Osiąganie celów. Jeżeli bardzo czegoś pragniesz – osiągniesz to, tylko …

osiąganie celów, zarządzanie strategiczne,

osiąganie celów, zarządzanie strategiczne,

Jak osiągnąć cel?

Chcesz dobrze nauczyć się angielskiego, chcesz opanować jakieś rzemiosło. Chcesz zostać mistrzem – najpierw… Musisz powświęcić na to całe życie.

Maestro oddałabym całe życie, by grać tak jak pan

Powiedziała melomanka do światowej sławy wirtuoza. Maestro tylko odpowiedział: Ja już to zrobiłem.

Nie da się zamówić tego u świętego Mikołaja pod choinkę. Na zaraz, na od ręki, najlepiej na poprzednią gwiazdę. To trzeba sobie powoli, mozolnie wypracować.I dalej jeszcze cały czas tę umiejętność pielęgnować.

Przekonała mnie o tym moja jeszcze krótka przygoda z szydełkowaniem. To tylko 2 lata, ale…

Jakieś 2 lata temu wpadłam w towarzystwo dziergających blogerek (w ramach wyzwania u Maknety). A potem mozolnie, krok po kroku dziergałam. Nieraz prułam, nieraz utknęłam, bo na danym etapie mojego rozwoju dany problem mnie przerastał.  Po czasie przez niego przechodziłam. Czasami wręcz bezboleśnie, jakby przy okazji. Bo nauka to proces. Nie prezent.

jak osiągnąć mistrzostwo, crochet

Wszystko jest trudne zanim stanie się proste.

Po 2 latach dziergania mogę rozszyfrować prawie każdy schemat. Na początku wydawało mi się … niewiarygodne. Dowód, a właściwie 3 dowody – na końcu wpisu. Do czego zmierzam?

Chcesz nauczyć się języka obcego, fotografii, chcesz pisać, rysować, tworzyć grafiki … Chcesz zostać  w tym mistrzem… Najlepiej światowej sławy.

Możesz. A czemu by nie.

Do odważnych świat należy. I do tych, którzy nie boją się stawiać przed sobą ambitne wyzwania.

Ale w procesie osiągania mistrzostwa w czymkolwiek ważną rolę odgrywają 3 elementy:

POSSIBILITY. Możliwość.

Czyli musimy uwierzyć, że dana umiejętność jest w zasięgu naszych możliwości. A dalej wiara góry przenosi. To nawet sprawdza się w walce z chorobą. Wszystko jest kwestią odpowiedniego nastawienia i odpowiedniej motywacji.

ABILITY. Umiejętność.

Czyli musimy uwierzyć, że posiadamy odpowiednie predyspozycje czy umiejętności. Jako bazę, na której będziemy dalej się rozwijać.

Jeżeli za grosz nie mam słuchu, to nawet jeżeli godzinami  będę grać na nerwach sąsiadom i pracowicie wygrywać gamy, wirtuozem nie będę. W tym wypadku zawziąć się na to i wmawiać sobie, że mogę … mija się z celem. To tylko strata czasu i źródło nieustannych frustracji. Lepiej od razu zawziąć się na coś innego. Na coś do czego masz predyspozycje.

Ale uwaga. Tu jeszcze dochodzą wymówki, które czasami skutecznie zachęcają nas do nic nie robienia.

Bo ja nie mam zdolności językowych.

A skąd masz wiedzieć czy je masz, jeżeli nigdy uczciwie nie przysiadłeś fałdów do nauki angielskiego. Zawsze tylko po łebkach. Nikt nie został poliglotą po jednym krótkim kursie językowym. To było by zbyt pięke, by być prawdziwe.

WORTHINESS. Wartość.

Czyli czy na prawdę tego właśnie chcesz? Czy gra jest warta świeczki?

Czy jesteś przekonany, że warto robić (w tym temacie) krótkoterminowe wyrzeczenia po to, by uzyskać długoterminowe korzyści?

Czy warto zrezygnować z bezbolesnej i relaksującej lektury książki w języku ojczystym, po to by mozolnie przekopywać się przez nią w oryginale. Ze słownikiem w ręku (sprawdzając w nim co drugie słowo).

Odwagi.

