Czy produkty sojowe szkodzą zdrowiu?

CZY PRODUKTY SOJOWE SZKODZA ZDROWIU

Czy produkty sojowe szkodzą zdrowiu?

Sama chętnie sięgam po jogurty sojowe czy mleko sojowe, ale krąży wokół nich tyle niejasności i podejrzeń, że postanowiłam trochę podrążyć ten temat.

Nie udało mi się jednoznacznie tego rozeznać. Bo tak na prawdę nikt nie wie … do końca.

I tak może spotkaliście się z tym, że niektórzy lekarze radzą pacjentkom chorym na raka piersi, by zrezygnowały z produktów na bazie soi.

Nawet jeżeli nie ma w tej kwestii konsensusu w literaturze naukowej. To Francuska Agencja Bezpieczeństwa Sanitarnego AFSSA zaleca kobietom, które przeszły raka piersi umiar w spożywaniu produktów sojowych. Nie więcej jak 1 jogurt sojowy czy 1 szklanka mleka sojowego na dzień.

Produkty sojowe a nasze zdrowie?

Dlaczego?

  • Bo niektórzy podejrzewają soję o wywoływanie nawrotów raka piersi.
  • Ale inni specjaliści wręcz przeciwnie mówią, że soja chroni przed chorobą nowotworową.

Nawet naukowcy nie są tu zgodni. Jak więc zwykły konsument ma się w tym połapać.

Bądź tu mądry. Przecież  soja to roślina znana i uprawiana przez człowieka od tysiącleci. Dlaczego ostanio stała się  tematem licznych kontrowersji?

Przecież stanowi pierwsze źródło białka roślinnego na świecie. Dla niektórych krajów jest bezcennym produktem eksportowym. Dlaczego wokół jej przetworów narosło tyle tabu?

  • Czy soja  rzeczywiście stanowi zagrożenie dla zdrowia?
  • Czy wręcz przeciwnie jest cennym składnikiem diety przeciwnowotworowej?

Bez paniki. O co tu chodzi?

Po pierwsze wydaje się, że soja chroni przed rakiem piersi. Ale tylko kobiety, które spożywają ją (jej produkty i przetwory) już od okresu dojrzewania. To dotyczy np Japonek, u których stwierdza się dużo mniej zachorowań na raka piersi niż u Amerykanek. Te ostatnie chorują 2-3 razy częściej.

Dodatkowo kobiety azjatyckie, jeżeli już zachorują na raka piersi, najczęściej mają guzy mniej inwazyjne, co daje lepsze rokowania i ogólnie lepsze statystyki wyleczeń. Ale to może również wynikać z diametralnie różnej diety. Kuchnia azjatycka kontra fast food.

Jaka jest zależność między soją a rakiem piersi?

Otóż soja zawiera izoflawony (genisteinę i daidezynę), czyli naturalne substancje, które swoją strukturą przypominają estrogeny. Te substancje w naszym organiźmie zachowują się  jak naturalne hormony kobiece (estrogeny). Stąd nazywa się je fitoestogenami (estrogenami pochodzącymi z roślin – przedrostek fito). Tu warto dodać, że ich aktywność jest stosunkowo słaba. Np od 100 do 1000 razy mniejsza od estradiolu.

I tak z jednej strony przypuszcza się, że przyjmowanie izoflawonów (czyli tych substancji przypominających estrogeny) zapobiega niektórym typom nowotworów tzw nowotworom  hormonozależnym (tj. zależnym od hormonów jak rak piersi czy prostaty).

Z drugiej strony to właśnie nadmiar estrogenów (czy to naturalnych, czy sztucznych, skądinąd wszechobecnych w naszym otoczeniu jak bisfenol A czy ftalaty) jest odpowiedzialny za prawdziwą epidemię raka, która dotyka kraje rozwinięte. Przede wszystkim bez paniki.

Produkty sojowe – bez paniki.

  • Nikomu nie powinno zaszkodzić przyjmowanie soji w dawkach żywieniowych.
  • Natomiast większą ostrożność należałoby zachować wobec suplementów diety na bazie skoncentrowanych ekstraktów z izoflawonów sojowych.  

Jeżeli chcielibyście przypiąć ten wpis na Pintereście, przygotowałam dla Was taką serię tematycznie powiązanych pinów.

 Is Soy Healthy? CZY SOJA JEST ZDROWA?  Is Soy Healthy? CZY SOJA JEST ZDROWA?

Skąd ten problem z produktami sojowymi?

  • Po pierwsze znaczna część produkowanej na świecie soi jest genetycznie zmodyfikowana.

