Ekologia głupcze, czyli dlaczego rozpadł się ZSRR?

dlaczego upadł zsrr

dlaczego upadł zsrr

Może narażę się tym wpisem. Bo może narażę się próbując obalić ten mile pieszący nasze narodowe ego mit, że to my najweselszy barak w obozie od środka rozwaliliśmy cały ten ZSRR. Może i dołożyliśmy tu swoją cegiełkę. Ale nie byliśmy sami. Bo była Gorbaczowska pieriestrojka, porażka radzieckiej armii w Afganistanie, no i EKOLOGIA.

Tak, Ekologia głupcze.

Przepraszam to nie do Was. Tylko parafrazuję slogan, pod którym w swoim czasie niejaki Bill Clinton prowadził kampanię wyborczą « It’s the economy, stupid ». W wolnym tłumaczeniu Ekonomia, głupcze. A może nie. Może właśnie EKOLOGIA.

Jak to przenikliwie zdiagnozował w latach 80-tych Janek Pietrzak z Kabaretu Pod Egidą :

 Wprowadzić nasz model ekonomiczny na Saharze, to po tygodniu piachu zabraknie.

Tak funkcjonowała w owych czasach cała sowiecka gospodarka. Łatwo sobie wyobrazić, co ten model ekonomiczny robił ze środowiskiem naturalnym. Masakra. Tyle, że w tym środowisku żyli żywi ludzie i odbijało się to coraz mocniej na ich zdrowiu. Nie chodzi tu o sam Czarnobyl. Choć był on tutaj takim detonatorem. Ale gospodarka sowiecka odcisnęła się czarnym cieniem na stanie środowiska. A winowajcom było tutaj Centrum – Moskwa, czyli dla republik związkowych – rosyjski kolonializm.

Wszystko zaczęło się od tego, że ktoś otworzył puszkę Pandory i stała się głasność (jawność). Tym kimś był oczywiście Michaił Gorbaczow. Wybrany w marcu 1985 roku na pierwszego sekretarza Partii Komunistycznej ZSRR. Uruchomił w ten sposób lawinę, której już nie potrafił zatrzymać. Nastała era Gorbaczowskiej Pieriestrojki. Można było mówić swobodniej o pewnych rzeczach. A że równolegle miała miejsce czarnobylska katastrofa. Tu pojawiły się pierwsze postulaty proekologiczne.

Ale oczywiście miały one swój podtekst polityczny. Chodziło o oskarżenie Rosji (Moskwy – Centrum) o kolonializm względem innych narodowości tworzących ZSRR.

Dlaczego Rosjanie budują u nas fabryki, elektrownie, które zatruwają naszą ziemię, nasze środowisko naturalne, nasze zdrowie?

Jakim prawem Rosjanie przekształcają nasze terytorium w swoje zaplecze energetyczne, budując na naszej ziemii elektorwnie jądrowe?

dlaczego upadł zsrr

Oczywiście detonatorem był tu Czarnobyl (26 kwietnia 1986 roku).

Najtragiczniejsza w skutkach katastrofa nuklearna XX wieku. Władze radzieckie przestraszyły się jej konsekwencji i nic nie powiedziały ludziom. Ironia losu, nie były tu same. Bo w tym samym czasie, w bądź co bądź demokratycznej Francji, tamtejszy rząd, by nie wywoływać paniki twierdził, że chmura radioaktywna zatrzymała się na granicy z Niemcami. Jakby grzecznie czekała na kontrolę paszportową. Wtedy jeszcze nie było Szengen. Jakby skażenie środowiska przejmowało się jakimiś granicami. Szkoda, tylko że trzeba to tłumaczyć politykom. A w tym czasie, na Ukrainie, w Kijowie pochód pierwszomajowy, ledwie kilka dni po katastrofie, odbył się jakgdyby nic.

Ukraina.

I wtedy Jurij Szczerbak (ukraiński lekarz i pisarz) otwarcie zarzucił radzieckim władzom kłamstwo (odnośnie skutków czarnobylskiej katastrofy). A inteligencja ukraińska zaczęła mobilizować się przeciw przekształcaniu Ukrainy w zaplecze energetyczne Rosji. Tu pojawiają się jakże bolesne dla ukraińskiego społeczeństwa porównania do innej wielkiej katastrofy Wielkiego Głodu z 1932 roku (przemyślnie zorganizowanego przez Moskwę, by wytępić ukraińskie mrzonki niepodległościowe). Zginęło wtedy 10 milionów osób.

