Dieta bezmleczna, czyli dlaczego nie piję mleka?

dieta bezmleczna

dieta bezmleczna

Kiedy byłam nastolatką marzyłam o tym, by pracować w sklepie z ekologiczną żywnością. Często zaglądałam do takiego miejsca w pobliżu mojego domu. Chłonęłam tamtejsze zapachy i rady, których szczodrze udzielała prowadząca go pani.

Do czasu, kiedy ta, O ZGROZO, poradziła komuś całkowicie odstawić produkty mleczne. Po to, by pozbyć się problemów z cerą.

Dla mnie zabrzmiało to jak totalna HEREZJA. Co prawda sama miałam wtedy problemy z cerą. Te problemy zresztą wpędzały mnie w niezłe kompleksy. Do tego były jeszcze problemy z gardłem. Ale MLEKO piłam w zaparte.

Tak jak piła je moja mama, kiedy była w ciąży ze mną. Mimo, że mleka zupełnie nie trawiła. Ale zmuszała się. Popijała je szklanką wody. Też szła w zaparte. W końcu czego nie robi się dla dobra przyszłego dziecka.

Siła przyzwyczajenia, czy siła perswazji mlecznego lobby. Moja mama cierpiała na nietolerancję laktozy. Czyli cukru występującego w mleku. Na skutek niedoboru laktazy, enzymu potrzebnego do jego rozkładu.

Ja sama tego problemu nie mam. Z pozoru mleko trawię dobrze. Tylko, że odkąd odstawiłam je, jakieś 10 lat temu, ustąpiły moje chroniczne przeziębienia (wcześniej nękały mnie latami). Poprawiła się moja cera. Do tego straciłam na wadze. Co prawda specjalnie mi na tym nie zależało, bo jestem dość filigranowa. A odkąd nie pijam mleka, jestem jeszcze bardziej filigranowa. Mleko (o czym w sumie niewiele się mówi) mocno tuczy. Jeżeli zmagacie się z „niepokorną linią”, to to jednym z pierwszych produków do odstrzału jest …. MLEKO.

Nie jestem jakąś nawiedzoną zdrowomaniaczką. Nie przekreślam całkowicie produktów mlecznych. Ale jakoś też mnie do nich nie ciągnie. Jadam sery, choć chętniej sięgam po te kozie.

A mleko (to krowie) zastępuję mlekiem ryżowym, migdałowym czy sojowym.

W ramach noworocznych postanowień robię kolejne podejście do zdrowego stylu życia. Dlatego więcej będę o tym pisać na blogu.

Odstawienie mleka wiele lat temu to był mój pierwszy świadomy krok w kierunku zdrowszego stylu życia.

Ale nie zamierzam na nim poprzestać. Jeszcze muszę obciąć te godziny, które przesiaduję nad blogiem. Promieniowanie elektromagnetyczne. Tu też za każdym sprzedanym telefonem komórkowym, komputerem, Wi-fi stoi potężne lobby i grube pieniądze.

Tymczasem fińskie dzieci całkowicie przesiadają się na komputer. W miejsce starego dobrego długopisu i kartki papieru.

A my od najmłodszych lat słyszymy:

Aż nasza waga zaczyna wołać o pomstę do nieba. Przecież to na zdrowie. A z tym się nie dyskutuje.

Mleko stanowi jeden z podstawowych składników naszej diety. I to nie tylko w dzieciństwie. Czy jest to zgodne z prawami natury? Czy rzeczywiście jest to dobre dla naszego organizmu?

Dieta bezmleczna: 6 powodów, by nie pić mleka. 

1. W przyrodzie dorosłe zwierzęta w ogóle nie pijają mleka.

Choć mleko jest nieodłącznym składnikiem naszej diety przez całe życie, w przyrodzie dorosłe zwierzęta w ogóle go nie pijają.

Zostawmy sobie tę całą medyczną wiedzę na boku. Szczegóły znajdziecie na moim blogu o o naturalnych metodach na zdrowie i urodę. Jedna rzecz jest ważna.

U człowieka z wiekiem maleje ilość laktazy, czyli enzymu niezbędnego do trawienia zawartego w mleku cukru – laktozy.