Nic nie bierze się znikąd. Droga na skróty rzadko do czegoś prowadzi, a już na pewno nie do mistrzostwa. Raczej do bylejakości.

osiąganie celów, zarządzanie strategiczne,

Dlatego jeżeli ruszasz w długą drogę po … mistrzostwo w jakiejkolwiek dziedzinie, NAJPIERW

1. Określ swój cel.

Najlepiej tak, żeby można go zmierzyć.

Będę robić prawo jazdy.

Mówi mój szwagier i robi je już dziesiąty rok z rzędu. Fakt autentyczny. Ale niewiele się to posuwa na przód.

Chcę nauczyć się angielskiego tak, by czytać Szekspira w oryginalne. Ambitne, ale co mi tam.

2. Powiedz o tym swojemu otoczeniu.

To motywuje. Szczególnie jeżeli bardzo nie lubisz słyszeć tego pseudoproroczego:

A nie mówiłem …

że Ty niczego nie potrafisz doprowadzić do końca, że to tylko słomiany zapał, banialuki, strata czasu itp…

3. Zadbaj o motywację.

Jeżeli już ustaliłeś i jesteś święcie przekonany, że gra jest warta świeczki. To ten trzeci etap, czyli WORTHINESS. Tu pomaga wizualizacja. Bo fajnie pomarzyć sobie, że będę tak „speakał” po angielsku, że szefowi szczęka opadnie. Jeszcze fajniej było  mieć z tego motywującego kopa.

4. Przygotuj sobie plan działania.

Bez planu to jak dryfowanie po ocanie. Gdzie nas zaniosą zmienne wiatry. Zawitamy do dobrego portu, czy roztrzaskamy się o skały?

Dobrze ten plan jakoś rozłożyć sobie w czasie. Bo marzenie z terminem realizacji staje się celem. A w życiu warto mieć CEL. Jakikolwiek. To nasza siła napędowa. Antidotum na: zniechęcenie, nudę, poczucie bezużyteczności…

5. Tu zaczyna się metoda małych kroków.

Mozolnie, często pod górkę. Gdzie co rusz, na każdym kroku przekonujemy się, że

Wszystko jest trudne zanim stanie się proste.

6. Nie stawiaj sobie za wysoko poprzeczki. Nie od razu.

To najkrótsza droga do tego, by się zniechęcić.

7. Nie porównuj się z innymi.

Nic tak nie potrafi zepsuć satysfakcji z  tego, co robimy. Bo zawsze znajdzie się ktoś, kto robi coś lepiej, kto zaszedł dalej…

Po prostu ciesz się z najdrobniejszych sukcesów i nagradzaj siebie za nie.  Nawet jeżeli dążymy w czymś do mistrzostwa, to tylko po to, by jak najlepiej wykorzystać swoje życie. A tu celem każdego z nas (intuicyjnym) – jest po prostu bycie szczęśliwym. A  szczęście to nie stacja docelowa, tylko sposób podróżowania.

8. Zacznij od przygotowania sobie programu działania na najbliższe 30 dni.

9. Korzystaj z niewiarygodnych możliwości, które mamy na każdym kroku.

Chociażby na wyciągnięcie ręki do klawiatury komputera. W sieci znajdziemy tyle darmowych kursów, tutoriali. Nic, tylko czerpać pełnymi garściami i rozwijać się.

10. Wychodź poza sferę swojego komfortu.

Poza sferę małych codziennych przyzwyczajeń. Z jednej strony dobrze je sobie wyrobić, z drugiej strony nie wystarczy poprzestawać na nich. Bo to ogranicza nasz rozwój. Sięgaj coraz wyżej. To nazywa się rozwój.

11. Ruszaj się. Poważnie.

Chcesz osągnąć mistrzostwo, musisz myśleć kreatywnie. A żeby myśleć kreatywnie, nasz mózg potrzebuje endorfin.

12. Nie zniechęcaj się: żadne doświadczenie nie idzie na marne.

Np w dzierganiu nawet z prucia można wyciągnąć całkiem sporą naukę na przyszłość. A taką „bolesną”naukę najlepiej się zapamiętuje.

13. Dostosuj metodę do siebie. Nie siebie do metody.

Każdy jest inny. Każdy jest unikalny. Nie ma jednej drogi. Każdy ma swoją drogę. Jeżeli uczysz się języka i jesteś słuchowcem to (więcej) słuchaj. Jeżeli jesteś wzrokowcem to (więcej) czytaj.

14. Podpatruj, kopiuj, inspiruj się.

Tak wyrabia się własny styl.