A niestety nie wiemy, jakie może mieć ona skutki dla naszego zdrowia.

  • Dodatkowo wiele osób ma problemy z przyswajaniem soi.

Powoduje ona u nich gazy, wzdęcia, a także przyrost wagi. Tu może zdziwicie się, ale ziarno soi w stanie surowym jest toksyczne (zawiera 3 szkodliwe dla człowieka składniki). By uczynić je przyswajalnym człowiek na przestrzeni wieków wypracował dwie metody jej obróbki: gotowanie i fermentację (miso, tempeh). Dzięki nim soja staje się dla nas strawna.

  • Niemniej, aby nasz organizm w pełni przyswoił zawarte w soi substancje i skorzystał z nich potrzebna jest dobra flora jelitowa.

Być może tym (tymi indywidualnymi różnicami w florze bakteryjnej) można wytłumaczyć różny jej wpływ na różnych ludzi. No i wypływające stąd kontrowersje, które dotyczą produktów na bazie soi.

Produkty sojowe a rak piersi.

Co się zaś tyczy raka piersi. Wydaje się, że przyjmowanie skoncentrowanych ekstraktów izoflawonów jako suplementu  w okresie menopauzy lub w ramach zastępczej terapii hormonalnej, niesie ze sobą  ryzyko uaktywnienia wzrostu nowotworu.

Choć z drugiej strony soja zmniejsza uciążliwe symptomy towarzyszące menopauzie (bo imituje kobiece hormony – estrogeny). Dlatego Japonki nie znają tak charakterystycznych dla okresu przekwitania napadów  gorąca. Ale to dzięki codziennemu spożyciu produktów sojowych. A nie skoncentrowanych suplementów z soi.  

Dodatkowo przypuszcza się, że nadmierne spożycie soi i jej produktów u chłopców przed trzecim rokiem życia, może mieć wpływ na ich późniejsze dojrzewanie płuciowe. Przykład chłopców azjatyckich.

Morał? Wniosek końcowy?

Czy  bezpieczniej trzymać się z daleka od produków sojowych, czy wręcz przeciwnie warto włączyć je do codziennej diety?

Produkty sojowe a zdrowie. Podsumowanie.

  • Soja ma korzystny wpływ na nasze zdrowie.
  • Ale tylko przyjmowana w dawkach żywieniowych.

Według wszelkich danych wszystko jest kwestią UMIARU i … wyboru odpowiednich prodkuktów.

Najlepiej było by wybierać  przefermentowane produkty sojowe (miso, tamari, tempeh). Pochodzące z uprawy ekologicznej. To jest gwarancją, że nie będzie w nich śladów GMO.

Pijecie i lubicie mleko sojowe – dobrze. Można zastąpić nim tradycyjne produkty mleczne np na śniadanie. Ale z umiarem. Najlepiej ograniczyć się do 1-2 szklanek dziennie.

Bo po prostu trudno zalecać spożywanie dużych ilości soi i jej przetworów, skoro ich wpływ na populację europejską nie jest do końca znany.

Bibliografia

David Servan-Schreiber Anticancer
Dominique Rueff Hormones végétales naturelles aujourd’hui

Czy produkty sojowe szkodzą zdrowiu?

Pozdrawiam serdecznie

Beata

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Zapisz się na Newsletter

  • Tak jak napisałaś UMIAR jest najważniejszy. Podobne teksty można napisać w zasadzie o wszystkim co jemy. A soja jest dodatkowo na cenzurowanym jako flagowy produkt wegetarian. To od razu powoduje, że mięsna strona rynku za wszelką cenę podkreśla jej wady (bez względu na to czy są w 100 % potwierdzone czy też nie).

  • I znowu coś nowego odkryłem dzięki Twojemu wpisowi. Ja jakoś za soją nie przepadam i pochodnymi, ale też nie mówię nie. Brakuje mi wiedzy 🙂

  • Jestem uczulona na laktozę, a nabiał w ogóle mi nie służy, powoduje u mnie katar i zapalenie zatok. Od paru lat jem produkty sojowe, piję kawę z sojowym mlekiem i póki co jestem zdrowa. Nie zauważyłam, żeby coś zmieniło się na niekorzyść. Nie przyjmuję żadnych preparatów hormonalnych, więc najwidoczniej ilości soi, które spożywam nie mają dużego wpływu na mój organizm, skoro nic się nie zmienia. Bardzo lubię jogurty, maślanki, ale niestety nie mogę ich spożywać. Na szczęście w marketowych lodówkach coraz więcej jest wyrobów sojowych, niestety ceny są zawrotne. Osobom, które spożywają nabiał, trudno sobie wyobrazić, jak ubogie staje się nagle menu, kiedy wykluczyć trzeba wszystkie białe sery, serki, mleko, jogurty, lody, budynie, serniki itd. Bardzo doceniam więc zamienniki sojowe.

