultat? To zupełnie nie chwyciło. Pisałam rzetelnie, mozolnie i bardzo odtwórczo. Odtwarzałam, kompilowałam to, co znalazłam w innych źródłach. Bezbarwnie, bez emocji,  bez pasji, bez przekonania. To nie działa.

Dlaczego? Bo jeżelie coś nas nie kręci, to pewnie niewiele na ten temat wiemy. Napisanie czegokolwiek zajmuje nam bardzo dużo czasu. A i tak nie będzie to lepiej, niż setki czy tysiące innych stron na dany temat.  Stron z dłuższym stażem, lepiej wypozycjonowanych… Choćby z punktu widzenia SEO, zanim coś się ruszy, nasz zapał i tak się już wypali.

Tylko szkoda naszego czasu, który moglibyśmy wykorzystać  gdzie indziej. Chociażby pisząc o tym, co sprawia nam przyjemność.

„Bądź jak bijące źródło, nie zaś staw, w którym stoi wciąż ta sama woda.” Paulo Coelho (ur. 1947)

5. Nie doceniasz social mediów.

Mi po prostu nie starczało na nie czasu. Biję się w piersi i bardzo tego żałuję. Bo ja po prostu wolałam pisać … bloga i tylko bloga. I już nic do social mediów. A to błąd.

Co gorsza, wpadłam w swego rodzaju błędno koło. Bo skoro nic nie pisałam na Facebooku, to przybywało mi tam na prawdę niewielu followersów. Przez pierwszy rok blogowania raptem dorobiłam się 10- ciu obserwatorów na Fejsie. A pisałam rzetelnie, przynajmniej  raz na tydzień. A skoro miałam tak niewielu followersów, brakowało mi motywacji do dalszego działania. I tak w koło Macieju.

Tymbardziej, że to były czasy (dzisiaj to podejście się zmieniło), kiedy królował pogląd,  by nie budować domu na wynajętej ziemii. A raczej na tej posiadanej, czyli na blogu.

A jednak social media to fantastyczne kanały rozsyłania własnych treści. Ludzie już tam są. Dlatego łatwiej mogą nas tam znaleźć np po odpowiednich hasztagach i z polecenia innych (taka magiczna funkcja: udostępnij, która może sprawić, że coś wirusowo rozejdzie się po sieci).

Jednak jedno i drugie (i  dotarcie do nas po odpowiednich hasztagach i polecenie przez inne osoby w danym social medium) nie nastąpi, jeżeli nic tu nie będziemy pisać.

To jak ten gościu, który całe życie prosi Pana Boga, by pomógł mu wygrać w totolotka. W końcu Pan Bóg nie wytrzymuje, schodzi z nieba, potrząsa gościem i mówi mu prosto z mostu:

Kurczę, daj mi szansę: Choć raz zagraj w tego Totka.

Dlatego dobrym nawykiem, który staram się praktykować jest równoległe przygotowanie notek, które będą towarzyszyć moim kolejnym wpisom w social mediach.

Tutaj każde medium ma swoją specyfikę. Potrzeba czasu, by je poznać, by złapać kontakty i zbudować społeczność. W każdym z osobna. To na pewno samo się nie zrobi.

Dlatego codziennie, małymi krokami staram się robić … cokolwiek.

Wrzucam przynajmniej jedną notkę na Facebooka. Jeżeli nie publikuję nic nowego danego dnia, to albo wykopuję coś z archiwów, albo podrzucam coś cudzego na temat blogowania czy motywacji. Bo w social mediach nie chodzi o samo spamowanie własnymi linkami. Warto od czasu do czasu polecać innych.

Jeżeli chodzi o Twittera, korzystam tu z wtyczki SUMO ME i jej opcji HIGHLIGHTER (o tym, jak to działa, przeczytacie TUTAJ), które pozwalają na bezpośrednie przesyłanie czy to wycinku z treści, czy to fotki z danego wpisu na Twittera (a fotek dodatkowo na Fejsa i Pinterest).

Podobnie staram się codziennie opublikować przynajmniej jedną notkę na Google Plus.  A przy okazji zajrzeć do kogoś, kto polajkował mi poprzedni post i odwdzięczyć się tym samym. Przy okazji podsuwam wpis o tym jak mieć więcej wejść z Google Plus.Jednocześnie dzięki FRIENDS AND ME każda moja notka z Google Plus jest automatycznie przesyłana dalej na Twittera i do LinkedIn. Jak to działa, pisałam TUTAJ.

Podobnie codziennie staram się zajrzeć na Pinterest. Podsuwam Wam ten mały przewodnik po Pintereście. Przypiąć tu coś cudzego i jednocześnie przygotować własnej produkcji piny. Ponieważ nie mam zbyt wielu pionowych zdjęć na blogu, często przygotowuję pionowe piny w formie składanek z poziomych fotek. O tym jak Jak przygotować perfekcyjne piny na Pinterest?

Pinterest to taka wyszukiwarka wizualnego kontentu. Czy to ma sens w przypadku polskojęzycznego bloga, wiedząc, że Pinterest przede wszystkim jest niesamowicie popularny na rynku amerykańskim? Nie do końca wiem. Dlatego testuję i daję sobie szansę.

Instagram. Staram się tu publikować jedną fotkę dziennie. A dalej ta fotka automatycznie jest przesyłana na Pinterest (do osobnego boardu z fotkami z mojego Instagramu) za pomocą fajnego narzędzia, jakim jest IFTTT.

No i jeszcze grupy facebookowe. W tym temacie i nasza Grupę Wzajemnej Promocji dla Blogerów

Grupy są wspaniałym narzędziem do poznawania innych osób na FB. Wiele z nich organizuje akcje wzajemnego promowania fanpejdżów, czy osobnych wpisów.

„Nigdy nie dostrzegamy skarbów, które mamy tuż przed oczyma.” Paulo Coelho

6. Czy piszesz newsletter?

Jeżeli jeszcze zadajecie sobie pytanie, czy aby nie za wcześnie, by ruszyć z newsletterem, powiem Wam: Na to nigdy nie jest  za wcześnie. Choć mój newsletter ma długi ogon, ale w końcu kiedyś ruszy. I tu powiem Wam (a może raczej sobie):

Najlepszy sposób na osiągnięcie sukcesu to postępować według rad, które dajemy innym.

Harold Taylor

Ale co do newslettera, chyba każdy guru od blogowania, którego czytam i który opublikował na blogu wpis z gatunku „Mea Culpa”, czyli och, jak żałuję, że nie zacząłem robić tego wcześniej, wymieniał tu newsletter. Ach, gdybym tak wcześniej zaczął zbierać na niego zapisy i ruszył z nim od samego początku istnienia bloga (biorę sobie to do serca).

Dlatego, jeżeli social media to miejsca, w których ludzie dowiadują się o nas, zaczynają darzyć nas sympatią i … zaufaniem (po dłuższym czasie). To mail jest miejscem, w którym od nas kupują. Niekoniecznie nasze własne produkty. Ale np produkty, od których mamy jakiś procent (afiliacja). Zauważcie, że niektóre blogerki w stopce newslettera podrzucają linki afiliacyjne.

Pomocne wpisy: Jak stworzyć newsletter za pomocą Mailchimpa?

,,Człowiek sukcesu to ktoś , kto potrafi zbudować silne fundamenty z cegieł , którymi inni w niego rzucają.’’ David Brinkley

7. Czy traktujesz blog jako markę?

Nie, ja w ogóle nie myślałam w tych kategoriach. Miałam pomysł na temat (zdrowy styl życia), ale już nie na siebie w tym temacie. I nie miałam żadnej wizji. To, co prawda przychodzi z czasem. Siłą rzeczy, gdy podglądamy innych, to czy owo sobie od nich zapożyczamy, dostosowujemy do swojej osoby (i osobowości). Osobowość (najlepiej wyrazista, czyli rozpoznawalna) jest cechą dobrego blogera.

A ja klepałam kolejne teksty na bloga, rzetalnie, sucho i bezosobowo. Dopiero po  długim czasie zrozumiałam, że bloger nie jest od przepisywania kolejnego podręcznika. Nie, bloger to taki króliczek doświadczalny. Ten podręcznik powinien na sobie przetestować i dobiero wtedy coś o nim napisać … od serca.

„Ten, kto tak bardzo podoba się wszystkim – nie podoba się nikomu, a najgorszą z wad jest nie mieć żadnej.” Honore de Balzac

Bloger, który chce być rozpoznawalny, musi być jakiś.

Powinien mieć pomysł na siebie, obrać kurs i konsekwentnie się go trzymać.

Nawet jeżeli nie wszystkim będzie się to podobać.

Ja byłam bezbarwnie encyklopedyczna. Ludzie wchodzili i nie wracali. Ale przecież nie o to mi chodziło.

Niestety to wszystko zajęło mi tyle czasu. Mam nadzieję, że Wam pójdzie szybciej.

„Możesz się wahać, jeżeli potem idziesz dalej.’’ Bertolt Brecht

 

Think big, fail fast, learn rapidly.

Pozdrawiam serdecznie

Beata

Podobne wpisy: 

Enregistrer

Enregistrer

Zapisz się na Newsletter

More from BEATA REDZIMSKA

Nieocenzurowane historie pogodne z mojego Instagrama i linki z sieci.

Bo pogody ducha i pogodnych historii nigdy nie za wiele. A informacji...
Read More