Większość z nas ma go dużo, gdy jesteśmy dziecmi. Przecież nasz organizm jest zaprogramowany na picie mleka matki. Ale tylko w dzieciństwie.

W miarę upływu lat możemy zacząć odczuwać nieprzyjemnne symptomy po spożyciu produktu mlecznego, jak np biegunkę. To być może sygnał, że nasz organizm nie toleruje już laktozy.

2. Mleko gości na naszych stołach przez cały rok.Krowa produkuje mleko sezonowo.

Tymczasem krowa naturalnie produkuje mleko tylko na potrzeby swoich młodych. Czyli tylko w sezonie wiosenno-letnim (przez 6 miesięcy).

Laktacja ustaje u niej przed kolejną ciążą i porodem. Nasi przodkowie dostosowywali się do tego rytmu natury. Okres jesienno-zimowy był dla nich czasem obowiązkowego odpoczynku (czy jak wolicie wstrzemięźliwości) od mleka. A dziś?

Dzisiaj specjaliści upatrują przyczyny (jednej z przyczyn) chorób chronicznych, które nękają nasze rozwinięte społeczeństwa w … nadmiernej konsumpcji mleka. Pij mleko na zdrowie…

Spójrzmy z szacunkiem na krowy.

Toć to prawdziwe przodowniczki pracy. Dzisiejsza krowa potrafi wyprodukować 120 litrów mleka na dzień.

Może raczej powinno nas to  przyprawić o lekki zawrót głowy? Zważywszy, że jeszcze w latach 50-tych krowa produkowała tylko 15-20 litrów na głowę i na dzień. Ale przeszedł tędy postęp. Specjalnie wyselekcjonowane, najproduktywniejsze rasy krowie – takie krowie GMO.

3. Mleko krowie jest przeznaczone dla małego cielaka. Porównajmy tylko nasze gabaryty.

W ciągu pierwszych 6-ciu miesięcy życia cielaczek zwiększa swoją masę przynajmniej 6-cio krotnie. Z 50 kg do 300 kg (a nawet do 600 kg).

Spójrzmy na narody słynące ze sporej konsumpcji mleka: Skandynawowie, Holendrzy, Amerykanie. Czyż nie są znane właśnie ze swoich imponujących rozmiarów?

Bo mleko jest czynnikiem wzrostu. Tyle, że po okresie dojrzewania powoduje starzenie i rozrost guzów.

Stąd nadmierne spożycie mleka np jest niewskazane w chorobach nowotworowych.

4. Mleko matki i mleko krowie zawierają podobne składniki, tyle że w różnych porporcjach:

Mleko matki zawiera 3 razy więcej przeciwciał, ale i 3 razy mniej kazeiny (czyli trudnostrawnego białka o dużych cząsteczkach). Kazeina podrażnia ścianki jelita cieńkiego i wywołuje alergie.

5. Mleko jest pozbawione naturalnych enzymów. Jego trawienie zubaża nasz kapitał enzymatyczny

Mleko, które gości na naszych stołach i w naszych lodówkach jest wysoce przetworzone, przede wszystkim poddane pasteryzacji, a więc pozbawione naturalnych enzymów. Stąd jego trawienie zubaża nasz kapitał enzymatyczny (powoduje przedwczesne starzenie się organizmu).

6. Mitem starannie podtrzymywanym przez lobby mleczarskie jest to, że mleko zapobiega osteoporozie.

Zauważcie, że jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności ta przypadlość jest prawdziwą plagą, która dotyka kobiety w krajach „mlekiem płynących” (Szwecja, Dania, Finlandia, USA).

Dla ciekawostki…

Odstawienie mleka krowiego może dać poprawę w następujących chorobach

Podaję za literaturą naukową:

  • Choroby nowotworowe: rak piersi, jajników, prostaty. Gdyż mleko jest czynnikiem wzrostu. Tu także powoduje rozrost guzów.

  • W przypadku egzemy, pokrzywki czy astmy (na podłożu alergicznym). Objawy te mogą wskazywać na alergię na jeden ze składników mleka: laktozę czy kazeinę.

  • W chorobach autoimunologicznych.

  • W infekcajch ginekologicznych. Zawarte w mleku białka sprzyjają namnażaniu się grzyba candida albican.