  • Nigdy nie jadłam soi w większej ilości, ale owszem, bardzo mi smakowała. Beatko, zawsze jestem pod wrażeniem Twoich wpisów. Są takie dopracowane, rzetelne, tyle się można dowiedzieć. Gratuluję!

  • Niestety, mój organizm nie toleruje produktów sojowych, jednak zanim do tego doszłam zajęło mi to mnóstwo czasu, akurat soja wydawała mi się nieszkodliwa. Teraz staram się jej unikać, a kiedyś zajmowała ważne miejsce w mojej kuchni.

  • Lubię produkty sojowe, ale zawsze jadam je w małych ilościach…w tej kwestii akurat nie trudno mi o umiar. Dzięki za porcję wiedzy, jesteś jak zwykle rzetelna;)

  • Jul

    I po raz kolejny Twój artykuł jest dla mnie kopalnią wiedzy:) Akurat jestem w trakcie próby odstawienia nabiału.. ciężko mi się przekonać do soi, ale walczę. Najgorzej z kawą- z mlekiem sojowym jest totalnie bez smaku:/

  • Świetnie, bardzo przydatny artykuł. Nie jestem fanką soi, jadam bardzo rzadko i w małych ilościach, bo mój organizm ją źle toleruje. W końcu dałam sobie spokój ;/

  • Rzeczywiście wokół soi jest wiele mitów. Mój mąż śmieje się za każdym razem gdy zrobię jakis pasztet sojowy albo sojową pastę kanapkową, że „zaraz urosną mu cycki”:P.

  • Nie byłam świadoma, że tyle złego piszą o produktach sojowych. Ale wszystko z umiarem 🙂

  • Nie jestem wielką fanką produktów sojowych, w sumie ograniczam się tylko do spożywania mleka sojowego. Dobrze wiedzieć o takich rzeczach…. Miłego dnia! 🙂

  • Mnie trochę irytuje ta nagonka na soję, bo wystarczy że w jakimś moim daniu znajdzie się coś sojowego, to zaraz lecą komentarze o szkodliwości soi. A tak jak mówisz, zdania są podzielone… Nie wierzę, że produkt sojowy zjedzony kilka razy w miesiącu będzie w stanie negatywnie wpłynąć na mój organizm. Ludzie czasami bez sensu wpadają w panikę i jeszcze na siłę chcą tę panikę zaszczepić innym.

  • Ja osobiście nie jem produktów sojowych ze względu na GMO i właściwości antyodżywcze i źle się po niej czuję. Ale każdy musi sam dojść do swoich wniosków odnośnie soi – jednym szkodzi, innym nie.

  • Czytaj obecnie „Opanuj swój metabolizm” i tam autorka bardzo dokładnie opisuje problem soi. W zasadzie streściłaś jej wnioski, z tym że ona mówi jeszcze o jednej ważnej rzeczy. Soja w formie sfermentowanej jest ok, ale mleko sojowe niestety nie jest już takim naturalnym produktem…

  • Uważam, że wszystko, co roślinne i jadalne – musi być zdrowe. To ludzie niepotrzebnie komplikują sprawę, bo doszukują się szkodliwości, modyfikują żywność, zatruwają chemią, a potem się dziwić, że inni chorują… Dla mnie to chore, że zachwalane są zupki w proszku z dopiskiem SLIM i wszelkie suplementy diety na odchudzanie (sama chemia i zero pożytku!), a to, co naturalne, trzeba wyrzucać do kosza :/ Coś chyba jest nie tak z tymi, którzy tworzą takie teorie. Umiar i czerpanie z natury!

  • Ja się obawiam soi właśnie z uwagi na GMO. I przez to staram się jej unikać. Chociaż myślę, że raz na jakiś czas jak się zje, to nic się nie stanie, nie ma co popadać w skrajności.

