Dlaczego winogrona robią nam dobrze.

Co można zrobić z winogron

Co można zrobić z winogron

Ach jak bardzo chciałoby mi się sięgnąć po winogrona i wraz z nimi przygarnąć trochę słońca z południa Francji. Bo nie wiem jak u Was, ale u mnie ostatnio ciągle pada. A dlaczego miałabym sobie żałować. Bardzo lubię to wyrażenie, ale w tym przypadku to święta prawda: winogrona to bomba dla zdrowia. Można je jeść gronami … na zdrowie. Można wręcz o tej porze roku zrobić sobie kurację (czyli monodietę) winogronową. Jeszcze nigdy się na nią nie odważyłam (choć bardzo mnie nęci).Ale póki co jeszcze karmię piersią, więc odkładam ją sobie na później. Ale napiszę Wam kilka słów o tej kuracji winogronowej, która od dość dawna mnie fascynuje. Chociażby dlatego, że jej prekursorka Johana Brandt w ten sposób w latach 20 tych ubiegłego stulecia wyleczyła się z choroby nowotworowej.Co w tamtych czasach było wyczynem.

Mi oczywiście automatycznie przychodzi na myśl pytanie:

W czym tkwi sekret winogron?

Dlaczego tak dobrze robią naszemu zdrowiu?

Winogrona oczyszczają nasz organizm

Z toksyn, z metali ciężkich, odtruwają, odkwaszają, równoważą pH krwi. Odmładzają skórę (pewnie stąd taka popularność kremów na bazie ekstraktów winogronowych).

Winogrona są pełnowartościowym pokarmem, zbliżonym składem do mleka matki.

Jednak nie do tego stopnia (tu jednak wolę uściślić), by zastąpić nimi mleko matki. Gdyż mogło by to spowodować niedobory u dziecka.

Winogrona mają własności przeciwnowotworowe

(to za sprawą zawartych w nich przeciwutleniaczy). Dodatkowo zapobiegają niepożądanym fermentacjom w jelitach.

Winogrona i tu taki mały paradoks są kaloryczne. Dobrze wziąć to pod uwagę jeżeli robicie sobie kuracją odchudzającą. W takiej sytuacji lepiej nie spożywać winogron do posiłku, a raczej zostawić je sobie na śniadanie i podwieczorek.

Ale jednocześnie robiąc sobie monodietę winogronową (czyli przez kilka dni jedząc tylko winogrona) możemy stracić na wadze. Ale to akurat zależy nie tylko od ilości spożywanych winogron, ale i od takich czynników jak np nasza aktywność fizyczna i metabolizm (tu natura nierówno nas wyposażyła). Niektórzy (czy niektóre) jedzą i nie tyją, takie małpy. Niemniej monodieta winogronowa nie jest kuracją odchudzającą. A raczej służy oczyszczaniu i zregenerowaniu organizmu.

Ale co to w ogóle jest ta monodieta winogronowa, czy kuracja winogronowa. Choć osobiście namawiam Was tylko do częstszego jedzenia winogron o tej porze roku. Ale jeżeli chcecie pójść krok dalej to … może skusicie się na nią.

Co można zrobić z winogron

Monodieta winogronowa, czyli coś dla odważnych.

Dieta winogronowa to dieta, która oczyszcza organizm, usuwa z niego toksyny i regeneruje komórki. Jemy tylko winogrona. Przez kilka dni. Nic nie wyrzucamy. Nie wypluwamy pestek. Nie krzywimy się kiedy przeżuwamy skórkę od winogrona. Nie wypluwamy jej pod stół (bo to nie ładnie i nie zdrowo). Dobrze przeżute pestki winogron to wspaniała porcja przeciwutleniaczy. Dlatego tak popularne ostatnio stają się kosmetyki złuszczające i odżywiające skórę na bazie pestek z winogron. Ale sama dieta winogronowa to nie wszystko.

Z kronikarskiego obowiązku tylko przypomnę o rzeczach oczywistych:

 

Chcesz żyć zdrowo …

  • Ruszaj się, bo zardzewiejesz.

Ruch wspaniale motywuje nasz układ odpornościowy. A ten będzie nam potrzebny na zimę, gdy trzeba będzie stawić czoła różnym mikorbom i sezonowym choróbskom. Nie szukaj usprawiedliwień, że nie masz na to czasu. Pomachaj trochę rękoma i nogami przy otwartym oknie i przy dzwiękach ulubionej piosenki. A dalej pójdzie już z górki. Albo posprzątaj mieszkanie w takim tempie jakby za chwilę miał do Ciebie wpaść sam George Clooney. Na Nespresso. What else?