Dieta bezmleczna. Jakie są alternatywy dla mleka krowiego?

Czym je zastąpić?

Lepsze od mleka pasteryzowanego będzie mleko krowie surowe, gdyż zawiera enzymy i laktoferynę (o własnościach przeciwzapalnych i przeciwwirusowych).


Ponadto alternatywą mogą być:

Mleko klaczy, kozy, owcy.

Człowiek wcześniej udomowił kozę (od krowy). Stąd nasze geny miały więcej czasu na dostosowanie się do jej mleka. A i zauważmy, że te zwierzęta mają gabaryty bardziej zbliżone do ludzkich.

A poza tym mleka roślinne: sojowe, migdałowe, ryżowe.

dlaczego nie pić mleka

Robótkowo

w ramach Wspólnego Czytania i Dziergania z blogiem Maknety, robią się mitenki. Które służą tu jako dekoracja. Brakuje w nich jeszcze małego ozdobnika. Książkowo, Hiromi Shinya „Dieta Shinya”.

Pozdrawiam serdecznie

Beata

 

Bibilografia

Hiromi Shinya Dieta Shinya,

David Sevan Scheriber Antyrak,

Marion Kaplan Dieta bez glutenu i produktów mlecznych.

 

Enregistrer

Enregistrer

Zapisz się na Newsletter

  • Mój biolog z liceum zawsze mówił „pij mleko, będziesz kaleką” i niby oseski mogą pić mleko.
    Słyszałam też o nabytej „nietolerancji laktozy”, która przychodzi z wiekiem. Ja bardzo lubię mleko naturalne, krowie. Żadnych substytów sojowych 😉

  • Na szczęście, nie mam żadnych niepokojących objawów po spożyciu mleka czy mlecznych produktów. Bardzo je lubię w każdej postaci. Ale wielu moich znajomych musiało je wykluczyć z diety.

  • Ela Lis

    Ja piję mleczko tylko do kawki lub hot chocolate:) no i czasem gdy jem płatki na śniadanie:)

  • Ja odstawiłam mleko w dużych ilościach (do owsianki, muesli, koktajli) i używam roślinnych, do kawy natomiast mleko krowie niestety najbardziej mi smakuje i używam dla zabielenia:)- taki grzeszek. Niemniej jednak 3 lata takiego postępowiania i widzę ogromną różnicę na swojej cerze! A wszystko dzięki mojej kosmetyczce:) i problemami z pryszczami….

  • Widzę, że mam szczęście, że mleko i produkty mleczne, nigdy nie były istotnym elementem mojej diety 🙂

  • Ponieważ mam rodzinę na wsi od dziecka piłam zawsze tylko mleko prosto od krowy. Tylko świeże dopiero co wydojone mogłam pić zimne. Później mi nie smakowało i pić mogłam tylko na ciepło. Tak więc się do niego przyzwyczaiłam. Gdy wyjechałam za granicę nie miałam już dostępu do mleka prosto od krowy bo tutaj się go nie sprzedaje wogóle na targach i dostęp jest ograniczony. Jedyne co jest to mleko w kartonikach, niektóre z etykietką, że ekologiczne czy prosto od krowy. Ale nie do końca w to wierzę, przede wszystki produkty tak oznakowane i ta cała komercyjna ekologia są droższe. Mleko z kartonika wogóle mi nie smakuje, bo nie byłam do niego przyzwyczajona. A ponieważ od krowy nie ma to przestałam je pić. Zdarza mi się tylko od czasu do czasu, na ciepło. Tak więc sytuacja zmusiła mnie do ograniczenia lub zaprzestania picia mleka. Różnic jak to wpłynęło na moje życie i zdrowie na razie nie widzę żadnych. Od czasu do czasu wypiję mleko niskotłuszczowe na ciepło, okazjonalnie ale większość mleka kupuję dla mojego kota.