15. Nigdy nie jest za późno, by się czegoś nowego nauczyć.

Polecam fajny artykuł Adrienne Smith dlaczego baby boomersi czyli osoby urodzone gdzieś w latach 40-tych, 50-tych powinny blogować.

16. Nigdy nie przestawaj się uczyć.

Nauka to nie prezent, to proces. To było punktem wyjścia.

17. Gdy czujesz, że potrzebujesz odpoczynku, zwolnij.

Ta umiejętność: przystopowania, odpuszczenia sobie jest niezbędna dla naszego zdrowia psychicznego.

A teraz już dowód, który Wam obiecałam na początku. Kiedy 2 lata temu zaczynałam dziergać w najśmiejlszych marzeniach nie wyobrażałam sobie, że kiedyś będę potrafić wydziergać takie serwetki. A tymczasem wszystko jest trudne zanim stanie się proste.

Pozdrawiam serdecznie

Beata

jak osiągnąć mistrzostwo, crochet, osiąganie celów, zarządzanie strategiczne,

osiąganie celów, zarządzanie strategiczne, jak osiągnąć mistrzostwo, crochet

jak osiągnąć mistrzostwo, crochetjak osiągnąć mistrzostwojak osiągnąć mistrzostwo, crochet, crochet

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Zapisz się na Newsletter

  • Moje życiowe motto to: „Jeśli czegoś chcesz – znajdziesz sposób, jeśli nie chcesz – znajdziesz powód”.
    Pozdrawiam z Alzacji 🙂

  • Świetny wpis, a droga po mistrzostwo idealna. 🙂

  • Niestety ale ostatnio często popełniam ten błąd i mówię sobie że nie mam zdolności językowych. Jestem w Irlandii rok i 8 miesięcy a mój angielski jaki był taki jest, wydaje mi się że nie ma żadnego progresu, to mnie zniechęca do dalszej nauki. Słucham wciąż tych samych kursów, już nawet nie wiem czy jestem wzrokowcem czy słuchowcem 😉 Trzeba wziąć się w garść i nie poddawać bo „Chcieć to móc!”. Pozdrawiam z deszczowej Irlandii

  • Barbara Pakuła

    Świetny wpis. Rok temu postanowiłam dokładnie wg tej drogi zacząć działać i są efekty. Mega motywująco działa powiedzenie swoim dobrym i „złym” znajomym o swoich celach.
    Tymczasem teraz mogę się już pochwalić blogiem, którego celem jest pokazać, że można widzieć lepiej i patrzeć świadomie: http://www.barbarapakula.pl

  • Dzięki Ci za wypunktowanie drogi do sukcesu.
    Dużo mi to daje, tym bardziej teraz, gdy właściwie dopiero jestem na początku tej pewnej drogi, a efektów każdego kroku trudno się dopatrzeć.
    Nic to, muszę być bardziej wytrwała i konsekwentna, to wiem na pewno 🙂
    Dzięki i pozdrawiam 🙂

  • Wiem z własnego doświadczenia, że dobry plan dużo daje, jeśli chcesz coś osiągnąć. Trzeba być konsekwentnym, tak jak piszesz. I być pewnym, że jest Ci to naprawdę potrzebne – to motywuje;-) Szydełkowanie mnie trochę przeraża, nie ukrywam;-)

  • No, że też Inlinkz mnie przerósł xD Bywa 😀 Niemniej jednak co do postu – jestem niechlubnym przykładem rezygnowania w punkcie, którego nie mogę przeskoczyć. Kilka ładnych lat grałam na gitarze basowej aż do chwili, kiedy trafiłam w miejsce, z którego nie mogłam się wygrzebać. Stwierdziłam, że w takim razie to na pewno się nie nadaję i instrument poszedł w kąt. A szło mi ponoć nieźle… Cóż, mądry Polak po szkodzie. Chociaż nadal zdarza mi się wypadać z toru na takich właśnie zakrętach. A, tak jeszcze co do tego słuchu – nawet i to jest kwestią ćwiczeń 😉 Da się, jak się chce. Pamiętam nawet, że korzystałam z programu w którym można było ćwiczyć słuchanie interwałów i rozpoznawanie dźwięków. Moją piętą jest chyba to, żeby się nie porównywać – zawsze zerkam na tych, którzy są parę lat względem mnie do przodu i bezsensownie się dołuję. Druga słabość to etapowość – zawsze chcę już, zaraz, teraz, od razu i najlepiej ze wszystkich. Cierpliwość to zdecydowanie nie moja mocna strona… Ciekawa jestem, ile jeszcze razy będę musiała dostać po tyłku i ponieść porażkę zanim prawdziwie i szczerze wbiję sobie do głowy te wszystkie punkty, o których pisałaś.

  • A ja chciałam powiedzieć, że piękne te szydełkowe serwety!

  • Śliczne te Twoje prace, podziwiam Cię za zapał i pracowitość;)

  • Beatko, ja za to szydełko to podziwiam Cię bardzo 🙂

  • Per aspera ad astra 😀 Dziękuję Ci za kolejny wartościowy tekst i w pełni się zgadzam z tym co napisałaś. Ja w praktyce zastosowałem większość tych sugestii i wiem, że to działa. Na początku tego roku zacząłem biegać i mając na uwadze moje możliwości założyłem sobie, że do końca roku chcę osiągnąć cel w postaci przebiegnięcia ciągiem, bez zatrzymywania i bez nadmiernego wysiłku… 5 minut. Cel został osiągnięty i dzięki systematyce i planowi znacznie przekroczony. Teraz przebiegam ciągiem od 25 do 35 minut i następny cel jaki sobie założyłem to utrzymanie systematyczności biegania do wiosny. Nic ponadto. 😀

  • Wydaje mi się, że punkt 5 jest kluczowy. Metoda małych kroczków. Zbyt często bierzemy na siebie zbyt dużo, lub działamy na fali „hurra”, która szybko przemija. A potem przytłoczeni, stwierdzamy, że to nie dla nas, nie nadajemy się etc. Z metodą „zjedz słonia po kawałku” da się osiągnąć niemal wszystko 🙂

  • Ciekawy i wartościowy tekst. Często sobie powtarzam – nie od razu Kraków zbudowano, kiedy biorę się za coś nowego. Ostatnio oswajam się z frywolitką – bez wymówek, bez rzucania robótki w kąt, kiedy coś nie wychodzi:)) Piękne zdjęcia Beato i śliczne serwetki. Pozdrawiam:)

  • Beatko, świetny tekst! Bardzo motywujący. Pamiętam, kiedy zaczynałam moją przygodę z grafiką miałam kilka razy ochotę rzucić szkołę. Ale w głowie cały czas kłębiła się myśl, że przecież ta grafika to super sprawa. I nie wyobrażam sobie, żebym teraz mogła robić coś innego 🙂 Z drugiej strony – kilkoro moich znajomych zainteresowanych tym, gdzie uczyłam się grafiki poszło do szkoły, do której ja chodziłam. Ostrzegałam, że na zajęciach można poznać funkcje programu, ale wypracowanie swojego stylu i umiejętności to godziny pracy. Te osoby niestety zrezygnowały po około pół roku bo w tym czasie nie przyszły efekty, jakie chcieli osiągnąć. A szkoda, bo mam wrażenie, że punkt przełomowy czekał tuż za rogiem 🙂
    Czasami mam wrażenie, że to dzieci mają więcej pokory do uczenia się nowych rzeczy niż dorośli. Dorosły pracuje, jest zajęty i nie ma czasu na nowe. A uczenie się nowych rzeczy daje tyle frajdy i przyjemności 🙂

  • Uwielbiam takie motywacyjne wpisy! Dziękuję Ci! 🙂

    http://thefiorka.pl/2015/11/filmy.html

  • Podobno właśnie nie wolno mówić o swoich planach, bo to trochę oszukuje nasz mózg i często tylko mówimy, czując, że to już duży krok na przód. A poza tym, nie wolno zapeszać ;).
    Wszystko jest trudne zanim stanie się proste – to naprawdę mój ulubiony cytat. Prawda i motywacja w jednym.

    Pozdrawiam!

  • Podpisuję się pod Twoim postem! Wszystko jest trudne zanim stanie się proste. Warto zrobić codziennie mały kroczek, żeby wyjść ze strefy komfortu i zacząć osiągać to czego pragniemy 🙂

  • Prawda, prawda, prawda. Ludzie nie mają pojęcia jak wygląda prawdziwy warsztat mistrza. To samo jeśli chodzi o wynagrodzenie np. dla muzyków. Powszechnie uważa się, że płaci się jedynie za występ – zapominając tym samym o latach kursów, szkoleń, instrumentów itd…

  • Uwielbiam Twoje Link Party! Zaglądam zawsze i odwiedzam większość blogów, do mnie nie zagląda aż tyle osób, więc korzystam z Twojej imprezy by poznać nowe miejsca, dziękuję!

  • Twoje serwetki są śliczne, a jeśli robiłaś je bez schematu to już jest to wyższa szkoła jazdy. W dwa lata nauczyłaś się to czego inne dziewiarki nie potrafią przez całe życie.
    Ja niestety mam cały czas problem z formowaniem celów, a może jeszcze większy z ograniczeniem marzeń i pragnień oraz z ich wartością, bo część z nich po prostu chcę bo chcę, ale wtedy słabo mi wychodzi ich osiąganie.
    Pozdrawiam

    • Magda nie ja nie jade bez schematu, ja czytam schemat. Bez schematu nie dalabym rady. To na prawde wyzsza szkola jazdy.

  • Bardzo motywujący wpis, właśnie mi przypomniałaś, że już 2 lata „uczę się” włoskiego 😉

    • Agnieszka przypomnialas mi ze ja wloskiego ucze sie juz jakies 10 lat hi hi hi

  • Racja 🙂 Ja swoją przygodę z szydełkowaniem zaczęłam dokładnie rok temu. Szydełkuję dla przyjemności i ku uciesze obdarowywanych 😉 ale też nie mam napięcia na nie wiadomo co, ma to być fajne i przyjemne zajęcie, ćwiczyć w inny sposób mój mózg i dłonie, do tego realizować się kreatywnie. Bez ciśnienia. Masz rację, że wszystko zaczyna się w głowie i od naszego nastawienia – jestem przykładem osoby, która w wieku 30 lat postanowiła zmienić zawód…Wywróciłam wszystko do góry nogami I udało mi się, choć wybrałam bardzo trudną i obarczoną wysokim ryzykiem ścieżkę nowej kariery, po trzech latach pracuję w zawodzie dzięki wytrwałości, wiary, dokładnemu planowi działania i determinacji oraz setek godzin ćwiczeń, zadań, kursów i teorii. W chwilach zwątpienia napędzają mnie informacje, które przypominam sobie, że wielu gigantów biznesu zaczęło biznes swojego życia po 40-tce 😉 można? można!

  • Bardzo mądry teskt! Zgadzam się ze wszystkim, poza mówieniem otoczeniu o celach /planach. Chyba, że jestem w trakcie realizacji celu i wiem, że się uda. Dlaczego? Bo jeżeli sobie coś postanowię, a jednak się tego nie pdoejmę, albo mi się nie uda, nikt nie będzie mi mówił, że na obietnicach się skończyło. Zgadzam się z tym, że deklaracje dane otoczeniu bardziej motywują, jednak moje zachowanie wynika chyba z charakteru. Nie lubię porażek 😛

    • To pewnie rzeczywiscie zalezy od osoby i od sytuacji.

    • To pewnie zalezy od osoby, bo niektorych to motywuje, a czasami wlasnie znajomi i rodzina po drodze podsuwaja nam jakies rozwiazania. A to ucze sie angielskiego, ktos podpowie jakis fajny kurs, czy lekture.

  • Czytałam z przyjemnością. I zgadza, się, że wszystko jest trudne, zanim stanie się proste, a żeby stało się proste, potrzeba odwagi by sprawdzić, czy takie rzeczywiście jest.

  • Piękne te serwetki. Moja mama potrafi takie cudeńka robić, mi jakoś nigdy nie wychodziło.

  • Wydaje nam się, że najważniejsze to zacząć. Bo jak już się zacznie, to później samo jakoś idzie do przodu z mniejszym czy większym nakładem naszych sił.

  • Fajny wpis – merytoryczny i z przykładami. Masz rację, że bardzo ważne jest poprawne określenie celu. Jeżeli nie określimy co tak naprawdę chcemy osiągnąć to nigdy do tego nie dojdziemy. Fajnie w tym pomaga metoda S.M.A.R.T. Nie wiem czy kiedyś słyszałaś o niej, ale to świetna metoda, która pomaga w wyznaczeniu swojego celu w prosty sposób.

  • Ania C.

    Wpis fajny i daje dużo motywacji