W blogosferze nie przebijesz się bez znajomości.

jak osiągnąć sukces

jak osiągnąć sukces

Tym razem nie zacytuję Wam Kominka: że bloger bez znajomości jest jak bez ręki.

Nie będę tłumaczyć Wam, że mój blog nie przebił się do finałowej dziesiątki w konkursie na Blog Roku, bo zabrakło mi znajomości.

Za to przytoczę przykład pewnej blogerki. Dzisiaj bardzo popularnej. Ale każdy kiedyś zaczynał. A kiedy Adrienne Smith (bo o niej mowa) zaczynała pisać bloga kilka lat temu, dobijała do 50-tki (miała 49 lat). Nagle musiała zacząć poruszać się w sieci wsród 20-kilkuletnich geeków. Wielu już z wyrobioną marką. Nie było łatwo. Adrienne nie miała znajomości. A jednak…

To kontakty są kluczem do osiągnięcia sukcesu.

Powoli, systematycznie zaczęła je sobie wypracowywać. Dzisiaj Adrienne jest bardzo cenioną (przez innych blogerów), rozpoznawalną i popularną blogerką w swojej niszy. Adrienne pisze o blogowaniu.

Przekształciła to w swój zawód: jest konsultantką blogową, czyli doradza innym jak zaistnieć w sieci.

Jak Adrienne do tego doszła?

Klucz do sukcesu, to nie informacje. To inni ludzie.

Adrienne poświęcała  sporo czasu (regularnie i rzetelnie) na komentowanie na innych blogach. Uprzednio zawsze dogłębnie przeczytała i przemyślała sobie czyjś post. Dopiero po tym starała się napisać wyczerpujący i często dość obszerny komentarz. Nie taki na zasadzie:

Tu byłem, Tony Halik.

Adrienne w swoich komentarzach zawsze starała się napisać kilka miłych słów pod adresem autora. Zwracając się do niego po imieniu.  Nawet jeżeli trzeba było by przeczesać cały blog, by gdzieś je znaleźć. Niby drobiazg, ale taki gest zawsze sprawia przyjemność drugiemu człowiekowi.

W swoim komentarzu starała się docenić jego post, jego wiedzę i włożoną pracę. Często kończyła go obietnicą (i to wcale nie czczą) podzielenia się nim z innymi. Bo Adrienne często poleca innych autorów. Ale sama też jest często polecana. Ot takie naczynia połączone. Jednocześnie starała się, by jej komentarz coś wnosił do danego wpisu.

Wkrótce Adrienne okazała się być cennym komentującym. Nawet dla blogerów o dużo większych zasięgach. Tym zależało, by Adrienne do nich wracała. Dlatego też chętnie zaglądali do niej z rewizytą. Tak Adrienne wyrobiła sobie swoją markę i znajomości. Jedno idzie w parze w drugim.

Dzisiaj Adrienne jest konsultantką blogową i publikuje na blogu jeden tekst w poniedziałek. Taki ludzki tekst od serca o blogowaniu. Nie o żadnych technicznych sprawach. W końcu (tak po prawdzie) to kwestia drugoplanowa. PS Adrienne niedawno zamnkęła swojego bloga o blogowaniu, by zająć się inną bardziej dochodową działalnością w sieci, z gatunku pozycjonowania stron i odsprzedawania ich lokalnym biznesom. Niemniej…. ta jej metoda sprawdzała się w pisaniu tamtego bloga. I przypuszczam, że sprawdza się również na jej nowej ścieżce kariery.

Bo w centrum każdego sukcesu stoi drugi człowiek.

Przytoczę tu ponownie:

Ludzie nie przychodzą na Waszego bloga … dla Was. Przychodzą dla siebie.

Po to, by znaleźć na nim czy to rozwiązanie swojego problemu, użyteczne rady, rozrywkę, motywację, inspirację,  fajny pomysł, zachętę do działania.

Czy jak to pisał Dale Carnegie w czasach, kiedy nikomu jeszcze nie śniło się o blogowaniu.

Ludzie nie myślą o Was. Myślą o samych sobie.

jak osiągnąć sukces , jak pisac bloga, motywacja

Dlatego sekret sukcesu tkwi w postawieniu się na miejscu drugiego człowieka.

Zdobywaj kontakty w blogosferze.

To jest punktem wyjścia do na prawdę owocnego budowania znajomości.

Chcecie zyskać sympatię innych, zapomnijcie o sobie. Myślcie o innych.

jak osiągnąć sukces , jak pisac bloga

„W 2 miesiące możesz zdobyć więcej przyjaciół interesując się innymi ludzmi, niż w ciągu 2 lat, usiłując zainteresować sobą innych”.

To zdanie, może jest trochę wyrwane z kontekstu książki Dala Carnegie „Jak zdobyć przyjaciół”. Bo w „tym kontekście” był Tippy – pies autora.

Dlaczego pies jest najlepszym przyjacielem człowieka?

Dlaczego tak kochamy psy? Dlaczego tak gorszy nas niewdzięczność Chińczyków, u których psy (bez większych emocji) lądują na talerzu. Jak każde inne mięsiwo. Brrrrrrrrr

Chcecie zdobyć sympatię innych? Bądźcie jak Tippy.

Od razu okaże się jakim jesteście interesującym rozmówcą. Jeżeli skupicie się na słuchaniu tego, co mają do powiedzenia inni. Zamiast podczas, gdy druga osoba mówi, myśleć o tym, co powiedzieć, kiedy przyjdzie Wasza kolej.

Większość ludzi tak robi. Jak często łapię się na tym sama. Staram się z tym walczyć … u siebie. Ale nie jest łatwo.

Niemniej to właśnie w tym tkwi sekret sukcesu i owocnych znajomości.

W tym tkwi sekret sukcesu Adrienne Smith. W jej serdecznych, wynoszących (autora) komentarzach, w których szczerze potrafiła zainteresować się twórczością drugiego człowieka.