  • Lubie mleko do kawy czy owsianki, miałam okres i piłam tylko roślinne, ale jakoś tak zaprzestałam. Może czas wrócić do tych zdrowych zamienników. Pozdrawiam 🙂

  • Pij mleko, będziesz miękki – tak mówi Jerzy Zięba. Też się czasem zastanawiam, czy przypadkiem nie wyeliminować mleka z mojej diety, choć spożywam go bardzo mało. A ściema w tv: pij mleko: będziesz wielki – to dopiero jest przekręt!!!
    Mam rocznego synka i niedługo chcę przestać go karmić piersią – zastanawiam się, czy nie przejść na mleko kozie, bo modyfikowane też nie jest nic warte… :/ Ah, ciężkie wybory zawsze przed nami i nic nie jest takie jasne do końca…

  • Mleko to moja największa żywieniowa trauma. Od dziecka do wczesnej młodości je we mnie wmuszano, aż wybiłem się na niepodległość i nie piję go wcale. Nie cierpię jego smaku, więc nie tęsknię. Lubię natomiast sery, masło i śmietanę, ale to trochę co innego i z tego co słyszałem, organizm trawi je inaczej niż mleko nieprzetworzone, chociaż jak to dokładnie wygląda nie wiem. Alergie skórne, które w młodości były moim bardzo poważnym problemem nie do rozwiązania dla lekarzy, rzeczywiście ustąpiły, chociaż nigdy nie wiązałem tego z zaprzestaniem picia tego białego świnstwa 🙂 Polecę z tym artykułem do mojej mamy, która codziennie pilnowała jak cerber, abym wypił szklankę mleka do śniadania (sama mleczna abstynentka). A tak z etycznego punktu widzenia, to weganie, czasami podkreślają, że przemysł mleczarski bywa bardziej okrutny i niehumanitarny niż ten produkujący mięso.

  • Nie pijam mleka od dziecka. Nawet niewielka ilość np. do kawy (częsta propozycja!) powoduje rozstrój żołądka. Ech.. Nie lubię zapachu, więc jak moje dziecko domaga się kakao to umieram 😉

  • K

    Bardzo ciekawy post. Chyba trochę popłynę z wywodem w tym temacie 😉
    Ja widzę jeszcze jeden, dla mnie na przykład bardzo ważny powód, aby odstawić mleko i jego przetwory, albo przynajmniej mocno ograniczyć ich spożycie. Krowa nie daje mleka okrągły rok (tak jak nadmieniłaś). Abyśmy ciągle mogli pić mleko (które nie jest wcale naturalnym dla nas napojem, jesteśmy jedynym gatunkiem, które pije mleko innego ssaka i robi to też w okresie dorosłości), krowy muszą być stale zapładniane.
    Pracują jak istne fabryki, cierpią całe życie z powodu odebranego im potomstwa. Nie jest przesadą stwierdzenie, że w zasadzie gwałcimy te wrażliwe i inteligentne zwierzęta, żeby odbierać im to, co jest w naturze przeznaczone dla cieląt. Takie zwierzę nie ma szansy nawet przez krótki czas zaopiekować się swoim potomstwem. Natomiast cielęta płci męskiej traktowane są z miejsca jak odpady i trafiają do rzeźni, żebyśmy mogli się delektować mięsem z krowich dzieci.
    I to właśnie kwestia etyki mnie rusza najbardziej. Większość społeczeństwa niestety z różnych powodów nie zadaje sobie pytania, dlaczego właściwie traktujemy krowy czy świnie inaczej, niż psy czy koty. Reaguje na to albo drwiną, albo agresją, zamiast zwyczajnie na spokojnie się zastanowić i zrobić jakiekolwiek rozeznanie w temacie. Otworzyć się na inne myślenie.
    Nie liczę na to, że nagle wszyscy przestaną pić mleko, byłoby to naiwne, ale warto zastanowić się nad kwestią produkcji przemysłowej, która nie jest dobra ani dla nas, ani dla środowiska, ani dla tych eksploatowanych do granic możliwości zwierząt.
    Pozdrawiam serdecznie!

  • Ja nigdy nie lubiłam mleka i za żadne skarby bym się jego nie napiła. Chyba najgorszy dla mnie zapach, to zapach podgrzewanego mleka. Za to uwielbiam inne mleczne produkty, a twaróg mogła bym jeść non stop.