A na Ukrainie w tych burzliwych latach 80-tych spontanicznie tworzą się łańcuchy ludzkie (taka pasywna forma protestu) przeciw budowie kolejnej elektrowni jądrowej na Dnieprze.

Ale Ukraina nie była jedna. To był tylko wierzchołek góry lodowej. Ten sam system, ten sam bezmyślny model ekonomiczny, te same tragiczne skutki dla środowiska naturalnego. Ten sam niszczący wpływ na zdrowie ludzi. Czyli EKOLOGIA. Bo to jest na prawdę ważne. Ten problem dotyczy nas wszystkich.

Odrobina chronologii.

Kazachstan.

Lata 80-te. Tu w prawdzie poszło o coś innego. Surrealistyczna sytuacja. Zdarzył się bug systemu. Jak to czasami małe niedopatrzenie może zawarzyć na biegu historii.

Do starannie przemyślanego systemu partyjnych nominacji z klucza zakradł się złośliwy chochlik. Michaił Gorbaczow na stanowisko pierwszego sekretarza Partii Komunistycznej Kazachstanu mianował Rosjanina, niejakiego Gienadija Kolvina. Ni z gruszki, ni z pietruszki. To stanowisko należało się rodowitemu Kazakaowi. Z klucza. Na tym tle wybuchają zamieszki w Ałma-Acie (ówczesna stolica Kazachstanu). Absurdalna sytuacja.

W republikach związkowych od lat funkcjonowała sprawdzona zasada, że pierwszym sekretarzem lokalnej Partii Komunistycznej musi zostać rodzimy mieszkaniec. Dopiero za nim, drugim sekretarzem był nominowany Rosjanin, podrzucany przez Moskwę. A tu takie niedopatrzenie. Wcale nie świadczy ono o cichej acz zamierzonej próbie rusyfikacji ze strony Michaiła Gorbaczowa. Gorbaczow po prostu nie był jakimś zaciekłym nacjonalistą. Przecież inaczej nie powierzył, by strategicznego stanowiska ministra spraw zagranicznych ZSRR Gruzinowi Edwardowi Szewardnadze. To raczej dowód na to, że Gorbaczow zupełnie nie doceniał znaczenia problematyki narodowościowej w byłym ZSRR. Tego, że narodowości tworzące Związek Radziecki mogą mieć swoje ambicje niepodległościowe i że może to doprowadzić do rozkładu całego organizmu.

Ale w Kazachstanie środowisko naturalne też leży i kwiczy. W końcu wszędzie mamy ten sam system, tę samą katastrofę naturalną. W latach 1989-90 w Kazachstanie odbywają się manifestacje, domagające się zamknięcia poligonu nuklearnego w Semipalatyńsku. Swoją drogą jak często i jak lekko wielkie mocarstwa przeprowadzają próby jądrowe (które na lata bezczeszczą środowisko naturalne) daleko od domu, w swoich koloniach. Tak robili przecież np Francuzi.

W Kazachstanie tworzy się wtedy również Komitet Obywatelski w obronie Morza Aralskiego pod nazwą Morze Aralskie – Azja – Kazachstan. Bo zanieczyszczenie środowiska nie zna granic.

Litwa.

Tu niepokoi stan Morza Bałtyckiego i skażenie gleby. Ten sam system. Ta sama intensywna industrializacja i intensywne rolnictwo (beztroskie nadużywanie nawozów chemicznych). Organizuje się łańcuch ludzki wokół elektrowni jądrowej Ignalina.

Tu co ciekawe zaczątkiem ruchu ekologicznego staje się lokalny oddział Związku Pisarzy, czyli pierwsza budzi się inteligencja. Podobnie jak w innych republikach postulaty ekologiczne są tylko punktem wyjścia (i niestety punktem przejściowym) do wysunięcia poważniejszych roszczeń: wolności i niepodległości.

Tatarstan.

Dzisiaj autonomiczna republika w ramach Roji (Federacji Rosyjskiej). Tu trzymajcie się dobrze, postulaty postulaty proekologiczne wypływają od samej Partii Komunistycznej. Jej lokalnego odziału, który (jak na ironię losu) zdominowało reformatorskie skrzydło bliskie Gorbaczowowi.

I tu podobnie … Pojawiają się postulaty przeciw projektowi elektrowni jądrowej na terenie tej republiki. Dalej przeciw Rosji, centrum, całemu systemowi, który doprowadził środowisko naturalne do takiego stanu rzeczy.

Armenia.

Tu protesty proekologiczne narastają wokół fabryki kauczuku w Erewaniu. Przestarzała, zbudowana w latach 30-tych i 40-tych, niereformowalna, paskudnie truje środowisko naturalne. Niektórzy porównują ją do kolejnego ludobójstwa Aremńczyków (Ormian). Tu również pojawia się oskarżenie o kolonializm. Dlaczego Rosjanie budują u nas fabryki, które niszczą nam zdrowie.

Ekolodzy domagają się też zamknięcia elektrowni jądrowej Medzamor. Co prawda zbudowanej w latach 70-tych, ale poważnie naruszonej w czasie trzęsienia ziemi z 7 grudnia 1988 roku. To trzęsienie ziemi (jakże tragiczne w skutkach) jest poważnym wyłomem. Po raz pierwszy ZSRR otwiera się na pomoc międzynarodową. A sam Gorbaczow znowu źle rozgrywa tę sytuację. Kolejny dowód na to, że nie rozumie delikatnej kwestii narodowościowej w ZSRR. Gorbaczow dociera na miejsce katastrofy dopiero po tygodniu. A zaistniałą sytuację konfliktową próbuje rozwiązać przez represje. Jednocześnie w regionie narastają tarcia etniczne między Armenią i Azerbejdżanem. Po prostu Kaukaz, jedna wielka beczka prochu. Armeńczycy uciekają z Baku (stolicy Azerbejdżanu), a Azerowie z Erewania (stolicy Armenii). Dalej będzie już tylko coraz gorzej. Czystki etniczne i wojna.

dlaczego upadł zsrr

Po prostu polityka.

A tymczasem idealistyczne postulaty proekologiczne przejął ktoś inny. Bardziej pragmatycznie. Ktoś chciał niepodległości, ktoś chciał władzy. A może po prostu ktoś zobaczył w tym dobrą okazję do dopchania się do jakiegoś stołka. Postulaty ekologiczne poszły w odstawkę. Bo środowisko naturalne nie zając, nie ucieknie. Może poczekać.

Dalej nikt nie miał głowy do ekologii. Wyparła ją jak zawsze POLITYKA.

Borys Jelcyn, znacie, pamiętacie, nie uwierzycie (bo to w sumie dobry kawał) mówił wtedy:

Bierzcie tyle wolności, ile jestście w stanie unieść.

Sam ogłosił niezależność Rosji w 1990 roku. A jeżeli mówił tak jako Rosjanin do innych narodów, to tylko dlatego, że w polityce punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. A wtedy ktoś siedział o stołek wyżej od niego. Bo mówił to jako prezydent Rosji (czyli republiki związkowej). A Michaił Gorbaczow wciąż jeszcze był prezydentem ZSRR. W takiej sytuacji rozwiązaniem (rozwiązaniem sobie rąk) było rozwiązanie ZSRR. Bo to de facto Jelcyn (ówczesny prezydent Rosji), Szuszkiewicz (prezydent Białorusi) i Krawczuk (prezyent Ukrainy) przypieczętowują rozpad kolosa. Podpisując porozumienia z Białowieży 8 grudnia 1991 roku. Które położyły kres ZSRR. Co kilka lat później Władimir Putin nazwał, trzymajcie się:

Największą katastrofą geopolityczną XX wieku.

Kolejny dowód na to, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

A może po prostu człowiek lubi podcinać sobie gałąź, na której siedzi?

Co z tego, że wymierają pszczoły (bez nich my też wyginiemy)? Co z tego, że współczesny człowiek ma coraz więcej problemów ze spłodzeniem potomka? Jeżeli przestaną rodzić się dzieci, w końcu zniknie ludzkość. Środowisko poczeka. Są ważniejsze sprawy. Nie prawda.

Ekologia, głupcze. Tylko czy ktoś kiedyś wytłumaczy to naszym politykom.

Że póki co Marsjanie nie zagrażają Ziemi. Ziemi zagraża człowiek (to też cytat z piosenki Janka Pietrzaka). Może choć raz na poważnie posłuchamy humorystów.

Na podstawie wykładów pani profesor Ter-Minassian z paryskiego Inalco i pracy doktorskiej J. Raviot « Ekologia i władza w ZSRR ».

Przypominam Wam o WEEKENDOWYM LINKOWYM PARTY. Tymrazem na FACEBOOKU.

Pozdrawiam serdecznie

Beata

Zapisz się na Newsletter

More from BEATA REDZIMSKA

Paryż na starej fotografii.

Nie wiem, czy tylko ja tak mam, że uwielbiam przeglądać stare fotki....
Read More