F. D. Roosevelt mawiał, że najskuteczniejszym sposobem, by zdobyć sympatię drugiej osoby jest sprawić, by poczuła się ona WAŻNA. A w tym celu np postarać się poznać jej imię.

Podsumowując:

Nawet jeżeli nie mam kryształowej kuli i nie mogę ze 100-procentową pewnością przewidzieć w jakim kierunku pójdzie blogosfera, jedno wiem, jednego jestem pewna.

Zawsze będą liczyły się znajomości … kontakty, interakcje międzyludzkie.

Lub jak to fajnie ujęła Adrienne we wpisie 3 Reasons Blog Commenting is still important today: (nie do końca potrafiłam przetłumaczyć to słowo w słowo)

You can never go wrong by investing in communities and the human beings within them.

Nie marnujesz czasu inwestując go w budowanie wspólnoty i w relacje międzyludzkie.

Niestety tak dużo czasu zajęło mi zrozumienie tego. To prawda, że zabrakło mi znajomości, by przebić się do finałowej dziesiątki w konkursie na Blog Roku. Za mało mam kontaktów w kraju.

Zbyt długo pisałam bloga … na osobności. Pisałam, pisałam go sobie i już nie starczało mi czasu na pielęgnowanie relacji międzyludzkich. Tyle straciłam na to czasu.

Zmądrzałam. Zrozumiałam jak ważne są kontakty. Szkoda, że tak późno.

Grupa Wzajemnej Promocji dla Blogerów.

Kilka miesięcy temu stworzyłam Grupę Wzajemnej Promocji dla Blogerów. Wzorując się na podobnej grupie, która bardzo fajnie funkcjonowała w blogosferze podróżniczej.

Dzięki zaangażowaniu Renaty, Ani i Pawła ta grupa rozrasta się. Jest nas ponad 1300 osób. Ma ona służyć właśnie nawiązywaniu i budowaniu kontaktów pomiędzy blogerami. No i oczywiście wzajemnemu promowaniu się.

Jeżeli chcielibyście się przyłączyć – serdecznie zapraszam TUTAJ.

CROCHET PONCZO

PS 1. Robótkowo

Robi się cały czas od kilku tygodni, po licznych pruciach, ponczo. Czytelniczo – książka Dala Carnegie „Jak zdobyć przyjaciół”, którą poleciłabym jak lekturę obowiązkową dla wszystkich blogerów. To w ramach Wspólnego Czytania i Dziergania z blogiem Maknety.

A ja pozdrawiam Was serdecznie.

Beata

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Zapisz się na Newsletter

  • Nic dodać, nic ująć. Trzeba umieć mówić, ale trzeba też pamiętać, że „każdy ma swoją historię”, nie można tylko żyć „na nadawaniu” – warto aktywnie słuchać innych. Pewno też spotykasz osoby, które niby słuchają ale to jest słuchanie tylko po to, żeby nabrać oddechu przed ich kolejną dłuższą wypowiedzią 🙂

  • Witaj Beatko!! Wspanialy post, jedyna rzecz, jaka mi sie w nim nie podoba, to ze tak pozno go napisalas 🙂 ja tu sie dwoje i torje od czterech lat, ale teraz dopiero zrozumialam, ze moja energia zostala zmarnowana. Moze uda sie to jakos jeszcze naprawic?? Obracam sie oczywiscie najczesciej wsrod blogo podobnych mi tematycznie, czyli DIY, lifestyle, wnetrza (choc juz mniej, wlasnie ze wzgledu na komentarze, najczesciej „jak u ciebie ladnie”) i staram sie w miare czasu komentowac, ale rzeczywiscie na zasadzie „odhaczenia”, a tu przeciez nie o ilosc ale o jakosc chodzi. Podziwiam to, czego dokonala Adrienne (nie znalam jej wczesniej), to daje nadzieje, ze ja tuz na progu 40-stki moze jeszcze nie jestem blogowym dinozaurem, choc ostatnio takie mysli mnie naszly…dzikeuje, za przyblizenie jej osoby. Z checia dolaczam do grupy!! Pozdrawiam cieplutko!!

  • Beata, dzięki za ten post! Od dziś imieniem będę zaczynać każdy komentarz. Twoje znam od dawna, ale raczej nie zwracałam się tak. To cenne wskazówki! A dla mnie podwójnie, bo zaczynam coś nowego, a nie mam ani 20, ani nawet 30 lat 🙂 Konkurs na Blog Roku będzie za rok, masz więc rok na budowanie relacji. Szmat czasu!

  • Bardzo mądry wpis. Uświadomiłam sobie, jak mało jest w sieci wartościowych komentarzy… Jednocześnie jestem dumna, że mam tak zaangażowanych Czytelników, którzy wyrażają swoją opinię dopiero, jak wnikliwie przeczytają wpis. I przede wszystkim – uczestniczą w tworzeniu tej blogowej przestrzeni razem ze mną. To wielka wartość…
    Pozdrawiam Cię serdecznie Beatko!

  • Tytuł zabrzmiał trochę tak, jakby potrzebne były znajomości w ministerstwie cyfryzacji ;D i już się trochę przestraszyłam, bo nikogo stamtąd nie znam. Ale racja, budowanie kontaktów jest bardzo ważne, przekonuję się o tym podwójnie, bo nigdy nie byłam za specjalnie towarzyska, nawet w internetach.

  • Problem tylko w tym, że pani Ada miała/ma pewnie sporo czasu na takie dogłębne podejście do innych blogów. Ja nawet bardzo bardzo chcąc tego czasu nie znajdę, bo przecież nie porzucę rodziny, pracy i 14h snu;)
    W sumie piszę bloga z potrzeby pisania, a nie potrzeby odnoszenia sukcesów (chociaż nie ukrywam, że planuje te wizje połączyć w 2035 kiedy pójdę na emeryturę;)

  • Bardzo fajny wpis Beatko. Książkę Dale Carnegie’go uwielbiam, ale uświadomiłaś mi fakt, że jego porady mają także zastosowanie w świecie internetowym, a nie tylko w realnym życiu :D. Ostatnio też miałam fazę na pisanie o relacjach z innymi ludźmi na moim blogu :).

  • Beatko, to że nie byłaś w 10 Bloga Roku, nie jest żadną ujmą. Jak dla mnie, twój blog jest bardzo wartościowy, my, stali czytelnicy Cię cenimy i kochamy i bez tytułu Blog Roku. Społeczność jest ważna – ty przecież ją masz wokół bloga. Szkoda, że nie zagłosowali wszyscy, pewnie udałoby ci się!

  • Idąc dalej: znajomości i wykorzystywanie znajomości to nic złego. Największy mit: dobra praca zawsze się obroni. Sama. Bez pomocy innych.

    Otóż nie obroni się. Pozdro 😉

  • Beata, odkryłam Cię kilka miesięcy temu szukając solidnej wiedzy o blogowaniu. W wyszukiwarkach wyskakuje Twoje Vademecum. To świadectwo Twojej jakości. Masz świetną grupę, mam przyjemność od kilku dni do niej należeć i świetnego bloga. Zgadzam się z poprzedniczką- Twoja społeczność jest ważna:)
    Chylę czoło przed ogromem pracy, który wykonujesz dla nas, czytelników.:))

  • Mądre słowa i myślę ,że zasada nie dotyczy tylko blogowania , a generalnie funkcjonowania w społeczeństwie.
    A Twój blog Beato 🙂 wprawdzie poznałam nie dawno ,ale wracam i podczytuję..i widzę ,że masz wiernych czytelników 🙂
    Gratulacje!

  • Właściwie trudno mi napisać coś konkretnego…Ze wszystkim się zgadzam i wiele mam do przemyślenia. I tak jak napisała Design Your Home, te zasady odnieść można nie tylko do blogowania. Dzięki za ten artykuł! Z każdym kolejnym coraz chętniej do Ciebie wracam ☺ Pozdrawiam!

  • Dale Carnegie dobrze prawi, chociaż jak się jest taką aspołeczną, zdziczałą introwertyczką jak ja, to wcale nie jest łatwo wyjść ludziom naprzeciw, nawet w internecie 🙂 Właściwie jest to jedną z najcenniejszych rzeczy, jaką daje mi blogowanie – to, że otwieram się na innych, bo masz rację, że bez tego można sobie pisać równie dobrze w zeszycie w kratkę 🙂 A że się jeszcze nie udało czegoś tam osiągnąć, zdobyć wielkiej popularności, nawiązać kluczowych kontaktów… Może to też czegoś ma nas nauczyć? Nie cel jest ważny, tylko droga do niego i przyjemność, jaką ona daje 🙂 Zostawiam linka i pozdrawiam Cię serdecznie 🙂

  • Coś w tym jest 🙂 Beata ważne jest to, że są czytelnicy a nagroda sama kiedyś przywędruje jeśli przyjdzie czas na naszego bloga.

  • Beata do Ciebie ludzie zaglądają i będą zaglądać niezależnie od miejsca w konkursie. Ja odkąd wpadłam na twojego bloga zaglądam tu bardzo często, mimo iż nie zawsze komentuje. Jeśli szukam czegoś na temat blogowania to właśnie często zaglądam tutaj :). Teks przeczytałam od deski do deski i mnóstwo jest racji w tym co piszesz. JA niestety robię ten sam błąd, udaje mi się wykroić czas na pisanie ale brakuje mi go często, żeby poodwiedzać innych i zostawić po sobie ślad. Muszę to koniecznie zmienić. Może to w tej chwili będzie dla Ciebie mało pocieszające, ale pamiętaj za rok kolejny konkurs i masz całe 12 miesięcy żeby się do niego dobrze przygotować :). Trzymam mocno kciuki za Ciebie ale i za mnie :). Pozdrawiam 🙂

  • Monika Raus

    Witam Cię Beato, jestem Twoją stałą czytelniczką a dzisiejszy post uświadomił mi, że po mimo tylu porad które tu znalazłam i które pomagają mi w rozpoczęciu przygody z blogowaniem, tak rzadko zostawiam tu ślad swojej obecności w postaci komentarza! Zgadzam się z każdym słowem, ktore napisałaś, spuszczam pokornie głowę i obiecuję poprawę, zarówno tutaj jak i na wielu innych blogach, które odwiedzam, czytam ale zbyt mało komętuję, pozdrawiam Cię serdecznie i życzę miłego dnia. Ps. Za rok na pewno uda się osiągnąć 10 a kto wie może i wygrać! Tego życzę Ci z całego serca.

  • A mnie się dążenie do znajomości blogowych niespecjalnie podoba. Nie chcę kogoś lajkować albo się z nim spotykać po to, by odnieść jakieś korzyści dla bloga. Chyba, że prowadziłabym bloga nastawionego na zarabianie, biznes, to wtedy jasno dawałabym do zrozumienia, że chodzi mi o…znajomości w celu wymiany …nie wiem właściwie czego? Polecenia blogu? Wymiany artykułami na blog? Sprzedaży pomysłu, zdjęć, promocji?
    Jeśli jednak wchodzi Lifestyle i drugi człowiek to postrzegam go jako człowieka, nie produkt czy przepustkę do czegoś. Od tego mam korporacje 🙂

    • Myślę, że w tym poście nie chodzi o lajki dla własnych egoistycznych korzyści. Po prostu jeśli szczerze skupimy się na innych,świat nam to odwzajemni. To co dobre wraca do nas i nie jest to egoizm, a podążanie za szczęściem dla obydwu stron. Tak ja to zrozumiałam. Pozdrawiam:)

      • Wiem, co masz na myśli i też zdaję sobie sprawę, że takie znajomości jest o wiele trudniej budować przez blog niż osobiście. Bo jesli pracujesz w firmie to >tego typu< znajomości są czymś naturalnym: ja coś robię dla ciebie i liczę na to, że ty coś zrobisz dla mnie – każdy wie, że panuje zasada wzajemności.Słowo pisane ma to do siebie, że jest….twarde. I jeśli nie jest poezją, to niestety jest bezduszne 🙂

        • Zapewniam Cię, że podejście: ja coś robię dla Ciebie i nic w zamian nie chcę daje więcej przyjemności. I lepsze relacje. Paradoksalnie otrzymujemy dużo więcej.

          • Popieram! Nie bez powodu wzięło się stwierdzenie, że fajniej dawać prezenty niż dostawać :).

  • To prawda, znajomości są kluczowe. Też się trochę na tym przejechałyśmy, właściwie musiałabyś utrzymywać żywy kontakt z realnymi i wirtualnymi znajomymi cały czas, żeby ktoś zechciał na Ciebie oddać głos. Aczkolwiek, praktyka czyni mistrza 😉 Powodzenia, Beatko! Za rok na pewno będzie lepiej.

  • Beato, Twój blog to prawdziwa skarbnica informacji i wartościowych przemyśleń. Przyznaję, że często korzystam z Twoich błonowych podpowiedzi.

  • Jeśli jest wśród Was jakas milosniczka ziół, to zapraszam do przeczytania mojego wpisu o czystku. Chciałam sprawdzic, co zmieni się po miesiącu regularnego używania naparu z tej rośliny: http://mietawkapeluszu.blogspot.com/2016/03/czystek-efekty.html

  • Beato, jestem pod ogromnym wrażeniem Tego, co piszesz i jak pięknie przelewasz myśli na papier. W tym artykule jest tyle ciepła, zrozumienia, spokoju. Autorefleksji. Moje osobiste przemyślenia są takie, aby dokładnie przeczytać i zrozumieć , co druga osoba chce nam powiedzieć musimy zwolnić. Być obecni. Nie ilość, a jakość się liczy. Przecież w tym czasie, kiedy piszę ten komentarz, mogłabym przeczytać inny wpis. Ale tego nie robię, ponieważ cenię sobie bardzo, to co robisz i postanowiłam, że ci o tym powiem!

    Ps. Nie doszła do mnie informacja, że startujesz w tym konkursie. Oddalabym na Ciebie swój głos!

    Jak dobrze, że są na świecie takie mądre kobiety jak Ty!

  • Kiedy wcześniej prowadziłam blogi, również chowałam się w moim małym światku, zupełnie nigdzie nie wychodząc. Później dziwiłam się, że nie ma ruchu, czytelników, fajnych znajomości. Pooglądałam trochę Alexa Barszczewskiego (polecam Ci go! 🙂 ) na youtubie i zupełnie zmieniłam swoje nastawienie. Gdybym Ciebie znalazła wcześniej, pewnie jeszcze szybciej bym to zrozumiała. Teraz bywam, tworzę sieć ludzi, których podziwiam i którymi chcę się otaczać, właśnie przez komentowanie, docenianie, po prostu bycie i słuchanie ich. Robię też tak w prawdziwym życiu – to świetny sposób. Ale oczywiście – nie idę na ilość, a na jakość.

    Czekam na akceptację do facebookowej grupy, wierzę że na pewno razem uda się zrobić coś fajnego, bo wiadomo – w grupie siła! 🙂

    PS Już zaglądam do podanych linków 🙂

  • Ola

    Witam serdecznie. Jestem na samym początku drogi w blogowaniu, nie wiem jak to się potoczy. Nie chcę żeby zabrakło mi zapału. Nie ukrywam, że korzystałam z Twoich rad:) czytam wszystkie wskazówki:) Na razie miałam najwięcej dwie osoby odwiedzające :/ Mam nadzieję, że dotrę kiedyś do Twojego poziomu w pisaniu.
    Pozdrawiam gorąco 🙂

  • Z początku wole wrócić do przeszłości, kiedy to jeszcze zajmowałam się, znaczy, pisałam tylko o włosach. Kiedy nabrałam odwagi, chodziłam po blogach i komentowałam. Starałam się zawsze napisać coś więcej niż „fajne włosy”. Pomijam już fakt, że nie przenosiło mi to publiki. Chodzi mi o to, że z perspektywy czasu widzę, że moje komentarze były złe. Może też była to dziwna grupa, ale nauczyłam się, że pisałam źle. Tak samo, jak wpisy na blog. Przez dobry rok robiłam to źle i narzekałam, że nikt do mnie nie zagląda. Po zmianie stosunku i zmniejszeniu ilości publikacji statystyki rosną. Wiem też teraz, jak komentować. Czasami ciężko napisać więcej niż jedno zdanie, wiem, ale boli mnie, kiedy tylko tyle daje radę. Wiadomo, są różne tematy.

  • Masz rację znajomości są bardzo ważne, przede wszystkim trzeba pielęgnować relacje, zarówno te wirtualne jak i realne. Przekonałam się o tym na własnej skórze, gdy w realu spotkałam się z kilkoma osobami, u których komentowałam wcześniej wpisy, a one u mnie. Tak stworzyliśmy cykliczne spotkania blogerów na Śląsku. To niesamowite jak wirtualny kontakt przerodził się w ten realny.
    Szkoda, że zabrakło Ci znajomości w blog roku, jednak z tego co zaobserwowałam zaangażowanie czytelników bywa różnie i nie zawsze najpopularniejszy wygrywa. Jednak jedna z bardzo popularnych osób, która ma fanpage liczący kilkadziesiąt tysięcy polubień miała niewiele ponad 400 głosów i owszem dostała się do finału, jednak przy takiej liczbie polubień tyle głosów to według mnie marny wynik, tym bardziej, że podobny osiągały osoby z o wiele mniejszą liczbą fanów. Więc znajomości i zaangażowana społeczność jest najważniejsza, co nie zawsze idzie w parze z liczbami. 🙂

    • Sylwiu – Rosaline, calkowicie sie z Toba zgadzam. Na pewno znajomosci w realu sa doglebniejsze niz te wirtualne. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Angel

    „Adrienne poświęcała sporo czasu (regularnie i rzetelnie) na komentowanie na innych blogach. Uprzednio zawsze dogłębnie przeczytała i przemyślała sobie czyjś post. Dopiero po tym starała się napisać wyczerpujący i często dość obszerny komentarz.”
    Zupełnie jak ja od kilku lat 😉

    • I jak? Sprawdza się tobie? Czy widzisz ze komentowanie daje rezultaty?

  • Agnieszka

    Często zaglądam na Twój blog. Piszesz fajnie, rzeczowo i wyczerpująco. Myślę, że w przyszłym roku masz szansę w tym konkursie. Rozwijasz się i to się czuje. Pozdrawiam 🙂
    A teraz idę zapukać do Twojej grupy :))

  • Beata, swoimi merytorycznymi radami pomogłaś i pomagasz wielu blogerom! Pamiętam jak wiele pomocnych informacji znalazłam u Ciebie jako początkująca blogerka i znajduję nadal. Bardzo Ci za to dziękuję 🙂 A wracając do konkursu BR to niestety, ale wiele bardzo WARTOŚCIOWYCH blogów przepada w nim, widziałam to w zeszłym roku, widzę to też w tym.

  • Beatko piszesz o bardzo ważnej rzeczy – o budowaniu relacji. Ty tę relację z czytelnikami i innymi blogerami zbudowałaś. Czytając Twoje posty zawsze czuję, że piszesz je dla nas. Poruszasz ważne zagadnienia, radzisz, instruujesz, ale najważniejsze, że robisz to wszystko po „ludzku”. Tak, żeby dotrzeć do swojego czytelnika i pozwolić mu bez trudno zrozumieć temat o którym piszesz. I za to bardzo cenię Ciebie i Twojego bloga. Dziękuję :*

    • Sylwiu, po prostu serdecznie Ci dziekuje ze te slowa. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Mam mieszane uczucia bo z jednej strony nawołują zewsząd by być sobą i autentycznym i szczerym by zyskać publikę, a tu mowa o przemyślanym komentarzu, czyli takim , który „zrobi dobrze” . I teraz na ile w tym ma być kalkulacji, a na ile szczerości, oto jest pytanie

    • Emilio, przemyslany, w tym sensie, ze przez chwilkę zastanawiam się nad tekstem drugiej osoby i piszę cos powiazanego. Ale to chyba nie kłóci się z tym, by byc soba i napisac cos szczerze od serca. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Bardzo madry post! Kwintesencja esencji po prostu 🙂 I to stwierdzenie, że ludzie zagladają na blogi dla siebie – to prawda. Zresztą, gdyby zagladali z przymusu, bo wypada zajrzeć, chociaż śmiertelnie sie przy tym nudzą, to byłaby to przecież pomyłka, pomieszanie wartości. Jeśli bardzo Ci zależy na osiągnięciu wysokiej pozycji w finale Blogu Roku, to za rok na pewno Ci się powiedzie – w moim przekonaniu jesteś bardzo pracowitą i wytrwałą blogerką. Widzę jak tutaj wszystko pieknie rozhulałaś. Wygrana to tylko kwestia czasu 🙂

    • Gaju, dziękuję serdecznie. Wiesz, myslę, ze akurat Blog Roku sobie odpuszczę, bo trochę męczyło mnie to wypraszanie głosow, tak łatwo się w tym zapędzic i przegiąc pałę. A wtedy pozostawiamy po sobie tylko niesmak. No i jeszcze raz dziekuję za słowa otuchy. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Bardzo ważne słowa nam serwujesz w tym poście (powinnam zacząć od Beato, zgodnie z tym co napisałaś 😉 ). Ja, młoda mama, początkująca w blogowaniu, często zapominam się i pisząc głównie skupiam się na tym, czy się spodoba, czy dotrę do większej liczby odbiorców. Dużo czasu poświęcam na ulepszanie postów, SEO itd. Szukam czasu by choć trochę uporać się z regularnością pisania i jak już mi się uda coś stworzyć i opisać (najczęściej po pracy, późnym wieczorem) najzwyczajniej nie mam już siły na to, by zajrzeć do innych. Odkładam to na następny dzień i ciągle mam jakieś zaległości w tym temacie. A warto się zatrzymać i czerpać z doświadczenia innych, poświęcić im czas. To tak odnośnie postu. A jeśli chodzi o konkurs, uwierz mi, obserwuję wiele zgłoszonych blogerów, ale żaden nie wniósł i nie nauczył mnie tyle, co Ty, mimo tego, że zajmujemy się całkiem odmienną tematyką. Uważam, że Twoja pomoc jest nieoceniona i ponad to. I ogromny szacunek za to, że podczas tego całego głosowania nie zasypałaś nas tymi nagabującymi i mdłymi postami. To świadczy o Twojej klasie 😉

    • Iza, dziekuje serdecznie. Wiesz, rozumiem doskonale, bo blogowanie to studnia bez dna. A jeszcze jako mamy musimy mocno sie nagimnastykowac, by wygospodarowac na te przyjemnosc troche czasu. Ale to wszystko przyjdzie z czasem. Od ziarnka do ziarnka. Z czasem wyszukiwarki coraz lepiej plasuja bloga. A po 3 komentarze dziennie zostawione na czyis blogach po roku takiego komentowania to prawie 1000 komentarzy (i prowadzacych stad linkow na nasza strone). Trzymam kciuki i serdecznie pozdrawiam Beata

  • Akurat blog Byłem tu. Tony Halik. (tak się składa, że to mój blog) dostał się do „10” w swojej kategorii 😉

    • Joanna, gratuluję. Absolutnie nie piłam tu do nazwy Twojego bloga, tylko do formy komentarzy zostawianych przez niektórych blogerów w stylu fajny blog, zapraszam do mnie. To coś takiego, jak odfajkowywanie „zdobytych” miejsc. A tak swoją drogą wymyśliłaś fajny i dowcipny pomysł na nazwę bloga. Oj ten stary dobry Tony Halik, jak ja lubiłam jego programy. Pozdrawiam serdecznie Beata

      • Spoko Beata, nawet przez chwilę nie pomyślałam, ze to o/do nas. 🙂
        Ale nie mogłam się powstrzymać przed zostawieniem tego komentarza. 😛

    • Uff, Joasiu, ale widze, ze nie popelnilam plagiatu, bo u Ciebie stoi Bylem tu, Tony Halik. Wiec mam nadzieje, ze nie bedziesz miala mi tego za zle. Absolutnie nie myslalam, ze moge komus zajsc za skore tym niewinnym zartem slownym, tak mi sie nawinelo takie sformuowanie, a teraz juz wiem skad. Pozdrawiam serdecznie Beata
      No i oczywiscie powodzenia na dalszym etapie konkursu.

  • Bardzo inspirujące myśli. Wciąż się nie mogę nadziwić, że można tak wiele osiągnąć, blogując o blogowaniu 🙂 Nie chodzi o zasięgi, ale właśnie ten głęboko humanistyczny przekaz, który płynie od Adrienne. Muszę zacząć ją śledzić. A problem walki z egoizmem, z graniem pod siebie, jest rzeczywiście poważny. Trudno niekiedy dostrzec ten subtelny punkt, w którym przestajesz kontaktować się z ludźmi dla nich samych, a zaczynasz po to, by osiągnąć wymierny cel – np. żeby wchodzili na Twój blog, i wkurzasz się, jeśli efektów brak. To samo z komentowaniem.

    A jeszcze a propos komentarzy: nie wiem, czy Wy też tak macie, ale np. ja niekiedy chciałbym u kogoś coś dłuższego i bardziej po ludzku napisać, ale się powstrzymuję z lęku, że będzie mi to poczytane za wymądrzanie się czy autopromocję.

    • Marcin, rzeczywiscie Adrienne potrafi pisac tak bardzo od serca, na przykladach, z humanizmem. Czesto opowiada swoja historie jako motywacje dla innych. Mysle, ze nie powiniennes obawiac sie pisac dluzszych komentarzy, z drugiej strony jezeli czujesz, ze masz tyle do powiedzenia na dany temat to znaczy, ze masz swietny pomysl i material na kolejny wpis u siebie na blogu. I to tez czasami jest duzy plus komentowania, bo z tego dialogu z innym czlowiekiem rodza sie pomysly na wlasne wpisy. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Twój blog to zawsze nieoceniona pomoc w blogosferze, wiele pomysłów plus ciepłe słowo! Chętnie tu zaglądam, bo wiele się nauczyłam. Do link party dołączam jak zawsze – bardzo lubię tą zabawę 😉 Pozdrawiam!

  • Diana z Pieniadzjestkobieta

    Kiedyś, kiedyś jeszcze w liceum jedna z nauczycielek powiedziała mi „Dianą, sprawiedliwość? To tylko takie słowo w słowniku” no cóż, to tylko konkurs. Nie ma co brać sobie do serca. Tak jak ocen w szkole. Tak jak ocen innych….

    • Diana, dziękuję, ja po prostu staram się wyciągnąć z tego wnioski i naukę na przyszłość. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • … że ja dopiero trafiłam do Ciebie, wstyd 🙁 i to przez jakiegoś tłiterka 🙂 ale to chyba właśnie dlatego że podobnie jak Ty i część komentujących pisałam dla siebie.
    Po komentarzach widzę, że muszę nadrobić zaległości więc dziś tylko się przywitam (Mam na imię Alicja :)). Na pocieszenie prześlę Ci cytat „W drodze do sukcesu zawsze mija się porażkę” {Mickey Rooney} i tego sukcesu Ci życzę za rok.

    • Alicja, dziekuje, wlasnie tego bylo mi potrzeba. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Beato Ty już jesteś znana w blogerskim światku właśnie dlatego, że serwujesz nam ciągle solidną dawkę praktycznych porad. Nie zniechęcaj się i nie od razu Kraków zbudowano. Jeszcze duże sukcesy są przed Tobą 🙂 Pozdrawiam

  • Koniec końców ludzie zawsze są najważniejsi i to w każdej dziedzinie życia. Trzeba się pogodzić z tym, że mało kto daleko dochodzi gdziekolwiek w pojedynkę.

  • Wspominałam już, że Twoje teksty ukształtowały pozytywnie nie jedną blogową osobowość? 😉
    Kolejny raz potwierdza się, że przewidywania Kominka vel Tomczyka vel Hunta vel Coś Tam Jeszcze (swoją drogą ciekawe dlaczego ma aż tyle imion 😛 w sprawie zaniku komentarzy na blogach są, delikatnie mówiąc, nietrafione.
    Kontakty z innymi muszą byc, by móc się uczyć. Samemu nie wpadniemy na genialne pomysły czy rozwiązania problemów. Musimy rozwiązań dopiero poszukać u innych, którz ten etap już mają za sobą. A zwykle sami też na to nie wpadli, lecz dzięki dyskusjom, burzom mózgów, które czasami rozpętują się pod wpisami.
    Powiem jedno – m. in. dzięki Tobie istnieje nie jeden blog. W tym i mój 🙂
    A w Blogu Roku mnie też kiepsko poszło, może nawet i gorzej niż kiepsko. Przywaliło mi to łopatą i niemal zagrzebało Meneli w piwnicy. I to był drugi raz, gdy miałam bloga juz na celowniku swojej kuszy. Ale zostaje. Dzięki kilku osobom ;)Teraz wiem, że nawet jeśli czytają nas tylko trzy osoby, to warto dla nich pisać. Bo jest ich AŻ trójka 🙂
    Pozdrawiam 🙂

  • Bloger = social media ninja, marketer, networker…

  • Świetny post! Przypomniałaś mi jak ważne jest zaglądanie na inne blogi, trochę o tym zapomniałam, kiedy otwarłam swoją Pracownię …

  • Bo znajomości, nawet te wirtualne, trzeba pielęgnować.

  • Nie cierpię komentarzy zostawianych po przeczytaniu tytułu lub pierwszego zdania postu, bo często są one nie na temat. Tym bardziej, że lubię zaczynać przewrotnie i wpuszczać czytelnika w maliny. Sama czytam dokładnie inne blogi i lubię tych, którzy też przeczytają zanim skomentują, zamiast zostawiać komentarze na akord.
    A grupa, którą stworzyłaś jest wspaniała! Poznałam dzięki niej tyle fajnych blogów, które odwiedzam regularnie 🙂 Dziękuję Ci bardzo za to!

  • Nerstin blog

    Hmm, ja zawsze staram się pisać na tyle długie komentarze na ile mogę, oczywiście sensownie. Jednak czasem nie da się wpisać nic innego jak jedno czy dwa zdania jeśli się nie chce zbaczać z tematu. Właściwie to dobre ćwiczenie pokory. Zamiast patrzeć na siebie zainteresować się drugą osobą. 😉
    Wpadłam tu przypadkiem, ale chyba zostanę na dłużej, przyda się kilka rad.
    Pozdrawiam. 🙂

  • Krystyna

    Bardzo inspirujące porady. Moim zdaniem Adrienne Smith rozwinęła się dlatego, że weszła w niszę blogosfery. Nie było jeszcze wtedy tak dużo blogów osób dojrzałych. Zresztą nawet teraz nie jest ich zbyt wiele. Oczywiście nie neguję innych jej działań, o których piszesz. Pozdrawiam Cię serdecznie.
    http://balakier-style.pl/

  • Czyli teraz będziemy mówić do siebie blogowo po imieniu i pisać długie komentarze 😉

    Beatko na szczęście do 50-tki masz jeszcze trochę czasu, wierzę, że uda Ci się osiągnąć to czego blogowo pragniesz i poczujesz się doceniona i pewniejsza siebie.

    Blogowanie jest przesycone blogerami to jak wielkie morze, w którym bardzo łatwo utonąć i zewsząd ktoś gdzieś macha rączką i wpatruje się niczym kot ze Shreka w licznik komentarzy, żeby choćby jeden.. 😉

  • galeria61

    Zaciekawił mnie ten post i … zaintrygował. Muszę trochę pomyszkować po Twoim blogu 🙂
    pozdrawiam
    Gosia

  • Tego mi trzeba było! Bloguję i szukam, piszę i czytam – o tym, jak poszerzyć grono odbiorców mojego bloga. Powiem szczerze, że ostatnio przystanęłam w miejscu, co bardzo mnie zdemotywowało.
    Twój wpis pokazał, że nie ja sama borykam się z takimi problemami – i chwała Ci za to, że głosno przyznałaś się do przeoczenia, czy po prostu niewiedzy. Muszę powiedzieć, że to chyba przełomowy moment, w którym zrozumiałam, że „nic na siłę”, im mniej będziemy skupiac się na wynikach, tym lepsze i szybsze rezultaty zdobędziemy. Liczą się ludzie i to, co mają do powiedzenia. Nigdy nie wolno palić za sobą mostów ani zamykać przed nimi drzwo n aklucz.
    Dzięki wielkie! 🙂

    Pozdrawiam Cię serdecznie z Krakowa! 🙂

  • Co jakiś czas trafiam na Twoje artykuły, porozsiewane po sieci przez inne blogerki i za każdym razem znajdę dla siebie ważny tekst, poradę, fragment, który do mnie przemówi. Tak jest i tym razem (tekst już zapisany do przetrawienia i przyswojenia ‚na później’). Chyba czas dodać Twój blog do ulubionych 😀 Dziękuję!

    A cytaty z tego tekstu, to złotymi literami w kuchni na ścianie wypiszę 🙂

  • To prawda, że liczą się zajomości, tak jak wszędzie. Tylko ktoś poświęcił wiele czasu żeby je zdobyć, więc zamiast zazdrościć, biorę się do roboty 🙂

  • Każdy lubi gdy docenia się jego pracę. Dlatego komentowanie u innych jest polecane jako jedno z narzędzi do promowania bloga. Ktoś niżej zarzucił, że to egoistyczne. No cóż, nie da się pisać komentarzy nie egoistycznie, skoro polegają one na wyrażeniu swojej opinii na dany temat. W takich sytuacjach dochodzi do obopólnych korzyści – autor czuje się doceniony, a komentujący czuje się lepiej, bo mógł się wygadać.
    No i dlatego też tyle systemów do komentowania daje możliwość głosowania na komentarze – żeby komentujący też mógł poczuć splendor.
    Bardzo ciekawy wpis. Do tej pory myślałam, że przy komentowaniu należy skupić się na temacie, a nie autorze. Dało mi to do myślenia, dziękuję 🙂

  • Kiedyś myślałam, że wchodzenie na blogi i komentowanie to czysto egoistyczna zagrywka. Ale kiedy sama zaczęłam blogować, to zaczęłam odkrywać nowe blogi i ich autorów, którzy stali się mi niezwykle bliscy. Lubię wpaść zobaczyć co się dzieje i zabrać głos w dyskusji. Jeśli chodzi o „znajomości” to nie mam zielonego pojęcia jak to funkcjonuje. Nie jestem śmiałą osobą, która zagada i z łatwością wbije się w każdą grupę. Niektórzy popularni blogerzy promują mniejsze blogi i chwała im za to.

  • Umieć słuchać (czytać) innych to sztuka, czasem właśnie znacznie trudniejsza niż wystukanie wspaniałych, motywujących słów na klawiaturze. Bo trzeba się zagłębić, poświęcić czas, przemyśleć. Ja dopiero tę sztukę odkrywam, często łapiąc się jeszcze na tym, że zbyt mało uwagi poświęcam innym. Trzeba pracować dalej nad sobą, bo w ostatecznym rozrachunku, liczą się ludzie wokół nas, a nie my sami 🙂 Dziękuję za tego posta 🙂

  • Witaj Beata 🙂 ja też, jak pewnie wiele osób, korzystam z Twojej wiedzy i doświadczenia w blogowaniu. W świecie blogerów też jestem trochę jak Adrienne, bo przygodę z blogowaniem rozpoczęłam bardzo niedawno, a jestem już kobietą z pewnym życiowym stażem. Chciałam zrobić to dla siebie, wyjść ze swojej strefy komfortu, ale z czasem cel uległ transformacji. Czego szukam na innych blogach? Rzetelnej wiedzy i autentyczności. To chyba dwie podstawowe cechy, które mnie przyciągają. Dziękuję Ci za ten wpis i za to, że wskazałaś na znaczenie treści bloga i komunikacji pomiędzy blogerem i czytelnikiem. Pozdrawiam ciepło. B.

  • W twoich artykułach znajdę zawsze coś bardzo inspirującego, dowiem się czegoś nowego i znajdę wskazówkę nie tylko na blogowanie, ale też tak po prostu na życie.
    Beata, myślę, że zbyt surowo się oceniasz, przecież ty bardzo pracujesz nad nawiązywaniem kontaktów, dbasz o swoich czytelników, regularnie odwiedzasz blogi i twoje komentarze są zawsze tak samo wartościowe jak twoje artykuły.
    Myślę, że osoby które są wysoko w tych rankingach traktują bloga jako instrument, medium w biznesie, jest to ich element marketingowy i nie pracują przy tym same, tzn. często jest to element strategii wypracowanej przez zespół.

  • Beata, wylałaś mi kubełek zimnej wody na głowę. Masz rację. Trzeba dbać o znajomości w sieci. I zaczynam zwracać się po imieniu. Faktycznie jeżeli np. jakiś sprzedawca powie do mnie pani Olgo, czuję się lepiej 🙂
    Z jednej strony jest tyle blogów w sieci, że można znaleźć blogi, na których się dobrze czujemy, komentujemy i się udzielamy. Z drugiej strony trudno jest moim zdaniem się przebić na blogach, które są bardzo popularne ze swoim komentarzem. Bloger po prostu nie ma czasu i siły, żeby je wszystkie ogarnąć. Tym bardziej, że nie ma tylko bloga, ale również media społecznościowe.

  • Bardzo mądry tekst. I super, że podlinkowałaś blog Adrienne, ponieważ go nie znałam, a od pół godziny czytam jej wpisy, zamiast pracować. 😉

    Któryś z blogerów powiedział kiedyś, że znajomości, to jest właśnie coś, po co chodzi się na konferencje dla blogerów. Nie do końca się z nim zgodzę, ponieważ, zwłaszcza te duże, są źródłem bardzo wartościowej wiedzy, ale jednak ma sporo racji. W internecie z kolei jednak łatwiej zaczepić, zagadać, niż na żywo.

    Nie mam tu na myśli czysto „biznesowego” podejścia do budowania relacji, chociaż i takie, jak w każdej innej branży biznesowej, bywają pożądane, ale nawet taka klasyczna, najzwyklejsza znajomość oparta na wzajemnej sympatii jest bardzo wartościowa.

  • Bardzo dobry post, popieram 🙂

  • Trafiłaś w samo sedno 🙂 Zdecydowanie się pod tym podpisuje 🙂 Dopóki nie zaczęłam komentować blogów, zamiast tylko je czytać, inni też nie komentowali u mnie. Bo żeby kogoś zainteresować tym, co robimy, trzeba się interesować też tym, co robią inni 🙂

  • Na szczęście imienia nie musiałam długo szukać Beatko 🙂 Bardzo się cieszę, że prowadzisz tego bloga. Bo tak naprawdę jest on taki o jakim piszesz. Jest on dla nas. Dla blogerów. Piszesz i polecasz z serca. Dziękuję 🙂

  • Beata, dla mnie Ty jesteś osobą, do której zaglądam bez względu na to, czy pojawisz się u mnie, czy też nie. Fakt, mało się odzywam – moja wina 😉
    Myślę jednak, że podstawą jest własnie szacunek i sympatią do ludzi. Ty piszesz tak zwyczajnie. Jesteś bardzo skromną osobą o olbrzymim szacunku do innych. Dla mnie to jest cechą, która przyciąga.

  • Witaj Beato,

    Od długiego czasu kwitło we mnie przekonanie, że piszę dla siebie. Nie potrzebuję przecież innych do tego, żeby tworzyć. Ale…nie oszukujmy się. W czasach social media, lajków i internetowego biznesu, trzeba sobie powiedzieć, że kontakty w Sieci są ważne. Chociaż budowanie ich idzie mi bardzo, bardzo opornie…

    Pozdrawiam!

    M

  • Red Fuchsia555

    Bardzo wartościowy artykuł – takie proste prawdy, o których często zapominamy. Równie często zapominamy, że po drugiej stronie ekranu jest żywy człowiek, nie tylko kolorowy obrazek w profilu. Człowiek, który chce być zauważony, doceniony, wysłuchany. Bardzo łatwo zatracić się w internetowej anonimowości. A żadna strategia reklamowa nie jest warta tyle, nie przyniesie takich rezultatów, co opisane przez Ciebie indywidualne podejście. Dziękuję za przypomnienie mi tego:)

  • Pingback: Czy jeszcze opłaca się pisać bloga? - VADEMECUM BLOGERA()

  • Małgosia Lewicka

    Bardzo przydatny artykuł, pozdrawiam 😉

  • Pingback: Jak rozhulać swoją markę w sieci. - VADEMECUM BLOGERA()