  • Przyznam szczerze, że nie wyobrażam sobie życia bez mleka, które uwielbiam od zawsze. Ale gdy przeczytałam ten tekst to może faktycznie to picie mleka ma coś wspólnego ze stanem mojej cery? Teraz staram się pić tylko wodę/herbaty, mleka prawie wcale a cera wydaje się gładsza. Przyznam szczerze, że muszę siebie poobserwować.

  • Ja mleko daję jedynie do kawy… i do naleśników;-) Moje dzieci też mało go piją. Syn miał alergię pokarmową i jest dość wrażliwy, ale czasem domaga się mleka lub kakao. Rzadko, ale czasem chce i zauważyłam, że po 10 minutach już biegnie do toalety… Tak że mleko u nas nie idzie.

  • Aleksandra Gazdulska

    Moja babcia jest ciągle oburzona… „Dlaczego ty im mleka nie dajesz”. Tłumaczenia, że mały ma odruch wymiotny na sam zapach nie pomagają. Dzięki za wpis… Dam jej następnym razem do poczytania. Może jej coś uświadomi 🙂

  • Ja dodaje mleko tylko do kawy, a dziennie pije najwyżej jedną.

  • Czasem wypijemy kakao, czasem zjemy naleśniki, aczkolwiek za mlekiem w takiej czystej postaci bez żadnego dodatku nigdy nie przepadałyśmy. I jak widać, dobrze.

  • Niestety nie umiem sobie odmówić mleka do kawy. 😛

  • generalnie nie pije mleka, nie smakuje mi. Jednak nie potrafię zrezygnować z mleka do kawy 🙁 próbowałam wielu zamienników i jakoś mi nie wychodzi.

  • Nie piję mleka, zakwasza i zaśluzowuje organizm, „wypłukuje” wapń. moje dzieci też nie piją . W ciepłych miesiącach gosci u nas jogurt naturalny ew maślanka, kefir. na codzień jako zabielacz służą nam napoje roślinne, orkiszowe, ryżowe, jaglane lub kokosowe. Najbardziej przeraza mnie jak mamy , z dobrymi intencjami ladują w dzieci mleczne produkty. pomijając juz to zakwaszanie, czy zaśluzowanie, to jesień/zima jogurciki ochłądzają strasznie watrobe. juz nie mówiąc ,ze w owocowych jest pełno konserwantow i kilka łyżek cukru na kubeczek.

  • Ja nie przepadam za samym mlekiem, dodaję go do kawy, naleśników ale nic poza tym 🙂

  • Nie przepadam za mlekiem, dodaję go do wypieków, ale to praktycznie wszystko. Dzięki za garść przydatnych informacji, nie wiedziałam nawet, że mleko potrafi uczynić tyle złego 🙂

  • Ja osobiście nie jestem wielką fanką mleka i piję je sporadycznie. Nieraz już słyszałam, że dorosłe osoby nie powinny pić mleka, ale przyznam szczerze, że nie wiedziałam, że picie go ma aż tyle negatywnych skutków.

  • Beata bardzo się cieszę, że o tym napisałaś. Legendy i mity stworzone w okół mleka są w społeczeństwach tak mocno zakorzenione, że często można spotkać się wręcz z agresją kiedy mówimy, że mleko jest niezdrowe i ludzie nie powinni go spożywać. Większość ludzi myśli, że krowa daje mleko bo je trawę. Nie mają pojęcia, że krowy muszą być non stop zapładniane. Żyją w okropnych warunkach, a cielaki są im zabierane zaraz lub w bardzo krótkim czasie po urodzeniu. Do tego wszystkiego co napisałaś dodałabym jeszcze jedną rzecz – mleko zawiera bardzo dużo hormonów, których nie sposób się z niego pozbyć. Hormony te bardzo negatywnie wpływają na nasz organizm i zaburzają jego prawidłowe funkcjonowanie.

    • Evelino, dziękuję serdecznie za głos w dyskusji i podrzucenie argumentu o hormonach. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Nie znoszę mleka od dzieciństwa, już wtedy unikałam go jak moglam, chociaż rodzice i babcia bardzo się starali, bym mimo wszystko chociaż trochę wypiła. Dzisiaj po wypiciu mleka bulgocze mi w brzuchu, a po zjedzeniu sera jestem okrągła jak balonik. Widać nie trawię mleka, szkoda tylko, że do niektórych serów mnie ciągnie, no i masła używam. A może nie powinnam – cierpię na obrzęk naczynioruchowy nosa, a to może być powiązane z chorobą autoimmunologiczną. Niestety, „doktory” jeszcze nie odkryli przyczyny puchnięcia mojego nochala. Idą na łatwiznę i leczą objawy. Pozdrawiam 🙂

  • To prawda, że mleko jest dla cielaczków, nie dla ludzi, a my latami słyszeliśmy: „Pij mleko, będziesz wielki”. Wprawdzie uwielbiam nabiał i nie mogłabym z niego zrezygnować, aczkolwiek jeśli chodzi o mleko to jedynie do kawy, choć przeraża to o czym piszesz.
    Natomiast będąc w ciąży (i to za każdym razem) mój organizm mocno domagał się mleka. Po ciąży jak różdżką odjął.

    • Olu, myślę, że powinniśmy słuchać naszego organizmu. Jeżeli mamy na coś apetyt, to coś w tym jest. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • ja nie mogę pić mleka ani jogurtów itd od jakiegoś czasu… i jakoś nie tęsknię… toleruję tyle tylko co do kawy odrobinę, a i wtedy najlepiej jakbym czymś zagryzła 😉 hehe
    wrzuciłam link, ale do innych zajrzę dopiero jutro!

  • Nie piję mleka od baaardzo dawna, dlatego że nie lubię tego smaku. Bardzo rzadko pojawia się w naszym domu, zazwyczaj mały karton raz na pół roku, kiedy trzeba zrobić ciasto i akurat mleko jest w przepisie 🙂 Po tym co przeczytałam, bardzo się cieszę, że go nie lubię i nie piję 😉

  • Trochę mam problem z tym mlekiem…Z jednej strony zgadzam się z Twoimi argumentami, sama wiele o tym czytałam, ale z drugiej strony nie potrafię definitywnie go odstawić…

    • Wiesz Justyna, jak go odstawilam, to zupelnie przestalo mnie do niego ciągnąć, a wcześniej życia bym sobie bez niego nie wyobrażała. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Zdania są podzielone, jedni mówią, że dorosły człowiek nie trawi mleka, inni, że nie jest aż tak szkodliwe. Jedno jest pewne – wiedza jaką posiadamy obecnie, zdecydowanie obala „kult mleka” jaki znamy z dzieciństwa.

  • Hej 🙂 Na wstępie chciałam powiedzieć, że bardzo lubię Twojego bloga 🙂 jednak pozwól nie zgodzić się z niektórymi argumentami, które tu przytaczasz. Mam nadzieję, że nie obrazisz się, nie chcę nikogo atakować, a jedynie poddać w dyskusję 🙂

    Po pierwsze – to, że dorosłe zwierzęta nie piją mleka to fakt. Jednak ludzie mają wyewoluowali z dziwnymi zwyczajami żyieniowymi. Choćby to, że my jesteśmy przystosowani do jedzenia produktów poddanych obróbce cieplnej, a zwierzęta raczej nie przygotowują swoich posiłków przy pomocy ognia. Dla nas jest to często konieczne. Tak samo z mlekiem. Picie mleka przez dorosłych ludzi pozwoliło nam zasiedlić zimne obszary, gdzie mleko idealnym źródłem pożywienia w zimnych miesiącach. Dlatego też na północy Europy nawet do 90% ludzi obecnie toleruje laktozę, bo przeżycie ich przodków często zależało na posiadaniu genów laktazy i trawienia mleka. Tu jest krótki arytkuł i mapka z Nature: http://www.nature.com/news/archaeology-the-milk-revolution-1.13471 .I tu mam drugie zastrzeżenie. Korelujesz rozmiary Amerykanów, Brytyjczyków i Skandynwów z piciem mleka. Otóż są to właśnie kraje, gdzie ludzie lub ich przodkowie mają wysoką tolerancję laktozy więc zwyczajnie mogą pić dużo mleka i dlatego pewnie spożycie mleka na głowę jest wyższe niż w innych krajach, gdzie dużo osób ma nietolerancję. Równie dobrze można by skorelować, że ludzie z tych krajów zazwyczaj świetnie mówią po angielsku. Więc angielski pewnie powoduje otyłość 😉

    Jeżeli mogłabym coś zasugerować do artykułów tego typu to bardzo przydatne byłoby podawanie źródeł informacji, np. literatura potwierdzająca dobroczynność mleka w chorobach. Bo potem przychodzą takie upierdliwe niedowiarki jak ja i się kłócą 😉
    Gorąco pozdrawiam i życzę miłęgo dnia, czy to z mlekiem czy bez! 🙂

    • Fajnie, ze podrzucasz nam tutaj temat do dyskusji. Dzieki za uwagi, uzupenilam post o bibliografie, bo rzeczywiscie w pośpiechu (bo staram się środowy post z Linkowym Party opublikować jak najwcześniej rano), umknęło mi to (choć miałam ją w brudnopisie). Pozdrawiam serdecznie Beata

  • napiecyku

    Ja rzadko pijam mleko ( czasami duża szklanka ciepłego mleka, wypita przed snem ), nie rezygnuję jednak z twarogu. Mój tato, odkąd pamiętam codziennie na śniadanie zjada spory talerz mleka z płatkami. W wieku 72 lat jest bardzo sprawny fizycznie ( do dzisiaj jest instruktorem narciarstwa ) i pokonał w życiu wiele ciężkich chorób. Znam małżeństwo, które razem dożyło w zdrowiu 90 lat, odżywiając się głównie tłustym mlekiem krowim i tłuszczami zwierzęcymi. Myślę, że tutaj ważna jest genetyka, każdy organizm reaguje inaczej na różna substancje zawarte w pożywieniu. Mleko z terminem ważności kilka dni, również różni się od mleka w kartoniku z terminem kilka miesięcy. Pozdrawiam Beatka 🙂

  • Marta Anna Joanna

    Ja też od 6 miesięcy nie piję mleka i w ogóle nabiału głownie ze względu na cerę, która mi się bardziej poprawiła o poz a tym lepiej sie czuję.

    • Ja tez mialam to samo, rzeczywiscie czuje sie lzejsza. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Monika Rudnicka

    Dzięki za (jak zwykle) śliczne zdjęcia. Mitenka bardzo milutka. Mleka nie piję od dawna (nigdy nie lubiłam), jak się okazało słusznie. Pozdrawiam serdecznie! 🙂

  • A. Bo

    Candida to grzyb nie bakteria.
    I mleko raczej wspiera rozwój „dobrych” bakterii lactobacilus acidofilus, które chronią przed infekcjami „na dole”
    Ale też uważam że nie powinno się za dużo mleka pić. Powoduje osteoporozę.

    • Dzieki, poprawilam na grzyba. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Kobietapo30

    I dobrze, że pojawiają się takie wpisy. Mleko wcale nie jest niezbędne…Zgadzam się, a w wielu przypadkach jest wręcz szkodliwe.

  • Surowe mleko krowie, takie świeżo udojone, jeszcze ciepłe – przepyszne. Gotowane niekoniecznie. To co napisałaś, dotyczy tylko nieprzetworzonego mleka krowiego, czy też wszelkich produktów mlecznych? Bo u mnie dzień bez jogurtu jest dniem straconym.

  • Odkąd odstawiłam krowie mleko czuje się znacznie lepiej mimo ze używałam jedynie do kawy i naprawdę bardzo rzadko do gotowania. Zastępuje sojowym, migdałowym , ryżowym i innymi roślinnymi . Moze jakoś na wadze tego nie widać ale jelita z pewnością to odczuły bo o ile wcześniej fatalnie się czułam po mleku i wiele razy to się kończyło zwijaniem się z bólu dosłownie tak po serach czy jogurtach tego niemam i na szczęście mogę je ( jeszcze ?!) 😉 jeść. Świetny artykuł. Pozdrawiam

  • Kiedyś przyczytałam, że mleko krowie jest dla małej krowy a nie dla człowieka . Nie uwierzyłam, bo bardzo mleko lubię. Tylko pytanie czy to co się kupuje w kartonie lub nawet w butelce można nazwać mlekiem? Z sentymentem wspominam prawdziwe mleko od krowy u mojej babci.
    Ale wiesz, z przerażeniem czytam wszystkie artykuły dotyczące zdrowego odżywiania, bo wychodzi na to, ze wszytko co spożywamy jest niezdrowe, albo wręcz jest trucizną. Najpierw coś jest uznane za zdrowe, za chwilę już nie. A nawet jeśli jest zdrowe, to przy produkcji zostało nafaszerowane jakimiś substancjami przedłużającymi jego żywotnośc. I zdrowe nie jest. A nawet jeśli jest, to połączysz to z jakiś innym produktem i to połączenie samo w sobie jest niezdrowe. Jak się w tym wszystkim połapać?

  • Ola

    również nie piję od jakiegoś czasu i o wiele lepiej się czuję. święta prawda!

  • Kiedyś w telewizji w Pl leciała reklama, a raczej taka kampania społeczna Pij mleko będziesz wielki, a ja sobie to przekułam na pij mleko, a będziesz kaleką, bo oczywiście niektórym mleko nie przeszkadza, ale ja sama od maleńkości nienawidziłam mleka, a prawie siłą we mnie je wpychano, dopiero jogurty mi smakowały, które jadłam na trawienie, a od których paradoksalnie miałam brzuch jak bania. Odkąd nie jem nawet jogurtów to nie mam nieprzyjemnych wzdęć, nie boli mnie głowa. Czasami się skuszę na kawę z mlekiem (kupuję bez laktozy) lub na słodycze (niestety tych nie umiem sobie odmówić). Niestety propaganda lobby mlecznego jest tak wielka, że moja córka choć ma dopiero 9 lat przestała mnie słuchać i pije mleko (nawet za dużo), bo w każdym podręczniku w szkole i w każdej gazecie i w większości programów w tv mleko jest wychwalana pod niebiosa. I córka moja nie wie komu wierzyć – matce która jest w mniejszości, czy pani w szkole i tym wszystkim paniom które przychodzą uczyć o „zdrowym jedzeniu”.
    Mleko powinny odstawić osoby, które mają problemy z zatokami, katarami, zapadają na zapalenia uszu, bo cukier mleczny jest pożywką dla bakterii, w nim się one właśnie namnażają najszybciej. Poza tym mleko „zaflegmia” nasz układ oddechowy.
    Pisz Beatko jak najczęściej o zdrowym żywieniu i o zdrowiu tak w ogóle, bo to bardzo ważny temat jest.
    pozdrawiam
    Magda

  • O tym, żeby nie pić mleka naczytałam się sporo i na pewno dużo w tym racji. Dosłownie człowiek nie cielę, dlatego ta idea powinna nam dać do myślenia… Kurka, ja z tych co zaczynają dzień od kawy z mlekiem… mogę pić sojowe, migdalowe itd. ale w poslkich sklepach trochę cięzko je dostać od reki.

  • Muszę odstawić, bo chcę w tym roku zostać weganką. Na razie niedługo minie mi pierwszy miesiąc bez mięsa i z tym nie mam problemu, nigdy specjalnie mięsożerna nie byłam. Robię to wszystko po kolei i teraz wiem, że muszę odstawić też nabiał, bo zjadam go bardzo dużo. A mleka nie trawię i i tak je piję, idąc w zaparte. Z nabiałem będzie mi pewnie ciężko, ale podejmę się wyzwania, bo całkiem prawdopodobne, że moje problemy z cerą biorą się właśnie z niego.

  • Magdalena D

    Nie cierpię mleka nigdy go nie piłam… nigdy nic nie złapałam a każda osoba w moim wieku, które znam mogą sie pochwalić złamaniem jakiejś kosci. Natomiast dwa lata temu wmówiono mi ze mleko zdrowe to zaczęłam to bez laktozy pic codziennie z kawą. Po pół roku nastawiłam sie choroby autoimmunologicznej z ktora ciezko walczę do dziś… tyle dobrego ze wreszcie uzyskałam prawdziwa wiedzę i juz mi nikt nie wmówi ze musze pić mleko, jeść mięso, ze od węglowodanów sie tyje a leki z apteki pomagają nie szkodzą…
    Pozdrawiam 🙂