  • Wiadomo, że zanieczyszczone powietrze nie pomaga nam, ale jakby tak się przypatrzeć dokładnie to nic nie powinno się jeść. Najlepiej mieć swoją krowę, kurę i ogród z dala od dróg. Tak się nie da. Wszystko z umiarem i będzie dobrze;)

  • Agnieszka

    Mimo wszystko coś w tym jedzeniu azjatyckim jest takiego, że oni nie chorują tak na raka, jak ludzie na innych kontynentach. Kiedyś oglądałam o tym dokument w telewizji. Ale nie pamiętam szczegółów, bo to dawno było :))

  • Jaki ciekawy wpis, czytam i czytam, jakbym odkrywała coś nowego. A może faktycznie, co jest z tą soją? Chyba poczytam jeszcze gdzieś głębiej. Dzięki za zwrócenie uwagi

  • Ciekawy temat, przyznam, że o wielu rzeczach nie wiedziałam. Osobiście bardzo rzadko jadam produkty sojowe, bo niespecjalnie je lubię, ale wydaje mi się, że z soją tak jak z wszystkim. Najważniejszy jest umiar i zdrowy rozsądek. W dzisiejszych czasach trudno znaleźć produkty żywnościowe, które byłyby całkowicie zdrowe. Większość budzi sprzeczne opinie i kontrowersje. Według mnie i tak najgorsza jest chemia dodawana do większości produktów.

  • Kilkanaście lat temu moja mama miała jakieś brzydkie zmiany w piersiach i lekarz jej kazał pić mleko sojowe. Wtedy jeszcze ciężko je było dostać w sklepach, było droższe o jakie 50% i miała go wypijać chyba pół litra dziennie. Kupowała waniliowe, bo naturalne jej nie smakowało. Nie wiem, czy wpłynęło jakoś na te zmiany, ale już się jej nic nie dzieje. I nie znosi mleka sojowego. 😉

    Parę miesięcy temu czytałam jakiś artykuł w klimacie takim, że soja jest zła, bo za bardzo zmodyfikowana i w ogóle się jej jeść nie powinno. Już nie wiem, jak jest naprawdę.

  • Soję spożywałam jedynie w formie mleka sojowego do kawy, kiedy karmiłam córkę, więc nie tak dużo i nie tak długo i widzę, że chyba dobrze. Na dzień dzisiejszy soja w ogóle mnie nie pociąga 😉

  • Ja za soją jakoś intuicyjnie nie przepadam, więc nie ma jej dużo w mojej kuchni. Może też z ostrożności. Mam zakodowane również, by nie dawać jej juniorowi ze względów o których piszesz.

  • karto_flana

    Ja mysle, ze kazdy produkt zywienuiowy moze miec za i przeciw. Czy soja jest uprawian w Europie?

  • Jakoś za sojowymi rzeczami nie przepadam.
    Pozdrawiam

  • z tymi sprawami zdrowotnymi zawsze jest tak: jedni mówią jedno, inni drugie, kompletnie odwrotne zdania. Nie jesteś w stanie sama się w tym połapać, chciałabym być wtedy naukowcem, który ma możliwość przeprowadzenia własnych badań. Bo normalnie można się pogubić. i w takiej sytuacji jak najbardziej – umiar, i rozwaga. Różnorodna dieta to podstawa.

  • Ostatnio czytałam właśnie na internecie na temat soi i jej złego wpływu na zdrowie. Zdziwiło mnie to, bo wcześniej słyszałam, że soja jest zdrowa i powinno się ją spożywać. Masz rację, wszystko z umiarem i będzie dobrze 🙂

  • Szczerze mówiąc, nawet nie wiemy, czy spożywamy sporo soji. Chyba nie. Ale z nią pewnie tak jak ze wszystkim, umiar wskazany.

  • Takiego tekstu było mi potrzeba. Lekarka zaleciła mi na podleczenie wątroby Essentiale Forte, ale tam jest soja, a mi estrogenów w żadnej postaci, nawet roślinnej, przyjmować nie wolno. Trzeba szukać zamiennika.

  • Ja nie jadam produktów z soją ze względu na moją tarczycę.

  • Przez wiele lat miałam coś w rodzaju „ekologicznych wyrzutów sumienia”, że nie jem soji. Odstręczały mnie maksymalnie fabrykowane „kotlety sojowe” i tym podobne namiastki mięsa a zamiast ziaren soji wolałam np soczewice i cieciorkę. Potem poczytałam o strączkowych w kontekscie diety paleo. Czasem organizm wie lepiej 😉

  • Przez wiele lat miałam coś w rodzaju „ekologicznych wyrzutów sumienia”, że nie jem soi. Odstręczały mnie maksymalnie fabrykowane „kotlety sojowe” i tym podobne namiastki mięsa a zamiast ziaren soi wolałam np soczewice i cieciorkę. Potem poczytałam o strączkowych w kontekscie diety paleo. Czasem organizm wie lepiej 😉