  • Zrelaksuj się.

Nie słuchaj tego niedobrego głosiku, który mówi Ci, że na to nie jeszcze zasługujesz. Daj mu po nosie i nie dopuszczaj do głosu.

  • Nie żołądkuj się,

bo nabawisz się wrzodów. A stres niestety zakwasza organizm.

  • Zrób sobie mały spacer na świeżym powietrzu.

To nic, że pada. W końcu od czego wymyślono parasol. Na łonie natury nasz organizm ładuje się w jony ujemne, którymi szczodrze obdarza nas natura. W przeciwieństwie do jonów dodatnich, które wychodzą z telefonu komórkowego czy komputera.

Co można zrobić z winogron

Co można zrobić z winogron? Po prostu …

W ciągu dnia podjadajmy winogrona.

Winogrona dostarczą Ci dużo energii, witamin, witalności i przeciwutleniaczy.

Pamietajmy, że winogrona słodkie mają większą wartość odżywczą. Winogrona kwaśne mają zaś silniejsze działanie oczyszczające.

Zaś jeżeli skusisz się na kurację winogronową, pamiętaj, że jest to kuracja oczyszczająca (nie może więc trwać w nieskończoność). Nie zapominaj o przyjmowaniu wystarczającej ilości płynów. Chodzi o to, by z ich pomocą usunąć toksyny na zewnątrz. Można pić wodę, herbatki ziołowe, czy dla odmiany sok … winogronowy.

Dlatego w ciągu dnia podjadajcie winogrona. Na zdrowie. Szczególnie o tej porze roku. To do wyzwania u Magdy.

Wspólne czytanie i dzierganie z blogiem Maknety.

Robótkowo ponczo, staram trzymać się planu: jeden element na dzień. Czytelniczo powrót do malowniczej doliny Salinas z « Na wschód od Edenu » Steinbecka.

Pozdrawiam Was serdecznie

Beata

Podobne wpisy:

Komu dobrze zrobi kuracja winogronowa?

Kochajmy winogrona.

 

Co można zrobić z winogron

Co można zrobić z winogron

Co można zrobić z winogron

Enregistrer

Enregistrer

Beata Redzimska Vademecum Blogera
Beata Redzimska

Zapisz się na Newsletter

Tags from the story
More from BEATA REDZIMSKA

Jak wstawic favicon na bloga na wordpressie?

1. Jezeli masz bloga na wordpress.com.  Wejdz w „Ustawienia”, „Ogolne” I pobierz...
Read More

37 komentarzy

  • Kochana ja uwielbiam winogrona, szczególnie te przerobione już na wino, najlepiej czerwone i wytrawne, ale te do zjadania oczywiście też. Najbardziej lubię takie zwykłe małe ciemne kuleczki :), rosną u mojej babci i oplatają całą piwnicę i lipę, która rośnie koło niej. Kiedyś marzyła mi się winnica, sam ukorzeniłam nawet sztorby winogron i posadziłam chyba z 40 krzaków, niestety przetrwały tylko dwa i teraz rosną wsadzone już w ciepłym miejscu koło domu. Docelowo mają się piąć po pergoli, ale jakoś im się do tego wcale nie śpieszy. Wracając jeszcze do zjadania winogron to słyszę, że podnoszą one indeks glikemiczny i trzeba na nie uważać jeśli chce się na przykład schudnąć. A i bym zapomniała o linkowym party :), to ja może dzisiaj się pochwalę moim psem, który aspiruje do zostania blogerką urodową ;). Pozdrawiam 🙂

  • jakoś winogrona zawsze po macoszemu traktuję. za słodkie trochę dla mnie. jadłam dużo, jak dziadek miał na swojej działce. może warto powrócić do starych nawyków? tylko zamiast dziadkowych, na rynek trzeba dygać… 😉

  • Uwielbiam winogrona i Twoje wpisy, zwłaszcza porady o blogowaniu 🙂 W końcu zdecydowałam się na kolejny krok – nowy blog, nowe wyzwania i niedługo praca na własny rachunek 🙂 to Wy, Blogerki, dodałyście mi wiary w siebie – dziękuję 🙂

  • winogrona uwielbiam, ale o diecie winogronowej dotąd nie słyszałam. akurat u nas sezon na winogrona, narwałam sobie u rodziców całą torbę i teraz przegryzam co chwilę po jednym, to lepsze niż słodycze 🙂

  • Jestem dziś 6 dzień na diecie warzywnej dr Ewy Dąbrowskiej, więc temat diet bardzo restrykcyjnych nie jest mi obcy. Na pewno nie jest łatwo, ale liczą się przecież efekty 🙂 Dieta winogronowa jest bardzo ciekawa. Nie myślałam, że te owoce są takie dobre 🙂

  • Mniam, winogrona rządzą! Najlepsza owocowa przekąska do podjadania w każdym momencie – przy komputerze, książce, pracy… Okrutnie wciągają i zanim się człowiek obejrzy – znikają :(. Natomiast na samych winogronach nie dałabym rady – przede wszystkim lubię jeść różnorodnie, ale także bałabym się, że mi obrzydną.

  • Tylko raz w życiu jadłam cudowne, przepyszne winogrona. Z ogródków działkowych dawnego znajomego. I nie wiem jak takie wyhodować, bo te sklepowe to tak średnio mi smakują… No ale są teraz tanie, więc warto po nie sięgać, póki ich wszędzie pełno. I się tak zastanawiam – jak to możliwe, że ktoś np. pestki wypluwa? Przecież to takie malutkie, że mi by się nawet nie chciało ich ‚wyszukiwać’ i nimi pluć, bo połykając nawet ich nie czuję.

  • Mi by pasowała taka dieta winogronowa – nie dość, że smaczna to jeszcze nie wymaga prawie żadnego przygotowania! 🙂 Wiele diet odstrasza mnie udziwnionymi daniami ze składników niedostępnych w przeciętnym osiedlowym sklepie.

  • A ja bym chyba spróbowała 🙂 uwielbiam winogrona, od dawna nie karmię, 😉 właściwie kilka dni tylko na winogronach chyba bym wytrzymała. Jak się odważę to dam znać. Dzięki Beato. 😀

  • To mi pasuje, bo lubię winogrona, a niewiele owoców lubię, np. takie jabłka, gruszki itd. jadam głównie z poczucia obowiązków i wreszcie przyzwyczajenia. Tak bardzo wczułam się w ten obowiązek, że w końcu jabłko dziennie stało się rutyną i nawet mi go brakuje. Podwieczorek złożony z winogron, czemu nie? Na pewno będzie wystarczająco sycący 🙂

  • A ja niedawno skończyłam jeść winogrona właśnie 🙂 Też pisałam o nich niedawno, że szybko dodają energii. Dieta wygląda ciekawie, ale odpada, bo jestem w ciąży, poza tym zawsze wypluwam pestki… Niestety.

  • Ale pyszne fotki! Winogrona uwielbiam i do pewnego momentu mogłam je jeść w hurtowych ilościach, a potem coś się „popsuło” i zaczęły mnie mocno przeczyszczać – może to wina tych kilku winogronowych weekendów, które sobie kiedyś zafundowałam? Teraz też podjadam je od czasu do czasu, ale ostrożnie i raczej w zmiksowanej formie, gdyż taka jest wskazana w diecie lekkostrawnej, którą stosuję. Wypluwanie pestek i skórki nigdy mi nawet do głowy nie przyszło.

    Steinbecka czytałam „Grona gniewu” i „Tortilla Flat”. O ile to pierwsze zrobiło na mnie ogromne wrażenie, a czytając czułam się, jakbym była uczestniczką przedstawionych wydarzeń, to druga pozycja była taka sobie. Ciekawe, jak by było z „Na wschód od Edenu”? Trzeba będzie kiedyś sprawdzić.

  • Lubię winogrona, nawet lekko kwaśne .
    chyba Twoją metodą zacznę robić sobie firanę do sypialni. ma być z elementów, a wielkość firany i ilość elementów do zrobienia mnie przeraża.

  • Nie stosowałam nigdy monodiety winogronowej,a winogrona, poza fantastycznym smakiem, zawsze kojarzyły mi się z dużą ilością cukru, ale przemawia do mnie ich funkcja odkwaszająca organizm, więc skuszę się na te bardziej kwaśne i spróbuje je potraktować jako kurację oczyszczającą. Jak zwykle temat ujęłaś wyczerpująco 🙂 I zachęcające zdjęcia 😉

  • Ostatnio udało mi się kupić ciemnofioletowe winogrona bez pestek. Były obłędnie słodkie, soczyste i pyszne. Mogłabym je jeść i jeść. Ale, że mam w domu równie wielką fankę winogron, musiałam zadowolić się połową porcji 🙂

  • Nie stosowałam nigdy monodiety winogronowej,a winogrona, poza fantastycznym smakiem, zawsze kojarzyły mi się z dużą ilością cukru, ale przemawia do mnie ich funkcja odkwaszająca organizm, więc skuszę się na te bardziej kwaśne i spróbuje je potraktować jako kurację oczyszczającą. Jak zwykle temat ujęłaś wyczerpująco 🙂 I zachęcające zdjęcia 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *